granicę między rytuałem a psychologicznym ćwiczeniem bardzo trudno wyznaczyć i nie jestem pewna czy trzeba. Może to jest fałszywa opozycja. Ale jeśli chcesz wyraźne kryterium - w pracy z energią miejsca jest zakładany element który działa niezależnie od subiektywnego stanu ćwiczącego. Czyli nie jest tak że jeśli jesteś rozkojarzony to nic nie ma miejsca. Coś jest, tylko możesz tego nie zauważyć. Psychologia by powiedziała odwrotnie - jeśli nie ma uwagi to nie ma efektu. To jest realna różnica.
wracam jeszcze do Janusa samego bo ta dyskusja o progu jako miejscu energetycznym jest ciekawa ale trochę odpłynęliśmy od tego co specyficzne dla tego boga. Jest jedna rzecz którą chciałem sprawdzić i znalazłem u Warro - Janus był też wiązany z primum, z tym co pierwsze. nie tylko z początkiem roku ale z każdym początkiem czegokolwiek. To znaczy że nie chodzi tylko o próg w sensie przestrzennym ale o inicjację każdego procesu. Każde zaczynanie czegoś nowego ma w sobie cos janusowego. nie wiem czy to ktoś tak ujmuje w praktyce.
to co Jaroslaw pisze o primum i Waronie jest moim zdaniem kluczowe dla tego całego wątku. Bo tu jest pies pogrzebany - Janus nie jest bogiem progu dlatego że progu pilnuje, ale dlatego że jest zasadą pierwszeństwa jako takiego. Próg to tylko jeden z przejawów tej zasady. Pytanie czy to zmienia coś w praktyce dla osób które chcą z tym pracować - imo zmienia, bo wtedy pracujesz z czymś innym niż "duch drzwi" 🙁
hmm ale nie rozumiem tej roznicy do konca. Jeśli Janus jest zasadą pierwszeństwa to... co to znaczy w praktyce? ze np jak zaczynam nowy projekt to on jest bardziej odpowiedni niż gdy stoję w drzwiach? bo to by było ciekawe, nigdzie tego nie czytałam :/
no dobrze ale tu wchodzi stare pytanie które mnie zawsze irytuje w takich dyskusjach - czy te kategorie rzymskie ktore probujemy opisywac pokrywają sie w ogole z tym jak Rzymianin to odczuwał czy my nakladamy retrospektywna systematykę na cos co było po prostu kultem bez filozoficznego zaplecza. Warron to uczony, nei kapłan
Śledzę, tę dyskusję o Waronie i metodologii i mam mieszane uczucia. Z jednej strony mają rację oboje. Z drugiej - na tym forum rzadko pracujemy ze źródłami sprzed filozoficznych interpretacji jakiegokolwiek bóstwa bo po prostu ich nie mamy. Więc albo pracujemy z tym co jest, albo nie pracujemy wcale
jest jeszcze jeden aspekt Janusa który nie padł a moim zdaniem jest ważny. Igrzyska i miesiąc januarius to nie przypadek - styczeń jako miesiąc przejścia między starym a nowym rokiem był mu poświęcony bo on rządził tym momentem kiedy stare ustępuje nowemu. To przekłada się na bardzo konkretną praktykę rytualną - praca z Janusem ma największy sens właśnie przy przełomach. Czy to rok, czy to inne przełomy
a jak to sie ma do numerologii? bo styczeń to 1, liczba początku, i to by sie skladalo z tym co piszecie o Janusie jako zasadzie pierwszeństwa. albo to przypadek?
Jeszcze co do, tego co Jaroslaw napisał o primum bo to mnie naprawdę cos poruszyło. jeśli Janus jest zasadą początku to moze właśnie to jest ten próg w szerszym sensie - próg między nieistnieniem a istnieniem, między potencjałem a formą. to jest inne niż próg jako fizyczne miejsce to jest próg jako moment. czy ktoś pracował z tym w medytacji?
Powiedzmy, ale czy to nie robi z Janusa bóstwa na tyle abstrakcyjnego ze traci się z nim kontakt? bo Domicela i Liliana piszą pięknie ale zaczynam się zastanawiać czy to jeszcze jest praca z bóstwem czy z własną projekcją. Janus jako "zasada początku" jest trudniejszy do uchwycenia niż Janus stojący w konkretnych drzwiach
to jest właśnie napięcie między imanentnym a transcendentnym aspektem bóstw i nie ma łatwej odpowiedzi. Ale z doświadczenia pracy z energią miejsca - im bardziej abstrakcyjna zasada, tym mniejszy problem z tym że "zajmuje" konkretne miejsce. Janus w drzwiach i Janus jako zasada początku to dwa sposoby kontaktu z tym samym, różne ale niekoniecznie sprzeczne 😛
ehh, pytam znowu bo poprzednio nie dostałam konkretnej odpowiedzi - jeśli ktoś chce realnie zacząć pracę z Janusem to od czego? nie teorii tylko praktyka. bo ta dyskusja jest świetna ale coraz bardziej abstrakcyjna i nie wiem jak to przełożyć na cokolwiek 🙂
o, Arbogi konkretnie odpowiedział 🙂 a ja mam pytanie do tego - czy ta invocatio powinna być po łacinie żeby "zadziałała" czy forma jest dowolna? bo gdzieś czytałam że języki rytualne mają znaczenie, ale nie wiem czy to dotyczy też tego przypadku
a czy ktos wie jak Janus wyglądał w domowym kulcie? bo tu dużo o państwowym, o magistratach, o świętach - ale Rzymianie mieli przecież lary i penaty w domach. czy Janus był obecny w domowych larariach czy tylko w publicznym kulcie? bo to by odpowiedziało na moje wcześniejsze pytanie czy był "bliski" zwykłym ludziom 🙂
to jest niezłe pytanie i tu mam mniej pewności. Z tego co czytałem Janus był raczej obecny implicite przez próg domu - ianus jako architekt element był dosłownie każdym wejściem, ale nie wiem czy miał dedykowane lararze. Lararium było zwykle dla Lares i Penates plus Genius pater familias. Ktoś ma coś na ten temat? 🙂 bo to by była ważna informacja
Spoko, to wracam do mojego pytania o domowy kult bo Jaroslaw odpowiedział ale troche niepewnie - czy ktoś ma jakieś konkretniejsze zrodla? bo logika jest taka ze skoro ianus to dosłownie każde drzwi w domu, to Janus był obecny w każdym domu niejako automatycznie, bez lararium. ale to jest inne niż aktywna cześć, prawda? to by znaczyło że nie "czcili" Janusa w domu tylko ze "był" w domu. to duża różnica dla praktyki
Owidiusz to jednak I w ne i poezja, nie dokument religijny. nie kwestionuje ze tak mogło być ale troche ostrożności. choć przyznam ze ta interpretacja - Janus jako rytualny otwieracz bez własnego oltarza - jest elegancka i ma sens jako spójna doktryna
czytam tę rozmowę o tym czy Janus był "w" drzwiach czy "wzywany przy" drzwiach i to jest dla mnie naprawdę ważne rozróżnienie praktycznie. bo jeśli był imanentnie w każdym progu to wystarczy świadoma uwaga przy przechodzeniu. a jeśli trzeba go wyzwać - to inna praktyka zupełnie. ktoś to kiedyś testował z obu stron??
to ciekawe pytanie Jaspisowa ale obawiam sie ze nie da sie "przetestowac" tego rozroznienia w sensie empirycznym. z perspektywy pracy energetycznej - oba podejscia moga byc skuteczne bo oba angazuja intencje i uwage. ale to nie rozstrzyga pytania o to jak Janus "naprawde" funkcjonuje. to sa rozne pytania i warto je rozdzielic
mam pytanie troche z boku tej dyskusji - czy ktoś próbował łączyć pracę z progiem Janusa z jakimś kamieniem albo materialnym elementem? bo w praktyce z czakrami próg fizyczny traktuję jako punkt gdzie energia się skupia i zastanawiam się czy coś z kwarcem albo obsydianem przy wejściu miałoby sens w tym kontekście. nie wiem czy to ma historyczne uzasadnienie ale może ktoś pracował intuicyjnie
a czy obsydian przy drzwiach nei jest bardziej do odpierania negatywnej energii wchodzącej z zewnątrz? bo myślę ze Janus to chyba co innego niż ochrona... on jest o przejściu, o otwarciu, a nie o barierze. :/ czy to nie jest sprzeczność?
Przyjmuję to, interesujące że ta dyskusja zeszła na kamienie i energię progu, bo to jest dokładnie ten moment gdzie tradycja historyczna przechodzi w praktykę współczesną i nie wiadomo gdzie jest granica. nie mówię że źle, tylko że warto mieć świadomość że mówimy już o czymś innym niż kult w Rzymie
to rozróżnienie które proponuje Jaroslaw jest uczciwe metodologicznie ale w praktyce bardzo trudne do utrzymania. kiedy ktoś 500 lat temu reinterpretował kult Janusa to też była "współczesna reinterpretacja" w stosunku do oryginału. religie żyją przez reinterpretację. kwestia transparentności - wiem co historyczne a co moje - a nie zakazu mieszania
Niech będzie, ale z perspektywy osoby która po prostu chce zacząć pracę - ta debata meta jest ważna ale trochę mnie kręci w kółko. Arbogi wcześniej napisał żeby zacząć od invocatio na początku rytuału i to rozumiem. ale czy to wystarczy na start czy jest coś jeszcze co powinnam wiedzieć zanim cokolwiek zacznę?
to co Arbogi napisał o precyzji intencji mi cos kliknęło więc co wcześniej mówiłam o progu między potencjałem a formą. moze właśnie dlatego Janus "lubi" precyzję - bo ten moment przejścia z potencjału w formę sam wymaga określenia kształtu. bez precyzji forma nie moze powstać, zostaje w potencjale. to by był wewnętrzny powód tej zasady a nie tylko "tak tradycja mówi"
to co Liliana napisala o precyzji jako warunku przejścia z potencjału w forme - to jest ciekawe ujęcie ale mam wrażenie ze to juz bardziej platonska metafizyka niz Janus historyczny. nie mowie ze źle ale troche mnie zastanawia czy nie nakladamy tutaj siatki pojęciowej z zupelnie innej tradycji. Janus w źródłach jest bóstwem funkcjonalnym - strzeże przejścia, otwiera rok, poprzedza inne bostwa w liturgii. nie ma tam za wiele o "potencjale" i "formie" jako kategoriach ontologicznych. czy ktos ma konkretny fragment który by to uzasadniał od strony rzymskiej a nie neoplatonskiej?
