Feliks ma rację i to jest chyba najważniejsza rzecz w całym tym wątku. dużo osob miesza te dwie osie jakby były jedną. slyszalam setki razy "zła magia sie nie uda bo zła energia wraca do nadawcy" - i to jest bzdura z punktu widzenia technicznego. bardzo precyzyjne działanie z negatywną intencją może działać doskonale. to ze z powrotem do nadawcy to sprawa innych mechanizmow, nie samej jakosci wykonania
te "inne mechanizmy" to co dokladnie? bo to brzmi jakbys zostawiała cos ważnego nideopowiedzianego
to co Lady opisuje jest dość klasyczne w tradycji ceremonialnej. ale jest jedno zastrzeżenie które czesto sie pomija - ten mechanizm zwrotny działa inaczej w zaleznosci od tego jak bardzo dana osoba jest zakorzeniona w systemie który pracuje. innymi słowy, ktoś gleboko inicjowany w tradycje voodoo czy w magie chaosu może mieć inne "zasady ochrony" niz ktos kto robi rytuały z youtuba. nie twierdze ze to sprawiedliwe, mówię ze tak to w praktyce działa przynajmniej według tych tradycji.
jest coś co wszyscy omijają w tym wątku. mówimy o precyzji intencji jakby intencja była monolitem, jedną czystą wolą. ale człowiek jest wielowarstwowy. masz intencję świadomą, masz pragnienia emocjonalne, masz lęki, masz wzorce karmiczne z poprzednich wcieleń jeśli w to wierzysz. te warstwy rzadko mówią jednym głosem. i tu właśnie leży rzeczywista granica między białą a czarną magią, nie w wyborze rytuału ani w kolorze świecy, ale w tym ile z tych warstw jest zaangażowanych w tę samą intencję.
oo, Lunaria, to jest bardzo głębokie ale trochę mnie przeraża bo jak mam sprawdzić co mają te moje warstwy we mnie? tego nie widać tak po prostu
w pracy z czakrami powiedzielibyśmy że to jest temat spójności między manipurą a anahahatą, tzn. między wolą a sercem. jak serce i wola nie idą razem to energia się rozprasza na tym styku i zamiast iść precyzyjnie do celu kręci się wewnątrz systemu. to tłumaczy dlaczego rytuały ze strachu albo z wewnętrznego konfliktu często odbijają się na samym praktyku zanim w ogóle dotrą do adresata
bo widzę ze watek troche odpłynął w stronę techniki przygotowawczej, a chciałabym wrócić do sedna - czyli tej granicy między białą a czarną. bo Feliks napisał coś ważnego kilka postów wyżej: że precyzja to technika, a czarna/biała to etyka. i to jest naprawdę dobre rozróżnienie. ale mam z nim jeden problem. co z sytuacją gdzie sama intencja jest "szara"? tzn. nie działam ze złości ani z miłości, tylko z poczucia sprawiedliwości? chcę zeby ktos kto skrzywdził moją córkę poniósł konsekwencje. to jest białe czy czarne?
no i tu właśnie jest ten problem z całym tym podziałem. "poczucie sprawiedliwości" jest jedną z najbardziej subiektywnych kategorii jakie istnieją. każdy kto kiedykolwiek skrzywdził kogokolwiek był absolutnie przekonany ze ma rację. więc to nie moze byc kryterium rozróżnienia. i czy ktoś ma dobre dane na to że intencja oparta na sprawiedliwości daje "czystszy" sygnał energetyczny niż intencja oparta na złości? bo mam wątpliwości
no wiec właśnie, Selena dotknęła czegoś co mnie od dawna uwiera w tym temacie. wyobraźcie sobie maga ceremonialnego ktory robi rytuał ochronny dla kogoś bliskiego. czysto biały cel, szlachetna intencja, pełna zgoda osoby chronionej. i przy okazji ten rytuał blokuje kogos kto tej osobie zagraza. czy blokada kogoś to jets jeszcze biała magia? czy juz szara? bo cel był biały, skutek uboczny jest... no wlasnie
zatrzymajcie sie chwilę bo idzie to w kierunku który znam i który prowadzi donikąd. pytanie "co jest białe a co czarne" zakłada ze te kategorie są obiektywne i zewnetrzne wobec praktykującego. a w większości tradycji które znam to nie dziala tak. kategorie są względem systemu w którym pracujesz. w tradycji którą znam robota oparta na prawie przyrodzonym i zgodna ze strukturą naturalnych cykli jest "jasna", robota która tę strukturę łamie albo odwraca jest "ciemna", niezależnie od intencji
mam głupie pytanie ale naprawdę mnie to zastanawia, ta cała dyskusja o tym co jest czarne a co białe zakłada że wiemy co robimy. ale co jeśli ktoś dopiero zaczyna i po prostu nie wie że robi coś "pod prąd"? czy ta nieświadomość zmienia energetyczny skutek? bo jeśli nie, to trochę niesprawiedliwe
ten rykoszet to ciekawy obraz. ale wracając do pytania Martusi na początku tego fragmentu, bo mi też leży na sercu - ona pytała o działanie z poczucia sprawiedliwości w kontekście ochrony bliskiej osoby. i nikt tak naprawdę nie odpowiedział wprost. większość z nas, jak ktoś skrzywdził nasze dziecko, nie myśli "czyste intencje, spójność czakr, naturalny rytm". myśli "chcę żeby przestał". i co wtedy?
ja bym jeszcze dorzuciła cos co może brzmieć dziwnie ale z mojej praktyki wynika - jest róznica miedzy tym co robimy rękami a tym co robimy sercem jesli tak to nazwiemy. moge zrobic rytuał z ksiązki krok po kroku, wszystko technicznie poprawnie, i nic. albo moge w chwili silnego przezycia po prostu wylac z siebie cos bez żadnej formy i to dziala. ta precyzja o której caly czas mowicie, to nie jest precyzja formy. to jest precyzja trafienia w swoj wlasny rdzen
ja mam wrażenie ze ta rozmowa kręci sie wokół jednej rzeczy którą nikt nie powiedział wprost. biała i czarna magia to nie są dwa końce jednej linii to są dwie różne wymiary. jedna os to technika i precyzja sygnału. druga os to etyka i intencja. można byc wysoko na obu, nisko na obu albo wysoko na jednej i nisko na drugiej. i chyba właśnie dlatego tak trudno znaleźć jedną granicę bo szukamy jednej granicy na dwuwymiarowej płaszczyźnie
uff, t..to nei jest wysyłanie czegos na zewnatrz jak strzala. w astrologii klasycznej i tradycjach astralnych magia to raczej praca z harmonia sfer, dostrajanie sie do rytmu który juz istnieje. i to zmienia pytanie o biala i czarną. nie chodzi o cel ani intencję w pierwszej kolejności, tylko o to czy działasz zgodnie z harmonia czy probujesz ja wygiąć na swój kształt. to jest kryterium które nie zależy od tego co czujesz robiąc rytual.
ojejku, czytam ten watek od pewnego czasu i zaczyna mi sie układać cos w glowie. mamy chyba trzy różne kryteria które tu mieszamy i dlatgeo sie nie dogadujemy. pierwsze to intencja, drugie to technika i precyzja sygnału jak powiedzial Amulecja, trzecie to zgodnosc z jakims porządkiem zewnetrznym jak pisze Tobiasz. każda z tych tradycji używa innego kryterium jako GŁÓWNEGO i dlatego dochodzimy do roznych wniosków. mozna by to rozpisać w tabelce 😉
to co Selena próbuje uchwycić w tabelce istnieje w praktyce jako problem stratyfikacji. każde kryterium działa na innym poziomie. intencja to poziom mentalny, technika to poziom energetyczny, harmonia sfer to poziom kosmiczny. praca może być czysta na jednym poziomie i zaburzona na innym. i to jest właśnie powód dla którego proste etykiety białe-czarne zawsze będą niewystarczające.
hej, może trochę z innej beczki, ale mam pytanie bo jestem świeżo po kilku rytuałach afirmacyjnych - czy afirmacja to też rodzaj magii w tym rozumieniu o którym tu mówicie? bo jeśli tak to jak to sie ma do tej skali biała-czarna? afirmacja żeby dostać pracę która zajął już ktoś inny, to co, szara strefa? 😀
Wracając jeszcze do, modelu dwóch osi który wcześniej rzuciłam. Lunaria dodała trzeci poziom i mam wrażenie że to trzeba by wcisnąć w ten model jako trzecią oś. tylko wtedy to jest już kostka 3D a nie płaska siatka i ciężej to zwizualizować. ale może o to chodzi, może ta trójwymiarowość jest bliżej prawdy niż prosta skala biel-czerń.
ale chwila bo mi sie to kręci inaczej. ta rozmowa cały czas zakłada ze praktykujący MOŻE ocenic swoją pracę uczciwie. a co jesli nie moze? co jesli wlasnie ta praca którą chce zrobić zaburza mu myślenie na tyle ze nie jest w stanie użyć ani prostego ani skomplikowanego kryterium? to jest ten problem gniewu o którym pisała Lady i Martusia chyba?
no to brzmi jakby self-taught magic była z gruntu skompromitowana. a co z osobami które nie mają dostępu do żadnego mistrza? albo które nie ufają nikomu wystarczająco żeby go słuchać w takich sprawach? chyba większość ludzi na tym forum jest właśnie w takiej sytuacji.
i właśnie dlatego wracam do precyzji sygnału jako jednego z najbardziej mierzalnych kryteriów. nie musisz mieć mistrza żeby ocenić czy twoja praca była technicznie zwarta czy rozlazła. możesz to poczuć po samej pracy jak pisała Gruszanka. natomiast ocena intencji jest prawie zawsze subiektywna i podatna na samookłamywanie. dlatego technika jest punktem wyjścia który masz pod kontrolą.
chce tu dorzucic cos z tradycji tarota bo to jest tez system ktory ma wbudowane rozrożnienie podobne do tej dyskusji. w tarota klasycznym są karty które opisują moc skierowaną zgodnie z naturą człowieka i moc skierowaną przeciw tej naturze. i ta róznica nie jest o dobru i złu, tylkoo o zgodnosci z własną naturą. to jest chyba trzecie kryterium obok intencji i techniki, ktore tu sie pojawia - zgodność z własnym charakterem i rytmem.
sorry że wchodzę z boku ale mam wrażenie ze wiele w tej dyskusji zależy od tego co ktoś rozumie przez "precyzję sygnału". czy to jest precyzja co do CELU, czyli chcę żeby X się stało, czy precyzja co do SPOSOBU czyli jak energia ma dotrzeć? bo to są chyba dwie różne precyzje i obie mogą być zaburzone niezależnie od siebie.
to rozróżnienie Dreamweavera między precyzją celu a precyzja sposobu jest naprawde ważne i chcę je rozwinąć bo mysle ze tu leży sedno calego sporu o białą i czarną. jesli mam jasny cel - powiedzmy, chcę zeby ta praca trafiła do mnie - to jest dopiero punkt wyjścia. pytanie jak energia ma dotrzec, którą ścieżką, przez czyje pole to jest drugie zagadnienie i technicznie trudniejsze. i wlasnie niedoprecyzowanie drogi, nie celu, powoduje ze praca "biala" w intencji robi szkody w otoczeniu. astrologicznie mówiąc - masz dobry horoskop natywny ale bez uwzględnienia tranzytow burzysz a nie budujesz. cel to mapa, droga to nawigacja w czasie rzeczywistym.
oj, to jest dokładnie to o czym myślałam ale nie umiałam tego tak powiedzieć. czyli chodzi o wbudowanie ram etycznych w samą strukturę rytuału, nie tylko o intencję przed nim? bo to by znaczyło że "biała magia" nie jest białą przez to że ktoś jest dobrym człowiekiem, tylko przez to że technicznie poprawnie buduje ramy pracy. to trochę zmienia całą dyskusję o intencji vs technika, nie?
