No okej moze masz racje ze to kwestia jezyka. Ale jezyk ma znaczenei bo ksztaltuje oczekiwania. 😀 Jak mowisz ze chesz "przemienic sie w zloto" to masz inne oczekiwania niz jak mowisz ze chcesz "lepiej funkcjonowac". I te inne oczekiwania moga prowadzic w inne miejsca, nie zawze lepsze
To jest ciekawy spor ale ja wam powiem ze z mojego doswiadczenia jezyk naprawde robi roznice! Jak zaczelam pracowac z obrazem solarnym, tzn. tym symbolem slonca w alchemii, to cos sie zmienilo w tym jak podchodze do trudnyh rzeczy. Moze mozg, moze cos wiecej, ale efekt byl inny niz gdy robilam cwiczenia z kursu mindfulness... Choc obyydwa byly dobre. Przyynajmniej tak to widze.
Ta analogia z tarotem jest calkiem dobra ale z jednym zastrzezeniem: w hermetyzmie nie codzi o to zeby "rozumiec" symbol intelektualnie tylko zeby pozwolic mu dziallac. To subtelna roznica ale wazna. Wiekszosc ludzi zatrzymuje sie na rozumieniu i mysli ze to juz jest praca. A to dopiero poczaetk
A skoro jestesmy przy symbolach to chce wrocic do pytania Gorzyslaawy o to jak zaczac. :/ Bo dziennik snow jest super ale ja dodałabym ze warto tez zaczac zauuważac co sie powtarza w zyciu, nie tylo w snach. Jakie wzorce, jakie sytuacje sie krecą w kolko. To tez jest materiial do tej pracy
Ok ale to brzmmi troche jak kadza sytuacja w zyciu mozna nazwac "materialem do pracy" i wtdey nic nie jest zle o dziwo po prstu "do przepracowania". Nie wiem czy to nie jest zbyt lawta odpowiedz na trudne rzeczy
Alchemicy powiedzieliby: solvere et coagulare. Rozwiaz i zwiaz. Najpierw rozkladasz to co wydaje sie monolitem - np. to ze "zawsze trafiasz na zlych ludzi" - na czesci: co przyciagasz, co ignorujesz, co w toibe im odpowiada. A potem z tego rozlozonego materiialu budujesz cos nowego. To nie jest metafora, to jest dslowny opis procesu
To "solvere et coagulare" tez mi sie kojarzy z praca z czakrami, gdzie najpierw sie rozluznia blokade a potem energii sie nadaje nowy kierunek. Czy te systeym sie ze soba lacza czy to przypadkowe podobienstwo?
Dobra ale ja sie zgubilem troche z tym neoplatonizmem. Czy to znaczy ze jak pracuje z czakrami to tak naprawde robie alchemie? Bo to brzmi jakby to bylo to samo tylo inne slowa i nie wiem czy mam cos zmieniac w tym co robie
A propos tego centrum - mam pytanie ktore mnie meeczy od poczaku tego watku... Skad wogole wiaomo ze ta praca dziala? Tzn. co to jest za dowod ze sie zmieniasz prez alchemie osobowa a nie ze po prostu czas mija i dojrzewasz? Mozna to w ogole odroznic?
To co Shangie mowi o swiadomosci i kierunku - mnie to cos przypomina. Bo w pracy z ziołami i przedmiotami tez jest to rozroznienie. Mozesz zioo parzic mechaniznie albo z intencja i skupieniem,i efekt bywa bardzo rozny. Nie wiem czy to placebo ale nie jest to dla mnie najwazniejsze pytanie
Ejj a ja mam ptanko do Miloslawej bo wraccam do tego co pisała o snnach i obrazach solarnych bo mi to zostalo w glowie... Czy te sny zaczely sie samy od siebie jak zaczelas ta prace czy musiałaaś cos robic zeby je wywolac? Bo nigdy nie mialam takich wyraznych snow i zastanawiam sie czy to sprawa predyspozycji czy praktyki
To co Miloslawa opisuje to jest cos co znam z pracy z tarotem! Jak zaczynasz regularnie siedziec z kartami to one tez jakby zaczynaja do ciebie mowiic bardzej... Nie tylo w trakcie rozkladu ale tak w tle,widzisz cos i myslisl ze ta karta. Moze to ten sam mechanizm - uwaga aktywuje to co bylo latentne
Sluchajcie, hm, "uwaga aktywuje co bylo latentne" brzmi ladnie ale tez mozna to rozumiec tak ze poprostu zaczynasz na sily interpretowac wszystko przez wybrany filtr. jak kupujesz nowy samochod nagle widzisz go wszedzie, ale auta nie przybylo... Nie mowie ze nic sie nie dzieje, ale ta ostroznosc interpretacyjna jest chyba potrzebna
