Poczekaj, to mnie ciekawi z zupełnie innej strony. Czy ten słoik stał tam zanim zaczęły się sny? Czy może przywiozłaś go do siebie właśnie wtedy, przed gorączką albo w jej trakcie?
To jest istotny szczegół temporalny. Przedmiot związany z nim pojawia się w twoim otoczeniu, kilka dni później gorączka i pierwszy sen. To nie jest dowód na nic, ale jest to sekwencja którą warto zanotować. Czy słoik stoi w sypialni czy w innym pomieszczeniu?
Zanim pójdziemy za bardzo w kierunku interpretacji - czy nie jest po prostu możliwe że fizyczna obecność słoika uruchomiła wspomnienia, żal, który nie zdążył się ujawnić wcześniej, i mózg podczas gorączki to wszystko przetworzył? Pytam szczerze, bo obie interpretacje mają prawo istnieć.
Przetwarza byłoby pasywne, a to nie jest pasywne. Tam się nie dzieje żałoba, nie wracają wspomnienia. Jest smak miodu i spokój i ktoś kto siedzi blisko. To jest zbyt konkretne żeby to była moja własna głowa.
Wchodzę w ten wątek bo mnie zatrzymało coś co wcześniej ktoś napisał i nikt nie dopytał. Piszesz że wracasz tam gdy zasypiesz ponownie po przebudzeniu. Czy to powrót świadomy - masz poczucie że idziesz z powrotem - czy po prostu budzisz się już tam?
To "zasypiam w kierunku" jest kluczowe. Bo to nie jest zwykły powrót snu - to jest coś co się opisuje w literaturze jako kotwica przestrzenna. Masz poczucie że to miejsce istnieje niezależnie od ciebie, czy że je tworzysz za każdym razem od nowa?
Też chcę to wiedzieć. Bo u mnie jak wracam do snu po przebudzeniu, to zawsze są jakieś drobne różnice, jakby sen nie był skończony i trochę się przeorganizował. Ruta, czy tu jest identycznie?
Krzesło. To ciekawy szczegół. Czy to jest krzesło do którego ktoś zwykle siadał? Skąd się wzięło w tym śnie, bo wcześniej nie wspominałaś o meblach.
Odsunięte krzesło - to jest bardzo konkretny obraz. I w połączeniu z obecnością którą czujesz ale nie widzisz, to mi się składa w spójną całość. Dziękuję że to opisujesz tak dokładnie, naprawdę. Czy to krzesło jest po tej samej stronie co ta niewidzialna obecność?
Odsunięte krzesło, poczucie kogoś obok, smak miodu. Mam pytanie trochę z boku - czy ty w tym śnie siedzisz czy stoisz? Bo zastanawiam się czy twoja pozycja we śnie jest zawsze ta sama.
Blisko, po tej samej stronie. To jest siad obok, nie konfrontacyjny. Ktoś usiadł przy tobie, a nie przed tobą. Ruta, czy to daje ci jakieś poczucie, czy to jest dla ciebie neutralna informacja?
Ucisk w gardle gdy o tym mówisz - to jest reakcja ciała którą bym zanotowała. Ciało rozpoznaje coś czego umysł jeszcze nie nazwał. Mam do ciebie pytanie, ale nie musisz odpowiadać publicznie jeśli nie chcesz: czy z dziadkiem miałaś dobry kontakt, czy byłaś z nim blisko?
Ruta, nie musisz kontynuować jeśli to jest za dużo na raz. Naprawdę. Ale to co opisujesz - ta cichość, siedzenie obok - to jest dokładnie to co jest w tym śnie. To nie jest przypadkowa symbolika.
To co właśnie napisałaś to jest kluczowa różnica. Wspomnienie jest za tobą, doświadczenie jest w tobie. To nie jest kwestia interpretacji ani sugestii - to jest jakość którą albo się zna, albo nie. I wygląda na to że ją znasz. Zaklinacz, ty to rozróżnienie stosujesz w swojej pracy z ludźmi?
Miód gryczany ma w numerologii i symbolice zupełnie inne znaczenie niż jaśniejsze miody. Gryczany to głębia, korzenie, coś co leży w ziemi. To nie jest przypadkowy smak jeśli pytacie mnie o zdanie.
Zastanawiam się czy to nie jest zakotwiczenie przez czakrę gardłową i podstawy jednocześnie - smak jako sygnał uziemienia, że jesteś w tym miejscu naprawdę, a nie tylko "przyglądasz się". Czy masz we śnie poczucie że twoje ciało jest normalne, ciężkie, czy raczej lekkie?
Ciało jest normalne. Nie mam we śnie poczucia lekkości ani dziwności z ciałem. To co jest niezwykłe to właśnie ta normalność - wszystko jest jak w zwykłej chwili, tylko że jest tam, a nie tu.
Ta normalność jest istotna. Często gdy ludzie opisują sny jako wyjątkowe, mówią o lataniu, o świetle, o poczuciu uniesienia. Twój opis jest odwrotny - wszystko przyziemne, kuchnia, drewno, miód. Czy dziadek miał jakiś związek z pszczołami albo miodem za życia, dosłowny?
Ruta, to jest niesamowite że to dopiero teraz wychodzi. Dziękuję że nam to powiedziałaś, serio. Więc smak jest dokładnie z tego miejsca i z tej osoby. To nie jest symbolika ogólna - to jest coś konkretnego. Czy pamiętasz ostatni raz kiedy jadłaś ten miód u dziadka?
Pszczelarz. To zmienia całą interpretację snu. Kuchnia, cichy człowiek, miód który robiły jego pszczoły. To jest tak wewnętrznie spójne że aż mnie zatyka. Ruta, to nie jest przypadkowe zestawienie, to jest miejsce zbudowane z konkretnych rzeczy.
Ruta, jedno pytanie na koniec tego wątku zanim pójdziemy dalej: czy po tych snach jest ci dobrze? Nie pytam o interpretację. Pytam czy wychodzisz z tego snu z czymś czego byś nie chciała.
To co Ruta teraz powiedziała o ucisku w gardle - to jest dla mnie kluczowe. Ucisk w gardle po smaku miodu gryczanego, po ciszy z dziadkiem. Czy ten ucisk jest przykry, Ruta? Bo ucisk to nie zawsze coś złego, czasem to jest po prostu emocja która szuka miejsca.
Ruta, a czy za życia dziadka był jakiś temat który pozostał niedomknięty? Nie musisz mówić co - tylko czy taka rzecz była. Bo to co opisujesz - ucisk bez żalu, coś co chce wyjść - to brzmi bardzo konkretnie.
Poczekaj, bo to co mówisz jest ważne - we śnie jest wystarczająco, a po przebudzeniu zostaje ucisk. Czyli te dwa stany się różnią. Wewnątrz snu masz spokój, a na jawie coś zostaje. Czy to może oznaczać że sen daje ci jakiś kontakt, a przebudzenie go urywa zanim skończyłaś?
Tylko po tym śnie. Po innych snach, nawet tych dziwnych albo nieprzyjemnych, nie mam tego. Nie pomyślałam o tym wcześniej, ale to jest prawda.
To jest konkretna odpowiedź. I moim zdaniem zamyka pytanie Slawka - to nie jest ogólna reakcja ciała na przebudzenie. Ruta, jedno chcę zapytać, i to jest ważne: czy masz potrzebę żeby coś zrobić z tym snem, czy on jest dla ciebie wystarczający taki jaki jest?
Słyszę w tej rozmowie coś co mnie porusza. Ruta nie szukała interpretacji - ona opisywała sen i powoli, post po poście, wychodziło z niej coś co wiedziała ale nie nazwała. Ten wątek miał swój własny rytm. Ismer zadał dobre pytanie - czy jest potrzeba działania, bo to zupełnie zmienia co dalej.
