Ruta, ale "nie ma do kogo" to nie jest jedyna możliwość. Są różne sposoby żeby powiedzieć coś komuś kto odszedł - przez rytuał, przez list, przez intencję. Nie musisz wiedzieć teraz czy chcesz to zrobić, ale warto wiedzieć że ta możliwość istnieje. Czy ktoś z tu obecnych ma doświadczenie z takim zamykaniem niedokończonych słów?
Ja się zatrzymuję chwilę, bo idziemy szybko w stronę rytuałów i chcę się upewnić że Ruta tego chce. Ona napisała że jest sceptyczna. I że nie bała się tego snu. Może zanim zaczniemy mówić o listach i świecach, to Ruta powinna powiedzieć czy w ogóle idzie w tym kierunku. Ruta, jak się z tym czujesz?
Ruta, to co napisałaś - że chcesz powiedzieć te słowa na głos - to jest już odpowiedź. Nie potrzeba rytuału. Rytuał jest formą, a ty już masz treść i intencję. Pytanie tylko czy potrzebujesz kogoś żeby to usłyszał, czy wystarczy że ty to wypowiesz.
To ważne że je znasz. Nie musisz jeszcze wiedzieć kiedy. Ale że jest - to dużo.
Słyszę to i mam pytanie, bo wróćmy na chwilę do tego snu - czy uważasz, że ta cisza przy stole, ta wzajemna cisza którą wcześniej opisywałaś, to było miejsce gdzie te słowa mogły paść? Że dziadek jakby na nie czekał, ale nie naciskał?
To jest niesamowite jak ten wątek się rozwinął, naprawdę. Zaczęło się od smaku, a teraz jesteśmy przy czymś bardzo osobistym i konkretnym. Ruta, przepraszam że pytam, ale ten smak - jabłka, słodycz - czy dziadek kojarzył ci się z czymś takim za życia? Czy to był jego zwyczaj, jego dom, coś z nim związanego?
Ruta, nie musisz kończyć tego zdania jeśli nie chcesz. Ale to co właśnie napisałaś - że było tak oczywiste że zapomniałaś - to jest bardzo ludzkie. Czasem symbol jest ukryty w czymś codziennym właśnie dlatego, że jest zbyt blisko żeby go zauważyć.
Dobra, to teraz ja mam pytanie z innej strony. Mówiliśmy dużo o tym co ten sen znaczy i co zrobić, ale nikt nie zapytał: czy od kiedy rozmawiasz o tym śnie tutaj, na forum - czy coś się zmieniło? Czy sen wrócił, czy się zmienił, czy masz go rzadziej?
Chcę się upewnić że nikt tu nie mówi że sen jest "skończony" albo że problem rozwiązany. Bo to zależy od Ruty, nie od nas. Ruta, jak ty to czujesz - czy ta rozmowa coś zamknęła, czy raczej otworzyła?
Czytam ten wątek od jakiegoś czasu i chcę dorzucić coś od strony numerologicznej, bo nikt o tym nie mówił. Dziadek, sad, jabłka, smak - to jest symbolika bardzo związana z liczbą sześć, czyli Venus, harmonia, rodzina, niezakończone więzi. Jeśli sprawdzić datę śmierci dziadka albo datę tego snu, to może być ciekawe powiązanie.
To co mówisz o mówieniu na jawie jest ważne. Ale chcę zapytać o jedną rzecz, bo myślę że nie doszłyśmy do sedna - czy ten ucisk w gardle był podczas snu, czy budziłaś się z nim? Bo to trochę różne rzeczy, jeśli chodzi o to co on niesie.
To co opisujesz z tym uciskiem po przebudzeniu - czy to nie jest właśnie blokada czakry gardłowej która się próbuje otworzyć? Rozumiem że to może brzmieć schematycznie, ale ta kombinacja: coś do powiedzenia, ucisk w gardle, jabłka jako smak - to chyba nie przypadek?
Słucham tej rozmowy o czakrach i myślę, że obaj możecie mieć rację, bo to nie musi być jedno albo drugie. Ale wracając do snu - Ruta, ten moment przy stole, ta cisza - czy w śnie też czułaś ten ucisk, czy dopiero po?
To jest pięknie powiedziane. Pełno w śnie, ucisk na jawie. Jakby przejście między tymi przestrzeniami samo w sobie bolało. Mam takie skojarzenie - czy ktoś jeszcze miał coś podobnego, że sen dawał coś dobrego, ale przebudzenie zabierało?
Ja tak. Nie z takim snem jak Ruta, ale po snach gdzie widziałam kogoś bliskiego kto odszedł - to przebudzenie było najgorszą częścią. Sen był prawie jak wizyta. Ruta, czy tak to trochę czujesz?
Przepraszam że wchodzę, ale to co teraz napisała Ruta razem z tym co mówiła wcześniej o smaku jabłek - czy ktoś widzi tu korelację z tym że jabłko jako symbol w wielu tradycjach wiąże się właśnie z przejściem? W celtyckich wierzeniach jabłonie rosły na Avalonie, krainie po śmierci. Czy to mogłoby coś znaczyć w kontekście tej wizyty?
Wróćmy do tej wizyty. Ruta, jeśli to była wizyta - czy masz poczucie że ona była skompletowana, czy że coś w niej zostało niedokończone? Pytam o to bo wcześniej mówiłaś że masz słowa, które chcesz powiedzieć. Czy ten sen dał ci jakieś poczucie że jest na to czas?
Chcę coś powiedzieć do całego wątku, nie tylko do Ruty. Rozmawiamy tu dużo o interpretacjach, symbolach, czakrach, numerologii. Ale ten wątek zaczął się od pytania o smak w snach i o to czy wracanie do tego samego miejsca we śnie jest naturalne. Myślę że Ruta dostała tu dużo więcej niż odpowiedź na to pytanie. Czy to dobrze?
To co napisałaś, Ruta, o wizycie która się skończyła - siedzi we mnie i nie odpuszcza. Zastanawiam się właśnie nad tym uiskiem jako formą pożegnania. Czy możliwe że ciało tak właśnie przetwarza powrót? Że gardło ściska nie dlatego że coś zostało niedopowiedziane, ale dlatego że właśnie nastąpiło przejście z jednej przestrzeni w drugą i to trochę boli fizycznie?
