Miałem ostatnio coś dziwnego i nie wiem jak to nazwać. Śniłem, że stoję w jakimś korytarzu i widzę siebie samego z boku, jak lustrzane odbicie, ale nie lustro - ta postać patrzyła na mnie i miała własną mimikę, własne gesty, zachowywała się jakby była osobnym człowiekiem. Nie byłem przerażony, raczej... zdezorientowany. Czy to rozszczepienie jaźni w sensie ezoterii, spotkanie z sobą z innej linii czasowej, czy może po prostu mózg płata figle? Zastanawiam się czy ktoś miał coś podobnego i jak to interpretuje.
Miałam kilka takich snów i za każdym razem zostawiały mnie z dziwnym uczuciem na cały dzień. Zanim zacznę cokolwiek sugerować, powiedz mi więcej - ta postać coś do ciebie mówiła, czy tylko patrzyła? I czy w tym śnie miałeś poczucie, że to ty jesteś tym "prawdziwym", czy wręcz przeciwnie?
Dobra, ale czy wy naprawdę wierzycie, że sen może być kontaktem z "alternatywną wersją siebie"? Rozumiem metaforę psychologiczną, ale dosłownie - że to jakaś inna linia czasowa? Skąd w ogóle taki pomysł pochodzi? Pytam bez złośliwości, po prostu nie rozumiem tego mechanizmu.
Mnie bardziej przeraziłoby chyba spotkanie z taką wersją siebie niż z jakimś obcym we śnie. Przynajmniej obcy jest... obcy. A tu patrzysz na swoją twarz która myśli inaczej niż ty. Czy ten twój "drugi" wyglądał dokładnie tak samo, czy może trochę starszy, młodszy?
A da się jakoś wywołać taki sen z rozmysłem? Tzn. czy jest jakaś technika żeby znowu spotkać tę wersję siebie i może tym razem z nią porozmawiać? Bo takie spotkanie mogłoby chyba dużo dać.
Przepraszam że się wtrącam ale właśnie to czytam i nie rozumiem jednej rzeczy - co to znaczy "wyższe Ja"? Słyszałam to wyrażenie ale nie wiem czym się różni od zwykłego ja. Czy to jest jak sumienie czy coś innego?
Patrząc na to od strony czakr - takie spotkanie z "inną wersją siebie" w śnie może być sygnałem, że czakra korony albo trzeciego oka jest aktywna lub domaga się uwagi. Poczucie że ta druga wersja jest "bardziej kompletna" to klasyczny obraz tego co bywa nazywane Wyższą Jaźnią w systemach energetycznych. Ale chciałbym zapytać autora - jak wyglądało twoje życie przed tym snem? Dużo stresu, chaos, może jakiś przełom?
Czytam i mam mieszane odczucia. Z jednej strony to brzmi jak coś znaczącego, z drugiej - czy nie jest tak, że mózg czasem po prostu generuje takie obrazy bez żadnego głębszego powodu? Skąd wiemy, że to nie jest tylko kwestia fazy REM i jakiegoś przypadkowego połączenia wspomnień?
Ale właśnie o to mi chodzi - skąd mamy pewność, że spokój jako "warunek" to nie jest coś, co sobie dorabiamy po fakcie? Bo jak sen jest niepokojący, mówimy "coś mi chciało pokazać trudną prawdę", jak jest spokojny, mówimy "byłam gotowa". Zawsze się jakieś uzasadnienie znajdzie. Erazmie, czy przed snem robiłeś coś konkretnego, cokolwiek, co mogłoby to wywołać?
To co Erazm opisuje, to poczucie asymetrii wiedzy między sobą a tą postacią, jest dla mnie mocnym sygnałem że to nie był cień. Cień budzi zwykle opór albo niechęć. Tu jest coś inaczej. Ale nie chcę za szybko przyklejać etykietki. Eteria, ty pracujesz ze snami regularnie, jak ty to czytasz?
Właśnie o to chodzi, że sny często biorą coś bardzo konkretnego z życia i ubierają to w formę która wygląda kosmicznie, a tak naprawdę mówi o całkiem przyziemnej sprawie. Ale mam pytanie, bo cały czas to mnie gryzie - czy ta postać w jakiś sposób reagowała na ciebie? Na twój ruch, spojrzenie? Czy była jak posąg?
To niesamowite że czekała. Jak myślisz na co? Czy może to ty powinieneś był coś zrobić albo powiedzieć i tego nie zrobiłeś? Bo w snach chyba można podchodzić do postaci i pytać...
No i właśnie dlatego pytałem wcześniej o techniki wywoływania. Bo jakby Erazm mógł wrócić do tego snu ze świadomością, to może by się dało dowiedzieć czegoś konkretnego. Szafranka, wspominałaś o dzienniku snów jako podstawie, ale czy jest jakiś szybszy sposób na większą świadomość we śnie?
Wracając do samego snu Erazma, bo mam wrażenie że trochę odpłynęliśmy. Mnie uderza ten detal z identycznym ubraniem. W symbolice snu ubranie często reprezentuje rolę społeczną albo tożsamość. Jeśli obaj byli ubrani tak samo, to może ta postać nie jest "innym ja" w sensie kogoś odmiennego, tylko tym samym tobą ale patrzącym z innej perspektywy. Jakbyś widział siebie z zewnątrz.
właśnie o to mi chodziło. Nie twierdzę że to pewnik, ale ta kombinacja, nieruchomość, czekanie, identyczny wygląd, to brzmi jak coś co nie jest ci obce, tylko nieaktywne. Jakaś ścieżka która jest otwarta, ale jeszcze na nią nie weszłeś. A co z tą sprawą zawodową? Czy to coś co odkładałeś świadomie, czy raczej nie wiedziałeś że to odkładasz?
To pytanie Antka jest kluczowe. Bo jest duża różnica między "wiem i nie robię" a "nie wiedziałem że unikam". Erazm, jak to czujesz?
To jest właśnie jeden z powodów, dla których pracuję ze snami a nie tylko z intencją na jawie. Świadomość dzienna ma filtry. Sen je omija. Ale Erazm, mam pytanie które może się wydać dziwne, czy ta postać wyglądała na szczęśliwszą od ciebie? Spokojniejszą? Czy to był neutralny obraz?
To napięcie versus spokój to dla mnie kluczowy detal całego snu, ważniejszy nawet niż identyczny wygląd. Bo jeśli ta postać to ty, tylko spokojna, to sen nie pyta "kim mógłbyś być". Może pyta "co ci przeszkadza być sobą teraz". Czy możesz to odróżnić, Erazm?
To jest niesamowite że jeden sen mógł coś takiego odblokować. Ale mam pytanie może głupie, czy jak już coś takiego śnisz i to wraca w myślach, to czy nie ma sensu jakoś odpowiedzieć tej postaci? Napisać coś, narysować, nie wiem. Czy to jest praktykowane?
A czy kiedy wracasz do tego obrazu na jawie, czujesz się tak samo jak we śnie? To samo napięcie? Bo jeśli tak, to może to napięcie jest ważniejsze niż obraz samej postaci.
To brzmi jakby sen spełnił swoje zadanie. Ale zastanawiam się czy ta postać wróci w następnym śnie i czy będzie inaczej wyglądała albo zachowywała się inaczej. Czy to w ogóle da się sprawdzić, bo dziennik snów to jedno, ale jak odróżnić że to "ta sama" postać?
to że nie reagowała, to może być kluczowe. Jak to czułeś w środku? Że ona cię ignoruje, czy że ona po prostu jest i czeka?
Cierpliwa wersja siebie. To jest naprawdę mocny obraz, jeśli ustawimy go obok tego co Erazm opisywał wcześniej, czyli napięcie po swojej stronie i to wszystko odkładanie spraw zawodowych. Sen jakby pokazał nie alter ego, tylko inną możliwość. Ale to nadal pytanie czy to był przekaz czy projekcja.
To "coś więcej" jest właśnie tym momentem gdzie praca ze snem się zaczyna, a nie kończy. Erazm, czy próbowałeś kiedyś świadomie wrócić do tego obrazu i zapytać tę postać wprost czego chce? Nie musi to być żadna skomplikowana technika, czasem wystarczy zamknąć oczy i zadać pytanie.
