Ale jak długo możesz nie ruszać się po przebudzeniu? Bo to brzmi łatwiej niż jest, szczególnie jak masz potrzebę fizyczną rano albo dziecko które już hałasuje.
Właśnie, to ważne żeby nie stawiać sobie poprzeczki za wysoko na początku. Macierzanka - ile masz teraz zapisanych snów, jeśli w ogóle zaczęłaś notes?
Pięć-sześć to nie jest tak mało jak myślisz, szczególnie jeśli wcześniej nie pamiętałaś nic. Pytanie co w tych snach zapisałaś - urywki czy całe sceny? Bo to powie więcej o tym gdzie jesteś w procesie niż sama liczba.
Właśnie to z emocjami jest ciekawe - czy uważacie że sny które są mocniejsze uczuciowo są łatwiejsze do zapamiętania ogólnie, czy to tylko kwestia tego że bardziej się staramy bo nas bardziej uderzyły?
Mam w związku z tym pytanie - czy ktoś próbował intencjonalnie prosić przed snem żeby mieć intensywniejszy emocjonalnie sen, właśnie po to żeby łatwiej zapamiętać? Czy to w ogóle ma sens ezoteryczne?
No i tu jest właśnie pytanie o jakość tej intencji, nie jej obecność. Macierzanka - a ty jak to robisz, jeśli w ogóle próbowałaś tego wieczornego nastawienia? Bo mówisz że masz z pięć-sześć snów, ale nie wiem czy to były noce kiedy coś sobie mówiłaś, czy po prostu się tak trafiło.
To jest właśnie ta różnica między czekaniem aż coś przyjdzie a aktywnym otwieraniem się. Macierzanka, zapamiętałaś te kilka snów bo były intensywne same z siebie - ale wyobraź sobie że możesz też łapać te cichsze, mniej dramatyczne. Tam też są informacje, może nawet ważniejsze bo nie krzyczą.
Zastanawiam się - jeśli te ciche sny są trudniejsze do zapamiętania, to czy w ogóle warto się na nich skupiać na początku kiedy jeszcze nie ma nawyku? Może lepiej budować bazę na tych wyraźniejszych, a po ciche sięgać kiedy się już ma wprawę?
No ale jak mam w ogóle łapać coś co jest ciche i nie zostawia śladu emocjonalnego? To brzmi trochę jak próba złapania czegoś co z definicji jest nieuchwytne. Macierzanka, masz jakiś pomysł co z tym robić, czy też jeszcze szukasz?
Nie jest głupie, to jest całkiem sensowny mechanizm. Notes jako fizyczne przypomnienie intencji. Sama tak zaczynałam - ten notes leżący na stoliku to był sygnał dla umysłu, że rano będzie potrzebny. Tylko powiedz mi - czy piszesz od razu jak się budzisz, czy czekasz chwilę?
To jest dobre pytanie i nie ma jednej odpowiedzi dla wszystkich. Ja próbowałem obu sposobów. Pisanie od razu łapie więcej szczegółów ale czasem urywam środek wspomnienia bo ręka nie nadąża za głową. Leżenie i zbieranie najpierw daje spójniejszy obraz ale ryzykujesz że do momentu pisania część już odpłynęła.
O tym pisaniu słów kluczowych - to musi być dosłownie pierwsze co robisz jak otworzysz oczy? Bo ja mam taki problem że zanim w ogóle pomyślę o notesie to już wstaję żeby zrobić kawę i potem jest za późno. Jak przymusić się do tego w takiej automatycznej porannej rutynie?
Notes pod poduszką to szczegół który brzmi banalnie ale pewnie naprawdę robi różnicę. A długopis? Bo ja mam taki problem że nie mogę pisać jak jest ciemno i szukanie światła albo telefonu to kolejna chwila w której wszystko ucieka.
Ja mam latarkę przypiętą do notesu na gumce, serio. Brzmi absurdalnie ale działa lepiej niż zapalanie lampy czy szukanie telefonu. Może zapytam inaczej - czy ktoś próbował nagrywać głosowo zamiast pisać? Bo to by rozwiązało problem ciemności i szybkości.
Nagrywanie głosowo to ja próbowałam przez jakiś czas i szczerze - miałam mieszane uczucia. Z jednej strony szybciej, ciemność nie przeszkadza, ale z drugiej... jak potem słuchałam tych nagrań to brzmiałam jak ktoś kto mówi przez sen i połowy nie rozumiałam co mówiłam. Może to kwestia wprawy? Larkis, ty już próbowałaś?
Wszystko naraz, cokolwiek przychodzi pierwsze. Jak widziałem drzwi to pisałem "drzwi". Jak czułem strach to "strach". Jak była jakaś konkretna twarz to imię albo "nieznajomy". Nie ma systemu, chodzi o to żeby zarzucić kotwicę zanim wspomnienie odpłynie. Potem te słowa ciągną resztę za sobą.
Ciekawy punkt, ale to może prowadzić do sytuacji gdzie każdy błąd pamięci tłumaczymy jako "przekaz". Trochę to szczelny system - cokolwiek się zdarzy, jest znaczące. Macierzanka, jak na to patrzysz? Zależy ci bardziej na tym żeby mieć wierny zapis, czy na tym żeby rozumieć co przeżywasz nocą?
To rozróżnienie przychodzi z czasem i to jest jedna z rzeczy których nie da się skrócić. Im więcej masz zapisanych snów, tym zaczynasz widzieć wzorce - i dopiero przy wzorcach możesz stwierdzić co jest sygnałem a co szumem. Pojedynczy sen, nawet wiernie zapamiętany, jest trudny do oceny. Dlatego ten pamiętnik jest tak ważny jako długoterminowe sposób, nie tylko codzienny rytuał.
Emocje we śnie są dla mnie trudniejsze do uchwycenia niż obrazy. Obraz to obraz, mogę go opisać. Ale emocja ze snu jest taka dziwna, jakby nie do końca swoja. Macie jakiś sposób na zapisywanie emocji żeby potem wiedziały co to było?
Ja rozwijam przy kawie i szczerze, to mi nie przeszkadza. Ale muszę zaznaczyć że moje słowa kluczowe to tak naprawdę mini-kotwice emocjonalne, nie tylko obrazy. Jak mam zapisane "przed-rozmowa-kwalifikacyjna" to to mi wystarczy żeby odtworzyć całe uczucie. Obraz mogę dopowiedzieć, ale emocja jest zakotwiczona.
O, to jest bardzo konkretne, dzięki. Ale mam pytanie - czy "czekanie jak przed wizytą u lekarza gdzie wiesz że będą złe wyniki" to piszesz od razu takim zdaniem, czy to jest skrót który rozwijasz potem? Bo przy przebudzeniu takie długie porównanie chyba by mnie rozbudziło za bardzo.
O, to dobre pytanie bo ja czytałam gdzieś o intencji przed snem - że jak powiesz sobie wyraźnie "chcę zapamiętać sen" zanim zaśniesz to działa. Ale nigdy nie wiedziałam czy to placebo czy naprawdę coś robi. Ktoś tu próbował czegoś takiego regularnie?
O, to dobre pytanie bo ja czytałam gdzieś o intencji przed snem - że jak powiesz sobie wyraźnie "chcę zapamiętać sen" zanim zaśniesz to działa. Ale nigdy nie wiedziałam czy to placebo czy naprawdę coś robi. Ktoś tu próbował czegoś takiego regularnie?
Dla mnie intencja to coś więcej niż przekierowanie uwagi - ale nie chcę teraz rozwijać tego wątku bo Macierzanka pyta o zapamiętywanie, nie o metafizykę. Macierzanka, napisałaś że jutro próbujesz z porównaniami - czy próbowałaś też ustawiać intencję przed zaśnięciem, czy skupiałaś się tylko na tym co robisz po przebudzeniu?
Próbowałam różnych form i dla mnie najlepiej działa zapisanie intencji w pamiętniku wieczorem, przed snem. Nie mówię na głos, nie powtarzam jak mantry. Jedno zdanie, pióro na papierze. Coś jak zamknięcie dnia i otwarcie nocy. Ale to jest moje - nie twierdzę że każdy tak powinien.
Mam inne doświadczenie. Jak ustawiam zbyt konkretną intencję to mam wrażenie że sen próbuje odpowiedzieć na pytanie które mu zadałam, a nie na to co faktycznie jest ważne. Nie wiem czy to brzmi sensownie. Trochę jakbyś pytała kogoś o godzinę a on zamiast powiedzieć "piętnasta" zaczyna tłumaczyć jak działa zegarek.
Mam pytanie do wszystkich - bo rozmawiacie o intencji, o porównaniach, o słowach kluczowych, i zaczynam się gubić co robić najpierw. Czy te techniki działają razem, czy każda z osobna? Bo mam wrażenie że jak będę próbować wszystkiego naraz to się pogubię jeszcze bardziej.
