To co piszesz - że wiedziałeś bardziej niż znasz swoje imię - to jest dla mnie bardzo mocne zdanie. Ja miałam raz coś takiego ale nie po stracie, po prostu w zwykłym śnie, i do dziś nie wiem co to było. Czy to poczucie było raczej spokojne czy miało w sobie jakąś pilność?
Karrot, to co opisujesz przy tym "samo bycie razem wystarczyło" - mam wrazenie że to jest wlasnie to czego ta osoba nie zdazyła powiedziec albo co juz nie trzeba słowami. Czy za zycia byłeś z ta osobą w takim kontakcie, gdzie nie wszystko było mowione wprost?
Karrot sorki że sie pytam ale czy jak sie budzisz z takiego snu to od razu wiesz ze to był tata czy dopiero po chwili? Bo zastanawiam się czy ta "wiedzący" trwa po przebudzeniu czy znika jak inne sny
Słucham tego opisu i coraz mniej chce mi się podważać. Ale mam jeszcze jedno pytanie - czy to że twój ojciec był człowiekiem małomównym, czy to nie mogło sprawić że twój umysł buduje właśnie taki kontakt, bez słów, bo tak go znasz? To nie atak, naprawdę pytam.
Czytam ten wątek od początku i rzadko piszę ale muszę - to co opisuje Karrot o pięciu minutach po przebudzeniu gdy wciąż jest "jedną nogą" tam, to brzmi jak opis tego co w tradycji czakr jest związane z czakrą korony. Ona otwiera się mocno w snach po stracie i zamknięcie jest powolne. Czy ktoś jeszcze to czuje po takich snach?
To nie jest tylko metafora z tą czakrą korony - chciałam dopytać Karrota czy te pięć minut po przebudzeniu ma zawsze tę samą jakość, czy za każdym razem jest trochę inne? Bo jeśli to jest powtarzalny wzorzec, to brzmi inaczej niż jednorazowe zjawisko.
Ten "kanał" to ciekawe słowo. Karrot, czy ty sam czujesz że te sny są dla ciebie pomocne? Chodzi mi o to w sensie żałoby, nie ezoteryki - czy po takim śnie jest ci lżej, czy raczej ciężej bo znowu musisz wracać?
To "niedokończone" które Karrot napisał - czy możesz powiedzieć więcej co masz na myśli? Czy to były konkretne sprawy między tobą a ojcem, czy raczej takie ogólne poczucie że coś wisiało w powietrzu?
Karrot, to co piszesz o tym ze nie umiałeś "byc przy nim tak jak chciałeś" - myślisz ze ta niemoznosc była obopólna? Bo jak ojciec był tez człowiekiem małomównym, to moze on tez nie wiedział jak byc, i te sny bez słów są jakby wspólnym językiem który oboje znaliscie.
Chcę wrócić do fizyki tych snów, bo Karrot na początku pytał o powietrze jak woda i zmienioną grawitację, i trochę to ginie w tej rozmowie o relacji. Karrot - ta gęstość powietrza jest stała przez cały sen, czy zmienia się w zależności od tego gdzie jesteś albo co się dzieje?
Karrot przepraszam ze znowu sie wtrącam ale czy jak masz ten sn z tata to jest ciemno, jasno, jakis kolor? Bo czytałam gdzies ze środowisko snu tez moze cos mowic ale nie pamietam gdzie
To neutralne światło bez źródła - ten opis pojawia się w relacjach z doświadczeń progowych niezależnie od kultury. Nie tylko w snach po stracie. Czy w tych snach masz poczucie że to ty przychodzisz do ojca, czy że on przychodzi do ciebie?
To co opisujesz Karrot z tym brakiem hierarchii - czy to się przekłada na to jak czujesz się w trakcie snu? Mam na myśli czy czujesz się równy ojcu, czy to jest bardziej neutralne, jakby role w ogóle nie istniały?
To "wcześniejszym niż te nazwy" jest bardzo precyzyjnym opisem. W różnych tradycjach ten stan określa się jako kontakt przed-podziałowy, gdzie tożsamości istnieją ale nie są jeszcze oddzielone rolami społecznymi. Czy w trakcie tych snów masz poczucie że czas działa inaczej niż normalnie?
To "płasko" z czasem - czy jak się budzisz, masz poczucie że byłeś tam długo czy krótko? Bo to mogłoby coś mówić o tym jak twój mózg to rejestruje, niezależnie od interpretacji.
Wróćmy na chwilę do tej fizyki bo to jest tytuł wątku i trochę odpłynęliśmy. Karrot, ta gęstość powietrza i zmieniona grawitacja - czy te cechy są obecne od początku snu, od wejścia, czy pojawia się jakiś moment przejścia który je poprzedza?
