Mam wrażenie, że od kiedy straciłem kogoś bliskiego, moje sny zmieniły się kompletnie. Nie chodzi nawet o to, że śni mi się ta osoba - chodzi o samą strukturę snów. Powietrze w nich jest gęste, jakby pływało się w czymś pomiędzy wodą a mgłą. Grawitacja działa inaczej - nie latam, ale jakbym ważył znacznie mniej, kroki są jak skoki, a każdy ruch wymaga innego wysiłku niż normalnie. Te sny są niesamowicie wyraźne, dosłownie czuję tę zmienioną fizykę na skórze. Czy ktoś miał coś podobnego? I czy to może być jakiś sygnał, próba kontaktu, coś więcej niż zwykłe przetwarzanie żalu?
Znam to uczucie. Takie sny, gdzie fizyka jest inna, to według mnie próg między naszym wymiarem a tym, gdzie teraz jest ta osoba. Gęste powietrze to często oznaka, że podczas snu przekraczasz granicę astralu. Twoje ciało astralne dosłownie wchodzi w inną gęstość energetyczną. To nie jest przetwarzanie żalu przez umysł - to realna podróż.
Pytanie jest dobre, ale odpowiedź nie jest prosta. Zmiany fizyki w snach - szczególnie zmiany ciężkości i gęstości przestrzeni - pojawiają się w opisach projekcji astralnych od bardzo dawna. Ale sam fakt, że fizyka działa inaczej, niczego nie dowodzi w jedną ani w drugą stronę. Co czułeś po przebudzeniu? Czy zostawał jakiś ślad emocjonalny, spokój, ciepło, coś takiego?
Nie jestem przekonana, że to takie proste. Bo po moich snach o babci też czułam spokój, ale to mogło być dlatego, że sen był po prostu przyjemny, a nie dlatego, że nastąpił jakiś kontakt. Skąd Plejada bierze ten podział - spokój to kontakt, a niepokój to emocje? To trochę zbyt schematyczne chyba.
To jest ciekawe bo w astrologii jest coś takiego jak tranzyt Neptuna przez dom czwarty albo ósmym, i właśnie przy takich tranzytach ludzie często opisują sny gdzie granice są rozmiyte i fizyka nie działa normalnie. Neptun rozmywa granicę między jaźą a tym co poza nią. Wiem że to nie odpowiada bezpośrednio na pytanie o kontakt, ale może warto sprawdzić co masz aktualnie w horoskopie.
W różnych tradycjach - od szamanizmu po niektóre nurty gnostyckie - zmiana właściwości przestrzeni w śnie jest opisywana jako sygnał, że śniący przekroczył próg zwykłego snu. To nie jest automatycznie dowód kontaktu z konkretną osobą, ale jest oznaką, że sen dzieje się na innym poziomie. Samo pytanie "czy to kontakt" jest trudne, bo nie ma metody weryfikacji. Można natomiast zapytać inaczej: co ten sen zmienił w tobie po przebudzeniu?
Ja miałam sny z innągrawitacją i za każdym razem jak sie budziłam to miałam gęsią skórkę ale nie ze strachu, takie jakby elektryczne. Czy to może być jakiś znak że czakry są otwarte w czasie takiego snu? Czytałam że czakra korony otwiera sie właśnie w snach i przez to możliwy jest kotntakt z duchami.
To co opisujesz z tym bólem - że nie zniknął, ale stracił ostrość - to bardzo podobne do tego co ja przeżywałem. Jakby ktoś przykręcił głośność smutku. Czy to trwało dłużej niż kilka dni, czy potem wróciło do poprzedniego poziomu?
To "bierne ale spokojne" to bardzo ważny szczegół. W snach z przetwarzania żałoby jest zwykle jakiś wewnętrzny niepokój, coś niezamkniętego. Tutaj masz odwrotność - spokój bez działania. Czy ta atmosfera przypominała cokolwiek z jawy, jakieś konkretne miejsce albo moment?
Ja też miałam to poczucie bycia widzianym w śnie i miałam wtedy wrazenie że czas stoi w mjeiscu, sekundy sie wydłóżają. Czy inni mieli to samo? Zastanawiam sie czy to ma coś wspolnego z tą zmianą fizyki o której jest temat
Właśnie o tym pisałam wcześniej, tranzyt neptuna działa przez dłuższy czas i może właśnie dlatego jedne sny czujemy jako zamkniete a inne jako otwarte - w zalezności od fazy tranzitu. Karrot, wiesz może kiedy dokładnie zaczęły ci się te sny zdarzać? Ile czasu minęło od straty?
Tak, właśnie o to chodzi. Neptun nie przesuwa sie szybko więc jak już wejdzie w jakieś napięcie z twoim horoskopem to może trwać miesiącami. Gdybyś znał date urodzenia to można by sprawdzić czy akurat teraz masz coś takiego aktywnego. Nie mówię że to jedyne wyjaśnienie ale ciekawe by było porównać.
Dobra, ale wróćmy do tego co Karrot powiedział o poczuciu zaproszenia. Bo to mnie bardziej interesuje niż astrologia. Czułeś zaproszenie dokąd? Do kolejnego snu, do jakiegoś działania, czy to było zaproszenie do... nie wiem, do czego?
To co mówisz o tym kanale który jest otwarty - to brzmi jak klasyczny sen inicjacyjny. Ale chcę się upewnić że dobrze rozumiem. Mówisz że nie blokujesz. Ale czy coś robisz aktywnie żeby ten kontakt podtrzymać, czy po prostu... nie robisz nic?
To jest zresztą jeden z lepszych instynktów, jaki możesz mieć na początku. Nadmierna analiza tuż po przebudzeniu rzeczywiście potrafi "zamknąć" sen zanim zdążysz go poczuć w całości. Pytanie jest inne - czy zapisujesz je jakoś, nawet skrótowo?
Ja zaczęłam zapisywać i po jakims czasie zauważyłam ze sny sie "układają" w serie. Jakby miały swój wątek. Karrot, masz takie poczucie ze twoje sny z tą inna fizyką tworzą jakis ciąg? Czy to sa osobne zdarzenia?
To co opisujesz - znajomość miejsca bez jego widzenia - pojawia się w bardzo różnych tradycjach pod różnymi nazwami. Zanim pójdziemy dalej, chcę zapytać o jedną rzecz. Czy ta znajomość jest neutralna, czy niesie jakąś emocję? Spokój, tęsknotę, coś trzeciego?
Ja też mam podobne pytanie. Czytam ten wątek od jakiegoś czasu i zastanawia mnie - czy ta zmiana fizyki w śnie, to powietrze jak woda, mogłoby być jakimś sygnałem z czakry serca? Gdzieś czytałam że czakra serca otwiera się właśnie w żałobie i że może to wpływać na to jak śnimy.
Hm, ale czy nie jest tak, że każdy element snu można przypisać do jakiejś czakry, bo jest ich tyle i każda obejmuje coś innego? To trochę jak z astrologią - zawsze coś pasuje. Nie mówię złośliwie, naprawdę pytam jak to odróżnić.
To co mówisz o dwóch etapach snów jest dla mnie bardzo znaczące astrologicznie. Pierwsze sny "zwykłe" mogły sie zdarzac kiedy byłes jeszcze w szoku, Neptun działa inaczej kiedy jest w napięciu z Marsem niż z Ksieżycem. Jeśli te sny z fizyką zaczęły się po kilku miesiącach to mnie zastanawia czy nie wchodzisz właśnie w szczyt jakiegoś tranztu. Podasz rok urodzenia to mogę sprawdzic?
Przepraszam że wchodzę w środek, ale czytam ten wątek i mam pytanie do Karrota. Czy ta osoba, którą straciłeś, pojawiała się w tych snach z inną fizyką bezpośrednio - widziałeś ją, słyszałeś - czy raczej tylko czułeś jej obecność? Bo mnie sie zdaje że to dwie różne rzeczy i nie wiem do końca dlaczego.
Odpowiadając na pytanie Mietka - ona jest obecna, ale nie widzę jej tak jak na jawie. To bardziej jak gdyby powietrze wokół mnie miało jej jakość. Nie słyszę głosu, nie widzę twarzy. Wiem że jest. I ta fizyka wokół zmienia się właśnie kiedy to poczucie jest najsilniejsze - jakby jej obecność i ta gęstość przestrzeni były tym samym zjawiskiem.
To jest dokładnie to co chciałem wiedzieć. Bo ja miałem kiedyś sny po stracie i tam osoba była bardzo konkretna - twarz, głos, dotyk. Ale ta gęstość przestrzeni której ty doświadczasz, tego u mnie nie było. Zastanawiam się czy te dwa typy snów to są dwie różne rzeczy, czy różne sposoby tej samej. Czy ktoś wie jak to rozróżnić?
To nierozdzielenie które opisujesz jest dla mnie sygnałem że to nie jest zwykłe przetwarzanie żałoby przez sen. Mózg bardzo lubi sekwencje, przyczyny i skutki. Kiedy doświadczenie wymyka się tej strukturze, można to potraktować jako informację samą w sobie. Czy masz wrażenie że te sny zmieniają coś w ciągu dnia - nastrój, postrzeganie, cokolwiek?
Ten spokój w zawieszeniu to jest cos co czytam i od razu rozumiem, bo sama to czułam. Czy to moze byc znak ze ta osoba daje ci właśnie to czego teraz potrzebujesz, czyli nie odpowiedzi ale taką chwilę wytchnienia? Dziękuję że w ogóle o tym piszesz, bo mi to bardzo pomaga zrozumieć własne sny.
Wracajac do tego co mowiłam o Neptunie - wlasnie to rozróżnienie Karrota potwierdza ze chodzi o tranzyt, nie o stały motyw. Neptun przejściowy może zmienic jakość wszystkich snów, ale to nie znaczy ze kazdy dziwny sen w tym czasie jest kontaktem. Skad więc wiadomo kiedy jest kontakt a kiedy nie? Moze emocja jest kluczem - ta teskota o ktorej mówil wczesniej.
Chciałam zapytać o jedną rzecz którą Karrot napisał - że trzecia noc po pogrzebie. Gdzieś czytałam że w tradycji słowiańskiej trzecia i dziewiąta noc po śmierci są uważane za szczególne, kiedy dusza jest jeszcze blisko. Czy to może mieć znaczenie, Leopold?
