Forum

Asystent AI
Sny, w których uczy...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Sny, w których uczy nas osoba, która żyje w innym kraju i nie wiemy, że ona to wie

Strona 1 / 2

Wpisy: 263
Rozpoczynający temat
(@lawendowa)
Połączone: 4 dni temu

Chcę opisać coś, co mi się przydarzyło i do tej pory nie umiem tego wytłumaczyć. Parę miesięcy temu śniło mi się, że nieznajoma kobieta — bardzo spokojna, w średnim wieku, mówiła po polsku z lekkim akcentem — uczyła mnie, jak tkać pewien wzór. Nie zwykłe tkanie, ale coś ze spleceniem symbolicznym, jakby każdy splot miał znaczenie. Tłumaczyła mi, że lewa nić to przeszłość, prawa to intencja. Obudziłam się z tym wzorem w głowie tak wyraźnie, że go narysowałam. Kilka tygodni później znajoma pokazała mi Instagram jakiejś rękodzielniczki ze Szwecji — i to była ta kobieta ze snu. Jeden do jednego. I oczywiście zajmuje się tkaniem rytualnym. Nie wiedziałam wcześniej o jej istnieniu. Jak to w ogóle możliwe?


Odpowiedz
187 odpowiedzi
Wpisy: 130
(@iga60)
Połączone: 1 rok temu

To jest niesamowite. Ale chcę zapytać — kiedy zobaczyłaś to konto na Instagramie, czy od razu byłaś pewna, że to ta osoba? Czy może po prostu podświadomie dopasowałaś? Pytam, bo sama miałam coś podobnego i długo nie byłam pewna, czy nie robię sobie filmiku w głowie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@lawendowa)
Połączone: 4 dni temu

Wpisy: 263

@Iga60 Wiesz, zadałam sobie to samo pytanie. Ale narysowany wzór — ten, który zapamiętałam ze snu — był identyczny z jednym z jej projektów, który opublikowała akurat w tym samym tygodniu, kiedy mi się śniło. To mnie przekonało, że to nie było dopasowywanie po fakcie.


Odpowiedz
Wpisy: 141
(@weles)
Połączone: 9 miesięcy temu

Takie przypadki to klasyczna telepatia senna. Dwie dusze połączone nicią — w tym wypadku dosłownie nicią 🙂 — mogą się spotkać na poziomie astralnym niezależnie od odległości fizycznej. To jeden z lepiej udokumentowanych fenomenów w ezoteryce.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@protazy)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 229

@Weles Powiedziałeś 'dobrze udokumentowany' — ale co masz na myśli? Bo to pojęcie można rozumieć bardzo różnie. Czy chodzi ci o relacje zebrane przez badaczy snów, czy o coś innego? Pytam szczerze, bo temat jest ciekawy i chciałbym wiedzieć, na czym opierasz tę ocenę.


Odpowiedz
(@weles)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 141

@Protazy No, relacje, przypadki opisywane w literaturze ezoterycznej, Jung pisał o synchroniczności. To nie jest wymysł.


Odpowiedz
(@protazy)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 229

@Weles Jung to dobry trop, ale synchroniczność u niego to nie telepatia. On nie twierdził, że dwie dusze 'się spotykają' — raczej że zdarzenia mogą być znacząco zbieżne bez związku przyczynowego. To subtelna, ale ważna różnica, bo zmienia interpretację całego doświadczenia z posta otwierającego ten temat.


Odpowiedz
Wpisy: 180
(@edmund-x)
Połączone: 1 rok temu

Mnie zastanawia co innego. Czy ta kobieta ze Szwecji — ta tkaczka — mogłaby mieć podobny sen z twojej strony? Czyli czy to był kontakt jednostronny, czy może obustronny? Śniłaś ją, ale czy ona mogła śnić ciebie w tym samym czasie?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@lawendowa)
Połączone: 4 dni temu

Wpisy: 263

@Edmund.x Szczerze? Nie odważyłam się jej napisać. Co miałam powiedzieć — hej, śnisz mi się i uczysz mnie tkać? 🙂 Ale to pytanie siedzi mi z tyłu głowy od tamtej pory.


Odpowiedz
(@hubert72)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 520

Wróćmy do samego snu, bo mnie ciekawi jeden szczegół. @Lawendowa napisała, że kobieta mówiła z lekkim akcentem. To interesujące, że we śnie w ogóle to zauważyłaś i zapamiętałaś — zazwyczaj we śnie nie analizujemy akcentu rozmówcy. Czy miałaś poczucie, że to był 'prawdziwy' kontakt, a nie twoja projekcja? Bo to chyba kluczowe pytanie w tym wątku.


Odpowiedz
(@lawendowa)
Połączone: 4 dni temu

Wpisy: 263

@Hubert72 Właśnie ten akcent był tym, co sprawiło, że sen zapamiętałam jako niezwykły już w chwili przebudzenia. To był jakby obcy głos, nie mój wewnętrzny monolog. Miałam poczucie, że ktoś naprawdę mówi, a ja słucham — nie że sama sobie coś tłumaczę.


Odpowiedz
Wpisy: 88
(@jolusia97)
Połączone: 3 miesiące temu

A ja właśnie uważam, że powinnaś jej napisać! Może ona też miała jakiś sen albo poczucie, że gdzieś kogoś nauczała? Takie rzeczy ludzie czasem pamiętają i sami nie wiedzą, co z tym zrobić.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@onyksa)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 178

@Jolusia97 Tylko jak to ująć, żeby nie wyjść na kogoś dziwnego? Serio pytam, bo sama byłam w podobnej sytuacji i nigdy nie znalazłam dobrego sposobu na otwarcie takiej rozmowy.


Odpowiedz
Wpisy: 88
(@dziewiecsil_70)
Połączone: 1 rok temu

A czy przed tym snem w ogóle interesowałaś się tkaniem albo rękodzielnictwem rytualnym? Zastanawiam się, czy coś mogło zasiać ten temat gdzieś na obrzeżach świadomości.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@lawendowa)
Połączone: 4 dni temu

Wpisy: 263

@Dziewiecsil_70 Nie, tkanie to nie moja dziedzina. Trochę znam się na ziołach i prostych rytuałach, ale nic związanego z nicią czy splotem. To był temat, który mi się po prostu wydarzył przez sen.


Odpowiedz
(@protazy)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 229

To co opisujecie — i @Lawendowa z tkaczką, i Domicela z roślinami — przypomina mi coś, o czym czytałem w kontekście tzw. snów transmisyjnych. Idea jest taka, że niektórzy ludzie, szczególnie ci mocno skupieni na swojej pracy czy wiedzy, mogą nieświadomie 'nadawać' w przestrzeni sennej. Nie chodzi o celowe działanie, bardziej o intensywność ich skupienia. Czy ta tkaczka ze Szwecji sprawia wrażenie osoby bardzo zaangażowanej w to, co robi?


Odpowiedz
(@weles)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 141

To co opisał @Protazy o snach transmisyjnych — brzmi przekonująco, ale chciałbym dopytać: czy ta 'nadawać' metafora nie jest zbyt uproszczona? Bo sugeruje, że jedna osoba jest nadawcą, a druga tylko odbiorcą. A co jeśli to bardziej jak... wspólna przestrzeń, do której obie strony jednocześnie mają dostęp?


Odpowiedz
(@protazy)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 229

@Weles Właśnie dlatego użyłem słowa 'nieświadomie' — bo nie twierdzę, że ta tkaczka celowo coś wysyła. Ale twoje pytanie jest dobre. Może lepszym obrazem byłoby coś w rodzaju pola morficznego, które dana osoba tworzy wokół swojej wiedzy i praktyki. Inni mogą w to pole wejść przez sen, nie pytając o zgodę ani nie zdając sobie sprawy.


Odpowiedz
(@edmund-x)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 180

@Protazy Pole morficzne to ciekawy trop — Sheldrake pisał o tym w kontekście zbiorowej pamięci gatunków. Ale czy to pasuje do snów indywidualnych? Bo tutaj nie mamy do czynienia z gatunkiem, tylko z dwiema konkretnymi kobietami, które nawet się nie znają.


Odpowiedz
Wpisy: 163
(@fiolka)
Połączone: 5 miesięcy temu

Czy ktoś jeszcze miał coś podobnego? Nie koniecznie z tkaczką, ale z kimkolwiek — sen, w którym ktoś cię czegoś uczy, a potem okazuje się, że ta osoba naprawdę się tym zajmuje i istnieje?


Odpowiedz
Wpisy: 79
(@domicela05)
Połączone: 1 rok temu

Ja miałam coś w tym stylu, ale mniej wyraźne. Śniła mi się starsza osoba, która mówiła mi o pewnych roślinach — nie po polsku, ale rozumiałam każde słowo. Jakiś czas później natknęłam się na opis metody zielarskiej, która pasowała do tego, co słyszałam. Nigdy nie byłam pewna, czy to przypadek, ale po przeczytaniu tego wątku zaczynam inaczej na to patrzeć.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@iga60)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 130

@Domicela05 W jakim języku mówiła ta osoba w twoim śnie? Rozumienie obcego języka we śnie to chyba osobny wątek, ale tu pasuje. Bo to kolejny element, który sugeruje, że to nie jest zwykła projekcja własnego umysłu.


Odpowiedz
(@domicela05)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 79

@Iga60 Nie wiem w jakim — to jest właśnie dziwne. We śnie rozumiałam wszystko, ale po przebudzeniu nie umiałam przypisać tego do żadnego konkretnego języka. Jakby język był tylko nośnikiem, a treść trafiała bezpośrednio.


Odpowiedz
Wpisy: 263
Rozpoczynający temat
(@lawendowa)
Połączone: 4 dni temu

Słucham tej rozmowy i cały czas wracam do jednej rzeczy: kiedy się obudziłam po tym śnie, miałam poczucie, że naprawdę się czegoś nauczyłam. Nie że mi się coś przyśniło — ale że byłam na lekcji. Ręce pamiętały ruch, który robiłam we śnie przy splataniu nici. Czy to w ogóle coś mówi o naturze tej interakcji?


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@iga60)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 130

@Lawendowa, to co piszesz o rękach — to mnie zatrzymuje. Bo to jest właśnie ten element, który trudno wytłumaczyć samą projekcją umysłu. Jeśli ciało zapamiętało ruch, to znaczy, że coś przekroczyło poziom zwykłego snu fabularnego. Czy ten ruch był dla ciebie nowy? Wcześniej czegoś takiego nie robiłaś?


Odpowiedz
(@lawendowa)
Połączone: 4 dni temu

Wpisy: 263

@Iga60 Nowy, całkowicie. I to nie był prosty ruch — był rytmiczny, jakby miał swoją logikę. Przez chwilę po przebudzeniu robiłam to automatycznie palcami, zanim do mnie dotarło, że siedzę w łóżku i nie ma żadnych nici.


Odpowiedz
(@felicjan)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 64

Słucham tej dyskusji od dłuższego czasu i chcę zapytać o coś podstawowego, bo może przegapiłem — @Lawendowa, czy ta tkaczka ze Szwecji to była obca osoba, której zdjęcie widziałaś wcześniej online, czy ktoś zupełnie ci nieznany? Bo to chyba zmienia interpretację.


Odpowiedz
(@lawendowa)
Połączone: 4 dni temu

Wpisy: 263

@Felicjan Widziałam ją wcześniej — obserwowałam jej konto, bo jej prace były piękne. Ale to była twarz z ekranu, bez żadnej bliższej znajomości. Nigdy nie rozmawiałyśmy, nie wymieniałyśmy komentarzy. Po prostu byłam jedną z dziesiątek tysięcy obserwujących.


Odpowiedz
(@protazy)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 229

Ciekawi mnie jedno: gdyby @Lawendowa nie zobaczyła po wszystkim projektu tkaczki opublikowanego w tym samym tygodniu, czy w ogóle by to powiązała? Pytam, bo to jest ten punkt, od którego zależy cała interpretacja. Bez tego zewnętrznego potwierdzenia — mamy po prostu sen o kobiecie, którą się obserwowało. Z nim — mamy coś niewyjaśnionego.


Odpowiedz
Wpisy: 88
(@jolusia97)
Połączone: 3 miesiące temu

To jest niesamowite — że ciało pamiętało. Czytałam gdzieś, że pamięć mięśniowa może działać przez sen, ale tam chodziło o powtarzanie czegoś, co się już umie. Tutaj mowa o czymś zupełnie nowym. Jak to w ogóle możliwe?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@hubert72)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 520

@Jolusia97 To akurat da się wytłumaczyć bez ezoteryki — mózg przetwarza ruchy wyobrażone prawie tak samo jak realne, stąd sportowcy używają wizualizacji. Ale tutaj jest inaczej, bo Lawendowa nie wyobrażała sobie czegoś, co zna — ona twierdziła, że ruch był dla niej zupełnie obcy. To jest ten punkt, który rzeczywiście wymaga szerszego wyjaśnienia.


Odpowiedz
(@protazy)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 229

@Hubert72 Dobrze to zauważyłeś. Wizualizacja sportowa działa, bo mózg odtwarza znane wzorce. Tutaj wzorzec musiałby skądś trafić. I to jest właśnie serce tego tematu — skąd? Czy tylko z wyobraźni, czy może z zewnątrz?


Odpowiedz
Wpisy: 178
(@onyksa)
Połączone: 3 tygodnie temu

Chcę wrócić do pytania Edmunda, bo ono mnie nie opuszcza — czy ta tkaczka mogła jednocześnie śnić o Lawendowej? Mam wrażenie, że cała rozmowa idzie w kierunku jednostronnego przekazu, ale może to było spotkanie dwóch osób, z których żadna nie zdaje sobie sprawy, że do niego doszło.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@domicela05)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 79

@Onyksa Sama się nad tym zastanawiałam przy moim śnie z tą osobą od roślin. Ale jak to sprawdzić? Nawet jeśli tamta osoba miała podobne odczucie, to niekoniecznie by o tym mówiła. Większość ludzi takie rzeczy milczy.


Odpowiedz
Wpisy: 88
(@dziewiecsil_70)
Połączone: 1 rok temu

A co jeśli ta tkaczka w ogóle nie śniła — a mimo to 'coś' z niej trafiło do Lawendowej? Zastanawiam się, czy kontakt musi być obustronny i świadomy, czy może wystarczy, że ktoś jest bardzo głęboko zanurzony w swojej pracy i przez to staje się jakimś punktem dostępu dla innych?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@weles)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 141

@Dziewiecsil_70 To ma sens. W tradycji szamanistycznej mówi się, że mistrzowie mogą 'zostawiać ślady' swojej wiedzy w przestrzeni astralnej, nawet nie wiedząc o tym. Uczeń może taki ślad podnieść przez sen, nie mając żadnego bezpośredniego kontaktu z mistrzem.


Odpowiedz
Wpisy: 64
(@felicjan)
Połączone: 1 rok temu

To zmienia trochę obraz — bo jej twarz była już gdzieś w tobie zapisana. Ale to nadal nie tłumaczy, skąd ruch rąk i konkretne techniki, których nikt ci nie uczył.


Odpowiedz
Wpisy: 412
(@lipka)
Połączone: 7 miesięcy temu

Moim zdaniem to typowy przypadek, kiedy obserwowanie kogoś intensywnie przez dłuższy czas tworzy rodzaj energetycznej więzi. Mózg i pole energetyczne razem tworzą połączenie z tą osobą, nawet bez fizycznego kontaktu. Sen tylko otwiera ten kanał. Zdarzało mi się coś podobnego z artystkami, które śledziłam — nagle śniłam o technikach, które one stosują.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@hubert72)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 520

@Lipka 'Pole energetyczne' to dość ogólne pojęcie — masz na myśli coś konkretnego? Bo można to rozumieć na wiele sposobów, i każde z nich prowadzi do innej interpretacji całej sytuacji.


Odpowiedz
(@lipka)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 412

@Hubert72 No, bardziej intuicyjnie to czuję niż umiem nazwać. Chodzi mi o to, że długie skupienie uwagi na kimś to nie jest neutralna rzecz — coś między obserwatorem a obserwowanym zostaje zbudowane. Nie wiem czy to eterykiem, czy podświadomością, czy czymś innym.


Odpowiedz
Wpisy: 229
(@protazy)
Połączone: 1 rok temu

To pytanie mnie samemu nie daje spokoju, bo postawiłem je i nie potrafię sobie na nie odpowiedzieć. Gdyby nie ten projekt tkaczki — cała historia mogłaby być po prostu zapisana w kategorii 'vivid dream'. Ale skoro potwierdzenie było — to zmienia ciężar gatunkowy sprawy. Tylko czy zmienia mechanizm, który za tym stoi?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@edmund-x)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 180

@Protazy Właśnie. I tu jest pułapka interpretacyjna — zewnętrzne potwierdzenie nie weryfikuje przyczyny. Może potwierdzać, że sen był 'trafny', ale nie mówi nic o tym, czy trafność wzięła się z połączenia z konkretną osobą, z jakiegoś zbiorowego pola, czy z czegoś zupełnie innego.


Odpowiedz
Wpisy: 263
Rozpoczynający temat
(@lawendowa)
Połączone: 4 dni temu

Chcę tylko dodać do tego, co mówicie — że kiedy zobaczyłam ten projekt, to nie było 'o, podobne'. To był dokładnie ten sam układ nici. Nie mówię o ogólnym motywie tkackim, tylko o konkretnym wzorze w konkretnym kolorze. Nie wiem, jak to wytłumaczyć, ale to nie mogła być przypadkowa zbieżność z czegoś, co gdzieś podświadomie widziałam.


Odpowiedz
Wpisy: 130
(@iga60)
Połączone: 1 rok temu

Dokładny układ i kolor to zupełnie inny poziom szczegółowości niż sama technika. Czy wcześniej, na jej koncie, widziałaś coś w tym konkretnym stylu? Pyta, bo może gdzieś w tle była jakaś miniaturka, zdjęcie, które umknęło świadomie, ale zostało w środku?


Odpowiedz
15 Odpowiedzi
(@lawendowa)
Połączone: 4 dni temu

Wpisy: 263

@Iga60 Przeglądałam jej konto kilka razy i nie przypominam sobie tego wzoru. Ale uczciwie przyznam — nie mogę tego wykluczyć w stu procentach. Mogła być jakaś niedokończona praca w tle zdjęcia, której nie zapamiętałam świadomie.


Odpowiedz
(@onyksa)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 178

To co mówi @Lawendowa o braku pewności co do wcześniejszego kontaktu z wzorem — to jest właśnie ten moment, gdzie każda interpretacja staje się równie możliwa i równie niepewna. I chyba musimy to zaakceptować, bo pełnej weryfikacji tu nie będzie.


Odpowiedz
(@jolusia97)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 88

Ale czy to w ogóle ważne, czy wzór był wcześniej widziany? Bo nawet jeśli gdzieś był — ruch rąk nadal nie da się wytłumaczyć samym zapamiętaniem obrazka. Palce robiły coś, czego @Lawendowa nigdy fizycznie nie robiła.


Odpowiedz
(@hubert72)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 520

@Jolusia97 To jest dobra obserwacja. Obraz można przechować w pamięci mimowolnej. Ale sekwencja ruchów mięśniowych — to jest zupełnie inny rodzaj zapisu. Mózg przetwarza kinezję inaczej niż wzrok. Żeby 'wiedzieć jak ruszyć palcami', potrzebujesz czegoś więcej niż zdjęcia.


Odpowiedz
(@weles)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 141

A co jeśli we śnie nie doszło do transferu wiedzy od tkaczki, tylko @Lawendowa dotknęła jakiegoś zapisu, który jest starszy i głębszy — czegoś, co można by nazwać pamięcią rzemiosła? Tkactwo jest jedną z najstarszych ludzkich umiejętności. Takie rzeczy mogą zostawiać ślady w wymiarach, do których sen daje dostęp.


Odpowiedz
(@felicjan)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 64

@Weles Czy rozumiesz przez to coś w rodzaju zbiorowej pamięci ludzkości? Bo to brzmi podobnie do tego, co Jung nazywał nieświadomością zbiorową, tyle że w wersji bardziej astralnej.


Odpowiedz
(@weles)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 141

@Felicjan Można tak to ująć. Choć w tradycjach, które znam, mówi się raczej o akasha — zapisie wszystkich doświadczeń w pewnego rodzaju subtelnej przestrzeni. Tkaczka mogłaby być tylko 'kluczem', który otworzył dostęp do czegoś, co i tak tam było.


Odpowiedz
(@onyksa)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 178

Wracam do tego, co powiedział @Weles o akashy — bo to mnie mocno zatrzymuje. Jeśli tkaczka jest kluczem, a nie źródłem, to wtedy pytanie o jej świadome uczestnictwo w tym śnie traci na znaczeniu. I jednocześnie całe zjawisko robi się bardziej powszechne — bo każdy z nas mógłby być takim 'kluczem' dla kogoś, kto nas obserwuje, zupełnie o tym nie wiedząc.


Odpowiedz
(@protazy)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 229

@Onyksa To, co mówisz o powszechności zjawiska, kiedy tkaczka jest tylko kluczem — chciałbym to rozwinąć. Bo jeśli tak, to dlaczego w ogóle pamiętamy tę osobę po przebudzeniu? Jeśli była tylko przepustką, to logiczne byłoby, że znika ze snu jak tło. A jednak Lawendowa zapamiętała konkretną twarz, konkretny głos, konkretne dłonie. To mi się nie zgadza z teorią 'kluczowej postaci bez znaczenia'.


Odpowiedz
(@lawendowa)
Połączone: 4 dni temu

Wpisy: 263

To, co @Protazy powiedział o dłoniach — tak, to jest dokładnie to. Nie pamiętam jej twarzy dokładnie, ale dłonie pamiętam bardzo wyraźnie. Były stare, bardzo wprawne, i robiły coś z ogromnym spokojem. To nie były dłonie kogoś, kto tłumaczy — to były dłonie kogoś, kto po prostu wie.


Odpowiedz
(@dziewiecsil_70)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 88

Te dłonie, które @Lawendowa opisuje — 'ktoś, kto po prostu wie' — to brzmi jak wspomnienie nauczyciela, nie przewodnika. Zastanawiam się, czy są między tymi dwoma doświadczeniami jakieś różnice we śnie? Czy nauczyciel ze snu to coś innego niż przewodnik?


Odpowiedz
(@hubert72)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 520

@Dziewiecsil_70 To bardzo dobre rozróżnienie. Przewodnik pokazuje drogę, nauczyciel przekazuje umiejętność. Te dwa tryby to chyba inaczej zakodowane doświadczenia — przewodnik może być archetypem, ale nauczyciel musi mieć jakieś konkretne oblicze, żeby transfer miał sens. Czy ktoś tu miał sen z kimś realnym w roli nauczyciela, nie przewodnika?


Odpowiedz
(@protazy)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 229

To jest myśl, którą chcę rozwinąć, bo ona otwiera nowe pytanie. Jeśli tkaczka była tylko kluczem — to dlaczego akurat ona? Dlaczego nie inna osoba, którą @Lawendowa obserwuje online? Co sprawiło, że to jej twarz była 'przepustką' do tego konkretnego zapisu?


Odpowiedz
(@domicela05)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 79

Może chodzi o rezonans — nie wiedzy, ale charakteru pracy. @Lawendowa patrzyła na jej prace z prawdziwym zachwytem, a nie powierzchownie. Takie skupione patrzenie tworzy coś trwalszego niż przypadkowe przeglądanie.


Odpowiedz
(@dziewiecsil_70)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 88

@Domicela05 Mam podobne przeczucie. Jest różnica między scrollowaniem a naprawdę się zatrzymaniem. Lawendowa pisała wcześniej, że jej prace były dla niej piękne — może to 'zatrzymanie' otworzyło coś, czego zwykłe przeglądanie by nie otworzyło.


Odpowiedz
Wpisy: 412
(@lipka)
Połączone: 7 miesięcy temu

Zastanawiam się, czy tkaczka miała jakiś szczególny dzień tuż przed tym snem — może kończyła właśnie ten projekt, pracowała nad nim do późna, była bardzo skupiona. Bo w takim momencie energia osoby jest inaczej 'wyemitowana' niż kiedy śpi spokojnie. Czy wiadomo, kiedy ten projekt powstał?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@lawendowa)
Połączone: 4 dni temu

Wpisy: 263

@Lipka Opublikowała go kilka dni po moim śnie. Nie wiem, kiedy go robiła. To akurat byłoby bardzo ciekawe sprawdzić, ale nie znam jej na tyle, żeby pytać.


Odpowiedz
Wpisy: 130
(@iga60)
Połączone: 1 rok temu

A napisałaś kiedyś do tej tkaczki? Nie o śnie koniecznie — ale czy jest jakikolwiek kontakt? Zastanawiam się, bo gdybyś opisała to neutralnie, jako sen, który cię zainspirował do jej prac, mogłaby może coś powiedzieć o tym, co robiła w tamtym czasie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@lawendowa)
Połączone: 4 dni temu

Wpisy: 263

@Iga60 Nie napisałam. Szczerze mówiąc, nie wiedziałam jak to ująć, żeby nie wypaść dziwnie. I nadal nie wiem. 'Śniłaś mi się i uczyłaś mnie tkania' to nie jest wiadomość, którą łatwo wysłać obcej osobie.


Odpowiedz
Wpisy: 180
(@edmund-x)
Połączone: 1 rok temu

To rozumiem. Ale zastanawiam się — czy ona mogła mieć jakiś sen lub przeczucie z tego okresu, o którym sama by nie mówiła publicznie? Bo może to pytanie nie jest takie niemożliwe do zadania, jeśli tylko odpowiednio sformułowane.


Odpowiedz
Wpisy: 141
(@weles)
Połączone: 9 miesięcy temu

Klucz to nie jest coś bez znaczenia. Klucz ma kształt dopasowany do konkretnego zamka. Tkaczka miała taki kształt, który pasował do Lawendowej — i to właśnie jest informacja. Nie musimy wybierać: albo źródło, albo nic.


Odpowiedz
Wpisy: 64
(@felicjan)
Połączone: 1 rok temu

Mnie spotkało coś podobnego, choć mniej precyzyjnego. Śnił mi się mężczyzna, który tłumaczył mi coś o budowaniu — nie wiedziałem kto to, ale mówił po angielsku z dziwnym akcentem i używał słów, których nie rozumiałem w śnie, a po przebudzeniu jedno z nich zapisałem. Okazało się, że to szkockie słowo branżowe w architekturze. Nie mam pojęcia, skąd to miałem.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@jolusia97)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 88

@Felicjan I sprawdziłeś potem to słowo? Co ono oznaczało?


Odpowiedz
(@felicjan)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 64

@Jolusia97 Tak. Oznaczało coś w rodzaju 'wspornik pod klucz sklepienia'. Nigdy nie interesowałem się architekturą gotyką, nie czytałem o tym nic. Nie wiem, czy ktoś mi to podał, czy sam to wymyśliłem i traf chciał, że takie słowo istnieje.


Odpowiedz
(@iga60)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 130

@Felicjan, Ten przypadek Felicjana trochę przesuwa temat — bo tu nie ma nawet twarzy nauczyciela, jest samo słowo. To jakby transfer bez nadawcy. Lawendowa miała nauczyciela z twarzą, z dłońmi, z konkretem. A Felicjan miał słowo z nieba. Czy to w ogóle ta sama kategoria zjawisk?


Odpowiedz
(@protazy)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 229

@Iga60 Myślę, że to różne wejścia do podobnego miejsca. Lawendowa miała przewodnika jako interfejs. Felicjan miał bezpośredni pakiet bez opakowania. Efekt — coś, czego nie wiedzieli na jawie — jest ten sam. Forma przekazu inna.


Odpowiedz
(@onyksa)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 178

@Felicjan, Ale w przypadku Lawendowej jest jeszcze jeden wymiar, którego w historii Felicjana nie ma — weryfikacja. Tkaczka istnieje, ma konto, opublikowała pracę. Słowo architektury gotyckiej można znaleźć w słowniku. To nie jest to samo co potwierdzenie przez żywą osobę.


Odpowiedz
Wpisy: 263
Rozpoczynający temat
(@lawendowa)
Połączone: 4 dni temu

Właśnie. I to jest to, co sprawia, że wciąż o tym myślę. Gdyby to było tylko słowo w słowniku, mogłabym powiedzieć, że gdzieś to przeczytałam. Ale tu jest osoba, która żyje, tknie, pracuje i opublikowała dokładnie to, co mi się śniło. To nie jest abstrakcja.


Odpowiedz
Wpisy: 79
(@domicela05)
Połączone: 1 rok temu

Chcę zapytać coś, czego jeszcze nie padło: czy po tym jak zobaczyłaś jej projekt, poczułaś się jakoś wobec niej? Czy pojawiło się poczucie bliskości, długu, może wdzięczności? Pytam, bo może reakcja emocjonalna powie więcej o naturze tego kontaktu niż same okoliczności.


Odpowiedz
13 Odpowiedzi
(@lawendowa)
Połączone: 4 dni temu

Wpisy: 263

@Domicela05 Tak. Było coś bardzo dziwnego — jakiś rodzaj zobowiązania, którego nie potrafię nazwać. Nie długu, ale... jakby wypadało coś jej oddać. Albo przynajmniej powiedzieć, że to było. Ale jak już pisałam — nie wiem jak.


Odpowiedz
(@edmund-x)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 180

To poczucie zobowiązania, które opisuje @Lawendowa — to mnie bardzo zastanawia. W energetyce mówimy czasem o tym, że przyjęcie czegoś otwiera przepływ w obie strony. Jeśli naprawdę doszło do jakiegoś transferu, to może ta tkaczka 'dała' coś, co teraz prosi o odpowiedź. Niekoniecznie od Lawendowej bezpośrednio — ale w jakiś sposób.


Odpowiedz
(@weles)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 141

@Edmund.x To jest o tyle ciekawe, że w tradycjach szamańskich obowiązuje zasada: żadna wiedza nie jest darmowa, nawet ta przyjęta we śnie. Nie dlatego że to jakiś dług handlowy, ale dlatego że wiedza przyjęta bez aktu wdzięczności zostaje 'zawieszona' i nie przechodzi w umiejętność.


Odpowiedz
(@hubert72)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 520

@Weles Ale skąd ta tkaczka ma wiedzieć, że dała cokolwiek? Ona nie śniła tego snu — przynajmniej nie wiemy, czy śniła. Czy akt wdzięczności wobec kogoś, kto nie jest świadomy transakcji, cokolwiek zmienia?


Odpowiedz
(@weles)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 141

@Hubert72 W tych tradycjach niekoniecznie. Wdzięczność jest skierowana ku samej umiejętności, ku linii przekazu, a konkretna osoba jest tylko jej nośnikiem. Więc Lawendowa mogłaby podziękować tkactwu, a nie tkaczce.


Odpowiedz
(@lipka)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 412

Mam tu inne zdanie. Jeśli @Lawendowa czuje się wobec niej zobowiązana — to właśnie ta osoba, a nie abstraktyczne tkactwo, jest centrum tego snu. Może zobowiązanie jest wskazówką: napisz do niej. Nie jako fanka, nie jako osoba, która chce wyjaśnień — ale zwyczajnie. Czasem to wystarczy.


Odpowiedz
(@lawendowa)
Połączone: 4 dni temu

Wpisy: 263

@Lipka Może masz rację. Ale boję się, że to, co bym napisała, brzmiałoby albo jak komplement z tłem, którego nie da się wytłumaczyć, albo jak coś, co ją niepotrzebnie zaniepokoi. Nie każda osoba jest gotowa usłyszeć, że ktoś obcy śnił o jej dłoniach.


Odpowiedz
(@jolusia97)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 88

@Lawendowa, ale czy ta tkaczka ma w ogóle otwarte konto, do którego można napisać? Mam na myśli czy to jest ktoś aktywny online, czy raczej jej profil jest taki... martwy, tylko z projektem?


Odpowiedz
(@lawendowa)
Połączone: 4 dni temu

Wpisy: 263

@Jolusia97 Ma konto na platformie do rękodzieła, ale ostatni wpis jest sprzed kilku miesięcy. Trudno powiedzieć czy czyta wiadomości. Ale to nie jedyny powód, dla którego się waham.


Odpowiedz
(@iga60)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 130

Wróćmy może na chwilę do czegoś, o czym piszemy tu niejako obok, ale co jest clou całego tematu — mianowicie skąd ona mogła mi to przekazać, jeśli nie wiem, że to ona? @Lawendowa nie wiedziała o tej kobiecie zanim zobaczyła jej profil. Skąd więc we śnie wzięła się ta twarz, te dłonie, ta konkretna umiejętność? Czy ktoś ma jakiś model wyjaśnienia tego kroku, zanim zajmiemy się tym co zrobić po?


Odpowiedz
(@edmund-x)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 180

@Iga60 Mnie zastanawia właśnie ta kolejność. Najpierw sen, potem weryfikacja. Nie: zobaczyłam profil i mi się przyśniła — tylko odwrotnie. To wyklucza proste echo wizualne. Skoro obraz przyszedł przed kontaktem, to albo doszło do jakiegoś odbioru na poziomie pola — takie morficzne rzeczy — albo ta kobieta sama coś wysyłała, nieświadomie, przez intensywność swojej pracy.


Odpowiedz
(@protazy)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 229

@Edmund.x To drugie wydaje mi się bardziej konkretne do zbadania. Kiedy ktoś wchodzi głęboko w jakąś umiejętność — szczególnie rękodzieło, coś bardzo fizycznego i rytmicznego — wytwarza coś w rodzaju fali. Tkactwo, garncarstwo, kowalstwo — to są czynności, które mają swój rytm, niemal transowy. Może intensywność jej pracy była na tyle gęsta, że coś przeszło?


Odpowiedz
(@hubert72)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 520

@Protazy Ale to by oznaczało, że ona wysyłała, a Lawendowa odbierała. Dlaczego akurat Lawendowa? Co łączyło je zanim doszło do snu?


Odpowiedz
Wpisy: 263
Rozpoczynający temat
(@lawendowa)
Połączone: 4 dni temu

To jest pytanie, które zadaję sobie od początku. Nie łączyło nas nic. Nie byłam na jej stronie, nie znałam jej. Może coś innego — byłam wtedy w okresie, kiedy sama szukałam czegoś do zrobienia rękami. Myślałam o tkactwie, przeglądałam materiały. Może to stworzyło jakiś... kanał odbioru.


Odpowiedz
12 Odpowiedzi
(@dziewiecsil_70)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 88

To, co @Lawendowa pisze — o szukaniu czegoś do robienia rękami — to brzmi jak gotowość. Jakby podświadomość była otwarta na odbiór właśnie tej konkretnej informacji, a ta kobieta była jej naturalnym źródłem, bo robiła to z największym zaangażowaniem. Jak antena nastawiona na konkretną częstotliwość.


Odpowiedz
(@weles)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 141

@Dziewiecsil_70 Ale skąd podświadomość miałaby wiedzieć, że akurat ta kobieta, a nie jakaś inna tkaczka na świecie? To trochę zbyt wygodne wyjaśnienie. Znacznie bardziej prawdopodobne jest to, że ta osoba naprawdę coś wysłała — celowo lub nie — i Lawendowa była po prostu wrażliwa w tamtym czasie.


Odpowiedz
(@onyksa)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 178

@Weles Ale wysłała do kogo? Jeśli wysyłała w ogóle, to nie do Lawendowej konkretnie — bo skąd by wiedziała o jej istnieniu. To nie był adresowany przekaz. Raczej coś w rodzaju sygnału otwartego, a Lawendowa go złapała przez swoją gotowość. Obie wersje jakoś się tu zazębiają.


Odpowiedz
(@lipka)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 412

Ale czy to w ogóle musi być 'wysyłanie' w jakimś energetycznym sensie? Może to prostsze: sen to przestrzeń, gdzie czas i przestrzeń działają inaczej, i @Lawendowa po prostu spotkała kogoś, kto naprawdę gdzieś istnieje i naprawdę coś robi. Bez modelu pola, bez morficznego rezonansu — po prostu inne warstwy rzeczywistości mają inne zasady.


Odpowiedz
(@hubert72)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 520

@Lipka To jest estetycznie piękne, ale nic nie tłumaczy. To jak powiedzieć 'sen to sen, i tam wszystko może'. Ja wolę próbować zrozumieć mechanizm, nawet jeśli skończymy na hipotezie.


Odpowiedz
(@genowefka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 38

Czytam od początku i mam jedno drobne pytanie, które mnie nurtuje: czy @Lawendowa we śnie wiedziała, że się uczy? Czy to było jak lekcja, czy raczej po prostu siedziała obok i obserwowała?


Odpowiedz
(@lawendowa)
Połączone: 4 dni temu

Wpisy: 263

@Genowefka To dobre pytanie, bo to nie była lekcja w sensie 'teraz ci pokażę'. Siedziałam obok i patrzyłam, ale miałam poczucie, że muszę się nie przegapić. Jakby samo patrzenie było wystarczające, jakby wiedza wchodziła przez oczy. Ona nic nie tłumaczyła. Po prostu robiła.


Odpowiedz
(@domicela05)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 79

To, co opisuje @Lawendowa — wiedza wchodzi przez oczy, bez słów — to jest właśnie coś, co pojawia się w relacjach ludzi, którzy doświadczyli transmisji od mistrzów w tradycjach wschodnich. Nie kształcenie, tylko obecność. Czy czujesz, że po tym śnie coś w twoich rękach się zmieniło? Nie pytam o umiejętność tkacką konkretnie, ale o jakiekolwiek odczucie w dłoniach.


Odpowiedz
(@lawendowa)
Połączone: 4 dni temu

Wpisy: 263

@Domicela05 To jest dziwne, że pytasz, bo tak. Przez kilka dni po tym śnie miałam poczucie, że dłonie są inne — jakby cięższe albo bardziej obecne. Zaczęłam zwijać nitki inaczej, spokojniej. Nie wiem, czy to sen, czy zbieżność.


Odpowiedz
(@edmund-x)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 180

Cięższe i bardziej obecne — to może być aktywacja w czakrze dłoni. Dłonie mają swoje centra energetyczne, szczególnie wrażliwe przy pracy twórczej. Jeśli przez sen przyszedł jakiś impuls — to właśnie tam by się osadził. @Lawendowa, czy próbowałaś wtedy czegoś zrobić ręcznie, jakiekolwiek rękodzieło, żeby sprawdzić to odczucie?


Odpowiedz
(@lawendowa)
Połączone: 4 dni temu

Wpisy: 263

@Edmund.x Nie próbowałam wtedy nic konkretnego. Siedziałam po prostu przy tych nitkach i było inaczej — jakby spokojniej, mniej mechanicznie. Nie wiem, czy to coś do zbadania, czy po prostu zmiana nastroju. Ale masz rację, że to właśnie w dłoniach to było. Nie w głowie, nie gdzieś ogólnie — w dłoniach.


Odpowiedz
(@felicjan)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 64

Mnie zastanawia jedno: czy @Lawendowa próbowała jakoś wrócić do tego snu po przebudzeniu? Albo czy próbowała w kolejnych nocach zobaczyć tę kobietę jeszcze raz?


Odpowiedz
Wpisy: 64
(@felicjan)
Połączone: 1 rok temu

Słuchajcie, w moim przypadku też nie było żadnego wcześniejszego połączenia. Po prostu pojawiło się słowo. Może te sny nie wybierają konkretnych nadawców, tylko zbierają z przestrzeni coś, co jest w danej chwili najsilniej obecne w jakimś temacie. Ten mężczyzna z gotyckim słowem mógł być gdzieś na świecie i właśnie wtedy wykuwać coś z kamienia.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@iga60)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 130

@Felicjan, ale zauważ różnicę: ty nie zweryfikowałeś nadawcy. Masz słowo, które istnieje — ale nie masz człowieka, który w tamtym momencie akurat o tym myślał. Lawendowa ma i słowo, i człowieka. To jest znacząca przepaść między tymi dwoma przypadkami.


Odpowiedz
(@felicjan)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 64

@Iga60 Masz rację. I właśnie dlatego jej historia jest trudniejsza do zdyskontowania. Mój przypadek można zamknąć słownikiem. Jej — nie.


Odpowiedz
Wpisy: 229
(@protazy)
Połączone: 1 rok temu

To, co opisujesz — spokój zamiast mechaniczności — to jest dokładnie to, co pojawia się, kiedy ciało zaczyna robić coś z innego miejsca niż nawyk. Pytanie, które mi się nasuwa: czy przed tym snem tkactwo było dla ciebie czynnością czy zamiarem? Bo jeśli zamiarem, to sen mógł po prostu otworzyć coś, co już było gotowe.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@iga60)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 130

Ale @Protazy, to wyjaśnienie działa tylko dla Lawendowej, nie dla samego zjawiska. Bo nawet jeśli ona była gotowa — skąd akurat ta kobieta, z tamtego kraju, w tamtej chwili? To jest ten kawałek, którego nie zamkniemy samą gotowością odbiorcy.


Odpowiedz
(@weles)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 141

@Iga60 Dokładnie. I to jest dla mnie sedno. Gotowość tłumaczy, dlaczego Lawendowa mogła coś odebrać. Nie tłumaczy, dlaczego to był ten konkretny sygnał. Gdybyśmy mieli tylko gotowość jako czynnik, śniłyby nam się całe tłumy tkaczek z całego świata jednocześnie.


Odpowiedz
(@onyksa)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 178

@Weles No właśnie — ale może tak się nie dzieje, bo gotowość spotyka się z czymś konkretnym tylko wtedy, kiedy tamta osoba akurat wysyła z maksymalną intensywnością. Nie każda tkaczka na świecie jest o trzeciej w nocy zanurzona w swojej pracy do tego stopnia, że coś z niej wycieka.


Odpowiedz
Strona 1 / 2
Udostępnij: