Pełne imię zamiast zdrobnienia to w wielu tradycjach magicznych coś zupełnie nieprzypadkowego. Imię pełne niesie inną moc niż zdrobnienie — jest bardziej kompletne, obejmuje całość osoby. Jeśli coś lub ktoś woła pełnym imieniem, to nie jest przytulne zaproszenie, to raczej coś w stylu: uwaga, mówię do ciebie jako do całości, nie do codziennej wersji ciebie.
Czyli mozna zapytac głos we śnie żeby się przedstawił albo powiedział czego chce? To w ogóle działa? Bo to trochę brzmi jak coś z horroru ale rozumiem że wy to traktujecie inaczej.
Problem w tym że ten głos mnie zawsze budzi. Właśnie kiedy go słyszę, jestem już prawie przytomna i nie ma jak zapytać, bo sen się kończy. Jakby celowo pojawiał się w tym momencie żeby nie dało się wejść w interakcję.
To byłoby zgodne z tym co wiem o stanach hipnopompicznych — to moment między snem a jawą, kiedy filtry percepcji są rozluźnione z obu stron jednocześnie. Ale chcę zapytać o ten akcent, bo cały czas do tego wracam. Czy ktokolwiek tutaj próbował ten akcent jakoś umiejscowić? Nie chodzi mi o dokładną identyfikację, ale o odczucie — czy to brzmi jak coś z przeszłości, z odległego miejsca, czy raczej jak coś zupełnie nieznanego, niemającego odpowiednika?
Ja mój głos próbowałam opisać znajomym i najlepsze co mi wyszło to że brzmi jak ktoś kto mówi po polsku, ale słyszał ten język z daleka, jakby uczył się go ze słuchu bez kontaktu z żywymi ludźmi. Nie wiem czy to ma sens jako opis ale tak to czuję. Jakby moje imię było dla niego słowem obcym, które powtarza wiernie, ale nie rozumie.
Melancholijne — tak. To słowo pasuje też do moich doświadczeń z tym głosem. Nie straszny, nie groźny. Smutny trochę. Ale właśnie przez to bardziej zostaje po przebudzeniu niż jakikolwiek koszmar.
Niepełność jako stały element — to jest bardzo charakterystyczne dla doświadczeń granicznych, które nie mają zamkniętej narracji. Sen z głosem to nie jest sen z fabułą, który ma początek, środek i koniec. To jest fragment, urywek, migawka. Pytanie czy ta niepełność wynika z ograniczeń naszej percepcji w tym momencie, czy jest celowa — czy przekaz jest celowo skrojony na rozmiar tego co możemy przyjąć przy granicy snu i jawy.
Wchodzę tu z boku bo mnie ta rozmowa wciągnęła, a mam trochę inne podejście. Czy ktoś sprawdzał te sny pod kątem pozycji Merkurego albo Neptuna w momencie kiedy się pojawiają? Neptun rządzi granicą między planami, Merkury to komunikacja. Jeśli te głosy pojawiają się w określonych fazach tranzytu, to mogłoby coś powiedzieć o tym czemu akurat teraz i czemu z taką siłą.
Ja niestety nie pamiętam dat, ale pamiętam że mój głos był najsilniejszy kiedy było mi bardzo źle w życiu. Nie złe sny, nie złe nastroje — po prostu trudny etap. I nie wiem czy to astrologia, czy po prostu wtedy byłam bardziej otwarta na cokolwiek co przychodziło z zewnątrz.
Ale zaraz, to brzmi jakby trudne momenty życia były jakimś zaproszeniem dla tych głosów. Czy to nie jest trochę niepokojące? Że coś czeka aż będziemy słabsze żeby się odezwać?
U mnie zawsze tylko imię. Ale ton się zmienia. Raz to było jakby pytanie, raz jakby odpowiedź na coś czego nie słyszałam. To jest część tej dziwności — to samo słowo, a za każdym razem coś zupełnie innego w nim siedzi.
Ale skoro przekaz jest tak indywidualny, to jak w ogóle możemy porównywać nasze doświadczenia i wyciągać jakies wnioski? Bo mam wrażenie że przez ostatnie sto postów budujemy coś wspólnego, a teraz wychodzi że każdy właściwie śni swoje własne coś. Czy to nie jest trochę bez wyjscia?
Mam pytanie bo nie wszystko rozumiem — ten akcent o którym piszecie, to jest zawsze obcy język czy tylko dziwne brzmienie polskich słów? Bo jak czytam wątek to nie jestem pewny czy chodzi o to samo. Dla mnie akcent to np. angielski albo rosyjski, a nie polskie słowo powiedziane jakoś inaczej.
U mnie zawsze tuż przed budzeniem. Czasem tak blisko granicy jawy że przez chwilę nie wiem czy to był sen czy ktoś naprawdę powiedział moje imię w pokoju. I właśnie ta chwila niepewności jest chyba najdziwniejsza z całego doświadczenia.
Ta chwila niepewności którą opisujesz to jest hipnopompia — stan między snem a jawą przy wybudzaniu, odpowiednik hipnagogii przy zasypianiu. I to jest bardzo znaczący moment jeśli chodzi o głosy z akcentem, bo w tym stanie bariera między planami jest najcieńsza. Mózg jest już pół-przebudzony, ale recepcja jest jeszcze otwarta. Pytanie czy ten głos pojawia się dlatego, że bariera jest cienka, czy bariera jest cienka dlatego że głos próbuje się przebić.
Słucham tej dyskusji o intencji i zastanawiam się — czy ktoś próbował zapytać tego głosu wprost? Nie w śnie, bo to trudne, ale po przebudzeniu w tym stanie hipnopomptycznym który opisuje Pustelka. Czy jest technika żeby nie zamknąć tego kanału zbyt szybko po obudzeniu?
