Trochę podobnie jest z kamieniami. Nie wiem czy działają przez jakiś obiektywny mechanizm, czy przez to, że w nie wierzę, czy przez to, że samo noszenie ich zmienia moją uwagę. I szczerze przestałem się tym przejmować, bo wynik jest podobny. Emi, czy myślisz że chciałabyś wiedzieć skąd ten spokój, czy wystarczy ci że jest?
To nie jest zachłanność, to jest po prostu ciekawość. I te dwa cele - być w tym i rozumieć - nie wykluczają się, tylko wymagają różnych momentów. Dziennik snów może właśnie łączyć jedno z drugim, bo piszesz po fakcie, kiedy sen już minął, więc nie przerywasz doświadczenia.
Wróćmy do tego wątku z przyrodą, bo mnie to naprawdę zaczepiło. Emi ma las i drzewa, ja mam te dołki w ziemi i jakieś korzenie czasem. Czy to że u nas obu jest przyroda, a nie ludzie, to przypadek czy może my obie coś podobnie przetwarzamy?
To jest ciekawe jako opozycja - w górę i w dół. Czytałam kiedyś że w symbolice drzewo to oś świata, korzenie w ziemi, korony w niebie. Ale to trochę za łatwa interpretacja, prawda? Że Emi jest gdzieś między, a Forsycja bardziej w tym co nieświadome?
Właściwe proporcje - to jest bardzo precyzyjne sformułowanie jak na coś ze snu. Emi, czy to uczucie pojawia się też poza snem? Czy rozpoznajesz je w jakichś sytuacjach na jawie?
To ważne co mówisz, bo to zmienia całą interpretację. Jeśli uczucie jest znane, to sen nie jest przewodnikiem do czegoś obcego, tylko jakimś rodzajem przypomnienia. Pytanie, dlaczego akurat teraz to przypomnienie jest potrzebne.
Czyli można by powiedzieć, że przyroda w snach pojawia się jako kontrast do tego, co jest w życiu na jawie? Nie jako symbolika sama w sobie, ale jako odpowiedź na coś?
To jest dobry pomysł, ale ja bym to odwróciła. Zamiast opisywać nastrój z poprzedniego dnia po fakcie, spróbuj jednym słowem oceniać każdy dzień wieczorem, zanim zaśniesz. Potem łatwiej zobaczyć wzorzec bez wymyślania go z perspektywy czasu.
I wtedy już naprawdę widać wzorzec, a nie tylko to, w co chcemy wierzyć. Emi, ile razy mniej więcej miałaś ten sen z lasem? Mówię o jakimś rzędzie wielkości.
To jest istotna różnica. Bo jeśli te bardziej konkretne, z tym samym układem drzew i tym samym uczuciem, powtarzają się kilka razy, to to jest coś innego niż ogólna "natura w snach". To jest naprawdę ciągłość, o której piszesz w tytule.
Właśnie chciałam zapytać o tę ciągłość z tytułu, bo trochę nam odpłynęło. Emi, na początku pisałaś o przywoływaniu elementów z poprzednich snów, jakby podświadomość pamiętała. Czy ten las jest zawsze taki sam, czy się zmienia?
Ta postać w tle mnie zaczepiła. Kim ona jest, masz jakieś przeczucie?
To ciekawe, że ta postać nie burzy uczucia. To chyba coś innego niż symbol zagrożenia albo napięcia. Może jest częścią tego, czym dla ciebie jest ten las, a nie osobnym elementem?
To ciekawe, że nie widzisz twarzy, ale to cię nie niepokoi. W snach zazwyczaj brak twarzy to coś co wywołuje dyskomfort. Skąd w takim razie wiesz, że ta obecność jest bezpieczna? Czy to uczucie przychodzi z ciała w śnie, czy po prostu wiesz?
Ale to "wiem" w śnie może być twoje własne przekonanie, które wbudowujesz retrospektywnie, nie? Jak analizujesz ten sen na jawie, to mózg tłumaczy brak niepokoju na "ta postać jest bezpieczna", ale czy w samym śnie był jakiś sygnał bezpieczeństwa?
Dokładnie dlatego proponowałam notowanie bez interpretacji na bieżąco. Jeśli za każdym razem po tym śnie Emi budzi się ze spokojnym ciałem, to jest danych. Ale jeśli budzi się z napięciem, a potem dopasowuje narrację, to zupełnie co innego. Emi, jak wyglądasz po tym śnie, jak wstajesz?
To jest dla mnie jeden z ciekawszych sygnałów w całej tej rozmowie. Ciało po przebudzeniu nie kłamie tak jak interpretacja. Jeśli konsekwentnie wstajesz wypoczęta po tym konkretnym śnie, to ta ciągłość o której piszesz w tytule nie jest tylko symboliczna, ale też fizyczna w jakimś sensie.
Właśnie chciałam coś podobnego zaproponować. Ale z drugiej strony, jeśli Emi ma też inne sny w tych samych fazach nocy i po nich wstaje zmęczona, to faza nie wyjaśnia wszystkiego, prawda? Chyba że ten las trafia zawsze w dobrą fazę, a inne sny nie.
Godzina to dobry pomysł, ale chciałem wrócić na chwilę do wątku ciągłości z tytułu. Bo rozmawiamy teraz o tym konkretnym śnie z lasem jako osobnym zjawisku. A czy te elementy przenoszą się dalej? Czy po tym śnie z postacią w tle, w następnym śnie z lasem ta postać jest ciągle?
Może wzorzec jest w tobie, nie w śnie. Skoro mówisz, że las wraca gdy jest dużo ludzi i oczekiwań, to czy postać pojawia się może wtedy, gdy nie tylko jesteś zmęczona tłumem, ale też konkretnie brakuje ci kogoś bliskiego? To tylko hipoteza, ale jej obecność jako element naturalny mogłaby wskazywać na coś takiego.
Mam pytanie, może trochę z boku, ale chyba pasuje. Czy ktoś z was miał sen, w którym postać, którą trudno zobaczyć, powracała przez dłuższy czas i w końcu się "wyjaśniła"? Pytam, bo to co Emi opisuje, ten stopniowy powrót tej samej postaci, brzmi jakby sen sam z siebie budował coś w czasie.
To co napisałaś na końcu mnie zatrzymało. Że chodzi o sam fakt powrotu, nie o symbole. To jest właściwie zmiana perspektywy całej tej rozmowy. Bo my od początku szukamy co las znaczy, co postać znaczy, a ty mówisz że to nie jest pytanie o znaczenie tylko o strukturę. Czy mam to dobrze rozumieć?
Nie brzmi abstrakcyjnie, brzmi jak klasyczny opis miejsca mocy w przestrzeni onirycznej. W różnych tradycjach mówi się o tym, że pewne miejsca w snach mają swoją własną egzystencję niezależną od śniącego. To jest stary temat, nie nowy pomysł.
To jest ważna różnica. Sny-obrazy i sny-narracje działają inaczej i różnie się je notuje. Przy snach-obrazach warto zapisywać nie co się działo, ale jak się czułaś będąc w tym miejscu. Jakie było powietrze, jakie było światło, czy czas w tym lesie płynął normalnie. Te szczegóły mogą pokazać coś o tym, czym to miejsce jest dla ciebie.
Właśnie, bo jak Emi mówi, że to jest poczucie że świat czeka między snami, to mnie to kojarzy z czymś co czytałam o snach lucydnych, że niektórzy potrafią wracać do tych samych miejsc świadomie. Czy próbowałaś kiedyś wejść do tego lasu z premedytacją, już wiedząc co chcesz tam zobaczyć?
