Mam ostatnio dziwną serię snów i nie wiem, czy to przypadek, czy coś więcej. Śni mi się las - za każdym razem inny fragment, ale rozpoznaję, że to to samo miejsce. Drzewa, mech, czasem rzeka. Żadnych ludzi. I w kolejnym śnie pamiętam, że już tam byłam, jakby mój mózg we śnie wiedział, że to kontynuacja. Jakby podświadomość prowadziła mnie przez ten las krok po kroku. Czy ktoś miał coś podobnego? To znaczy nie chodzi mi tylko o powtarzający się motyw, ale o tę świadomość ciągłości - wiem we śnie, że wróciłam.
To akurat dość charakterystyczny wzorzec i nie nazwałabym tego przypadkiem. Ale zanim cokolwiek powiem - opisz dokładniej tę rzekę. Płynie, stoi, jest mętna, czysta? Bo w snach z przyrodą to właśnie woda robi robotę znaczeniową, nie drzewa.
Sceptycznie podchodzę do interpretowania każdego snu jako znaku, ale ta ciągłość, którą opisujesz, brzmi niesamowicie. To znaczy pamiętasz we śnie poprzedni sen? Czy raczej budząc się masz poczucie, że to było połączone?
To co opisujesz z tą pamięcią wewnątrz snu - to jest blisko świadomego śnienia, tylko że nie ty to inicjujesz. Podświadomość sama buduje ciągłość. Pytanie jest takie: czy po przebudzeniu masz jakieś wyraźne uczucie, coś zostaje z tych snów na resztę dnia? Albo na kilka dni?
Ten spokój to nie jest bez znaczenia. Las bez ludzi to bardzo konkretny obraz - on nie opowiada o relacjach, tylko o czymś wewnętrznym. O stanie, nie o zdarzeniu. Mech, drzewa, woda to żywioły, które nie wymagają niczego od śniącej. To może być podświadomość, która po prostu potrzebuje przestrzeni bez interakcji.
A ta ciągłość, o której pisze Emi - czy to nie jest zwykła praca pamięci? Śnimy dużo, a mózg czasem łączy wątki. Nie mówię, że to nic nie znaczy, ale skąd wiadomo, że to podświadomość "prowadzi", a nie po prostu powtarza zapamiętany obraz?
Notatki to świetny pomysł. Sama tak robię przy pracy z przedmiotami i przekonałam się, że wzorce widać dopiero po czasie, nie od razu. Emi, od jak dawna trwa ta seria?
Trzy miesiące to już materiał do pracy. Czy coś zmieniło się w twoim życiu mniej więcej wtedy, gdy te sny zaczęły się pojawiać? Nie musisz wchodzić w szczegóły, ale zmiana miejsca, relacji, pracy - cokolwiek istotnego?
Przeprowadzka sama, nowe miasto - to ogromna zmiana przestrzeni i relacji jednocześnie. Las jako przestrzeń, którą eksplorujesz stopniowo, po kawałku, z pamięcią tego co już znasz... to bardzo dosłowna analogia do tego, co robisz na jawie. Chociaż nie chcę od razu przyklejać jednej etykiety.
Ta pustka jest ciekawa w zestawieniu z lasem bez ludzi. Jakby sen dosłownie oddawał ten stan - przestrzeń tylko twoja, nikt w niej nie chodzi. Nie oceniam, po prostu widzę połączenie. Emi, czy w lesie czujesz się samotna, czy raczej wolna?
Ten parujący las po deszczu to bardzo konkretny obraz. W pracy z kamieniami zwracam uwagę na wilgoć i temperaturę jako sygnały zmiany stanu - i tu mam podobne skojarzenie. Pauza, zatrzymanie się i obserwacja. Jakbyś dostała sygnał do bycia uważną, nie do działania.
Właśnie to "zatrzymanie się i patrzenie" w środku snu jest dla mnie ważne. To jest akt świadomości, nawet jeśli niezamierzony. Emi, czy przy innych okazjach w tych snach też zatrzymujesz się, czy raczej cały czas jesteś w ruchu?
To ciekawe, że ten jeden inny moment - deszcz, pauza - wrył się mocniej w pamięć. Może podświadomość albo mózg, cokolwiek to jest, zaznacza w ten sposób że "tu jest coś ważnego"? Forsycja, czy ty też masz takie wyraźniejsze fragmenty wśród tych snów z łąką?
To "gdybym weszła, sen by się zmienił" - skąd to przekonanie? Śniąc, rzadko mamy świadomość takich możliwości. Czy byłaś jakoś bardziej uważna niż zwykle w tym śnie, czy to dopiero po przebudzeniu tak to interpretujesz?
Emi, a prowadzisz jakiś dziennik snów? Pytam, bo piszesz o pamięci kolejnych ścieżek w lesie, ale bez zapisków to trudno weryfikować ciągłość. Mogłoby się okazać, że tych "powrotów" jest więcej niż myślisz.
Niekoniecznie drugorzędny. Jeśli ciągłość nakładamy sami, to pracujemy z własną konstrukcją. Jeśli ona jest naprawdę w materiale snu, to pracujemy z czymś niezależnym od nas. Dla pewnych celów to robi różnicę.
I właśnie ta pamięć bez analizy jest chyba najcenniejszą wskazówką w całej tej rozmowie. Emi, czy ta pamięć między snami jest podobna do zwykłej pamięci, czy ma inną jakość? Ciężko to opisać, wiem, ale spróbuj.
Ta pamięć ma inną jakość niż zwykła pamięć. Trudno to opisać, ale... w zwykłej pamięci jak sobie przypomnę ostatniosze śniadanie, to jest coś odległego, jakby za szybą. A ta pamięć z poprzednich snów była żywa, bezpośrednia. Jakbym wchodziła do lasu i wiedziała, że tu byłam, tak samo jak wiesz, że twój własny pokój jest twój, bez żadnego wysiłku.
To co opisujesz brzmi jak pamięć ciała, nie głowy. Czy jak wchodziłaś w te znane miejsca, towarzyszyło ci jakieś fizyczne odczucie? Coś w klatce piersiowej, napięcie, rozluźnienie?
I to jest kluczowe - że nie analizowałaś, tylko szłaś dalej. W snach z ciągłością, które opisują ludzie pracujący z technikami świadomego śnienia, ten moment rozpoznania bez analizy jest tym, od czego zaczyna się głębsza praca. Pytanie: czy po tym rozluźnieniu robiłaś coś inaczej niż wcześniej w tym lesie?
Słuchajcie, czy to nie jest trochę tak jak z deja vu w realnym życiu? Bo ja mam czasem to uczucie w snach - że znam to miejsce, ale nie wiem skąd. I zastanawiam się czy to jest ciągłość między snami, czy może coś innego.
Różne stopnie albo różne mechanizmy. Bo jeśli Emi ma coś w rodzaju mapy - konkretne wspomnienie poprzedniej ścieżki - to jest to coś, co można by zweryfikować przez dziennik. A echo Forsycji jest nieweryfikowalne prawie z definicji. Nie mówię, że mniej wartościowe, ale metodologicznie to jednak inna kategoria.
Wróćmy do Emi na chwilę, bo zgubiliśmy wątek. Emi, zapytałaś czy powinnaś zacząć dziennik - ale co chcesz właściwie wiedzieć? Czy ten las wróci, czy co oznacza, czy coś innego? Bo od tego zależy, jak prowadzić takie notatki.
Ten wątek z przyrodą zamiast ludzi to mnie też zastanawia. Bo czytałam gdzieś, że sny bez ludzkich postaci - z dominacją krajobrazu, roślin, zjawisk - są związane z jakimś bardziej pierwotnym poziomem przetwarzania. Ale to nie jest moja dziedzina. Czy ktoś wie coś więcej o tym?
I to jest chyba najciekawsze pytanie w tym wątku. Emi, czy przez ten czas kiedy masz te sny, czujesz że coś się w tobie zmienia? Nie musisz wiązać tego bezpośrednio z lasem. Po prostu - czy jest jakiś ruch?
Ten spokój, który opisujesz - czy on pojawia się rano, zaraz po przebudzeniu ze snu z lasem? Czy raczej w ciągu dnia, bez bezpośredniego związku?
Zbieg okoliczności albo nie - ale to co opisujesz, to jest klasyczny wzorzec pracy z symbolem. Nie chodzi o to, żebyś rano analizowała. Chodzi o to, że symbol robi swoje sam. Las może działać jak coś w rodzaju kotwy spokoju, nawet jeśli nie myślisz o nim świadomie.
