Zatrzymało cię w pół kroku to poważne. Ja coś takiego miałem raz przed wejściem do muzeum historycznego i nie byłem w stanie wejść do środka. Stałem chwilę i musiałem odejść. Nie wiem co to było, ale czułem się jakbym miał wejść w coś nie swojego. Nie wiem czy to ma jakiś związek z tym co tu opisujesz.
To nie jest aż takie off-topic. Zatrzymanie na progu miejsca to jedna z klasycznych form rozpoznania, o których pisze się przy wspomnieniach z poprzednich wcieleń. Ale nie chcę za szybko iść w tę stronę, bo Stasiek dopiero zaczyna notować. Mam pytanie praktyczne - Stasiek, kiedy piszesz te notatki, to zaraz po przebudzeniu czy dopiero po chwili?
duży. Kawa, wstanie z łóżka, cokolwiek co cię wybudza do codzienności - to wszystko zamyka dostęp. Najlepiej jest mieć notes i długopis dosłownie obok łóżka i pisać zanim w ogóle wstaniesz. Nawet nie musisz siadać - pisz leżąc. Wiem że brzmi głupio ale naprawdę daje różnicę.
Ja od jakiegoś czasu nagrywam głosowo, bo pisanie mnie rozbudza bardziej niż samo mówienie do telefonu. Nie wiem czy dla każdego tak działa, ale u mnie to przełom był. Stasiek, czy masz smartfon z dyktafonem pod ręką?
zależy jak mówisz. Cicho, powoli, bez wstawania - to nie budzi. Chodzi o to żeby nie angażować ciała bardziej niż trzeba. Ale to jest kwestia techniczna i ważna, tylko nie chcę żebyśmy za bardzo odeszli od samego snu. Mnie nadal interesuje ten mężczyzna - masz jakieś odczucie kim on może być dla ciebie w tym śnie? Nie przodek, nie przewodnik jako etykietka - ale kogo on ci przypomina w sensie relacji?
Słucham tej rozmowy i mam takie skojarzenie - u mnie mapa astrologiczna zawiera w XII domu właśnie takie postaci, które są z innego czasu. Nie twierdzę że to tłumaczenie, ale jeśli Stasiek urodził się z czymś ciężkim w XII, to taka postać starszego mężczyzny z zaufaniem "z góry" to typowy układ plutonowy. To może nic nie znaczyć ale pomyślałam że warto wspomnieć.
To co piszesz o rzemielniku przekazującym coś praktycznego - to jest bardzo konkretny obraz. Nie abstrakcja, nie wielka postać, tylko ktoś kto uczy konkretnej rzeczy. Mam pytanie: czy w tym śnie masz poczucie że jesteś uczniem, obserwatorem, czy może kimś zupełnie innym? Chodzi mi o to, z jakiej pozycji to przeżywasz.
To jest ważne że nie czujesz lęku. W snach które interpretuje się jako materiał z poprzednich wcieleń strach jest zazwyczaj sygnałem że coś zostało urwane, niedokończone. Brak lęku przy starszej postaci może oznaczać że to wspomnienie jest raczej zasobem niż raną. Ale Stasiek - czy ta postać cokolwiek mówi? Czy jest w ogóle komunikacja słowna?
A może nie chodzi o słowa w ogóle? Ja raz miałem sen z postacią która też nic nie mówiła, tylko robiła coś przy ogniu, i obudziłem się z poczuciem że "wiem" coś czego przed snem nie wiedziałem. Nie umiałem tego nazwać, ale coś zostało. Może przekaz w tych snach nie idzie przez słowa?
Stasiek, chcę się zatrzymać przy tym co powiedziałeś o ruchu rąk i pokazywaniu. Czy to jest wrażenie że mężczyzna coś tworzy, obrabia, naprawia - czy raczej że pokazuje tobie jak coś zrobić? Bo to są dwa różne obrazy i myślę że mogą prowadzić w różne strony jeśli chodzi o interpretację.
Słucham i mam wrażenie że ten sen ma coraz wyraźniejszą strukturę. Inicjacja, przekaz, relacja mistrz-uczeń - to jest jeden z najstarszych archetypów jakie Jung opisywał. Nie twierdzę że to wyklucza poprzednie wcielenie, ale warto mieć w głowie że takie obrazy mogą być też językiem podświadomości, nie tylko dosłownym wspomnieniem. Kabalistka, jak ty to rozgraniczasz w praktyce?
Przepraszam że wchodzę bo jestem tu raczej z innych tematów, ale czytam tę rozmowę od kilku postów i mam pytanie. Stasiek, czy ten mężczyzna z snu ma jakiś charakterystyczny ubiór? Nie chodzi mi o szczegóły kostiumologiczne, ale czy jest coś co możesz opisać? Pytam bo sam miałem kiedyś podobne wrażenie "kogoś znajomego z dawna" i u mnie był pewien konkretny detal który potem zaskoczyło mnie gdzieś zobaczyć.
Ten szczegół z twarzą pod światło - to pojawia się bardzo często w opisach takich snów i zawsze mnie zastanawia. Czy myślisz że to twój umysł "chroni" cię przed czymś, czy raczej że po prostu trudno zapamiętać twarz we śnie? Pytam bo sama mam sny gdzie twarze są rozmyte i nie wiem co o tym myśleć.
Tutaj muszę dopowiedzieć coś co może nie jest oczywiste - w wielu tradycjach opisujących kontakt ze wspomnieniami z innych wcieleń twarz jest właśnie tym co przychodzi na końcu, albo nie przychodzi wcale. Nie dlatego że umysł "chroni", ale dlatego że tożsamość tamtej osoby jest najgłębiej zakodowana i dostęp do niej wymaga więcej czasu. Stasiek jest chyba na początku tego procesu. Nie ma co na siłę wyciągać twarzy - może przyjść sama przy kolejnych snach.
