Mam taki problem od jakiegoś czasu i nie wiem do końca jak to opisać. Nie chodzi o klasyczny paraliż senny, bo wtedy człowiek wie, co się dzieje, leży przytomny i nie może się ruszyć. U mnie jest inaczej - we śnie próbuję coś zrobić, gdzieś uciec, podnieść rękę, cokolwiek, i po prostu nie mogę. Jakby ktoś mnie trzymał albo jakbym był zalany betonem. I budzę się przestraszony, ale snu nie pamiętam prawie w ogóle. Zostaje tylko to uczucie strachu i jakiegoś ciężaru. Zastanawiam się czy to może być jakieś obciążenie energetyczne, czy może blokada. Ktoś miał podobnie?
To co opisujesz jest dosyć charakterystyczne. Mam pytanie na początku - czy ten strach po przebudzeniu jest taki nagły, serce bije szybko, czy raczej powolne, lepkie uczucie, które nie chce odejść? Bo to dla mnie dość istotna różnica przy ocenie co się może dziać.
To co opisujesz z tym ciężarem we śnie może mieć dwa zupełnie różne źródła i nie wrzucałabym tego od razu do jednego worka. Blokada energetyczna to jedno, ale obciążenie astralne to drugie - i sposób pracy z tym jest różny. Chciałabym wiedzieć jedną rzecz: czy masz to regularnie, w jakimś rytmie, czy raczej losowo i bez wyraźnego wzorca?
Zatrzymajmy się chwilę, bo widzę że rozmowa idzie w kierunku blokad i obciążeń, a jeszcze nikt nie zapytał o podstawy. Czakra korzenia i splotu słonecznego reagują dokładnie tak jak opisujesz - tym uczuciem zabetonowania i lepkim lękiem po przebudzeniu. Zanim będziemy szukać zewnętrznych przyczyn, sprawdziłabyś jak się czujesz z bezpieczeństwem, uziemieniem, czy masz poczucie kontroli nad własnym życiem na co dzień?
Właśnie o to mi chodzi. Nie mówię, że zewnętrzne oddziaływanie jest wykluczone, ale zanim się tam zagłębimy, to najpierw wewnętrzne. Czakra korzenia zablokowana daje dokładnie ten obraz - paraliż, niemożność działania, poczucie bycia uwięzionym. To nie metafora, to dosłowna manifestacja energetyczna we śnie. Powiedz mi jeszcze - czy masz też problemy z zasypianiem, albo budzisz się zawsze o podobnej porze?
Dorzucę coś do tego co mówi Edek_60, bo ta godzina budzenia to naprawdę istotny trop. W tradycyjnym rozumieniu różne godziny nocne mają różny ładunek energetyczny. Między trzecią a czwartą rano to klasyczna "godzina duchów", ale między pierwszą a drugą to często własne emocjonalne blokady się uaktywniają. O której to u ciebie zazwyczaj jest?
Słucham tej dyskusji i mam jedno zastrzeżenie. Zanim będziemy szukać zewnętrznych źródeł obciążenia albo kombinować z konkretnymi godzinami, to chciałabym żebyśmy nie nakręcali człowieka na coś poważnego. Niemożność ruchu we śnie to bardzo powszechne zjawisko i ma zwykłe neurologiczne wytłumaczenie. Mózg nie zawsze wyłącza sygnały ruchowe w tym samym momencie co świadomość senna. To może być i tylko tyle. Czy poza tymi snami masz jakieś inne odczucia, które sprawiają że myślisz o czymś energetycznym, a nie fizycznym?
Ja bym zapytał o jeszcze jedną rzecz, bo nikt tego nie poruszył. Czy to się dzieje w konkretnych fazach księżyca albo czy zauważyłeś jakiś inny cykl? Wiem że to brzmi może dziwnie, ale przy pracy z rytmem snów to naprawdę ma znaczenie i często pomaga zlokalizować czy chodzi o coś cyklicznego w tobie, czy o zewnętrzny wpływ.
Dokładnie tak. Prowadź przez miesiąc, dwa, prosty dziennik - data, pora budzenia, intensywność uczucia po przebudzeniu w skali od jeden do pięć, i tyle. Potem nałóż na kalendarz. Jeśli widzisz wzorzec przy nowiu albo pełni, to masz już wskazówkę. Jeśli nie ma wzorca, to też ważna informacja.
Czytam od początku i mam taką myśl - karty całkiem nieźle oddają ten rodzaj blokady o którym mówicie. Wieża i Wisielec razem to jest właśnie to - zawieszenie, niemożność działania, coś co musi zostać przetworzone zanim ruch będzie możliwy. Nie mówię żeby robić teraz jakiś rozbudowany rzut, ale jeśli chcesz Bogdanie, to jedno proste pytanie do kart o źródło tego blokowania mogłoby dać jakiś kierunek. Czasem jedna karta więcej powie niż długa analiza.
A to co Edek_60 mówiła o czakrze korzenia - czy jest jakaś prosta technika żeby sprawdzić czy ona jest faktycznie zablokowana? Bo ja się na tym nie znam dobrze, ale to co opisuje Bogdan bardzo mi pasuje do tego co ostatnio sama czuję i chciałabym wiedzieć od czego zacząć.
Wracając do mojego problemu, bo tu jest dużo wątków naraz i trochę mi umyka - czy ktoś mógłby mi powiedzieć wprost, od czego w ogóle zacząć? Słyszałem już o dzienniku, o czakrach, o godzinie budzenia, o księżycu. Co jest pierwszym krokiem dla kogoś kto kompletnie tego nie zna?
Dziennik snu to absolutne minimum i od tego bym zaczął. Reszta rozmowy nic nie da bez danych. Dwa tygodnie zapisywania i już zaczyna się wyłaniać obraz. Godzina, intensywność, czy pamiętasz cokolwiek, nawet ułamek. Dopiero z tym można iść dalej. Czy masz w ogóle jakiś zeszyt do tego czy to miałoby być pierwszym zakupem?
Właśnie tego strachu. I masz rację, że to trudne - dlatego ta skala jest prosta celowo. Jeden to budzisz się z lekkim niepokojem i od razu zasypiasz. Pięć to serce kołacze i nie możesz uspokoić oddechu przez kilkanaście minut. Intuicja wystarczy, nie trzeba analizować przy przebudzeniu. Chodzi o trend, nie o precyzję.
Dobra, ale nikt jeszcze nie odpowiedział na moje pytanie z wcześniej, a uważam że to kluczowe. Czy w czasie kiedy te sny się zaczęły, pojawiło się coś nowego w otoczeniu? Miejsce, osoba, przedmiot? Bo mam wrażenie że Bogdan to pominął.
No i właśnie. To jest konkretny trop. Stare domy po rodzinie to naprawdę specyficzne miejsca energetycznie - nie straszę celowo, ale takie miejsca mają swój ładunek. Co dokładnie robiłeś przy tych porządkach? Rozpakowywałeś stare rzeczy, zabrałeś coś stamtąd do domu?
Ta zbieżność czasowa jest istotna niezależnie od tego jak ją interpretujemy. Nie musi to być stary dom, ale warto sprawdzić. Mam pytanie do Bogdana - czy zabrałeś stamtąd jakieś przedmioty do swojego mieszkania? Nawet coś drobnego, co wtedy wydawało się bez znaczenia?
Lustro w sypialni z nieznanym pochodzeniem. No to mamy coś konkretnego. Lustra ogólnie traktuję z dużą ostrożnością jeśli chodzi o przestrzeń do spania, a stare lustro z cudzego domu w sypialni to jest coś, o czym zdecydowanie warto porozmawiać. Czy wiesz coś o historii tego lustra, kto go używał?
To co powiedziałeś o unikaniu lustra wieczorem jest bardzo istotne. Ciało często wie wcześniej niż głowa. Czy to uczucie jest zawsze wieczorem, czy też np. rano po przebudzeniu kiedy jesteś jeszcze na wpół nieprzytomny?
Dobra, zatrzymajmy się. Mamy teraz dwa osobne tropy i mieszamy je w jedno - lustro i dom. To są potencjalnie dwie różne sprawy albo jedna, ale nie wiemy jeszcze która. Bogdan, przypomnij mi - czy ten lęk przy budzeniu był ZAWSZE bez konkretnego obrazu snu, czy na początku coś pamiętałeś, a z czasem przestałeś?
Ten "sen-pewnik" jak to ładnie Bogdan nazwał, to jest coś co znam z własnych snów. Takie wewnętrzne przeświadczenie bez dowodów. Ciekawe że to akurat przy starym miejscu. Czy to uczucie było lękowe od razu, czy lęk pojawił się w momencie przebudzenia?
To co opisujesz, to przebudzenie ze stanu REM bez przejścia przez fazę lżejszego snu. Ciało wychodzi za szybko. Czy budzisz się zawsze w nocy, w podobnych godzinach, czy to jest losowe?
Dobra, wracam do lustra bo uważam że tu jest coś do sprawdzenia zanim pójdziemy w interpretacje. Bogdan mówi że unika na nie patrzenia wieczorem - ale co dokładnie czujesz w tym momencie? To jest strach, niechęć, coś innego?
To rozróżnienie między dniem a wieczorem jest ważne. Wieczorem nasze postrzeganie jest inaczej ustawione, jesteśmy bardziej otwarci, ale też bardziej podatni. Pytanie jest takie - czy lustro stoi w miejscu gdzie widzisz w nim łóżko? Bo to ma znaczenie nawet poza ezoteryką, czysto energetycznie.
Czytam cały wątek i mam pytanie do Bogdana - czy od kiedy masz to lustro, zmieniło się cokolwiek w tym jak śpisz ogólnie? Nie tylko te przebudzenia, ale np. czy trudniej zasypiasz, czy śpisz płycej, czy masz wrażenie że rano nie jesteś wypoczęty?
Bogdan, 58 lat to nie jest wiek, w którym rano człowiek wstaje rozbity bez powodu. Moja mama jest starsza i śpi lepiej niż ja. To "może to wiek" to jest wytłumaczenie, które za dużo przykrywa. Czy to uczucie niewyspania masz regularnie, codziennie, czy falami?
Właśnie. Bogdan, czy w lustrze, stojąc przy nim lub leżąc w łóżku, widać odbicie łóżka? To nie jest kwestia zabobonu, to kwestia tego jak lustro przetwarza przestrzeń energetyczną w pokoju. Sypialnia ma zupełnie inną dynamikę niż reszta mieszkania.
