Dwa miesiące temu odszedł mój narzeczony...
Miesiąc temu przyśnił mi się jego twarz, widziałam go jak ducha. Zniknął za balkonem i na końcu powiedział, że niedługo się spotkamy. Bardzo ten sen zapadł mi w pamięć.
A dzisiaj miałam kolejny sen, w którym z nim rozmawiałam. Byłam świadoma że nie żyje, a mimo to rzuciłam mu się na szyję, całowałam go, przytulałam. Mówił mi, że smutno mu beze mnie. I że jeśli Bóg nas jeszcze raz rozłączy, to się na Niego obrazi... ale jak to mówił to się śmiał, więc chyba żartował 🙂 W tym śnie byłam taka szczęśliwa że po prostu jestem przy nim, nie opisuję tego jak...
Potem gdzieś poszłam i widziałam mojego Dawida z daleka, jakby coraz dalej ode mnie. Nie wiem czy do niego doszłam, bo sie obudziłam.
Bardzo proszę o interpretację tych snów. Dodam że na samym początku tego ostatniego snu Dawid uczył mnie tańczyć, chyba na nasz ślub... tak to wyglądało.
Przeżyłeś coś bardzo trudnego i radzisz sobie z tym tak, jak potrafisz w tej chwili. Wydaje mi się, że te sny są czymś w rodzaju pożegnania z narzeczonym, może podświadomość potrzebuje tego czasu żeby się rozstać...
Szczerze ci współczuję tej straty. Życzę żebyś znalazł spokój.
Czasem interpretacja snu po prostu wymaga czasu i to jest zupełnie normalne...
Jestem w tej kwestii całkowicie sceptyczna.
