Poczekaj, to jest bardzo konkretne. Feliksie, napisałeś że "nagle pomyślałeś że wiesz jak powstało" - czy to była myśl, obraz, czy coś w rodzaju pewności która się pojawiła bez obrazu? Bo to różne rzeczy.
To co napisałeś jest bardzo ważne. Ten strach przed wątpieniem - mnie też dopadał po snach z babcią. Ale zastanów sie - czy weryfikacja jednego detalu naprawdę może przekreślić wszystko co czułeś w tych snach? Czy to nie jest za duże znaczenie dla jednego zegarka?
Ten spokój - czy on zostaje po przebudzeniu? Czy znika razem ze snem?
Temperatura. To jest bardzo precyzyjne słowo, chociaż pewnie nie wybrałeś go przypadkowo. W praktykach słowiańskich mówiono o "cieple duszy" które zostaje po snach kontaktowych. Nie emocja, nie obraz, ale właśnie coś fizycznego, zapisanego w ciele. Czy to ciepło, czy chłód?
Ciepło i spokój fizycznie obecne po przebudzeniu, wchodzenie bez szarpnięcia i wychodzenie bez wyrwania, perspektywa pierwszoosobowa - to jest spójny zestaw. Mam pytanie, bo nie padło jeszcze: czy sny z ojcem zaczęły się od razu po jego odejściu, czy po jakimś czasie?
To jest ważna informacja. Miesiąc, sześć tygodni - to się powtarza w relacjach które znam. Jakby był jakiś próg. Mam wrażenie że ten czas bez snów to nie jest brak kontaktu, ale coś w rodzaju... nie wiem, jak to nazwać. Mokosza, czy w tradycji słowiańskiej jest coś o tym opóźnieniu?
Feliksie, wróćmy do tej kolejności. Powiedziałeś że pierwsze sny były chaosem. Czy ten chaos był nieprzyjemny, lękowy, czy po prostu niespójny obrazowo?
To rozróżnienie które robisz - obecność bez formy kontra sen z perspektywą i ciepłem - to jest coś czego nie można zignorować przy analizie. To nie jest kwestia tego, że jeden sen był silniejszy emocjonalnie. To strukturalnie różne doświadczenia. Czy między tym chaosem a pierwszym snem z perspektywą ojca było coś co pamiętasz jako "przejście"? Jakiś moment w życiu na jawie?
To co opisujesz - płakanie które na chwilę się kończy i robi miejsce na coś spokojniejszego - mnie to kojarzy się z momentem kiedy żałoba przestaje blokować. Może te sny mogły przyjść właśnie dlatego że wtedy zwolniłeś? Że zrobiło się miejsce?
Chcę się tu wtrącić, bo ta rozmowa zaczyna mi się układać w pewien schemat i mam wątpliwość. Wszyscy tutaj zakładamy że ciepło, spokój i zmiana w żałobie to wskazują na kontakt. Ale co jeśli jest odwrotnie - to że żałoba zelżała pozwoliła na głębsze sny i te sny są właśnie wyrazem ulgi, nie kontaktu? Nie mówię że tak jest, ale dlaczego idziemy tylko w jedną stronę?
To co powiedziałeś - "zostało coś co nie jest tylko moją pamięcią" - dla mnie to jest serce tej rozmowy. I nie tylko tej. Większość tradycji które znam dawały odpowiedź na to pytanie nie przez dowód, ale przez praktykę. Nie mówiły "udowodnij że duch istnieje" - mówiły "zachowuj się jakby relacja trwała, bo ona trwa w wymiarze który nie jest wymiar ciała". Czy to ci cokolwiek daje, czy to jest za abstrakcyjne?
Ja tam nie wiem nic o tradycjach, ale to co Feliks opisuje z tym ciepłem - to mi przypomina coś co powiedział mi tata zaraz po śmierci jego ojca. Że czuł ciepło na ramieniu kiedy płakał. Tata nie jest w ogóle ezoteryczny. Nigdy więcej nie wrócił do tego tematu.
To jest uczciwe. I myślę że to zdrowsze miejsce niż twarda wiara w jedną stronę. Ale mam do ciebie jedno pytanie, bo jeszcze nie padło: czy w tych snach gdzie byłeś w ciele ojca - czułeś coś co normalnie nie byłoby dostępne z twojej własnej perspektywy? Coś czego nie mógłbyś sobie sam "wymyślić" o nim?
Ten ciężar w ramionach - czy to był ciężar fizyczny, jak zmęczenie, czy bardziej emocjonalny? I czy po przebudzeniu zostało ci jakieś wrażenie w ciele, czy znikało od razu?
To z dotykaniem własnych ramion jest bardzo wymowne. Ciało próbowało zweryfikować informację z snu. Feliks, czy twój ojciec miał coś charakterystycznego z ramionami - pracę fizyczną, jakiś stary uraz, coś co mogłoby tłumaczyć ten konkretny ciężar?
Wiedza która przychodzi przez ciało a nie przez głowę - to jest w tradycyjnych przekazach traktowane inaczej niż wizja czy głos. Są opisy gdzie przodkowie przekazywali właśnie to - nie słowa, ale pamięć ciała. Feliksie, czy ta ulica którą szedłeś w śnie - masz jakiś sposób żeby to sprawdzić? Ktoś z rodziny kto znałby tę trasę?
