Mam ostatnio bardzo dziwne sny i nie wiem co o tym myśleć. Śnią mi się budynki, które są zupełnie niemożliwe - schody prowadzące w górę, które jednocześnie wychodzą poniżej punktu startowego, pokoje bez ścian ale z sufitem, korytarze które zaginają się w środku i wychodzą tam skąd się weszło. To jak Escher, tylko że ja to przeżywam od środka. Najbardziej dziwne jest to, że w tych snach nie czuję niepokoju - jest wręcz odwrotnie, jakiś spokój, jakbym tam należała. Czy ktoś miał coś podobnego? I co to może oznaczać z ezoterycznego punktu widzenia?
Budynki w snach to bardzo stara symbolika - w wielu tradycjach dom albo budowla to obraz psychiki śniącego. Ale to co opisujesz, ta niemożliwa geometria, to już zupełnie inna kategoria. Mam pytanie zanim cokolwiek powiem - te sny są kolorowe czy raczej szare, stonowane? Bo to dość istotne przy interpretacji.
To z tymi kolorami mnie zastanawia. Czytałam kiedyś, że intensywne kolory w snach mogą oznaczać aktywność wyższych czakr, szczególnie trzeciego oka. Ale nie jestem pewna czy to pasuje akurat do architektury. Stefcia, co ty o tym myślisz?
Ja też miałam raz taki sen - byłam w bibliotece gdzie półki były ułożone na suficie i nie spadały, a ja chodziłam po ścianach i to było zupełnie normalne w tym śnie. Kompletnie nie wiedziałam że to niemożliwe dopóki się nie obudziłam. Czy to ten sam rodzaj o którym mówisz?
raz, może dwa razy w ciągu ostatnich kilku lat. Tobie to się powtarza regularnie?
To że się nasila jest istotne. W snach symbolicznych często nasilenie oznacza że podświadomość próbuje przekazać coś na co nie zwracamy uwagi. Czy coś się ostatnio zmieniło w twoim życiu? Coś ważnego?
Wieża która się powtarza to już brzmi jak coś konkretnego! Słyszałam że powtarzające się miejsca w snach to miejsca do których dusza wraca, coś jak punkty na mapie duchowej. Ale to by znaczyło że ta niemożliwa geometria to celowe, nie przypadkowe. Jak myślisz co jest w tych pokojach?
Zatrzymajmy się na chwilę bo zaczyna się robić dużo wątków naraz. Ta wieża z pokojami których nie powinno być w środku to klasyczny motyw przestrzeni większej od zewnętrza - spotykany w różnych tradycjach jako symbol przestrzeni duchowej, czegoś co przekracza fizyczne ograniczenia. Puste pokoje z zapachem to może być zapis energetyczny - miejsca "zapamiętują" obecność. Ale mam pytanie do Ewuni: czy w tych snach jest w tych budynkach ktokolwiek, jakieś inne postacie, czy jesteś sama?
Ta wieża z pokojami których nie powinno być geometrycznie - i do tego zapach. To mnie zatrzymuje. Ewunia, mówisz że każdy pokój pachnie inaczej - a te zapachy kojarzą ci się z czymś? Z jakimiś miejscami, osobami, wspomnieniami?
To z zapachami jest ważne, bo węch w snach to rzadkość. Większość ludzi w ogóle nie czuje zapachów podczas snu, albo nie zapamiętuje. Jeśli to jest tak wyraźne że pamiętasz po przebudzeniu, to nie jest przypadkowe. Powietrze przed burzą szczególnie - to zapach naelektryzowania, napięcia, czegoś co ma nadejść.
Nigdy nie miałam zapachu w żadnym śnie, serio. Czy to w ogóle normalne że ktoś czuje zapachy we śnie? Myślałam że to niemożliwe.
To te notatki to skarb. Powiedz mi czy zapisujesz też godzinę o której się budzisz po tych snach? Słyszałam że pora jest ważna, że sny między trzecią a czwartą są podobno najgłębsze.
Przestrzeń tylko dla ciebie, niemożliwa geometrycznie, z zapachami których nie potrafisz przypisać do wspomnień - to brzmi jak coś zbudowanego przez twoją własną podświadomość specjalnie jako miejsce wewnętrzne. Trochę jak świętość tylko twoja. Czy w tych snach masz poczucie że powinnaś coś znaleźć, czy po prostu przebywasz?
A to niezamknięte uczucie zostaje długo? Bo ja jak mam sny w których czegoś nie dokończę to cały dzień chodzi za mną.
Właśnie to zestawienie mnie uderza - niemożliwa architektura ale spokój, pustka ale nie niepokojąca, sama ale nie samotna. To są same paradoksy i chyba to jest klucz. Co ty czujesz że te sny ci mówią? Abstrahuję od interpretacji, pytam co twoja intuicja mówi.
Czytam ten wątek od początku i jestem pod wrażeniem jak to opisujesz. Mnie się nigdy takie sny nie zdarzały, moje są bardzo zwyczajne. Ale ta wieża z pokojami do środka - to mi przypomina coś co babcia mówiła o snach gdzie się wchodzi głębiej i głębiej, że to podobno podróż w głąb siebie. Ona to nazywała "schodzić do studni".
A ja chciałam zapytać o te szare sny które Ewunia wspomniała wcześniej - mówisz że tamte są o normalnych miejscach ale przygnębiające. Czy te dwa rodzaje snów zdarzają się naprzemiennie, czy chodzą osobno? Bo zastanawiam się czy to nie są dwie strony tego samego.
Ewunia, właśnie o to mi chodziło - że te szare sny mogą być jak rewers tych kolorowych. Jakby ta sama część ciebie tworzyła oba światy, ale w zależności od tego co się dzieje na zewnątrz, wychodzi albo jedna strona albo druga. Ale jeśli mówisz że kolorowe pojawiają się niezależnie od nastroju - to może jednak nie są ze sobą połączone? Nie wiem, chyba bardziej pytam niż twierdzę.
to jest bardzo mocna odpowiedź, serio. I bardzo spójna z tym co opisujesz - ta architektura która nie podlega normalnym prawom, ta przestrzeń tylko twoja, ten spokój który nie wynika z niczego konkretnego. Ale powiedz mi - czy to "miejsce które jest niezależnie od wszystkiego" to dla ciebie coś znajomego, czy raczej coś czego dopiero szukasz?
Chłodne światło bez źródła, zapach przed burzą, niemożliwa geometria - i do tego ten spokój. Ewunia, a czy cokolwiek w tych snach kiedykolwiek się zmieniło? Mam na myśli - czy ta wieża jest zawsze taka sama, czy ewoluuje? Bo słucham was i mam wrażenie że opisujesz to jakby to było zawsze to samo miejsce.
lustro które nie odbija - to zatrzymało mnie na chwilę. Czy pamiętasz co widziałaś zamiast swojego odbicia? Czy była jakaś inna przestrzeń, ciemność, nic? Bo to jest szczegół który rzadko pojawia się w zwykłych snach.
Słuchajcie, czytam to od jakiegoś czasu i chcę zapytać wprost - czy można jakoś sprawić żeby celowo wejść do takiego miejsca? Bo to co opisuje Ewunia brzmi jak coś co chciałabym sama zobaczyć. Jest jakaś technika, afirmacja, cokolwiek?
Właśnie o tym myślałam - lustra w snach to temat osobny i głęboki. Ale ta ciemnoniebieska przestrzeń za lustrem i to że Ewunia się nie bała, a wręcz czuła spokój - to jest dla mnie spójne z całą resztą. Jakby cały ten sen był zbudowany na tej samej zasadzie: coś co powinno być niepokojące jest spokojne. Ewunia, jak myślisz skąd to się bierze?
To co Ewunia napisała na końcu - że nie zna zasad tej architektury ale im ufa - to jest chyba najważniejszy element całej tej rozmowy. Bo większość snów jest chaotyczna właśnie dlatego że nie ma tego. A tutaj jest porządek, który nie musi być rozumiany żeby być odczuwany. Ale mam pytanie do Stefci - czy to zaufanie do niezrozumianych zasad to jest cecha charakterystyczna dla konkretnego rodzaju snów? Czy raczej dla osoby która śni?
a ta wieża jest w tych notatkach które przepadły? Tzn. śniłaś ją już wtedy?
Nienarysowalna architektura - to jest coś czego nie rozumiem do końca. Bo jak coś widzimy to chyba jesteśmy w stanie to jakoś odwzorować, nawet niedokładnie? Ewunia, czy to znaczy że nie pamiętasz jak to wygląda, czy że pamiętasz ale ręka nie daje rady?
Czytam i myślę - Escher. Czy ktoś jeszcze pomyślał o Escherze? Takie schody Penrose'a, niemożliwe budynki. Ewunia, widziałaś kiedyś jego prace i czy to jest choć trochę podobne do twoich snów?
