Słuchajcie, chcę trochę cofnąć. Bo mamy teraz kilka równoległych tropów — medium, ibbur, kanał, odbiorca. Ale nie zapytaliśmy Sennarii o jedną podstawową rzecz. Czy ten głos mówił w czasie teraźniejszym, przeszłym czy przyszłym? Bo to dużo zmienia.
Czyli może to nie był sen proroczy, tylko... empatyczny? Coś, co zebrało to, co tamta osoba przeżywała wewnętrznie, gdy byłaś z nią blisko? Jakby dotyk i bliskość fizyczna otworzyły dostęp do warstwy, która normalnie jest zamknięta?
Tak, wiedziała. I to jest coś, o czym nie powiedziałam wcześniej, bo nie byłam pewna, czy to ważne. Ta osoba sama ma dość intensywne sny. Rozmawiałyśmy o tym. Więc może ta wzajemna otwartość na sen była czymś, co pozwoliło na takie... przeniknięcie.
To jest piękne i jednocześnie bardzo niesamowite. To wzajemne rozmawianie o snach jako warunek do takiego spotkania. Jakby zgoda na bycie otwartym już była wystarczającym rytuałem. Mam pytanie — czy po tym śnie coś między wami się zmieniło, zanim jeszcze cokolwiek powiedziałaś?
Przepraszam, że wchodzę z takim prostym pytaniem przy tak głębokiej rozmowie, ale chcę dobrze zrozumieć — ten głos, który słyszałaś, brzmiał jak twój własny głos czy jak głos tej osoby? Bo to jest coś, czego nigdzie nie mogę się doczytać.
Przepraszam, bo jestem tu totalnie z zewnątrz, ale właśnie to zdanie mnie uderzyło. Własny głos, cudze słowa. Czy to nie jest trochę jak... piszesz coś na dyktando? Ktoś dyktuje, a ty zapisujesz swoim charakterem pisma? To by pasowało do tej idei z medium.
Mam z tym problem. Bo jeśli to jest dyktando, to kto dyktuje? I czy ta druga osoba robiła to świadomie? Czy może ona sama nie wie, że coś 'wysłała'? Bo to by zmieniało, jak rozumieć całe to doświadczenie — czy to współpraca duszy, czy coś, co dzieje się poza czyjąkolwiek kontrolą?
Poczekaj. To znaczy, że ona nie była zaskoczona treścią, tak? Czy raczej nie była zaskoczona, że coś w ogóle do ciebie dotarło? Bo to bardzo różne rzeczy.
'Nie wiedziałam, że to słychać' — to jest zdanie, które chciałbym zapamiętać. Bo to brzmi jak opis czegoś bardzo konkretnego. Nie 'nie wiem, co mówisz', nie 'to niemożliwe'. Ona opisała to jak emisję, której nie kontrolowała.
Zanim pójdziemy dalej — mam pytanie, które może być irytujące, ale muszę je zadać. Czy powiedziałaś jej treść tych słów, zanim zapytałaś o reakcję? Bo jeśli tak, to ona mogła dopasować swoje wspomnienia do tego, co usłyszała. Pamięć robi takie rzeczy.
'Przetłumaczona' — to jest niesamowite. Jakby przejście przez ciebie coś zmieniło w tej myśli. Nie tylko ją przekazało, ale nadało jej inną formę. To mnie bardzo zastanawia — czy przetłumaczenie to w ogóle jeszcze ta sama myśl?
Zostawię was na chwilę z czymś, bo ta 'przetłumaczona myśl' daje mi do myślenia. W pewnych tradycjach hermetycznych mówi się, że sen to jedyne miejsce, gdzie nieświadomość jednej osoby może 'pisać' w języku innej. Nie kopiuje — tłumaczy. Stąd własny głos Sennariii z cudzą treścią. To nie błąd transmisji. To właśnie mechanizm.
Słucham tej rozmowy od jakiegoś czasu i mam pytanie, bo mnie to osobiście dotyczy. Czy takie 'tłumaczenie' może się zdarzyć też z osobą, z którą nie mamy bliskiej relacji, tylko byliśmy przez chwilę fizycznie blisko? Bo miałam podobne doświadczenie, ale z kimś zupełnie mi obcym.
To jest chyba najważniejsza rzecz, którą powiedziałaś w całym tym wątku. Że wcześniej były rozmowy, ale sen przyszedł przy pierwszej nocy wspólnie. Jakby ciało potrzebowało być w pobliżu, żeby coś się otworzyło, co słowa nie były w stanie otworzyć same.
mój głos. Zdecydowanie mój głos, ale mówiący rzeczy, których sama bym nigdy nie powiedziała — jakby ktoś mi dyktował zdania i moje usta je wypowiadały. Nie wiedziałam wtedy, że to może być coś więcej niż dziwny sen. Myślałam, że po prostu mój mózg przetwarza dzień.
to chyba coraz bardziej jasne, że to nie był jednorazowy wypadek, tylko coś, co ty możesz robić, tylko nie zawsze tak intensywnie. Niesamowite, że dopiero teraz to łączysz. Czy te wcześniejsze sny też były bez obrazów, tylko głosowe?
