Mam taki dziwny temat do omówienia, bo nie wiem za bardzo gdzie go wrzucić, ale tutaj chyba pasuje najbardziej. Od jakiegoś czasu śnią mi się osoby, których nie znam. Twarze nieznajomych, konkretne sytuacje, rozmowy. I to nie są takie mgliste sny gdzie nie pamiętasz szczegółów, tylko bardzo wyraźne, żywe obrazy. Kilka razy po takich snach spotykałam potem kogoś, kogo rozpoznawałam. Nie zawsze ta sama twarz jeden do jednego, ale jakieś podobieństwo, jakiś "już to czułam" moment. Zastanawia mnie też co innego, bo w tych snach bardzo często pojawia się woda. Raz to było jezioro, raz rzeka, raz po prostu deszcz. Nie wiem czy to przypadek czy woda ma tu jakieś swoje osobne znaczenie. Macie podobne doświadczenia?
Woda w snach to jeden z tych symboli, przy których naprawdę trzeba się zatrzymać i zapytać w jakiej formie się pojawia, bo to robi ogromną różnicę. Spokojna rzeka to zupełnie co innego niż wzburzone morze. A już jezioro to w ogóle osobna historia. Napisałaś, że raz jezioro, raz rzeka, raz deszcz. Który z tych snów był najbardziej intensywny, najlepiej zapamiętany?
To co opisujesz z jeziorem, ta ciemna, spokojna tafla i ktoś po drugiej stronie, to klasyczny motyw progu. Woda jako granica między tym co znane a tym co jeszcze nie weszło do twojego życia. Pytanie tylko czy ten ktoś po drugiej stronie to była postać, która do ciebie szła, stała w miejscu, czy odchodziła?
A ja miałem kiedyś sen, gdzie rozmawiałem z kobietą której kompletnie nie znałem, a kilka tygodni później poznałem kogoś kto miał ten sam sposób mówienia, te same gesty. Twarze się różniły, ale miałem to samo uczucie co we śnie. Nie wiem jak to tłumaczyć.
Przelotne, ale pamiętam to do tej pory, właśnie przez to pierwsze wrażenie. Jakbym już wiedział że ją znam, ale nie wiedziałem skąd.
Słucham tej rozmowy i zastanawiam się nad jedną rzeczą. Czy te sny o nieznajomych nie mogą być też połączeniem z osobami z poprzednich wcieleń? Nie znam się za bardzo na tym, ale gdzieś czytałam że spotkania karmiczne są zapowiadane właśnie przez sny, w których widzimy kogoś obcego, a jednak znajomego.
Pełnia to klasyczny czas intensywniejszych snów, nie tylko w astrologii, ale i w różnych tradycjach. Ja zawsze odnotowuję fazę kiedy zapisuję sen. Po kilku miesiącach naprawdę widać wzorzec. Ale chciałam się tu wrócić do tego co Ismer pisał wcześniej, że warto najpierw obserwować wzorzec zanim się doda kolejne warstwy. To jest dobra zasada. Piolun, czy ty masz w ogóle dziennik snów, czy opierasz się na tym co pamiętasz po przebudzeniu?
To jest kluczowy problem przy analizowaniu snów. Urywek to za mało, żeby wyciągnąć wnioski o formie wody czy o emocji. Zapisujesz przynajmniej to, co czułaś, nie tylko co widziałaś? Bo emocja ze snu czasem jest bardziej trwała w pamięci niż obraz i z niej można więcej wyciągnąć.
To spokojne napięcie przy wodzie to jest właśnie ta granica o której mówiłem. Woda nie jest tu tłem, ona jest aktywna w jakimś sensie. Piolun, ten ktoś po drugiej stronie jeziora, czy był do ciebie zwrócony, patrzył w twoją stronę, czy był odwrócony albo niewyraźny?
Wracam do tego co Piolun powiedziała o trzech formach wody, deszcz, rzeka, jezioro, bo nie odpuściłam sobie tematu numerologicznego. Trójka to liczba ekspresji i relacji, ale też pośrednictwa. Jakby te trzy formy razem tworzyły jeden przekaz w trzech aktach. Piolun, czy te trzy sny pojawiły się blisko siebie w czasie czy były rozłożone na dłużej?
Trochę tak, bo jeśli były rozłożone, to raczej nie jeden komunikat w trzech częściach, ale trzy odrębne sygnały tej samej natury. To by sugerowało że temat wody w twoich snach jest czymś stałym, nie jednorazowym. Masz inne sny w których pojawia się woda, poza tymi trzema?
To co mówisz o mokrej trawie i dźwięku to jest też woda, tylko subtelna. Podświadomość nie zawsze wysyła mocne obrazy, czasem to właśnie tło jest nośnikiem przekazu. Mnie się wydaje że woda jest po prostu twoim osobistym symbolem, takim językiem w którym twoje sny do ciebie mówią. Nie każda osoba ma taki jeden spójny motyw.
Przepraszam że wchodzę bo czytam od dłuzszego czasu. Mam pytanei, czy jeśli w śnie woda jest brudna albo mętna to też może być symbolem spotkania z nieznajomym? Bo mi się śniła kiedyś taka mętna woda i nie wiedziałam jak to interpetować.
To rozróżnienie między mętną a głęboką ciemną wodą jest naprawdę istotne przy interpretacji. Mętność to zaburzenie, coś co powinno być widoczne jest zakryte. Ciemność głębi to po prostu granica ludzkiej percepcji, nie ukrywanie. Piolun, czy ta ciemność cię niepokoiła, czy była neutralna?
Taka projekcja jest możliwa, ale uważałbym z bezpośrednim przekładaniem cech wody na cechy osoby. Sen może równie dobrze mówić o twoim stanie podczas tego spotkania, nie o naturze tamtej osoby. Skąd pewność że woda opisuje kogoś innego, a nie ciebie samą?
To bardzo ciekawe ujęcie. Woda jako relacja, a nie jako opis jednej ze stron. W numerologii przestrzeń między dwoma punktami też ma wartość, to nie jest pustka. Czy pamiętasz czy jezioro było szerokie, wąskie, czy w ogóle miałaś poczucie odległości?
To stanie bez ruchu po obu stronach brzegu jest bardzo podobne do tego co ja miałem w swoim śnie, tylko u mnie nie była woda, była mgła. Też czułem że ta osoba po drugiej stronie patrzy, też żadne z nas się nie ruszyło. Czy to jest jakiś wspólny wzorzec dla snów o przyszłych spotkaniach, ten bezruch?
Znajoma twarz przy pierwszym spotkaniu to jeden z tych sygnałów które sama zbierałam przez lata. Napisz kilka słów o tej osobie, czy to był ktoś kto wszedł w twoje życie na krótko czy dłużej? Bo wzorzec snu może być inny dla spotkań przejściowych i tych ważnych długofalowo.
Ale to właśnie pytanie jest ciekawe, bo właściwie jak miałoby wyglądać interpretowanie snu zapowiedzi "na zimno", skoro z definicji nie wiemy jeszcze co zapowiada? Interpretujesz go jak każdy inny, bez kontekstu. Dopiero zdarzenie daje klucz. Czy to naprawdę jest błąd metodologiczny, czy po prostu natura tych snów?
