Ja tak. Miałam serię snów o miejscu, które potem znalazłam na starych mapach - zupełnie inaczej się nazywało niż teraz. I przez długi czas po prostu nie chciałam tego sprawdzać głębiej. Bałam się, że zacznę szukać i nie przestanę, i że to gdzieś mnie zaprowadzi, gdzie nie jestem gotowa iść. Ostatecznie nie sprawdzałam. I nie wiem, czy to była mądrość, czy ucieczka.
Asterka, słuchaj - a czy te notatki masz tylko z ostatnich trzech lat, czy sięgasz pamięcią do wcześniejszych snów z tej serii? Zastanawiam się, czy moment, kiedy zaczęłaś pisać, był zbieżny z jakimś konkretnym wydarzeniem w rodzinie - pogrzebem, rozmową z kimś starszym, znalezieniem zdjęcia?
To jest ważne pytanie Tarninki. Bo jeśli te sny zaczęły się od jakiegoś konkretnego bodźca zewnętrznego, to jest jeden kontekst. A jeśli przyszły 'znikąd' - to zupełnie inny. Asterka, czy pamiętasz, co działo się w twoim życiu, kiedy te sny pojawiły się po raz pierwszy?
Pierwszy sen z tej serii miałam chyba rok po śmierci babci. Nie łączyłam tego wtedy. Babcia niewiele mówiła o swojej matce - Fedorze - bo tamte czasy były po prostu zamknięte. Ale może to ona zostawiła we mnie jakieś urwane nitki?
Urwane nitki - to bardzo trafny obraz. W symbolice snów takie niepełne przekazy rodzinne potrafią dosłownie manifestować się jako 'dokończenie opowieści' przez kolejne pokolenia. Ale nie chcę wchodzić w teorię, zanim Asterka nie powie więcej. Co konkretnie babcia 'zamykała', jak to opisujesz?
Też chciałabym zapytac - czy Fedora to imię, które słyszałaś od babci, czy po prostu wiedziałaś je we śnie? Bo to by dużo zmienialo chyba w tym, jak interpretrować skąd pochodzi ta wiedza?
Chwila. To znaczy, że mama to potwierdziła, ale sama nie była pewna? Czy jest możliwe, że gdzieś wcześniej to imię padło - przy okazji jakiejś rodzinnej rozmowy, której nie pamiętasz świadomie? Pytam, bo to jest pytanie, które i tak zadasz sobie sama, jeśli zaczniesz sprawdzać notatki.
Ten żal, o którym mówisz - czy pojawia się w snach? Bo mam wrażenie, że jeśli Fedora przychodzi do ciebie ze spokojnym wyrazem twarzy, to może te sny nie dotyczą konfliktu, który babcia nosiła w sobie. Jakby były z innej warstwy tej historii.
To brzmi jak jeden z tych snów, które zostawiają ślad na cały dzień. Ale właśnie - ten przedmiot. Czy w kolejnych snach coś podobnego się powtórzyło? Czy to był jednorazowy moment?
Chcę wrócić do wątku z imionami i wiedzą 'skąd nikąd', bo to jest serce tego tematu. W tradycji, którą znam, mówi się o pamięci krwi - że pewne rzeczy są dosłownie zakodowane w tym, kim jesteśmy. Nie jako wspomnienie, ale jako coś wcześniejszego. Asterka, czy w rodzinie ze strony mamy jest ktoś, kto może wiedzieć więcej o Fedorze? Ktoś starszy?
To milczenie - w kontekście snów o przodkach - bywa samo w sobie przekazem. Jakby część rodziny wiedziała, że jest coś do odkrycia, i chroniła się przed tym odkrywaniem. Nie mówię, że mama coś ukrywa świadomie. Ale pytanie jest takie: czy ty chcesz wiedzieć to, czego mama nie chciała wiedzieć?
Wchodzę z innej strony - bo w tej całej rozmowie skupiamy się na tym, co Asterka czuje i co śni. Ale jest jeszcze kwestia dokumentów. Mówiłaś, że nie znalazłaś nic w dokumentach. Gdzie szukałaś? Bo metryki parafialne, księgi USC sprzed stu lat, archiwa - to jest coś, co da się sprawdzić. I to może być osobna ścieżka od snów.
Oboje macie rację. Szukałam przez internet, jakieś bazy genealogiczne, ale rodzina pochodzi z miejsca, które kilka razy zmieniało przynależność państwową. Dokumenty są poszatkowane albo nie ma ich wcale. Zostają sny - i ta mama, która nie chce mówić.
To, co piszesz o dokumentach z obszarów wielokrotnie zmieniających przynależność państwową - to jest bardzo konkretna sprawa. Bo te luki archiwalne nie są przypadkowe. Federacje, zabory, przesunięcia granic - po takich historiach całe wsie znikają z papierów. Ale sny zostają. Asterka, czy rodzina pochodzi z kresów wschodnich? Bo to by dużo tłumaczyło.
Tak, gdzieś z tamtej strony. Dokładnie nie wiem, bo mama zawsze mówiła ogólnikowo - 'stamtąd'. Jakby nawet nazwa miejsca była czymś, o czym nie wypada mówić wprost.
Ta studnia po lewej stronie - to bardzo konkretny detal. Mam wrażenie, że w snach o przodkach właśnie takie rzeczy są ważniejsze niż ogólny klimat. Czy w tym śnie byłaś obserwatorem, czy czułaś, że jesteś tam jako ktoś z tej rodziny?
To rozróżnienie, które właśnie zrobiłaś, wydaje mi się kluczowe. Nie identyfikacja z konkretną osobą, ale poczucie przynależności do miejsca. W kontekście pamięci przodków to jest inny rodzaj przekazu - jakby nie chodziło o odtworzenie czyichś przeżyć, ale o odczucie korzeni. Czy ten drewniany dom budzi w tobie jakieś konkretne emocje, kiedy go widzisz we śnie?
Tęsknota za czymś czego nigdy nie miałaś - to chyba jest właśnie to, co czasem nazywają 'pamięcią duszy'. Ale chciałam zapytać o coś innego - czy twoja mama widziała kiedykolwiek coś podobnego? Znaczy czy ona też mogła śnić o tej samej rodzinie i po prostu nigdy nie powiedziała?
Ale uwaga - jeśli mama reaguje na imię Fedory wycofaniem się, to obraz domu ze studnią może jej nic nie powiedzieć, albo powie za dużo i znowu zamknie rozmowę. To jest trochę ryzykowna ścieżka. Myślę, że lepiej byłoby najpierw sprawdzić, czy jest ktokolwiek inny z rodziny - ciocia, kuzyn, ktoś starszy - kto mógłby być innym punktem wejścia do tej historii.
'Stare rzeczy lepiej zostawić' - to zdanie mnie zatrzymuje. Bo z jednej strony może być po prostu dystansem emocjonalnym. Ale z drugiej to brzmi jak coś więcej. Jakby wiedziała, że tam jest coś konkretnego do zostawienia. Czy w twojej rodzinie zdarzały się inne takie zakończone zdania, urwane tematy?
Słucham tej rozmowy od dłuższego czasu i mam wrażenie, że ten wątek 'stare rzeczy lepiej zostawić' jest tu najważniejszy. Czy możliwe, że w tej rodzinie była jakaś tajemnica - nie koniecznie ciemna, może po prostu bolesna - i kilka pokoleń nauczyło się jej nie dotykać? A sny po prostu robią to, czego rodzina nie robi - opowiadają?
Chcę na chwilę wrócić do kwestii tego miejsca i dokumentów, bo może warto połączyć te ścieżki. Asterka - ten drewniany dom ze studnią, ta intensywna zieleń - czy próbowałaś kiedyś opisać ten obraz komuś, kto zna historię kresów? Są genealodzy i pasjonaci historii regionalnej, którzy po samym opisie potrafią powiedzieć, z jakiego obszaru pochodzi dany typ zabudowy.
A może właśnie o to chodzi - że te sny przynoszą coś konkretnego, nie tylko mglisty nastrój? Studnia po lewej stronie, drewniany dom, intensywna zieleń latem - to są rzeczy, które można opisać. I może konfrontacja z archiwum albo z kimś znającym tamtą geografię nie jest 'obaleniem' snu, tylko jego dopełnieniem. Czuję, że to jest ważna kwestia do przemyślenia, Asterka.
To, co napisał Piolun o datowaniu szczegółów - to mi się dziś kręci w głowie. Asterka, mam jedno konkretne pytanie: ten dom, który śnisz - czy ma jakiś dach szczególnego kształtu? Albo okiennice, czy ich brak? Pytam, bo znam kogoś, kto zajmuje się dokumentacją wiejskiej architektury drewnianej z kresów i mówił, że pewne detale są bardzo charakterystyczne dla konkretnych dekad i regionów.
Okiennice są. Jasne, może bielone - ale nie wiem, czy to ważna informacja. Dach dwuspadowy, dość stromy. I coś jeszcze: zawsze jest jedno okno od frontu z zasłonką, ale nie widzę, co jest za nią. To mnie w tym śnie zatrzymuje - jakbym nie miała prawa tam patrzeć.
To okno z zasłonką bardzo mnie zastanawia. Mam wrażenie, że to nie jest przypadkowy detal architektoniczny. W snach o przodkach coś zasłoniętego często oznacza, że jest jakaś część historii, do której nie masz jeszcze dostępu - albo że coś aktywnie nie chce być widziane. Czy ten zakaz patrzenia przychodzi z zewnątrz, czy jakbyś ty sama wiedziała, że nie wolno?
To jest ciekawe, że nawet w lucydnym śnie tego nie ruszasz. Bo przecież w świadomym śnieniu można przecież próbować otwierać zasłony, wchodzić w miejsca. A ty nie próbujesz. Zastanawiam się, czy to nie jest rodzaj szacunku, który gdzieś głęboko w sobie masz wobec tej historii - coś, co mówi ci, że pewne rzeczy odkryjesz, kiedy będziesz gotowa.
