Nie wiem czy ktoś miał coś podobnego, ale od jakiegoś czasu śni mi się mucha. Zwykła mucha, siedzi na ścianie - i nagle odwraca się do mnie i patrzy. Ludzkie oczy. Nie metaforycznie, dosłownie oczy jak człowiek, z tęczówką, z wyraźnym spojrzeniem. I to spojrzenie jest... świadome. Jakby wiedziała, że ją widzę. Nie jest agresywna, nie atakuje, po prostu patrzy. Budzę się za każdym razem z tym dziwnym uczuciem, że byłam obserwowana przez całą noc. Czy ktoś miał kiedykolwiek sen z owadem, który miał ludzkie oczy? Co to w ogóle może znaczyć?
Ojej, czytam i robi mi się nieswojo, bo ja też miałam coś podobnego! U mnie to był pająk. Siedział w rogu pokoju i jak na niego spojrzałam przez sen, to on spojrzał z powrotem - i miał takie smutne, bardzo ludzkie oczy. Zupełnie jakby chciał coś powiedzieć. Obudziłam się z sercem w gardle. Nie wiedziałam co z tym zrobić, po prostu wyparłam ze świadomości i tyle. Teraz jak to czytam to zastanawiam się, czy powinnam była to jakoś przepracować?
To ciekawe, że obie mówicie o spojrzeniu jako o tym, co było najbardziej przejmujące. Nie rozmiar owada, nie to, że atakuje, tylko samo patrzenie. W tradycji tarotowej i w ogóle w symbolice duchowej oczy są bramą - cokolwiek przez nie patrzy, ma dostęp do czegoś po drugiej stronie. Ale chciałam zapytać - czy w obu przypadkach owad był nieruchomy, czy się poruszał?
Bezruch w snach często oznacza kondensację energii - coś, co zatrzymało się specjalnie po to, żebyś to zauważyła. Jakby dana istota weszła w tryb przekazu, a nie działania. W symbolice astralusowej owady bywają posłańcami z niższych lub wyższych wibracji - to zależy od gatunku. Mucha ma zupełnie inną symbolikę niż, powiedzmy, ćma. Ale ludzkie oczy to osobna kwestia. To hybryda - coś, co nie powinno istnieć według naszej klasyfikacji rzeczy, a mimo to istnieje w przestrzeni snów. I właśnie ta niemożliwość jest przekazem.
Ale jak hybryda może być przekazem? Tzn. rozumiem że sen jest symboliczny, ale owad z ludzkimi oczami to chyba po prostu mózg miesza obrazy losowo, nie? Nie chcę być nieuprzejma, naprawdę pytam, bo nie bardzo rozumiem jak odróżnić co jest przekazem a co jest po prostu... bełkotem śnienia.
Mnie uderza, że obie opisujecie uczucie bycia obserwowaną, nie zagrożoną. To ważna różnica. Miałam kiedyś sen ze skorpionem, który po prostu szedł za mną, ale nie czułam strachu - raczej takie dziwne poczucie, że jest tu z jakiegoś powodu. Obudził się we mnie niepokój dopiero jak się obudziłam i zaczęłam myśleć, że to był skorpion. W samym śnie było spokojnie. Czy u was też tak było, że w śnie było spokojnie, a dopiero po przebudzeniu zaczął się lęk?
To co piszesz o spokoju w śnie i niepokojem po przebudzeniu to dla mnie klucz do rozróżnienia. Lęk często dokładamy sami - interpretacją, skojarzeniami, tym co kulturowo wiemy o owadach. Mucha w kulturze zachodniej jest odrażająca, kojarzy się ze śmiercią, z rozkładem. Ale w wielu innych tradycjach jest posłańcem, strażnikiem progu. Czy zastanawiałaś się, żeby podejść do tego snu bez tych zachodnich skojarzeń i zapytać siebie: co ja czułam, kiedy ta mucha na mnie patrzyła?
a ja mam pytanie bo chyba trochę przeoczyłam - te ludzki oczy, to były oczy kogoś konkretnego, kogo znasz, czy raczej anonimowe? Bo jakby to były oczy jakiejś osoby to chyba zmeinłoby interpretacje calkowicie?
Ten obraz z szybą jest bardzo celny. Zwróć uwagę, że użyłaś właśnie takiej metafory - nie że owad patrzył na ciebie, ale że ktoś patrzył przez ciebie. Jakbyś była medium, a nie obiektem obserwacji. To zmienia całą perspektywę. Zastanawiam się czy ta mucha to symbol czegoś, co chce przez ciebie przejść, a nie czegoś, co chce ciebie obserwować.
Przepraszam że wchodzę, ale ja miałam sen z rojem - nie z jednym owadem, tylko z całym rojem pszczół. I wszystkie patrzyły w tym samym kierunku, gdzieś za moje plecy. Nie miały ludzkich oczu, ale to było tak skoordynowane i świadome, że to chyba podobne do tego o czym piszecie? Czy rój może mieć zbiorową świadomość we śnie?
Słucham tej rozmowy i zastanawiam się - czy istnieje jakaś symbolika owadów w senniku? Tzn. czy jest jakaś konkretna interpretacja dla muchy, pająka, pszczoły? Bo sama mam wrażenie, że owady we śnie zawsze mnie stresują i szybko wyganiam je z pamięci, a może powinnam jednak notować?
A czy ktoś rozważał, że te ludzkie oczy mogą należeć do konkretnej duszy, która przybrała tę formę? Tzn. że to nie jest owad z oczami, tylko duch, który wybrał owada jako nośnik? Bo jeśli tak, to może warto byłoby zamiast interpretować owada, zapytać tego ducha kim jest?
Nie, szczerze mówiąc nie wpadłam na coś takiego. Starałam się raczej nie myśleć o tym śnie wieczorami, bo bałam się że wróci i znowu się obudzę z tym dziwnym uczuciem. Ale teraz jak tak czytam co piszesz... może właśnie to blokuje? Że zamiast zapytać, to uciekam?
to jest bardzo celne spostrzeżenie i myślę że wiele osób robi dokładnie to - odpycha sen zamiast go zaprosić do rozmowy. Unikanie zwykle nie rozwiązuje, tylko zawiesza. Ale mam pytanie: mówiłaś wcześniej że ta mucha uspokoiła cię w śnie. Skąd więc po przebudzeniu ten odruch żeby uciekać od wspomnienia?
To co opisujesz - ta różnica między sobą w śnie i sobą na jawie - to jest jeden z najciekawszych aspektów tej rozmowy. W śnie byłaś jakby zestrojona z tą istotą, a po przebudzeniu nałożyłaś na to swoje kulturowe schematy. Zastanawiam się czy symbolika tej muchy jest w ogóle negatywna, czy to tylko nasze skojarzenie z owadami jako czymś brudnym ją taką czyni?
Hej, a ja mam pytanie zupełnie z innej strony - skąd w ogóle wiemy że te owady we śnie mają być przekaźnikami czegokolwiek, a nie po prostu obrazami z dnia? Tzn. serio pytam bez złośliwości, bo jak widzę muchę w pokoju, to mogę jej nie zapamiętać, a mózg i tak ją wrzuci w sen. Jak to oddzielić od czegoś znaczącego?
Właśnie, i ja jeszcze nie wiem co to znaczy że mój rój patrzył za moje plecy. Bo okej, zbiorowa energia, ale w jakim kierunku? Jakby wskazywały mi coś czego nie widzę. I to niedokończone odwrócenie wciąż mi siedzi - czy ktoś kiedyś miał sen w którym coś celowo nie pozwoliło ci zobaczyć?
Czytam tę rozmowę od początku i chciałam zapytać o jedną rzecz - czy ktoś próbował narysować ten owad po przebudzeniu? Tzn. Klimcia, te oczy, ich wyraz - czy dałabyś radę to odtworzyć? Bo zastanawiam się czy wizualizacja mogłaby pomóc zrozumieć co to było.
Rysowanie albo opisywanie słowami zaraz po przebudzeniu to jedna z lepszych metod pracy ze snem, bo wyciąga szczegóły które inaczej giną. Ale tu mam pytanie do Klimci - powiedziałaś że oczy były bez białek. Czy to pamiętasz z samego snu, czy zrekonstruowałaś teraz?
Ten problem rekonstrukcji to jest jeden z fundamentalnych kłopotów z pracą ze snem. Pamięć senna jest plastyczna i bardzo podatna na sugestię - wystarczy że ktoś zapyta 'czy oczy były ciemne' i nagle są ciemne. Dlatego warto zapisywać zanim się zacznie rozmawiać. Ale to nie unieważnia twojego doświadczenia - unieważnia tylko część szczegółów.
Wchodzę bo mi zaświeciło coś numerologicznego - ile razy ta mucha była w śnie? Tzn. czy to było jedno spotkanie, czy powtórzyło się w ramach tego samego snu kilka razy? Bo liczba powtórzeń może mieć znaczenie, szczególnie jeśli była np. trzy razy albo raz ale bardzo długo. Klimcia, pamiętasz?
w numerologii jedynka to symbol początku, indywidualności, pierwszego kontaktu. Jedno długie spotkanie to dla mnie sygnał że to nie jest przypadkowe tło snu tylko centralny punkt - coś co sen chciał żebyś zobaczyła i zapamiętała jako całość, nie jako epizod. To wzmacnia to co mówiły wcześniej inne osoby o kondensacji energii.
to nie jest tak zero-jedynkowe. Jedynka mówi o początku, ale nie gwarantuje ciągu dalszego - to bardziej jak otwarte drzwi niż zapowiedź serii. Czy te drzwi zostaną otwarte zależy moim zdaniem od tego co zrobisz z tym doświadczeniem na jawie. Zapisałaś to w pamiętniku, rozmawiasz o tym tu - to jest już jakiś ruch.
A ja mam pytanie bo gdzieś mi umknęło - Klimcia, czy ta mucha w ogóle się poruszała? Czy siedziała bez ruchu? Bo zastanawiam się czy ruch owada albo jego brak ma jakieś znaczenie, czy to szczegół bez wartości.
Czytam i mam wrażenie że nikt jeszcze nie zapytał o jedno - czy Klimcia miała jakieś konkretne emocje wobec tej muchy, inne niż ogólny spokój? Bo spokój to jedno, ale czy było tam jeszcze coś pod spodem, jakaś warstwa którą trudno nazwać?
to co opisujesz - bycie naprawdę widzianą - pojawia się w tarocie przy kilku kartach, szczególnie przy Ermiecie. Nie mówię że sen jest kartą, ale ta jakość obecności kogoś kto widzi ciebie bez oceniania, ale z pełną uwagą, to jest bardzo specyficzne doznanie. Skąd to poczucie sprawdzania - czy z samych oczu, z całej postury owada, czy może z czegoś czego nie potrafisz zlokalizować?
Przepraszam że wchodzę - czy ktoś brał pod uwagę że owad z ludzkimi oczami może być symbolem czegoś ze starszych wierzeń? Tzn. nie pamiętam dokładnie, ale w różnych kulturach owady były posłańcami dusz albo formami w które wcielają się duchy. Czy nie pasowałoby to do tych snów?
