To co powiedziałaś teraz otwiera zupełnie inne pytanie — bo jeśli tłum ma swój cel, a ty masz swój cel, to żadne z was nie jest 'właściwym' kierunkiem. Są po prostu dwie trasy. I wtedy ten sen przestaje być o byciu 'pod prąd' — a zaczyna być o równoległych ścieżkach, które akurat w tym miejscu idą naprzeciwko sobie.
To jest ważna obserwacja — że refleksja pojawia się po przebudzeniu, a nie w samym śnie. Jakby analityczny umysł nakładał narrację na coś co we śnie było czyste i bez interpretacji. Zastanawiam się czy to właśnie nie jest sedno — że sen daje doświadczenie, a my już po fakcie próbujemy je opowiedzieć w kategoriach społecznych: inność, pod prąd, odmienność.
No dobra ale skoro ruch i kierunek to wszystko, to co właściwie jest celem tej całej analizy? Bo brzmi jakby sen był w sumie spokojny i neutralny, a my tutaj od wielu postów szukamy głębszego znaczenia w czymś co może być po prostu... snem o chodzeniu.
A czy ktoś zapytał Miasię wprost — czy chciałaby żeby ten sen się skończył? Czy chciałaby dotrzeć do mgły i przekroczyć ją — czy może jest w nim coś co chce zachować nierozwiązanym?
To co powiedziałaś na końcu — że sen jest 'jak coś swojego, stałego' — mnie zatrzymało. Bo to brzmi jak relacja. Nie z osobą, ale z doświadczeniem. I to jest zupełnie inne pytanie niż 'co ten sen znaczy'. To jest pytanie o to, czego potrzebujesz od tego snu. Michasia, czy gdybyś dziś miała wybór — dotrzeć do tej mgły albo zostawić ją na zawsze w oddali — co byś wybrała?
Wracam do tej mgły, bo mi nie daje spokoju. Michasia mówiła wcześniej że mgła jest w oddali i się zbliża. Czy w kolejnych snach — bo to powracający sen — mgła jest za każdym razem w tym samym miejscu? Czy czujesz że jesteś bliżej niej niż poprzednio?
Jak to przeczytałam to poczułam coś nieoczekiwanego. Michasia, a czy wszyscy idący wstecz — ten tłum — zmierzają właśnie w kierunku tej mgły? Bo jeśli tak, to jest tu coś niepokojącego. Może oni już stamtąd wychodzą, a ty dopiero do niej wchodzisz.
