Słucham tej dyskusji i nie mam potrzeby obronienia tezy, że to coś wyjątkowego. Naprawdę. Może to trening, może coś więcej, może coś zupełnie innego. Bardziej interesuje mnie to, co te sny pokazują - nie to, dlaczego mi się zdarzają.
I to jest chyba najzdrowsze podejście, jakie można tu mieć. Pytanie 'dlaczego mi' jest pułapką - prowadzi do ego, a nie do treści. Co widzisz - to jest ciekawsze. I wracając do twarzy jako mapy - czy linie te są zawsze na skórze, czy zdarzają się też jakby pod nią? Pytam bo w niektórych tradycjach odczytu aury mówi się o warstwach, gdzie skóra to tylko jedna z nich.
Starsze jako starsze w tej osobie, czy starsze w ogóle? Bo jak mówisz 'starsze' mam odruchowe skojarzenie z poprzednimi wcieleniami - że głębsze linie mogą być śladem tego, co nie pochodzi z tego życia.
Jest jeszcze inna możliwość - że głębokość odzwierciedla stopień uświadomienia, a nie czas. To co jest głęboko zakorzenione, ale nieuświadomione, mogłoby leżeć głębiej w strukturze niż coś przeżytego świadomie, nawet jeśli to drugie jest starsze. Czy linie, które widzisz głębiej, dotyczą zazwyczaj rzeczy, które później okazują się nieznane samej osobie?
To jeśli ten wzorzec się powtarza - głębokie linie jako nieświadome treści, powierzchniowe jako to, co znane i przeżyte - masz już zalążek własnego systemu interpretacyjnego. Nie zapożyczonego z fizjognomiki ani z metoposkopii, ale budowanego z własnych obserwacji. Warto to zacząć testować świadomie.
Widziałam tę samą osobę dwa razy - kogoś bliskiego - i między tymi snami coś się zmieniło. Jedna linia przy czole jakby zbladła albo się cofnęła. Wtedy pomyślałam, że to błąd pamięci. Ale teraz, po tym co piszesz, zaczynam się zastanawiać, czy to nie był naprawdę zapis zmiany, która w tej osobie zaszła.
A czy ta linia, która zbladła - dało się wyczuć, w którym kierunku poszła zmiana? Znaczy, czy ta osoba coś przepracowała, czy raczej coś zatraciła?
To jest trochę niepokojące, bo zakładamy, że linie to coś pozytywnego - mapa, struktura, głębia. Ale co jeśli znikanie linii nie jest oznaką zdrowia, tylko zacierania? Jak kasowanie pliku zamiast jego zakończenia?
Zmęczony spokój - to jest bardzo precyzyjne, wbrew pozorom. Kamienie, z którymi pracuję, też mają coś takiego - starsze minerały mają inną 'ciężkość' niż nowe kryształy. Nie jest to nieprzyjemne, ale wymaga inaczej uważności. Czy ta ciężkość w liniach dawała wrażenie, że te osoby są tego świadome? Że same to czują?
Czytam to od dłuższego czasu i mam jedno sceptyczne pytanie - szczerze, bez złośliwości. Skąd pewność, że to co widzisz to rzeczywiście coś o tej osobie, a nie projekcja tego, co sama o niej myślisz? Bo jeśli widzisz kogoś bliskiego, to masz o nim wiedzę i emocje, które mogą po prostu przekształcić się w te linie.
Nie rozstrzyga, zgadzam się. I nie zamierzam udowadniać, że to na pewno nie jest projekcja. Może jest. Ale nawet jeśli - to co ta 'projekcja' wie o tej osobie, czego ja świadomie nie wiedziałam? Bo parę razy coś, co widziałam w snach, potwierdziło się w rzeczach, których nie znałam.
To otwiera nowy wątek - weryfikowalność. Czy masz jakiś przykład, gdzie to co widziałaś w linii nie pasowało do twojej świadomej wiedzy o tej osobie, a potem się okazało prawdą? Nie musisz podawać szczegółów, ale sam schemat byłby pomocny.
To jest bardzo konkretne, dziękuję. Znaczy: widziałaś coś, czego nie mogłaś świadomie wiedzieć, a potem się potwierdziło. To wyraźnie przekracza projekcję - projekcja operuje na tym, co już masz w głowie. Ale mam pytanie o samą linię przy skroni - czy 'próg' był twoim skojarzeniem do obrazu, czy obraz sam w sobie był jak znak stopu, bramy, czegoś, co sugerowało przejście?
Bardziej skojarzenie - linia nie była literalną bramą. Ale miała inny charakter niż inne rysy na tej twarzy. Jakby była świeższa, bardziej wyraźna, jakby dopiero wchodziła. I to 'świeżość' to było coś, co skojarzyłam z czymś, co jeszcze się nie dokonało. Nie wiem, czy to ma sens.
Świeżość linii jako wskaźnik czasowy - to ciekawe. Czyli de facto nie tylko czytasz zawartość, ale też warstwę chronologiczną? Stare linie to przeszłość, świeże to coś w toku lub przed?
Wyższy kontrast - to jest bardzo charakterystyczne dla pola energetycznego, kiedy coś jest aktywowane. W pracy z kamieniami też się to pojawia, miejsca na ciele, które 'trzymają' jakiś proces, są inaczej wyczuwalne. Nie chcę za bardzo przesuwać tematu, ale to co opisujesz brzmi jak odczyt warstwy eterycznej, nie tylko symbolicznej mapy.
Warstwy nawarstwiające się na twarzy - to jest interesujące z perspektywy też czegoś zupełnie innego. W systemach fizjonomicznych twarz to zapis historii mięśniowej, a mięśnie reagują na emocje powtarzane latami. Więc 'mapa duszy' może być jednocześnie mapą emocjonalną i energetyczną - i nie są to sprzeczne odczyty, tylko różne języki tego samego.
A ja mam pytanie z zupełnie innej strony - czy te sny przychodzą losowo, czy są jakoś powiązane z tym, kiedy widziałaś tę osobę ostatnio? Bo zastanawiam się, czy kontakt fizyczny albo samo przebywanie blisko kogoś 'uruchamia' późniejszy odczyt w śnie.
To co opisujesz - intensywna pamięć twarzy bez świadomego powodu - jest bardzo charakterystyczne dla pewnego rodzaju snów, które w tradycji tybetańskiej są klasyfikowane jako sny 'karmicznie zabarwione'. Nie chodzi o przyszłość ani przeszłość tej osoby, tylko o to, że twoja dusza rozpoznaje coś w tej duszy. Stąd wyrazistość, której nie uzasadnia sam kontakt.
Mniejsza rozdzielczość - ale coś jednak było? Czyli twarz nie jest jedyną drogą, tylko może najlepszą dla ciebie. Zastanawiam się, czy to nie jest kwestia preferencji kanału percepcji, a nie samej zdolności.
No właśnie, ale jeśli twarz jest interfejsem, to czy linie są realne, czy są tylko metaforą? Tzn. czy gdyby dwie osoby miały ten sam sen o tej samej twarzy, zobaczyłyby te same linie? Bo jeśli tak - to jest coś obiektywnego. Jeśli nie - to jest bardziej język osobisty.
To, co opisujesz - widzenie ukrytego smutku - jest bardzo charakterystyczne dla pracy z polem sercowym. Emocje stłumione zostają w ciele i w polu, nawet jeśli zachowanie jest w porządku. Twoje sny mogą docierać do warstwy, do której zwykły kontakt nie ma dostępu. Ale jak mówisz - rozróżnienie jest trudne.
Słucham tego wątku już od dłuższego czasu i mam jedno pytanie, może naiwne - czy te linie mają kolor? Bo jakoś nie padło to pytanie, a wydaje mi się ważne.
Białe linie w pracy z polem to najczęściej coś, co dopiero szuka formy - jak papier, na którym nie ma jeszcze zapisu. Ale nie powiedziałabym, że to pustka. Raczej potencjał niezagospodarowany. Salomea, a co cię konkretnie zaniepokoiło w tym białym? Bo pytasz o moją intuicję, ale chętnie usłyszę najpierw twoją.
To jest ważna uwaga, bo sama nie wiem, co te białe linie oznaczają. Nie widziałam ich często. Raz na twarzy bardzo młodej osoby, raz na twarzy kogoś bardzo starego. I obie sytuacje były zupełnie inne energetycznie. Więc może białe nie ma jednego znaczenia - może to kwestia kontekstu całości rysunku, nie samego koloru?
To bardzo istotne, co mówisz - że ten sam kolor w dwóch różnych konfiguracjach dawał inne odczucie. Właśnie tak działa symbolika w snach - nie ma słownika jeden do jednego. Ale czy pamiętasz, co różniło te dwie twarze poza kolorem linii? Bo może odpowiedź jest w tym, co było wokół białego, nie w białym samym w sobie.
