Miałam ostatnio sen w którym byłam lisem. Nie że widziałam lisa, tylko BYŁAM nim. Czułam ziemię pod łapami, węszyłam, słyszałam wszystko ostrzej. I co dziwne, czułam też zapach mokrego lasu, bardzo wyraźny. Obudziłam się i przez chwilę naprawdę nie wiedziałam gdzie mam ręce a gdzie łapy, takie to było realne. Czy ktoś miał coś podobnego? Zastanawiam się czy to może znaczyć cokolwiek, czy po prostu za dużo oglądam przyrody 🙂
O, ja miałam podobnie tylko byłam ptakiem. Leciałam i czułam wiatr, naprawdę fizycznie go czułam na skórze już po przebudzeniu. Ale u mnie nie było zapachu, więc ten Twój zapach mokrego lasu mnie bardzo ciekawi. Czy to był jednorazowy sen, czy powtarza się?
To co opisujesz z tym myśleniem instynktownym to mnie bardzo zastanawia. Bo w szamanizmie nazywa się to podróżą w postaci zwierzęcia, ale tam robi się to świadomie, z intencją. Że to przydarzyło się samo, bez żadnego przygotowania, to trochę inna sprawa. Iwetka, Ty masz doświadczenie z tymi tradycjami, jak Ty to oceniasz?
Ja mam pytanie bo nie rozumiem jednego. Mówicie o szamanizmie i przewodnikach, ale skąd wiadomo że ten lis to przewodnik a nie po prostu mózg coś wymyślił? Przepraszam że tak wprost, ale naprawdę nie wiem jak to rozróżnić.
To co opisujesz z tym skupieniem po przebudzeniu to brzmi jak po medytacji, mam podobne odczucia po głębokiej medytacji na czakrę splotu słonecznego. Czy ta cisza i spokój były w głowie, w ciele, a może w obu naraz? Pytam bo to może wskazywać na inne rzeczy.
Ja miałem raz zapach dymu w śnie i obudziłem się przekonany że coś się pali. Nic nie było. Ale to był mocny, realny zapach. Czy to podobne do tego co opisujesz? Bo zastanawiam się czy to nie jest jakiś mechanizm ostrzegawczy, coś żeby przyciągnąć uwagę śniącego na coś ważnego.
Poczucie że jesteś u siebie w miejscu które w codziennym życiu nie jest Ci bliskie, to jedna z cech snów które mają głębsze źródło niż zwykłe przetwarzanie dnia. Pytanie jest inne, czy ten sen chcesz zrozumieć, czy chciałabyś go powtórzyć? Bo to są dwa różne kierunki i każdy wymaga czegoś innego.
To ważna odpowiedź. Bo jeśli chcesz zrozumieć, to pierwszym krokiem jest zapisanie wszystkiego co pamiętasz, nie interpretacja, tylko surowe szczegóły. Kierunek, pora dnia w śnie, co konkretnie czułaś nosem. Dopiero z tego można wyciągać cokolwiek sensownego.
To bardzo ciekawe co mówisz o tym lesie babci. Miejsca z dzieciństwa mają w snach inną wagę, bo są zakodowane głębiej. Ale mam pytanie, czy jako lis w tym śnie zachowywałaś się jakby znałaś ten teren, czy raczej go eksplorowałaś jak coś nowego?
Ta znajomość terenu bez szukania to coś o czym chcę powiedzieć wprost. W tradycjach które znam mówi się że zwierzę w takim śnie nie jest przypadkowe, ale też nie jest tobą w sensie dosłownym. To bardziej jak... dostęp do czegoś co już istnieje, a nie tworzenie czegoś nowego. Nie wiem czy to pomaga czy komplikuje.
To jest właśnie to o czym pisałem wcześniej. Ten zapach który zostaje po przebudzeniu, albo przynajmniej pamięć o nim jako o bardzo realnej rzeczy. U mnie z dymem było tak samo. Zastanawiam się czy to ma jakiś wspólny mechanizm, czy to zależy od rodzaju śniącego, czy od rodzaju snu.
Czytam cały wątek i jedno mnie zastanawia. Dziewanka, czy ten sen się powtórzył? Albo czy miałaś coś podobnego, niekoniecznie z lisem, ale to poczucie że jesteś zwierzęciem i poznajesz miejsce instynktem? Bo gdyby się powtarzał to chyba zmienia sprawę?
To się liczy, myślę że nawet bardzo. Lis zniknął, ale ta sama zasada działania została. Jakby coś zostało otwarte i teraz wychodzi w różnych formach. Dziewanko, a w tym drugim śnie, tym ludzkim, też były zapachy czy to była już bardziej zwykła sceneria?
To rozróżnienie jest ważne. Intensywność zmysłowa w pierwszym śnie i sama znajomość drogi w drugim to dwie różne warstwy tego samego doświadczenia. Jakby pierwszy raz dostałaś pełen pakiet, a drugi raz już tylko jeden element. Nie wiem czy to dobrze czy nie, ale wzorzec jest wyraźny.
Poczekajcie, bo chcę się upewnić że dobrze rozumiem. Mówicie że mniej intensywny sen może oznaczać że coś się oswaja, ale czy to nie może być po prostu zmęczenie albo to że Dziewanka po tym pierwszym śnie o nim myślała i mózg przetworzył i tyle? Skąd wiadomo że to nie jest zwykłe przetwarzanie informacji?
Chcę wrócić do czegoś co umknęło. Dziewanka napisała wcześniej że muzyka w snach zdarza jej się czasem. Skupiliśmy się na zapachu bo był nowy i wyrazisty, ale muzyka to też ciekawy trop. Dziewanko, ta muzyka w snach, czy to jest zawsze podobna muzyka, czy za każdym razem coś innego?
