Forum

Asystent AI
Przedmioty z snu, k...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Przedmioty z snu, które pojawiają się w rzeczywistości - synchroniczność czy coś więcej


Wpisy: 767
Rozpoczynający temat
(@eleonorka56)
Połączone: 4 miesiące temu

Miałam ostatnio coś, co mnie naprawdę zaskoczyło i nie wiem, jak to nazwać. Śniłam o małym, niebieskim kamyku w kształcie nieregularnego serca. Nigdy wcześniej czegoś takiego nie widziałam, przynajmniej nie na jawie. Tydzień później córka przyniosła ze spaceru kamień — niemal identyczny. Ten sam kolor, ten sam kształt. Powiedziała, że leżał na chodniku i "musiała go zabrać". Moje pierwsze pytanie do siebie było: czy to synchroniczność w sensie jungowskim, czy może coś więcej? Ale potem zaczęłam się zastanawiać nad czymś innym — śniłam to w środku dnia, podczas drzemki. Mam wrażenie, że te sny popołudniowe u mnie są jaśniejsze, bardziej konkretne. Czy ktoś zwracał uwagę na to, o jakiej porze śni, i czy to coś zmienia?


Odpowiedz
62 odpowiedzi
Wpisy: 578
(@filomena_67)
Połączone: 8 miesięcy temu

To z tym kamieniem jest naprawdę ciekawe. Ja też mam wrażenie, że sny popołudniowe są inne jakościowo — bardziej dosłowne, jakby mniej zaszyfrowane symbolicznie. Nocne bywają u mnie pełne metafor, a te w ciągu dnia często pokazują konkretne obrazy, przedmioty, twarze. Ale wracając do Twojego kamienia — jak długo minęło między snem a znalezieniem go przez córkę? Bo w astrologicznym ujęciu czas między "sygnałem" a jego materializacją też coś znaczy.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@eleonorka56)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 767

@Filomena_67 Minął mniej więcej tydzień, może trochę ponad. I właśnie to mnie zastanawia w kontekście astrologicznym, który wspomniałaś — bo jeśli planety wpływają na rytm wydarzeń, to czy ten tydzień mógłby mieć jakieś znaczenie? Pytam serio, bo nie znam się na tym tak dobrze jak Ty.


Odpowiedz
Wpisy: 1328
(@dzikitaurus)
Połączone: 1 miesiąc temu

Kamień serce to klasyczny symbol Wenus, każdy kto zajmuje się snami wie że taki obraz to przekaz z wyższych wibracji. Popołudniowe sny sa mocniejsze bo słońce jest wtedy w apogeum swojej siły i otwiera kanały percepcji szerzej. To znane zjawisko, opisywane przez wszystkich wielkich mistrzów snu. Co do córki to ona była sposóbm przekazania Ci tego znaku.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@wajdelota)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 864

@Dzikitaurus Zatrzymajmy się chwilę przy tym "apogeum słońca". Skąd to wziąłeś konkretnie? Bo słońce jest najwyżej w okolicach południa, a nie w godzinach popołudniowych, kiedy większość ludzi się drzemie. Nie mieszajmy astronomicznego położenia słońca z jakością snu. Te rzeczy nie są ze sobą powiązane w taki prosty sposób. A "wszyscy wielcy mistrzowie snu" to bardzo szeroka kategoria — mógłbyś podać jakieś konkretne źródło?


Odpowiedz
(@dzikitaurus)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 1328

@Wajdelota No wiadomo że chodzi o energie słoneczną a nie literalne położenie, nie czepiaj sie słów. Pisałem o odczuwalnej mocy dnia a nie o astronomii. Poza tym to jest wiedza ezoteryczna a nie naukowa więc nie trzeba źródeł jak w bibliotece.


Odpowiedz
Wpisy: 480
(@kometka)
Połączone: 5 miesięcy temu

Zostawię ten spór na chwilę bo mnie bardziej interesuje sam mechanizm tego co opisała Eleonorka. W różnych tradycjach — i tu mówię o szerokim spektrum, od tradycji rdzennych Ameryk po buddyzm tybetański — sen jest traktowany jako przestrzeń, w której "widzisz" to, co ma dopiero zaistnieć. Pytanie nie brzmi czy to synchroniczność, ale raczej: czy przedmiot w śnie był zapowiedzią, czy może sen i znalezisko to dwa przejawy tego samego "pola"? To różnica, która zmienia całą interpretację.


Odpowiedz
Wpisy: 334
(@zielarka)
Połączone: 6 miesięcy temu

Przepraszam, że się wtrącę, bo jestem tu nowym głosem w tym temacie. Słyszałam o synchroniczności Junga, ale zawsze myślałam, że to bardziej psychologia niż ezoteryka. A tutaj mówicie o tym jak o czymś duchowym. Czy te dwa podejścia się wykluczają? I to pytanie o pory dnia też mnie ciekawi — bo jeśli śpimy w dzień, to jesteśmy w innym stanie psychicznym niż w nocy, prawda? To chyba wpływa na sen niezależnie od mistyki.


Odpowiedz
Wpisy: 460
(@gerwazy64)
Połączone: 5 miesięcy temu

Numerologicznie tydzień — siedem dni — to liczba bardzo znacząca. Siódemka to liczba duchowego ukończenia, cyklu, ale też "mostu" między dwoma rzeczywistościami. Jeśli między snem a materializacją przedmiotu minęło właśnie siedem dni, to nie jest przypadkowe. Kamień jako symbol w numerologii wiąże się z trwałością, zapisem — coś jakby zapis informacji, która czekała na odczytanie. Eleonorka, czy ten kamień masz przy sobie? Bo jego dalsze pojawienie się w Twoim otoczeniu też może mieć znaczenie.


Odpowiedz
Wpisy: 1150
(@lubon)
Połączone: 2 miesiące temu

Mam pytanie do wszystkich, bo to mnie zastanawia od jakiegoś czasu. Czy ktoś z was prowadzi dziennik snów i faktycznie potem weryfikuje, co się "zmaterializowało", a co nie? Bo łatwo zapamiętać te przypadki, które pasują, a zapomnieć o dziesiątkach snów, po których nic się nie wydarzyło. Nie podważam doświadczenia Eleonorki, po prostu zastanawiam się, jak to badać rzetelnie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@eleonorka56)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 767

@Lubon Prowadzę dziennik od kilku lat i mogę powiedzieć, że zdecydowana większość snów nie materializuje się w tak dosłowny sposób. Ale przez to właśnie te przypadki, które się zgadzają, nie wydają mi się projekcją — są wyraźnie inne. Sama w sobie ta rozbieżność jest dla mnie argumentem.


Odpowiedz
Wpisy: 226
(@baska_t)
Połączone: 7 miesięcy temu

W tarocie kamień jako symbol w snach odpowiada karcie Świata albo niekiedy Hierofantowi — coś stałego, co przynosi ukończenie pewnego etapu. A kształt serca dodatkowo wskazuje na płaszczyznę emocjonalną. Moim zdaniem ten sen mówił Ci o czymś, co miało się "domknąć" w relacjach. Córka przyniosła kamień nieprzypadkowo — ona była łącznikiem. Czujesz, żeby coś ostatnio się domknęło w Twoim życiu emocjonalnym?


Odpowiedz
7 Odpowiedzi
(@filomena_67)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 578

@Baska_T Tydzień to bardzo interesujący czas. Słońce przemierza wtedy mniej więcej jeden stopień zodiaku — to mało, ale w kontekście tranzytów wystarczy, żeby "dotknąć" czułego punktu w Twoim horoskopie. Gdybyś znała swój horoskop urodzeniowy, można by sprawdzić, czy w tamtym tygodniu był jakiś tranzyt Wenus lub Księżyca przez Twój drugi dom. Kamień, dom, "moje dobra" — to wszystko ten sam obszar. Czy wiesz mniej więcej, kiedy dokładnie miałaś ten sen?


Odpowiedz
(@kolczasta)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1002

@Filomena_67 Ja myślę ze sny popołudniowe to są w ogóle najsilniejsze bo wtedy jesteśmy między dwoma stanami świadomości i to jest jak portal. Podobnie działa karta Księżyca w tarocie — pokazuje właśnie tę przestrzeń między jaźnią a podświadomością gdzie wszystko jest możliwe. Zresztą takie przedmioty co się pojawiają w snach i potem w życiu to ja bym zaraz zabrała taki kamień do kółka i naładowała energetycznie bo skoro przyszedł przez sen to jest naładowany intencją.


Odpowiedz
(@rasphul)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 1477

@Kolczasta Przy całym szacunku, "naładowanie w kółku" akurat w tym kontekście nie jest pierwszym krokiem, jaki bym polecał. Jeśli przedmiot faktycznie niesie jakiś przekaz ze snu, to pochopne nakładanie własnej intencji może zamazać to, co sam w sobie niesie. Najpierw obserwacja, czytanie — czy kamień coś "mówi" w spokoju, bez ingerencji. Potem ewentualnie praca z nim.


Odpowiedz
(@argos)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 454

@Rasphul A jak taką "obserwację" praktycznie przeprowadzić? Mówisz o medytacji z przedmiotem, o zapisaniu pierwszych skojarzeń? Pytam bo to mnie interesuje bardziej od strony praktyki niż teorii.


Odpowiedz
(@rasphul)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 1477

@Argos Najprościej: połóż go na dłoni, siedź z nim cicho przez kilkanaście minut bez oczekiwań. Notuj obrazy, słowa, emocje które się pojawiają — dosłownie wszystko, bez cenzury. Dopiero po kilku takich sesjach masz materiał do interpretacji. Ważne żeby nie robić tego od razu po śnie, tylko po jakimś czasie — żeby nie rzutować snu na przedmiot.


Odpowiedz
(@elzunia)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 251

@Rasphul Ale ile czasu trzeba czekać? Bo jeśli mam tak czekać tygodniami to nie wiem czy mi się chce. Czy nie można po prostu sprawdzić w runach co ten przedmiot znaczy? Przeciągnęłam ostatnio Hagalaz przy podobnej sytuacji i to było dość jasne.


Odpowiedz
(@gerwazy64)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 460

@Elzunia Hagalaz przy materializacji przedmiotu ze snu — to ciekawe. Ale mam pytanie: czy ciągnęłaś runę pytając o sam przedmiot, czy o sytuację ogólnie? Bo to robi dużą różnicę w interpretacji. Hagalaz może oznaczać przerwanie, ale też oczyszczenie przed nowym — i to drugie znaczenie pasuje do synchroniczności znacznie lepiej.


Odpowiedz
Wpisy: 1380
(@wiciol)
Połączone: 2 lata temu

Wracając do pytania otwierającego ten wątek, bo trochę odpłynęliśmy. To czy porę dnia ma znaczenie dla charakteru snu — to jest pytanie, które w kontekście praktyki ma realne przełożenie. W tradycji, którą znam, jest rozróżnienie między snami "nocnymi" a snami "granicznymi" — te drugie to właśnie drzemki, stany półsnu, moment tuż przed i tuż po zaśnięciu. I faktycznie te graniczne mają tendencję do bycia bardziej konkretnymi, wizualnie dosłownymi. Czy to znaczy, że są "ważniejsze"? Nie koniecznie, ale są inaczej zakodowane.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@kometka)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 480

@Wiciol Mówisz o stanach granicznych — to by pasowało do tego, co Eleonorka opisała jako "jaśniejsze". Ale mam pytanie: czy ta dosłowność to zaleta przy interpretacji, czy raczej pułapka? Bo jeśli sen pokazuje konkretny kamień i kamień rzeczywiście się pojawia, to łatwo to połączyć. Ale czy przez to nie pomijamy głębszego znaczenia, które by wymagało symbolu, a nie obrazu?


Odpowiedz
(@kometka)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 480

@Wiciol Wracając do tego co powiedział Wiciol — mówisz że dosłowność może być pułapką. Ale jak to właściwie rozumiesz? Bo jeśli sen pokazał konkretny przedmiot i ten przedmiot się pojawił, to chyba właśnie ta dosłowność jest dowodem, że coś się wydarzyło naprawdę. Skąd wiesz że to nie jest po prostu potwierdzenie?


Odpowiedz
(@wiciol)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1380

@Kometka Dlatego że skupiając się na tym, że "kamień z snu to kamień z rzeczywistości", łatwo przeoczyć właściwy przekaz. Przedmiot może być nośnikiem, nie samym przesłaniem. W każdej tradycji, w której pracowałem z materiałem sennym, literalne odczytanie to dopiero pierwszy krok — i zazwyczaj najmniej interesujący.


Odpowiedz
(@eleonorka56)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 767

@Wiciol To mnie zatrzymuje, bo sama przez pierwszych kilka dni właśnie tak myślałam — że kamień jest tym przekazem. Dopiero po czasie zaczęłam pytać: po co mi go pokazano? Co miałam z nim zrobić? I ta druga warstwa jest dużo głębsza. Ale jak odróżnić właściwy przekaz od własnych projekcji podczas interpretacji?


Odpowiedz
Wpisy: 1477
(@rasphul)
Połączone: 3 lata temu

To jest właśnie to pytanie. I nie ma na nie prostej odpowiedzi, bo nikt nie da ci zewnętrznego kryterium weryfikacji. Jedyna metoda jaką znam to czas i powtarzalność — jeśli dana interpretacja wraca w kolejnych snach albo w innych znakach, prawdopodobnie trafiłaś. Jeśli trzeba ją na siłę podtrzymywać, to prawdopodobnie projekcja.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@dzikitaurus)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 1328

@Rasphul Ale czemu trzeba tyle czekać i analizować? Jeśli dostałaś kamień w konkretnym kształcie serca to symbol jest oczywisty, karta Kochanków albo As Kielichów powiedziałyby to samo co miesiące analizy. Tarot właśnie po to jest żeby skrócić tą ścieżkę interpretacji.


Odpowiedz
(@rasphul)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 1477

@Dzikitaurus Tarot to system rzutowania pytań, a nie dekoder snów. To są dwa różne kanały i mieszanie ich bez metodologii może dać tyle samo sensu co przypadkowe zestawienie słów. Nie mówię, że tarot nie ma wartości — mówię, że nie zastępuje pracy z materiałem ze snu.


Odpowiedz
(@baska_t)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 226

@Rasphul Ale ja właśnie tak robię od lat — ciągnę kartę zaraz po przebudzeniu jako uzupełnienie snu i naprawdę mi to pomaga zobaczyć inny kąt. Nie twierdzę, że karta tłumaczy sen, ale otwiera skojarzenia których sama bym nie miała. Czy to metodologicznie złe?


Odpowiedz
(@rasphul)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 1477

@Baska_T To co opisujesz to co innego — karta jako impuls skojarzeniowy, nie jako interpretacja. To ma sens. Różnica jest między "co mi to przypomina" a "karta mówi że sen znaczył X".


Odpowiedz
Wpisy: 454
(@argos)
Połączone: 2 lata temu

A wracając do samego przedmiotu — Eleonorka, czy od momentu pojawienia się tego kamienia wydarzyło się coś co mogłoby pasować do tej "drugiej warstwy" o której mówisz? Pytam bo zastanawiam się czy materializacja to był punkt docelowy czy punkt startowy jakiegoś procesu.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@eleonorka56)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 767

@Argos To bardzo dobre pytanie i szczerze — nie jestem pewna. W tygodniu po znalezieniu kamienia miałam kilka rozmów, które były ważne, ale nie nadzwyczajne. Jedna z nich dotyczyła czegoś, do czego nie wracałam od dawna. Może to. Ale boję się, że dopasowuję fakty.


Odpowiedz
Wpisy: 1150
(@lubon)
Połączone: 2 miesiące temu

I tu właśnie jest ten problem, o którym pisałem wcześniej. Eleonorka sama mówi że "boi się że dopasowuje fakty" — i to jest uczciwe i ważne. Pytam bez złośliwości: jak w ogóle można metodycznie odróżnić prawdziwą synchroniczność od bias potwierdzenia? Czy ktoś ma jakiś praktyczny sposób?


Odpowiedz
11 Odpowiedzi
(@gerwazy64)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 460

@Lubon Numerologicznie można to zweryfikować przez daty. Jeśli data snu, data pojawienia się przedmiotu i data ważnego zdarzenia dają spójny ciąg liczb — mam na myśli redukcję do tej samej liczby pierwotnej — to nie jest przypadek. To jest wewnętrzna koherencja wzorca, której sama podświadomość nie jest w stanie sfabrykować.


Odpowiedz
(@lubon)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 1150

@Gerwazy64 Ale przy redukcji numerologicznej prawie zawsze można dojść do kilku możliwych wyników zależnie od metody. Czy to nie jest przypadkiem bardziej elastyczna siatka niż rzeczywista weryfikacja?


Odpowiedz
(@zielarka)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 334

@Lubon Ja mam inne pytanie, może naiwne — czy w ogóle ta weryfikacja jest konieczna? Znaczy: czy jeśli ktoś poczuł że to było ważne i to poczucie było prawdziwe dla tej osoby, to czy sprawdzanie "czy to naprawdę synchroniczność" coś zmienia? Pytam serio, bo nie wiem.


Odpowiedz
(@wajdelota)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 864

@Zielarka To zależy co chcesz osiągnąć. Jeśli chodzi o osobiste znaczenie — masz rację, weryfikacja nic nie zmienia. Ale jeśli ktoś zaczyna na podstawie takich doświadczeń podejmować życiowe decyzje — co widzę dość często w podobnych wątkach — to brak weryfikacji może być realnym problemem. To nie jest atak na ezoteryke, to jest pytanie o higienę myślenia.


Odpowiedz
(@kolczasta)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1002

@Wajdelota Ale chyba właśnie po to są te sny i synchroniczności żeby nam podpowiadały decyzje? Jakby miały być tylko ciekawostką to po co nam to w ogóle. Ja zawsze jak mam ważną decyzję to czekam na sen który mi coś powie i to działa.


Odpowiedz
(@filomena_67)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 578

@Kolczasta A co jeśli sen milczy albo wysyła sprzeczne sygnały? Bo ja miałam okresy, szczególnie przy mocnych tranzytach Saturna, kiedy sny były absolutnie chaotyczne i nic nie dało się z nich wyciągnąć. Wtedy decyzję i tak trzeba było podjąć samemu.


Odpowiedz
(@edytka-ka)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 158

@Filomena_67 To co mówi Filomena jest ważne. Sny to jeden z kanałów, nie jedyny i nie zawsze najczystszy. Widziałam dużo osób, które wchodziły w rodzaj uzależnienia od znaków — czekały na sen, na kartę, na liczbę — zamiast po prostu działać. W astrologii mamy takie pojęcie jak wolna wola w ramach tranzytu. Podobnie tutaj.


Odpowiedz
(@elzunia)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 251

@Edytka.ka No ale przecież jeśli mam narzędzia to głupotą byłoby ich nie używać, nie? Właśnie po to się uczy run, kart, horoskopów. Nie rozumiem tego ciągłego "ale nie polegaj za bardzo". To po co się tym zajmować?


Odpowiedz
(@edytka-ka)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 158

@Elzunia Zajmować się warto, pytanie jak. Różnica między sposóbm do rozumienia a wyrocznią zastępującą myślenie jest fundamentalna. Ale to temat na osobny wątek, bo tutaj bardziej chodzi o samą synchroniczność i sny popołudniowe.


Odpowiedz
(@kometka)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 480

@Edytka.ka Wracając do tego co mówiła Edytka — ta granica między sposóbm a wyrocznią jest według mnie kluczowa w całej tej rozmowie. Ale mam pytanie do Eleonorki, bo gdzieś to umknęło: ten kamień znalazłaś w konkretnym miejscu, czy on po prostu leżał gdzieś gdzie zwykle nie zaglądasz? Bo to chyba zmienia interpretację.


Odpowiedz
(@eleonorka56)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 767

@Kometka Leżał na parapecie w pokoju, który rzadko używam. I właśnie to mnie uderzyło — nie byłam tam kilka dni, a kamień był na miejscu które nie jest przypadkowe, bo to akurat parapet wschodni, zawsze trochę szczególny. Sama nie wiem jak długo tam był.


Odpowiedz
Wpisy: 1328
(@dzikitaurus)
Połączone: 1 miesiąc temu

Parapet wschodni to w ogóle klasyczne miejsce mocy, kierunek wschodu jest związany z początkami i nowymi cyklami. Kamień serca na wschodnim parapecie po śnie to praktycznie gotowa wróżba. Nie potrzeba więcej interpretacji, przekaz jest kompletny.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@rasphul)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 1477

@Dzikitaurus Skąd ten wniosek, że przekaz jest "kompletny"? Kompletny znaczyłby, że wiesz co zrobić dalej. A sama Eleonorka napisała, że nie jest pewna co miała z tym kamieniem zrobić. Symbolika kierunku to jedna warstwa, ale sama w sobie nie odpowiada na nic.


Odpowiedz
(@dzikitaurus)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 1328

@Rasphul No ale wschód = nowy początek, serce = emocje albo związek, kamień = trwałość. Zestawienie tych symboli jest czytelne. Co tu jest niejasnego? Tego własnie uczy tarot, czytasz elementy i składasz całość.


Odpowiedz
(@lubon)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 1150

@Dzikitaurus A jeśli ja teraz powiem że wschód kojarzy mi się z budzeniem się, nie z nowymi początkami, a kamień z ciężarem, nie trwałością — to ta sama interpretacja przestaje działać. Czy te symbole mają ustalone znaczenie czy projektujemy własne?


Odpowiedz
(@gerwazy64)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 460

@Lubon To nie jest albo-albo. W systemach symbolicznych są znaczenia archetypcze, zakorzenione przez wieki użycia, i są znaczenia osobiste. Numerologicznie kamień jako obiekt fizyczny ma wagę cyfry materialnej, czwórki lub ósemki zależnie od kontekstu. Ale Lubon ma rację, że sam symbol bez kontekstu śniącego to szkielet bez ciała.


Odpowiedz
Wpisy: 334
(@zielarka)
Połączone: 6 miesięcy temu

Mogę zapytać coś może z innej strony? Czy w ogóle macie jakieś poczucie, że sny popołudniowe — bo o to chyba miał być też ten wątek — działają inaczej? Bo ja jak śpię w ciągu dnia to zawsze są jakieś dziwne, urwane obrazy i nigdy nie wiem co z nimi zrobić.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@filomena_67)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 578

@Zielarka Tak, i to jest temat który mnie też zajmuje od dawna. Mam wrażenie, że sny popołudniowe są jakby bliżej powierzchni — mniej zakodowane, ale przez to też mniej jednoznaczne. Jakby podświadomość nie zdążyła ich "opakować" tak jak to robi w nocy.


Odpowiedz
(@eleonorka56)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 767

@Filomena_67 Właśnie, i ten mój sen z kamieniem był popołudniowy. Drzemka, dosłownie czterdzieści minut. I właśnie to mnie zastanawia od początku — czy ta pora mogła mieć wpływ na to jak szybko się zmaterializował? Bo nastąpiło to tego samego dnia wieczorem.


Odpowiedz
Wpisy: 226
(@baska_t)
Połączone: 7 miesięcy temu

To jest bardzo ciekawe co mówisz o tej samej dobie. Ja mam teorię, może nie podpartą niczym konkretnym, że sny popołudniowe są bliżej czuwania i przez to manifestacja jest szybsza. Jakby odległość między snem a rzeczywistością była mniejsza w środku dnia.


Odpowiedz
11 Odpowiedzi
(@wajdelota)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 864

@Baska_T "Bliżej czuwania" to dość poetycki opis, ale warto zapytać co to właściwie znaczy w praktyce. Sen NREM podczas drzemki ma inną strukturę niż nocny REM — i większość żywych, narracyjnych snów pochodzi właśnie z fazy REM. Krótka drzemka często jest pre-REM albo płytkim NREM. Więc pytanie jest takie: co tak naprawdę śniłaś, Eleonorko — czy to była narracja z kamieniem czy raczej obraz, błysk?


Odpowiedz
(@eleonorka56)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 767

@Wajdelota Bardziej obraz niż narracja. Kamień leżał na czymś białym, jakby na tkaninie, i był bardzo wyraźny. Żadnej historii wokół, żadnych postaci. Po prostu ten kamień i poczucie, że mam na niego patrzeć.


Odpowiedz
(@argos)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 454

@Wajdelota A to co powiedziałeś o strukturze snu zmienia interpretację ezoteryczną, czy tylko neurologiczną? Pytam bo nie wiem — czy jeśli to był płytki sen, to przekaz jest "słabszy" z punktu widzenia pracy z podświadomością?


Odpowiedz
(@wajdelota)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 864

@Argos Nie powiedziałbym słabszy, raczej inaczej zakodowany. W tradycjach szamańskich i we śnie inkubacyjnym właśnie te krótkie wizje przy granicy jawy i snu — hipnagogiczne lub hipnopompiczne — były traktowane jako szczególnie czyste przekazy, właśnie dlatego, że ego nie zdążyło ich przetworzyć. Więc paradoksalnie taki "błysk" może być bardziej bezpośredni.


Odpowiedz
(@kolczasta)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1002

@Wajdelota No i dlatego właśnie takie sny popołudniowe są takie ważne! Ja zawsze jak mam drzemkę to zapisuję co zobaczyłam, nawet jedno słowo. Bo to jest właśnie ta czysta informacja bez filtrów. Tylko że potem często nie wiem co z tym zrobić bo jest za krótkie żeby karty pomogły.


Odpowiedz
(@rasphul)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 1477

@Kolczasta Zapisywanie to dobra praktyka, nie podważam. Ale "czysta informacja bez filtrów" to trochę naiwne uproszczenie — każdy obraz jest przetworzony przez pamięć, przez to co widziałaś ostatnio, przez stan ciała. Czy nie jest tak, że właśnie przez skrócenie nie masz kontekstu do interpretacji?


Odpowiedz
(@elzunia)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 251

@Rasphul Ale czy w takim razie sny popołudniowe są mniej użyteczne jeśli chodzi o przepowiadanie? Bo jak słyszę że są "inaczej zakodowane" i "bez kontekstu" to brzmi jakby było z nimi więcej kłopotu niż pożytku.


Odpowiedz
(@filomena_67)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 578

@Elzunia Ja bym nie patrzyła przez pryzmat użyteczności. To nie jest coś co ma ci "dać wynik". Saturn w moim doświadczeniu uczy właśnie tego — że nie każdy sygnał jest instrukcją obsługi. Niektóre sny to pytania, nie odpowiedzi.


Odpowiedz
(@lubon)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 1150

@Filomena_67 To co mówi Filomena jest według mnie kluczowe dla całego wątku. Bo jeśli sny — popołudniowe czy nocne — to pytania, a nie odpowiedzi, to cała dyskusja o tym czy przedmiot z Eleonorki to synchroniczność zmienia swój ciężar. Może pytanie nie jest "skąd ten kamień" tylko "co zaczyna się pytać".


Odpowiedz
(@gerwazy64)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 460

@Lubon To co napisał Lubon na końcu poprzedniej strony jest dla mnie kluczowe i chciałbym to rozwinąć, bo myślę że dotknął sedna. Jeśli pytamy "skąd ten kamień" zamiast "po co ten kamień teraz", to rzeczywiście zmieniamy cały ciężar tej historii. Z numerologicznego punktu widzenia sama pora dnia ma swoją wartość — południe i godziny wczesnopopołudniowe odpowiadają cyfrom aktywnym, dynamicznym, a nie receptywnym. Sen w takim oknie czasowym to nie jest sen który "odbiera", tylko sen który "nadaje". I to by tłumaczyło dlaczego materializacja była tak szybka. Nie dlatego że Eleonorka była gotowa na odbiór, ale dlatego że była w trybie aktywnym i niejako "wyemitowała" obraz w przestrzeń. Kamień nie przyszedł do niej — ona przyciągnęła go do siebie przez sam akt śnienia. Ale mam pytanie do niej: czy w momencie kiedy zobaczyła kamień wieczorem, miała jakieś poczucie że "to to", czy raczej dotarło do niej dopiero po chwili?


Odpowiedz
(@eleonorka56)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 767

@Gerwazy64 To bardzo precyzyjne pytanie i zastanawiałam się nad tym sama. Poczucie było natychmiastowe, ale nie głośne — nie było żadnego "aha", raczej coś w rodzaju cichego rozpoznania. Jakby część mnie już wiedziała i tylko potwierdziła. I właśnie to mnie najbardziej zastanawia w kontekście całego wątku — bo jeśli to była synchroniczność w rozumieniu Junga, to powinna być jakiś znaczący zbieg. Ale jeśli to ja "nadałam" jak mówisz Gerwazy, to nie ma żadnego zbiegu, jest tylko przyczynowość której nie rozumiemy. I te dwa wyjaśnienia prowadzą mnie w zupełnie różne strony jeśli myślę o tym co zrobić z takim doświadczeniem dalej.


Odpowiedz
Udostępnij: