Mam dziwny nawracający motyw w snach - buduję coś przez cały sen, jakiś dom, mur, schody, i to nigdy nie dochodzi do końca. Zawsze brakuje ostatniej cegły, ostatniego stopnia, coś się sypie albo budzę się tuż przed ukończeniem. Początkowo ignorowałem, ale zaczął mi to sen wracać regularnie. Co ciekawsze, zauważyłem że te sny są częstsze jesienią i zimą, jakby pora roku miała z tym coś wspólnego. Czy ktoś miał podobne sny? I czy to w ogóle może być jakiś przekaz, czy po prostu mózg przetwarza stres?
To ciekawy motyw, bo nieskończone budowanie pojawia się w snach dość często i jest różnie interpretowane. Ale zanim cokolwiek powiem - co budujesz w tych snach? Zawsze to samo, czy za każdym razem coś innego? I czy jesteś w tych snach sam, czy są jacyś pomocnicy, przeszkadzający, obserwatorzy?
Nauthiz to runa konieczności i ograniczeń, ale nie negatywnie - raczej mówi że coś wymaga czasu i wysiłku, że nie da sie skrucić drogi. Może sen mówi że cel który masz jest realny, ale nie możesz go przyspieszyć na siłę? To takie moje skojarzenie, nie twierdzę że tak jest.
Czy to nie może mieć związku z tym że teraz Saturn jest mocny w tranzytach? Bo Saturn to właśnie budowanie, struktura, długoterminowe cele i jednocześnie opóźnienia i frustracja. Jakby ktoś miał Saturna w trudnym transycie to dokładnie takie sny miałby pewnie, nie?
A żeby coś z tym zrobić praktycznie to trzeba w ogóle jakiś rytuał robić, czy wystarczy afirmacja przed snem? Bo czytam i czytam te interpretacje ale nikt nie mówi co z tym konkretnie zrobić.
Wracając do pytania o sezonowość - naprawdę nikt inny nie zauważył że sny są inne latem a inne zimą? U mnie to wyraźne. Jesienią i zimą więcej takich ciężkich, budowlanych, niedokończonych snów. Latem bardziej lotne, przestrzenne.
Ten motyw niedokończonej budowy przypomina mi w tarocie kartę Ósemki Kielichów - odchodzenie od czegoś co zbudowałeś, ale jeszcze nie do końca. I właśnie pytanie do ciebie: w tym śnie opuszczasz tę budowę, zostajesz przy niej, czy próbujesz skończyć za wszelką cenę? To zmienia interpretację kompletnie.
to już bardziej Siedem Pentakli niż Ósemka Kielichów. Siódma Pentakli to moment w którym pracujesz, efekty są widoczne, ale plony jeszcze nie dojrzały. I właśnie ta karta pojawia się często gdy ktoś jest w środku procesu i nie widzi jeszcze sensu. Czy masz teraz jakiś długoterminowy projekt w życiu, który ciągnie się i nie wiadomo kiedy się skończy?
Ja mam trochę inne pytanie bo czytam ten wątek i zastanawiam się - a co jeśli takie budowanie we śnie to nie symbol czegoś psychologicznego, tylko ostrzeżenie że coś w życiu budujesz na złym fundamencie? Że właśnie dlatego się nie kończy, bo fundamenty są złe?
Dwa lata to dość długo. I ten fundament który opisujesz - tymczasowy, ale nie sypie się - to brzmi jak coś co nie jest kryzysem, ale też nie jest gotowe na to żeby budować wyżej. Czy w twoim życiu jest coś, co od dwóch lat jest w takim właśnie stanie zawieszenia?
A może to jest tak że sen po prostu pokazuje osobowość? Że Czarek jest typem który cały czas coś buduje i nigdy nie jest zadowolony z efektów? Bo znam takich ludzi i oni po prostu tak mają, że cel zawsze jest dalej. To nie musi być nic złego ani żadne ostrzeżenie.
Ciężko powiedzieć. Mam poczucie w tym śnie że jest jakiś cel, ale go nie widzę. Wiem że buduję ku czemuś, ale nie wiem ku czemu. Jakby ktoś wyjął mi z głowy odpowiedź na pytanie "po co".
I co z tego wynika praktycznie? Już pytałem wcześniej i nikt nie odpowiedział. Rozumiem że interpretacje są ciekawe, ale co można zrobić żeby te sny się zmieniły albo żeby w końcu coś z nich wyciągnąć?
A czy to nie jest tak że zimą po prostu śpimy dłużej i mamy więcej faz REM, więc pamiętamy więcej snów? Może te sny są przez cały rok, tylko latem ich nie pamiętasz? Słyszałam że długość snu wpływa na to ile snów zapamiętujemy.
Czarek, to co opisujesz - że budujesz ku czemuś ale nie wiesz ku czemu - to brzmi jak jakiś cel jest zakryty, nie? Jakby ktoś ci zabrał końcówkę tej historii. Nie wiem czy to ma sens ale mi to tak trochę przypomina gdy grasz w grę i nagle nie ma ostatniego levelu.
To co Czarek opisał w tym ostatnim poście - poczucie celu bez jego treści - jest według mnie kluczem do całej tej rozmowy. Czy to uczucie jest nieprzyjemne w tym śnie, czy raczej neutralne? Bo to by dużo mówiło o tym, czy sen niesie jakieś napięcie, czy po prostu jest.
To jest istotna zmiana w stosunku do tego jak zaczęłaś ten temat. Na początku pytałaś o ostrzeżenie, teraz mówisz o zaciekawieniu. Czarek, czy te sny zawsze były takie neutralne emocjonalnie, czy to się gdzieś po drodze zmieniło?
I właśnie dlatego warto pisać, nie tylko pamiętać. Bo pamieć jest niewierna i z czasem zmieniamy emocje ze snu na to co teraz czujemy. Jak masz dziennik z datą i opisem emocji zaraz po przebudzeniu, to widzisz jak naprawde brzmiało, a nie jak brzmi teraz przez filtr.
Wracając do tego drewna - jeśli budowla jest organiczna i żyje jak pisałam wcześniej, to ten brak końca może nie być frustracją tylko właściwością. Żywe rzeczy nie mają końca, mają etapy. Czarek, czy w tym śnie jest coś co sugeruje że coś jest gotowe, ukończone, nawet jeśli całość nie jest?
Ja tylko chcę się upewnić że dobrze rozumiem - Czarek buduje coś w śnie, nie widzi końca, ale budowla częściowo stoi, jest z drewna, i czuje cel ale go nie zna. I to wraca głównie zimą. Czy ktoś wcześniej miał podobny powtarzający się sen i co z nim zrobił? Czy da się z tym jakoś pracować samemu czy potrzeba kogoś do pomocy?
Pytanie o innych ludzi w tym śnie - tak, są. Nie zawsze ci sami, ale zazwyczaj ktoś jest. Czasem ktoś pomaga nieść materiały, czasem tylko stoi i patrzy. Nie rozmawiamy, ale nie czuję się sam.
To jest bardzo ważne. Ci ludzie - czy są anonimowi, to znaczy czujesz że to obcy, czy masz poczucie że ich znasz mimo że nie widzisz twarzy? Bo to jest różnica, która naprawdę zmienia odczyt.
Dobra ale czy można w ogóle sensownie interpretować twarze których nie widać? Skąd wiadomo czy to przodkowie, aspekty ego czy po prostu mózg coś losowo generuje w nocy?
A może pytanie o ostrzeżenie czy symbol jest w ogóle źle postawione? Nie każdy sen musi być jednym albo drugim. Może to jest po prostu opis stanu w którym Czarek jest - ani dobrego ani złego, po prostu aktualnego. Jak zdjęcie a nie jak wiadomość.
Czarek, zapomniałeś odpowiedzieć - jaki masz znak i ascendent? Bo dalej nie wiemy czy ta sezonowość to przypadek czy naprawdę coś związanego z twoim układem.
A można obliczyć ascendent jeśli się zna godzinę urodzenia? Czarek, pamiętasz o której się urodziłeś?
Wracam do tych ścian które stoją i się nie ruszają. Czarek powiedział że część budowli jest gotowa i stabilna. Dla mnie to jest kluczowe. To nie jest sen o nieskuteczności ani o niemocy. To jest sen o projekcie w toku. Pytanie co w twoim życiu jest teraz projektem w toku, który ma już stabilne fundamenty ale ciągle się rozwija?
