No i znowu efekt potwierdzenia wchodzi drzwiami - słyszysz dobre słowo i je przyjmujesz. Ale żeby nie być tylko tym złośliwym sceptykiem: Kappi, czy zanim on to powiedział, miałeś jakieś inne słowo na to uczucie? Czy w ogóle próbowałeś to wcześniej nazwać?
I to jest może najciekawszy moment w całej tej historii - że te sny czekały na to spotkanie żeby stać się pytaniem. Może to nie jest kwestia słownika ani archetypu, tylko tego że pewne sny potrzebują świadka żeby w ogóle zaistnieć jako znaczące. Czy ktoś miał kiedyś sen który nabrał sensu dopiero kiedy komuś go opowiedział?
...przez tę rozmowę tutaj. I to jest może odpowiedź na pytanie z tytułu - nie ma jednego słownika, ale jest coś w rodzaju wspólnego języka który się buduje kiedy się mówi. Kappi, czy po tej rozmowie z kolegą zacząłeś inaczej pamiętać te sny? Czy coś się zmieniło w tym jak je przechowujesz?
To co Kappi mówi o zapisywaniu - że pojawiają się szczegóły których wcześniej nie wiedział że pamięta - to jest dokładnie to co mnie spotkało kiedy zaczęłam prowadzić dziennik snów. Jakby pisanie otwierało jakąś inną warstwę pamięci. Czy ktoś wie czy to jest opisane gdzieś w literaturze, czy to tylko nasze obserwacje?
Budynek którego nie wchodzisz - to mnie zatrzymuje. Czy to jest tak że nie chcesz wejść, czy że jakaś siła cię przed tym powstrzymuje, czy po prostu twoja trasa go omija i to nie jest żaden problem?
Na później - ale we śnie, który nie trwa dalej niż do przebudzenia. Kappi, czy ten budynek jest zawsze w tym samym miejscu? Czy da się go opisać? Bo zaczynam się zastanawiać czy różne osoby które śnią "to samo miasto" mają też ten sam budynek którego nie wchodzą.
Czekam na wyniki tej rozmowy bo to by było naprawdę ciekawe. Ale mam inne pytanie do wątku - czy ktoś tutaj śnił takie miasto i próbował je narysować? Mam na myśli dosłownie - wziąć kartkę i szkicować układ ulic? Zastanawiam się czy mapa która powstaje "z głowy" miałaby sens przestrzenny.
Ta różnica między "nie pamiętam" a "nie ma" jest kluczowa dla całej dyskusji o słowniku. Jeśli sny budują miejsca z materiału który mamy, to słownik ma sens - te same materiały, te same znaczenia. Ale jeśli tworzą coś czego nigdy nie było, to już jest inne pytanie. Kappi, czy twoje miasto mogłoby być złożone z fragmentów miejsc które znasz?
To co Kappi mówi o własnej logice - to mi przypomina coś co czytałem o świadomym śnieniu, że kiedy zaczniesz regularnie wchodzić do tych samych miejsc we śnie to one zaczynają być spójne, mają historię. Kappi, czy ty kiedykolwiek próbowałeś celowo wrócić do tego miasta? Zamierzać żeby tam trafić?
Jest coś w tym co Kappi mówi - że nie sili się, a to działa. Przy pracy z czakrami też tak jest, że jak zbyt mocno koncentrujesz uwagę, to blokujesz przepływ. Może te miejsca we śnie działają na podobnej zasadzie - pojawiają się kiedy nie stawiasz im oporu. Ale to jest tylko analogia, nie wiem czy tu pasuje.
Napisałem do niego wieczorem. Odpisał dość szybko, ale krótko - powiedział że chętnie pogada, ale nie przez wiadomości. Umówiliśmy się na kawę w przyszłym tygodniu. Więc szczegółów topografii na razie brak, ale przynajmniej jest szansa że ją porównamy.
No to teraz czekamy 🙂 Ale Kappi, zanim spotkanie - czy możesz do tego czasu postarać się zanotować jak najwięcej o tym budynku? Nie chodzi o interpretację, tylko o fakty - ile pięter, z czego zbudowany, po której stronie ulicy stoi. Żebyś miał z czym porównywać.
Dobry pomysł z notatkami, ale mam pytanie do całej dyskusji - czy nie ryzykujemy tutaj że jak Kappi zacznie zbyt dokładnie analizować ten budynek zanim się spotka z tym kolegą, to jego własne interpretacje zaczną wpływać na to co usłyszy? Taki efekt potwierdzenia.
Dobra, ale chwila - zakładamy że to spotkanie coś udowodni albo obali. A co jeśli okaże się że macie podobne miasta, podobne budynki, podobne misje? Co to właściwie znaczy? Bo zbiżność to jeszcze nie dowód na nic konkretnego.
Słuchajcie, wracam do tego co mówiłam o rysowaniu. Kappi, czy zanim spotkasz się z kolegą mógłbyś spróbować naszkicować plan tego miasta? Nie artystycznie, tylko schematycznie - gdzie jest ta ulica co zawsze skręca, gdzie budynek, w którą stronę idziesz. Potem on mógłby zrobić to samo niezależnie.
Kappi zadał dobre pytanie - czy rysowanie nie zniekształca. Jung miał na to sposób: najpierw napisz słowami, potem rysuj. Słowa łapią to co pamiętasz zanim zaczniesz kompozycję układać na papierze. Ale Leontyna65 ma rację że pisanie też wydobywa rzeczy. Ciekawe czy u ciebie te dwie metody dają to samo.
Mam inne pytanie do Kappiego - ten budynek na który czekasz. Czy śniłeś go z zewnątrz, widziałeś drzwi, okna? Czy to bardziej bryła, masa, coś co wiesz że jest budynkiem ale nie rozróżniasz szczegółów?
Ten łuk nad wejściem - to mi coś mówi. Czy to jest budynek który wygląda jak coś konkretnego, np. kościół, ratusz, kamienica, coś oficjalnego? Czy jest jakiś charakter budowli?
Biblioteka albo magistrat - to są miejsca przechowywania, archiwów, rejestrów. Jeśli w symbolice snów cokolwiek powtarza się między różnymi tradycjami to właśnie to - budynki z dokumentami jako dostęp do tego co ukryte lub zapieczętowane. Kappi, czy ta interpretacja coś ci mówi, czy brzmi jak naciąganie?
To jest chyba najuczciwsza rzecz jaką ktoś powiedział w tym wątku. I właśnie dlatego ta rozmowa z kolegą jest ważna - nie żeby potwierdzić interpretację, ale żeby sprawdzić czy cokolwiek w ogóle jest do porównania zanim zaczniemy tłumaczyć.
