Ostatnio zauważyłem coś dziwnego. Kiedy budzę się w środku nocy i zasypiam ponownie, wracam dokładnie do tego samego miejsca w śnie - jakby ktoś wcisnął pauzę i potem play. Ten sam pokój, te same osoby, ta sama chwila. Nie kontynuacja, tylko dosłownie to samo miejsce i moment. Czy to znaczy, że moja podświadomość tworzy stałą przestrzeń, która istnieje niezależnie od tego czy śpię? Albo może dusza ma swoje własne "miejsce zamieszkania" w czasie snów?
To bardzo ciekawe zjawisko, ale chciałabym dopytać - mówisz "dokładnie to samo miejsce", ale czy to jest też ten sam moment czasowy, czy może czas w tym śnie trochę przeskoczył do przodu? Bo to robi dużą różnicę w interpretacji.
Ja miałam coś podbnego jakiś czas temu, ten sam dom, te same ściany, jakbym tam mieszkała od zawsze. Astrologicznie Neptun w tranzycie przez dom 12 potrafi otwierać takie "okna" do podświadomości i tworzyc wrażenie ciągłości między snami. Może sprawdź gdzie masz Neptuna w swoim natalu?
Wracając do samego zjawiska - ja to interpretuję raczej przez czakrę trzeciego oka i jej aktywność podczas snu. Kiedy ta czakra jest bardziej otwarta, sen nie jest tylko "filmem" ale czymś w rodzaju realnej przestrzeni, do której wracasz. Czy masz jakieś praktyki, które robisz przed snem? Medytacje, cokolwiek?
Słuchajcie, nie chciałabym wchodzić z butami, ale czy ktoś rozważył że to może być po prostu właściwość ludzkiej pamięci i faz snu? Budzisz się w fazie REM, mózg zapamiętuje kontekst, po zaśnięciu wraca do niego. To znane zjawisko neurologiczne. Zanim skoczymy do przestrzeni duszy, warto to uwzględnić.
O matko, ja to samo przeżywam od lat i nigdy nie wiedziałam jak to nazwać! Mam jeden taki dom w snach, wracam tam od kiedy pamiętam. Zawsze czułam że to moje miejsce, moja przestrzeń. Dziękuję że ktoś o tym napisał, naprawdę, bo myślałam że tylko ja tak mam!
To co opisuje Marcel05 to trochę inne zjawisko niż to co ma Karrot, ale obie rzeczy wskazują na coś podobnego. Miejsce w śnie które żyje niezależnie od śniącego. Karrot, czy twoje miejsce też ma jakiś nastrój, czy jest bardziej neutralne?
To ma ogromne znaczenie. Neutralność lub ciepło miejsca to coś innego niż napięcie. W tradycji pracy ze snami mówi się że tzw. miejsca kotwicy są najczęściej neutralne albo spokojne, bo pełnią funkcję stacji, a nie sceny. Napięcie sugeruje że miejsce jest aktywnym elementem snu, a nie tylko tłem.
Wracając do Karrota bo trochę odpłynęliśmy. To zatrzymanie czasu które opisujesz, ta sama chwila po powrocie, to mnie najbardziej zastanawia. Czy byłeś kiedykolwiek świadomy podczas tego snu, że śpisz? Takie pełne przebudzenie w śnie, gdzie wiesz że jesteś we śnie?
Tak, to istotna różnica. W świadomym śnieniu wiesz że śnisz. To co opisujesz to może być coś co nazywa się hiperrealnym snem, gdzie mózg generuje taką ilość szczegółów że środowisko snu sprawia wrażenie bardziej realnego niż jawa. Stąd może to poczucie że miejsce po prostu istnieje.
ale to nie wyklucza wymiaru duchowego. Hiperealne sny są często właśnie wtedy kiedy recepcja jest mocna, jak neptun w tranzycie albo pełnia w wodnym znaku. Karrot, znasz swój ascendent? Bo to może mieć wpływ na typ snów jakie masz.
Waga, mam ascendent w Wadze. I Słońce w Bliźniętach jeśli to pomaga. Ale przyznam szczerze że za dużo nie wiem co z tym zrobić.
Karrot, mam do ciebie inne pytanie bo to może być ważniejsze niż astrologia w tym momencie. Czy to miejsce w snach jest miejscem które znasz z rzeczywistości, czy jest kompletnie wymyślone? Bo to rozróżnienie dużo zmienia.
To co Karrot opisuje od początku brzmi dla mnie bardzo podobnie do tego co czytałam o wspomnieniach z poprzednich wcieleń. Że pewne miejsca które śnią się bez żadnego źródła w obecnym życiu mogą być śladami innego. Czy ktoś badał to pod tym kątem?
Karrot, jak mówisz że to miejsce jest poza czasem, to właśnie to mnie uderza. Bo miejsca z poprzednich żyć często są opisywane dokładnie tak, nie stare, nie nowe, po prostu jakby wyłączone z czasu. Czy masz jakieś niewyjaśnione przyciąganie do jakiegoś okresu historycznego albo kultury? Cokolwiek, nawet z dzieciństwa?
Karrot, a to miejsce w śnie ma coś ze wschodu? Jakieś elementy architektury, roślinności, czegokolwiek co by pasowało do tego co mówisz?
Drzewo to bardzo ważny szczegół. Dlaczego wcześniej o tym nie powiedziałeś? W wielu tradycjach drzewo w przestrzeni snu jest symbolem osi, centrum, punktu do którego się wraca. Czy to drzewo jest blisko, centralne, czy gdzieś z boku?
to ze drzewo sie nie zmienia jest bardzo specyficzne. w snach zazwyczaj detale sa plastyzcne, plynne, cos sie zawsze miesza. jak cos jest niezmienne to moze byc wlasnie takim punktem kotwicy o ktorym Kabalistka pisala wczesniej. czy masz jakies odczucia wobec tego drzewa, czy jest po prostu tam?
Ma sens! Ja mam podobnie z pewnym krzesłem w moich snach o domu. Zawsze stoi w kącie i nigdy nikt na nim nie siedzi i ja też do niego nie podchodzę. Jakby było zarezerwowane. Nie wiem dla kogo. Czy takie rzeczy mogą mieć znaczenie, te nieużywane elementy snów?
Nie brzmi dziwnie, brzmi znajomo. Mam wrażenie że wiele z nas ma takie elementy w snach które są stałe i nigdy nie angażowane bezpośrednio. Karrot, czy ktoś ci kiedyś tłumaczył te sny? Rozmawiałeś z kimś o tym miejscu wcześniej, przed tym wątkiem?
Mam podobne. Nie identyczne, bo u mnie to jest pomieszczenie, nie otwarta przestrzeń, ale też zawsze to samo, zawsze w tym samym stanie. I też nikomu nie mówiłem wcześniej. Myślałem że to po prostu tak działa sen.
