To jest chyba najbardziej przekonująca odpowiedź jaką przeczytałam w tym wątku, właśnie dlatego że nie jest idealna. Gdybyś powiedziała że zawsze trafia, to bym wątpiła. A tak to brzmi jak coś co można realnie zaobserwować i sprawdzać.
Ta proporcja jest podobna do mojej, chociaż nigdy tego tak nie liczyłam. Mam wrażenie że ta jedna trzecia która nie dostaje potwierdzenia to nie znaczy że nie trafiła, tylko że nie dostałam informacji zwrotnej. Są przecież osoby do których się nie odezwałam albo które mi nie powiedziały co z tym zrobiły.
Jest jeszcze jedna warstwa tej rozmowy o której nie mówiliśmy. W numerologii każda liczba ma swój czas zaistnienia. Wiadomość przekazana w złym momencie może być prawdziwa i trafna, ale nieodebrana bo odbiorca nie jest gotowy. To by tłumaczyło część tej jednej trzeciej bez potwierdzenia, nie błąd nadajnika, ale kwestia timingu.
Słucham tej rozmowy i mam jedno pytanie do Kamilki, chyba oczywiste, ale nigdzie nie padło wprost. Co czujesz kiedy przekazujesz wiadomość i ona jest przyjęta dobrze? Mam na myśli, czy to jest ulga, czy raczej coś innego?
To co opisujesz z domknięciem koła to jest dokładnie to samo uczucie które mam po tym jak w końcu trafia do mnie adresat tej spokojniejszej wiadomości. Jakby coś czekało i w końcu przestało czekać. Nie wiedziałam że ktoś inny to też tak odczuwa.
Mam jeszcze jedno pytanie, trochę inne. Czy kiedykolwiek zdarzyło ci się zdecydować żeby nie przekazać wiadomości? I co się wtedy stało?
I to jest chyba najważniejsza obserwacja całej rozmowy. Nie o tym czy wiadomość jest z zaświatów czy z intuicji. O tym co się dzieje w środku kiedy ją zatrzymujesz. To jest coś co można zweryfikować samemu, bez żadnej teologii i bez statystyk.
To co Kamilka powiedziała o trzymaniu wiadomości przez kilka tygodni daje mi do myślenia. Czyli to nie jest tak że wiadomość znika jeśli jej nie przekażesz. Ona czeka? I wraca przy zasypianiu i przebudzeniu aż coś zrobisz?
a ta wiadomość którą przetrzymywałaś, zmieniała się przez te kilka tygodni? Mam na myśli czy jej treść ewoluowała, czy to było cały czas to samo poczucie bez zmian?
Mam pytanie z innej strony. Co zrobiłaś żeby w końcu się zdecydować? Bo rozumiem że relacja była trudna i nie chciałaś wchodzić w kontakt. Co przeważyło?
To jest bardzo uczciwa odpowiedź. I jednocześnie pokazuje coś ważnego, że motywacja do przekazania nie musi być czysta ani szlachetna. Zmęczenie też jest sygnałem, tylko bardziej przyziemnym.
Przepraszam że wchodzę z głupim pytaniem, ale jak w ogóle wygląda ta wiadomość kiedy się budzisz? To jest gotowe zdanie, obrazek, czy raczej samo poczucie że trzeba coś komuś powiedzieć bez konkretnych słów?
U mnie jest odwrotnie. Budzę się z konkretnym zdaniem albo nawet z konkretnym słowem, ale nie wiem do kogo. I to jest bardziej frustrujące, bo nie mogę nic zrobić dopóki nie wiem kto jest adresatem.
To co opisuje Serenity, wiadomość bez adresata, przypomina mi pewien wzorzec numerologiczny związany z liczbą trzynaście. Wiadomość szuka kanału, nie odbiorcy. Nadaje się na kilku częstotliwościach jednocześnie i pierwsza otwarta osoba staje się odbiorcą.
Wracając do tego co Kamilka mówiła wcześniej, że treść formuje się w trakcie przekazu. Czy zdarzyło ci się że w połowie mówienia dotarło do ciebie że to nie jest dla tej osoby? Że zaczęłaś mówić i poczułaś że coś jest nie tak?
Ten opór w połowie pisania to jest bardzo konkretny sygnał, w tarocie powiedzielibyśmy że karta odwrócona. Energia idzie w dobrym kierunku ale coś blokuje przepływ. Ciekawe czy ten opór pojawia się w ciele, w rękach, w klatce piersiowej, czy to jest czysto mentalne zatrzymanie.
Ten opór był w rękach. Konkretnie w palcach, jakby klawiatura stawiała opór. Nie wiem czy to psychosomatyka czy coś więcej, ale było wyraźne i fizyczne, nie tylko wrażenie mentalne.
To bardzo ciekawe że wskazałaś ręce. W tarocie ręce pojawiają się przy kartach działania i sprawczości, przy Magiku, przy Księżniczce Buław. Blokada w rękach przy przekazywaniu czegoś to jakby energia chciała płynąć ale kanał jest zwężony. Czy ten opór był jednostajny przez całe pisanie czy pulsował?
Zastanawiam się czy jednostajny opór to nie jest sygnał że całe zadanie jest błędne, nie tylko jakiś fragment. Inaczej chyba by pulsował, pokazywał na konkretne miejsce w tekście gdzie coś nie gra.
Wracając do tego co powiedziała Kamilka o palcach, mam podobne doświadczenie ale z głosem. Kiedy mam coś przekazać na głos a coś nie gra, to mi się dosłownie urywa zdanie w połowie. Nie z braku słów, ale jakby przepływ się zatykał. Czy ktoś jeszcze miał coś takiego z ciałem podczas przekazu?
U mnie żołądek. Zanim jeszcze zacznę pisać albo mówić, dostaję sygnał z żołądka czy iść czy nie. Nigdy z rąk, nigdy z głosu. Zawsze z dołu i zawsze przed, nie w trakcie.
Słucham tego wszystkiego i zastanawiam się nad czymś. Czy te wiadomości które dostajecie, zawsze dotyczą żywych ludzi? Czy zdarza się że macie poczucie przekazu do kogoś kto już odszedł, albo przekaz od kogoś takiego?
Mój przypadek z tymi kilkoma tygodniami dotyczył żywej osoby. Ale miałam kiedyś inne doświadczenie, gdzie poczucie kierunku wskazywało na kogoś kto nie żyje. I to było zupełnie inne, spokojniejsze, bez tego ciśnienia narastającego. Jakby inne tempo.
to bardzo ważna różnica którą opisujesz. Ciśnienie kontra spokój. Czy myślisz że to coś mówi o naturze źródła, tzn. że może przekazy od żywych mają inny charakter niż od tych którzy odeszli?
W numerologii jest rozróżnienie między liczbami niosącymi pilność a liczbami niosącymi spokój. Ósemka i jedynka mają charakter dynamiczny, czwórka i dziewiątka statyczny. Ciekawe czy daty albo imiona osób zaangażowanych w te przekazy wpisują się w ten wzorzec. Czy pamiętasz kiedy mniej więcej ten przekaz z ciśnieniem się zaczął?
Interesuje mnie to co Kamilka mówiła o różnicy w tempie. Spokojniejszy przekaz, inne tempo, brak ciśnienia. W astrologii powiązałabym to z Saturnem jako strażnikiem granicy między światami, a Marsem jako tym który pcha żywych do działania. Może to nie przypadek że przekaz od osoby żywej miał charakter bardziej marsjański?
Właśnie zastanawiam się nad tym samym. Moje doświadczenie z odchodzącą osobą było spokojne, ale słyszałam od innych o snach ze zmarłymi które były wręcz alarmujące. Może to nie jest podział na żywi-martwi, tylko na coś innego, na przykład na to czy sprawa jest zakończona czy nie.
