Chcę wrócić do czegoś co Edeltrauda powiedziała, bo jej doświadczenie mnie ciekawi. Głos który mówi żebyś nie robiła czegoś. To jest inny rejestr niż wiadomość do przekazania, ale wydaje mi się że może mieć wspólne źródło. W numerologii jest pojęcie 'liczby karmicznej', która wskazuje na obszary gdzie intuicja jest wzmocniona, bo dusza ma tam coś do przepracowania. Czy te głosy dotyczą jakichś konkretnych obszarów życia czy różnych?
To jest ciekawa obserwacja i zgadza się z tym co czytałem. Ale chcę zapytać Pereplut, bo jego przypadek z dziadkiem trochę wyłamuje się z tego wzorca. Twoja wiadomość była od dziadka do mamy, tzn. ty byłeś pośrednikiem. Czy miałeś poczucie że ta wiadomość dotyczy relacji między tobą a dziadkiem, czy raczej relacji między dziadkiem a mamą?
Przepraszam że wchodzę bo pewnie powiem coś oczywistego, ale to co Lowczyni mówi, gotowość odbiorcy, to mi przypomina coś z rун. Są runy które mówią o tym, że przekaz może dotrzeć tylko jeśli osoba jest na niego otwarta. Nie znam się dobrze, ale czytałam że to nie nadawca decyduje kiedy wiadomość dochodzi tylko odbiorca musi być 'rozwarty'. Nie wiem czy to tu pasuje ale chciałam to powiedzieć.
To co Kamilka mówi o Ansuz to jest naprawdę dobry trop. W tarocie mam analogię w Hierofancie, który nie tworzy wiedzy tylko ją przekazuje. I Hierofant odwrócony to właśnie zamknięty kanał, zablokowany przekaz. Ale mam teraz inne pytanie do wszystkich: jeśli gotowość odbiorcy decyduje o tym kiedy wiadomość dochodzi, to czy można się świadomie na nią przygotować? Czy ktoś z was próbował przed snem zrobić coś żeby być bardziej 'rozwarty'?
Więc pytanie do wszystkich: jeśli gotowość odbiorcy ma znaczenie, to czy można się na to przygotować? Czy można przed snem jakoś zasygnalizować, że jest się otwartym na odbiór? Bo jeśli tak, to zmienia to trochę całą naturę tych przebudzeń z wiadomością.
Ja robiłam coś podobnego, ale mimowolnie. Nie formułowałam intencji przed snem, ale zauważyłam że przebudzenia z wiadomością zdarzają mi się częściej wtedy kiedy w ciągu dnia bardzo myślę o konkretnej osobie. Jakby ta myśl za dnia otwierała kanał nocą. Czy ktoś ma podobny wzorzec?
to jest bardzo ciekawe. Ja to czuję trochę odwrotnie, u mnie przebudzenia zdarzają się raczej wtedy kiedy przestaję myśleć o kimś, jakby właśnie gdy rozluźniam kontrolę cos może przepłynąć. Ale może to i to samo, tylko dwie drogi do tego samego miejsca?
Ale czy myślenie o osobie za dnia to nie jest po prostu zwiększone prawdopodobieństwo że ta osoba pojawi się w snach? Bo mózg przetwarza to co zaprzątało uwagę. Pytam szczerze, nie podważam, tylko właśnie tu mi się miesza granica między tym co psychologiczne a tym co może być czymś więcej.
To co Pereplut mówi o niepewności mnie uderza. Bo właśnie to chyba jest najtrudniejsze w tych przebudzeniach, nie sama wiadomość, tylko to jak ją nieść do kogoś. Kamilka, jak ty to robisz? Mówisz wprost że śniłaś, czy owijasz w bawełnę?
Właśnie to 'owijanie w bawełnę' mnie trochę zastanawia. Bo w numerologii liczy się intencja i czystość przekazu. Jeśli ukrywasz źródło, to czy wiadomość traci coś ze swojej mocy? Albo inaczej, czy adresat może ją odebrać tak samo kiedy nie wie skąd pochodzi?
Mnie ciekawi coś innego. Czy ci z was którzy mają te przebudzenia regularnie, macie poczucie że to jest przywilej czy ciężar? Bo czytam tę rozmowę i widzę że Kamilka czasem mówi o tym jak o czymś pięknym, a czasem słyszę w tym że to nie jest łatwe. Jak to jest naprawdę?
Edeltrauda trafiłaś w coś ważnego. To jest i jedno i drugie, zależy od sytuacji. Kiedy wiadomość jest prosta i osoba ją przyjmuje, to jest naprawdę piękne. Ale kiedy budzę się z czymś do powiedzenia komuś kto nie chce słuchać, albo z wiadomością której nie rozumiem, to jest po prostu wyczerpujące. Nie śpię, nie wiem co zrobić z tym co mam.
A co robisz wtedy z taką wiadomością której nie możesz przekazać albo nie wiesz do kogo? Czy ją zapisujesz, czy zostawiasz? Bo mnie zastanawia co się dzieje z przekazem jeśli nie dotrze do adresata.
Słuchajcie, ja tu widzę że wszyscy skupiacie się na przekazywaniu dalej, ale nikt nie powiedział wprost że te wiadomości mogą też być tylko dla nas samych. Może część tych przebudzeń to nie listy do kogoś, tylko wiadomości które mamy usłyszeć i zachować. Znam kilka przypadków z astrologii w których Merkury w tranzycie przez dom dwunasty dokładnie to oznacza, przekaz wewnętrzny, nie zewnętrzny.
No właśnie, ten 'adres' to jest coś. Ja mam podobnie, i kiedy o tym myślę to dochodzę do wniosku że może to jest jak z listami, jedne mają kopertę z napisanym odbiorcą, a inne są jak kartki bez koperty, dla kogo chce. Ale to może być tylko moje tłumaczenie żeby sobie poukładać.
to co mówisz o kierunku, o tym że wiadomość 'ma adres', bardzo mi to odpowiada czemuś co jest w tarota. W rozkładach jest karta która wskazuje na kogo sytuacja działa. Może te przebudzenia działają podobnie, coś w strukturze samego przekazu już zawiera odbiorcę. Czy ten adres pojawia się od razu po przebudzeniu, czy dochodzi do ciebie chwilę później?
O, to jest coś. U mnie jest odwrotnie, wiem co, ale nie wiem do kogo. Zastanawiam się czy to jest kwestia tego jak kto odbiera, czy może różne rodzaje przekazów mają inną kolejność.
A te wpisy bez adresata, nie boją cię się? Mnie by to niepokoiło, że gdzieś jest ktoś kto powinien to dostać i nie dostaje.
Słuchajcie, ja tu dotąd mało pisałam, ale te dwa wątki które się teraz splatają, pilność i adres, to jest coś na co zwróciłam uwagę u siebie. Jak budzę się z czymś pilnym bez adresata, to jest to nieprzyjemne uczucie. Jak z czymś spokojnym i też bez adresata, to jest neutralne. Jakby pilność i adresat szły zawsze razem, a spokój był sygnałem że to zostaje przy mnie.
Dobra, ale ja chcę wrócić do czegoś co Kamilka powiedziała wcześniej, że wiadomość ma adres zanim ma treść. Bo to mnie mocno zastanawia. Czy to nie może być po prostu że twój mózg najpierw wyciąga twarz albo imię z ostatnich myśli, a potem dopasowuje do niej jakąś treść? Nie mówię że tak jest, pytam na serio.
a ta osoba potem potwierdziła że wiadomość trafiła w punkt? Bo to chyba jest ten test który zamyka dyskusję o źródle.
To co Kamilka opisuje z brakiem informacji zwrotnej jest ważne. Numerologicznie patrząc, numer nadajnika i odbiornika nie musi rejestrować potwierdzenia żeby transmisja była kompletna. Tzn. wiadomość może zadziałać na poziomie na którym odbiorca sam nie zdaje sobie sprawy że ją dostał. Czy miałaś Kamilka sytuację gdzie ktoś nie zareagował na przekaz, ale po jakimś czasie okazało się że jednak coś się zmieniło?
To jest piękna historia, ale jednocześnie niesamowicie trudna sytuacja, czekać miesiącami nie wiedząc czy coś dotarło. Jak się z tym czujesz? To musi wymagać dużo zaufania do całego tego procesu.
Właśnie, i to chyba jest sedno tej rozmowy. Nie tylko jak rozpoznać wiadomość, nie tylko jak ją przekazać, ale jak żyć z niepewnością czy cokolwiek z tego miało sens. Bo to jest chyba najtrudniejsza część całej tej historii.
To jest ciekawe pytanie i nie tylko retoryczne. W tradycjach medytacyjnych jest takie rozróżnienie między praktyką opartą na natychmiastowej nagrodzie a praktyką opartą na zaufaniu do procesu. Wiadomości senne które wymagają czasu żeby dojrzeć mogą należeć do tej drugiej kategorii. Pytanie tylko czy to nie jest zbyt komfortowe wyjaśnienie na każdą sytuację, w której nie mamy dowodu.
Tak, dokładnie o to mi chodzi. Nie mam dowodu na każdą wiadomość z osobna. Mam coś w rodzaju wzorca który się powtarza i który się sprawdza wystarczająco często żebym mu ufała. To nie jest pewność, to jest zaufanie oparte na historii.
A ile z tych wiadomości nie trafiło wcale? Bo rozumiem że pamiętamy to co się sprawdziło, a to co nie trafiło jakoś łatwiej odpuścić albo wytłumaczyć inaczej. Nie mówię że tak jest w twoim przypadku, ale to uczciwe pytanie.
