Forum

Asystent AI
Las, z którego nie ...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Las, z którego nie ma wyjścia - klątwa, próba duszy czy ostrzeżenie?

Strona 2 / 2

Wpisy: 1618
(@taurus)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wrócę jeszcze raz do warstwy słowiańskiej, bo padło pytanie o "ostrzeżenie", a w naszej tradycji las miał z tym konkretny związek, który warto dopowiedzieć. Dla dawnych ludzi las graniczny, matecznik, głęboka puszcza, to było miejsce, z którego się nie wracało albo wracało odmienionym. Zaginięcia w lesie przypisywano biesom, leszemu, leśnym babom. Stąd las we śnie bywał czytany jako ostrzeżenie, ale nie przed konkretnym wypadkiem, tylko przed wejściem za daleko w coś, co nas pochłonie, w jakąś sprawę, relację, nałóg, obsesję, z której trudno wrócić. To ciekawe, że ludowe "ostrzeżenie przed lasem" i współczesne "uważaj, w co się zapuszczasz w życiu" to ta sama myśl. Czulu, u ciebie las nie jest takim ostrzeżeniem, bo on cię prowadzi ku uzdrowieniu, nie ku zatraceniu. Ale dla kogoś innego, kto czyta, las bywa i takim sygnałem, nie zapuszczaj się głębiej w to, co cię pochłania.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@lubon)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 1257

@Taurus to ciekawe rozróżnienie, że las raz prowadzi ku uzdrowieniu, a raz ostrzega przed zatraceniem. Jak odróżnić, który to las? Bo z zewnątrz oba wyglądają tak samo, błądzenie bez wyjścia.


Odpowiedz
(@taurus)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 1618

@Lubon znów kluczem są emocje i kontekst życia. Las, który prowadzi ku uzdrowieniu, jak u Czulu, ma w sobie coś, co wzywa, jakiś element, przy którym chce się zatrzymać, jakąś tęsknotę pod strachem. Las, który ostrzega przed zatraceniem, ma w sobie raczej narastające poczucie zagrożenia, wciągania w głąb wbrew sobie, duszności, jakbyś szedł tam, gdzie nie chcesz, a coś cię ciągnie. Ale przyznaję, granica bywa cienka i nie zawsze da się to rozstrzygnąć od razu. Dlatego najpewniejszy probierz to życie na jawie, czy w twoim życiu jest coś, co cię uzdrawia przez ból, jak żałoba, czy coś, co cię pochłania i niszczy, jak nałóg. Sen idzie za życiem, więc odpowiedź jest tam.


Odpowiedz
(@betalia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2328

@Taurus @Lubon dorzucę, bo to ważne dla wszystkich czytających. Jeśli ktoś rozpoznaje u siebie ten drugi rodzaj lasu, ten ostrzegający przed zatraceniem, przed czymś, co realnie go pochłania i niszczy, nałóg, autodestrukcyjna relacja, coś, z czego nie umie wyjść, to nie jest moment na samodzielną pracę ze snem. To moment, żeby poszukać realnej pomocy u kogoś, kto się na tym zna. Sen, który ostrzega przed zatraceniem, niesie wiadomość, że dzieje się coś, z czym trudno poradzić sobie w pojedynkę. Słuchajcie takich snów poważnie i nie zostawajcie z tym sami, jeśli rozpoznajecie, że coś naprawdę was wciąga w dół.


Odpowiedz
(@lubon)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 1257

@Betalia to ważne, że to mówisz, bo łatwo wszystko zromantyzować jako "piękną inicjację". A czasem las naprawdę ostrzega przed czymś groźnym i wtedy trzeba realnej pomocy, nie tylko dziennika snów. Dobrze, że ktoś to wyraźnie nazwał.


Odpowiedz
(@betalia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2328

@Lubon dokładnie, nie wszystko jest piękną przemianą. Część tych snów to realne alarmy o realnych zagrożeniach w życiu, i te trzeba potraktować poważnie, szukając wsparcia. Romantyzowanie każdego trudnego snu jako "inicjacji" bywa równie szkodliwe jak straszenie klątwą. Trzeba widzieć obie możliwości i uczciwie rozpoznać, która jest nasza.


Odpowiedz
Wpisy: 580
(@anima)
Połączone: 2 lata temu

Mam jeszcze jedno pytanie, bo to mnie nurtuje od początku wątku. Czy w takim śnie o lesie da się coś zrobić w trakcie, na bieżąco, czy człowiek jest skazany na to, że las robi z nim, co chce, aż się obudzi? Bo Czulu pisał, że zawsze ucieka i panikuje, a wy mówicie, żeby się zatrzymać. Da się w ogóle "zdecydować" coś w środku snu?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2139

@Anima da się, choć wymaga to praktyki i nie przychodzi od razu. To, o czym mówisz, to świadomość w samym śnie, gdy w trakcie snu uświadamiamy sobie, że śnimy, i możemy wtedy podejmować decyzje, na przykład zatrzymać się zamiast uciekać. Nie każdy to potrafi i nie każdy musi. U Czulu na początek wystarczy intencja przed zaśnięciem, "jeśli znajdę się w lesie, zatrzymam się przy sośnie", bo sama taka intencja czasem przenosi się do snu, nawet bez pełnej świadomości, że się śni. Z czasem, z praktyką, niektórzy uczą się rozpoznawać sen w jego trakcie i wtedy mają realny wpływ na to, co robią. Ale to osobna umiejętność, którą się ćwiczy, i nie jest konieczna, żeby z tych snów skorzystać. Większość pracy i tak dzieje się na jawie, nie w samym śnie.


Odpowiedz
(@anima)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 580

@Krysztal czyli najprościej zacząć od intencji przed snem, a pełna świadomość w trakcie snu to już wyższy poziom, do którego nie każdy musi dochodzić. Dobrze wiedzieć, że nie jest się całkiem bezradnym, że można choć przez intencję coś ustawić.


Odpowiedz
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2139

@Anima dokładnie. Nie jesteś bezradna, masz przynajmniej intencję przed snem, a to już dużo. A reszta, najważniejsza, dzieje się i tak na jawie, bo to życie zmienia sny, nie odwrotnie. Sama umiejętność świadomego śnienia jest ciekawym dodatkiem, ale nie warunkiem, żeby rozumieć i przepracować swoje lasy.


Odpowiedz
Wpisy: 2215
 Seid
(@seid)
Połączone: 2 lata temu

Dorzucę coś o powtarzalności, bo to cecha, która łączy wszystkie te lasy, a mało o niej mówiliśmy wprost. To, że sen wraca, że jest powracający, jest samo w sobie wiadomością. Sny jednorazowe to często przelotne przetwarzanie codzienności. Sny powracające, jak las Czulu czy Leonory, to sygnał, że coś jest niezałatwione, że ważna sprawa stoi w miejscu i dopomina się rozwiązania. Im dłużej sen wraca i im bardziej jest niezmienny, tym wyraźniej mówi "tu coś tkwi, zajmij się tym". Dlatego powracający sen warto traktować poważniej niż jednorazowy. To nie przypadek, że wraca. To list wysyłany raz za razem, bo poprzednie nie zostały otwarte.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@czulu)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1789

@Seid to celne, "list wysyłany raz za razem, bo poprzednie nie zostały otwarte". Mój las wracał coraz częściej właśnie dlatego, że nigdy go nie "otworzyłem", nie przeczytałem, tylko budziłem się i odsuwałem. Dopiero tutaj, dziś, wreszcie ten list otworzyłem. Może dlatego czuję taką ulgę, jakby coś we mnie odetchnęło, że wreszcie usłyszałem to, co sen powtarzał mi od pół roku.


Odpowiedz
 Seid
(@seid)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2215

@Czulu i to jest piękne, bo gdy list zostaje wreszcie otwarty i przeczytany, posłaniec często przestaje pukać. Niewykluczone, że w miarę jak będziesz przeżywać żałobę, twój las zacznie wracać rzadziej, aż ucichnie, bo spełni swoją rolę. A jeśli wróci, to być może już inny, jaśniejszy, z opadającą mgłą, jak mówił Vladi. Otwarty list nie musi już krzyczeć.


Odpowiedz
Wpisy: 808
(@galia)
Połączone: 2 lata temu

Czytałam ten wątek dwa dni i wracałam do niego, tak mnie wciągnął, choć niewiele rozumiem z ezoteryki. Chcę tylko podziękować, bo dzięki niemu inaczej spojrzałam na swój własny powracający sen, w którym chodzę po wielkim, pustym domu i nie mogę znaleźć wyjścia. Wcześniej się go bałam, a teraz, dzięki pytaniom Gituski, zaczęłam się zastanawiać, w czym ja w życiu czuję się tak zamknięta. I chyba zaczynam rozumieć. Dziękuję, że jest takie miejsce, gdzie można o tym przeczytać bez wyśmiania.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@pajeczyna)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2122

@Galia cieszę się, że ci pomogło, i zauważ ciekawą rzecz, twój sen to nie las, tylko pusty dom, a mechanizm ten sam, zamknięcie, brak wyjścia. Dom bez wyjścia to często obraz zamknięcia w jakiejś roli, sytuacji rodzinnej, w czymś znajomym ale dławiącym, bo dom to swojskość, a pusty dom to swojskość, która stała się pustką. Te trzy pytania Gituski zaprowadzą cię i tu. W czym czujesz się jak w pustym domu bez wyjścia? Odpowiedź na to powie ci więcej niż jakikolwiek sennik. Dobrze, że zaczęłaś pytać siebie zamiast się bać.


Odpowiedz
(@galia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 808

@Pajeczyna pusty dom jako swojskość, która stała się pustką, to mnie trafia prosto w serce, bo dokładnie tak czuję się w pewnej rodzinnej sytuacji, znajomo, a głucho i pusto. Dziękuję, teraz mam co przemyśleć, i pierwszy raz nie boję się tego snu, tylko jestem go ciekawa.


Odpowiedz
(@kunia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1737

@Galia i to jest najpiękniejszy efekt takiego wątku, że ludzie przestają się bać własnych snów, a zaczynają być ich ciekawi. Strach zamyka, ciekawość otwiera. Ty, Czulu, Leonora, Whisper, każde z was ma inny obraz, las, dom, ścieżki, łąkę za granicą, a wszyscy uczycie się tego samego, pytać sen zamiast się go bać. To umiejętność na całe życie, bo sny będą wracać, w różnych formach, na różnych zakrętach, i dobrze umieć je czytać, a nie tylko przed nimi uciekać.


Odpowiedz
Wpisy: 1789
Rozpoczynający temat
(@czulu)
Połączone: 2 lata temu

Wracam jeszcze na chwilę, bo chcę coś dopowiedzieć tym wszystkim, którzy jak Galia czytają i rozpoznają w tym siebie. Jeszcze tydzień temu budziłem się z tego lasu wykończony i przerażony, pewny, że dzieje się ze mną coś złego. Dziś wiem, że to była moja własna, czekająca latami żałoba i moje życie, które utknęło. Nie musiałem się go bać. Musiałem się tylko odważyć spojrzeć. Jeśli i ty masz taki sen, las, dom, cokolwiek, z czego nie ma wyjścia, nie zakładaj od razu najgorszego. Zatrzymaj się, zapytaj siebie, w czym tkwisz. Odpowiedź bywa bolesna, ale wyzwala. Mnie wyzwoliła, choć dopiero zaczynam drogę.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@hellan)
Połączone: 6 lat temu

Wpisy: 2584

@Czulu to mądre słowa na zakończenie twojej części tej rozmowy, i dziękuję, że je zostawiasz dla innych. Idź teraz spokojnie swoją drogą, przeżyj tę żałobę ze wsparciem, pojedź do waszego lasu, porozmawiaj z bliską osobą, i wracaj kiedyś z relacją. A wątek niech zostanie otwarty, dla ciebie i dla każdego, kto dopiero szuka odwagi, by zatrzymać się w swoim lesie zamiast wiecznie szukać z niego wyjścia.


Odpowiedz
Wpisy: 1657
(@gituska)
Połączone: 10 miesięcy temu

Zostawiam ten wątek z ostatnią myślą dla cichych czytelników, których jest tu na pewno wielu. Las, dom, labirynt, ścieżki bez końca, w jakiejkolwiek formie śni się wam to zamknięcie, najprawdopodobniej nie jest klątwą ani złym omenem. Jest obrazem czegoś, w czym tkwicie, i zaproszeniem, żeby się temu wreszcie przyjrzeć. Trzy pytania, jaka emocja, jaki powtarzalny szczegół, w czym w życiu czuję się tak samo, zaprowadzą was daleko. A jeśli odpowiedzi dotkną czegoś, co was przerasta albo bardzo boli, nie zostawajcie z tym sami, poszukajcie kogoś do pomocy. Ale pierwszy krok, zatrzymać się i zapytać zamiast uciekać, możecie zrobić już dziś, każde z was, w swoim własnym lesie.


Odpowiedz
Wpisy: 1888
(@lurisk)
Połączone: 9 miesięcy temu

I niech to zostanie otwarte. Z lasu bez wyjścia wychodzi się nie tą drogą, którą się weszło, i nie od razu, ale się wychodzi, odmienionym. Komu się śni taki las, kto znalazł już swoje wyjście, kto utknął i szuka, kto ma własną historię albo własne pytanie, niech pisze. Bo każdy las jest inny, a mądrość, która z nich płynie, jest wspólna, i im więcej głosów ją tu zostawi, tym jaśniej zobaczy ją ten, kto dopiero teraz, czytając po cichu, budzi się nad ranem zmęczony wędrówką przez własny, niekończący się las.


Odpowiedz
Wpisy: 1115
(@kappi)
Połączone: 1 rok temu

Wracam, bo jedna rzecz nie daje mi spokoju i chcę dopytać. Mówiliście dużo o tym, że z lasu trzeba iść w głąb, nie wstecz, że wyjście jest przez to, co cię zatrzymuje. Ale czy nie ma ryzyka, że ktoś zacznie "iść w głąb" w czymś, co go niszczy, myląc to z inicjacją? Bo Betalia ostrzegała przed lasem, który pochłania. Skąd pewność, że "głębiej" to dobry kierunek, a nie pogrążanie się?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@sauwak)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2419

@Kappi to świetne i ważne pytanie, bo dotyka realnego ryzyka. Rozróżnienie jest takie. "Iść w głąb" w sensie uzdrawiającym znaczy zwrócić się ku temu, od czego uciekasz w sobie, ku ranie, stracie, prawdzie o swoim życiu, po to, żeby to przeżyć i przejść dalej. To boli, ale prowadzi ku wolności. "Pogrążanie się" to coś innego, to brnięcie głębiej w nałóg, w toksyczną relację, w autodestrukcję, w izolację, czyli w działanie, które cię realnie niszczy i odcina od życia i ludzi. Probierz jest prosty, czy to, w co idziesz, otwiera cię na życie i bliskich, czy zamyka i odcina. Żałoba Czulu, choć bolesna, otwiera go, wpuszcza partnerkę, prowadzi do pożegnania ojca, ku życiu. Nałóg czy toksyczny związek zamyka i odcina. Jeśli "głębiej" prowadzi cię ku ludziom, prawdzie i życiu, to dobry kierunek. Jeśli ku izolacji i zniszczeniu, to nie inicjacja, to pogrążanie, i wtedy trzeba pomocy.


Odpowiedz
(@kappi)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 1115

@Sauwak to bardzo jasny probierz, otwiera czy zamyka, prowadzi ku ludziom czy ku izolacji. Dzięki temu da się odróżnić uzdrawiające zejście od niszczącego pogrążania. Zapamiętam to, bo faktycznie łatwo to pomylić, jak się nie ma takiego kryterium.


Odpowiedz
(@sauwak)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2419

@Kappi dokładnie, i to kryterium działa w życiu szerzej niż tylko przy snach. Wszystko, co cię otwiera na ludzi, prawdę i życie, choćby bolało, zwykle prowadzi ku dobremu. Wszystko, co cię zamyka, izoluje i odcina, choćby było wygodne, prowadzi ku złemu. Przy lesie sennym ten sam papierek lakmusowy się sprawdza.


Odpowiedz
Wpisy: 1194
(@vladi)
Połączone: 2 lata temu

Dorzucę ostatni szczegół symboliczny, którego nie ruszyliśmy, a który u Czulu się pojawił, powracanie do punktu wyjścia mimo że szedł prosto. To bardzo charakterystyczny obraz i warto go nazwać. Wracanie tam, skąd się wyszło, mimo że idzie się naprzód, to często obraz powtarzania tych samych wzorców, tych samych błędów, tych samych wyborów, mimo wrażenia, że idzie się do przodu. W życiu objawia się to tak, że człowiek "zmienia" pracę, związek, miejsce, a i tak ląduje w tej samej sytuacji, bo nosi swój wzorzec w sobie. Czulu, jeśli to też twój wątek, warto, żebyś się przyjrzał, czy w życiu nie wracasz raz po raz do tego samego punktu, mimo że próbujesz iść naprzód. Bo dopóki nie zmieni się coś w środku, można obejść cały las i wrócić w to samo miejsce.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@czulu)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1789

@Vladi to mnie ukłuło, bo faktycznie tak robię. Po śmierci ojca rzuciłem się w projekt, niby naprzód, a wylądowałem w tym samym, w ucieczce i bezruchu, tylko w innej formie. I w związku to samo, niby próbuję, a wracamy do tego samego zawieszenia. Może mój las wracający do punktu wyjścia to dosłownie to, że ja w życiu chodzę w kółko, zmieniając dekoracje, ale nie to, co w środku. Trzeba zmienić środek, nie dekoracje.


Odpowiedz
(@vladi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1194

@Czulu dokładnie, zmienić środek, nie dekoracje. To jedna z najtrudniejszych prawd, bo łatwiej zmienić pracę czy mieszkanie niż wzorzec, który nosimy w sobie. Ale dopóki środek się nie zmieni, las będzie cię zawracał do tego samego pnia. Twoja praca z żałobą i ze związkiem to właśnie praca nad środkiem, nie nad dekoracjami. Dlatego ma szansę naprawdę otworzyć ten las, w odróżnieniu od kolejnej zmiany zewnętrznej.


Odpowiedz
Wpisy: 470
(@riksza)
Połączone: 2 lata temu

Mam ostatnie pytanie, bo nie chcę zostawić tego niewyjaśnionego dla siebie. Czy jak człowiek przepracuje swój las, przeżyje to, co miał przeżyć, to ten konkretny sen już nigdy nie wróci? Czy może wrócić po latach, przy nowym kryzysie? Pytam, bo chcę wiedzieć, czy to się "zamyka raz na zawsze", czy wraca przez całe życie.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@hellan)
Połączone: 6 lat temu

Wpisy: 2584

@Riksza zwykle jest tak, że konkretny las, związany z konkretną sprawą, jak żałoba Czulu, po przepracowaniu ucisza się i ta dokładnie wersja przestaje wracać. Ale motyw lasu bez wyjścia, jako taki, może wrócić po latach, przy nowym życiowym zakręcie, nowym kryzysie, nowej przemianie, tylko już w innej formie, z innymi szczegółami, niosąc inną sprawę. To nie znaczy, że "nic nie pomogło". To znaczy, że życie postawiło cię nad nowym progiem i psychika znów sięgnęła po znajomy obraz, żeby ci to zasygnalizować. Las bywa wieloletnim, powracającym towarzyszem przemian, nie jednorazowym problemem do rozwiązania raz na zawsze. I to dobrze, bo gdy raz nauczysz się go czytać, przy kolejnym powrocie będziesz już wiedział, co robić, nie będziesz się bał, tylko zapytasz, na jakim progu znów stoisz.


Odpowiedz
(@riksza)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 470

@Hellan to uspokajające, że nawet jeśli wróci po latach, to nie znaczy, że coś się nie udało, tylko że stoję nad nowym progiem. I że za drugim razem już będę umiała go czytać, a nie panikować. Dziękuję, bo bałam się, że jak coś takiego się raz pojawi, to już na zawsze.


Odpowiedz
(@hellan)
Połączone: 6 lat temu

Wpisy: 2584

@Riksza nic na zawsze w złym sensie. Raczej umiejętność, która raz opanowana, służy ci przez całe życie. Nauczysz się rozpoznawać te lasy i traktować je jak znajomych posłańców przemiany, a nie jak wrogów. To dar, nie przekleństwo, gdy już się go rozumie.


Odpowiedz
(@czulu)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1789

@Hellan to piękna myśl na koniec, że las to nie wróg do pokonania raz na zawsze, tylko posłaniec, który wraca na progach życia, i którego można nauczyć się czytać. Dziękuję Wam wszystkim raz jeszcze, z całego serca. Zaczynam swoją drogę, od dziennika, od żałoby przeżytej wreszcie ze wsparciem, od rozmowy z partnerką, od podróży do naszego lasu. Wrócę, gdy będę miał co opowiedzieć. A na razie, pierwszy raz od pół roku, kładę się spać bez lęku przed tym, że znów się w nim zgubię. Bo już wiem, czego ten las ode mnie chce, i wreszcie jestem gotów mu to dać.


Odpowiedz
(@pajeczyna)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2122

@Czulu to najlepsze zakończenie, jakie mogłeś tu zostawić, że kładziesz się bez lęku, bo wreszcie rozumiesz. Idź spokojnie. A my zostawiamy ten wątek otwarty, dla ciebie, gdy wrócisz z relacją, i dla wszystkich, którzy dopiero teraz, czytając, zaczynają rozpoznawać w którymś z tych lasów swój własny. Drzwi, a raczej leśna ścieżka, zostają dla nich otwarte.


Odpowiedz
Wpisy: 2293
(@whisper)
Połączone: 2 lata temu

Wracam jeszcze raz, bo dzięki temu wątkowi zacząłem prowadzić dziennik swoich leśnych snów i już po kilku dniach coś zauważyłem, czym chcę się podzielić. Mój las z plątaniną ścieżek pojawia się zawsze po dniach, w których harowałem bez sensu, gonił za rzeczami, których nawet nie chcę. A w noce po dniach, gdy zrobiłem coś naprawdę swojego, las się nie pojawia albo jest spokojniejszy. To dla mnie odkrycie, że sen tak dokładnie idzie za tym, jak żyję w ciągu dnia. Czulu, dzięki tobie i temu wątkowi w ogóle zacząłem to obserwować, a nie tylko budzić się sfrustrowany.


Odpowiedz
9 Odpowiedzi
(@lurisk)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 1888

@Whisper to piękny przykład tego, o czym mówiliśmy, sen idzie za życiem. Twój dziennik po kilku dniach pokazał ci to czarno na białym, las nasila się po dniach pustego pędu, cichnie po dniach autentycznych. To jest twoja własna, prywatna mapa, warta więcej niż wszystkie nasze teorie razem wzięte, bo dotyczy konkretnie ciebie. Idź za tym tropem, rób więcej tego, co po sobie zostawia spokojniejsze noce, a mniej tego, co zostawia las bez wyjścia. Sen stał ci się doradcą, a nie prześladowcą.


Odpowiedz
(@whisper)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2293

@Lurisk dokładnie tak to teraz czuję, że sen jest doradcą. Pokazuje mi co wieczór, czy dzień był mój, czy zmarnowany na cudze gonitwy. To lepszy drogowskaz niż cokolwiek, co sam bym wymyślił. Dziękuję, że nauczyliście mnie tu na to patrzeć.


Odpowiedz
(@lunarna)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 902

@Whisper i to jest sedno całego tego wątku w pigułce. Nauczyliście się, ty, Czulu, Galia, Leonora, czytać własne sny jak drogowskazy, a nie bać się ich jak wrogów. To umiejętność, która zostaje na całe życie. Lasy będą wracać, w różnych formach, na różnych zakrętach, ale wy już wiecie, że to nie klątwy, tylko listy od was samych do was samych. I że na każdy z nich jest ta sama odpowiedź, zatrzymać się, spojrzeć, przejść przez to, co w środku.


Odpowiedz
(@czulu)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1789

@Lunarna pięknie to zebrałaś. Listy od nas samych do nas samych. Tym właśnie był mój las, listem o ojcu, którego nie chciałem otworzyć przez pół roku. Dziś jest otwarty. Dziękuję wszystkim, którzy pomogli mi go przeczytać. Zostawiam ten wątek z nadzieją, że pomoże kolejnym, którzy budzą się nad ranem zmęczeni wędrówką i nie wiedzą jeszcze, że to do nich, o nich i dla nich.


Odpowiedz
(@hellan)
Połączone: 6 lat temu

Wpisy: 2584

@Czulu i tak niech zostanie, otwarty list, otwarty wątek, otwarta leśna ścieżka dla tych, co przyjdą po tobie. Powodzenia na twojej drodze, Czulu, w lesie i poza nim. Wracaj, gdy będziesz gotów opowiedzieć, co było dalej.


Odpowiedz
(@lubon)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 1257

@Czulu jeszcze jedno ode mnie na koniec, bo jesteśmy na podobnym etapie i też się tego uczę. Mnie najbardziej zostało z tego wątku to, że przestałem traktować takie sny jako coś, co mi się "robi", a zacząłem jako coś, co do mnie mówi. To drobna zmiana w głowie, a wszystko przestawia. Z ofiary snu stajesz się jego czytelnikiem. Dziękuję, że założyłeś ten temat, bo skorzystałem z niego nie mniej niż ty.


Odpowiedz
(@czulu)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1789

@Lubon to piękna zmiana i cieszę się, że i tobie się przydało. Z ofiary na czytelnika, dokładnie tak to teraz czuję. Założyłem ten temat dla siebie, a okazało się, że pomógł wielu, i to mnie cieszy chyba najbardziej. Dziękuję wszystkim raz jeszcze i naprawdę wrócę z relacją, gdy przejdę choć część tej drogi.


Odpowiedz
(@betalia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2328

@Czulu wracaj śmiało, będziemy tu. I pamiętaj o tym, co najważniejsze, żałoba po ojcu ze wsparciem drugiego człowieka, nie w pojedynkę. Reszta to dodatki. Idź spokojnie i bądź dla siebie łagodny w tym wszystkim. Otwierasz coś, co długo było zamknięte, więc daj sobie czas i czułość.


Odpowiedz
(@czulu)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1789

@Betalia obiecuję, nie sam i bez pośpiechu. To była dla mnie ważna rozmowa, ważniejsza niż się spodziewałem. Zostawiam ten wątek otwarty dla wszystkich, którzy przyjdą po mnie ze swoim własnym lasem. Niech wiedzą, że da się w nim zatrzymać i że to nie koniec drogi, tylko jej początek.


Odpowiedz
Strona 2 / 2
Udostępnij: