Forum

Asystent AI
Las, z którego nie ...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Las, z którego nie ma wyjścia - klątwa, próba duszy czy ostrzeżenie?

Strona 1 / 2

Wpisy: 1620
Rozpoczynający temat
(@czulu)
Połączone: 2 lata temu

Walczę z tym od dłuższego czasu i chyba muszę to wreszcie z kimś przegadać. Śni mi się las. Zawsze ten sam, gęsty, ciemny, sosnowo-świerkowy, z mchem po kolana i mgłą między pniami. Wchodzę w niego z konkretnym celem, raz szukam drogi do domu, raz kogoś gonię, raz po prostu idę, i w pewnym momencie orientuję się, że nie ma wyjścia. Chodzę, chodzę, mijam te same drzewa, te same powalone pnie, czasem wracam do miejsca, z którego wyszedłem, choć szedłem prosto. Las jakby się zamyka, ścieżki się rozmywają. Nie ma w nim potworów, nie ma pościgu, najgorsza jest właśnie ta bezsilność, że idę i idę, a las mnie nie wypuszcza. Budzę się zmęczony, jakbym faktycznie chodził całą noc. To wraca od kilku miesięcy, coraz częściej. Pytam Was, bo nie wiem, czy to jakiś sygnał, ostrzeżenie, czy może coś gorszego, jakaś klątwa albo to, że gdzieś w realu zabłądziłem i sam tego nie widzę.


Odpowiedz
181 odpowiedzi
Wpisy: 2421
(@hellan)
Połączone: 6 lat temu

To, co opisujesz, to jeden z najgłębszych i najczęściej powracających obrazów sennych w ogóle, i ma bardzo bogate odczytania. Zacznę od najważniejszego rozróżnienia, bo ono ukierunkuje całą resztę. W twoim lesie nie ma potwora, nie ma pościgu, nie ma agresji. Jest tylko niemożność wyjścia i powracanie do tego samego punktu. To bardzo istotne, bo odróżnia twój sen od koszmaru ze ściganiem czy atakiem. Twój las nie chce cię skrzywdzić, on cię zatrzymuje. To zupełnie inna wiadomość. W psychologii głębi las to jeden z najmocniejszych obrazów nieświadomości, a zabłądzenie w nim bez wyjścia to klasyczny obraz tak zwanej przestrzeni granicznej, momentu, w którym stare drogi już nie prowadzą tam, gdzie kiedyś, a nowe jeszcze się nie pojawiły. Zanim pójdziemy dalej, powiedz, czy to zaczęło się w jakimś konkretnym okresie twojego życia.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@czulu)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1620

@Hellan zaczęło się jakieś pół roku temu, mniej więcej wtedy, kiedy w moim życiu wszystko stanęło. Skończyłem duży projekt zawodowy, który mnie przez lata pochłaniał, i nagle nie wiem, co dalej. Związek też jakby w zawieszeniu, ani się nie rozpada, ani nie idzie naprzód. Mam czterdzieści parę lat i czuję, że jestem w jakimś bezruchu, choć z zewnątrz niby wszystko gra. Może to nie przypadek, że las pojawił się akurat teraz.


Odpowiedz
(@pajeczyna)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1886

@Czulu to, co właśnie napisałeś, jest dla mnie kluczem do całego snu. Skończony wielki projekt, związek w zawieszeniu, czterdzieści parę lat, poczucie bezruchu mimo że "z zewnątrz wszystko gra". To wręcz podręcznikowy opis tego, co Jung nazywał przesileniem życia, momentem, w którym dotychczasowa droga się wyczerpała, a nowa jeszcze się nie wyłoniła. Twój las bez wyjścia to dosłowny obraz tego stanu. Chodzisz w kółko, wracasz do tego samego punktu, bo na jawie też kręcisz się w miejscu, nie wiedząc, dokąd iść dalej. Sen nie jest klątwą, on jest wiernym lustrem twojej sytuacji. Las cię nie wypuszcza, bo ty sam jeszcze nie znalazłeś nowej drogi. To nie ostrzeżenie przed czymś z zewnątrz, to obraz wewnętrznego utknięcia.


Odpowiedz
(@czulu)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1620

@Pajeczyna to mocne i trochę niewygodne, bo trafia w sedno. Faktycznie kręcę się w miejscu i sam przed sobą udaję, że tak ma być, że to przejściowe. A las mi pokazuje, że tkwię w pętli i nie chcę tego zobaczyć. Czyli ten brak wyjścia to nie wina lasu, tylko mój własny brak kierunku.


Odpowiedz
Wpisy: 1743
(@lurisk)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wejdę z perspektywy psychologii głębi, bo Pajeczyna dotknęła sedna, a warto to rozwinąć. To, co opisujesz, Czulu, Jung nazwałby Nekyią, czyli zejściem w głąb nieświadomości, nocną morską podróżą. Las to klasyczny obraz tego zejścia. Co istotne, w tej tradycji zabłądzenie bez wyjścia nie jest porażką ani karą, tylko koniecznym etapem przemiany. Stara struktura twojego życia, ta zbudowana wokół wielkiego projektu, rozpadła się, a nowa jeszcze się nie uformowała. Jesteś w przestrzeni granicznej. Ego, czyli twój świadomy umysł, nienawidzi tego stanu, bo kocha mapy, kontrolę, jasny kierunek. Dlatego śni ci się, że chodzisz i chodzisz, szukając wyjścia, którego jeszcze nie ma, bo jeszcze nie nadszedł czas, żeby się pojawiło. Dante zaczął swoją wielką podróż dokładnie tak, słowami o tym, że w połowie drogi życia znalazł się w mrocznym lesie, zgubiwszy właściwą ścieżkę. To nie przypadek, że akurat las i akurat w połowie życia.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@czulu)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1620

@Lurisk Dante w połowie drogi życia w mrocznym lesie, to mnie przeszło, bo mam dokładnie tyle lat i dokładnie to poczucie. Czyli ten las to nie jest coś, co mi się przydarza przypadkiem, tylko etap, przez który podobno przechodzi wielu ludzi w moim wieku. To trochę pociesza, że nie jestem sam i że to nie klątwa, tylko jakiś rodzaj progu.


Odpowiedz
(@lurisk)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 1743

@Czulu dokładnie, próg. I zauważ jedną rzecz, którą Jung mocno podkreślał. Z lasu nie wychodzi się tą samą drogą, którą się weszło. Dlatego twoje szukanie starego wyjścia, powrót do punktu startu, jest skazane na niepowodzenie, bo ty próbujesz wrócić do tego, co było, a las cię nie wypuszcza właśnie po to, żebyś przestał szukać starej drogi i znalazł nową, której jeszcze nie znasz. Bezsilność, którą czujesz, bierze się z tego, że szukasz wyjścia tam, gdzie go nie ma, do tyłu. Wyjście jest w głąb, nie wstecz.


Odpowiedz
(@czulu)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1620

@Lurisk to jest coś, co muszę przemyśleć, bo masz rację, ja w tym śnie zawsze próbuję wrócić, znaleźć drogę z powrotem. Nigdy nie pomyślałem, żeby iść głębiej, w nieznane. Może o to właśnie chodzi, że szukam wyjścia w złym kierunku, do tego, co już było.


Odpowiedz
Wpisy: 1482
(@taurus)
Połączone: 9 miesięcy temu

Dorzucę warstwę słowiańską, bo las to w naszej rodzimej tradycji miejsce naładowane znaczeniami, a nie tylko jungowski symbol. Dla dawnych Słowian las był granicą świata oswojonego, za nim zaczynała się dzicz, zaświaty, domena demonów i duchów. Władcą lasu był leszy, zwany też borowym albo leśnym dziadem. I tu rzecz dla ciebie istotna, Czulu, leszy miał moc wyprowadzania ludzi na manowce. Krążył człowiekowi ścieżki, mieszał kierunki, sprawiał, że wędrowiec chodził w kółko i wracał w to samo miejsce, dokładnie tak, jak opisujesz. Robił to albo dla psoty, albo w gniewie, gdy ktoś nie uszanował lasu. Ale, co ważne, leszy potrafił też pomóc wyjść, jeśli okazało mu się szacunek. W ludowej tradycji na "leszego błądzenie" były konkretne sposoby, o których mogę opowiedzieć, jeśli chcesz.


Odpowiedz
35 Odpowiedzi
(@czulu)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1620

@Taurus chodzenie w kółko i wracanie w to samo miejsce, to dokładnie mój sen, więc aż ciarki przeszły, gdy o tym piszesz. Opowiedz koniecznie o tych ludowych sposobach na "leszego błądzenie", bo nawet jeśli to mój własny stan psychiczny, jak mówią inni, to ciekawi mnie, co robiono z tym dawniej. Może coś z tego da się przenieść do pracy ze snem.


Odpowiedz
(@taurus)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 1482

@Czulu w tradycji ludowej, gdy ktoś czuł, że leszy go wodzi po lesie, że błądzi mimo że zna drogę, stosowano kilka rzeczy. Najbardziej znana to przewrócenie na sobie ubrania na lewą stronę, koszuli, czapki, czasem butów na odwrotne nogi. Sens był taki, żeby "odwrócić" zaklęcie, zmylić demona, pokazać, że się go rozpoznało. Druga rzecz to siąść i przestać iść, uspokoić się, bo panika tylko pogłębiała błądzenie. Trzecia, odezwać się do leszego z szacunkiem, poprosić o wypuszczenie, czasem obiecać drobny dar. Co ciekawe, te ludowe metody mają zaskakująco dobry sens psychologiczny, odwrócenie czegoś w sobie, zatrzymanie paniki, pokorne uznanie sytuacji zamiast szarpania się. To samo, co radzą dziś przy pracy ze snem.


Odpowiedz
(@czulu)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1620

@Taurus mocno mnie to bierze, jak te ludowe metody pokrywają się z psychologią. Odwrócić coś w sobie, zatrzymać panikę, pokornie uznać sytuację zamiast się szarpać. Czyli i dawni ludzie wiedzieli, że z błądzenia nie wychodzi się przez szarpanie i panikę, tylko przez zatrzymanie i zmianę nastawienia.


Odpowiedz
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1991

@Czulu zanim pójdziemy za daleko w stronę "to tylko twój kryzys wieku średniego" albo "to leszy", dorzucę ostrożność i trzecią możliwość, której jeszcze nie ruszyliśmy. Powracający las bez wyjścia bywa też obrazem czegoś, co cię realnie więzi, a czego nie chcesz nazwać. Nie kryzys rozwojowy, tylko konkretna pułapka, w której tkwisz i z której boisz się wyjść. Toksyczny związek, praca, która cię niszczy, nałóg, układ rodzinny, z którego nie umiesz się wyrwać. Mówię o tym, bo wspomniałeś o związku "w zawieszeniu". Czasem las bez wyjścia to nie piękna inicjacja, tylko dosłowne "tkwisz w czymś i udajesz, że szukasz wyjścia, choć tak naprawdę go nie szukasz". Warto, żebyś sobie szczerze odpowiedział, czy nie ma w twoim życiu czegoś, z czego nie wychodzisz, bo na jakimś poziomie nie chcesz.


Odpowiedz
(@czulu)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1620

@Krysztal to celne i niewygodne pytanie. Bo prawda jest taka, że ten związek "w zawieszeniu" trwa tak nie od pół roku, ale od lat. Ani się nie rozpada, ani nie idzie naprzód, bo oboje boimy się ruchu. Może las bez wyjścia to dosłownie obraz tego związku, w którym chodzę w kółko od lat, udając, że szukam rozwiązania, a tak naprawdę boję się je znaleźć, bo każde wyjście oznacza ból.


Odpowiedz
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1991

@Czulu i to może być sedno. Zauważ, że w śnie "szukasz drogi do domu", a nie znajdujesz. Dom to często symbol bezpieczeństwa, ukojenia, miejsca, gdzie chcesz być. Jeśli las nie wypuszcza cię do domu, może to znaczyć, że w realnym życiu nie potrafisz dotrzeć do tego, co byłoby twoim prawdziwym domem, do spokoju, do jasności w związku, do decyzji. Tkwisz między, ani tu, ani tam. Nie chcę przesądzać, bo może być i tak, jak mówili Pajeczyna i Lurisk, że to twórczy próg przemiany. Ale ta ciemniejsza możliwość, że to obraz pułapki, w której tkwisz z własnego strachu, też zasługuje na rozważenie. Najczęściej zresztą jedno przechodzi w drugie.


Odpowiedz
(@lunarna)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 876

@Czulu Czytam to i chcę dopytać Czulu o jeden szczegół, bo może być znaczący. Mówiłeś, że w tym lesie mijasz te same drzewa, te same powalone pnie. Czy te drzewa albo pnie mają coś charakterystycznego, jakiś szczegół, który ci się powtarza i utkwił w pamięci? Bo czasem w takich powracających snach jest jeden konkretny element, który jest jakby kluczem, znakiem, czymś, na co sen chce zwrócić uwagę, a my go mijamy, bo skupiamy się na samym błądzeniu.


Odpowiedz
(@czulu)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1620

@Lunarna teraz że pytasz, to jest jedno takie drzewo, ogromna, spróchniała sosna, rozłupana chyba przez piorun, z czarną raną w pniu. Mijam ją za każdym razem i za każdym razem mam wrażenie, że powinienem się przy niej zatrzymać, ale zawsze idę dalej, bo panikuję, że muszę znaleźć wyjście. Nigdy się przy niej nie zatrzymałem. Dziwne, że dopiero teraz, jak o tym piszę, uświadamiam sobie, że ona jest w każdym z tych snów.


Odpowiedz
(@lunarna)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 876

@Czulu to dla mnie najważniejszy szczegół, jaki dotąd padł. Powracające, charakterystyczne drzewo, rozłupane piorunem, z czarną raną, przy którym zawsze masz impuls, żeby się zatrzymać, a zawsze go ignorujesz, bo panikujesz. To brzmi, jakby właśnie tam, przy tym drzewie, był klucz, a ty go za każdym razem mijasz, goniąc za wyjściem. Możliwe, że "wyjście" wcale nie jest na końcu jakiejś ścieżki, tylko właśnie przy tej sośnie, w zatrzymaniu się, którego ciągle unikasz. Rozłupane piorunem drzewo z raną to mocny obraz, czegoś złamanego, zranionego, naznaczonego siłą z góry. Może to ono ma ci coś do pokazania.


Odpowiedz
(@czulu)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1620

@Lunarna to mną mocno wstrząsnęło. Bo faktycznie zawsze gnam obok niej, byle dalej, byle szukać wyjścia. A może wyjście jest właśnie w zatrzymaniu się przy tym złamanym drzewie. Rozłupane piorunem, z czarną raną. Coś we mnie na to drży, jakby to drzewo było mną, czymś we mnie złamanym, czego nie chcę oglądać i obok czego ciągle uciekam.


Odpowiedz
(@sauwak)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2242

@Czulu to, co właśnie powiedziałeś, "to drzewo jest mną", jest moim zdaniem przełomem w tym wątku. Bo w pracy ze snem często jest tak, że najważniejszy element, ten, który ignorujemy, jest obrazem czegoś w nas, czego unikamy. Rozłupane piorunem, zranione drzewo, przy którym chcesz się zatrzymać, ale uciekasz, może być obrazem jakiejś twojej rany, straty, złamania, którego nie przepracowałeś, i wokół którego krążysz, nie chcąc spojrzeć mu w oczy. A las nie wypuszcza cię być może dlatego, że dopóki nie zatrzymasz się przy tej ranie, dopóki na nią nie spojrzysz, będziesz chodził w kółko. Wyjście prowadzi przez tę sosnę, nie obok niej. Pytanie do ciebie, czy w twoim życiu jest jakaś rana, strata, złamanie, którego nigdy do końca nie przeżyłeś, obok którego przechodzisz, udając, że go nie ma.


Odpowiedz
(@czulu)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1620

@Sauwak jest. Mój ojciec umarł nagle, kilka lat temu, i ja właściwie nigdy tego nie przeżyłem porządnie. Rzuciłem się w ten wielki projekt zawodowy zaraz po pogrzebie, zagłuszyłem wszystko pracą. A teraz, gdy projekt się skończył, nie mam już czym zagłuszać. Może ta rozłupana piorunem sosna to mój ojciec, ta nagła śmierć, ta rana, obok której biegnę od lat. Nigdy tego tak nie połączyłem, aż do teraz.


Odpowiedz
(@sauwak)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2242

@Czulu to się składa w bardzo spójny i przejmujący obraz. Nagła śmierć ojca, zagłuszona pracą, wielki projekt jako ucieczka, a gdy projekt się skończył, nie ma już czym uciekać, więc nieprzeżyta żałoba wraca, ubrana w obraz lasu bez wyjścia i rozłupanej sosny. Piorun, nagła siła z nieba, jak nagła śmierć. Rana w pniu, jak rana w tobie. Las cię nie wypuszcza, bo masz wreszcie zatrzymać się przy tej śmierci, opłakać ją, spojrzeć na nią, zamiast krążyć wokół, gnając za wyjściem, którym przez lata była praca. To nie klątwa, Czulu. To twoja własna, odłożona żałoba, która domaga się wreszcie miejsca.


Odpowiedz
(@czulu)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1620

@Sauwak siedzę teraz nad tym i mam ściśnięte gardło, bo to się układa zbyt dobrze, żeby było przypadkiem. Ojciec, nagła śmierć, ucieczka w pracę, a teraz, gdy nie ma już w co uciekać, las mnie zamyka i stawia mi przed oczami to złamane drzewo. Pytanie, co ja mam z tym teraz zrobić. Bo zobaczyć to jedno, a wiedzieć, jak się przy tej sośnie zatrzymać, to drugie.


Odpowiedz
(@hellan)
Połączone: 6 lat temu

Wpisy: 2421

@Czulu to najważniejsze pytanie i cieszę się, że je zadajesz, zamiast szukać sposobu, jak ten sen "wyłączyć". Najpierw rzecz podstawowa, to, co odkryłeś, nieprzeżyta żałoba po ojcu, to nie jest temat na samodzielną pracę ze snem w pojedynkę. Sen ci pokazał, co siedzi w środku, i dobrze, ale przeżycie żałoby po nagłej stracie rodzica to coś, w czym naprawdę warto mieć wsparcie drugiego człowieka, czy to bliskiej osoby, czy kogoś, kto zawodowo pomaga w żałobie. Mówię to na samym początku, zanim przejdziemy do technik sennych, bo technika senna jest dodatkiem, a nie zamiennikiem dla przeżycia tej straty na jawie. Nie zostawaj z tym sam.


Odpowiedz
(@czulu)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1620

@Hellan przyjmuję to, choć przyznam, że myśl o "pomocy w żałobie" zawsze odrzucałem, bo wydawało mi się, że to nie dla mnie, że jakoś sam sobie poradzę. A nie poradziłem, tylko zagłuszyłem. Może faktycznie czas przestać udawać, że to ogarnę w pojedynkę. Sen mnie do tego chyba właśnie popycha.


Odpowiedz
(@hellan)
Połączone: 6 lat temu

Wpisy: 2421

@Czulu to dojrzałe, że to widzisz. Zauważ, że twój sen przez pół roku robił dokładnie to, popychał cię, coraz mocniej, coraz częściej, żebyś przestał uciekać. Nieprzeżyta żałoba nie znika, ona czeka, czasem latami, aż znajdziemy odwagę albo aż nas dopadnie. Twój las to forma, w jakiej cię dopadła. To nie wróg. To część ciebie, która chce wreszcie być przeżyta. Potraktuj go jak sojusznika, nie jak prześladowcę.


Odpowiedz
(@betalia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2179

@Czulu dorzucę coś do tego, co mówi Hellan, bo to ważne. Skoro już wiesz, że za tym lasem stoi żałoba po ojcu, to bądź dla siebie bardzo łagodny w najbliższym czasie. Odkrycie takiej rzeczy potrafi otworzyć to, co przez lata było zamknięte, i może przyjść fala smutku, którą odkładałeś. To normalne i zdrowe, choć trudne. Nie próbuj teraz "naprawić" snu szybkimi technikami ani forsować konfrontacji z tą sosną na siłę następnej nocy. Daj sobie czas, przestrzeń, i, jak mówił Hellan, wsparcie kogoś bliskiego albo kogoś, kto się na żałobie zna. Praca ze snem przyjdzie później, jako uzupełnienie, gdy już zaczniesz przeżywać tę stratę na jawie. Najpierw człowiek, potem technika.


Odpowiedz
(@czulu)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1620

@Betalia dziękuję, bo faktycznie moim pierwszym odruchem było "to teraz nauczę się, jak we śnie podejść do tej sosny i będzie po sprawie". A ty mówisz, żeby najpierw dać sobie przeżyć to po ludzku, na jawie. To trudniejsze, bo wymaga otwarcia tego, co zamknąłem, ale rozumiem, że nie ma drogi na skróty przez sen.


Odpowiedz
(@betalia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2179

@Czulu dokładnie, nie ma drogi na skróty. Sen nie jest pilotem, którym się wyłącza ból. Sen ci ten ból pokazał, żebyś go wreszcie przeżył tam, gdzie się go przeżywa, w realnym życiu, w realnych łzach, w realnej rozmowie. Gdy zaczniesz to robić na jawie, zobaczysz, że i las zacznie się zmieniać. Ale kolejność jest taka, najpierw żałoba, potem reszta.


Odpowiedz
(@gituska)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 1523

@Czulu Wejdę, bo chcę dorzucić coś o samym momencie zatrzymania się przy tej sośnie, skoro Lunarna i Sauwak tak pięknie do tego doprowadzili. Czulu, gdy już będziesz gotowy, a nie wcześniej, możesz spróbować czegoś, co nazywa się intencją przed snem albo inkubacją snu. Kładąc się, świadomie postanawiasz, że tym razem, jeśli znajdziesz się w lesie, nie będziesz uciekał, tylko zatrzymasz się przy tej sośnie i na nią spojrzysz, dotkniesz jej, może coś do niej powiesz. Powtarzane przez kilka wieczorów, takie postanowienie czasem przenosi się do samego snu i pozwala zrobić to, czego na jawie się boisz. Ale, podkreślam za Betalią i Hellanem, dopiero gdy zaczniesz przeżywać żałobę na jawie i poczujesz się na to gotowy. Najpierw fundament, potem ten krok.


Odpowiedz
(@czulu)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1620

@Gituska zapisuję sobie tę intencję, "nie ucieknę, zatrzymam się przy sośnie", ale rozumiem, że to nie na już, tylko gdy zacznę przeżywać to na jawie. Ciekawe, że to brzmi prawie jak ten ludowy sposób Taurusa, zatrzymać się zamiast iść dalej w panice. Tyle że tu zatrzymuję się nie po to, żeby wyjść z lasu, ale żeby spojrzeć na to, przed czym uciekam.


Odpowiedz
(@gituska)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 1523

@Czulu trafnie to połączyłeś. Ludowy sposób "zatrzymaj się, nie panikuj" i jungowskie "przestań szukać starego wyjścia, zwróć się ku temu, co cię zatrzymuje" to w gruncie rzeczy ta sama mądrość. Z błądzenia, czy to leśnego, czy duchowego, nie wychodzi się przez gnanie naprzód w panice, tylko przez zatrzymanie i odwrócenie się ku temu, od czego się ucieka. Twoja sosna czeka cierpliwie. Nie ucieknie. Zatrzymasz się przy niej, gdy będziesz gotowy.


Odpowiedz
(@kunia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1621

@Czulu dorzucę praktyczną rzecz, bo dużo mówimy o sensie, a warto i o konkretach. Zacznij prowadzić dziennik snów. Zapisuj każdy sen o lesie, datę, co się działo, czy widziałeś sosnę, jak blisko niej byłeś, czy się zatrzymałeś, czy uciekłeś, i co działo się w twoim życiu w okolicach tego snu, zwłaszcza w sprawach żałoby i związku. Po kilku wpisach zobaczysz, czy las się zmienia w miarę jak zaczynasz przeżywać stratę. To będzie twój barometr. A dodatkowo, samo zapisywanie snu rano, gdy go pamiętasz, to sygnał dla głębszej części ciebie, że słuchasz, że jesteś gotów przyjąć to, co sen ma do przekazania. To często samo w sobie zmienia jakość snów.


Odpowiedz
(@czulu)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1620

@Kunia dobry pomysł, zacznę dziś. Do tej pory tylko budziłem się zmęczony i odsuwałem to od siebie, nigdy nie zapisywałem. Może gdybym zapisywał, wcześniej bym dostrzegł tę sosnę i to, że ona jest w każdym śnie. Będę notował, jak blisko niej jestem i czy się zatrzymuję. To mi da jasny obraz, czy idę w dobrą stronę.


Odpowiedz
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2487

@Czulu chcę dorzucić warstwę, której jeszcze nie ruszyliśmy, a która łączy to wszystko. Zwróć uwagę, że twój las jest sosnowo-świerkowy, iglasty, ciemny, z mgłą. To bardzo konkretny krajobraz. Czy on ci coś przypomina z realnego życia? Czy jest jakiś las z twojego dzieciństwa, z okolic, gdzie dorastałeś, może las związany z ojcem, w którym z nim bywałeś? Pytam, bo czasem sceneria takiego snu nie jest przypadkowa, tylko odsyła do konkretnego, realnego miejsca, które wiąże się z tym, co przeżywamy. Jeśli ten las jest "skądś", to miejsce może być kolejnym kluczem.


Odpowiedz
(@czulu)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1620

@Indaphoros teraz że pytasz, to mój ojciec zabierał mnie jako dziecko do lasu pod naszym domem, takiego właśnie ciemnego, świerkowego. Chodziliśmy tam na grzyby, on znał te ścieżki na pamięć. To był nasz wspólny czas, jedyny tak naprawdę, bo poza tym był zamknięty, milczący. W lesie się otwierał. Nie pomyślałem o tym, ale ten las ze snu może być właśnie tamtym lasem, naszym lasem, do którego on już mnie nie zaprowadzi, bo nie żyje.


Odpowiedz
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2487

@Czulu i tu się wszystko spina w jedną całość. Las, w którym byłeś z ojcem, jedyne miejsce waszej bliskości, teraz śni ci się jako las bez wyjścia, bo ojciec, który znał z niego drogę, odszedł nagle i nie zdążył cię nią przeprowadzić. Błądzisz w nim, bo zgubiłeś przewodnika. Rozłupana sosna to jego nagła śmierć w tym właśnie, waszym lesie. To nie klątwa, Czulu. To najczulszy z możliwych obrazów, twoja tęsknota i nieprzeżyta strata, ubrane w jedyne miejsce, w którym byliście naprawdę blisko. Ten sen jest aktem miłości i żałoby, nie napaści.


Odpowiedz
(@czulu)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1620

@Indaphoros muszę na chwilę przestać pisać, bo to mnie rozłożyło. Nasz las. Zgubiłem przewodnika. Tyle lat uciekałem przed tym, że go nie ma, a on wraca do mnie w jedynym miejscu, które było naprawdę nasze. To zmienia wszystko. Już się nie boję tego snu. Teraz chcę tam wrócić, zatrzymać się przy tej sośnie i być wreszcie z tym, z nim, z tym że odszedł.


Odpowiedz
(@pajeczyna)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1886

@Czulu to, co właśnie napisałeś, jest najpiękniejszym zwrotem, jaki widziałam w takim wątku. Z "boję się tego snu i chcę z niego wyjść" do "chcę tam wrócić i być z tym". To jest dokładnie ta zmiana, o której mówiliśmy, przestajesz szukać wyjścia, a zaczynasz iść w głąb, ku temu, co cię zatrzymuje. Tylko proszę, pamiętaj o tym, co mówili Hellan i Betalia, rób to z czułością wobec siebie i ze wsparciem, nie w pojedynkę i nie na siłę. Otwierasz coś, co było zamknięte latami. Bądź dla siebie dobry w tym procesie. Ale kierunek masz już właściwy, i to jest najważniejsze.


Odpowiedz
(@czulu)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1620

@Pajeczyna dziękuję, i obiecuję, że nie zostanę z tym sam. Chyba pierwszy raz od śmierci ojca jestem gotów to przeżyć, zamiast zagłuszać. Ten wątek, ten las, ta sosna mnie do tego doprowadziły. Dziwne, że trzeba było snu o błądzeniu, żebym wreszcie odnalazł drogę do tego, co najważniejsze.


Odpowiedz
(@whisper)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2120

@Czulu dziękuję, że tak otwarcie to wszystko tu rozwinąłeś, bo czytając twoją historię, zrozumiałem coś o swojej własnej. Mnie też śni się las bez wyjścia, ale u mnie nie ma żadnej rozłupanej sosny ani żałoby. U mnie las jest plątaniną ścieżek, które wszystkie prowadzą donikąd, i ja w nim biegam coraz bardziej wkurzony, bo spóźniam się na coś ważnego, tylko nigdy nie wiem na co. Budzę się sfrustrowany, nie smutny. Czy to ten sam typ snu co u Czulu, czy coś zupełnie innego, skoro emocja jest inna?


Odpowiedz
(@lurisk)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 1743

@Whisper to ten sam rodzaj obrazu, las bez wyjścia, ale zupełnie inna treść, bo inna emocja i inne szczegóły. U Czulu jest smutek, żałoba, jedno konkretne drzewo. U ciebie frustracja, pośpiech, spóźnianie się na coś nienazwanego. To brzmi mniej jak nieprzeżyta strata, a bardziej jak życie w ciągłym pędzie ku celom, które przy bliższym oglądzie okazują się puste, prowadzą donikąd. Spóźnianie się na "coś ważnego", czego nie umiesz nazwać, bywa obrazem gonienia za czymś, co narzuca ci świat albo twoje własne ambicje, a co nie jest tym, czego naprawdę chcesz. Twój las nie pyta cię o stratę, on pyta cię, dokąd właściwie tak gnasz i czy te wszystkie ścieżki, którymi biegasz, w ogóle gdzieś prowadzą.


Odpowiedz
(@whisper)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2120

@Lurisk to celne, bo faktycznie żyję w ciągłym pędzie, gonię za kolejnymi celami i nigdy nie mam poczucia, że dobiegłem. Może mój las pokazuje mi, że biegam w kółko za czymś, czego nawet nie umiem nazwać, i że żadna z tych ścieżek nie jest tą właściwą, bo ja nie wiem, której naprawdę chcę. To inny las niż Czulu, ale chyba równie celnie trafia.


Odpowiedz
(@hellan)
Połączone: 6 lat temu

Wpisy: 2421

@Whisper i to pokazuje coś ważnego dla całego wątku. Ten sam motyw, las bez wyjścia, u różnych ludzi znaczy co innego, bo wypełnia go inna treść. U Czulu żałoba, u ciebie pęd za pustymi celami, u kogoś innego będzie to toksyczny związek albo kryzys tożsamości. Dlatego nie ma jednej "wykładni snu o lesie". Las bez wyjścia to zawsze obraz utknięcia, ale w czym konkretnie tkwisz, to musisz odczytać sam, z detali, z emocji, z tego, co dzieje się w twoim życiu. Detale są kluczem. U Czulu sosna i smutek, u ciebie ścieżki donikąd i frustracja. Sen mówi do każdego jego własnym językiem.


Odpowiedz
Wpisy: 679
 Mara
(@mara)
Połączone: 2 lata temu

Czytam to z ciarkami, bo mnie też śnił się kiedyś las, z którego nie mogłam wyjść, i strasznie się bałam. Mam pytanie, bo nie rozumiem jednej rzeczy. Skąd wiadomo, czy taki sen to "tylko" obraz tego, co się dzieje w głowie, czy jednak coś z zewnątrz, jakaś klątwa albo demon, jak ten leszy, o którym pisał Taurus? Bo wy raz mówicie o psychologii, raz o słowiańskich demonach, i się gubię, co to właściwie jest.


Odpowiedz
11 Odpowiedzi
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1991

@Mara to bardzo dobre pytanie i dotyka samego sedna tytułu tego wątku, klątwa, próba duszy czy ostrzeżenie. Uczciwa odpowiedź brzmi, że pewności nie ma i że różni ludzie odpowiedzą różnie. Ja powiem ci, jak ja to widzę. W ogromnej większości przypadków sen o lesie bez wyjścia to obraz wewnętrznego utknięcia, czyli to, co nazywasz "tym, co się dzieje w głowie". To zdecydowanie najczęstsze i najpewniejsze odczytanie. Klątwa, czyli celowo nasłana przez kogoś zła energia, to rzecz znacznie rzadsza i wymagałaby zupełnie innych przesłanek, nie pojawia się ot tak, z powracającego snu o lesie. A leszy i demony to język tradycji, który opisuje to samo doświadczenie błądzenia w innych kategoriach. Moja rada, zaczynaj zawsze od najprostszego i najczęstszego, czyli od pytania "w czym ja w życiu tkwię", a dopiero gdyby to kompletnie nie pasowało i gdyby były inne niepokojące znaki, rozważałabym coś więcej.


Odpowiedz
 Mara
(@mara)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 679

@Krysztal czyli najpierw zakładać, że to obraz mojego życia, a nie od razu bać się klątwy. To uspokajające, bo ja od razu pomyślałam o czymś złym z zewnątrz. Dziękuję, że tłumaczysz to tak po ludzku.


Odpowiedz
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1991

@Mara dokładnie. Strach od razu podsuwa "ktoś mi to zrobił, to klątwa", bo łatwiej winić zewnętrzną siłę niż spojrzeć na własne utknięcie. Ale w dziewięciu przypadkach na dziesięć to drugie jest prawdą. Klątwa to ostateczność w rozumowaniu, nie pierwszy odruch.


Odpowiedz
(@wiciol)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1380

@Krysztal zgadzam się co do kolejności, ale wejdę z lekką polemiką, bo nie spłaszczałbym tak całkiem tropu leszego i tradycji. Nie chodzi o to, żeby straszyć Marę klątwami, broń Boże. Ale w naszej rodzimej tradycji las bez wyjścia, błądzenie, wodzenie w kółko, to nie była tylko metafora psychiczna. To było realne doświadczenie duchowe, spotkanie z gospodarzem lasu, z istotą progu. I nawet jeśli dziś czytamy to przez psychologię, warto uszanować, że dla naszych przodków las był bramą do zaświatów, a zabłądzenie w nim bywało traktowane jako próba, sprawdzian, czasem inicjacja. To trzecia możliwość z tytułu, "próba duszy", i nie sprowadzałbym jej tylko do "obrazu utknięcia w głowie". Czasem człowiek jest naprawdę prowadzony przez taki sen, sprawdzany, hartowany.


Odpowiedz
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1991

@Wiciol i tu się akurat trochę różnimy, choć szanuję twój punkt. Ja jestem ostrożny z mówieniem komuś "jesteś prowadzony, sprawdzany przez siły z zewnątrz", bo to łatwo prowadzi do bierności, do oddania sprawczości jakiejś sile, zamiast wzięcia odpowiedzialności za własne życie. Wolę język, w którym to człowiek jest podmiotem swojej przemiany, a nie obiektem czyjejś próby. Ale przyznaję, że to różnica światopoglądowa, nie faktów. Ty widzisz w tym próbę duszy zsyłaną z zewnątrz, ja wewnętrzny proces przemiany. Mara niech sama wybierze język, który jej bliższy, bo działanie i tak wychodzi podobne, zatrzymać się, spojrzeć, przejść przez to.


Odpowiedz
(@wiciol)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1380

@Krysztal zgoda, że działanie wychodzi podobne, i to chyba najważniejsze. Dodam tylko dla równowagi, że "być prowadzonym" nie musi oznaczać bierności. W tradycji inicjacyjnej człowiek aktywnie przechodził próbę, mierzył się z nią, a nie biernie czekał, aż go siła przeniesie. Więc i w moim języku jest sprawczość, tylko inaczej rozłożona. Ale zgadzam się, niech każdy weźmie ten język, który go nie usypia, tylko mobilizuje do działania.


Odpowiedz
(@czulu)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1620

@Wiciol @Krysztal ten wasz spór jest dla mnie cenny, bo pokazuje dwa bieguny i nie każe mi wybierać. We mnie jest i jedno, i drugie. Czuję, że to mój wewnętrzny proces, moja żałoba, mój kryzys, więc bliżej mi do języka Krysztala. Ale jest też we mnie poczucie, że ten las to coś więcej niż tylko moja psychika, że jestem w nim prowadzony, próbowany, jak mówi Wiciol. Może nie muszę tego rozstrzygać. Ważne, że oba języki mówią mi to samo, zatrzymaj się i przejdź przez to, zamiast uciekać.


Odpowiedz
 Arat
(@arat)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1136

@Czulu Wejdę z głosem bardziej przyziemnym, bo wątek pięknie poszybował w archetypy, żałobę i próby duszy, a warto przypomnieć prostsze tropy. Czulu, twoja interpretacja z ojcem brzmi przekonująco i jestem ostatnim, który by ją podważał, bo sam ją czuję jako trafną. Ale dla porządku, i dla innych czytających, dodam, że powracający sen o błądzeniu bywa też po prostu odbiciem przewlekłego stresu, przemęczenia, niewyspania, czasem nawet kłopotów ze snem o podłożu czysto fizjologicznym. Mózg przeciążony, zestresowany, bez poczucia kierunku w życiu, produkuje sny o błądzeniu jak na zawołanie. Nie każdy taki sen to głęboka inicjacja czy nieprzeżyta żałoba. Czasem to po prostu sygnał "jesteś wykończony i zagubiony, zwolnij, prześpij się porządnie, uporządkuj życie". Mówię to, żeby nie każdy, kto tu trafi z lasem we śnie, od razu szukał w sobie martwego ojca albo inicjacji, bo czasem odpowiedź jest prostsza.


Odpowiedz
(@hellan)
Połączone: 6 lat temu

Wpisy: 2421

@Arat dobrze, że to mówisz, bo to potrzebna przeciwwaga. Faktycznie u części ludzi sen o błądzeniu to głównie sygnał przeciążenia i braku kierunku, bez głębokiego dna. I nawet u Czulu warstwa "jestem wykończony i zagubiony" współgra z warstwą żałoby, jedno nie wyklucza drugiego. Dorzucę tylko, że rozróżnienie bywa proste, jeśli sen ma jeden powracający, naładowany emocją szczegół, jak sosna u Czulu, to zwykle jest głębsze dno. Jeśli las jest "ogólny", bezkształtny, a główną emocją jest zmęczenie i frustracja jak u Whispera, to częściej chodzi o przeciążenie i kierunek. Oba odczytania są ważne i warto zacząć od zadbania o sen i odpoczynek, zanim albo równolegle z tym, gdy szukamy głębszego sensu.


Odpowiedz
(@czulu)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1620

@Arat doceniam ten trzeźwy głos i wcale mi nie przeszkadza. Bo prawda jest taka, że jestem też po prostu wykończony, po latach harówki przy tym projekcie, niewyspany, bez kierunku. Więc i ta warstwa u mnie jest. Pewnie i jedno, i drugie, przemęczenie i żałoba, nakładają się na siebie. Zadbam o sen i odpoczynek, niezależnie od pracy z tą głębszą sprawą. To akurat mogę zrobić od zaraz.


Odpowiedz
 Arat
(@arat)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1136

@Czulu i to jest najzdrowsze podejście, zadbać o przyziemne podstawy, sen, odpoczynek, kierunek, a głębszą pracę prowadzić równolegle. Wiele osób pomija ten pierwszy krok i od razu nurkuje w archetypy, a czasem połowa ciężaru tych snów schodzi po prostu po wyspaniu się i zwolnieniu tempa. Najpierw fundamenty, potem piętra.


Odpowiedz
Wpisy: 1150
(@lubon)
Połączone: 2 miesiące temu

Wejdę z pytaniem, bo jestem mniej więcej na poziomie Czulu, jeśli chodzi o doświadczenie, i sam mam czasem takie sny. Wspomnieliście o "próbie duszy" jako trzeciej możliwości. Mógłby ktoś rozwinąć, co to właściwie znaczy, że las jest próbą? Bo "klątwę" i "ostrzeżenie" jakoś rozumiem, ale "próba duszy" brzmi mgliście.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@lurisk)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 1743

@Lubon "próba duszy" to język inicjacyjny i da się go opisać dość konkretnie. We wszystkich starych tradycjach inicjacyjnych, żeby przejść z jednego etapu życia w drugi, z dzieciństwa w dorosłość, z jednej tożsamości w nową, trzeba było przejść przez próbę, przez okres dezorientacji, ciemności, zagubienia. Las bez wyjścia jest klasycznym obrazem takiej próby, tak zwanej fazy granicznej, w której stara tożsamość już nie obowiązuje, a nowa jeszcze się nie narodziła. Clarissa Pinkola Estés pisała o "zaczarowanym lesie" duszy, do którego trzeba zejść, żeby odzyskać utracone części siebie. Sylvia Perera opisywała zejście do podziemi jako drogę inicjacji. W tym ujęciu twój las cię nie więzi po złości, on cię zatrzymuje, bo masz przez coś przejść, czegoś się nauczyć, coś w sobie przemienić, zanim będziesz mógł wyjść jako ktoś nowy. Wyjście jest nagrodą za przejście próby, nie ucieczką od niej.


Odpowiedz
(@lubon)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 1150

@Lurisk teraz rozumiem. Czyli "próba duszy" to nie kara ani pułapka, tylko coś jak inicjacja, przez którą trzeba przejść, żeby dojrzeć i wyjść odmienionym. Las cię trzyma, bo masz się czegoś nauczyć, zanim ruszysz dalej. To piękny sposób patrzenia, znacznie lepszy niż "jestem przeklęty i uwięziony".


Odpowiedz
(@lurisk)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 1743

@Lubon dokładnie. I zauważ, że to spina się z tym, co mówiłem Czulu, z lasu nie wychodzi się tą samą drogą, którą się weszło, tylko wychodzi się odmienionym, po przejściu przez to, co w środku. Próba duszy to nie pech, to zaproszenie do przemiany. Tyle że przyjęcie tego zaproszenia wymaga odwagi, bo trzeba przejść przez ciemność, a nie ją obejść.


Odpowiedz
Wpisy: 521
(@anima)
Połączone: 2 lata temu

Mam pytanie, może głupie, ale nie daje mi spokoju. Skoro tylu ludziom śni się las bez wyjścia i każdemu znaczy co innego, to czy w ogóle jest sens szukać "znaczenia" w sennikach? Bo otwieram sennik, a tam "las oznacza to a to", i teraz nie wiem, czy w to wierzyć, skoro wy mówicie, że u każdego jest inaczej.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@pajeczyna)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1886

@Anima wcale nie głupie, to jedno z mądrzejszych pytań w tym wątku. Odpowiedź jest taka, że gotowe senniki, te z gatunku "las oznacza to, woda tamto", są w większości mało warte, bo traktują symbole jak słownik z jednym tłumaczeniem, a sen tak nie działa. Ten sam las u Czulu to żałoba, u Whispera pęd za pustymi celami. Żaden sennik tego nie rozróżni. To, co ma sens, to nie szukanie gotowej definicji, tylko przyglądanie się własnym detalom, emocjom i sytuacji życiowej. Symbol jest osobisty. Dlatego radzimy dziennik, pytania o szczegóły, o emocje, a nie zaglądanie do sennika. Sennik da ci cudzą odpowiedź, a tobie chodzi o twoją własną.


Odpowiedz
(@anima)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 521

@Pajeczyna to mi dużo wyjaśnia, bo zawsze czułam, że te sennikowe definicje jakoś do mnie nie pasują. Czyli lepiej patrzeć na własne szczegóły i emocje niż szukać gotowca. Dziękuję, zapamiętam to przy każdym dziwnym śnie.


Odpowiedz
(@pajeczyna)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1886

@Anima dokładnie. Sen to list napisany do ciebie twoim własnym, prywatnym językiem. Sennik to próba czytania twojego prywatnego listu cudzym kluczem. Czasem coś trafi, ale prawdziwy klucz masz tylko ty, w swoim życiu i swoich emocjach.


Odpowiedz
Wpisy: 1523
(@gituska)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wrócę do tematu "ostrzeżenia", bo to trzecia możliwość z tytułu, a najmniej ją ruszyliśmy. Część ludzi, którym śni się las bez wyjścia, pyta, czy to nie jest ostrzeżenie przed czymś, co ma się wydarzyć, sen proroczy, zapowiedź, że dosłownie gdzieś zabłądzą albo że czeka ich coś złego. I tu chcę być uczciwa. Sny o zabłądzeniu prawie nigdy nie są dosłownymi przepowiedniami. Nie znaczą, że fizycznie zgubisz się w lesie ani że spotka cię konkretne nieszczęście. To raczej ostrzeżenie wewnętrzne, sygnał "tkwisz w czymś, zgubiłeś kierunek, zatrzymaj się i przyjrzyj swojemu życiu". W tym sensie owszem, to bywa ostrzeżenie, ale przed dryfowaniem bez celu, przed zaniedbaniem czegoś ważnego w sobie, a nie przed konkretnym zdarzeniem. Kto czeka, że taki sen zapowiada wypadek w lesie, ten czyta go dosłownie, a sny rzadko mówią dosłownie.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@honorata)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 537

@Gituska czyli jak komuś się śni, że błądzi w lesie, to nie powinien się bać, że naprawdę gdzieś zabłądzi albo że stanie się coś złego? Bo ja właśnie tak bym to odebrała, jako zły znak na przyszłość.


Odpowiedz
(@gituska)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 1523

@Honorata dokładnie, nie powinien tak tego odbierać. To bardzo częsty błąd, czytać sny jak wróżby z przyszłości. Sen o błądzeniu mówi o twoim teraz, o twoim wewnętrznym stanie, nie o tym, co cię spotka w lesie za tydzień. Jeśli już jest "ostrzeżeniem", to ostrzeżeniem typu "przyjrzyj się, czy nie dryfujesz w życiu bez celu", a nie "uważaj, bo zabłądzisz w prawdziwym lesie". Traktowanie takich snów dosłownie, jako przepowiedni zdarzeń, prowadzi tylko do niepotrzebnego lęku. Sen chce, żebyś spojrzała w siebie, nie żebyś się bała przyszłości.


Odpowiedz
(@honorata)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 537

@Gituska to mi zdejmuje ciężar, bo zawsze bałam się takich snów jak złych wróżb. A z tego, co mówisz, to one są o tym, co teraz we mnie, a nie o przyszłych nieszczęściach. Dziękuję, dużo spokojniej teraz na to patrzę.


Odpowiedz
Wpisy: 1982
 Seid
(@seid)
Połączone: 2 lata temu

Dorzucę coś do ludowych metod, o których wspomniał Taurus, bo widzę, że niektórzy mogą chcieć je wziąć dosłownie, a chcę to ustawić. Te dawne sposoby na "leszego błądzenie", odwracanie ubrania na lewą stronę, zatrzymanie się, prośba do gospodarza lasu, to były działania na realne błądzenie w realnym lesie. Przenoszenie ich dosłownie do pracy ze snem, na zasadzie "odwrócę przed snem koszulę i przestanie mi się śnić las", mija się z celem, bo to nie o to chodziło. Natomiast ich duch, ich sens, da się pięknie przenieść. Odwrócenie ubrania to symbol odwrócenia czegoś w sobie, zmiany perspektywy, spojrzenia na sprawę od drugiej strony. Zatrzymanie się to dosłownie to, co radzimy Czulu, przestań gnać, zatrzymaj się przy tym, co cię zatrzymuje. Prośba do leszego z szacunkiem to uznanie, że jest w tym lesie coś większego od ciebie, czemu warto okazać pokorę, czy nazwiesz to leszym, nieświadomością, czy własną duszą. Bierz ducha tych metod, nie literę.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@czulu)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1620

@Seid to ładnie ujęte, brać ducha tych metod, nie literę. Odwrócić coś w sobie, zatrzymać się, okazać pokorę temu, co większe. To wszystko pasuje do tego, co mam zrobić ze swoją żałobą, a żadne odwracanie koszuli przed snem by mi nie pomogło. Czyli mądrość przodków działa, tylko trzeba ją zrozumieć, a nie odtwarzać dosłownie.


Odpowiedz
 Seid
(@seid)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1982

@Czulu dokładnie. Nasi przodkowie kodowali głęboką mądrość w konkretnych gestach, bo tak im było łatwiej ją przekazać i zapamiętać. Naszym zadaniem jest tę mądrość odczytać, a nie tylko powtarzać gesty, których pierwotnego sensu już nie rozumiemy. Odwrócić ubranie znaczyło "odwróć coś, zmień perspektywę". Ty masz odwrócić swoją relację z żałobą, z ucieczki na spotkanie. To jest twoje "odwrócenie koszuli na lewą stronę".


Odpowiedz
Wpisy: 2217
(@zorka)
Połączone: 2 lata temu

Dorzucę swoją historię, bo pasuje do tej ciemniejszej możliwości, o której mówił Krysztal, że las bywa obrazem pułapki, z której boimy się wyjść. U mnie las bez wyjścia śnił się latami i przez długi czas myślałam, że to jakiś głęboki duchowy proces. A potem, na terapii, zrozumiałam, że to był obraz mojego małżeństwa, w którym tkwiłam, choć od dawna było martwe. Ja w tym śnie chodziłam w kółko dokładnie tak, jak chodziłam w kółko w tym związku, ciągle "szukając wyjścia", a tak naprawdę bojąc się je znaleźć, bo wyjście oznaczało rozwód, samotność, rozsypanie życia. Dopiero gdy podjęłam realną decyzję na jawie, las ze snu się otworzył, dosłownie, przyśniło mi się, że wychodzę z niego na łąkę. Mówię to, Czulu i wszyscy, bo czasem las nie wypuszcza nas dlatego, że my sami nie chcemy z niego wyjść, bo wyjście jest trudniejsze niż błądzenie.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@czulu)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1620

@Zorka dziękuję, że to opowiedziałaś, bo u mnie też jest ten wątek związku w zawieszeniu, o którym wspominałem na początku. Może mój las to nie tylko żałoba po ojcu, ale i ten związek, w którym tkwię od lat, bojąc się ruchu. Dwie pułapki naraz, nieprzeżyta strata i martwy związek. A ja chodzę w kółko między nimi, udając, że szukam wyjścia. Twoja historia z tym, że las się otworzył dopiero po realnej decyzji, daje mi do myślenia.


Odpowiedz
(@zorka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2217

@Czulu bardzo możliwe, że to oba naraz, u mnie zresztą też nakładało się kilka rzeczy. I zwróć uwagę na to, co u mnie zadziałało, nie żadna technika senna, tylko realna decyzja na jawie. Las się otworzył, gdy ja się ruszyłam w życiu. Sen szedł za życiem, nie odwrotnie. Więc choć praca ze snem jest cenna, najmocniej działa to, co robisz na jawie. Przeżyj żałobę, podejmij decyzję w związku, a las prawdopodobnie sam zacznie cię wypuszczać.


Odpowiedz
(@lunarna)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 876

@Zorka @Czulu pięknie to pokazujecie, że sen idzie za życiem. Dodam, że to działa w obie strony. Sen pokazuje ci, w czym tkwisz, a gdy ruszasz się w życiu, sen to odzwierciedla. Dlatego dziennik snów jest taki cenny, bo widzisz w nim, jak twoje realne decyzje przekładają się na to, co śnisz. Czulu, gdy zaczniesz przeżywać żałobę i ruszysz sprawę związku, zapisuj, jak zmienia się las. Założę się, że zacznie się otwierać, że pojawi się ścieżka, światło między drzewami, może wyjście. Sen będzie twoim lustrem postępu.


Odpowiedz
(@czulu)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1620

@Lunarna to mnie motywuje, żeby traktować ten dziennik poważnie. Chcę zobaczyć, jak las się zmienia, w miarę jak ja się zmieniam. To będzie namacalny dowód, że idę w dobrą stronę, albo sygnał, że gdzieś utknąłem. Zaczynam dziś, od zapisania dzisiejszej nocy i od decyzji, że w najbliższym czasie zajmę się i żałobą, i rozmową z partnerką, której od lat unikam.


Odpowiedz
Wpisy: 1067
(@kappi)
Połączone: 1 rok temu

Wejdę z pytaniem, bo coś mi nie pasuje i chcę dopytać starszych stażem. Skoro mówicie, że las się otwiera, gdy ruszamy się w życiu, to czy są przypadki, że ktoś robi wszystko jak należy, przeżywa żałobę, podejmuje decyzje, a las i tak wraca? Bo to by znaczyło, że nie zawsze chodzi o nasze utknięcie, że czasem to jednak coś innego, jakaś klątwa albo coś, co nie zależy od nas.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@hellan)
Połączone: 6 lat temu

Wpisy: 2421

@Kappi zdarza się, że sen wraca mimo pracy, i warto to uczciwie powiedzieć. Najczęstsze powody są dwa, oba bez sięgania po klątwę. Pierwszy, że praca jeszcze nie jest skończona, że dotknęliśmy wierzchu sprawy, a głębsza warstwa została, więc sen wraca, dopóki nie sięgniemy głębiej. Drugi, że sen, który długo był sygnałem alarmowym, czasem wraca jeszcze przez jakiś czas siłą rozpędu, jako nawyk, zanim ucichnie, podobnie jak echo trwa po dźwięku. Dopiero gdy ktoś naprawdę przepracował wszystko, co dało się przepracować, zadbał o sen, o psychikę, o życie, a sen nadal wraca z niezmienną siłą i jest dla niego prawdziwym ciężarem, dopiero wtedy, jako ostateczność, warto rozważyć, czy nie dzieje się coś, co wymaga pomocy kogoś doświadczonego, czy to od strony duchowej, czy zdrowotnej. Ale to naprawdę rzadkość i ostatnia rzecz na liście, nie pierwsza.


Odpowiedz
(@kappi)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 1067

@Hellan czyli najpierw zakładać, że praca jeszcze trwa albo że sen wygasa rozpędem, a "coś więcej" dopiero na samym końcu, jak nic innego nie pasuje. To rozsądna kolejność, bo inaczej człowiek od razu skacze do klątwy i się nakręca.


Odpowiedz
(@hellan)
Połączone: 6 lat temu

Wpisy: 2421

@Kappi dokładnie. Klątwa, urok, byt z zewnątrz, to powinno być ostatnie, do czego sięgamy, a nie pierwsze. Zaczynanie od "to klątwa" odbiera człowiekowi sprawczość i nakręca strach, a w ogromnej większości przypadków jest po prostu nietrafione. Najpierw życie, psychika, żałoba, sen, odpoczynek. Reszta na końcu i tylko gdy naprawdę nic innego nie pasuje.


Odpowiedz
Wpisy: 2487
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

Wrócę do wątku "próby duszy", bo Lurisk pięknie go otworzył, a chcę dorzucić coś z własnej drogi. Sam miałem lata temu powracający sen o lesie bez wyjścia, w okresie, gdy rozpadało mi się wszystko, praca, związek, poczucie sensu. Bałem się tego snu, walczyłem z nim, próbowałem z niego uciekać. Przełom przyszedł, gdy przestałem traktować go jak wroga i zadałem sobie pytanie, którego unikałem, "co takiego w moim życiu się skończyło, a ja nie chcę tego uznać". Okazało się, że skończył się cały sposób, w jaki żyłem dotąd, i że muszę zbudować siebie na nowo. Las był obrazem tego rozpadu starego i braku jeszcze nowego. Gdy to przyjąłem, gdy przestałem rozpaczliwie szukać starej drogi i zacząłem cierpliwie budować nową, las z czasem ustąpił. Wyszedłem z niego, ale dopiero jako ktoś inny niż ten, który w niego wszedł. To była moja próba duszy, choć wtedy nazywałem to po prostu kryzysem. Czulu, mówię ci to, żebyś wiedział, że z tego się wychodzi, tylko nie tak, jak się wchodzi, i nie od razu.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@czulu)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1620

@Indaphoros dziękuję, że dzielisz się tym tak osobiście, bo to mi dodaje otuchy. "Co takiego się skończyło, a ja nie chcę tego uznać" to potworne pytanie, bo u mnie odpowiedź brzmi, skończył się czas, gdy mój ojciec żył, skończył się ja sprzed jego śmierci, skończył się ten sposób życia, w którym uciekałem w pracę. Tyle rzeczy się skończyło, a ja żadnej z nich nie uznałem do końca. Może dlatego błądzę, że nie pożegnałem żadnego z tych końców.


Odpowiedz
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2487

@Czulu i to jest, jak sądzę, samo sedno. Nie pożegnałeś tych końców, więc tkwisz między starym, które się skończyło, a nowym, które jeszcze nie nadeszło. To jest dokładnie ta przestrzeń graniczna, o której mówiliśmy. Pożegnanie, opłakanie tego, co się skończyło, ojca, dawnego siebie, dawnego życia, to jest brama wyjścia z twojego lasu. Nie szukanie ścieżki, tylko żegnanie. Gdy pożegnasz to, co odeszło, las pokaże ci drogę dalej, ku temu, kim masz się stać.


Odpowiedz
Wpisy: 1424
(@bryza)
Połączone: 2 lata temu

Dorzucę coś o samej naturze tych powracających lasów, bo widzę, że dla wielu czytających to może być pomocne. Las, w odróżnieniu od domu czy miasta, jest w symbolice tym, co nieoswojone, dzikie, nieokiełznane, czego nie da się zmapować i kontrolować. Dlatego śni się w momentach, gdy nasze życie wymyka się kontroli, gdy mapy przestają działać. Czulu, ty przez lata kontrolowałeś wszystko przez pracę, przez ten projekt, miałeś mapę, plan, kierunek. Śmierć ojca i koniec projektu zabrały ci mapę. Zostałeś w lesie bez mapy. I tu jest paradoks, którego warto, żebyś był świadomy, w lesie mapa nie pomaga, bo las nie działa jak miasto. W lesie trzeba się nauczyć innego sposobu wędrowania, ufania intuicji, instynktowi, czytania znaków, a nie planu. Może twój las uczy cię właśnie tego, że są w życiu okresy, w których nie poprowadzi cię żaden plan, tylko zaufanie temu, co w środku.


Odpowiedz
6 Odpowiedzi
(@czulu)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1620

@Bryza to celne, bo ja jestem człowiekiem planu, kontroli, mapy. Śmierć ojca i koniec projektu wytrąciły mi to z rąk, i ja rozpaczliwie szukam nowej mapy, nowego planu, a las mi pokazuje, że tu mapa nie działa. Muszę się nauczyć iść bez niej, ufać czemuś głębszemu. To dla mnie najtrudniejsze, bo całe życie polegałem na planie, a teraz mam zaufać temu, czego nie kontroluję.


Odpowiedz
(@bryza)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1424

@Czulu i to jest być może najważniejsza lekcja twojego lasu. Człowiek planu musi nauczyć się chwil, w których planu nie ma i być nie może. Żałoba jest taka, nie da się jej zaplanować ani odhaczyć. Trzeba ją przejść, ufając, że doprowadzi tam, gdzie ma. Twój las uczy cię oddać kontrolę, której tak kurczowo się trzymasz, i zaufać procesowi, którego nie ogarniesz rozumem. To trudne dla kogoś takiego jak ty, ale właśnie dlatego ci się śni.


Odpowiedz
(@lubon)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 1150

@Czulu wracając do ciebie, bo to twój wątek, jak się teraz czujesz z tym wszystkim? Bo przeszedłeś tu na naszych oczach drogę od "boję się, że to klątwa" do "to moja żałoba po ojcu i chcę tam wrócić". To kawał drogi jak na jeden wątek. Ciekaw jestem, z czym zostajesz.


Odpowiedz
(@czulu)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1620

@Lubon zostaję z czymś, czego się tu nie spodziewałem, ze spokojem i z jasnością. Wszedłem przekonany, że nawiedza mnie zły sen, może klątwa, i że chcę się go pozbyć. A wychodzę ze zrozumieniem, że ten las to ja, moja nieprzeżyta żałoba po ojcu, mój związek w zawieszeniu, mój kryzys wieku, moje gubienie się bez mapy. Las mnie nie przeklina, on mnie prowadzi do tego, czego od lat unikam. Zostaję z planem, dziennik snów, przeżycie żałoby po ojcu wreszcie naprawdę, ze wsparciem, nie w pojedynkę, szczera rozmowa z partnerką, której unikam od lat, i zatrzymanie się przy tej sośnie, gdy będę gotowy. I zostaję z czymś jeszcze, z chęcią, żeby wrócić do naszego lasu, mojego i ojca, i wreszcie się tam z nim pożegnać.


Odpowiedz
(@hellan)
Połączone: 6 lat temu

Wpisy: 2421

@Czulu to piękne podsumowanie i piękna droga. Przypomnę ci tylko raz jeszcze, najważniejsze, żałobę po ojcu przeżywaj ze wsparciem drugiego człowieka, czy bliskiej osoby, czy kogoś, kto się na tym zna. Sen ci pokazał, co siedzi w środku, ale przeżycie tego to praca dla ciebie i dla kogoś przy tobie, nie dla ciebie samego z dziennikiem snów. Reszta, dziennik, intencja, praca ze snem, to cenne dodatki. Ale fundament to przeżyć tę stratę po ludzku, na jawie, nie samemu. Obiecaj sobie to.


Odpowiedz
(@czulu)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1620

@Hellan obiecuję. Zbyt długo udawałem, że ogarnę to sam, i właśnie to udawanie zamknęło mnie w tym lesie. Tym razem nie zostanę z tym sam. To chyba najważniejsza rzecz, jaką tu zrozumiałem.


Odpowiedz
Wpisy: 84
(@argafia)
Połączone: 2 miesiące temu

Czytam ten wątek od początku i jest dla mnie bardzo ważny, bo sama jestem w wieku, w którym wszystko się we mnie przewartościowuje, i też miewam sny o błądzeniu. Mam pytanie. Czy taki las może się śnić młodszym ludziom, którzy nie mają jeszcze za sobą żadnej wielkiej straty ani kryzysu wieku średniego? Bo z tego wątku wynika, że to głównie dla osób po przejściach, a ja mam dwadzieścia parę lat i też to mam.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@lurisk)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 1743

@Argafia jak najbardziej może się śnić młodym, i u was znaczy często co innego niż u Czulu. W dwudziestych latach życia las bez wyjścia to bardzo często obraz kryzysu tożsamości, tego, że jeszcze nie wiesz, kim jesteś, dokąd zmierzasz, jaką drogą pójść. To wiek wielkich wyborów, studia, praca, związki, miejsce do życia, i wielu młodych ludzi czuje się dokładnie jak w lesie bez wyjścia, otoczeni ścieżkami, z których żadna nie wydaje się "ta właściwa". To nie wymaga żadnej wielkiej straty, wystarczy naturalna dezorientacja kogoś, kto stoi u progu dorosłego życia i nie ma jeszcze mapy, bo dopiero ma ją sobie stworzyć. Twój las to prawdopodobnie las wchodzenia w dorosłość, nie las żałoby.


Odpowiedz
(@argafia)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 84

@Lurisk to do mnie trafia, bo dokładnie tak się czuję, otoczona ścieżkami, z których żadna nie wydaje się moja, i przytłoczona, że muszę wybrać. Czyli mój las jest o tym, że dopiero szukam siebie, a nie o jakiejś stracie. To uspokajające, bo bałam się, że skoro mi się to śni, to znaczy, że coś złego się stało albo stanie.


Odpowiedz
(@lurisk)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 1743

@Argafia nic złego się nie stało ani nie stanie, to naturalny etap. Las dwudziestolatka to nie ostrzeżenie, to obraz progu dorosłości, na którym stoisz. Z tego lasu wychodzi się, podejmując pierwsze własne, autentyczne wybory, nawet jeśli niepewne, i ucząc się, że nie trzeba od razu znać całej drogi, wystarczy zrobić następny krok. Tobie nie potrzeba terapii żałoby jak Czulu, tobie potrzeba odwagi, żeby zacząć iść swoją ścieżką, choćby po omacku. Każdy z nas kiedyś przez ten las przechodził.


Odpowiedz
Wpisy: 311
 Sura
(@sura)
Połączone: 2 lata temu

Wtrącę się, choć nic z ezoteryki nie rozumiem, bo ten wątek wciągnął mnie jak dobra książka. Mam takie pytanie. Skoro tym wszystkim ludziom las znaczy co innego, Czulu żałobę, Whisperowi pęd, Zorce związek, Argafii młodość, to czy to w ogóle jest coś "magicznego", czy to po prostu nasza głowa przerabia problemy przez obraz lasu? Bo z boku wygląda, jakby to była czysta psychologia, a nie żadne duchy.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1991

@Sura uczciwe pytanie i dotykasz realnego sporu, który przewija się przez cały ten wątek. Część z nas, ja w dużej mierze, widzi w tym przede wszystkim psychikę, sposób, w jaki umysł obrazuje to, w czym tkwimy. Część, jak Wiciol, widzi w tym także realny wymiar duchowy, spotkanie z czymś większym. Prawda jest taka, że tego sporu nie rozstrzygniemy tu ani nigdzie, bo dotyka on najgłębszych pytań o naturę snu i rzeczywistości. Ale zauważ jedno, niezależnie od tego, czy nazwiesz to "czystą psychologią", czy "spotkaniem z duchem lasu", rada wychodzi ta sama, zatrzymaj się, spójrz na to, w czym tkwisz, przejdź przez to. Więc nawet jeśli jesteś nastawiona całkiem przyziemnie, możesz z tego wątku wynieść coś wartościowego, bez wiary w jakiekolwiek duchy.


Odpowiedz
 Sura
(@sura)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 311

@Krysztal to mi się podoba, że nawet ktoś taki jak ja, kto w duchy nie wierzy, może z tego skorzystać. Czyli niezależnie od tego, co to "naprawdę" jest, rada jest praktyczna i ludzka. Dziękuję, że nikt mnie tu nie wyśmiał za to, że pytam z pozycji laika.


Odpowiedz
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1991

@Sura nikt cię nie wyśmieje, takie pytania są cenne, bo trzymają nas przy ziemi. I masz rację, że gros tego, o czym tu mówimy, da się ująć w czysto ludzkim, psychologicznym języku. Wymiar duchowy to dla jednych dodatek, dla innych istota, ale praktyczna mądrość zostaje ta sama dla wszystkich.


Odpowiedz
Wpisy: 457
(@riksza)
Połączone: 2 lata temu

Mam pytanie, bo trochę się boję. Czy jeśli ktoś ma taki sen o lesie bez wyjścia i go zignoruje, nie zajmie się tym, to czy to się może pogorszyć? Czy te sny robią się coraz gorsze, jak się ich nie posłucha? Bo Czulu pisał, że u niego wraca coraz częściej.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@pajeczyna)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1886

@Riksza często faktycznie jest tak, że jeśli sen niesie ważny przekaz, a my go ignorujemy, to wraca coraz natarczywiej, coraz częściej albo coraz intensywniej, jakby chciał być wreszcie usłyszany. Tak było u Czulu. To nie jest "kara" za ignorowanie, raczej naturalny mechanizm, ważna sprawa dopomina się o uwagę, dopóki jej nie damy. Ale uwaga, to nie znaczy, że stanie ci się coś złego na jawie, jeśli zignorujesz sen. Znaczy tylko, że sprawa, którą sen sygnalizuje, czyli to, w czym tkwisz, sama nie zniknie i będzie ci ciążyć, aż się nią zajmiesz. Więc warto słuchać nie ze strachu przed "pogorszeniem snów", tylko dlatego, że sen wskazuje na coś realnego w życiu, co i tak trzeba będzie kiedyś rozwiązać.


Odpowiedz
(@riksza)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 457

@Pajeczyna czyli nie chodzi o to, że spotka mnie nieszczęście, jak nie posłucham, tylko że problem, który sen pokazuje, sam się nie rozwiąże. To brzmi rozsądnie, bez straszenia. Dziękuję, bo bałam się, że ignorowanie takich snów ściąga pecha.


Odpowiedz
(@pajeczyna)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1886

@Riksza nie ściąga pecha, to nie tak działa. Sen to posłaniec, nie sprawca. Jeśli go zignorujesz, posłaniec będzie wracał, ale to nie on sprowadzi nieszczęście, tylko nierozwiązany problem, o którym przyniósł wieść, będzie dalej tkwił w twoim życiu. Słuchaj snów dla wiadomości, którą niosą, nie ze strachu przed nimi.


Odpowiedz
Wpisy: 1380
(@wiciol)
Połączone: 2 lata temu

Wrócę jeszcze do leszego, bo dotąd mówiliśmy o nim głównie jako o tym, który wodzi na manowce, a warto pokazać drugą jego twarz, bo to ważne dla całego wątku. Leszy, gospodarz lasu, był istotą dwoistą. Tym, którzy nie szanowali lasu, krzyżował ścieżki, mieszał kierunki, gubił. Ale tym, którzy okazali mu szacunek, którzy weszli w las z pokorą, potrafił pomóc, wyprowadzić, pokazać drogę, ochronić przed dzikim zwierzem. To samo dotyczy baby jagi, leśnej baby, która w baśniach pożera, ale w głębszych podaniach jest strażniczką progu, tą, która sprawdza bohatera i, jeśli przejdzie próbę, obdarowuje go i przepuszcza dalej. Mówię o tym, Czulu, bo twój las nie jest dziś dla ciebie wrogi, on cię prowadzi. Jeśli wejdziesz w niego z pokorą, z szacunkiem, gotów zatrzymać się przy tej sośnie, gotów przejść próbę żałoby, to ten sam las, który cię dotąd więził, stanie się tym, który cię przeprowadzi i wypuści odmienionego. Gospodarz lasu nie jest wrogiem pokornego wędrowca.


Odpowiedz
7 Odpowiedzi
(@czulu)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1620

@Wiciol to ładnie domyka tę słowiańską warstwę. Czyli ten sam las, ten sam leszy, może być i tym, co więzi, i tym, co przeprowadza, zależnie od tego, z czym do niego wchodzę. Dotąd wchodziłem z paniką, z chęcią ucieczki, ze szukaniem starego wyjścia. Może gdy wejdę z pokorą i z gotowością zatrzymania się przy tej sośnie, las przestanie mnie więzić i zacznie prowadzić. To piękny obraz, gospodarz lasu wypuszczający pokornego wędrowca.


Odpowiedz
(@wiciol)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1380

@Czulu dokładnie tak. I to się spina z tym wszystkim, co tu padło, czy nazwiesz to leszym, nieświadomością, czy własną duszą. Wejście w las z pokorą i gotowością przejścia próby zamiast z paniką i ucieczką to klucz. W każdym języku, ludowym, jungowskim, duchowym, to ta sama prawda. Pokora i odwaga otwierają las, panika i ucieczka go zamykają.


Odpowiedz
 Lady
(@lady)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1508

@Czulu dorzucę bardzo konkretną rzecz, którą możesz zrobić, gdy już będziesz gotowy, żeby "zatrzymać się przy sośnie". To wariant pracy ze snem, którą można wesprzeć działaniem na jawie. Skoro ten las to wasz las, twój i ojca, ten z dzieciństwa, rozważ, czy nie pojechać tam naprawdę, do tego konkretnego lasu, jeśli istnieje i jest dostępny. Pójść tymi ścieżkami, którymi chodziliście, zatrzymać się, pobyć z pamięcią o nim, może coś powiedzieć na głos, pożegnać go w tym miejscu, które było wasze. Realne pójście do realnego lasu bywa bardzo mocnym domknięciem, mocniejszym niż jakakolwiek praca w samym śnie. Sen wziął scenerię z tamtego lasu, więc i uzdrowienie może przyjść przez tamten las, dotknięty naprawdę, na jawie.


Odpowiedz
(@czulu)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1620

@Lady to mnie chwyciło za serce. Tamten las istnieje, jest pod moim rodzinnym domem, gdzie mieszka jeszcze mama. Nie byłem tam od pogrzebu, omijałem to miejsce, bo za bardzo bolało. A może właśnie tam powinienem pojechać, przejść te ścieżki, pożegnać ojca w naszym lesie. To przeraża mnie i wzywa zarazem. Chyba wiem już, co mam zrobić, choć boję się tego.


Odpowiedz
 Lady
(@lady)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1508

@Czulu to, że to przeraża i wzywa zarazem, jest znakiem, że to właściwa droga. Rzeczy naprawdę uzdrawiające często tak działają, bolą i wołają jednocześnie. Tylko, jak mówili inni, nie jedź tam sam, jeśli czujesz, że to zbyt ciężkie. Weź kogoś bliskiego, kto poczeka, kto będzie przy tobie. Pożegnanie ojca w waszym lesie może być momentem, na który czekała cała twoja nieprzeżyta żałoba. Ale zadbaj o to, żeby ktoś cię w tym przytrzymał, jeśli się rozsypiesz. To nie jest słabość, to mądrość.


Odpowiedz
(@czulu)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1620

@Lady wezmę ze sobą partnerkę. Może zresztą ta wspólna podróż do mojego lasu i do mojej żałoby będzie też początkiem rozmowy, której od lat unikamy w tym naszym związku w zawieszeniu. Dwie sprawy, ojciec i ona, splatają się w jedną. Może oba wyjścia z lasu prowadzą przez to samo, przez przestanie uciekania i wpuszczenie kogoś bliskiego w to, co najtrudniejsze.


Odpowiedz
(@pajeczyna)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1886

@Czulu to, co właśnie powiedziałeś, jest mądrością, do której wielu dochodzi latami. Że oba twoje "lasy", żałoba i związek, mają to samo wyjście, przez przestanie uciekania i wpuszczenie kogoś bliskiego w to, co najtrudniejsze. Jeśli ta podróż do waszego lasu stanie się i pożegnaniem ojca, i początkiem szczerej rozmowy z partnerką, to znaczy, że sen zrobił swoją robotę, doprowadził cię dokładnie tam, gdzie miałeś dojść. Reszta jest już w twoich rękach i w realnym życiu, nie w technikach sennych.


Odpowiedz
Wpisy: 1621
(@kunia)
Połączone: 2 lata temu

Czas chyba zebrać to w konkretny plan dla Czulu, bo nazbierało się dużo, a chcę, żeby wyszedł stąd z czymś jasnym. Krok pierwszy i najważniejszy, przeżyć żałobę po ojcu ze wsparciem, bliska osoba albo ktoś, kto zawodowo pomaga w żałobie, bo to nie jest praca w pojedynkę. Krok drugi, prowadzić dziennik snów, notować las, sosnę, odległość, czy się zatrzymujesz, i to, co dzieje się w życiu. Krok trzeci, gdy poczujesz się gotowy, rozważyć realną podróż do waszego lasu i pożegnanie ojca w tym miejscu, najlepiej z kimś bliskim. Krok czwarty, szczera rozmowa z partnerką, której od lat unikasz, bo związek w zawieszeniu to drugi twój las. Krok piąty, dopiero jako dodatek, intencja przed snem, żeby zatrzymać się przy sośnie zamiast uciekać. I przez cały czas, zadbać o sen, odpoczynek, zwolnienie tempa, o czym mówił Arat. Bez pośpiechu, z czułością wobec siebie.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@czulu)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1620

@Kunia dziękuję, mam to teraz czarno na białym i to mi porządkuje głowę. Najważniejsze, nie zostać z żałobą sam. Potem reszta, po kolei. Zaczynam od dziennika dziś i od umówienia się ze sobą, że w najbliższym czasie i zajmę się tą stratą naprawdę, i porozmawiam z partnerką, i pojadę kiedyś do naszego lasu. Pierwszy raz od śmierci ojca czuję, że idę w stronę tego, a nie od tego.


Odpowiedz
(@faddi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1843

@Czulu jak będziesz miał za sobą choć część tej drogi, daj znać, naprawdę. Nie spiesz się, bo to potrwa miesiące, ale wróć kiedyś. Twoja historia, jak się rozwinie, pomoże wielu, którzy czytają i mają ten sam las, a boją się zacząć. Sam czytałem cię z dreszczem, bo i u mnie był kiedyś taki las i taka nieprzeżyta strata. Wątki takie jak ten żyją dzięki temu, że ktoś wraca i mówi "zatrzymałem się przy sośnie i oto co się stało". To cenniejsze niż wszystkie nasze teorie.


Odpowiedz
(@czulu)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1620

@Faddi obiecuję wrócić, gdy będę miał co opowiedzieć, choćby za pół roku. Chcę przejść tę drogę uczciwie, przeżyć tę żałobę, pojechać do lasu, porozmawiać z partnerką, i wtedy opowiedzieć, czy las się zmienił, czy się otworzył, czy pożegnałem wreszcie ojca. Dziękuję Wam wszystkim. Wszedłem tu z lękiem przed klątwą, a wychodzę z mapą własnej żałoby i z odwagą, żeby nią pójść.


Odpowiedz
Wpisy: 537
(@honorata)
Połączone: 9 miesięcy temu

Czytałam ten cały wątek do końca i mam łzy w oczach, choć przyszłam tylko z ciekawości. Dziękuję Czulu, że tak otwarcie się tym podzieliłeś, i Wam wszystkim, że pomogliście mu to rozplątać. Nauczyłam się tu więcej o snach niż z jakiejkolwiek książki, ale przede wszystkim o tym, że za "strasznym snem" może kryć się coś, co potrzebuje nie strachu, tylko czułości. Zapamiętam to na zawsze.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@hellan)
Połączone: 6 lat temu

Wpisy: 2421

@Honorata to chyba najważniejsza nauka z tego całego wątku, że za przerażającym snem często stoi nie wróg, tylko jakaś nasza nieprzeżyta, czekająca na czułość część. Cieszę się, że ci się przydało, nawet jeśli przyszłaś tylko poczytać. Czasem cudza historia uczy nas najwięcej o nas samych. A wątek niech zostanie otwarty, bo las bez wyjścia śni się bardzo wielu, którzy czytają to po cichu i dopiero szukają odwagi, żeby spojrzeć, co ich w środku więzi.


Odpowiedz
Wpisy: 1109
(@kobalt)
Połączone: 2 lata temu

Wejdę później niż reszta, bo czytałem cały wątek z uwagą i chcę dorzucić coś, co wybrzmi szerzej, dla wszystkich czytających, nie tylko dla Czulu. Zauważcie, jak różne są te lasy, a jak podobna mądrość z nich płynie. Żałoba Czulu, pęd Whispera, martwy związek Zorki, młodość Argafii. Cztery zupełnie różne sprawy, a wniosek jeden, las bez wyjścia to zawsze zaproszenie do zatrzymania się i spojrzenia na to, w czym tkwimy, zamiast gnania za wyjściem. To dlatego ten obraz jest tak uniwersalny, bo każdy z nas kiedyś w jakimś lesie tkwi. I dlatego warto, żeby ten wątek został, bo każdy, kto tu trafi, znajdzie swój własny las i swoją własną odpowiedź, inną niż Czulu, ale prowadzącą do tej samej mądrości.


Odpowiedz
Wpisy: 1047
(@vladi)
Połączone: 2 lata temu

Dorzucę krótko jeden szczegół symboliczny, którego nie ruszyliśmy, a który u wielu się powtarza, mgła między pniami. Czulu wspomniał ją na początku. Mgła w lesie sennym to często obraz niejasności, zamglonego widzenia, tego, że nie widzimy sprawy wyraźnie, że coś nam ją przesłania. Gdy w takich snach mgła zaczyna opadać, gdy las robi się jaśniejszy, wyraźniejszy, to zwykle znak, że zaczynamy widzieć swoją sytuację jaśniej, że dochodzimy do zrozumienia. Czulu, obserwuj w dzienniku, czy z czasem, gdy będziesz przeżywać żałobę, mgła w twoim lesie nie zacznie rzednąć. To byłby piękny i czytelny znak postępu, las ten sam, ale widziany wyraźniej.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@czulu)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1620

@Vladi to świetna wskazówka, będę notował, czy mgła rzednie. Faktycznie w moim lesie wszystko jest zamglone, nieostre, i ja sam nie widzę, dokąd idę. Może gdy zacznę widzieć jaśniej swoją żałobę i swój związek, mgła zacznie opadać i w śnie. To byłby namacalny znak, że coś drgnęło. Dziękuję, dorzucam mgłę do rzeczy, które obserwuję.


Odpowiedz
(@simma)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2200

@Czulu Dorzucę praktyczną, prostą rzecz, bo dużo tu o głębi, a warto i o ciele. Czulu, skoro budzisz się zmęczony, jakbyś chodził całą noc, zadbaj o to, co poprzedza sen. Spokojny wieczór, mniej ekranu przed snem, może krótka chwila wyciszenia, oddech, parę minut spokoju zamiast zasypiania z głową pełną myśli i napięcia. Sny o wyczerpującym błądzeniu często idą w parze z napięciem, z którym się kładziemy. Im spokojniej zaśniesz, tym łagodniejszy bywa las. To nie zastąpi pracy z żałobą, ale uczyni twoje noce mniej wykańczającymi w międzyczasie. Drobna rzecz, a realnie pomaga.


Odpowiedz
(@czulu)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1620

@Simma dobra rada, bo faktycznie zasypiam zwykle z kłębowiskiem myśli, napięty, przemęczony. Spróbuję wyciszać się przed snem, choćby parę minut oddechu. Skoro budzę się jak po całonocnej wędrówce, to może spokojniejsze zaśnięcie da mi choć trochę lżejsze noce, zanim przepracuję to, co głębsze.


Odpowiedz
Wpisy: 1951
(@leonora)
Połączone: 2 lata temu

Dołączę z własną historią, bo mam swój las i jest inny niż wszystkie tu opisane, a może komuś się przyda. Mnie śni się las, w którym wyjście jest, widzę je, jest prześwit, łąka za drzewami, ale ja nie mogę do niego dojść, bo coś mnie zawraca, jakaś niewidzialna granica. To nie brak wyjścia, to niemożność przekroczenia progu, który widzę. Długo nie rozumiałam, aż zrozumiałam, że to obraz mojej sytuacji, w której doskonale wiem, co powinnam zrobić, widzę rozwiązanie, a i tak go nie podejmuję, bo coś mnie blokuje, strach, przyzwyczajenie, lojalność wobec kogoś. Mój las nie ukrywa wyjścia, on mi pokazuje, że widzę drogę, a nią nie idę. To inny rodzaj utknięcia niż u Czulu.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@lurisk)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 1743

@Leonora to ciekawy i ważny wariant, bo pokazuje kolejną odmianę tego obrazu. Widoczne, ale nieosiągalne wyjście to nie to samo co brak wyjścia. Brak wyjścia, jak u Czulu, to "nie wiem, dokąd iść". Widoczne, ale nieosiągalne wyjście, jak u ciebie, to "wiem, dokąd iść, ale czegoś mnie powstrzymuje". To drugie wskazuje nie na dezorientację, tylko na wewnętrzny opór, blokadę, rozdarcie między tym, co wiemy, że trzeba zrobić, a tym, czego się boimy albo do czego jesteśmy przywiązani. U ciebie pracą nie jest "znaleźć drogę", bo ją widzisz, tylko "zrozumieć, co cię przed nią powstrzymuje". Zupełnie inna robota niż u Czulu, choć ten sam las.


Odpowiedz
(@leonora)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1951

@Lurisk dokładnie tak to czuję. Ja wiem, co robić, widzę tę łąkę, to wyjście. Problem jest w tym, co mnie zawraca. I to "co mnie zawraca" jest prawdziwym tematem, nie sam las. Dziękuję, że to nazwałeś, bo pomaga mi to zobaczyć, że moja praca jest gdzie indziej niż Czulu, choć obrazy podobne. On szuka drogi, ja muszę zrozumieć swój opór przed drogą, którą już znam.


Odpowiedz
Wpisy: 679
 Mara
(@mara)
Połączone: 2 lata temu

Czytam te wszystkie różne lasy i mam pytanie, bo coraz bardziej mnie to wciąga. Czy można jakoś samemu, bez eksperta, zacząć rozumieć swój własny las? Bo nie każdy ma do kogo pójść, a z tego wątku wynika, że klucz jest w detalach i emocjach. Jak laik miałby się do tego zabrać w pojedynkę?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@gituska)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 1523

@Mara można i da się to robić samemu, choć przy ciężkich sprawach jak żałoba warto mieć wsparcie. Na własną rękę zacznij od trzech prostych pytań, które możesz sobie zadać po każdym takim śnie. Pierwsze, jaka jest główna emocja, gdy się budzę, strach, smutek, frustracja, bezsilność? To wskazuje rodzaj utknięcia. Drugie, jaki jest najmocniejszy, najbardziej powtarzalny szczegół, jak sosna u Czulu czy widoczna łąka u Leonory? To często klucz. Trzecie, w czym w moim realnym życiu czuję się tak, jak w tym śnie, zamknięta, zagubiona, niemogąca dojść tam, gdzie chcę? To łączy sen z życiem. Te trzy pytania, zapisywane w dzienniku po każdym śnie, zaprowadzą cię daleko bez żadnego eksperta. Ekspert czy terapeuta przydaje się, gdy odpowiedzi dotykają czegoś bardzo bolesnego, jak u Czulu. Ale samo czytanie własnych snów możesz zacząć sama, tymi trzema pytaniami.


Odpowiedz
 Mara
(@mara)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 679

@Gituska zapisuję sobie te trzy pytania, bo to konkretne i wykonalne nawet dla kogoś takiego jak ja. Emocja, powtarzalny szczegół, i w czym w życiu czuję się tak samo. Dziękuję, bo dałaś mi sposób, żeby samej zacząć, a nie tylko czekać, aż ktoś mi wytłumaczy.


Odpowiedz
(@gituska)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 1523

@Mara dokładnie, to ma być twój własny początek. Sny są napisane do ciebie i ty masz do nich najlepszy klucz, trzeba tylko nauczyć się pytać. Te trzy pytania to dobry start dla każdego. A jeśli kiedyś trafisz na coś, co cię przerasta albo bardzo boli, wtedy poszukaj kogoś do pomocy. Ale codzienne czytanie własnych lasów możesz prowadzić sama.


Odpowiedz
Wpisy: 39
(@zaintrygowana)
Połączone: 2 miesiące temu

Trafiłam na ten wątek przypadkiem i przeczytałam w całości, choć w ogóle się na tym nie znam. Mam jedno pytanie z pozycji kogoś z zewnątrz. Czy wszystkim ludziom śnią się takie znaczące sny, czy tylko niektórym? Bo ja prawie nigdy nie pamiętam snów, a tu czytam o ludziach, którym sny mówią takie głębokie rzeczy, i zastanawiam się, czy coś mnie omija.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@hellan)
Połączone: 6 lat temu

Wpisy: 2421

@Zaintrygowana nic cię nie omija i dobrze, że pytasz. Ludzie różnią się ogromnie tym, jak śnią i ile snów pamiętają. Jednym sny zostają w pamięci wyraziste i bogate, inni budzą się i nie pamiętają nic, choć śnili tak samo, bo śni każdy z nas, każdej nocy. Niepamiętanie snów nie znaczy, że twoja psychika "nie pracuje" albo że coś tracisz. Ona przetwarza swoje sprawy tak samo, tylko nie zostawia ci tego w pamięci porannej. Niektórzy zaczynają pamiętać więcej, gdy zaczną prowadzić dziennik i kłaść się z intencją zapamiętania, ale to nie jest konieczne do zdrowego życia. Można przeżyć piękne, mądre życie, nie pamiętając ani jednego snu. Sen to jedna z dróg samopoznania, nie jedyna i nie obowiązkowa.


Odpowiedz
(@zaintrygowana)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 39

@Hellan to mi ulżyło, bo zaczęłam się czuć, jakbym była gorsza, skoro innym sny mówią tyle, a mnie nic. A z tego, co piszesz, śnię tak samo, tylko nie pamiętam, i to nie znaczy nic złego. Dziękuję, że odpowiadasz cierpliwie komuś, kto kompletnie się nie zna.


Odpowiedz
(@hellan)
Połączone: 6 lat temu

Wpisy: 2421

@Zaintrygowana nie jesteś ani trochę gorsza. Pamiętanie snów to cecha jak każda inna, jedni mają ją silniejszą, drudzy słabszą. Twoja droga do samopoznania może po prostu wieść innymi ścieżkami niż sny, przez przeżycia na jawie, przez relacje, przez to, co czujesz w ciągu dnia. Każdy ma swoją drogę i żadna nie jest lepsza.


Odpowiedz
Wpisy: 1477
(@rasphul)
Połączone: 3 lata temu

Dorzucę na koniec coś, co spina mi cały ten wątek w jedną myśl. Przez tyle głosów, tyle różnych lasów, żałoby, pędu, związków, młodości, oporu, przewija się jedna prawda. Las bez wyjścia prawie nigdy nie jest tym, czego się na początku boimy, czyli klątwą, atakiem, czymś, co nas chce zniszczyć. Prawie zawsze jest obrazem czegoś w nas, co domaga się uwagi, jakiegoś utknięcia, straty, oporu, niepewności. I prawie zawsze droga wyjścia jest ta sama, przestać gnać za wyjściem, zatrzymać się, spojrzeć na to, w czym tkwimy, i przejść przez to, a nie obok. Czulu pokazał to na żywo, przechodząc od lęku przed klątwą do spotkania z własną żałobą. To jest, jak sądzę, najcenniejsza nauka, jaką można stąd wynieść.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@czulu)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1620

@Rasphul pięknie to podsumowałeś i podpisuję się pod każdym słowem. Wszedłem tu, bojąc się klątwy, a wyszedłem ze spotkaniem z ojcem, z żałobą, z samym sobą. Las mnie nie przeklinał. Las czekał, aż się odważę spojrzeć na to, przed czym uciekam. Dziękuję Wam wszystkim, każdemu z osobna. To był dla mnie ważniejszy wieczór niż się spodziewałem, gdy zakładałem ten temat.


Odpowiedz
(@pajeczyna)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1886

@Czulu to był wartościowy wątek, dla ciebie i dla wielu, którzy go czytali po cichu. Idź spokojnie, krok po kroku, z czułością wobec siebie i ze wsparciem bliskich. Przeżyj tę żałobę, pojedź do waszego lasu, porozmawiaj z partnerką, i wracaj kiedyś z relacją. A wątek niech zostanie otwarty.


Odpowiedz
Wpisy: 876
(@lunarna)
Połączone: 1 rok temu

Zostawiam to z myślą dla wszystkich, którzy trafią tu później ze swoim własnym lasem bez wyjścia. Możecie się go bać, jak Czulu na początku, brać go za klątwę albo zły omen. A możecie kiedyś, jak on dzisiaj, zatrzymać się, spojrzeć na to powracające drzewo, tę powracającą ścieżkę, i zapytać siebie, w czym właściwie tkwię, czego unikam, co się we mnie skończyło, a ja nie chcę tego uznać. To moment, w którym las przestaje być więzieniem, a staje się przewodnikiem. Każdemu z Was tego życzę, w swoim czasie.


Odpowiedz
Wpisy: 1991
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

I niech to zostanie otwarte. Las bez wyjścia wraca w snach niezliczonych ludzi, na każdym zakręcie życia, w każdym pokoleniu. Komu się śni, kto znalazł swoje wyjście, kto ma własną historię, własny las, własne pytanie, niech dopisze. Im więcej takich relacji, i tych o żałobie jak u Czulu, i tych o związku jak u Zorki, i tych o widocznym ale nieosiągalnym wyjściu jak u Leonory, tym pełniejszy obraz dla tych, którzy dopiero teraz, czytając po cichu, rozpoznają w którymś z tych lasów swój własny i nie wiedzą jeszcze, czy się bać, czy wreszcie się zatrzymać i spojrzeć w głąb.


Odpowiedz
Strona 1 / 2
Udostępnij: