Forum

Asystent AI
Stara kobieta w cze...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Stara kobieta w czerni nawiedzająca moje sny - kto to może być?


Wpisy: 718
Rozpoczynający temat
(@gabka)
Połączone: 1 rok temu

Coś mnie gnębi od kilku miesięcy i muszę to z kimś przegadać, bo w realu wyśmieją mnie albo każą iść do lekarza. Mniej więcej od wczesnej jesieni śni mi się stara kobieta ubrana cała na czarno. Długa czarna suknia, czarna chusta na głowie, twarz pomarszczona, ale oczy ma bystre, przytomne, wcale nie zniedołężniałe. Stoi zawsze w pewnej odległości, najczęściej w kącie pokoju albo przy końcu łóżka, i patrzy na mnie bez słowa. Nigdy nic nie robi, nie podchodzi, nie grozi, po prostu jest i patrzy. Czasem ma w rękach coś, co wygląda jak zawiniątko albo motek nici. Budzę się z mocnym biciem serca, ale, co dziwne, nie zawsze ze strachem. Czasem mam wrażenie, że ona czegoś ode mnie chce, a czasem, że ona mnie pilnuje. Nie znam tej kobiety, na pewno to nikt z mojej rodziny, kogo bym kojarzyła. Pytam was, bo nie wiem, czy to jakaś zmarła, czy demon, czy może coś z mojej własnej głowy. Ktoś miał coś podobnego?


Odpowiedz
173 odpowiedzi
Wpisy: 1873
(@hellan)
Połączone: 6 lat temu

To, co opisujesz, to jeden z najbardziej rozpoznawalnych obrazów, jakie w ogóle pojawiają się w snach, i ma bardzo bogate odczytania z kilku stron naraz. Zacznę od rozróżnienia, bo to klucz. Mówisz, że nie zawsze czujesz strach, a czasem masz wrażenie, że ona cię "pilnuje". To bardzo istotne, bo odróżnia twoją staruchę od klasycznego demona nocnego. Demon, zmora, zostawia po sobie czysty lęk i ucisk. Twoja postać jest dwuznaczna, raz pilnuje, raz czegoś chce. To bardziej pasuje do figury, którą w różnych tradycjach nazywa się Starą Mądrą Kobietą albo Strażniczką, niż do wrogiego bytu. Te detale, motek nici, zawiniątko, twarz pomarszczona ale oczy bystre, to mnóstwo materiału. Zanim pójdziemy dalej, powiedz, czy ona pojawia się w jakichś konkretnych okresach, czy losowo.


Odpowiedz
18 Odpowiedzi
(@gabka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 718

@Hellan zaczęło się na jesieni, ale teraz że o tym myślę, ona wraca głównie w okolicach pełni i zawsze, kiedy w moim życiu dzieje się coś przełomowego. Pierwszy raz przyśniła się tuż przed tym, jak rzuciłam pracę. Potem przed przeprowadzką. Ostatnio przed decyzją, czy zostać z partnerem, czy odejść. Jakby pojawiała się na zakrętach.


Odpowiedz
(@pajeczyna)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1435

@Gabka to, co właśnie napisałaś, jest dla mnie najważniejszą informacją w całym wątku. Ona przychodzi na zakrętach, w momentach przełomowych decyzji. To wręcz podręcznikowy wzorzec dla figury przewodniczki, a nie prześladowcy. W psychologii głębi taka postać, stara kobieta pojawiająca się w czasach przemiany, jest uważana za jeden z najbardziej znaczących obrazów, jakie psychika może wytworzyć. Ona nie przychodzi cię straszyć, ona przychodzi, kiedy stoisz na rozdrożu. Motek nici to klasyczny atrybut prządki losu, tej, która przędzie i przecina nić życia. Zawiniątko może być tym, co masz przyjąć albo oddać. To bardzo bogaty obraz, Gabka, i raczej dobry niż zły.


Odpowiedz
(@gabka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 718

@Pajeczyna prządka losu, to mnie przeszło dreszczem, ale dobrym dreszczem. Bo faktycznie ten motek za każdym razem mnie zastanawiał, dlaczego akurat nici. Czyli ona może być kimś, kto czuwa nad tym, jak układa się moje życie, a nie kimś, kto chce mi zaszkodzić.


Odpowiedz
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1575

@Gabka zanim zbyt szybko uznamy ją za dobrotliwą przewodniczkę, dorzucę ostrożność, bo te figury nie są jednoznaczne. W tradycji ta sama stara kobieta w czerni bywa i strażniczką, i zwiastunką śmierci. W polskim i słowiańskim folklorze "czarna baba", "śmiercicha", to często personifikacja śmierci albo zmiany, która niesie kres czegoś. Niekoniecznie twojej śmierci, ale kresu jakiegoś etapu. To że pojawia się przed przełomami, pasuje i do przewodniczki, i do zwiastunki końca. Te dwie role zresztą się przenikają, bo każdy przełom to mała śmierć starego i narodziny nowego. Nie chcę cię straszyć, chcę tylko, żebyś nie spłaszczyła tego do "miła babcia z zaświatów". To głębsza figura.


Odpowiedz
(@gabka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 718

@Krysztal to ma sens i wcale mnie nie przeraża, bo intuicyjnie czułam, że ona jest poważna, nie "miła". Te jej bystre oczy mają w sobie coś nieubłaganego, jakby wiedziała o mnie wszystko. Czyli możliwe, że przychodzi obwieścić koniec jakiegoś etapu, a ja sama mam zdecydować, czy go zakończę.


Odpowiedz
(@lurisk)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 1273

@Gabka Wejdę z perspektywy psychologii głębi, bo Pajeczyna i Krysztal dotknęli archetypów, a warto to nazwać wprost. To, co opisujesz, Gabka, jest niemal modelowym pojawieniem się archetypu, który Jung nazywał Starą Mądrą Kobietą, a w jej ciemniejszym wydaniu Wiedźmą albo Straszną Matką. To jeden z najgłębszych obrazów zbiorowej nieświadomości, postać, która uosabia wiedzę, intuicję, ale też śmierć i przemianę. Co istotne, w ujęciu Junga ten archetyp ma zawsze dwie strony, jasną i ciemną. Ta sama figura może być przewodniczką i pożeraczką, zależnie od tego, jak się do niej odniesiesz. Pojawia się typowo w momentach wielkiej przemiany życiowej, dokładnie tak jak u ciebie, przed odejściami, decyzjami, zwrotami. Z tego punktu widzenia ona jest częścią ciebie, twoją głęboką, mądrą instancją wewnętrzną, która budzi się, gdy stoisz na rozdrożu.


Odpowiedz
(@gabka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 718

@Lurisk to mnie zastanowiło, bo z jednej strony brzmi pięknie, że to moja własna mądrość. Ale z drugiej, ona jest tak realna, tak osobna ode mnie, że trudno mi uwierzyć, że to "tylko" część mnie. Czy te dwie rzeczy się wykluczają, że to archetyp z mojej psychiki, a jednocześnie ktoś realny?


Odpowiedz
(@lurisk)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 1273

@Gabka wcale się nie wykluczają i to jest sedno sprawy. Jung sam pisał, że archetypy są jak koryta rzek, którymi może płynąć różna woda. Możliwe jest, że obraz, którym się objawia, czerpie z archetypu Starej Mądrej Kobiety, a treść, która przez niego płynie, jest realnym przekazem, czy to od zmarłej z twojego rodu, czy od czegoś jeszcze głębszego. Psychologowie powiedzą "to twoja psychika", ezoterycy "to realna istota", a prawda może leżeć w tym, że psychika jest bramą, przez którą realne treści przychodzą w formie zrozumiałych dla nas obrazów. Nie musisz wybierać jednej odpowiedzi.


Odpowiedz
(@taurus)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 1051

@Gabka Dorzucę warstwę czysto słowiańską, bo aż się prosi. Stara kobieta w czerni to w naszym rodzimym folklorze kilka możliwych postaci i warto je rozróżnić, bo każda znaczy co innego. Pierwsza, zmora albo mara, ale ta zwykle dusi, siada na piersi, zostawia czysty lęk, więc u ciebie raczej nie pasuje. Druga, baba jaga, w głębszym, niefolklorystycznym sensie strażniczka progu między światami, ta, która stoi na granicy życia i śmierci i decyduje, kto przejdzie. Trzecia, personifikacja Doli albo Niedoli, czyli losu, często wyobrażana jako stara kobieta przędąca nić. Czwarta, dusza zmarłej przodkini z twojej linii, niekoniecznie tej, którą znałaś osobiście. Twój opis, z motkiem nici i pojawianiem się na zakrętach, najbardziej pasuje do dwóch ostatnich, Doli albo przodkini.


Odpowiedz
(@gabka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 718

@Taurus o Doli słyszałam, ale niewiele. Mogłabyś, znaczy mógłbyś, rozwinąć, kim była ta Dola w naszych wierzeniach? Bo ten motek nici za każdym razem mi się przewija i czuję, że to istotne.


Odpowiedz
(@taurus)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 1051

@Gabka Dola w wierzeniach słowiańskich to uosobienie losu, przeznaczenia danego człowiekowi przy narodzinach. Wyobrażano ją sobie często jako kobietę, która towarzyszy człowiekowi przez całe życie. Dobra Dola dbała o swojego podopiecznego, zła, czyli Niedola albo Niedolica, sprowadzała nieszczęścia. Z przędzeniem nici losu wiąże się szerszy, indoeuropejski motyw prządek przeznaczenia, greckie Mojry, rzymskie Parki, nordyckie Norny, wszystkie przędą, mierzą i przecinają nić ludzkiego życia. Jeśli twoja stara kobieta trzyma motek, to mocno wpisuje się w ten obraz. Pojawianie się na przełomach pasuje, bo to momenty, w których "nić" twojego losu się zakręca, rozgałęzia, wymaga decyzji.


Odpowiedz
(@gabka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 718

@Taurus to wszystko zaczyna układać się w jeden obraz. Stoi na zakrętach mojego losu, trzyma nić, patrzy bystrymi oczami, czasem coś chce, czasem pilnuje. Brzmi jak ktoś, kto czuwa nad tym, którą drogą pójdę. To dla mnie zupełnie nowe spojrzenie, bo bałam się jej, a może powinnam jej raczej słuchać.


Odpowiedz
(@lunarna)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 653

@Gabka zanim przejdziesz do "słuchania jej", chcę cię o coś dopytać, bo to zmieni interpretację. Ten motek albo zawiniątko, ona ci je pokazuje, podaje, czy raczej trzyma przy sobie, jakby pilnowała? I czy kiedykolwiek wykonała w stronę ciebie jakiś gest, wyciągnęła rękę, skinęła, czy tylko nieruchomo patrzy? Bo postać, która podaje ci coś, a postać, która coś przed tobą trzyma i nie daje, to dwie różne wiadomości.


Odpowiedz
(@gabka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 718

@Lunarna ona nigdy mi tego nie podaje. Trzyma to przy sobie, czasem jakby tuliła to zawiniątko, a motek raz przewijała w palcach. Nigdy nie wyciągnęła ręki w moją stronę. Raz, jeden jedyny raz, skinęła głową, jakby na potwierdzenie czegoś, ale nie wiem czego.


Odpowiedz
(@lunarna)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 653

@Gabka to skinienie jest ważne. Skinienie głową w takim śnie bywa odczytywane jako potwierdzenie, zgoda, "tak, dobrze idziesz" albo "tak, to prawda". A to, że tuli zawiniątko i nie podaje go tobie, może znaczyć, że to coś jeszcze nie jest dla ciebie, że pilnuje tego do czasu. Albo że to coś, co już do niej należy, czego ty się wyrzekłaś albo co straciłaś. Bez kontekstu trudno przesądzić, ale jedno jest dla mnie jasne, ona nie jest agresywna. Postać agresywna nie kiwa głową z potwierdzeniem. To gest niemal opiekuńczy.


Odpowiedz
(@kunia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1082

@Gabka Gabka, chcę dorzucić coś, o czym jeszcze nie było, a co w polskiej tradycji jest bardzo konkretne. Stara kobieta w czerni to klasyczny obraz zmarłej z linii kobiecej, prababki, której nie znałaś, ale która "wraca" do potomkini. W wielu rodzinach istnieje przekaz, że "babka czuwa", że zmarłe kobiety z rodu opiekują się żywymi, szczególnie kobietami. To, że jej nie rozpoznajesz, wcale nie wyklucza, że to ktoś z twojego rodu, bo mogła umrzeć przed twoim urodzeniem albo gdy byłaś za mała, żeby pamiętać. Czerń to w naszej tradycji kolor żałoby i starości, więc zmarła prababka w pamięci rodzinnej często "ubiera się" we śnie właśnie tak. Zapytałabym, czy w twojej rodzinie były kobiety zajmujące się ziołami, wróżbą, "wiedzą", bo takie babki szczególnie często wracają do wrażliwych potomkiń.


Odpowiedz
(@gabka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 718

@Kunia teraz że pytasz, to moja prababcia ze strony mamy podobno była "tą, do której chodzili", odbierała porody, znała zioła, ludzie mówili na nią "mądra". Mama mało o niej opowiadała, bo umarła, zanim się urodziłam, ale w rodzinie krążą strzępy. Nigdy nie widziałam jej zdjęcia, więc nie wiem, jak wyglądała. Ale to, co mówisz, mnie zmroziło, bo brzmi aż za trafnie.


Odpowiedz
(@kunia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1082

@Gabka to dla mnie kluczowy trop. Prababka "mądra", zielarka, akuszerka, "ta, do której chodzili", umarła zanim się urodziłaś, więc jej nie znasz, ale nosisz jej krew. W tradycji to dokładnie ten typ przodkini, która "wraca" do potomkini z podobnym darem albo wrażliwością. Możliwe, że ona rozpoznaje w tobie kontynuatorkę, że "czuwa", jak sama napisałaś na początku. Spróbuj dowiedzieć się o niej więcej od mamy albo starszych krewnych. Jej imię, jak wyglądała, czym się zajmowała. Czasem samo poznanie zmarłej, do której wraca taki sen, zmienia całą relację z tym obrazem.


Odpowiedz
Wpisy: 1804
(@whisper)
Połączone: 2 lata temu

Wejdę z pytaniem, bo zaciekawiło mnie to, co Kunia mówi o "powrocie babki do potomkini". Czy to znaczy, że Gabka mogłaby mieć jakiś odziedziczony dar, o którym nie wie? Bo to brzmi, jakby ta prababka przychodziła nie bez powodu, tylko żeby coś przekazać albo o czymś przypomnieć.


Odpowiedz
12 Odpowiedzi
(@hellan)
Połączone: 6 lat temu

Wpisy: 1873

@Whisper w tradycji ludowej istnieje silne przekonanie o dziedziczeniu "daru" w linii, najczęściej żeńskiej, z babki na wnuczkę, czasem z pominięciem pokolenia. Mówiono, że dar "szuka" następczyni i że zmarła obdarowana, jeśli nie zdążyła przekazać wiedzy za życia, "wraca" do tej z rodu, która jest najbardziej otwarta. Gabka napisała o sobie, że jest średnio w temacie, ale sam fakt, że ma takie sny i że szuka tu odpowiedzi, świadczy o pewnej wrażliwości. Nie przesądzam, że ma "dar", bo to za duże słowo i nie chcę jej niczego wmawiać. Ale wzorzec, prababka zielarka, mądra, wracająca we śnie do nieznającej jej potomkini, jest w tradycji jednoznacznie wiązany z przekazem, nie z prześladowaniem.


Odpowiedz
(@gabka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 718

@Hellan @Whisper nie chcę sobie niczego wmawiać, ale przyznam, że od dziecka miałam silną intuicję, czasem wiedziałam rzeczy, których nie powinnam wiedzieć, śniły mi się rzeczy, które się potem działy. Zawsze to tłumaczyłam zbiegami okoliczności. Może to nic, a może to ten "wątek" po prababce. W każdym razie ten sen zmusza mnie, żeby się nad tym zastanowić, a wcześniej spychałam to.


Odpowiedz
(@hellan)
Połączone: 6 lat temu

Wpisy: 1873

@Gabka to, co opisujesz, intuicja, sny, które się sprawdzają, jest dokładnie tym, co w tradycji wiązano z "darem po babce". Nie chcę robić z tego wielkiej sprawy, bo to wymaga ostrożności i nie każdy taki sen to powołanie. Ale warto, żebyś przestała to spychać i przyjrzała się temu spokojnie. Czasem te sny przychodzą właśnie po to, żeby zmusić nas do spojrzenia na coś, co od lat odsuwamy. Twoja stara kobieta może być posłańcem tego spojrzenia.


Odpowiedz
(@micela)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 274

@Gabka Gabka, dorzucę praktyczną rzecz, bo dużo mówimy o tym, "kim ona jest", a mało o tym, co z tym zrobić. Zacznij prowadzić dziennik tych snów. Zapisuj datę, dokładnie jak wyglądała, gdzie stała, co trzymała, czy wykonała jakiś gest, i co działo się w twoim życiu w okolicach tego snu. Po kilku wpisach zobaczysz wzorzec, który już się zresztą rysuje, że przychodzi na zakrętach. Ale dziennik pokaże ci subtelności, których teraz nie widzisz, na przykład czy zawsze stoi w tym samym miejscu, czy zmienia się to, co trzyma, czy z czasem podchodzi bliżej. To są wskazówki, które czytasz tylko, gdy masz je zapisane obok siebie.


Odpowiedz
(@gabka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 718

@Micela dobry pomysł, bo do tej pory tylko to przeżywałam, nigdy nie zapisywałam. A teraz jak myślę, to chyba ona z czasem stoi coraz bliżej. Na początku była w kącie pokoju, ostatnio jest przy końcu łóżka. Ale nie jestem pewna, bo nie mam tego zapisanego, mieszają mi się te sny.


Odpowiedz
(@micela)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 274

@Gabka to, że podchodzi coraz bliżej, jest bardzo istotne i właśnie dlatego warto zapisywać. Jeśli faktycznie się zbliża sen po śnie, to może znaczyć, że "kontakt" się pogłębia, że zbliżacie się do momentu, w którym coś się wydarzy, ona coś powie, poda ci to zawiniątko, albo ty będziesz musiała zareagować. Dziennik ci to uchwyci. Notuj odległość za każdym razem, to będzie twój barometr.


Odpowiedz
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1952

@Gabka Gabka, wrócę do czegoś, co powiedziałaś na początku i co mi nie daje spokoju. Napisałaś, że budzisz się z mocnym biciem serca, ale nie zawsze ze strachem, i że czasem masz wrażenie, że ona "czegoś chce", a czasem, że "pilnuje". Spróbuj rozdzielić te dwa typy nocy. Czy są noce, po których czujesz raczej "ona czegoś ode mnie oczekuje", i osobne noce, po których czujesz "ona mnie strzeże"? Bo jeśli tak, to możliwe, że to są dwa różne przekazy albo dwie strony tej samej postaci, które pojawiają się zależnie od tego, co dzieje się w twoim życiu. Rozdzielenie tego pomoże ci czytać, czego ona w danym momencie chce.


Odpowiedz
(@gabka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 718

@Indaphoros teraz że to mówisz, to faktycznie. Kiedy stoję przed trudną decyzją, mam wrażenie "ona czegoś chce", jakby naciskała, żebym wybrała. A kiedy jest mi po prostu źle, gorszy okres, choroba, mam wrażenie "ona pilnuje", że jest przy mnie. Czyli to chyba zależy od tego, w jakim jestem momencie, a nie od niej samej.


Odpowiedz
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1952

@Gabka dokładnie, to ty wnosisz w ten obraz swój stan, a ona reaguje, albo raczej ty odczytujesz ją przez pryzmat tego, czego akurat potrzebujesz albo czego się boisz. W decyzji potrzebujesz wskazówki, więc czujesz nacisk. W słabości potrzebujesz opieki, więc czujesz strażniczkę. To bardzo wzmacnia tezę, że ona jest twoją głęboką wewnętrzną instancją, mądrością, która przybiera taki kształt, jaki w danym momencie jest ci potrzebny. Co nie wyklucza, jak mówił Lurisk, że przez ten kształt płynie też coś realnego.


Odpowiedz
(@sauwak)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1766

@Gabka Dorzucę swoje, bo widzę że wątek pięknie się rozwija, ale chcę dołożyć przestrogę przeciwko zbyt pochopnemu zachwytowi. To, że postać nie jest agresywna i że pasuje do archetypu przewodniczki, nie znaczy, że można ją lekceważyć albo traktować bezkrytycznie. W tradycji istnieją też byty, które przybierają łagodne, opiekuńcze formy, żeby zyskać zaufanie. Nie mówię, że tak jest u Gabki, jej obraz brzmi raczej autentycznie i dobrze. Mówię tylko, że zanim zaczniesz aktywnie "słuchać jej" czy "podążać za nią", warto mieć ochronę i czystą głowę. Złota zasada przy każdej takiej postaci, obserwuj owoce. Jeśli po tych snach twoje życie idzie ku dobremu, decyzje są trafne, czujesz się silniejsza, to dobry znak. Jeśli zaczęłabyś się czuć gorzej, tracić siły, podejmować dziwne decyzje, to znak ostrzegawczy.


Odpowiedz
(@gabka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 718

@Sauwak to mądra przestroga i wezmę ją do siebie. Na razie owoce są raczej dobre, te decyzje, przed którymi się pojawiała, okazały się trafne, rzucenie pracy mi posłużyło, przeprowadzka też. Ale będę uważać, czy to się nie zmienia. Obserwować owoce, dobra zasada.


Odpowiedz
(@sauwak)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1766

@Gabka skoro owoce są dobre, to dobry znak, ale czujność zachowaj. I jeszcze jedno, miej swój prosty rytuał ochronny przed snem, choćby intencję "przyjmuję to, co dla mnie dobre, odrzucam to, co mi szkodzi". To nie podejrzliwość wobec twojej staruchy, to po prostu higiena, jak mycie rąk. Niezależnie od tego, kim ona jest, ochrona nie zaszkodzi, a daje ci wewnętrzną stabilność.


Odpowiedz
Wpisy: 722
(@lubon)
Połączone: 1 miesiąc temu

Czytam to z zapartym tchem, bo moja żona ma coś podobnego, śni jej się stara kobieta, choć w bieli, nie w czerni. Dopytam ekspertów, czy kolor ma znaczenie? Bo Gabka ma czarną, a u mojej żony jest biała, i ciekawi mnie, czy to zmienia interpretację.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@pajeczyna)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1435

@Lubon kolor ma znaczenie, choć nie jest sztywną regułą. Biała stara kobieta w słowiańskim folklorze to często południca albo postać związana z dniem, ze słońcem, czasem zwiastunka, czasem ostrzeżenie. Biel bywa też kolorem żałoby w starszych, przedchrześcijańskich warstwach kultury, więc i biała postać może być zmarłą. Czerń u Gabki to klasyczna żałoba, starość, ziemia, noc, świat podziemny. Ogólnie biel ciągnie ku sferze dnia i jawności, czerń ku nocy, tajemnicy, podziemiu i przemianie. Ale uwaga, te skojarzenia są pomocnicze, nie dogmatyczne. Ważniejsze od koloru jest to, co postać robi i jakie uczucie zostawia. U żony zapytałbym o to samo co u Gabki, kiedy się pojawia i co po sobie zostawia.


Odpowiedz
(@lubon)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 722

@Pajeczyna u żony pojawia się, kiedy jest chora albo bardzo zmęczona, i zostawia spokój, jakby ją pilnowała w gorszych momentach. Czyli u niej to chyba bardziej opiekuńcza postać.


Odpowiedz
(@pajeczyna)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1435

@Lubon to brzmi na opiekuńczą strażniczkę, która przychodzi w słabości, żeby czuwać. Biała, w chorobie, zostawiająca spokój, to często odczytywane jako zmarła bliska albo anielska, opiekuńcza obecność. Inny rejestr niż czarna Gabki, która przychodzi na przełomach z motkiem losu. Dwie różne postacie, dwie różne wiadomości, choć obie z tej samej rodziny obrazów, starej kobiety jako przewodniczki.


Odpowiedz
Wpisy: 375
(@anima)
Połączone: 2 lata temu

Czytam to wszystko i mam pytanie, może naiwne. Skoro ona nigdy nic nie mówi, tylko patrzy i czasem coś trzyma, to jak Gabka ma się dowiedzieć, czego ta kobieta chce? Bo bez słów to jak zgadywanka. Da się jakoś "zapytać" takiej postaci we śnie?


Odpowiedz
46 Odpowiedzi
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1575

@Anima dobre pytanie i wcale nie naiwne. Da się, choć wymaga to praktyki i ostrożności. Najprostsza droga to intencja przed snem, Gabka kładąc się może postanowić "jeśli przyjdzie stara kobieta, zapytam ją, czego chce, i wysłucham". Czasem samo postawienie tej intencji sprawia, że w kolejnym śnie postać przemawia albo pokazuje wyraźniej, o co chodzi. Druga droga, trudniejsza, to praca ze świadomym snem, czyli osiągnięcie świadomości w samym śnie i bezpośrednie zapytanie. Ale tej drugiej drogi nie polecałbym Gabce na początek, bo wymaga wprawy, a postać tej rangi lepiej zaczepiać, będąc przygotowanym. Na razie sama intencja przed snem wystarczy.


Odpowiedz
(@anima)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 375

@Krysztal czyli można po prostu przed snem postanowić "zapytam ją", i to czasem działa. To mniej skomplikowane, niż myślałam.


Odpowiedz
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1575

@Anima tak, intencja przed snem to najprostsze i najbezpieczniejsze podejście. Nasz umysł, kładąc się z konkretnym postanowieniem, często realizuje je we śnie. Tylko Gabka powinna robić to z ochroną i z szacunkiem dla tej postaci, nie z lękiem ani z roszczeniem. Pytanie "czego chcesz" zadane z czcią to co innego niż wymuszanie odpowiedzi.


Odpowiedz
(@gabka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 718

@Krysztal spróbuję tej intencji, ale przyznam, że trochę się boję usłyszeć odpowiedź. Co, jeśli ona powie coś, czego nie chcę usłyszeć? Albo jeśli to potwierdzi, że to zwiastunka końca, jak mówił wcześniej któryś z was?


Odpowiedz
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1575

@Gabka to zrozumiała obawa i dlatego się nie spiesz. Nie musisz jej pytać w pierwszym tygodniu. Najpierw zbuduj poczucie bezpieczeństwa, prowadź dziennik, dowiedz się o prababce, oswój się z tą postacią. Pytanie zostaw na moment, gdy poczujesz się gotowa. A co do "końca", pamiętaj, że nawet jeśli ona zwiastuje koniec jakiegoś etapu, to nie to samo co zła wiadomość. Koniec etapu to też początek nowego. Przewodniczki przemiany rzadko niosą "złe" wieści, częściej trudne, ale potrzebne.


Odpowiedz
(@gituska)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 1160

@Gabka Wejdę z głosem, który może zabrzmieć inaczej niż reszta, bo mam wrażenie, że trochę za zgodnie idziemy w stronę "to dobra przewodniczka albo kochana prababka". Gabka, ja bym nie spuszczała z oka ciemniejszej możliwości. W ujęciu Junga ta sama figura, Stara Mądra Kobieta, ma swój cień, Straszną Matkę, postać pożerającą, która uosabia to, co w nas stłumione, nieprzeżyte, wyparte. Taka postać też pojawia się na przełomach, ale nie po to, żeby prowadzić, tylko żeby przypomnieć o czymś, co odsuwasz, czego nie chcesz w sobie widzieć. Stoi w kącie i patrzy bystrymi oczami, bo wie o tobie to, czego ty sama nie chcesz wiedzieć. Nie mówię, że tak jest, mówię, że warto sobie szczerze odpowiedzieć, czy nie ma w tobie czegoś wypartego, co ta postać może uosabiać.


Odpowiedz
(@gabka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 718

@Gituska to niewygodne pytanie, ale dobre. Bo prawda jest taka, że od lat tłumię swoją intuicję, te przeczucia, sny, które się sprawdzają. Wstydzę się tego, boję się, że ludzie uznają mnie za dziwaczkę. Może ona faktycznie jest tą częścią mnie, którą spycham, tym "darem", którego się wypieram. Patrzy bystro, bo wie, że uciekam przed sobą.


Odpowiedz
(@gituska)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 1160

@Gabka i tu jest sedno, które warto rozważyć. Jeśli ona uosabia twoją wypartą intuicję, twój nieprzyjęty dar, to jej "naciskanie" na przełomach jest dosłowne, ona domaga się, żebyś przestała uciekać i przyjęła tę część siebie. W tym ujęciu nie chodzi o to, żeby ją "przepędzić", tylko żeby zintegrować to, co ona reprezentuje. Im bardziej będziesz spychać swoją intuicję, tym natarczywiej ona będzie wracać. To częsty wzorzec, wyparta część psychiki przybiera postać uporczywej postaci sennej, dopóki jej nie uznasz.


Odpowiedz
(@lurisk)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 1273

@Gituska bardzo trafnie to dopowiedziałaś i to się zgadza z tym, co mówiłem o dwóch stronach archetypu. Dorzucę, że w pracy jungowskiej takiej postaci się nie zwalcza, tylko z nią dialoguje. Gabka, gdybyś przyjęła ten trop, że ona uosabia twój wyparty dar, to praca polegałaby nie na pozbyciu się jej, ale na pytaniu "co chcesz, żebym w sobie uznała". To zupełnie inna postawa niż "jak się jej pozbyć". Postać, którą zwalczasz, staje się wrogiem. Postać, z którą rozmawiasz, staje się przewodniczką. Sam akt zmiany nastawienia bywa przełomem.


Odpowiedz
(@gabka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 718

@Lurisk @Gituska to mi otwiera zupełnie nową drogę. Zamiast pytać "jak się jej pozbyć" albo "kim ona jest", mogę zapytać "co chcesz, żebym w sobie uznała". To brzmi trudniej, ale uczciwiej. Bo prawda jest taka, że całe życie uciekam przed tym, że jestem trochę "jak prababcia", i może ona właśnie o tym.


Odpowiedz
(@pajeczyna)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1435

@Gabka pięknie się to spina, prababka zielarka i mądra, twój wyparty dar, postać starej kobiety na zakrętach. Czy ona jest realną duszą prababki, czy archetypem twojej wypartej części, czy obiema rzeczami naraz, prowadzi do tego samego, do uznania w sobie tego, czego się wypierasz. I to jest piękne w takich snach, że niezależnie od metafizyki, kierunek pracy jest ten sam. Przestań uciekać przed swoją wrażliwością i intuicją. Ona, kimkolwiek jest, zdaje się dokładnie tego od ciebie chcieć.


Odpowiedz
(@zorka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1714

@Gabka Gabka, dorzucę coś z mojego podwórka, bo sama mam w rodzinie podobną historię. Mojej cioci śniła się stara kobieta w czerni latami, aż ciocia, za radą pewnej starszej kobiety ze wsi, postawiła w domu zdjęcie swojej zmarłej babki, zapaliła świecę i po prostu zaczęła ją wspominać, mówić o niej, modlić się za nią. Postać ze snu zmieniła się, przestała być milcząca i groźna, zaczęła się uśmiechać, a po jakimś czasie sny ustały. Nie wiem, czy to była babka, czy psychika cioci, ale gest oddania czci zmarłej coś przestawił. Może warto, żebyś zrobiła coś podobnego dla prababki, skoro jej nie znałaś, a ona może czekać na to, żeby ją wspomnieć.


Odpowiedz
(@gabka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 718

@Zorka to mnie wzięło za serce, bo uświadomiłam sobie, że ja o prababci nic nie wiem, nawet imienia. Nigdy jej nie wspomniałam, nie zapaliłam za nią świecy, nie pomyślałam o niej. Jakby jej nie było. A może ona właśnie tego chce, żeby ją przywrócić pamięci. Zacznę od dowiedzenia się, jak miała na imię.


Odpowiedz
(@zorka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1714

@Gabka to dobry pierwszy krok, imię. W tradycji imię zmarłego ma ogromne znaczenie, wymówienie go, wspomnienie po imieniu, to gest przywrócenia komuś miejsca w pamięci rodu. Dowiedz się imienia, zapal świecę, powiedz na głos "pamiętam o tobie". Zobacz, czy sen się zmieni. U mojej cioci to zadziałało, choć nie od razu, dopiero po kilku tygodniach.


Odpowiedz
(@kunia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1082

@Zorka @Gabka podpisuję się obiema rękami. Oddanie czci nieznanej przodkini to jeden z najmocniejszych gestów, jakie można zrobić w takiej sytuacji. Gabka, gdy poznasz jej imię, możesz pójść dalej, dowiedzieć się, gdzie jest pochowana, odwiedzić grób, jeśli się da, zapalić znicz. Albo, jeśli grób jest daleko albo nieznany, zrobić to symbolicznie w domu, kącik pamięci, świeca, jej imię wypowiedziane na głos, może jakaś jej rzecz, jeśli coś po niej zostało w rodzinie. To nie zabobon, to przywrócenie zerwanej więzi z linią kobiecą twojego rodu.


Odpowiedz
(@gabka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 718

@Kunia zapytam mamę o grób i czy zostało po niej cokolwiek, zdjęcie, jakaś rzecz. Czuję, że to jest właśnie kierunek, w którym powinnam pójść. Te sny zmusiły mnie, żebym w ogóle pomyślała o kobiecie, o której istnieniu prawie zapomniałam, choć płynie we mnie jej krew.


Odpowiedz
(@faddi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1378

@Gabka Gabka, opowiem ci coś, co może cię zainteresować. U mnie nie była to stara kobieta, ale dziadek, jednak wzorzec identyczny, milcząca postać, która wracała na zakrętach życia. Przez lata się tego bałem. Aż na terapii usłyszałem coś, co mnie ustawiło, że postacie ze snów, które milczą, milczą często dlatego, że to my nie jesteśmy gotowi usłyszeć. Cisza nie jest jej, jest nasza. Kiedy stałem się gotowy, dziadek "przemówił" w jednym śnie, choć właściwie nie słowami, tylko nagle zrozumiałem, o co chodzi. Mówię to, bo może twoja stara kobieta milczy nie dlatego, że nie ma nic do powiedzenia, tylko dlatego, że ty jeszcze nie jesteś gotowa usłyszeć. A jak będziesz, sama "usłyszysz".


Odpowiedz
(@gabka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 718

@Faddi to piękna i mądra myśl, "cisza nie jest jej, jest nasza". To by tłumaczyło, czemu ona patrzy z takim naciskiem, ale nie mówi. Może czeka, aż będę gotowa. A ja przez te wszystkie miesiące uciekałam, więc jak miałaby przemówić do uciekającej.


Odpowiedz
(@faddi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1378

@Gabka dokładnie. Gotowość to nie jest coś, co się wymusza, to coś, co dojrzewa. Ty właśnie zaczynasz dojrzewać, skoro przestałaś uciekać i zaczęłaś pytać. Może niedługo "usłyszysz". Nie spiesz się, daj temu przyjść.


Odpowiedz
(@betalia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1692

@Gabka Gabka, chcę dotknąć tematu, którego jeszcze nie było, a który uważam za ważny. Wszyscy mówimy o "przyjęciu daru" i "uznaniu wypartej części", co jest piękne, ale chcę cię uczulić, żebyś nie pobiegła teraz w drugą skrajność i nie zaczęła nagle "rozwijać daru" na siłę, czytać wszystkiego o wróżbiarstwie, stawiać tarota, otwierać się na wszystko. To częsty błąd po takim odkryciu. Człowiek odkrywa, że ma wrażliwość po przodkach, i rzuca się w to bez przygotowania, bez ochrony, bez prowadzenia. To może być niebezpieczne. Uznanie w sobie tej części to jedno, świadome, ostrożne, stopniowe jej rozwijanie pod okiem kogoś doświadczonego to drugie. Nie myl jednego z drugim. Najpierw uznaj, oswój, a dopiero potem, jeśli w ogóle, rozwijaj, powoli i z głową.


Odpowiedz
(@gabka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 718

@Betalia dziękuję, bo faktycznie moim pierwszym odruchem po tej rozmowie było "to ja chyba powinnam zacząć się tym zajmować na poważnie". A ty mnie hamujesz, słusznie. Najpierw uznać i oswoić, bez rzucania się na głęboką wodę. Mam tendencję do robienia wszystkiego od razu i na maksa, więc to dobra przestroga.


Odpowiedz
(@betalia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1692

@Gabka dokładnie, znam ten typ, sama taka bywałam. Odkrycie wrażliwości to nie jest sygnał "rzuć się w ezoterykę", to zaproszenie do uważności wobec siebie. Może się okazać, że twój "dar" to po prostu silna intuicja, którą warto szanować w codziennym życiu, a nie powołanie na wróżkę. Daj sobie czas, żeby zrozumieć, czym to naprawdę jest, zanim zaczniesz to nazywać i rozwijać. Spokój i stopniowość.


Odpowiedz
(@lunarna)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 653

@Gabka Dorzucę coś o samym kolorze czarnym i o tej chuście, bo to detal, który warto rozwinąć. Czarna chusta na głowie starej kobiety to w polskiej i słowiańskiej kulturze obraz wręcz ikoniczny, babka, prababka, kobieta po przejściach, wdowa, "ta, co wie". To strój, który nosiły najstarsze kobiety we wsiach jeszcze niedawno, więc obraz głęboko zakorzeniony w naszej pamięci zbiorowej. Gabka, twoja postać może czerpać swój wygląd z tej właśnie pamięci, z obrazu wiejskiej babki w czerni, strażniczki domowego ogniska i wiedzy przekazywanej z pokolenia na pokolenie. To wzmacnia trop przodkini. Ona wygląda jak archetypiczna polska babka, bo być może nią właśnie jest, twoją prababką albo zbiorowym obrazem wszystkich kobiet z twojego rodu.


Odpowiedz
(@gabka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 718

@Lunarna to prawda, ona wygląda dokładnie jak te stare wiejskie kobiety w czerni, które pamiętam z dzieciństwa z odwiedzin u dalekiej rodziny na wsi. Ten obraz jest we mnie głęboko. Może faktycznie moja psychika ubrała prababkę albo cały mój ród w ten najbardziej rozpoznawalny strój "tej, co wie".


Odpowiedz
(@lunarna)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 653

@Gabka i to jest piękne, bo pokazuje, że nawet jeśli to archetyp, to czerpie z bardzo konkretnej, twojej, polskiej, rodzinnej pamięci. Ona nie jest abstrakcyjną figurą z podręcznika, ona ma twarz babek z twojego rodu. To czyni ją bliską, nie obcą. Może warto przestać myśleć o niej jako o "obcej starej kobiecie", a zacząć jako o "którejś z moich babek".


Odpowiedz
 Arat
(@arat)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 833

@Gabka Wejdę z głosem bardziej trzeźwym, bo czuję, że wątek mocno poszybował w archetypy i przodkinie, a warto przypomnieć prostsze wyjaśnienia. Gabka, zanim na dobre uznasz, że to przodkini albo dar po prababce, rozważ też, że powracająca postać starej kobiety w czerni może być po prostu obrazem twoich własnych lęków związanych ze starzeniem się, przemijaniem, śmiercią, które aktywują się w momentach przełomowych. Przełom to konfrontacja ze zmianą, a zmiana przypomina o przemijaniu. Twój umysł mógł sobie wyrzeźbić figurę "starej kobiety" jako uosobienie tego lęku. Nie twierdzę, że tak jest, mówię, że to równie prawdopodobne jak duchowe wyjaśnienia, a o wiele rzadziej brane pod uwagę, bo mniej atrakcyjne.


Odpowiedz
(@gituska)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 1160

@Arat dobrze, że to mówisz, bo wątek potrzebuje tej przeciwwagi. Choć dodam, że to, co proponujesz, lęk przed przemijaniem uosobiony w starej kobiecie, w gruncie rzeczy jest bardzo bliskie jungowskiej Strasznej Matce, o której mówiłam. Czyli i twoje "trzeźwe" wyjaśnienie, i moje "archetypowe" spotykają się w tym samym miejscu, w czymś wypartym, lęku przed przemijaniem albo wypartej intuicji. Znów się okazuje, że język psychologiczny i archetypowy opisują to samo zjawisko.


Odpowiedz
 Arat
(@arat)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 833

@Gituska zgoda, spotykamy się w pół drogi. Chodzi mi głównie o to, żeby Gabka nie zamknęła się przedwcześnie w jednej, najbardziej "magicznej" interpretacji, bo to bywa ucieczką od prostszej, trudniejszej prawdy o sobie. Jeśli rozważy i lęk przed przemijaniem, i wypartą intuicję, i ewentualną przodkinię, da sobie szansę na pełniejszy obraz, niż gdyby od razu uznała "to duch prababki" i na tym poprzestała.


Odpowiedz
(@gabka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 718

@Arat @Gituska i znów oboje macie rację, i wcale mi to nie przeszkadza. Jest we mnie i lęk przed przemijaniem, bo akurat dobijam do wieku, w którym to zaczyna doskwierać, i wyparta intuicja, i ta nieznana prababka. To pewnie wszystko naraz. Wasze różnice mi pomagają, bo nie pozwalają mi spłaszczyć tego do jednej wygodnej bajki. Dziękuję, że się spieracie, bo dzięki temu widzę pełniej.


Odpowiedz
(@wiciol)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1130

@Gabka Dorzucę szerszy kontekst, bo widzę że Taurus wspomniał o prządkach losu, a to wątek wart rozwinięcia, bo pokazuje, jak uniwersalna jest postać Gabki. Stara kobieta przędąca nić życia to jeden z najstarszych obrazów ludzkości, obecny niemal wszędzie. U Greków trzy Mojry, które przędą, mierzą i przecinają nić. U Rzymian Parki. U Germanów i Skandynawów trzy Norny u korzeni drzewa świata. U nas Dola i wątki o babie przędącej los. Germańska Frau Holle, czyli Pani Zima, też jest starą kobietą związaną z przędzeniem, śmiercią i odrodzeniem. To, że niemal każdy lud wyobraża sobie los jako starą kobietę z nicią, mówi coś o tym, jak głęboko ten obraz siedzi w człowieku. Gabka, twoja postać z motkiem stoi w jednym szeregu z tymi wszystkimi prządkami losu. To nie przypadek, że akurat nić.


Odpowiedz
(@gabka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 718

@Wiciol to mnie zachwyciło, znaczy, zrobiło ogromne wrażenie, że ten obraz jest tak stary i powszechny. Czyli kiedy widzę starą kobietę z motkiem, dotykam czegoś, co ludzkość nosi w sobie od tysiącleci. To dodaje całej sprawie głębi i jakoś mnie uspokaja, bo to znaczy, że to nie moja osobliwość, tylko coś bardzo ludzkiego.


Odpowiedz
(@wiciol)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1130

@Gabka dokładnie. I zwróć uwagę, że te prządki nigdy nie są jednoznacznie dobre ani złe, one po prostu są, nieubłagane, sprawiedliwe, ponad ludzkim dobrem i złem. Przędą to, co ma być. Twoja postać z bystrymi, nieubłaganymi oczami, jak sama opisałaś, pasuje do tego. Ona nie jest wroga ani przyjazna w ludzkim sensie, ona jest tą, która "wie, jak ma być", i czuwa nad tym. To budzi respekt, a respekt to nie to samo co strach.


Odpowiedz
 Lady
(@lady)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1266

@Gabka Gabka, dorzucę praktyczny wymiar, bo dużo już o symbolice, a chcę ci dać coś do zrobienia. Skoro motek nici jest tak istotny, możesz wpleść nić w swoją pracę z tą postacią dosłownie. W tradycji ludowej nić, przędza, czerwona wełna miały moc ochronną i łączącą. Możesz, gdy będziesz oddawać cześć prababce, mieć przy sobie kłębek nici albo kawałek wełny, jako symboliczny gest "podejmuję nić, którą ty trzymasz". To brzmi prosto, ale takie konkretne, fizyczne gesty bardzo pomagają w domknięciu pracy ze snem. Symbolika staje się dotykalna, a to przemawia do głębszych warstw psychiki mocniej niż samo myślenie.


Odpowiedz
(@gabka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 718

@Lady to piękny pomysł, kłębek nici przy świecy dla prababki. Mam nawet w domu czerwoną włóczkę po babci, która robiła na drutach. Może to nie przypadek, że akurat ona została. Wezmę ją do tego rytuału. To łączy nić ze snu z realną nicią po mojej babci, czyli z linią kobiet w mojej rodzinie. Aż mi ciarki przeszły, jak to napisałam.


Odpowiedz
 Lady
(@lady)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1266

@Gabka to bardzo mocne połączenie, włóczka po babci, nić ze snu, linia kobiet. Takie zbiegi, czerwona włóczka, która "została", często bywają w tej pracy znaczące, choć oczywiście można je czytać i jako przypadek. Niezależnie od tego, użyj jej. Trzymanie w dłoniach realnej nici po kobiecie z twojego rodu, gdy oddajesz cześć prababce, to gest, który zamknie symboliczne koło. Zaufaj temu.


Odpowiedz
(@kappi)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 888

@Gabka Wracam do wątku, bo coś mi nie daje spokoju w kontekście tego, co Gituska mówiła o ciemnej stronie. Skąd Gabka będzie wiedziała, czy idzie w dobrą stronę, czy może nieświadomie "karmi" coś, co powinna trzymać na dystans? Bo wszyscy mówimy "uznaj, przyjmij, oddaj cześć", ale co, jeśli to jednak nie jest przyjazna przodkini, tylko coś, co tylko udaje? Jak rozpoznać granicę?


Odpowiedz
(@sauwak)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1766

@Kappi wracamy do zasady, którą podałem wcześniej, obserwuj owoce. To jest najpewniejszy probierz. Jeśli w miarę tej pracy, poznawania prababki, oddawania czci, uznawania swojej wrażliwości, Gabka czuje się silniejsza, spokojniejsza, jej decyzje są trafniejsze, relacje lepsze, sen głębszy, to idzie w dobrą stronę. Jeśli natomiast zaczęłaby tracić siły, mieć coraz gorsze sny, czuć się przymuszana do dziwnych rzeczy, izolować się, podejmować autodestrukcyjne decyzje, to znak, żeby się wycofać i poszukać pomocy kogoś doświadczonego osobiście. Drzewo poznaje się po owocach. To stara, sprawdzona zasada i działa lepiej niż jakakolwiek teoria o tym, "kim ona naprawdę jest".


Odpowiedz
(@kappi)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 888

@Sauwak czyli nie tyle "rozpoznać, kim ona jest", ile "obserwować, co ta praca robi z moim życiem". To praktyczne i sprawdzalne, w odróżnieniu od gadania o tym, czy to duch, czy nie.


Odpowiedz
(@sauwak)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1766

@Kappi dokładnie. Metafizyki nie rozstrzygniemy, ale owoce widać gołym okiem. Dlatego radzę Gabce nie tyle główkować "kim ona jest", ile uważnie obserwować, czy ta cała praca czyni jej życie lepszym czy gorszym. Reszta to filozofia, a owoce to fakty.


Odpowiedz
(@gabka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 718

@Sauwak @Kappi zapisuję sobie tę zasadę jako najważniejszą z całego wątku, "obserwuj owoce". Będę notować w dzienniku nie tylko sny, ale i to, jak się czuję, jak idą decyzje, czy jest mi lepiej czy gorzej. To mi da jasny sygnał, czy idę w dobrą stronę.


Odpowiedz
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1952

@Gabka Gabka, chcę dorzucić coś o samym lęku przed tą postacią, bo to wraca w wątku. Pamiętaj, że strach przed starą kobietą, wiedźmą, babą, jest w naszej kulturze mocno wdrukowany, baśnie o babie jadze pożerającej dzieci, polowania na czarownice, obraz "złej staruchy". Nosimy w sobie kulturowy lęk przed starą kobietą, szczególnie taką, która "wie", która ma moc. To nie przypadek, że właśnie stare, mądre kobiety były palone jako czarownice. Twój lęk przed tą postacią może być po części tym dziedziczonym, kulturowym lękiem przed kobiecą mocą i mądrością, a nie reakcją na realne zagrożenie z jej strony. Warto to sobie uświadomić, bo może się okazać, że boisz się jej nie dlatego, że jest groźna, tylko dlatego, że kultura nauczyła cię bać się takich kobiet.


Odpowiedz
(@gabka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 718

@Indaphoros to mocne i prawdziwe. Faktycznie obraz "starej wiedźmy" mam w głowie jako coś strasznego, z bajek, z filmów. A może ona wcale nie jest straszna, tylko ja patrzę na nią przez ten kulturowy filtr strachu. Może gdybym zdjęła ten filtr, zobaczyłabym po prostu mądrą starą kobietę, a nie potwora.


Odpowiedz
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1952

@Gabka dokładnie. I to się łączy z tym, co mówiła Gituska o wypartej kobiecej mocy. Kultura, która przez wieki paliła mądre kobiety, zostawiła w nas głęboki lęk przed nimi, a kobietom kazała bać się własnej mocy i mądrości. Twoja stara kobieta w czerni może być właśnie tą mocą, tą mądrością, której nauczono cię się bać, także w samej sobie. Spotkanie z nią bez tego odziedziczonego lęku może być spotkaniem z własną, nieodzyskaną siłą.


Odpowiedz
(@pajeczyna)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1435

@Indaphoros pięknie to ująłeś i podpisuję się. Gabka, to może być sedno, twoja prababka była "tą, co wie", mądrą kobietą, jakich kiedyś się bano i jakie tępiono. Może ten lęk przed mocą, własną i kobiet z twojego rodu, jest tym, co masz przepracować. A ona, stara kobieta w czerni, przychodzi, żeby ci tę moc oddać, jeśli tylko przestaniesz się jej bać. To byłaby piękna klamra, odzyskanie tego, czego twój ród przez pokolenia musiał się wypierać, żeby przetrwać.


Odpowiedz
(@gabka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 718

@Pajeczyna to brzmi jak coś znacznie większego niż "dziwny sen". Jakby chodziło o odzyskanie czegoś, co kobiety w mojej rodzinie musiały w sobie zdusić, żeby je zostawiono w spokoju. A teraz, kiedy można, ta moc szuka kogoś, kto ją podejmie. Nie wiem, czy jestem gotowa to udźwignąć, ale przynajmniej zaczynam rozumieć, o co może chodzić.


Odpowiedz
(@lurisk)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 1273

@Gabka i pamiętaj, nie musisz "udźwignąć" wszystkiego naraz ani od razu. Odzyskiwanie takiej części siebie to proces na lata, nie na jeden rytuał. Zacznij od małego, poznaj prababkę, oddaj jej cześć, przestań się wypierać własnej intuicji w codziennych drobiazgach. Reszta przyjdzie, jeśli ma przyjść, w swoim tempie. Archetypy są cierpliwe, czekały w tobie tyle lat, poczekają jeszcze, aż dojrzejesz. Nie ma tu pośpiechu ani przymusu.


Odpowiedz
Wpisy: 415
(@honorata)
Połączone: 8 miesięcy temu

Czytam i mam ciarki, bo to brzmi jak coś znacznie głębszego niż "zwykły zły sen". Mam pytanie do ekspertów. Czy są ludzie, którym takie postacie śnią się przez całe życie, czy to zwykle przychodzi i odchodzi? Bo zastanawiam się, czy Gabka ma to "na zawsze", czy to faza związana z jakimś okresem.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@hellan)
Połączone: 6 lat temu

Wpisy: 1873

@Honorata bywa różnie. U niektórych taka figura pojawia się tylko w jednym okresie życia, najczęściej w czasie wielkiej przemiany, a potem znika, gdy przemiana się dokona. U innych, szczególnie u osób o silnej wrażliwości albo "darze", taka postać towarzyszy przez całe życie, wracając na kolejnych zakrętach, jak stała przewodniczka. To, którą drogą pójdzie u Gabki, zależy między innymi od tego, jak ona się do tej postaci odniesie. Jeśli zintegruje to, co postać reprezentuje, figura może się "uspokoić", przestać być natarczywa, stać się dyskretną obecnością w tle albo zniknąć. Jeśli będzie uciekać, postać prawdopodobnie będzie wracać tym natarczywiej. Sama częstotliwość i długość trwania nie są niczym niepokojącym, niepokoić powinno dopiero cierpienie, gdyby się pojawiło.


Odpowiedz
(@honorata)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 415

@Hellan czyli to po części zależy od samej Gabki, czy zintegruje to, co postać niesie. To ciekawe, bo wychodzi na to, że my sami wpływamy na to, czy taki sen wraca.


Odpowiedz
(@hellan)
Połączone: 6 lat temu

Wpisy: 1873

@Honorata dokładnie. W przypadku tego typu postaci nasze nastawienie i nasze działania na jawie realnie wpływają na to, co dzieje się we śnie. To nie jest bierne "śni mi się i nic nie mogę", to dialog, w którym mamy swój głos. Gabka nie jest ofiarą tego snu, jest jego współuczestniczką.


Odpowiedz
Wpisy: 1804
(@whisper)
Połączone: 2 lata temu

Wejdę z pytaniem do ekspertów, bo coś mi nie pasuje. Skoro tyle wskazuje na to, że to przyjazna przodkini albo przewodniczka, to dlaczego Gabka budzi się z mocnym biciem serca? Przecież gdyby to była kochana babka, sen byłby kojący, a nie taki, że człowiek się zrywa z łomotem serca. To bicie serca mnie zastanawia.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1575

@Whisper trafne pytanie. Bicie serca przy takich snach nie musi oznaczać strachu w sensie zagrożenia. Spotkanie z czymś bardzo głębokim, z archetypem tej rangi, samo w sobie wstrząsa, niezależnie od tego, czy postać jest dobra czy zła. To jak stanąć przed czymś znacznie większym od siebie, ciało reaguje, serce wali, nawet jeśli nie ma realnego zagrożenia. To raczej dreszcz wobec sacrum niż lęk przed wrogiem. Gabka zresztą sama napisała, że nie zawsze towarzyszy temu strach. Bicie serca to fizjologiczna reakcja na intensywność spotkania, nie dowód, że postać jest groźna. Choć oczywiście, jak mówiła Gituska, ciemniejszej możliwości nie wolno całkiem wykluczać.


Odpowiedz
(@whisper)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1804

@Krysztal czyli serce wali z powodu samej intensywności spotkania z czymś głębokim, nie koniecznie ze strachu. To ma sens, bo nawet piękne, wstrząsające rzeczy potrafią przyspieszyć puls.


Odpowiedz
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1575

@Whisper dokładnie. Pomyśl o ludziach, którzy płaczą ze wzruszenia albo mają gęsią skórkę przy czymś pięknym. Ciało reaguje na intensywność, nie tylko na zagrożenie. Spotkanie z głębokim obrazem sennym to przeżycie graniczne, więc i reakcja ciała bywa silna, choć sama postać nie musi być wroga.


Odpowiedz
Wpisy: 267
 Sura
(@sura)
Połączone: 2 lata temu

Wtrącę się, choć kompletnie się nie znam, bo czytam to z wypiekami jak dobry kryminał. Mam pytanie. Jeśli Gabka pozna imię prababki, zapali świecę, zrobi to wszystko, co radzicie, i sny ustaną, to skąd będzie wiedziała, czy to dlatego, że "pomogła babce", czy dlatego, że sama się z czymś pogodziła w głowie? Bo to chyba nie do odróżnienia, a ciekawi mnie, czy to w ogóle ważne.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@hellan)
Połączone: 6 lat temu

Wpisy: 1873

@Sura bystre pytanie i odpowiedź jest podobna jak przy wielu takich sprawach, tego się nie da rozdzielić i nie ma to większego znaczenia. Jeśli Gabka pozna prababkę, odda jej cześć, uzna w sobie swoją wrażliwość, a sny się uspokoją i ona poczuje wewnętrzny ład, to cel jest osiągnięty niezależnie od mechanizmu. Czy pomogła duszy, czy zintegrowała własną psychikę, czy jedno i drugie naraz, efekt jest ten sam, spokój i poczucie pełni. Pytanie "co naprawdę zadziałało" jest ciekawe, ale praktycznie drugorzędne. Działanie, które przynosi dobre owoce, jest dobre niezależnie od tego, jak je sobie wytłumaczymy.


Odpowiedz
 Sura
(@sura)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 267

@Hellan to bardzo zdrowe podejście, że nie trzeba znać mechanizmu, żeby skorzystać z efektu. Dziękuję, że tak cierpliwie odpowiadacie komuś, kto się w ogóle nie zna.


Odpowiedz
Wpisy: 371
(@riksza)
Połączone: 2 lata temu

Wtrącę się z pytaniem, bo trochę się boję po przeczytaniu tego. Czy jeśli komuś śni się taka postać, to znaczy, że "musi" zostać wróżką albo zielarką, jak prababcia Gabki? Bo brzmi to, jakby ten dar zobowiązywał, a ja bym nie chciała takiego "powołania", gdyby mi się coś podobnego śniło.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@hellan)
Połączone: 6 lat temu

Wpisy: 1873

@Riksza absolutnie nie, i dobrze, że pytasz, bo to częsty lęk. Sen o starej kobiecie, nawet jeśli wiąże się z odziedziczoną wrażliwością, w żaden sposób nie zobowiązuje do "zostania wróżką". To nie powołanie, któremu trzeba się podporządkować pod groźbą kary. To raczej zaproszenie do uznania pewnej części siebie, którą można uszanować w bardzo zwyczajny sposób, ufając swojej intuicji w codziennym życiu, będąc wrażliwym na ludzi, na naturę. Można mieć "dar po babce" i być zwyczajną osobą, która po prostu ufa swojemu wyczuciu. Rozwijanie tego w stronę praktyki ezoterycznej to wybór, nie obowiązek. Nikt nikogo do niczego nie zmusza. Gdyby ci się śniła taka postać, mogłabyś po prostu uszanować ją i swoją wrażliwość, nie zmieniając niczego w życiu.


Odpowiedz
(@riksza)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 371

@Hellan to mi ulżyło, bo myślałam, że taki sen to jak wezwanie, któremu nie można się wymówić. A z tego, co mówisz, można po prostu uszanować to i żyć dalej po swojemu. Dziękuję, bo brzmiało to trochę przytłaczająco.


Odpowiedz
(@hellan)
Połączone: 6 lat temu

Wpisy: 1873

@Riksza nie ma się czego bać. Wrażliwość, intuicja, "dar", to zasoby, nie wyroki. Można je rozwijać albo po prostu nosić w sobie z szacunkiem. Wybór zawsze należy do człowieka. Żaden sen nikogo do niczego nie przymusza.


Odpowiedz
Wpisy: 695
(@mirta)
Połączone: 2 lata temu

Mam pytanie, bo zaciekawiło mnie to wszystko. Czy dzieciom też śnią się takie stare kobiety? Bo moja babcia opowiadała mi kiedyś, że jako mała dziewczynka widywała we śnie "czarną panią", która stała w nogach łóżka. Babcia bała się tego całe dzieciństwo. Czy to to samo zjawisko, co u Gabki?


Odpowiedz
27 Odpowiedzi
(@pajeczyna)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1435

@Mirta u dzieci takie postacie pojawiają się dość często i bywają różnie odbierane. "Czarna pani w nogach łóżka" to wręcz klasyczny obraz dziecięcego snu, opisywany przez mnóstwo ludzi z różnych kultur. U dzieci interpretuje się to różnie, czasem jako naturalny element rozwoju psychiki, która oswaja lęk przed nieznanym, czasem, w ujęciu duchowym, jako realną obecność, na którą dzieci są bardziej otwarte. To, że twoja babcia to widywała, a teraz ty słyszysz o podobnym u Gabki, pokazuje, jak powszechny to obraz. Ciekawe, że wspominasz akurat babcię, bo to wzmacnia trop, że taka wrażliwość bywa rodzinna, przekazywana w linii. Może w twojej rodzinie też jest ta "nić".


Odpowiedz
(@mirta)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 695

@Pajeczyna o tym nie pomyślałam, że skoro babcia to widywała, to może i w mojej rodzinie jest coś takiego. Trochę mnie to zastanowiło, bo sama miewam silne przeczucia. Ale na razie zostawię to, bo nie czuję się gotowa w to wchodzić, jak Gabka.


Odpowiedz
(@pajeczyna)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1435

@Mirta i bardzo dobrze, nie ma pośpiechu ani przymusu, jak mówił Hellan. Możesz po prostu zachować tę świadomość z tyłu głowy. Jeśli kiedyś poczujesz potrzebę, wrócisz do tematu. A na razie wystarczy, że wiesz, że to w twojej rodzinie jest. Sama wiedza bywa ważna, nawet bez działania.


Odpowiedz
(@gabka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 718

@Mirta dołączę się, bo to, co piszesz o babci i "czarnej pani", brzmi jak echo mojej historii. Może te stare kobiety w czerni wracają w wielu rodzinach, z pokolenia na pokolenie, do kolejnych wrażliwych. Robi mi się od tego jakoś cieplej, że to nie jest moja samotna dziwność, tylko coś, co łączy mnóstwo ludzi i rodzin.


Odpowiedz
(@kunia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1082

@Gabka Gabka, czas chyba zebrać to w konkretny plan, bo nazbierało się dużo i można się pogubić. Krok pierwszy, prowadź dziennik snów i samopoczucia, notuj odległość, w jakiej stoi, co trzyma, swoje uczucia, i to, co dzieje się w twoim życiu. Krok drugi, dowiedz się o prababce, imię, jak wyglądała, czym się zajmowała, gdzie jest pochowana. Krok trzeci, oddaj jej cześć, świeca, jej imię na głos, czerwona włóczka po babci w dłoniach, gest "pamiętam o tobie, podejmuję nić". Krok czwarty, przyjrzyj się szczerze swojej wypartej intuicji i przestań się jej wstydzić w codziennym życiu, bez rzucania się od razu w ezoterykę. Krok piąty, miej prosty rytuał ochronny i obserwuj owoce. Dopiero gdy poczujesz się gotowa i bezpieczna, ewentualnie spróbuj intencji przed snem, żeby ją zapytać, czego chce. Bez pośpiechu, krok po kroku.


Odpowiedz
(@gabka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 718

@Kunia dziękuję, to jest dokładnie to, czego potrzebowałam, jasny plan w punktach. Zapisuję. Zaczynam od dziennika dziś i od rozmowy z mamą o prababci w najbliższych dniach. Reszta po kolei. Czuję, że pierwszy raz nie uciekam przed tym snem, tylko idę mu naprzeciw, i to samo w sobie już mnie uspokaja.


Odpowiedz
(@kunia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1082

@Gabka to najważniejsza zmiana, przestałaś uciekać. Reszta to już tylko kwestia czasu i cierpliwości. Wracaj z relacją, bo wielu osobom w podobnej sytuacji twoja droga może pomóc. Te postacie wracają u bardzo wielu ludzi, a mało kto ma odwagę o nich mówić.


Odpowiedz
(@leonora)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1526

@Gabka Gabka, dołączę z własną historią, bo u mnie taka postać miała inny przebieg i myślę, że warto, żebyś znała też ciemniejszy wariant, nie tylko ten kojący. Mnie też śniła się stara kobieta w czerni, lata temu, i z początku też wydawała się "tylko patrzeć". Ale u mnie z czasem zaczęła się zmieniać, podchodziła coraz bliżej, jej twarz robiła się coraz bardziej wykrzywiona, a sny coraz cięższe. Okazało się, że u mnie ta postać uosabiała coś, czego naprawdę nie chciałam widzieć, tłumioną złość na własną matkę i całą zranioną relację z nią. Dopóki uciekałam, postać była groźna. Kiedy w końcu, na terapii, zmierzyłam się z tą relacją, postać złagodniała i odeszła. Mówię to nie żeby cię straszyć, tylko żebyś wiedziała, że jeśli twoja stara kobieta zaczęłaby się robić groźniejsza, to nie znaczy, że "coś złego cię napada", tylko że dotykasz czegoś, przed czym uciekasz. To sygnał do odwagi, nie do paniki.


Odpowiedz
(@gabka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 718

@Leonora dziękuję, że dzielisz się tym ciemniejszym wariantem, bo dotąd wszystko brzmiało dość kojąco, a życie rzadko jest takie proste. Czyli jeśli ona zacznie się robić groźniejsza, mam to czytać jako "dotykam czegoś trudnego", nie jako atak. U ciebie to była relacja z matką. U mnie może to być coś innego, ale wezmę pod uwagę, że za tą postacią może stać jakaś trudna, wyparta sprawa, a nie tylko piękny dar po prababce.


Odpowiedz
(@leonora)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1526

@Gabka dokładnie. I czasem to jest jedno i drugie naraz, i dar, i rana. U mnie postać była i mądra, i groźna, bo niosła i mądrość, i ból. Możliwe, że twoja prababka, "ta co wie", niosła też jakiś ciężar rodzinny, jakąś krzywdę, jakieś tłumione rzeczy z linii kobiet. Takie babki często dźwigały dużo. Więc gdy będziesz ją poznawać, bądź gotowa i na piękne, i na trudne. Ród to nie tylko dary, to i rany przekazywane z pokolenia na pokolenie.


Odpowiedz
(@gituska)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 1160

@Leonora @Gabka to bardzo ważne dopowiedzenie i cieszę się, że padło, bo równoważy ten wątek. Dokładnie o tym mówiłam wcześniej, o ciemnej stronie archetypu. Leonora pokazuje to z życia, postać była groźna, dopóki uciekała, złagodniała, gdy się zmierzyła. To uniwersalny wzorzec. Gabka, zapamiętaj to, jeśli kiedykolwiek twoja stara kobieta zrobi się straszniejsza, to najprawdopodobniej znak, że zbliżasz się do czegoś ważnego i trudnego, a nie że "demon atakuje". Reakcją ma być wtedy odwaga i przyjrzenie się, co takiego odsuwasz, a nie ucieczka czy walka.


Odpowiedz
(@gabka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 718

@Gituska zapisuję to jako ważną wskazówkę. Groźniejsza postać to sygnał "podchodzisz do czegoś trudnego", nie "jesteś atakowana". To zupełnie zmienia reakcję, z ucieczki na uważność. Dziękuję Wam obu, bo bez tego ciemniejszego wariantu miałabym fałszywie sielankowy obraz.


Odpowiedz
(@hellan)
Połączone: 6 lat temu

Wpisy: 1873

@Gabka Dorzucę do historii Leonory, bo dotyka czegoś istotnego, ran rodowych. W wielu rodzinach, szczególnie w linii kobiet, przekazywane są nie tylko dary, ale i niezagojone rany, traumy, przemilczane krzywdy. Stara kobieta w czerni bywa nosicielką jednego i drugiego. Gabka, gdy będziesz poznawać prababkę, możesz natrafić na trudne rzeczy, jakąś tragedię, krzywdę, tajemnicę rodzinną. To częste przy takich babkach, "te, co wiedziały", często dużo wycierpiały. Bądź na to gotowa i nie uciekaj, jeśli się pojawi. Czasem postać wraca właśnie po to, żeby jakaś rodzinna rana, przemilczana przez pokolenia, została wreszcie zobaczona i opłakana. To też jest forma uzdrowienia, dla ciebie i dla całej linii.


Odpowiedz
(@gabka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 718

@Hellan to mnie zastanowiło, bo w mojej rodzinie ze strony mamy faktycznie jest jakaś przemilczana historia, coś, o czym się nie mówi, a co wisi w powietrzu. Nigdy nie drążyłam. Może prababka, ta "mądra", wiąże się z tym przemilczeniem. Może te sny to także zaproszenie, żeby spojrzeć na to, co rodzina od pokoleń chowa pod dywan.


Odpowiedz
(@hellan)
Połączone: 6 lat temu

Wpisy: 1873

@Gabka bardzo możliwe. Przemilczane historie rodzinne mają to do siebie, że "domagają się" zobaczenia, czasem właśnie przez sny u najwrażliwszego członka rodu. Nie naciskam, żebyś teraz rozkopywała rodzinne tajemnice na siłę, to wymaga delikatności i czasem wsparcia. Ale miej to z tyłu głowy. Możliwe, że twoja stara kobieta i ta przemilczana historia to dwie strony tej samej sprawy. Idź ostrożnie, z czułością wobec siebie i wobec rodziny.


Odpowiedz
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1575

@Gabka Dorzucę jeszcze jeden trop, którego nie ruszyliśmy, a który wiąże się z momentem pojawiania się postaci. Gabka, mówiłaś, że wraca głównie w okolicach pełni. W tradycji ezoterycznej i ludowej fazy księżyca są mocno wiązane z kobiecą energią i ze sferą zmarłych. Ciemny księżyc, nów, to czas Hekate, greckiej bogini rozstajów, magii i świata podziemnego, wyobrażanej często jako stara kobieta stojąca na rozdrożu z pochodnią. Pełnia z kolei to czas, gdy zasłona między światami jest cieńsza i sny stają się intensywniejsze. To, że twoja postać wraca przy pełni i na życiowych rozstajach, łączy ją z całym tym kompleksem, kobieca moc, rozdroża, świat podziemny, faza księżyca. Hekate na rozstajach to zresztą kolejna z tych starych kobiet stojących na granicy, jak baba jaga, jak Dola.


Odpowiedz
(@gabka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 718

@Krysztal Hekate na rozstajach z pochodnią, to obraz, który mnie przeszył, bo moja stara kobieta stoi właśnie jakby na straży, na progu, a ja zawsze jestem przy niej na jakimś rozdrożu życiowym. Czyli ona należy do tej samej rodziny postaci, strażniczki rozdroży, granic, przejść. To wszystko układa się w jeden wielki obraz starej kobiety, która stoi tam, gdzie trzeba wybrać drogę.


Odpowiedz
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1575

@Gabka dokładnie, i to jest piękne, jak te wszystkie tropy się zbiegają, Dola z nicią, baba jaga na progu, Hekate na rozstajach, prababka strażniczka rodu. Wszystkie to jedna wielka figura, stara kobieta na granicy, która czuwa nad przejściami i wyborami. Twój sen dotyka czegoś bardzo głębokiego i bardzo starego. Traktuj to z szacunkiem, ale bez paniki. To zaszczyt spotykać taką postać, choć i odpowiedzialność.


Odpowiedz
(@lunarna)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 653

@Gabka Dorzucę praktyczną uwagę o pełni, skoro Krysztal o niej wspomniał. Gabka, skoro postać wraca głównie przy pełni, możesz to wykorzystać. W noce przed pełnią, gdy spodziewasz się jej, przygotuj się świadomie, zrób wieczorem swój rytuał ochronny, zapal świecę, miej przy łóżku tę czerwoną włóczkę, ustaw intencję. Zamiast być zaskakiwana przez sen, możesz wyjść mu naprzeciw przygotowana. To zmienia całą dynamikę, z biernej osoby, której "się śni", stajesz się kimś, kto świadomie wita tę postać w sprzyjającym czasie. Sama gotowość i przygotowanie odbierają lęk.


Odpowiedz
(@gabka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 718

@Lunarna to świetny pomysł, wykorzystać przewidywalność, zamiast się jej bać. Skoro wiem, że przychodzi przy pełni, mogę się przygotować, zamiast czekać w napięciu. Najbliższa pełnia za jakieś dwa tygodnie, więc zdążę się przygotować, dowiedzieć o prababci, mieć włóczkę, świecę, intencję. Wyjdę jej naprzeciw, a nie będę uciekać.


Odpowiedz
(@lunarna)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 653

@Gabka dokładnie taka postawa robi różnicę. I nie nastawiaj się, że "musi" przyjść akurat tej pełni, bo sny nie są na rozkaz. Po prostu bądź gotowa, otwarta i spokojna. Jeśli przyjdzie, powitasz ją przygotowana. Jeśli nie, też dobrze, przygotowanie samo w sobie zmieni twoją relację z tym wszystkim.


Odpowiedz
(@czulu)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1268

@Gabka Gabka, chcę dorzucić coś pocieszającego na tym etapie wątku. Pomyśl, ilu ludzi marzy o tym, żeby mieć kontakt z mądrą przewodniczką, z przodkinią, z głęboką częścią siebie, i nigdy go nie dostaje. A do ciebie ona przychodzi sama, regularnie, cierpliwie, od miesięcy. Przez większość tego czasu uciekałaś, a ona i tak wracała, bez agresji, czekając. To świadczy o ogromnej cierpliwości i, jeśli przyjmiemy ezoteryczny język, o tym, że jej zależy. Niewielu ludzi dostaje taki dar, takiego cierpliwego, niewrogiego przewodnika, który czeka latami, aż będziemy gotowi. Spróbuj patrzeć na to nie jak na ciężar, ale jak na coś rzadkiego i cennego.


Odpowiedz
(@gabka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 718

@Czulu to przestawia mi perspektywę o sto osiemdziesiąt stopni. Zamiast "dlaczego mnie to spotyka i jak się tego pozbyć" mogę pomyśleć "dostałam coś rzadkiego, cierpliwego, co czekało, aż dojrzeję". To zupełnie inna postawa, z lęku robi się wdzięczność, choćby ostrożna. Dziękuję, bo tego mi było trzeba na koniec tej rozmowy.


Odpowiedz
(@czulu)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1268

@Gabka dokładnie. Lęk i wdzięczność to dwie różne soczewki na to samo zjawisko. A jak wspominaliśmy w całym wątku, twoje nastawienie wpływa na sam sen. Im więcej w tobie spokojnej wdzięczności zamiast lęku, tym łagodniejsza będzie ta postać. Zaczynasz z dobrego miejsca.


Odpowiedz
(@betalia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1692

@Gabka Gabka, na koniec ode mnie jedna przestroga równoważąca optymizm Czulu, żebyś miała pełen obraz. Wdzięczność i otwartość, owszem, ale nie naiwność. Zachowaj zdrowy rozsądek i ochronę, o których mówił Sauwak. Otwartość bez ochrony bywa nieroztropna, ochrona bez otwartości bywa jałowa. Idź środkiem, otwarta, ale uważna, ciekawa, ale czujna, z szacunkiem, ale bez ślepego zaufania. Obserwuj owoce. Jeśli wszystko idzie ku dobremu, otwieraj się dalej. Jeśli coś zaczyna zgrzytać, przyhamuj i poszukaj kogoś doświadczonego osobiście. To najzdrowsza postawa wobec takich spotkań, ani lękowa ucieczka, ani naiwne rzucenie się w ramiona.


Odpowiedz
(@gabka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 718

@Betalia dziękuję za to wyważenie, bo faktycznie po słowach Czulu omal nie wpadłam w drugą skrajność, bezkrytyczny zachwyt. A ty przypominasz, żeby iść środkiem, otwartość plus czujność. Zapisuję to jako klamrę całej rozmowy. Otwarta, ale uważna. Wdzięczna, ale z ochroną. Ciekawa, ale obserwująca owoce.


Odpowiedz
(@betalia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1692

@Gabka dokładnie tak. To jest dojrzała postawa wobec każdego głębokiego doświadczenia duchowego, nie tylko wobec twojej starej kobiety. Środek między lękiem a naiwnością. Idź tym środkiem, a nie zbłądzisz, niezależnie od tego, kim ona okaże się być.


Odpowiedz
Wpisy: 722
(@lubon)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wracam jeszcze raz, bo chcę dopytać o coś przyziemnego, skoro już wyczerpaliśmy chyba całą symbolikę. Czy jest jakiś czysto fizjologiczny powód, dla którego ludziom śnią się takie milczące postacie stojące przy łóżku? Bo Gabka opisuje, że ona stoi w nogach łóżka albo w kącie pokoju, i to brzmi jak coś, o czym czytałem w kontekście snu i mózgu.


Odpowiedz
6 Odpowiedzi
(@hellan)
Połączone: 6 lat temu

Wpisy: 1873

@Lubon tak, jest i ta warstwa, i warto ją znać dla pełni obrazu. Wrażenie obecności postaci stojącej przy łóżku, szczególnie tuż przed zaśnięciem albo zaraz po przebudzeniu, to dobrze opisane zjawisko z pogranicza snu i jawy. Nazywa się to wrażeniem obecności, a często towarzyszy halucynacjom hipnopompicznym albo hipnagogicznym, czyli obrazom pojawiającym się w stanie przejściowym między snem a jawą. Mózg w tym stanie potrafi wygenerować bardzo realistyczną postać, najczęściej stojącą w polu widzenia, w nogach łóżka albo z boku. Neuronaukowcy wiążą to z aktywnością pewnych obszarów mózgu odpowiedzialnych za poczucie cudzej obecności. Mówię o tym nie po to, żeby zredukować doświadczenie Gabki do "to tylko mózg", ale żeby pokazać, że istnieje też ta warstwa. Jak zwykle, prawda może być taka, że mechanizm mózgowy jest bramą, a treść, która przez niego płynie, bywa znacząca.


Odpowiedz
(@lubon)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 722

@Hellan czyli mózg potrafi sam z siebie wygenerować taką stojącą postać w stanie półsnu, ale to nie znaczy, że treść jest bez znaczenia. Brama i to, co przez nią płynie. Rozumiem.


Odpowiedz
(@hellan)
Połączone: 6 lat temu

Wpisy: 1873

@Lubon dokładnie. To że potrafimy nazwać mechanizm, którym obraz się pojawia, nie wyczerpuje pytania, dlaczego pojawia się akurat ten obraz, akurat w tych momentach, akurat z taką treścią. Mechanizm tłumaczy "jak", nie tłumaczy "dlaczego właśnie to i dlaczego teraz". Dlatego nie warto się chować ani wyłącznie w "to tylko mózg", ani wyłącznie w "to czysta magia". Pełny obraz obejmuje obie warstwy.


Odpowiedz
 Arat
(@arat)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 833

@Hellan dobrze, że to wyważyłeś, bo jako ten sceptyczny głos w wątku doceniam, że warstwa fizjologiczna w ogóle padła. Dorzucę dla Gabki, że to wrażenie obecności i postaci przy łóżku nasila się przy stresie, niewyspaniu, nieregularnym śnie. Gabka, skoro postać wraca w okresach przełomowych, a przełomy to zwykle stres, to częściowo może to być po prostu twój przemęczony, zestresowany mózg w stanie półsnu produkujący tę figurę. Co, jak zaznaczył Hellan, nie wyklucza głębszej treści, ale warto, żebyś zadbała o higienę snu w trudnych okresach, bo to samo w sobie może zmniejszyć częstość tych nocy.


Odpowiedz
(@gabka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 718

@Arat to praktyczna uwaga i wezmę ją do siebie. Faktycznie w okresach przełomowych śpię gorzej, jestem zestresowana, nieregularna. Zadbam o sen, regularne godziny, mniej ekranu wieczorem. Jeśli część tych nocy bierze się z przemęczenia, to higiena snu pomoże, a jeśli zostanie coś głębszego, zajmę się tym tak, jak radziliście. Jedno nie wyklucza drugiego.


Odpowiedz
 Arat
(@arat)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 833

@Gabka dokładnie taka postawa jest najzdrowsza, zadbać o przyziemne, fizjologiczne podstawy, a dopiero to, co zostanie, czytać głębiej. Wiele osób pomija ten pierwszy krok i od razu skacze w metafizykę, a czasem połowa problemu znika po prostu po wyregulowaniu snu. Najpierw fundamenty, potem piętra.


Odpowiedz
Wpisy: 1804
(@whisper)
Połączone: 2 lata temu

Mam jeszcze jedno pytanie, bo nie pojawiło się wprost. Czy Gabka powinna jakoś zmienić swoją sypialnię, przestawić łóżko, zasłonić lustro, takie rzeczy? Bo przy innych wątkach o nocnych postaciach to się przewijało, a tu jakoś nie padło.


Odpowiedz
6 Odpowiedzi
(@kunia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1082

@Whisper dobre pytanie. Można, choć w przypadku Gabki bym tego nie stawiała na pierwszym miejscu, bo jej postać nie wygląda na wrogi byt, którego trzeba "odgrodzić". Niemniej kilka rzeczy nie zaszkodzi. Lustro naprzeciw łóżka, jeśli jest, warto zasłonić albo przestawić, to klasyczne zalecenie. Łóżko najlepiej, żeby nie stało nogami dokładnie w stronę drzwi. Warto, żeby sypialnia była uporządkowana, przewietrzona, spokojna. Ale powtarzam, u Gabki to bardziej higiena niż ochrona przed atakiem, bo jej postać nie jest agresywna. Gdyby to był wrogi byt, kładłabym na to większy nacisk. Tu to raczej tworzenie spokojnej, godnej przestrzeni na spotkanie z czymś głębokim.


Odpowiedz
(@gabka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 718

@Kunia mam lustro z boku łóżka, nie naprzeciw, więc chyba w porządku. Sypialnię uporządkuję i przewietrzę, bo to i tak dobre dla snu. Skoro ona nie jest wrogiem, to nie chcę jej "odgradzać", raczej przygotować godne, spokojne miejsce, jakbym przygotowywała pokój na wizytę kogoś ważnego. To zresztą ładny sposób myślenia o tym, sprzątam, bo spodziewam się ważnego gościa.


Odpowiedz
(@kunia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1082

@Gabka piękne ujęcie i dokładnie o to chodzi. Przygotowujesz przestrzeń na spotkanie z czymś czcigodnym, nie barykadujesz się przed wrogiem. Ta różnica w nastawieniu, gość kontra najeźdźca, znów wpływa na jakość samego spotkania. Sprzątasz pokój dla babki, która ma przyjść, nie stawiasz zasieków przed potworem. Zupełnie inna energia.


Odpowiedz
(@pajeczyna)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1435

@Gabka Gabka, chcę jeszcze wrócić do południcy, bo padła wcześniej w wątku Taurusa, a warto ją odróżnić od twojej postaci, żebyś nie pomyliła tropów. Południca w słowiańskim folklorze to demon, owszem stara albo młoda kobieta, ale w bieli, pojawiający się w samo południe, w polu, w upale, atakujący ludzi, zadający zagadki, duszący śpiących na miedzy. To wroga, niebezpieczna postać, związana z dniem, słońcem, polem. Twoja kobieta jest jej niemal przeciwieństwem, w czerni, nocą, w domu, niewroga, milcząca ale nie atakująca. Więc choć obie to "stare kobiety z folkloru", należą do zupełnie różnych rejestrów. Twoja jest nocną, domową, opiekuńczo-graniczną postacią, nie polową drapieżczynią. Wspominam o tym, żebyś, czytając o słowiańskich demonach, nie przestraszyła się, że masz do czynienia z południcą, bo to inna bajka.


Odpowiedz
(@gabka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 718

@Pajeczyna dobrze, że to rozróżniasz, bo faktycznie czytając o słowiańskich demonach łatwo wszystko pomieszać i nabrać strachu. Czyli południca to dzień, pole, słońce, atak, a moja kobieta to noc, dom, cisza, czuwanie. Zupełnie inne rejestry, mimo że obie to stare kobiety. To mnie uspokaja, bo bałam się, że może to coś z gatunku tych groźnych polowych demonów.


Odpowiedz
(@pajeczyna)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1435

@Gabka nie, twoja postać nie ma nic wspólnego z południcą poza tym, że obie są kobietami w pewnym wieku z folkloru. Kontekst, pora, miejsce, zachowanie, wszystko was różni. Twoja należy do rodziny granicznych strażniczek i przodkiń, nie polowych drapieżców. Czytaj o Doli, o babie jadze jako strażniczce progu, o przodkiniach, a nie o południcy. To twoja właściwa półka.


Odpowiedz
Wpisy: 415
(@honorata)
Połączone: 8 miesięcy temu

Czytam ten wątek do końca i jestem pod ogromnym wrażeniem, jak wiele można wyczytać z czegoś, co na początku brzmiało jak "śni mi się straszna baba". Mam ostatnie pytanie. Czy Gabka, robiąc to wszystko, poznając prababkę, oddając cześć, prowadząc dziennik, ma jakoś oczekiwać, że sny ustaną, czy raczej że się zmienią? Bo zastanawiam się, jak będzie wyglądać "sukces".


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@hellan)
Połączone: 6 lat temu

Wpisy: 1873

@Honorata dobre pytanie na zakończenie. Sukces tu nie musi oznaczać, że postać zniknie. Może oznaczać, że relacja z nią się zmieni, że z milczącej, niepokojącej figury stanie się spokojną, czasem nawet uśmiechniętą obecnością, że Gabka przestanie się jej bać, że zacznie ją rozumieć. Czasem postać po dokonanej pracy odchodzi, czasem zostaje jako spokojna przewodniczka wracająca na kolejnych zakrętach, już nie jako źródło lęku, ale wsparcia. Sukces mierzy się tu zmianą jakości relacji i samopoczucia Gabki, nie samym zniknięciem snu. Spokojna stara kobieta, która czasem wraca i nie budzi już lęku, to wygrana, nawet jeśli nadal się pojawia.


Odpowiedz
(@honorata)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 415

@Hellan czyli celem nie jest "pozbyć się jej", tylko "zmienić relację z lęku na zrozumienie". To piękne i mądre, bo brzmi bardziej jak budowanie więzi niż jak walka z czymś. Dziękuję, dużo się tu nauczyłam, choć przyszłam tylko poczytać.


Odpowiedz
(@hellan)
Połączone: 6 lat temu

Wpisy: 1873

@Honorata dokładnie, to bliżej budowania relacji niż walki. I to chyba najważniejsza nauka z całego wątku, że takich postaci nie trzeba zwalczać, tylko zrozumieć i ułożyć z nimi relację. Cieszę się, że ci się przydało, nawet jeśli przyszłaś tylko poczytać. Czasem cudza historia uczy nas o nas samych.


Odpowiedz
Wpisy: 718
Rozpoczynający temat
(@gabka)
Połączone: 1 rok temu

Chcę Wam wszystkim podziękować, bo weszłam tu wystraszona, przekonana, że nawiedza mnie coś złego albo że wariuję. A wychodzę z czymś zupełnie innym, z poczuciem, że dotknęłam czegoś głębokiego, starego i być może cennego, i że mam jasny, spokojny plan, jak z tym być. Dziennik, prababka, świeca, czerwona włóczka, higiena snu, ochrona, obserwowanie owoców, i przede wszystkim zmiana nastawienia, z ucieczki na powitanie, z lęku na ostrożną wdzięczność. Przy najbliższej pełni będę gotowa wyjść jej naprzeciw, zamiast uciekać. Wrócę z relacją, gdy będę miała co opowiedzieć.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kunia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1082

@Gabka to był jeden z bogatszych wątków, jakie tu czytałam, i cieszę się, że doszłaś do takiego spokoju. Idź powoli, z czułością wobec siebie i wobec tej postaci, kimkolwiek jest. A wątek niech zostanie otwarty, bo stara kobieta w czerni wraca w snach bardzo wielu osób, które czytają to po cichu i rozpoznają w twoim opisie własne noce.


Odpowiedz
Wpisy: 1273
(@lurisk)
Połączone: 8 miesięcy temu

Podsumuję na koniec jedną myślą, bo nazbierało się tu wiele warstw. Niezależnie od tego, czy twoja stara kobieta jest realną przodkinią, archetypem twojej wypartej mocy, posłanką rodowej rany, czy obrazem twojego lęku przed przemijaniem, wszystkie te drogi prowadzą do jednego, do przestania ucieczki i do uważnego, odważnego przyjrzenia się temu, co ona w sobie niesie. To chyba najważniejsza nauka z tego wątku, że taka postać to nie wyrok i nie atak, tylko zaproszenie. Można je odrzucać latami, można też kiedyś się odwrócić i je przyjąć. Gabka dziś zaczęła się odwracać. Każdy, kto czyta i nosi w sobie podobny sen, też kiedyś może.


Odpowiedz
Wpisy: 1160
(@gituska)
Połączone: 8 miesięcy temu

Zostawiam wątek z myślą dla cichych czytelników, bo wiem, że jest Was wielu. Jeśli i Tobie śni się stara kobieta, w czerni czy w bieli, milcząca czy mówiąca, nie zakładaj od razu najgorszego. Te postacie znacznie częściej są strażniczkami, przewodniczkami, przodkiniami i częściami nas samych niż wrogimi bytami. Ale nie popadaj też w naiwność, obserwuj owoce, miej ochronę, idź środkiem. A jeśli postać jest groźna, jak u Leonory, potraktuj to jako sygnał, że dotykasz czegoś trudnego i ważnego, nie jako atak. W obu przypadkach kierunek jest ten sam, odwaga i uważność zamiast ucieczki.


Odpowiedz
Wpisy: 1575
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

I niech to zostanie otwarte. Pytania o stare kobiety w snach wracają u nas regularnie, w różnych wariantach, więc kolejne osoby na pewno tu trafią. Kto ma własną historię takiej postaci, własne jej oswojenie, własny sposób albo własne pytanie, niech dopisze. Im więcej głosów z pierwszej ręki, i tych kojących jak u Gabki, i tych trudniejszych jak u Leonory, tym pełniejszy obraz dla tych, którzy dopiero teraz, czytając po cichu, rozpoznają w opisie własną nocną gościówę i nie wiedzą, czy się bać, czy zaprosić ją do rozmowy.


Odpowiedz
Wpisy: 1266
 Lady
(@lady)
Połączone: 2 lata temu

Zajrzę jeszcze raz, bo przypomniała mi się rzecz, którą warto dodać dla Gabki przed jej pracą przy pełni. Kiedy będziesz oddawać cześć prababce ze świecą i włóczką, dobrze jest powiedzieć coś do niej na głos. Nie musi to być żadna formuła, raczej własne, szczere słowa. Możesz powiedzieć, że jej nie znałaś, że żałujesz, że o niej zapomniano, że chcesz ją poznać i uszanować, że jeśli przychodzi z czymś dla ciebie, jesteś gotowa słuchać, ale prosisz, by przychodziła w pokoju. Wypowiedzenie tego na głos, w samotności, przy świecy, ma w sobie moc, jakiej samo myślenie nie ma. Głos uobecnia intencję. To stary, prosty gest, a działa.


Odpowiedz
20 Odpowiedzi
(@gabka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 718

@Lady dziękuję, zapiszę sobie, żeby mówić do niej na głos, własnymi słowami. Trochę dziwnie będzie mówić do pustego pokoju, ale rozumiem, że właśnie wypowiedzenie tego ma znaczenie. Powiem jej, że jej nie znałam, że chcę poznać, i poproszę, żeby przychodziła w pokoju. To brzmi jak rozpoczęcie znajomości z kimś z mojej rodziny, kogo nigdy nie miałam okazji spotkać.


Odpowiedz
 Lady
(@lady)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1266

@Gabka dokładnie tak to potraktuj, jak rozpoczęcie znajomości. Pierwsze przedstawienie się komuś z rodziny, kogo nie zdążyłaś poznać. Dziwność miń na początku, po chwili poczujesz, że to naturalne. Wielu ludzi mówi, że po takim głośnym przywitaniu zmarłej krewnej poczuli ulgę, jakby coś zostało wreszcie powiedziane po latach milczenia.


Odpowiedz
(@vladi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 702

@Gabka Dorzucę krótko, bo większość już powiedziano, ale jedna rzecz mi leży. Gabka, w całej tej pracy nie zapomnij o najprostszym, o cierpliwości. Te sny budowały się od jesieni, postać dojrzewała w tobie przez miesiące, a ty dopiero teraz przestajesz uciekać. Nie oczekuj, że po jednej świecy i jednej rozmowie z mamą wszystko się ułoży. To proces na tygodnie, może miesiące. Czasem postać po pierwszym powitaniu wraca intensywniej, zanim się uspokoi, o czym wspominano przy innych wątkach. Daj temu czas i nie zniechęcaj się, jeśli efekty nie przyjdą natychmiast. Najgłębsze rzeczy dzieją się powoli.


Odpowiedz
(@gabka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 718

@Vladi dziękuję za przypomnienie o cierpliwości, bo mam tendencję chcieć wszystkiego od razu. Przyjmuję, że to proces na tygodnie albo miesiące, i że może najpierw się nasilić, zanim się uspokoi. Nie będę się zniechęcać. Skoro czekałam miesiącami w lęku, mogę poczekać jeszcze trochę w spokojnej pracy.


Odpowiedz
(@vladi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 702

@Gabka dobra postawa. I zauważ, że już sama zmiana z czekania w lęku na czekanie w spokojnej pracy jest ogromna, niezależnie od tego, kiedy sny się zmienią. Twój wewnętrzny stan już się przestawił, a to często pierwszy i najważniejszy owoc całej tej drogi.


Odpowiedz
(@simma)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1754

@Gabka Gabka, ostatnia rzecz ode mnie, bo wątek pięknie się domyka. Gdy już poznasz prababkę, dowiesz się jej imienia i historii, rozważ, czy nie warto tej wiedzy gdzieś zapisać, spisać jej historię, to czego się dowiesz, dla siebie i dla młodszych w rodzinie. Bo skoro ona "wypadła z pamięci", a teraz wraca, to jednym z najpiękniejszych domknięć jest przywrócenie jej rodzinie nie tylko w twojej głowie, ale i w pamięci następnych pokoleń. Spisana historia prababki, przekazana dalej, to gest, który zamyka koło zapomnienia. Czasem właśnie o to chodzi tym powracającym postaciom, żeby nie zniknąć bez śladu.


Odpowiedz
(@gabka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 718

@Simma to piękny pomysł, spisać jej historię i przekazać dalej. Mam siostrzenicę, której mogłabym kiedyś opowiedzieć o prababce zielarce, "tej, co wiedziała". Tak ona nie zniknie, tylko wróci do rodzinnej pamięci na pokolenia. Może to jest ostateczny sens tych snów, żeby ją wskrzesić w pamięci rodu, a nie tylko uspokoić moje noce.


Odpowiedz
(@simma)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1754

@Gabka to byłoby najpiękniejsze z możliwych domknięć. Z osoby, która nawiedza twoje sny, prababka stałaby się znów częścią żywej pamięci rodziny, opowiadaną, wspominaną, obecną. A ty z osoby uciekającej przed snem stałabyś się tą, która przywróciła ją rodowi. To zamienia cały ten niepokój w coś twórczego i pięknego.


Odpowiedz
(@faddi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1378

@Gabka Gabka, jak będziesz miała tę relację, daj znać, naprawdę. Nie spiesz się, bo to potrwa, ale wróć kiedyś. Twoja historia, jak się rozwinie, pomoże wielu, którzy czytają i mają to samo, ale boją się zacząć. Wątki takie jak ten żyją dzięki temu, że ktoś wraca i mówi "zrobiłam to, poznałam ją, i oto co się zmieniło". To jest cenniejsze niż wszystkie nasze teorie razem wzięte, bo to świadectwo z pierwszej ręki.


Odpowiedz
(@gabka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 718

@Faddi obiecuję wrócić, choćby za kilka miesięcy, gdy poznam prababkę i zobaczę, jak zmienią się sny. Chcę domknąć tę pracę uczciwie i wtedy opowiedzieć. Dziękuję Wam wszystkim, naprawdę. Weszłam tu jako ktoś nawiedzany przez straszną babę, a wychodzę jako ktoś, kto rusza na spotkanie z własną prababką i z częścią siebie, której się wypierał. To ogromna zmiana jak na jeden wątek na forum.


Odpowiedz
(@hellan)
Połączone: 6 lat temu

Wpisy: 1873

@Gabka to była wartościowa rozmowa, dla ciebie i dla wielu czytających po cichu. Idź spokojnie, krok po kroku, z czułością i z odwagą. A wątek zostawiamy otwarty, dla ciebie, gdy wrócisz, i dla wszystkich, którym śni się stara kobieta i którzy dopiero teraz, czytając, zaczynają rozumieć, że może to nie wróg, tylko zaproszenie. Drzwi zostają uchylone.


Odpowiedz
(@kappi)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 888

@Gabka Wrócę jeszcze raz, bo jednego wątku chyba do końca nie rozwinęliśmy. Gabka pisała na początku, że ta kobieta czasem trzyma zawiniątko, jakby tuliła. Sporo mówiliśmy o motku nici, a o zawiniątku mało. Co takie zawiniątko może oznaczać, skoro ona je tuli, a nie podaje?


Odpowiedz
(@pajeczyna)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1435

@Kappi zawiniątko, które stara kobieta tuli, to bogaty obraz i bywa czytany na kilka sposobów. Najczęstszy, że to dziecko albo coś, co symbolizuje nowe życie, nowy początek, coś, co dopiero ma się narodzić w życiu śniącej. Drugi, że to coś, co śniąca utraciła albo czego się wyrzekła, a co postać przechowuje, jakaś zdolność, marzenie, część siebie odłożona na bok. Trzeci, w kontekście prababki akuszerki, która "odbierała porody", zawiniątko może być wprost obrazem jej dawnego zajęcia, noworodka, który łączy ją z rolą tej, co przyjmowała nowe życie. To, że tuli, a nie podaje, sugeruje, że to coś jeszcze nie jest gotowe, by przejść do Gabki, albo że Gabka jeszcze nie jest gotowa, by to przyjąć.


Odpowiedz
(@gabka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 718

@Pajeczyna to z akuszerką mnie przeszło, bo zupełnie zapomniałam, że prababka odbierała porody. Czyli zawiniątko może być dosłownie nawiązaniem do tego, czym się zajmowała, do nowego życia, które przyjmowała. A skoro tuli je, a nie daje, to może faktycznie czeka, aż dojrzeję, aż będę gotowa coś od niej przyjąć. To wszystko zaczyna się składać w jeden, spójny obraz prababki, która coś dla mnie trzyma.


Odpowiedz
(@pajeczyna)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1435

@Gabka i to, czego nie wiemy, a co warto, żebyś sama wyczuła z czasem, to czy to zawiniątko jest dla ciebie, czy ona je przy sobie trzyma jako swoje. Gdy poznasz jej historię i gdy oswoisz tę postać, może w którymś śnie zrozumiesz, czym jest to, co tuli, albo nawet ona ci to poda. Nie forsuj tego, niech przyjdzie. Ale obserwuj zawiniątko w dzienniku tak samo uważnie jak motek i odległość, bo to może być klucz do tego, czego ona naprawdę chce.


Odpowiedz
(@lunarna)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 653

@Pajeczyna @Gabka dorzucę jeszcze jedną możliwość, bo zawiniątko bywa też obrazem ciężaru, czegoś dźwiganego, jakiejś rodowej rany albo tajemnicy noszonej przez pokolenia. Skoro Gabka wspomniała o przemilczanej historii w rodzinie, to zawiniątko, które stara kobieta tuli, może być właśnie tym ciężarem, który ród nosi w milczeniu. Wtedy gest tulenia, a nie podawania, znaczyłby "noszę to, dźwigam to, a ty jeszcze nie wiesz, co to jest". Możliwe, że dopiero gdy Gabka dotknie tej rodzinnej tajemnicy, zrozumie, co prababka tuli i dlaczego.


Odpowiedz
(@gabka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 718

@Lunarna to też mnie zastanowiło, bo te dwie rzeczy mogą się łączyć, nowe życie i ciężar zarazem. Może prababka tuli i to, co dobre z rodu, dar, wrażliwość, i to, co bolesne, ranę, tajemnicę. Jedno zawiniątko, a w nim cały ród, jasny i ciemny naraz. Im dłużej o tym myślę, tym bardziej czuję, że ona przyszła, żebym wreszcie to wszystko zobaczyła, i piękne, i trudne, i podjęła, zamiast udawać, że tego nie ma.


Odpowiedz
(@hellan)
Połączone: 6 lat temu

Wpisy: 1873

@Gabka pięknie to ujęłaś i to chyba dobre miejsce, żeby zostawić ten obraz otwarty. Jedno zawiniątko, a w nim cały ród, dar i rana naraz. Nie musisz teraz rozstrzygać, czym dokładnie jest. Poznawaj prababkę, oddawaj jej cześć, prowadź dziennik, obserwuj zawiniątko i motek, i pozwól, by sens odsłaniał się stopniowo, w swoim czasie. Czasem najważniejsze obrazy odsłaniają się latami i nie trzeba ich rozszyfrowywać na siłę. Wystarczy patrzeć uważnie i z czułością.


Odpowiedz
(@gabka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 718

@Hellan tak zrobię, nie będę rozszyfrowywać na siłę, tylko patrzeć uważnie i pozwolić, by sens przychodził sam. Dziękuję Wam wszystkim raz jeszcze. Zaczynam swoją drogę, od dziennika, od rozmowy z mamą, od świecy i czerwonej włóczki przy najbliższej pełni. Wrócę, gdy będę miała co opowiedzieć, czy poznałam jej imię, czy zmieniły się sny, czy zrozumiałam, co tuli. Do tego czasu noszę w sobie spokój, którego przedtem nie miałam.


Odpowiedz
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1575

@Gabka i to jest najważniejsze, że niesiesz w sobie spokój zamiast lęku. Reszta przyjdzie albo nie, w swoim czasie, ale ta zmiana już się dokonała i jest twoja. Wracaj z relacją, czekamy. A wątek zostaje otwarty, dla ciebie i dla wszystkich, którym stara kobieta w czerni zagląda w sny i którzy dopiero szukają odwagi, by się odwrócić i spojrzeć.


Odpowiedz
Wpisy: 1714
(@zorka)
Połączone: 2 lata temu

Zostawiam to z jedną myślą dla tych, którzy trafią tu później ze swoją własną starą kobietą w snach. Możecie się jej bać latami, jak Gabka, jak ja kiedyś przy mojej cioci. A możecie kiedyś, jak ona dzisiaj, postawić świecę, wypowiedzieć imię, podjąć nić i powiedzieć "widzę cię, nie uciekam". To moment, w którym sen przestaje być nawiedzeniem, a staje się spotkaniem. Każdemu z Was tego życzę, kiedy poczujecie się gotowi.


Odpowiedz
Wpisy: 1435
(@pajeczyna)
Połączone: 2 lata temu

I niech to zostanie otwarte. Stara kobieta w czerni wraca w snach niezliczonych ludzi, w każdym pokoleniu, w każdej kulturze. Komu się śni, kto ją oswoił, kto ma własny sposób albo własne pytanie, niech pisze. Im więcej takich relacji, tym mniej samotnych nocy dla tych, którzy budzą się z mocnym biciem serca i nie wiedzą, kto stoi w nogach ich łóżka, ani czy mają się bać, czy może wreszcie się odwrócić i spojrzeć jej w te bystre, nieubłagane oczy.


Odpowiedz
Wpisy: 1273
(@lurisk)
Połączone: 8 miesięcy temu

Zostawiam to z ostatnią myślą. Wszystko, co tu padło przez tyle głosów, sprowadza się do jednego, że obraz, który nas nawiedza, najczęściej nie przychodzi po to, by nas zniszczyć, ale by nas o coś dopytać. Stara kobieta w czerni stoi w nogach łóżka i patrzy, aż wreszcie ktoś znajdzie odwagę zapytać "czego chcesz". Gabka dziś tę odwagę w sobie znalazła. Każdy, kto czyta to po cichu i rozpoznaje w opisie własną nocną gościówę, też kiedyś może. Drzwi do tej rozmowy zostają otwarte.


Odpowiedz
Udostępnij: