Forum

Asystent AI
Woda w rytuałach - ...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Woda w rytuałach - czy rodzaj wody naprawdę coś zmienia

Strona 1 / 5

Wpisy: 383
Rozpoczynający temat
(@chalcedonka)
Połączone: 1 rok temu

Ostatnio przy okazji jednego rytuału oczyszczającego zaczęłam się zastanawiać, czy faktycznie ma znaczenie, skąd pochodzi woda. Używałam deszczówki, bo tak wyczytałam w kilku miejscach, ale potem ktoś mi powiedział, że równie dobrze można wziąć kranówkę i intencja i tak robi całą robotę. Nie wiem, czy to takie proste. Czytałam trochę o strukturze wody, o tym jak różne tradycje traktowały źródła, studnie, rzeki... i to nie wygląda na przypadkowe rozróżnienie. Ale z drugiej strony - może to jest tak, że woda z kranu to woda z kranu i nie ma co kombinować? Ciekawa jestem, czy ktoś tutaj świadomie dobiera rodzaj wody do konkretnego rytuału i czy widzi w tym jakąś różnicę.


Odpowiedz
183 odpowiedzi
Wpisy: 745
(@pelagiusza86)
Połączone: 2 miesiące temu

To jest temat, który naprawdę różni praktyków. W tradycji hoodoo na przykład bardzo konkretnie rozróżnia się wody - jest Florida Water (ale to akurat mieszanina, nie woda sensu stricto), jest woda burzowa zbierana przy pierwszym gromie, woda z trzech rzek, woda cmentarna... każda ma inne zastosowanie i nie są zamienne. To nie jest kwestia intencji, to jest kwestia tego, co ta woda niesie ze sobą energetycznie i symbolicznie. Mam wrażenie, że argument 'intencja zastąpi wszystko' to trochę takie wygodne uproszczenie.


Odpowiedz
Wpisy: 707
(@pranava)
Połączone: 3 tygodnie temu

Z jednej strony rozumiem ten argument o intencji, sam go używałem jakiś czas temu. Ale im dłużej pracuję z wodą w medytacjach i rytuałach, tym bardziej czuję, że jednak coś w tym jest z tym rozróżnieniem. Woda ze źródła, które wydobywa się z ziemi głęboko, ma inny 'ciężar' - trudno to inaczej opisać. Deszczówka złapana podczas burzy a deszczówka z lekkiego, wiosennego deszczu to też nie to samo. Nie twierdzę, że kranówka nie działa, ale... no nie jest tym samym.


Odpowiedz
Wpisy: 900
(@magicwoman)
Połączone: 2 lata temu

Deszczówka z burzy to akurat ciekawy przypadek, bo w różnych tradycjach jest przypisywana do bardzo konkretnych celów - głównie do rytuałów związanych ze zmianą, przełomem, rozrywaniem czegoś. Nie używałabym jej do rytualnego oczyszczenia, bo niesie ze sobą zbyt duży ładunek dynamiki. Do oczyszczenia wolę wodę źródlaną albo zbieraną przy pełni - jest spokojniejsza, bardziej receptywna. Chalcedonka, napisałaś 'oczyszczający' - czego dokładnie dotyczył ten rytuał? Bo to może zmieniać odpowiedź.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@chalcedonka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 383

@Magicwoman Oczyszczenie przestrzeni, konkretnie pokoju po pewnym ciężkim okresie. Chciałam po prostu 'wyczyścić powietrze' energetycznie. Użyłam deszczówki zebranej przy spokojnym deszczu, nie przy burzy, więc chyba trafiłam lepiej niż myślałam. Ale to co piszesz o wodzie burzowej jako niosącej dynamikę zmiany - to jest ciekawe rozróżnienie. Logicznie to ma ręce i nogi.


Odpowiedz
Wpisy: 408
(@latawiec)
Połączone: 1 miesiąc temu

A co z wodą święconą? Pytam serio, bo mam wrażenie, że w dyskusjach o wodzie w rytuałach często się ją pomija albo traktuje jak 'tylko kościelną', a tymczasem to jest woda, która przeszła przez konkretny rytuał intencji zbiorowej i to nie jest bez znaczenia. Używam jej czasem do czyszczenia przedmiotów, które kupiłem z nieznanych źródeł.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@pelagiusza86)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 745

@Latawiec Woda święcona to akurat bardzo interesujący przypadek, bo łączy oba podejścia - i substancjalność (jest to woda z konkretnego źródła, z reguły zdatna do picia, poddana fizycznej zmianie przez dodanie soli w tradycji katolickiej) i intencję zbiorową. Badania Emoto - wiem, wiem, kontrowersyjne metodologicznie - ale niezależnie od oceny jego pracy, samo pytanie o to, czy woda 'zapamiętuje' intencję, jest w różnych tradycjach traktowane poważnie od tysięcy lat. Nie twierdzę, że Emoto miał rację, ale nie traktuję też wody święconej jako przypadkowego dodatku.


Odpowiedz
Wpisy: 244
(@joasieńka00)
Połączone: 1 rok temu

Hej, a czy ktoś próbował robić rytualną wodę księżycową? Bo czytałam, że wystawia się ją na pełnię, ale nigdzie nie mogłam znaleźć, czy ma jakieś konkretne zastosowanie, czy to bardziej taka ogólna 'naładowana' woda do wszystkiego? Bo jeśli woda burzowa jest do zmiany, a woda źródlana do oczyszczenia, to księżycowa do czego?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@magicwoman)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 900

@Joasienka00 To nie jest tak, że każda woda ma jedno, stałe przypisanie. Woda księżycowa zależy mocno od fazy - pełnia to co innego niż nów. Przy pełni zbierana ma bardziej 'wypełniający' charakter, można jej używać do rytuałów związanych z manifestacją, dopełnieniem czegoś. Przy nowie raczej nie zbierałabym wody z intencją aktywowania czegoś nowego - nów to raczej czas pustki i początku, który jeszcze nie jest gotowy. Ale to też zależy od tradycji, z którą pracujesz.


Odpowiedz
Wpisy: 712
(@wrotycz)
Połączone: 3 miesiące temu

Zastanawiam się, czy przypadkiem nie mieszamy tu dwóch różnych rzeczy. Bo jedno to symbolika i przypisania kulturowe - woda z rzeki, deszczówka, burzowa etc. A drugie to faktyczna różnica w składzie chemicznym i fizycznym wody. Woda twarda kontra miękka, woda z rożnych warstw geologicznych ma różny skład mineralny... Czy to ma jakieś znaczenie w kontekście rytuałów? Czy rozmawiamy czysto symbolicznie, czy jest jakiś substancjalny aspekt?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@pranava)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 707

@Wrotycz To jest naprawdę dobre pytanie i myślę, że obie te warstwy się przenikają. Skład mineralny wody, jej pH, jej 'historia geologiczna' - to nie jest tylko chemia, to też jest informacja o tym, skąd pochodzi. Woda z górskiego źródła, która przeszła przez granit i łupki przez setki lat, niesie ze sobą coś innego niż woda z płytkiej studni na nizinie. Nie twierdzę, że jeden jest lepszy, ale są inne. Dla mnie to ma znaczenie przy doborze - tak jak dobierasz kamień do pracy z czakrami ze względu na jego właściwości, nie tylko wygląd.


Odpowiedz
Wpisy: 666
(@goryczka)
Połączone: 1 rok temu

A właśnie, bo ja zawsze myślałam, że jak kupuję wodę źródlaną w sklepie, to ona ma te same właściwości co ta bezpośrednio ze źródła. Ale to chyba nieprawda, bo woda siedziała w plastiku, w ciemnym magazynie, była transportowana... czy ona wtedy nie 'traci' czegoś? Jak to w ogóle sprawdzić?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@chalcedonka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 383

@Goryczka Szczerze? Nie wiem, czy można to 'sprawdzić' w sensie obiektywnym. Ale jest pewna logika w tym, co mówisz - woda w plastiku, szczególnie w upale podczas transportu, może wchłaniać mikrocząsteczki plastiku, co jest faktem chemicznym. Czy to ma znaczenie energetyczne? Nie wiem. Natomiast wielu praktyków z którymi rozmawiałam używa przed rytuałem wody butelkowanej, ale ją wcześniej 'reaktywuje' - wystawia na słońce, na księżyc, wkłada do niej kryształ. Nie mówię że to wystarcza, ale nie jest tak, że sklep to automatycznie ślepa uliczka.


Odpowiedz
Wpisy: 408
(@latawiec)
Połączone: 1 miesiąc temu

Ta kwestia reaktywacji wody jest ciekawa, bo widziałem różne podejścia. Jedni wkładają kryształy do wody bezpośrednio, inni stawiają naczynie na krysztale, jeszcze inni twierdzą, że samo wystawienie na słońce wystarczy. Czy ktoś tu ma jakieś przemyślenia, co tak naprawdę działa najlepiej? Bo przy przedmiotach - a nie wodzie - mam wrażenie, że kontakt bezpośredni robi różnicę, ale z wodą nie jestem taki pewny.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@pelagiusza86)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 745

@Latawiec Przy kryształach i wodzie jest jeden ważny praktyczny aspekt, który często się pomija - nie wszystkie kryształy można moczyć. Selenity, piryt, malachit, angelit - rozpuszczają się lub reagują z wodą i możesz skończyć z wodą nasyconą czymś, czego nie chcesz połykać ani tym skrapiać. To jest argument za postawieniem kryształu pod naczyniem albo obok, nie bezpośrednio w środku. Ale to jest kwestia bezpieczeństwa, nie filozofii.


Odpowiedz
Wpisy: 255
(@runiarka_57)
Połączone: 1 rok temu

Hej, a co z wodą z morza? Bo byłam ostatnio nad morzem i nazbierałam sobie trochę wody morskiej, myśląc że się przyda. Ale nie wiem teraz do czego. Czytałam że sól morska oczyszcza, wiec myslę że woda morska też? Czy to jednak inna sprawa niz sól?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@magicwoman)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 900

@Runiarka_57 Woda morska i sól morska to rzeczywiście trochę co innego w użyciu, mimo że jedno pochodzi z drugiego. Woda morska jest zbierana z konkretnego miejsca, niesie energię tego miejsca - pływów, głębiny, ruchu. Sól wyparowana to jakby esencja, bardziej skondensowana, 'stała'. Woda morska bywa używana w rytuałach oczyszczających, ale uwaga - ma dużo soli, więc nie używaj jej do podlewania roślin ani na materiały, które sól niszczy. Do skrapiania przestrzeni albo obmywania rąk przed rytuałem - jak najbardziej.


Odpowiedz
Wpisy: 712
(@wrotycz)
Połączone: 3 miesiące temu

Wracając do początku tego wątku - bo trochę odpłynęliśmy - zastanawiam się nad jedną rzeczą. Chalcedonka pytała, czy rodzaj wody naprawdę coś zmienia. Myślę, że kluczowe jest 'naprawdę'. Bo jeśli ktoś wierzy głęboko, że woda burzowa działa inaczej niż kranówka, to dla tej osoby działa inaczej - bo zmienia jej stan wewnętrzny przed rytuałem, jej skupienie, intencję. Czy to jest 'naprawdę'? Zależy co przez to rozumiemy.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@pranava)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 707

@Wrotycz Rozumiem co mówisz, ale trochę się nie zgadzam z tym kierunkiem. To taki argument, który sprowadza wszystko do 'to jest tylko w głowie'. A mi zależy na tym, żeby nie redukować tych rozróżnień tylko do psychologii użytkownika. Różne wody mają różne składy, różną historię, różne źródła - to są fakty niezależne od mojej wiary. Kwestia, czy te różnice mają znaczenie energetyczne, jest otwarta. Ale nie chciałbym, żeby cała rozmowa skończyła się na 'intencja robi wszystko', bo to zamknęłoby dyskusję zanim się naprawdę zaczęła.


Odpowiedz
Wpisy: 383
Rozpoczynający temat
(@chalcedonka)
Połączone: 1 rok temu

Dokładnie to mnie interesuje w tym temacie. Bo nie pytałam, czy różnica jest 'tylko psychologiczna' - pytałam, czy jest różnica. I z tej rozmowy wyciągam, że tradycje, które przez wieki pracowały z różnymi wodami i robiły konkretne rozróżnienia, nie robiły tego bez powodu. Hoodoo, tradycja katolicka z wodą święconą, wicca z wodą księżycową, szamanizm z wodą ze źródeł - to są niezależne od siebie systemy, które doszły do podobnych wniosków. To nie może być tylko zbieżność.


Odpowiedz
Wpisy: 255
(@runiarka_57)
Połączone: 1 rok temu

A ja mam pytanie do tego co pisała Chalcedonka - bo ona wspomniała, że tradycje robiły rozróżnienia 'nie bez powodu'. Ale skąd wiemy, że te rozróżnienia były oparte na obserwacji, a nie np. na dostępności? Może woda ze źródła była używana do rytuałów, bo po prostu była czysta i nie chorowało się po jej użyciu, a nie dlatego że miała jakieś szczególne właściwości energetyczne?


Odpowiedz
Wpisy: 707
(@pranava)
Połączone: 3 tygodnie temu

To jest uczciwe pytanie, naprawdę. Ale myślę że argument z dostępnością rozkłada się, kiedy spojrzysz na to, że w miejscach gdzie woda ze źródła była powszechna, nadal robiono rozróżnienia między różnymi źródłami, różnymi porami roku, różnymi warunkami zbioru. Gdyby chodziło tylko o czystość, jedno źródło byłoby tak samo dobre jak drugie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wrotycz)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 712

@Pranava No ale to wciąż może być wyjaśnione czymś innym niż energetyka - na przykład smakiem, temperaturą wody, składem mineralnym, który ludzie czuli intuicyjnie, choć nie mieli narzędzi do analizy. Nie mówię, że tak jest, tylko że samo istnienie rozróżnień nie dowodzi, że chodziło o energię. Choć przyznaję, twój argument jest lepszy niż zwykłe 'bo tradycja'.


Odpowiedz
Wpisy: 900
(@magicwoman)
Połączone: 2 lata temu

Właśnie ta kwestia rozróżnień wewnątrz tej samej kategorii jest dla mnie najbardziej przekonująca. W folklorze słowiańskim mamy np. rozróżnienie między wodą 'żywą' i 'martwą' - i to nie dotyczyło źródła kontra rzeki, tylko dotyczyło wody zebranej z różnych kierunków, w różny sposób, o różnych porach. To jest zbyt szczegółowe, żeby tłumaczyć to wyłącznie praktyką sanitarną.


Odpowiedz
Wpisy: 383
Rozpoczynający temat
(@chalcedonka)
Połączone: 1 rok temu

O, Magicwoman trafiła w sedno. Żywa i martwa woda to jeden z ciekawszych przypadków, bo pojawia się w bardzo różnych kulturach, nie tylko słowiańskiej. W Iranie mamy wodę 'zarathusztryjską' zebraną przed wschodem słońca, w tradycji celtyjskiej mamy rozróżnienie między wodami płynącymi z wschodu i zachodu. Zbyt wiele zbieżności, żeby to była przypadkowa konwencja.


Odpowiedz
Wpisy: 244
(@joasieńka00)
Połączone: 1 rok temu

Czekajcie, bo nie wiem co to jest ta żywa i martwa woda poza bajkami. Czy to jest dosłowne, że jakaś woda jest 'żywa', czy to jest metafora? Bo jak to rozróżnić w praktyce?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@pelagiusza86)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 745

@Joasienka00 To jest starszy koncept niż bajki, które go przejęły. 'Żywa woda' to w uproszczeniu woda płynąca, zebrana w ruchu - ze źródła, z rzeki pod prąd, przy wschodzącym słońcu. 'Martwa' to woda stojąca, zebrana po zmierzchu, z rozlewisk. Przypisania były odwrotne niż można by się spodziewać - martwa woda nie była 'zła', używano jej do pewnych rytuałów związanych z przejściem, ze śmiercią właśnie, z zakończeniem czegoś.


Odpowiedz
(@latawiec)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 408

@Pelagiusza86 A czy to rozróżnienie ma odpowiednik w jakichś tradycjach, które są bardziej na zachód? Bo słyszałem coś podobnego w kontekście magii ceremonialnej, ale tam chodziło raczej o wodę zbieraną w określone dni tygodnia, nie o ruch wody. Zastanawiam się czy to ta sama koncepcja w innym opakowaniu.


Odpowiedz
(@pelagiusza86)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 745

@Latawiec Myślę, że to pokrewne, ale nie identyczne. W magii ceremonialnej - np. w tradycji Solomonicznej - czas zbioru jest kluczowy i związany z planetami dnia. Środa to Merkury, woda zebrana w środę miała inne przypisania niż ta z piątku. To nakłada się na koncepcję ruchu wody, ale nie jest z nią tożsame. Słowiańskie rozróżnienie jest starsze i bardziej przyrodnicze, ceremonialne jest bardziej matematyczne, astronomiczne.


Odpowiedz
Wpisy: 666
(@goryczka)
Połączone: 1 rok temu

Dobra, ale to wszystko dotyczy wody zebranej bezpośrednio. A wracając do mojego wcześniejszego pytania o wodę butelkowaną - bo Chalcedonka powiedziała, że nie wie czy można to sprawdzić obiektywnie. Mnie bardziej interesuje, czy ktoś z was faktycznie rezygnuje z wody butelkowanej i skąd wtedy bierze tę 'odpowiednią' wodę? Bo nie wszyscy mamy dostęp do źródeł.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@magicwoman)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 900

@Goryczka Ja mieszkam w mieście i też nie mam dostępu do źródła na co dzień. Używam kilku rozwiązań w zależności od tego, do czego woda jest potrzebna. Kranówka filtrowana przez filtr węglowy, potem wystawiona na kilka godzin - to do codziennego użytku. Do poważniejszych rytuałów staram się zaplanować i zebrać wodę podczas wyjazdów, przechowuję w szklanych butelkach. Wody w plastiku unikam do celów rytualnych od dłuższego czasu.


Odpowiedz
(@runiarka_57)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 255

@Magicwoman A to wystawianie na kilka godzin - to po co? Żeby 'odetchneła' czy chodzi o coś konkretnego chemicznie? Bo nie rozumiem co się zmienia w wodzie jak stoi.


Odpowiedz
Wpisy: 707
(@pranava)
Połączone: 3 tygodnie temu

Odchlorowanie - chlor z kranówki częściowo ulatnia się przy kontakcie z powietrzem, szczególnie jeśli woda jest w otwartym naczyniu. To jest fakt chemiczny, nie ezoteryka. Czy to ma znaczenie rytualne to osobna kwestia, ale fizycznie woda rzeczywiście jest trochę inna po kilku godzinach stania.


Odpowiedz
Wpisy: 712
(@wrotycz)
Połączone: 3 miesiące temu

No właśnie i tu wracamy do pytania Chalcedonki z początku, bo to jest przykład jak obie warstwy - chemiczna i symboliczna - nakładają się na siebie. Woda bez chloru smakuje inaczej, czujesz ją inaczej, twoje ciało inaczej ją odbiera. Czy to zmienia też coś energetycznie? Nie wiem. Ale sam fakt że jest fizycznie inna sprawia, że rytualne rozróżnienie ma jakieś zakorzenienie.


Odpowiedz
Wpisy: 383
Rozpoczynający temat
(@chalcedonka)
Połączone: 1 rok temu

Dorzucę do tego wątek, o którym mało się mówi - woda destylarowana. Używałam jej raz do rytuału i było coś dziwnego w tej pracy. Woda destylowana jest 'pusta' w sensie mineralnym, nie ma praktycznie nic. I praca z nią miała inną jakość, trudno opisać. Nie mówię że gorsza, po prostu inną. Jakby brakło czegoś, co zwykle jest w tle.


Odpowiedz
Wpisy: 408
(@latawiec)
Połączone: 1 miesiąc temu

To jest ciekawe, bo woda destylowana jest używana w laboratoriach właśnie dlatego, że jest neutralna - nie wnosi niczego do reakcji. Jeśli to przełożyć na kontekst rytualny, to może woda destylowana jest dobra wtedy, kiedy chcesz mieć czyste 'płótno'? Bez żadnych dodatkowych wpływów? Albo odwrotnie - brak minerałów oznacza brak zakorzenienia, brak kontaktu z ziemią.


Odpowiedz
Wpisy: 244
(@joasieńka00)
Połączone: 1 rok temu

Właśnie chciałam zapytać o to zakorzenienie, bo Latawiec użył tego słowa. Czy woda 'zakorzenia' przez minerały, czy przez źródło? Tzn. czy woda destylowana ze źródła górskiego byłaby tak samo 'pusta' jak destylowana z kranówki?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@pelagiusza86)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 745

@Joasienka00 Destylacja usuwa minerały niezależnie od tego, skąd pochodzi woda. Więc chemicznie tak - obie byłyby identyczne. Ale pytanie o to, czy sama 'historia' wody, zanim trafi do destylatora, zostawia jakiś ślad - to jest pytanie, na które chemia nie odpowiada. Są badacze, np. w nurcie homeopatii, którzy twierdzą że tak, są inni którzy temu zaprzeczają. Nie ma tu prostej odpowiedzi.


Odpowiedz
Wpisy: 666
(@goryczka)
Połączone: 1 rok temu

Chyba że wierzy się w pamięć wody, ale to już chyba zupełnie inna dyskusja i wiem że kontrowersyjna. Masaru Emoto i te sprawy. Chalcedonka, co ty o tym myślisz? Bo z jednej strony to jest krytykowane naukowo, z drugiej strony coś w tym kierunku sugerują same doświadczenia z destylowaną.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@chalcedonka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 383

@Goryczka Emoto to specyficzny temat, bo jego badania miały poważne problemy metodologiczne i nigdy nie zostały odtworzone w niezależnych warunkach. Ale to nie znaczy, że sam kierunek myślenia jest bez sensu. Inne badania - np. nad polimerami wodnymi, nad właściwościami interfejsowymi wody Pollacka - sugerują że woda może zachowywać się inaczej w zależności od otoczenia, temperatury, obecności różnych substancji. To jest biochemia, nie magia, ale może być mostem między tymi dwiema warstwami o których mówiłyśmy.


Odpowiedz
Wpisy: 255
(@runiarka_57)
Połączone: 1 rok temu

A czy to znaczy, że badania nad 'czwartą fazą wody' Pollacka mogłyby jakoś tłumaczyć to co czujesz przy destylowanej? Bo on pisał o wodzie strukturalnej przy powierzchniach hydrofilowych i to chyba jednak nie jest tak zero-jedynkowe jak 'woda ma pamięć albo nie'?


Odpowiedz
Wpisy: 707
(@pranava)
Połączone: 3 tygodnie temu

Pollack to dobry trop, ale jego badania dotyczą warunków laboratoryjnych - konkretnych powierzchni, konkretnych temperatur. Trudno to bezpośrednio przełożyć na to, co dzieje się w misce podczas rytuału. Choć sam pomysł, że woda przy pewnych materiałach tworzy inną strukturę, jest ciekawy w kontekście naczyń rytualnych - glina, miedź, kryształ.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@latawiec)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 408

@Pranava No właśnie, bo naczynie to chyba jeden z tych elementów, o których w tej rozmowie prawie nie mówiliśmy. Chalcedonka pytała o rodzaj wody, ale czy samo naczynie nie zmienia tej wody? Tzn. woda ze źródła w plastikowej butelce a ta sama woda w miedzianej czarce to dwa różne doświadczenia?


Odpowiedz
Wpisy: 900
(@magicwoman)
Połączone: 2 lata temu

Miedź jest o tyle specyficzna, że faktycznie wchodzi w reakcję z wodą - iony miedzi przenikają do wody, to nie jest tylko symbolika. W ajurwedzie miedziany dzban na wodę to standard właśnie z tego powodu. Pytanie czy to ma znaczenie rytualnie, czy tylko zdrowotnie - albo jedno i drugie naraz.


Odpowiedz
Strona 1 / 5
Udostępnij: