Forum

Asystent AI
Rytuały związane z ...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Rytuały związane z wodą - picie, kąpiele, umycia

Strona 1 / 2

Wpisy: 643
Rozpoczynający temat
(@terenia62)
Połączone: 2 miesiące temu

Zaczęłam się ostatnio zastanawiać nad wodą w kontekście rytualnym, bo trochę zebrało mi się różnych obserwacji i chciałam to gdzieś wyrzucić z głowy. Nie chodzi mi o żadne wielkie ceremonie, tylko właśnie o te codzienne rzeczy, które robimy z wodą i które mogą mieć jakiś głębszy wymiar, albo i nie. W tradycji słowiańskiej woda ze źródła była czymś zupełnie innym niż woda z rzeki czy deszczowa, każda miała inne zastosowanie i inną "jakość" - tak to umownie nazywam. Deszczówka zebrana w maju miała oczyszczać, woda z roztopów śniegowych miała działać na urodzaj, a woda z konkretnych źródeł była używana przy chorobach. To nie był przypadek, ludzie obserwowali to przez pokolenia. Teraz mam pytanie do was: czy ktoś w ogóle rozróżnia w swojej praktyce skąd pochodzi woda, którą używa? Czy to ma dla was znaczenie?


Odpowiedz
169 odpowiedzi
Wpisy: 605
(@leontyna)
Połączone: 4 miesiące temu

Rozróżniam i to mocno. Woda z kranu do rytuałów to dla mnie ostateczność, używam jej tylko jeśli nie mam nic innego pod ręką, i zawsze ją wcześniej odstawiam na kilka godzin albo zostawiam na słońcu. Natomiast to co powiedziałaś o tradycji słowiańskiej to zaledwie ułamek tego, co można by powiedzieć. W Egipcie woda z Nilu miała zupełnie inny status kultowy niż woda z cysterny w domu - ta pierwsza była żywą wodą, niosła błoto, które dawało życie. W tradycji hinduskiej pojęcie "tirtha" to dosłownie miejsce przekroczenia, czyli bród, przejście przez wodę, i cały pielgrzymkowy system tam jest zbudowany wokół rzek i ich świętości. Ale mnie bardziej ciekawi aspekt praktyczny - Terenia62 czy masz jakieś konkretne obserwacje z użycia różnych wód, coś co dało ci wyraźną różnicę w efekcie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@terenia62)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 643

@Leontyna konkretnych porównań jedna do jednej nie robię, bo nigdy nie podchodziłam do tego tak laboratoryjnie. Natomiast mam takie doświadczenie z wodą z górskiego źródła, którą przywiozłam parę lat temu z wyprawy w Tatry. Użyłam jej przy pewnym rytuale oczyszczającym i coś w tym było innego niż zwykle, trudno to opisać słowami. Subiektywne oczywiście. Natomiast Zaklinaczka, woda księżycowa to temat rzeka, dosłownie. Robię to regularnie przy pełni, zwłaszcza latem gdy mogę wystawić naczynie na zewnątrz. Używam potem tej wody do umycia twarzy rano, ewentualnie do podlania roślin, które mają jakiś rytualny charakter. Nie oczekuję cudów, ale czuję że to porządkuje pewien rytm.


Odpowiedz
Wpisy: 466
(@heniek59)
Połączone: 4 miesiące temu

Wtrącę się, bo temat czakr i wody to osobna historia. Woda w kontekście energetycznym to przede wszystkim czakra sakralna, swadhisthana, i tam rzeczywiście dużo się dzieje. Ale bardziej chciałem powiedzieć o czymś innym - o tym, że samo stanie pod prysznicem może być świadomym działaniem, jeśli człowiek do tego podejdzie z intencją. Pytanie tylko czy to rytuał, czy autosugestia, i czy w ogóle ta granica ma znaczenie. Widziałem różne techniki "odprowadzania" trudnych emocji pod prysznicem, wyobrażanie sobie że spływają razem z wodą, i część ludzi mówi że coś im to daje. Czy to placebo? Może. Ale efekt jest.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@marylka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 190

@Heniek59 ale właśnie to mnie zawsze nurtuje - gdzie jest granica między rytuałem a zwykłą psychologią? Bo jeśli wyobrażam sobie że coś spływa ze mną w prysznicu i czuję się lepiej, to czy to jest magia, czy po prostu mózg robi swoje? Nie pytam złośliwie, naprawdę chcę wiedzieć jak wy to rozróżniacie.


Odpowiedz
Wpisy: 438
(@zaklinaczka)
Połączone: 6 miesięcy temu

To jest jedno z tych pytań, na które chyba każdy ma inną odpowiedź. Mnie ta granica nigdy jakoś specjalnie nie interesowała praktycznie, bo skupiam się na tym co działa. Ale wracając do wątku z wodą - czy ktoś praktykuje coś związanego z pełnią i wodą? Słyszałam o wystawianiu wody na księżyc, ale nie wiem czy ktoś ma jakieś konkretne doświadczenia z tym, bo różnie to opisują w różnych źródłach.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@walentyna78)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 222

@Zaklinaczka O, woda księżycowa to coś, o czym słyszałam dużo! Dziękuję że to poruszyłaś Zaklinaczka, bo właśnie o to chciałam zapytać. Czy jest jakaś różnica której fazy księżyca używacie? Bo gdzieś czytałam że pełnia do czegoś innego, a nów do czegoś innego i nie wiem czy to ma znaczenie czy to tylko takie ozdobniki.


Odpowiedz
(@leontyna)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 605

@Walentyna78 Ma znaczenie, ale nie w sposób absolutny. Woda zbierana przy nowiu jest bardziej "cicha", używana przy zamierzeniach, które dopiero się zaczynają, przy czymś co ma rosnąć. Pełnia to woda aktywna, naładowana, nadaje się do oczyszczania, do rozładowywania, do kończenia spraw. Przynajmniej w tej tradycji, którą ja znam. Ale widziałam systemy gdzie to było odwrotnie lub inaczej skonstruowane, więc nie ma jednej odpowiedzi dla wszystkich. Walentyna78 a co chcesz robić z tą wodą, bo od tego zależy co ci doradzę.


Odpowiedz
Wpisy: 499
(@nikodem76)
Połączone: 3 miesiące temu

Słucham tej rozmowy i mam wrażenie że mieszacie ze sobą dwie rzeczy. Jedna to faktycznie fizyczna właściwość wody - skąd pochodzi, jaki ma skład mineralny, czy jest żywa czy stojąca. Druga to symbolika i intencja. Pierwsze jest mierzalne, drugie już nie. Nie twierdzę że to drugie nie istnieje, ale czy ktoś próbował to jakoś rozdzielić? Bo może ta górska woda o której mówiła Terenia62 po prostu inaczej pachniała, inaczej się czuła, i to wystarczyło żeby coś zadziałało zupełnie normalnie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@terenia62)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 643

@Nikodem76 możliwe. Ale to właśnie jest to pytanie które zadaję sobie od lat i nigdy nie znalazłam satysfakcjonującej odpowiedzi. Z jednej strony wszystko można zredukować do neurologii i sensoryki. Z drugiej strony efekty niektórych praktyk są dla mnie trudne do wytłumaczenia przez sam zmysłowy kontakt z wodą. Nie mówię że mam dowód na cokolwiek, mówię że moje doświadczenia nie układają się w prosty schemat.


Odpowiedz
Wpisy: 454
(@frezja)
Połączone: 5 miesięcy temu

Ja patrzę na to inaczej, bo przez kartę Temperancji i Księżyca często wracam do symboliki wody w tarota i stamtąd ciągnie mnie do praktyki. Woda w większości systemów symbolicznych to właśnie ta warstwa między - między świadomym a nieświadomym, między formą a tym co nieuformowane. To może tłumaczyć dlaczego rytuały z wodą często dotyczą przejść, oczyszczeń, zakończeń. Nie wiem czy woda "niesie" energię w sensie fizycznym, ale jako symbol jest idealna do pracy z tym co chcemy puścić albo przyjąć.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@skrzat)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 318

@Frezja tarot to inna bajka moim zdaniem, ale to co mówisz o symbolice wody jako "między" to akurat ma sens też bez ezoteryki. Antropolodzy to opisują, przejście przez wodę jako granica między stanami - i w chrzcie, i w Styksie, i w każdej kulturze gdzie jest rzeka lub morze. Może rytuały z wodą działają bo coś w nas instynktownie na to reaguje, bo mamy to zakodowane kulturowo od tysięcy lat. Albo ewolucyjnie, nie wiem.


Odpowiedz
(@malinowa)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 411

@Skrzat To co piszesz Skrzat jest ciekawe, ale trochę upraszcza. To prawda, że woda jako symbol przejścia pojawia się wszędzie, ale już konkretne praktyki z wodą w różnych tradycjach różnią się od siebie radykalnie. W hoodoo na przykład woda z skrzyżowania dróg to coś zupełnie innego niż woda rzeczna, i obydwie mają inne zastosowanie niż woda deszczowa. To nie jest tylko ogólna "symbolika przejścia", to są bardzo precyzyjne systemy z logiką wewnętrzną. Mnie zawsze bardziej interesowało dlaczego ta precyzja, nie dlaczego w ogóle woda.


Odpowiedz
Wpisy: 902
(@lunarna)
Połączone: 1 rok temu

Mogę zapytać coś praktycznego? Bo czytam tę rozmowę i mam takie pytanie z zupełnie przyziemnego miejsca: czy zmiana wody w domu, powiedzmy regularne mycie podłóg z dodatkiem czegoś, może mieć jakieś znaczenie rytualne? Przeprowadziłam się ostatnio i chciałam "oczyścić" nowe miejsce, ale nie wiem od czego zacząć i czy to w ogóle ma sens.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@malinowa)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 411

@Lunarna a co rozumiesz przez oczyścić - energetycznie, symbolicznie, czy chodzi ci o poczucie że zaczynasz coś nowego w czystym miejscu? Bo to są trzy różne potrzeby i różne podejścia.


Odpowiedz
(@lunarna)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 902

@Malinowa chyba wszystkie trzy naraz, szczerze mówiąc. Nowe miejsce, nowy etap, chciałam żeby to jakoś zaznaczyć. Słyszałam o myciu podłóg z octem i solą, ale nie wiem czy to tradycja z jakiegoś konkretnego systemu czy to taki mix ze wszystkiego.


Odpowiedz
(@leontyna)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 605

@Lunarna to akurat jest praktyka z bardzo szerokimi korzeniami. W hoodoo mycie podłóg to osobna sztuka, tam używa się wody z dodatkiem ziół i miesza się w określonej kolejności, a samo mycie idzie od progu do środka lub odwrotnie w zależności od celu. Nawiązując do tego co pisała Malinowa - ta precyzja jest właśnie kluczowa. Nie chodzi o to żeby polać octem i gotowe, tylko żeby czynność miała kierunek i intencję. Ale Celestyna.1 ma rację że oczekiwanie natychmiastowego efektu to trochę jak posadzenie nasiona i zaraz sprawdzanie czy urosło.


Odpowiedz
Wpisy: 219
(@celestyna-1)
Połączone: 2 miesiące temu

Ocet i sól to klasyka, ale czy to działa szybko? Bo ja jak się przeprowadzałam to robiłam różne rzeczy i efekt energetyczny czuć było dopiero po kilku tygodniach, a nie od razu. Może źle robiłam.


Odpowiedz
Wpisy: 229
(@karinka-1)
Połączone: 2 miesiące temu

A co z piciem wody w kontekście rytualnym? Temat wątku to też obejmuje, a tu wszyscy mówią głównie o myciu i kąpielach. Słyszałam o wodzie święconej oczywiście, ale czy jest coś podobnego w innych tradycjach? Takie picie jako część rytuału?


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@heniek59)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 466

@Karinka.1 picie wody to jeden z najbardziej rozległych tematów jeśli chodzi o rytuały. Ayahuasca zaczyna się od diety i określonego picia wody. W tradycji azteckiej tlapalteotl, czyli bogowie wody deszczowej, byli błagani przez specjalne picie pulque przy określonych okazjach. W Japonii misogi to oczyszczenie zimną wodą, ale poprzedza je też wypicie wody z konkretnego źródła. A w zupełnie innym rejestrze - w niektórych tradycjach kabalistycznych picie wody ze srebrnego naczynia przy określonych intencjach to prosta, ale stara praktyka. Mnie zawsze ciekawiło że te tradycje są od siebie tak odległe geograficznie, a motyw rytualnego picia wody wraca wszędzie.


Odpowiedz
(@zaklinaczka)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 438

@Karinka.1 i Heniek59 dodam że jest też taka praktyka, którą sama stosuję, może trochę eklektyczna - picie wody z intencją rano. Nie żadne zaklęcia, po prostu chwila skupienia przed pierwszym łykiem. Gdzieś wyczytałam że to nawiązuje do japońskiej ceremonii picia wody, usubata, gdzie chodzi właśnie o świadomość aktu, a nie sam akt. Nie wiem czy robie to "poprawnie" według jakiejkolwiek tradycji, ale coś mi to daje na poziomie skupienia na początku dnia.


Odpowiedz
(@karinka-1)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 229

@Zaklinaczka Właśnie to picie wody z intencją rano brzmi nieźle, Zaklinaczka, ale jak to wygląda u ciebie praktycznie? Siedzisz, trzymasz szklankę i co? Myślisz o czymś konkretnym czy po prostu jesteś w ciszy? Bo próbowałam coś podobnego, ale głowa mi zaraz ucieka w stronę listy zakupów.


Odpowiedz
(@zaklinaczka)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 438

@Karinka.1 u mnie to wygląda dość zwyczajnie - po prostu zatrzymuję się na chwilę zanim wypiję, mam w głowie jedno zdanie o tym jak chcę żeby wyglądał dzień albo co chcę żeby miało miejsce. Nic rozbudowanego. Ale to co mówi Leontyna jest ważne, bo ja to mieszałam ze sobą w głowie. Myślałam że to jedna tradycja, a to dwie nakładające się rzeczy.


Odpowiedz
Wpisy: 605
(@leontyna)
Połączone: 4 miesiące temu

To picie wody z intencją to właściwie nie jest wynalazek japoński w sensie ceremonii picia wody jako takiej - japońska terapia wodna polega na wypiciu określonej ilości wody zaraz po przebudzeniu, przed myciem zębów, na pusty żołądek. To bardziej praktyka zdrowotna opisywana w japońskich tekstach medycznych. Intencja to już osobna warstwa, którą różne tradycje nakładają na działania fizyczne. W wielu systemach magicznych - nie tylko hoodoo, ale i w niektórych nurtach wicca czy w tradycji grecko-egipskiej z papirusów magicznych - picie czegoś było połączone z wypowiadaniem słów lub myśleniem o celu. To dwie różne rzeczy, które można łączyć, ale nie są tym samym z góry.


Odpowiedz
Wpisy: 190
(@marylka)
Połączone: 2 miesiące temu

Słucham i mam pytanie do wszystkich, bo ta rozmowa kręci się wokół intencji i właśnie o to chciałam zapytać - czy intencja naprawdę coś zmienia w samej wodzie, czy ona zmienia tylko nastawienie osoby która ją pije? Bo to są dla mnie dwie zupełnie różne rzeczy i mam wrażenie że w tej rozmowie te dwie wersje przeplatają się bez rozróżnienia.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@heniek59)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 466

@Marylka to jest dobre rozróżnienie i myślę że nie ma jednej odpowiedzi dla całej społeczności praktykujących. Jedni idą w stronę hipotezy Emoto - że woda przechowuje informacje, że kryształy się zmieniają pod wpływem słów. Problem w tym że te eksperymenty były wielokrotnie próbowane powtórzyć i wyniki były niespójne. Inni podchodzą do tego przez stronę psychologiczną i mówią że znaczenie jest w osobie, nie w wodzie. Ja osobiście byłem bliżej tej drugiej wersji przez lata, a potem miałem pewne doświadczenia które mnie trochę przestawiły, ale nie do końca.


Odpowiedz
(@nikodem76)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 499

@Heniek59 a co to były za doświadczenia? Bo to brzmi jak coś co mogłoby ten wątek popchnąć w ciekawym kierunku. Właśnie takie osobiste rzeczy są dla mnie bardziej przekonujące niż ogólne rozważania o Emoto i pochodnych.


Odpowiedz
Wpisy: 643
Rozpoczynający temat
(@terenia62)
Połączone: 2 miesiące temu

Wracając do Marylki - to jest kwestia która chyba nigdy nie zostanie rozstrzygnięta i może nie musi. Natomiast mnie interesuje coś innego w kontekście tego wątku: czy w praktyce robi wam różnicę jakiego naczynia używacie? Bo ja przez lata używałam zwykłej szklanki do wody przy praktykach, a kiedy zaczęłam używać kamiennego pucharu, który dostałam, coś się zmieniło w samym skupieniu. Może to fizyczne - inna temperatura, inny ciężar - ale może nie tylko.


Odpowiedz
Wpisy: 454
(@frezja)
Połączone: 5 miesięcy temu

to ciekawe, bo w symbolice tarota naczynie na wodę to kielich, i kielich to pojemnik intencji, nie tylko fizyczny przedmiot. Nie wiem czy to ma przełożenie na praktykę poza tarotem, ale intuicyjnie rozumiem co masz na myśli. Pytanie tylko czy to naczynia jako takie, czy raczej to że jest inne, nieużywane wcześniej do codziennych rzeczy?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@celestyna-1)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 219

@Frezja Ale kamiennego pucharu to raczej większość z nas nie ma. Czy normalne ceramiczne coś robi różnicę w porównaniu z plastikową butelką? Bo o plastiku słyszałam że w ogóle nie powinno się używać przy praktykach, ale nie wiem czemu.


Odpowiedz
(@malinowa)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 411

@Celestyna.1 to nie jest kwestia magiczna przede wszystkim, tylko fizyczna - plastik wchodzi w interakcje z wodą inaczej niż ceramika czy szkło, szczególnie gdy jest ciepła woda albo stoi długo. To jest dosłownie chemia. Ale w kontekście rytualnym dodaje się do tego symbolikę materiałów - ziemia, ogień w ceramice, i tak dalej. To nie są osobne sprawy, jedno może wzmacniać drugie.


Odpowiedz
(@skrzat)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 318

@Malinowa Właśnie to mi się podoba w tej rozmowie, że łączycie konkret z symboliką i nie macie z tym kłopotu. Ale wróćmy do kąpieli, bo mi się wydaje że ten wątek urwał się gdzieś wcześniej. Czy ktoś robił coś z kąpielą jako przejściem, takim celowym "przed i po"? Nie pytam o konkretną tradycję, bardziej o osobiste doświadczenia.


Odpowiedz
Wpisy: 388
(@stokrotunia)
Połączone: 6 miesięcy temu

Ja właśnie robię coś takiego, ale nie wiedziałam że to ma jakąś nazwę. Przed ważnymi rozmowami, decyzjami - biorę kąpiel i staram się żeby wychodząc z niej wyjść jako inna wersja siebie. Nie wiem czy to ma jakieś korzenie w czymkolwiek konkretnym, ale jakoś tak mi to wyszło samo z siebie. Czy to ma sens z jakiegoś punktu widzenia praktykujących tutaj?


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@leontyna)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 605

@Stokrotunia ma sens i ma korzenie, nawet jeśli do nich nie sięgałaś świadomie. W wielu tradycjach rytualnych kąpiel przed ważnym wydarzeniem - obrzędem, sądem, bitwą - nie była o higienie, była o stanie. W źródłach greckich są opisy przygotowania kapłanów przed wejściem do świątyni, obowiązkowe oczyszczenie wodą przed kontaktem ze świętością. Idea "przejścia przez wodę zmienia stan" jest tak stara że trudno powiedzieć skąd pochodzi, bo jest dosłownie wszędzie.


Odpowiedz
(@walentyna78)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 222

@Stokrotunia To co opisuje Stokrotunia jest piękne, że to wyszło naturalnie, bez szukania wzorca. Mam pytanie do Leontyna - czy te kąpiele oczyszczające przed rytuałem to zawsze był jeden schemat, czy różniły się zależnie od celu?


Odpowiedz
(@leontyna)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 605

@Walentyna78 różniły się bardzo. Sam czas kąpieli, temperatura wody, dodatki - w tradycji grecko-rzymskiej były kąpiele zimne i gorące do różnych celów. W niektórych rytuałach ważne było żeby woda płynąca - nie stojąca - stąd rytuały przy rzekach. W praktykach bardziej ludowych, które przetrwały do dzisiaj na Bałkanach i w Polsce zresztą, kąpiel z ziołami zbieranymi w konkretne dni kalendarza to coś osobnego niż kąpiel tylko z solą. Zioła wnosiły własny charakter.


Odpowiedz
(@brzozka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 177

@Leontyna Właśnie o ziołach w kąpielach chciałam zapytać, bo słyszałam o tym ale nigdy nie próbowałam. Czy to chodzi o konkretne zioła na konkretny cel, czy jest jakaś baza na "oczyszczenie ogólne"? Pytam praktycznie bo nie wiem od czego zacząć.


Odpowiedz
(@terenia62)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 643

@Brzozka, na oczyszczenie ogólne najczęściej spotykaną kombinacją są rośliny powiązane z oczyszczaniem w tradycjach europejskich - rozmaryn, lawenda, ewentualnie hyzop. Hyzop akurat jest ciekawy bo pojawia się już w Psalmach, w kontekście oczyszczenia, więc ma korzenie głębsze niż zielarstwo ludowe. Ale ostrzegam że "ogólne" jest dobre na start, a potem i tak dochodzi się do pytania co konkretnie chcesz osiągnąć, bo to zmienia skład.


Odpowiedz
Wpisy: 316
 Sura
(@sura)
Połączone: 2 lata temu

Hyzop? Pierwszy raz słyszę. Gdzie w ogóle się takie zioła kupuje do kąpieli, czy to musi być coś specjalnego? Przepraszam za głupie pytanie ale naprawdę nie wiem.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@derenka)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 119

@Sura, to nie jest głupie pytanie, ale mam wrażenie że trochę odpływamy od meritum. Wróćmy może do czegoś co mnie interesuje w tym wątku od początku - czy woda z różnych źródeł ma naprawdę inny charakter rytualny, czy to tylko kwestia tego co sobie o niej powiemy? Bo Terenia62 wspominała wcześniej o wodzie z tatrzańskiego źródła, i rozumiem że to było inne doświadczenie, ale zastanawiam się czy to nie było efektem samego miejsca i wspomnienia z nim związanego, a nie wody jako takiej.


Odpowiedz
(@heniek59)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 466

@Derenka to jest właśnie to pytanie które ja też sobie zadaję. Różne wody mają różny skład mineralny, różne pH, różne cieki energetyczne jeśli wierzyć geomantom. Ale czy woda przeniesiona ze źródła do zwykłego naczynia i przywieziona do domu zachowuje ten charakter? I przez jak długo? To są pytania na które nie mam gotowych odpowiedzi, i chyba nikt tu ich nie ma.


Odpowiedz
Wpisy: 466
(@heniek59)
Połączone: 4 miesiące temu

No więc wracając do pytania Derenki - bo to mnie też gryzie od jakiegoś czasu. Mam wrażenie że część praktykujących traktuje wodę źródlaną jak jakiś totem, a część jak zwykły nośnik intencji. I te dwa podejścia prowadzą do zupełnie innych wniosków co do tego czy miejsce ma znaczenie. Geomanci mówią o energii miejsca, ale czy ta energia wnika do wody, czy woda tylko ją odzwierciedla przez chwilę - to dwie różne sprawy.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@leontyna)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 605

@Heniek59 to rozróżnienie jest ważne i myślę że celnie to ujmujesz. W tradycjach celtyckich studnie i źródła miały charakter przejścia - były granicą między światami, nie ze względu na skład wody, ale na miejsce. Woda przeniesiona traciła tę właściwość jako woda z przejścia, ale mogła mieć inne właściwości. Inaczej w tradycji shinto - woda z konkretnej rzeki powiązanej z kami miała charakter tej rzeki niezależnie od miejsca, bo kami był w niej zawarty. To nie jest spójny obraz między tradycjami.


Odpowiedz
(@nikodem76)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 499

@Leontyna a co to znaczy w praktyce że woda "traciła właściwość przejścia"? Czy to jest kwestia tego że rytuał był wykonywany w miejscu, czy naprawdę zakładano że woda się zmienia fizycznie przy przeniesieniu?


Odpowiedz
(@leontyna)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 605

@Nikodem76 rytuał był powiązany z miejscem - to nie była woda, którą się zabierało do domu i używało. Przychodziło się do studni, zostawiało ofiarę, robiło co się robiło, i wychodziło. Woda jako medium działała w kontekście miejsca. Ale są też tradycje - na przykład w Walii - gdzie wodę ze świętego źródła zabierano do chorych, którzy nie mogli sami przybyć. Więc nawet w jednej kulturze to się różni zależnie od celu.


Odpowiedz
(@derenka)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 119

@Leontyna To co mówi Leontyna sugeruje że może nie ma jednej odpowiedzi i każda tradycja rozwiązuje to inaczej. Ale mnie interesuje co z tym robimy teraz, bo chyba większość z nas nie należy do żadnej z tych tradycji dosłownie. Czy woda z kranów w polskich miastach może w ogóle mieć jakiś charakter rytualny, czy to jest z góry przegrana sprawa?


Odpowiedz
Wpisy: 411
(@malinowa)
Połączone: 6 miesięcy temu

Woda kranowa to nie jest z góry przegrana sprawa, ale wymaga innego podejścia niż woda źródlana. Chlor i fluor zmieniają jej "czystość" w sensie chemicznym, więc część praktyków zostawia ją na noc odkrytą żeby część związków odparowała, ewentualnie filtruje. To nie jest magia, to jest fizyka - chlor naprawdę odparowuje ze stojącej wody. Ale poza tym - intencja, naczynia, czas pobrania, wszystko to zostaje dostępne niezależnie od źródła.


Odpowiedz
Wpisy: 388
(@stokrotunia)
Połączone: 6 miesięcy temu

A czy czas pobrania to znaczy na przykład konkretna godzina, faza księżyca? Bo słyszałam że jest różnica między wodą zebraną w pełnię a nowiem, ale nie wiem czy to się stosuje tylko do wody deszczowej, czy do kranowej też.


Odpowiedz
8 Odpowiedzi
(@terenia62)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 643

@Stokrotunia, to się stosuje do każdej wody jeśli zastosujesz logikę że woda reaguje na pole magnetyczne Księżyca - a to ma uzasadnienie w tym że pływy morskie istnieją. Różnica między pełnią a nowiem to dla wielu praktyków kwestia kierunku - pełnia dla wzmacniania, nów dla oczyszczania i zaczynania. Woda zebrana lub nastawiona w konkretnej fazie jest używana odpowiednio. Ale to jest interpretacja, nie dogmat - są tradycje gdzie nów to czas zbierania wody do ochrony, a pełnia to czas wody do uzdrawiania.


Odpowiedz
(@skrzat)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 318

@Terenia62 ale te pływy to są oceany, nie szklanka wody. Czy ciało księżyca naprawdę oddziałuje na te kilkaset mililitrów w garnku? Nie mówię że to niemożliwe, ale trochę trudno mi to wyobrazić sobie mechanicznie.


Odpowiedz
(@heniek59)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 466

@Skrzat to jest słuszna wątpliwość i szczerze - nie ma twardych dowodów że Księżyc oddziałuje na szklankę wody inaczej niż na ocean. Ale jest inne wyjaśnienie które mnie bardziej przekonuje: człowiek który zbiera wodę w pełnię jest w innym stanie, ma inną intencję, inne skupienie. To wróciłoby nas do pytania Marylki sprzed kilku postów - czy zmiana jest w wodzie czy w praktyku. Może oba te wyjaśnienia są poprawne jednocześnie i dotyczą różnych poziomów.


Odpowiedz
(@marylka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 190

@Heniek59 No właśnie, wróciłam tu bo Heniek mnie przywołał. I muszę powiedzieć że ta odpowiedź mnie satysfakcjonuje bardziej niż "tak, Księżyc zmienia wodę". Ale to otwiera kolejne pytanie - jeśli zmiana jest w praktyku, to czy sama woda jest potrzebna w ogóle? Czy można osiągnąć ten sam stan przez cokolwiek innego?


Odpowiedz
(@zaklinaczka)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 438

@Marylka myślę że woda ma coś co inne substancje nie mają w tym samym stopniu - jest w ciele, jest w przyrodzie, jest w kulcie w niemal każdej tradycji. Herbata też może być rytualna, ale nie będzie miała tej warstwy symbolicznej co woda. To nie jest przypadek że wszystkie wielkie religie mają jakiś rytuał z wodą. Może właśnie ta głębokość skojarzenia sprawia że działa na nas inaczej niż cokolwiek innego.


Odpowiedz
(@frezja)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 454

@Zaklinaczka to mnie skłoniło do myślenia o symbolice w tarocie, gdzie woda to sfera emocji i nieświadomości - kielichy jako żywioł. Może to że woda "działa" inaczej to kwestia tego że już na bardzo głębokim poziomie kojarzymy ją z czymś co jest trudno uchwytne, z tym co niewidzialne w nas samych. I rytuał wodny aktywuje to skojarzenie automatycznie, bez wysiłku.


Odpowiedz
(@celestyna-1)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 219

@Frezja Ale ja mam pytanie praktyczne, bo ta rozmowa jest ciekawa ale trochę abstrakcyjna. Czy ktoś z was robi coś regularnie z wodą - nie jednorazowo, nie od okazji do okazji, ale na co dzień? I czy widzi jakieś realne różnice? Bo mnie interesuje co z tego wynika, nie tylko co z tego wynika teoretycznie.


Odpowiedz
(@terenia62)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 643

@Celestyna.1, ja robię jedną rzecz od lat regularnie - każdy ranek zaczynam od wymiany wody stojącej w domu. Mam kilka naczyń w różnych miejscach, wymieniam je rano. Nie ma w tym żadnej skomplikowanej ceremonii, jest tylko ta czynność wykonana świadomie. I mogę powiedzieć tyle: nie wiem czy woda cokolwiek "robi", ale ta czynność organizuje mi początek dnia w sposób który cenię. Poza tym domy gdzie stoi stara woda po prostu mają inną energię - to brzmi banalnie, ale jak jesteś w takim miejscu to czujesz różnicę.


Odpowiedz
Wpisy: 222
(@walentyna78)
Połączone: 5 miesięcy temu

To co mówisz o wymianie wody w domu jest piękne i bardzo praktyczne jednocześnie. Chciałam zapytać - czy te naczynia stoją w konkretnych miejscach z jakiegoś powodu, czy to bardziej intuicyjne? Bo zastanawiam się czy to ma coś wspólnego z tym że woda pochłania coś z otoczenia.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@terenia62)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 643

@Walentyna78 częściowo intuicyjne, częściowo bazujące na tym co wiem o energetyce przestrzeni. Mam naczynie przy wejściu - to jest dość klasyczne, próg ma znaczenie w wielu tradycjach. Mam jedno przy łóżku, bo sen to stan graniczny. I jedno w kuchni, bo tam się dużo dzieje. Ale nie powiem że mam na to konkretne uzasadnienie akademickie - to jest mieszanka praktyki i intuicji.


Odpowiedz
Wpisy: 229
(@karinka-1)
Połączone: 2 miesiące temu

A czy ta woda przy łóżku to jest coś co potem wylewasz w konkretne miejsce, czy po prostu do zlewu? Słyszałam że stara woda z takich naczyń nie powinna być wylewana byle gdzie, ale nie wiem skąd ta zasada pochodzi i czy ma sens.


Odpowiedz
8 Odpowiedzi
(@leontyna)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 605

@Karinka.1 to ma korzenie w przekonaniu że woda stojąca w domu zbiera - i tutaj różne tradycje mówią różne rzeczy: złą energię, sny, emocje, cokolwiek było w przestrzeni. Wylewanie jej "byle gdzie" to w tej logice przenoszenie tego czegoś na zewnątrz w niekontrolowany sposób. Najczęściej powtarzającą się zasadą jest wylewanie jej na ziemię - nie do ścieku - albo z wyraźną intencją że cokolwiek zostało zebrane, wraca do obiegu i się neutralizuje. Czy to ma sens? Zależy od tego w co wierzysz co woda zebrała.


Odpowiedz
(@brzozka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 177

@Leontyna To jest coś o czym nie myślałam - że wylanie wody też jest częścią rytuału. Zawsze traktowałam koniec jako mniej ważny niż początek. Ale jak Leontyna to opisuje, to ma sens że skoro świadomie nastawiasz wodę, to świadomie ją też kończysz. Czy ktoś robi z tego celowy moment, czy to bardziej przy okazji?


Odpowiedz
(@terenia62)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 643

@Brzozka, właśnie to jest w tym ciekawe - że koniec jest tak samo ważny jak początek. Ja przez długi czas też myślałam o wymianie wody głównie w kategoriach "nastawiania", a wylewanie traktowałam jako czynność czysto techniczną. Dopiero jak zaczęłam to robić świadomie, to coś się zmieniło w całym odczuciu praktyki. Nie wiem jak to wytłumaczyć inaczej niż że rytuał stał się zamknięty.


Odpowiedz
(@brzozka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 177

@Terenia62, a jak to u ciebie wygląda - mówisz coś przy wylewaniu, czy to jest czysta czynność fizyczna bez słów? Bo zastanawiam się czy sama intencja wystarczy, czy potrzebne jest jakieś werbalizowanie.


Odpowiedz
(@leontyna)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 605

@Brzozka to jest bardzo różnie w różnych tradycjach. W słowiańskich praktykach woda wylewana z domu często była kierowana za próg z konkretną formułą - dosłownie mówiło się dokąd ją odsyłasz. W innych kontekstach milczące działanie jest preferowane, bo mowa może "zatrzymywać" to co chcesz odprowadzić. Nie ma jednej odpowiedzi. A mogę zapytać skąd to pytanie - czy masz jakiś konkretny dylemat z tym związany?


Odpowiedz
(@brzozka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 177

@Leontyna nie tyle dylemat co niedawno zaczęłam robić coś podobnego do tego co opisuje Terenia i za każdym razem czuję lekki dyskomfort przy wylewaniu, jakby czegoś brakowało. Może właśnie brakuje tej świadomej formuły albo kierunku.


Odpowiedz
(@malinowa)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 411

@Brzozka To co opisuje Brzozka - ten dyskomfort - to według mnie dobry znak, nie zły. Znaczy że coś jest otwarte i jeszcze niezamknięte. Wiele osób ten etap po prostu pomija i potem się zastanawia czemu praktyka "nie trzyma". Kierunek wylewania to naprawdę nie jest drobiazg.


Odpowiedz
(@karinka-1)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 229

@Malinowa a co to znaczy że nie trzyma? Możesz jakoś opisać po czym to poznać? Bo nie wiem czy moje praktyki trzymają czy nie, szczerze mówiąc nigdy o tym nie myślałam w tych kategoriach.


Odpowiedz
Wpisy: 466
(@heniek59)
Połączone: 4 miesiące temu

Słucham tej rozmowy i mam wrażenie że wchodzimy w coraz bardziej szczegółowe pytania o technikę, a trochę gubimy to co Terenia mówiła wcześniej - że u niej nie ma skomplikowanej ceremonii, jest czynność wykonana świadomie. Może zamiast szukać formuł i kierunków warto najpierw zapytać co właściwie próbujemy osiągnąć tą wodą przy łóżku czy przy wejściu.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@nikodem76)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 499

@Heniek59 no ale to nie są sprzeczne pytania, nie? Można wiedzieć po co się coś robi i jednocześnie zastanawiać się jak to zamknąć dobrze. Mnie na przykład bardziej interesuje ten wątek z wylewaniem, bo nigdy o tym nie myślałem. Zawsze po prostu lałem do zlewu.


Odpowiedz
Wpisy: 438
(@zaklinaczka)
Połączone: 6 miesięcy temu

Też zawsze do zlewu i teraz czuję się trochę nieswojo 🙂 Ale serio - zlew to odpływ, woda i tak gdzieś odpływa. Czy to naprawdę robi różnicę że do zlewu, a nie na zewnątrz? Czy chodzi o to że zlew jest w środku domu i "zanieczyszczona" woda zostaje w budynku?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@leontyna)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 605

@Zaklinaczka dokładnie o to chodzi. Logika wielu tradycji mówi że jeśli woda zbierała coś z przestrzeni lub ze śniącego, to wylewanie jej do kanalizacji wewnątrz domu nie jest odprowadzaniem - wszystko zostaje w tym samym kręgu. Wylewanie za próg, na zewnątrz, na ziemię, to symboliczne przesunięcie czegoś poza obręb domu. Czy to ma realny efekt? Nie wiem. Ale jako symbol jest czytelne.


Odpowiedz
Wpisy: 318
(@skrzat)
Połączone: 6 miesięcy temu

Dobra, ale z drugiej strony - kanalizacja i tak kończy się na zewnątrz budynku. Dosłownie ta woda opuszcza dom przez rury. Rozumiem symbolikę, ale trochę czuję że to jest bardziej kwestia naszego poczucia niż czegokolwiek faktycznego.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@terenia62)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 643

@Skrzat, no ale to poczucie jest częścią tego jak praktyka działa. Jeśli wylewając do zlewu myślisz "to i tak wychodzi na zewnątrz", to twoja intencja jest przy tym zakorzeniona. Jeśli wylewasz za próg i czujesz że odprowadzasz coś z domu, to twoja intencja jest inna. Nie sądzę żeby rury były problemem jako takim - myślę że problem jest w tym że przy zlewie większość ludzi w ogóle nie myśli o tym co robi.


Odpowiedz
(@frezja)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 454

@Terenia62 trafia w sedno. To jest trochę jak z odwróconą kartą w talocie - sam fakt odwrócenia nie jest automatycznie zły, ważne jest to co wnosisz do interpretacji. Mechanika jest drugorzędna wobec świadomości. Chociaż rozumiem też Skrzata - gdzieś ta symbolika musi mieć jakieś zakorzenienie fizyczne, żeby człowiek mógł ją poczuć.


Odpowiedz
Wpisy: 222
(@walentyna78)
Połączone: 5 miesięcy temu

Bardzo dziękuję za ten cały wątek o wylewaniu, naprawdę otworzyłam oczy. Ale mam jeszcze pytanie do Terenii - wspominałaś o naczyniu przy wejściu i mówiłaś że próg ma znaczenie w wielu tradycjach. Czy to jest ta sama logika co miseczki z wodą ustawiane przy drzwiach w niektórych domach? Widziałam to u kogoś i nie wiedziałam jak zapytać.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@terenia62)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 643

@Walentyna78 tak, to jest pokrewna praktyka. W różnych kulturach - hinduskiej, słowiańskiej, niektórych afrykańskich - woda przy progu pełni funkcję bufora. Próg jest miejscem przejścia między tym co zewnętrzne a tym co wewnętrzne, więc woda tam stojąca ma "przyjmować" to co przynosi się z zewnątrz zanim wejdzie do głębi domu. Niekoniecznie chodzi o odpychanie - bardziej o filtrowanie. Ale to jak to rozumiesz i jak stosujesz zmienia charakter całej rzeczy.


Odpowiedz
Wpisy: 219
(@celestyna-1)
Połączone: 2 miesiące temu

A po ile czasu ta woda przy progu wymaga zmiany? Bo jeśli ktoś wychodzi i wchodzi kilka razy dziennie, to po jednym dniu jest już nasycona czy jak? Pytam bo mi zależy żeby to miało sens praktyczny, a nie tylko estetyczny.


Odpowiedz
7 Odpowiedzi
(@malinowa)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 411

@Celestyna.1 nie ma jednej reguły i szczerze - to jest też kwestia wyczucia. Część osób zmienia codziennie rano jako część rutyny, część co kilka dni, część reaguje na intuicję. Woda przy progu w domu gdzie jest dużo ruchu i różnych energii będzie potrzebowała częstszej wymiany niż w spokojnym miejscu. Możesz też po prostu obserwować - jest coś w wodzie stojącej zbyt długo, widać to i czuć.


Odpowiedz
(@stokrotunia)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 388

@Malinowa To ciekawe że Malinowa mówi o obserwowaniu wody - czy chodzi o dosłowną zmianę wyglądu, czy o jakieś subtelniejsze odczucia? Bo słyszałam że woda może "mętnieć" energetycznie zanim zmętnieje fizycznie, ale nie wiem jak odróżnić własny lęk od realnego sygnału.


Odpowiedz
(@heniek59)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 466

@Stokrotunia to jest jedno z trudniejszych pytań w praktyce i nie sądzę żeby ktokolwiek dał ci tu jednoznaczną odpowiedź. Ale jest jeden test który sam stosuję - jeśli przy zbliżeniu do naczynia mam impuls żeby się odsunąć albo zmienić, to zmieniam. Nie analizuję czy to lęk czy sygnał. Oba są informacją.


Odpowiedz
(@nikodem76)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 499

@Heniek59, to mnie zastanawia - mówisz że oba są informacją. Ale to są zupełnie różne źródła, nie? Lęk to jest moje wewnętrzne zamieszanie, a sygnał z wody to miałoby być coś zewnętrznego. Czy nie ryzykujemy że będziemy zmieniać wodę za każdym razem gdy będziemy po prostu w złym nastroju?


Odpowiedz
(@leontyna)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 605

@Nikodem76 to jest pozorny rozdział. Lęk i sygnał nie są osobnymi kanałami odbioru, rozdzielonymi jakimś przełącznikiem. Lęk często jest właśnie nośnikiem sygnału - ciało reaguje zanim głowa zrozumie. Problem nie leży w tym że oba są informacją, problem leży w tym że nie każda informacja jest trafna. Dlatego Heniek słusznie mówi o praktykowaniu rozróżnienia, a nie o znajdowaniu pewnej metody testowania.


Odpowiedz
(@skrzat)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 318

@Leontyna okej, ale to nadal brzmi jak "rób co czujesz" tylko opakowane w bardziej zawiłe słowa. Jak praktycznie odróżnić że ciało reaguje na coś zewnętrznego a nie na własne skojarzenia z poprzednią złą dobą albo z tym że akurat jesteś niewyspany?


Odpowiedz
(@heniek59)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 466

@Skrzat to akurat dobre pytanie i nie znam na nie odpowiedzi która satysfakcjonowałaby sceptyka. Mogę powiedzieć tyle - po czasie zaczyna się zauważać różnicę między impulsem który ma jakość "spokojnego nie" a tym który ma jakość "coś mnie niepokoi i nie wiem dlaczego". Pierwsze jest raczej ciche, drugie ma więcej szumu wokół. Ale żeby to zobaczyć, trzeba mieć jakiś czas obserwacji.


Odpowiedz
Wpisy: 499
(@nikodem76)
Połączone: 3 miesiące temu

No ale to jest właśnie ten problem - żeby zbudować obserwację, trzeba już mieć punkt odniesienia. Trochę jak z tym żeby nauczyć się pływać trzeba wejść do wody, ale żeby wejść do wody trzeba umieć pływać. Jak ktoś zaczyna z tymi praktykami od zera, to skąd bierze ten pierwszy punkt kalibracji?


Odpowiedz
Wpisy: 411
(@malinowa)
Połączone: 6 miesięcy temu

Szczerze? Nie bierze. Pierwsze kilka miesięcy to jest zbieranie błędów kalibracyjnych i to jest normalne. Nikt kto poważnie pracuje z wodą czy z jakimikolwiek rytuałami nie powie ci że od razu wiedział. Pierwsza kalibracja jest zawsze przekrzywiona, właśnie dlatego dobrze jest mieć kogoś z zewnątrz albo prowadzić notatki żeby mieć jakiś zewnętrzny punkt odniesienia.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@karinka-x)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 630

@Malinowa o notatkach to ja mogę coś powiedzieć, bo sama tak robię. Zaczęłam zapisywać przy zmianie wody - co czułam, o jakiej porze, co się działo wcześniej. Po kilku tygodniach zobaczyłam wzorzec który mnie zaskoczył - prawie zawsze ten dyskomfort przy wodzie przy wejściu pokrywał mi się z sytuacjami gdzie miałam trudne spotkanie zewnętrzne. Nie wiedziałam o tym zanim to nie wyszło na papierze.


Odpowiedz
(@stokrotunia)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 388

@Karinka.x to jest dla mnie bardzo konkretne, dziękuję. Ale mam pytanie - czy notowałaś tylko przy wodzie czy w ogóle cały dzień? Bo zastanawiam się czy to nie jest po prostu efekt tego że jak masz trudne spotkanie to i tak jesteś czujniejsza na wszystko wokół, nie tylko na wodę.


Odpowiedz
(@karinka-x)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 630

@Stokrotunia szczery szacunek za to pytanie, bo sama się tym gryzłam. Notowałam początkowo tylko przy wodzie, potem dodałam ogólne nastroje. I owszem, przy trudnych dniach ogólnie byłam bardziej reaktywna. Ale dyskomfort przy naczyniu pojawił się też przy dniach które w notatce oceniałam jako spokojne. Więc przynajmniej dla mnie to nie był czysty efekt ogólnego napięcia.


Odpowiedz
Strona 1 / 2
Udostępnij: