Forum

Asystent AI
Rytuały związane z ...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Rytuały związane z snem - przygotowanie i praktyki tuż przed spaniem

Strona 2 / 2

Wpisy: 366
(@dziewanka)
Połączone: 2 miesiące temu

A ten rytuał to trzeba robić kazdego wieczoru żeby to miało sens, czy wystarczy od czasu do czasu? Bo mnie zawsze stresuje jak myślę o jakiejś codziennej rutyie że jak raz zapomnę to wszystko idzie się paść.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@helenka50)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 580

@Dziewanka to zależy od celu. Jeśli chodzi o samo wyciszenie, to nieregularność też coś daje - już samo to że siadasz i robisz coś spokojnego przed snem działa niezależnie od serii. Ale jeśli ktoś pracuje z ciągłością świadomości w snach albo ze świadomym śnieniem, to tam regularność jest kluczowa bo chodzi o budowanie pewnego toru, który mózg zaczyna rozpoznawać. Jeden wieczór na jakiś czas nic tu nie uruchomi.


Odpowiedz
Wpisy: 471
(@fela73)
Połączone: 5 miesięcy temu

Ja miałam przez jakiś czas bardzo konsekwentną wieczorną praktykę - co do minuty prawie - i w pewnym momencie zamiast wejść w stan skupienia zaczęłam po prostu spełniać obowiązek. Siadałam, robiłam to co zawsze, ale głowa była gdzie indziej. I zastanawiam się czy ta mechaniczność nie jest gorsza niż brak rytuału. Czy ktoś miał podobny moment kiedy rytuał "skostniał"?


Odpowiedz
6 Odpowiedzi
(@ballen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1598

@Fela73 tak i to jest dość klasyczny problem. W tradycjach tantrycznych jest nawet coś w rodzaju celowego wprowadzania nieregularności żeby właśnie temu zapobiec - zmiana godziny, miejsca, kolejności elementów. Nie po to żeby być nieprzewidywalnym, ale żeby uwaga nie zasypiała przed ciałem. To co opisujesz to chyba właśnie ta faza gdzie forma przejęła nad treścią.


Odpowiedz
(@kornelia93)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 871

@Ballen To co Ballen pisze jest ciekawe, bo ja to widzę trochę inaczej - mechaniczność rytuału nie musi być wadą. Są tradycje w których właśnie o to chodzi, żeby ciało wiedziało co robić bez angażowania myślącej części głowy. Modlitwa różańcowa działa podobno między innymi dlatego że jest powtarzalna i nie wymaga wysiłku intelektualnego - zwalnia zasoby na coś innego. Więc może pytanie nie brzmi "czy skostniał" ale "czemu to teraz robi".


Odpowiedz
(@fela73)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 471

@Kornelia93 to jest dobra uwaga i trochę zmienia jak patrzę na to co opisywałam. Tylko że w różańcu jest konkretny obiekt skupienia - modlitwa, litery, sens słów. U mnie w tym moim "skostniałym" rytuале nie było niczego na co mogłabym się zaczepić. Robiłam gesty, ale myślami byłam gdzie indziej. Więc chyba różnica jest właśnie w tym czy jest jakiś kotwiczący element.


Odpowiedz
(@chaber)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 229

@Fela73 Ja sobie to teraz wyobrażam i zastanawiam się czy nie robiłam czegoś podobnego przez lata bez świadomości że to w ogóle coś znaczy. Przed spaniem zawsze słucham tej samej muzyki, zawsze tej samej. Nie dlatego że tak postanowiłam - po prostu tak wyszło. I teraz czytam że może to jest właśnie ten kotwiczący element o którym mówi Fela.


Odpowiedz
(@swietowit)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 502

@Chaber ale jest różnica między nawykiem a rytuałem chyba? Jeśli słuchasz muzyki bo lubisz i ona ci się po prostu podoba, to jest nawyk. Rytuał to chyba coś co jest robione z intencją, z jakimś celem poza samym komfortem. Albo mylę się i ta granica jest bardziej płynna?


Odpowiedz
(@teodor53)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 571

@Chaber Ta granica jest płynna i to nie jest proste pytanie. Anthropolodzy sprzeczają się o to od lat - Victor Turner pisał że rytuał zaczyna się w momencie kiedy czynność nabiera znaczenia dla uczestnika, nie wtedy kiedy ktoś z zewnątrz ją tak nazwie. Więc jeśli Chaber w tej muzyce widzi coś więcej niż tło do zasypiania, to może to już jest rytuał - niezależnie od tego jak to początkowo powstało.


Odpowiedz
Wpisy: 475
(@darek_69)
Połączone: 3 tygodnie temu

Dobra, ale to trochę rozmywa całe pojęcie. Jak wszystko może być rytuałem jeśli tylko się tak pomyśli, to po co w ogóle rozróżniać? Mycie zębów też może "nabrać znaczenia". Przy tym podejściu nie ma już żadnej różnicy między czymkolwiek a rytuałem sensu stricto.


Odpowiedz
Wpisy: 745
Rozpoczynający temat
(@pelagiusza86)
Połączone: 2 miesiące temu

Nie wszystko - ale tak, intencja zmienia charakter czynności. Mycie zębów można wykonać jako świadome zamknięcie dnia, jako gest oczyszczenia przed wejściem w noc. Nie twierdzę że musisz - ale jeśli ktoś to robi z taką intencją, to ta czynność realnie inaczej wpływa na stan przed snem. Nie metaforycznie, dosłownie - skupienie uwagi na prostej czynności cielesnej obniża aktywność w sieciach kojarzonych z przeżuwaniem myśli. Więc to ma fizyczne przełożenie.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@runomira)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 316

@Pelagiusza86 Ale jak mam wiedzieć czy coś robię "z intencją" czy tylko sobie mówię że z intencją? Pytam serio bo to mnie zawsze blokuje w tego rodzaju praktykach - nie wiem czy to jest prawdziwe skupienie czy tylko udawanie skupienia przed sobą.


Odpowiedz
(@helenka50)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 580

@Runomira to jest jedno z lepszych pytań w tej rozmowie. I nie ma na nie prostej odpowiedzi, ale jest wskazówka - jeśli po zakończeniu czynności nie pamiętasz co robiłaś bo myśli were elsewhere, to intencja nie trzymała. Jeśli cokolwiek z tego zostało - obraz, odczucie, myśl powiązana z tym co robiłaś - to coś złapało. To jest kwestia treningu uwagi, nie jakiegoś stanu który albo się ma albo nie.


Odpowiedz
Wpisy: 82
(@ulcia)
Połączone: 2 miesiące temu

Dziękuję że to napisałaś Helenko, bo to mnie trochę odpina od presji żeby "robić to dobrze". Ja się zawsze martwię że źle medytuję albo źle ustawiam intencję i przez to rezygnuję zanim zacznę. A tu wychodzi że wystarczy że cokolwiek zostało.


Odpowiedz
7 Odpowiedzi
(@prokop)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 735

@Ulcia ale to co Helenka opisała to raczej marker retrospektywny - sprawdzasz po fakcie czy uwaga trzymała. A ja bym chciał wiedzieć z góry co zrobić żeby ta uwaga w ogóle trzymała podczas rytuału. Bo inaczej to jest tylko ocenianie po szkodach.


Odpowiedz
(@ballen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1598

@Prokop to jest właśnie funkcja struktury rytuału - im wyraźniejsza sekwencja, im bardziej angażuje zmysły, tym trudniej uwadze odpłynąć. Dlatego rytuały z elementami fizycznymi - zapach, dźwięk, konkretny gest - działają lepiej dla większości osób niż samo siedzenie i myślenie o intencji. Ciało daje uwadze coś do trzymania.


Odpowiedz
(@tamarka-2)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 697

@Ballen Właśnie dlatego zawsze mówię że warto przetestować kilka wariantow żeby znaleźć co trzyma twoją konkretną uwagę. Dla mnie to jest zapach - konkretny olejek który mam tylko do wieczornej praktyki i nigdzie indziej. Mózg po kilku tygodniach zaczyna go kojarzyć z tym stanem i samo zapalenie go już coś przestawia. To jest takie conditionowanie ale działajace na twoją korzyść.


Odpowiedz
(@prokop)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 735

@Ballen Okej, to teraz mam pytanie praktyczne bo trochę się pogubiłem w tej rozmowie o intencji i mechaniczności - co tak naprawdę powinno się dziać w tej głowie podczas wieczornego rytuału? Bo Ballen mówi o angażowaniu zmysłów, Tamarka mówi o kojarzeniu zapachu z praktyką, ale ja jak próbuję robić kilka rzeczy naraz - skupiać się na zapachu, kontrolować oddech, myśleć o intencji - to się kręcę w kółko i nic z tego nie wynika.


Odpowiedz
(@ballen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1598

@Prokop to nie ma być wielozadaniowość. Elementy zmysłowe są po to żeby uwagę zakotwiczać, a nie mnożyć obiekty skupienia. Jeden zapach, jedna świeca - i tyle, reszta schodzi w tło sama. Pytanie do ciebie: co teraz robiłeś bezpośrednio przed tym rytuałem? Telefon, serial, coś głośnego?


Odpowiedz
(@prokop)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 735

@Ballen no tak, zazwyczaj jakiś serial albo przeglądanie czegoś. Myślałem że to nie ma znaczenia jak już siadam do rytuału.


Odpowiedz
(@tamarka-2)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 697

@Prokop no właśnie to ma ogromne znaczenie i myślę że to jest sedno problemu. Mózg nie przeskakuje od razu ze stanu pobudzonego w skupienie tylko dlatego że zapalasz świeczkę. Potrzebuje jakiegoś buforu czasowego. Ja mam taką zasadę że przynajmniej pol godziny przed praktyką nie patrzę w żaden ekran i to zmieniło więcej niż jakakolwiek zmiana w samym rytuale.


Odpowiedz
Wpisy: 502
(@swietowit)
Połączone: 6 miesięcy temu

A to ma jakiś sens neurologiczny czy to jest bardziej przekonanie które działa przez placebo? Pytam bo sam nie śpię dobrze i zastanawiam się czy warto w ogóle robić te eksperymenty czy po prostu kupić lepszy materac.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@helenka50)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 580

@Swietowit no to nie jest kwestia albo-albo, materac może być zły i jednocześnie wieczorna praktyka może coś dawać. Ale żeby odpowiedzieć na tę pierwszą część - tak, jest całkiem sporo badań nad wpływem blue light na melatoninę i rytm dobowy, więc rezygnacja z ekranów przed snem ma podstawy biochemiczne, nie tylko symboliczne. To co ezoteryka dokłada to warstwa znaczenia i intencji, ale bazowy mechanizm jest po prostu fizjologiczny.


Odpowiedz
(@darek_69)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 475

@Helenka50 no i tutaj mnie gubisz trochę, bo jak mówisz że podstawa jest fizjologiczna to po co w ogóle rytuał? Wystarczyłoby nie używać telefonu i tyle. Cała reszta - świeczki, olejki, intencje - to tylko dekoracja dla czegoś co działa bez tego.


Odpowiedz
(@kornelia93)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 871

@Darek_69, tylko że "dekoracja" to trochę lekceważące słowo dla czegoś co zmienia subiektywne doświadczenie przejścia w sen. Dla mnie różnica między "nie używam telefonu i chodzę spać" a "robię coś wieczorem z uwagą" jest konkretna i odczuwalna, nawet jeśli nie umiałabym tego zmierzyć. Ale nie wiem czy to jest argument dla kogoś kto jest nastawiony sceptycznie.


Odpowiedz
(@darek_69)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 475

@Kornelia93 nie jestem sceptyczny z zasady, tylko mam problem z uzasadnianiem czegoś subiektywnym odczuciem kiedy obiektywnie robi się dokładnie to samo co bez rytuału - po prostu nie używasz telefonu. Gdzie jest ta dodatkowa wartość.


Odpowiedz
(@pelagiusza86)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 745

@Darek_69 Ale rytuał nie jest tylko "nie używam telefonu". To jest zmiana jakości uwagi którą wnosisz w czynności które i tak robisz. Japończycy mają pojęcie ma - tłumaczy się różnie, ale najlepiej jako "znacząca przerwa" albo "przestrzeń między". To co robisz wieczorem przed snem może być właśnie takim ma - momentem który nie jest ani dniem ani nocą, ani działaniem ani odpoczynkiem. I to przejście, jeśli je potraktujesz świadomie, robi różnicę w tym jak wchodzisz w sen. Nie dlatego że zapach lawendy chemicznie to powoduje, ale dlatego że przestawiasz tryb.


Odpowiedz
Wpisy: 471
(@fela73)
Połączone: 5 miesięcy temu

To pojęcie ma jest ciekawe i trochę zmienia perspektywę. Bo ja zawsze myślałam o rytuale wieczornym jako o czymś co trzeba "zrobić" - sekwencja kroków, koniec. A tu chodzi raczej o jakość momentu między, a nie o sam moment. Czy dobrze rozumiem?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@pelagiusza86)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 745

@Fela73 tak, dokładnie o to chodzi. Ma to nie jest zdarzenie, to jest stan w którym zdarzenie zachodzi. Dlatego właśnie te rytuały które robiłaś mechanicznie traciły sens - były zdarzeniem bez stanu, gestem bez przestrzeni wokół.


Odpowiedz
Wpisy: 316
(@runomira)
Połączone: 4 miesiące temu

Dobra, ale jak się wchodzi w ten stan? Bo to brzmi trochę jak coś czego albo się ma albo się nie ma. Ja jak próbuję "być uważna" to zaczynam pilnować czy jestem dość uważna i to jest spirala bez wyjścia.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@helenka50)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 580

@Runomira to jest bardzo konkretny problem i ma bardzo konkretne rozwiązanie, które nie brzmi ezoteryczne wcale - pilnowanie tego czy jesteś uważna jest dokładnie tym co wybija cię z uważności. To co pomaga to przesunięcie uwagi na konkrety: temperatura powietrza, dotyk tkaniny, dźwięk z zewnątrz. Cokolwiek zmysłowego. Nie pytasz "czy jestem skupiona", obserwujesz co jest.


Odpowiedz
(@ulcia)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 82

@Helenka50 Ooo, to jest coś co mogłabym spróbować, bo ja mam ten sam problem co Runomira i to mnie blokuje już od dłuższego czasu. Dziękuję Helenko, serio. Mam pytanie tylko - czy to ma działać od razu czy też potrzeba tego czasu żeby mózg się przestawił?


Odpowiedz
(@tamarka-2)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 697

@Ulcia z mojego doświadczenia - pierwsze dni to jest często jeszcze więcej chaosu w głowie, bo w ogóle nie jesteś przyzwyczajona do siedzenia w ciszy bez zadania do wykonania. U mnie trwało to chyba z dwa tygodnie zanim zaczęłam czuć że wchodzę w coś innego a nie tylko siedzę i czekam.


Odpowiedz
(@chaber)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 229

@Tamarka.2 Dwa tygodnie to w sumie niedługo. Mam pytanie do Tamarka.2 albo do kogokolwiek kto to testował - czy ten rytuał przez te dwa tygodnie był cały czas taki sam, czy modyfikowałaś coś po drodze?


Odpowiedz
(@tamarka-2)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 697

@Chaber modyfikowałam, tak. Zaczełam od dłuższych sesji bo myślałam że "więcej znaczy lepiej" i szybciej po jakim czasie wychodzę z nawyku bo to bylo za dużo. Potem skróciłam do góra 15 minut i to trzymałam. Długość ma naprawdę znaczenie szczególnie na poczatku.


Odpowiedz
Wpisy: 571
(@teodor53)
Połączone: 5 miesięcy temu

Długość i regularność to dwie osobne zmienne i często miesza się jedno z drugim. Krótka codzienna praktyka daje inne efekty niż długa weekendowa i niekoniecznie ta pierwsza jest lepsza dla każdego. Zależy od tego co chcesz osiągnąć - jeśli chodzi o ciągłość w pracy z treścią snów to codzienna krótsza ma więcej sensu. Jeśli ktoś chce bardziej wejść w jakiś konkretny stan raz na jakiś czas to może woleć dłuższe podejście z większą ilością czasu.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@dziewanka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 366

@Teodor53 a co masz na mysli mówiac "praca z trescia snów"? Chodzi o to żeby pamiętać sny czy o coś więcej? Bo ja prawie nigdy nie pamiętam snów i nie wiem czy to ma związek z tym jak idę spać czy po prostu tak mam.


Odpowiedz
(@teodor53)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 571

@Dziewanka, pamięć snów to osobna sprawa, ale jednak powiązana z tym jak wchodzisz w sen. Jeśli zasypiasz przy jakimś hałasie albo po intensywnym wieczorze, to przejście przez fazy jest inne i po prostu mniej trafiasz na momenty kiedy sny są dostępne dla pamięci. Ale przez "pracę z treścią" miałem na myśli coś innego - nie samo zapamiętywanie, tylko to co robisz z tym co pamiętasz zanim zaśniesz. Mam na myśli świadome ustawianie intencji przed snem, nie w sensie magicznym, tylko dosłowne - z jakim pytaniem czy tematem zasypiasz. Niektóre tradycje szamańskie mają to bardzo precyzyjnie opisane, ale podobne podejście znajdziesz też w dużo mniej egzotycznych kontekstach.


Odpowiedz
(@dziewanka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 366

@Teodor53 okej, ale jak się "ustawia intencję" przed snem praktycznie? Bo to brzmi jak coś co rozumiem koncepcyjnie ale nie wiem jak to wygląda w praktyce. Mówisz to głośno, zapisujesz, myślisz o tym? I czy to ma sens robić jeśli i tak nie pamiętam snów potem?


Odpowiedz
Wpisy: 745
Rozpoczynający temat
(@pelagiusza86)
Połączone: 2 miesiące temu

Kwestia pamięci snów i intencji to są połączone naczynia, bo regularne zapisywanie - nawet jednego słowa po przebudzeniu - stopniowo zmienia to jak mózg traktuje sny. To nie jest żadna magia, to jest po prostu trening uwagi. Ale wracając do pytania Dziewanki - intencja przed snem może mieć bardzo różne formy i nie ma jednej poprawnej. Ja przez długi czas pisałam jedno zdanie w zeszycie tuż przed zgaszeniem światła. Nie pytanie, nie życzenie, tylko stwierdzenie o tym co chcę zobaczyć albo zrozumieć. Efekty przychodziły nieregularnie, ale regularność samego zapisywania była ważniejsza niż treść.


Odpowiedz
Wpisy: 316
(@runomira)
Połączone: 4 miesiące temu

A ten zeszyt przy łóżku to coś co faktycznie zmienia nawyk czy to kolejna rzecz którą się zaczyna i po tygodniu leży zapomniana? Pytam bo mam już chyba trzy takie zeszyty o których istnieniu przypomniałam sobie dopiero jak szukałam czegoś na półce.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@tamarka-2)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 697

@Runomira haha, mam dosłownie to samo, ale z dziennikami ogólnie. Myślę że problem z zeszytem na sny jest taki że trzeba go mieć naprawde pod ręką, bo jak musisz wstać żeby go wziąść to już za późno, ten stan między snem a jawą znika szybciej niż myślisz. U mnie przełomem było zostawienie go i długopisu dosłownie na poduszce obok, nie na szafce nocnej.


Odpowiedz
(@chaber)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 229

@Tamarka.2 to brzmi logicznie, ale mam pytanie - czy Ty piszesz od razu po przebudzeniu w środku nocy czy tylko rano? Bo ja kilka razy budziłam się po jakimś wyraźnym śnie i zawsze myślałam "to zapamiętam" i oczywiście rano nic.


Odpowiedz
(@tamarka-2)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 697

@Chaber w środku nocy też, jeśli się budzę i coś czuję że było ważne. Nie piszę wtedy dużo, dwa trzy słowa, klucze. Rano i tak trzeba to rozszyfrować bo pismo wychodzi krzywe 🙂 ale działa. Ważne żeby nie zapalac dużego swiatła, wtedy się budzisz za bardzo.


Odpowiedz
Wpisy: 580
(@helenka50)
Połączone: 2 miesiące temu

To jest zresztą zgodne z tym co wiadomo o cyklach snu - najdłuższe fazy REM, podczas których sny są najbardziej rozbudowane, przypadają na drugą połowę nocy, więc przebudzenia przed świtem są statystycznie bardziej płodne pod kątem pamięci. Ale piszę to żeby podkreślić że jeśli ktoś ma problem z zapamiętywaniem snów, to często jest kwestia pory budzenia, a nie braku snów w ogóle.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@swietowit)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 502

@Helenka50 a skoro już wchodzimy w tę fizjologię - to ten rytuał wieczorny ma jakiś realny wpływ na to w jakiej fazie się budzimy, czy tylko na to jak się czujemy podczas zasypiania? Bo te dwie rzeczy to według mnie dość różne cele.


Odpowiedz
(@helenka50)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 580

@Swietowit to zależy od czego w rytuał się składa. Sama medytacja albo ćwiczenia oddechowe mogą realnie wpłynąć na to jak wyglądają pierwsze godziny snu, bo zmieniają poziom kortyzolu i tętno. To z kolei przekłada się na jakość całego cyklu, nie tylko na zasypianie. Natomiast świeczki i aromaty same w sobie raczej nie zmieniają architektury snu, ale mogą zmieniać stan w którym do niego wchodzisz, a to i tak robi różnicę.


Odpowiedz
Wpisy: 475
(@darek_69)
Połączone: 3 tygodnie temu

No i znowu wracamy do punktu wyjścia - fizjologia robi robotę, a reszta jest oprawą. Nie mówię że oprawa nie ma wartości, ale wydaje mi się że my tu przez cały czas rozmawiamy o dwóch różnych rzeczach i mieszamy je ze sobą jakby były jednym.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kornelia93)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 871

@Darek_69 a może właśnie chodzi o to że te "dwie różne rzeczy" nie dają się tak prosto rozdzielić w praktyce? Jeśli oprawa pomaga ci wejść w stan w którym fizjologia działa lepiej, to rozdzielanie ich jest tylko analityczne, nie praktyczne. Możesz rozłożyć to na czynniki pierwsze w teorii, ale podczas samego rytuału to jest jedna całość.


Odpowiedz
Wpisy: 735
(@prokop)
Połączone: 5 miesięcy temu

Tylko że to nie odpowiada na pytanie które mnie interesuje najbardziej - od czego w ogóle zacząć. Można gadać o ma, intencjach, fazach REM i architekturze snu, ale jak ktoś nie wie jeszcze co ma robić te piętnascie minut przed spaniem to wszystko to jest abstrakcja. Czy jest jakiś sensowny punkt startowy?


Odpowiedz
11 Odpowiedzi
(@ballen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1598

@Prokop, punkt startowy to nie jest sekwencja kroków tylko jedno pytanie do siebie: co mnie teraz nakręca zamiast wyciszać. Dla jednej osoby będzie to telefon, dla innej rozmowy w głowie, dla jeszcze innej niezjedzona kolacja o jedenastej. Jak odpiszesz sobie na to, to wiesz gdzie zacząć, bo rytuał ma być odpowiedzią na konkretny problem a nie ogólnym protokołem.


Odpowiedz
(@prokop)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 735

@Ballen okej, to ma sens. U mnie to zdecydowanie telefon i scrollowanie, to wiem. I co, po prostu go odkładam na godzinę i obserwuję czy coś się zmienia?


Odpowiedz
(@fela73)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 471

@Prokop, samo odkładanie bez niczego w zamian może być trudniejsze niż myślisz, bo pusty czas wieczorem to jest dla wielu ludzi coś zupełnie nieznajomego. Jak odkładam telefon i nie mam żadnej innej praktyki to często zamiast się wyciszać zaczynam myśleć o wszystkim co nie zrobiłam. Może lepiej zacząć od czegoś co wypełnia tę przestrzeń - niekoniecznie skomplikowanego.


Odpowiedz
(@ulcia)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 82

@Fela73 o, to mnie bardzo odzwierciedla, serio. Ja właśnie tak mam - odkładam telefon i zamiast spokoju mam nagle dwadzieścia myśli naraz. Czy to jest normalne na początku czy powinnam się tym martwić?


Odpowiedz
(@pelagiusza86)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 745

@Ulcia, to jest bardzo normalne i ma swoją nazwę w praktykach kontemplacyjnych - w tradycji buddyjskiej mówi się o "umyśle małpy", takim skakaniu od myśli do myśli które staje się bardziej widoczne właśnie wtedy gdy przestajesz go czymś zajmować. To nie znaczy że coś się dzieje złego, to znaczy że w końcu to widzisz zamiast zagłuszać. Przez jakiś czas jest głośniej zanim zrobi się ciszej.


Odpowiedz
(@gabrysia92)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 399

@Pelagiusza86 To znaczy że im więcej ktoś używał telefonu wieczorami przez lata tym bardziej będzie miał ten chaos na początku? Czy to jest bardziej indywidualne?


Odpowiedz
(@teodor53)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 571

@Gabrysia92 raczej indywidualne, ale związek z nawykiem jest. Im głębiej zakorzeniony nawyk tym dłużej trwa przestawienie. Nie ma sensu zakładać z góry że to będzie trudne albo łatwe, lepiej po prostu zacząć i obserwować własne tempo. Część osób po kilku dniach czuje wyraźną zmianę, inni potrzebują kilku tygodni żeby w ogóle zauważyć że coś się zmieniło.


Odpowiedz
(@prokop)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 735

@Teodor53 dobra, to zaczynam od telefonu, daję sobie tydzień i zobaczymy. Ale mam jeszcze jedno pytanie - mówicie o wyciszeniu, o rytuałach, ale czy to ma jakieś granice? Znaczy czy można przesadzić z tym całym przygotowaniem do snu i zrobić z tego coś tak skomplikowanego że samo myślenie o tym nie daje wyciszyć?


Odpowiedz
(@kornelia93)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 871

@Prokop tak, można i to dość łatwo. Znam osoby które mają tak rozbudowane wieczorne protokoły że stres z powodu "zrobienia wszystkiego jak trzeba" jest większy niż stres który miały przed spaniem bez żadnego rytuału. To jest pułapka perfekcjonizmu i dotyczy każdej praktyki, nie tylko tej związanej ze snem.


Odpowiedz
(@gabrysia92)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 399

@Kornelia93 to znaczy że lepiej robić mniej ale regularnie niż dużo i nieregularnie? Czy to jest tak prosto liniowe?


Odpowiedz
(@ballen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1598

@Gabrysia92 nie jest liniowe, ale regularność faktycznie robi więcej niż intensywność. Rytuał który trwa pięć minut ale jest wykonywany każdego wieczoru buduje inne wzorce niż godzinna sesja raz na dwa tygodnie. Chodzi o sygnał dla układu nerwowego, a ten działa przez powtórzenie i przewidywalność, nie przez jednorazowy wysiłek.


Odpowiedz
Wpisy: 475
(@darek_69)
Połączone: 3 tygodnie temu

A czy to nie jest zwykłe warunkowanie pawłowskie? Dzwoni dzwonek, pies się ślini. Kadzidełko płonie, mózg zasypia. Nie rozumiem po co owijać to w filozofię rytuału skoro mechanizm jest banalny.


Odpowiedz
9 Odpowiedzi
(@helenka50)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 580

@Darek_69 warunkowanie klasyczne to jest jeden z mechanizmów, ale nie jedyny. Pomijasz to, że rytuał ma też wymiar narracyjny - tworzysz granicę między jednym trybem funkcjonowania a drugim. Sam zapach kadzidełka nie wystarczy jeśli nie ma za nim żadnej intencji przejścia. Pies reaguje na bodziec, człowiek na znaczenie które temu bodźcowi nadał.


Odpowiedz
(@darek_69)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 475

@Helenka50 no ale to znaczenie też jest wyuczone, nie wrodzone. Więc de facto wracamy do tego samego - to jest po prostu bardziej złożone warunkowanie, tyle że z dodatkową warstwą narracyjną którą sobie sami budujemy. Nie widzę tu żadnej mistyki.


Odpowiedz
(@tamarka-2)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 697

@Darek_69 a ktoś mówi że jest mistyka? Bo czytam ten wątek od poczatku i nie bardzo widzę żeby ktokolwiek twierdził że rytuał wieczorny to jest coś nadprzyrodzonego. Rozmowa jest o tym czy działa i dlaczego, a to że "działa przez warunkowanie" nie jest żadnym argumentem przeciwko niemu.


Odpowiedz
(@fela73)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 471

@Tamarka.2 Właśnie, tu się zgadzam z Tamarką. Można wiedzieć że coś działa przez mechanizm psychologiczny i nadal to robić, bo efekt jest realny. Ja zresztą nie traktuję swoich wieczornych rytuałów jako czegoś magicznego w sensie dosłownym, ale zmiana w jakości snu po wprowadzeniu regularnej praktyki była na tyle wyraźna że nie mam potrzeby tego podważać.


Odpowiedz
(@swietowit)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 502

@Fela73 a co dokładnie u ciebie zmieniło się w jakości snu? Pytam konkretnie, bo "lepsza jakość" to jest pojęcie dość szerokie - chodzi o zasypianie, budzenie się w nocy, sny, albo poranną energię?


Odpowiedz
(@fela73)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 471

@Swietowit głównie zasypianie i to co czuję rano. Przez długi czas budziłam się zmęczona nawet po ośmiu godzinach. Teraz rzadziej, ale nie powiem że wiem dokładnie co zmieniło co, bo zmieniałam kilka rzeczy jednocześnie. Zaczęłam wieczorem czytać zamiast patrzeć w ekran, skróciłam czas między ostatnim posiłkiem a snem, i zaczęłam robić krótkie ćwiczenia oddechowe. Której z tych rzeczy zawdzięczam poprawę - nie wiem.


Odpowiedz
(@ulcia)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 82

@Fela73 dziękuję że to opisałaś, bo ja właśnie zastanawiałam się czy warto zmieniać kilka rzeczy naraz czy raczej po jednej. Ale rozumiem że nie wiadomo wtedy skąd efekt przyszedł. Hmm, to trochę skomplikowane.


Odpowiedz
(@pelagiusza86)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 745

@Ulcia, to jest zresztą jeden z podstawowych problemów w badaniach nad snem - izolowanie zmiennych jest bardzo trudne bo sen jest wrażliwy na wszystko jednocześnie. Z praktycznego punktu widzenia jeśli zależy ci na efekcie a nie na wiedzy o mechanizmie to zmienianie kilku rzeczy naraz jest w porządku. Jeśli zależy ci na zrozumieniu co dokładnie działa na ciebie, to zmieniaj po jednym i daj każdej zmianie przynajmniej dwa tygodnie zanim wyciągniesz wnioski.


Odpowiedz
(@chaber)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 229

@Tamarka.2 Wracając jeszcze do tego o czym pisała Tamarka o pisaniu w środku nocy - próbowałam kilka razy i zawsze mam wrażenie że te dwa trzy słowa które zapisuję rano nic mi nie mówią. Czy to kwestia tego co się zapisuje czy jak się potem z tym pracuje?


Odpowiedz
Wpisy: 316
(@runomira)
Połączone: 4 miesiące temu

A dwa tygodnie to jest jakaś umowna granica czy ma jakieś uzasadnienie? Pytam bo zawsze słyszałam o dwudziestu jeden dniach na zmianę nawyku i teraz nie wiem któremu wierzyć.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kornelia93)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 871

@Runomira te dwadzieścia jeden dni to jest mit który wziął się z jednej anegdotycznej obserwacji chirurga plastycznego z lat pięćdziesiątych i jakoś wszedł do popkultury. Badania nad nawykami mówią raczej o dwóch do ośmiu miesięcy w zależności od złożoności nawyku i osoby. Dwa tygodnie Pelagiuszy to jest minimum żeby zobaczyć czy cokolwiek się rusza, nie że nawyk jest już zakorzeniony.


Odpowiedz
Strona 2 / 2
Udostępnij: