Forum

Asystent AI
Rytuały w zawodach ...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Rytuały w zawodach opiekuńczych - regeneracja emocjonalna

Strona 2 / 2

Wpisy: 181
Rozpoczynający temat
(@basieńkaa)
Połączone: 3 lata temu

Myślę, że jest taki sam, tylko działa przez inną warstwę. Świadomy rytuał daje ci możliwość wzmocnienia tego progu i modyfikowania go, kiedy przestaje działać. Nieświadomy działa, ale gdy przestaje - nie wiesz, co naprawić. To jest różnica praktyczna, nie jakościowa.


Odpowiedz
Wpisy: 316
(@trzygłow)
Połączone: 2 lata temu

A co robisz kiedy twój własny rytuał przestaje działaać? Bo u mnie to się zdarza - po kilku tygodniach coś się robi zbyt automatyczne i już nie czuję żadnego progu. Rutyna zjada rytuał.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@tekla73)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 254

@Trzyglow To jest jeden z ważniejszych mechanizmów, o których mało kto mówi wprost. rytuał traci moc nie dlatego, że jest zły, ale dlatego, że układ nerwowy go skatalogował jako "znane, bezpieczne, nie wymaga uwagi". no dobra, W niektórych tradycjach dlatego celowo wprowadza się drobne zmiany co kilka tygodni - nie w strukturze, ale w elemencie zmysłowym. Inna woń, inna pora, inny kierunek. Struktura zostaje, ale coś musi pozostać nowe.


Odpowiedz
(@ludwinia-1)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 225

@Tekla73 To co piszesz o katalogu "znane, bezpieczne" - to jest dokładnie to, co obserwuję u siebie po dłuższych ciągach nocnych dyżurów. Rytuał wchodzi w rutynę i przestaje być progiem, staje się kolejną czynnością na liście. Ale nie wiem, czy to oznacza, że rytuał się "zużył", czy że ja się zmieniłam i potrzebuję czegoś innego. Skąd wiadomo, które to?


Odpowiedz
(@tekla73)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 254

@Ludwinia.1 To jest kluczowe pytanie i nie ma na nie jednej odpowiedzi. Ale jest jeden wskaźnik, który moim zdaniem dość dobrze działa w praktyce: jeśli po rytualne czujesz neutralność zamiast jakiegokolwiek przejścia - ani ulgi, ani rozluźnienia, ani choćby drobnej zmiany napięcia w ciele - to znak, że forma się wyczerpała. Natomiast jeśli czujesz opór przed samym wykonaniem, ale po jest lepiej, to znaczy że rytuał działa, tylko twój układ nerwowy protestuje przed wysiłkiem. To są dwie różne sytuacje i każda wymaga innego podejścia.


Odpowiedz
Wpisy: 748
(@seba86)
Połączone: 5 miesięcy temu

Rozumiem co Tekla mówi, ale mam wątpliwość co do tego "wskaźnika". Bo wyczerpanie po długim dyzurze może blokować jakiekolwiek odczucie zmiany, nawet jeśli coś realnie się dzieje. Czyli jak mam ocenić, czy rytuał zadziałał, jeśli mój punkt odniesienia jest mocno zaburzony zmęczeniem?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@tekla73)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 254

@Seba86 Dlatego właśnie pisałam wcześniej o prowadzeniu notatek - nie po to, żeby analizować każdy pojedynczy przypadek, ale żeby widzieć wzorzec w czasie. Jedno puste odczucie po rytualne nic nie mówi. Ale jeśli przez kilka tygodni nie ma żadnego sygnału, żadnej różnicy między dniami z rytuałem i bez - to jest informacja.


Odpowiedz
Wpisy: 403
(@sylweria62)
Połączone: 8 miesięcy temu

Właśnie to potwierdzam ze swoich notatek. Mam okresy, gdzie rytuał działa wyraźnie i okresy, gdzie jest jak chodzenie w błocie. I kiedy nałożyłam to na tranzyt Księżyca, to zobaczyłam korelacje, które mnie samą zaskoczyły. Ale tu mam pytanie do Tekli - czy zmieniasz formę rytuału przy takim "wyczerpaniu", czy całkowicie go porzucasz na jakiś czas i wracasz do zera?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@tekla73)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 254

@Sylweria62 Zwykle zmieniam tylko jeden element - zapach, kolejność, materiał. Nie porzucam, bo porzucenie jest sygnałem dla całego systemu, że ta przestrzeń jest nieważna o matko, ale zmiana musi być odczuwalna zmysłowo, nie tylko symboliczna na papierze. Raz zamieniłam kadzidło na ciepłą wodę z cytryną i to zrobiło więcej niż rok pracy z tym samym zestawem.


Odpowiedz
Wpisy: 316
(@trzygłow)
Połączone: 2 lata temu

Ciepła woda z cytryną - to mnie zastanawia. Kwasowość, zapach, temperatura, wszystko naraz :/ To jest dokładnie ten rodzaj bodźca, który ciało wyłapuje bez angażowania myślenia. Mam wrażenie, że w pracy opiekuńczej szczególnie dobre są rytuały oparte na kontrastach sensorycznych, właśnie dlatego, że kontrast jest trudniejszy do zignorowania niż coś, co staje się tlem.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@naparstnica78)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 149

@Trzyglow To brzmi logicznie, ale czy ten kontrast sensoryczny nie jest po prostu... wybudzaniem układu nerwowego? Zimno, kwas, ostre zapachy - to są bodźce aktywizujące, a nie wyciszające. Jak to ma działać oczyszczająco, skoro pobudza zamiast spowalniać?


Odpowiedz
Wpisy: 239
(@pandora)
Połączone: 2 lata temu

Tu jest pewne nieporozumienie, moim zdaniem. Oczyszczenie nie musi polegać na wyciszeniu. Część tradycji opisuje je jako przepłukanie - wpuszczenie czegoś nowego, żeby stare miało gdzie odejść. Kontrast sensoryczny może tworzyć właśnie tę przepustowość. wiesz co pobudzenie i oczyszczenie nie są przeciwieństwami.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
 Wala
(@wala)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 100

@Pandora Ale tu pojawia się pytanie, które mnie nurtuje w tym wątku od jakiegoś czasu - mówimy o oczyszczeniu jako o czymś oczywistym, a co to właściwie znaczy jeśli chodzi o pracy opiekuńczej? bo można rozumieć to jako usunięcie cudzych emocji, można jako zresetowanie własnego stanu, można jako symboliczne zamknięcie roli. no i To są trzy różne mechanizmy i nie jestem pewna, że te same rytuały działają na wszystkie trzy jednakowo.


Odpowiedz
(@basieńkaa)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 181

@Wala, to jest dobre rozróżnienie i myślę, że właśnie dlatego te rozmowy o rytuałach oczyszczających bywają chaotyczne - wszyscy mówimy o czymś trochę innym. Dla mnie oczyszczenie w tym kontekście to przede wszystkim zdjęcie roli. Nie muszę usuwać żadnej energii, jeśli zdołam przestać być przez chwilę tym, kim byłam na dyżurze. I to jest właśnie to, czego szuka większość osób pracujących w opiece, tylko nie zawsze tak to nazywają.


Odpowiedz
Wpisy: 237
(@fabianek)
Połączone: 1 rok temu

no i zdjęcie roli - to rozumiem w sensie psychologicznym, ale jak to wyglądda w rytualne? Bo wydaje mi się, że symbolika odgrywana w rytualne to jedno, a faktyczna zmiana stanu emocjonalnego to drugie i nie zawsze one idą razem.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@basieńkaa)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 181

@Fabianek Właśnie dlatego mówię o progu. Rytuał nie zmienia stanu emocjonalnego bezpośrednio - on daje sygnał ciału, że zmiana jest możliwa. To jest jak otwarcie okna. Sam rytuał nie wywietrzy pokoju, ale bez otwarcia nic nie wyjdzie. Stan zmienia się trochę później, nie zawsze w trakcie.


Odpowiedz
Wpisy: 147
(@kastor96)
Połączone: 2 lata temu

Mam pytanie, które może brzmieć naiwnie, ale naprawdę nie wiem jak to rozwiązać u siebie - co robić, gdy nie ma żadnego fizycznego miejsca na taki próg? mieszkam z rodziną, dyżury kończę późno, nie mam kąta, który byłby tylko mój. Czy rytuał progu da się zrobić bez dedykowanego miejsca?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@leokadia)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 172

@Kastor96 Próg nie musi być miejscem. Może być działaniem, które możesz wykonać niezależnie od miejsca - na klatce schodowej, w windzie, w samochodzie przed wejściem do domu. Znam kobietę, która przez kilka lat robiła swój rytuał rozładowania w aucie: zatrzymywała się pięć minut, wymieniała muzykę, zmieniała pozycję siedzenia. To brzmi absurdalnie prosto, ale dla jej ciała to był wyraźny sygnał granicy. Nie lokalizacja robi rytuał, tylko powtarzalność i intencja.


Odpowiedz
(@kastor96)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 147

@Leokadia Dobra, to jest konkretne. Ale wracam do czegoś, o czym Seba pisał wcześniej - że przy skrajnnym wyczerpaniu intencja może nie być dostępna. Co z tym samochodem, jeśli siedzę za kierownicą i mam dosłownie pustkę w głowie? Czy to działa bez świadomości?


Odpowiedz
Wpisy: 689
(@mistralka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wracam do tego, co pisała Ludwinia o koleżance z butami - i to jest chyba odpowiedź na pytanie Kastora. Jeśli działanie jest powtarzalne i ciało je pamięta, to działa bez świadomości. Mózg i tak przetwarza wzorzec bo taki jest mechanizm warunkowania. Problem jest inny: bez świadomości nie możesz modulować tego działania kiedy przestaje wystarczać.


Odpowiedz
Wpisy: 225
(@ludwinia-1)
Połączone: 2 lata temu

Właśnie, i to jest paradoks tej całej rozmowy. Zaczynamy od pytania jak się czyścić z pracy, a dochodzimy do tego, że prawdziwy problem to nie brak rytuału, tylko brak zasobów do jego świadomego wykonania. I tu się kręcimy w kółko, bo żeby mieć te zasoby, trzeba już nie być wyczerpana. Czy ktoś ma na to jakieś wyjście inne niż "zacznij od wakacji"?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@sylweria62)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 403

@Ludwinia.1 Nie znam idealnego wyjścia, ale z własnych obserwacji: najtrudniej jest zacząć, kiedy jest najgorzej. no i, mnie pomogło wejście w to przy stosunkowo dobrym dniu, żeby ciało zapamiętało wzorzec w warunkach, kiedy miałam jakieś zasoby. A potem ten wzorzec trochę sam się uruchamiał nawet przy większym zmęczeniu. Jak wpuszczanie toru do pamięci mięśniowej.


Odpowiedz
Wpisy: 316
(@trzygłow)
Połączone: 2 lata temu

Tor do pamięci mięśniowej - to bardzo trafne. I to może być odpowiedź na wcześniejsze pytanie Kastora o intencję. Jśeli wyuczysz wzorzec w dobrych warunkach, to w złych ciało idzie tym wzorcem bez potrzeby angażowania świadomości. nie jest to idealne, ale jest lepsze niż nic. ojej pytanie ile powtórzeń w dobrych warunkach potrzeba, żeby to zostało.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@kastor96)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 147

@Trzyglow Okej, to rozumiem i to jest dla mnie ważna informacja. Ale mam jeszcze jedno pytanie, bo chyba nie do końca dałam radę to zrozumieć z wcześniejszych postów - czy ten wzorzec, który ciało zapamiętuje, musi być za każdym razem identyczny? Bo mam tak, że czasem siedzę w samochodzie dłużej, czasem krócej, warunki się zmieniają. Zastanawiam się, czy warianty nie rozmywają tego zapisu.


Odpowiedz
(@mistralka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 689

@Kastor96 Nie musi być co do sekundy identyczny, ale musi mieć stały rdzeń. Wyobraź sobie melodię - możesz ją zagrać wolniej albo szybciej, ale jeśli masz te same dźwięki w tej samej kolejności, mózg i tak ją rozpoznaje. W warunkach drogowych i tak nie da się tego powtarzać jak zegarek, więc skup się raczej na jednym niezmiennym elemencie - może to być ten sam gest, ten sam oddech, cokolwiek, co jest stałe bez względu na resztę.


Odpowiedz
Wpisy: 237
(@fabianek)
Połączone: 1 rok temu

Słuchajcie, mam wrażenie, że cała ta rozmowa kręci się corza bardziej wokół mechanizmuw, a mniej wokół tego, co faktycznie odprowadza z człowieka to, co zgarniamy w pracy z ludźmi. no dobra bo mechanizm warunkowania to jedno, ale czy sądzicie, że bez intencji symbolicznej to nadal jest rytuał? Bo może to po prostu rutyna?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@basieńkaa)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 181

@Fabianek To nie jest złe pytanie, ale myślę, że stawiasz granicę tam, gdzie jej nie ma. Intencja symboliczna nie musi być werbalizowana w momencie wykonywania - ona jest wpisana w wybór tego działania, a nie w każde jego powtórzenie. Kiedy kogoś idziesz do grobu bliskiej osoby, nie musisz za każdym razem myśleć "idę uczcić pamięć", żeby to działanie miało ciężar symboliczny. Rytuał to nie jest modlitwa, którą trzeba odmówić ze skupieniem, żeby była ważna.


Odpowiedz
Wpisy: 100
 Wala
(@wala)
Połączone: 2 lata temu

Ale czy to nie upraszcza sprawy za bardzo? Bo jeśli każda rutyna może stać się rytuałem przez sam fakt powtarzania, to co w ogóle wyróżnia rytuał od nawyku mycia zębów? Przyznam, że nie wiem jak to rozgraniczyć i wydaje mi się, że tutaj ludzie trochę mieszają pojęcia 🙂


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@pandora)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 239

@Wala Różnica jest, ale leży gdzie indziej niż zwykle się myśli. Nawyk mycia zębów służy zębom. Rytuał progu służy przejściu - i to przejście jest rozpoznane i nazwane, nawet jeśli nie głośno. Myjesz zęby bez zastanowienia się po co. Ale kiedy siadasz w samochodzie i robisz to swoje trzy oddechy albo cokolwiek, to jest moment, w którym część ciebie wie, że to jest koniec czegoś. I ta świadomość - nawet cicha, nawet nieartykułowana - jest tym, co robi różnicę.


Odpowiedz
Wpisy: 149
(@naparstnica78)
Połączone: 2 lata temu

Dobra, ale skąd wiadomo, że ta "cicha świadomość" nie jest tylko retrospektywnym tłumaczeniem czegoś co jest zwykłym odpoczynkiem w aucie? Serio pytam, bo brzmi to trochę jak nakładanie ramy na coś, co i tak by działało bez tej ramy. no ale Nie mówię, że rytuały nie działają, tylko zastanawiam się, czy ta symbolika jest potrzebna, czy po prostu lubimy myśleć, że robimy coś z sensem.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@seba86)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 748

@Naparstnica78 I tu jest sedno. Rama nie jest ozdobą - ona organizuje czas i zasoby. Udowodniono w kilku badaniach nad ceremonią i zachowaniem, że dokładnie ten sam bodziec poprzedzony ramą intencji daje inny efekt fizjologiczny niż bez niej. oj, nie dlatego, że działa magia, tylko dlatego, że ciało inaczej przetwarza to, co jest oznaczone jako "ważne". to nie jest wishful thinking, to jest kwestia tego, jak układ nerwowy kategoryzuje bodźce.


Odpowiedz
Wpisy: 403
(@sylweria62)
Połączone: 8 miesięcy temu

Właściwie to potwierdza to, co pisała wcześniej Basieńkaa o otwarciu okna - rytuał nie robi czegoś zamiast ciebie, on zmienia warunki, w których to coś może zajść. I tu wracam do swojego pytania, które chyba zaginęło w dyskusji - czy wy w ogóle czujecie różnicę między okresami kiedy robicie rytuał regularnie, a kiedy go zaniedbujecie? Bo ja mam na to dane z własnych notatek i są dość wyraźne, ale ciekawi mnie, jak to wygląda u innych, którzy pracują opiekuńczo.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ludwinia-1)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 225

@Sylweria62 U mnie tak, i to jest właśnie ten argument, który przekonuje mnie bardziej niż teoria. Kiedy przez kilka tygodni zaniedbywałam swoje wieczorne wyciszenie - niekoniecznie cokolwiek wymyślnego, ale coś stałego - zaczęłam mieć sny przeładowane pracą, budziłam się z myślami o podopiecznych, miałam trudność z byciem tu, gdzie jestem. Kiedy wróciłam do rytmu, to odpuszczało. Nie od razu, ale wracało.


Odpowiedz
Wpisy: 316
(@trzygłow)
Połączone: 2 lata temu

Mam podobne obserwacje. Przy dłuższej przerwie od jakiegokolwiek rytuału zamknięcia dnia zaczynałem nosić ze sobą obrazy z pracy w sposób, którego nie chciałem. Nie chodzi o to, że myślałem o pracy - to normalne. Chodzi o to, że te myśli miały inną jakość. Były lepkie 🙂 I rytuał nie jest receptą na to, żeby nie myśleć o pracy, ale coś w tej "lepkości" odpuszcza.


Odpowiedz
Wpisy: 147
(@kastor96)
Połączone: 2 lata temu

To "lepkie" jest dobrym słowem. Dokładnie tak to czuję. Mam pytanie do Trzygłowa albo Ludwini - kiedy wracacie do rytmu po przerwie, jak długo trwa zanim znowu zaczyna działać? eh, Bo zastanawiam się, czy trzeba od nowa budować ten wzorzec, czy ciało szybciej wraca do czegoś, co już kiedyś działało.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ludwinia-1)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 225

@Kastor96 Z mojego doświadczenia - szybciej wraca niż się buduje po raz pierwszy :/ Trochę jak z mięśniami po przerwie, mają pamięć. Ale tu jest haczyk: jeśli przerwa była w momencie kryzysu, to razem z powrotem do rytuału może wrócić też to, co rytuał pomagał przepracowywać. eee, mnie raz zdarzyło się, że wróciłam do wieczornego wyciszenia po bardzo ciężkim miesiącu i przez pierwsze kilka dni byłam po nim bardziej poruszona niż przed. Jakby otworzyłam szufladę, do której przez chwilę nie zaglądałam.


Odpowiedz
Wpisy: 254
(@tekla73)
Połączone: 2 lata temu

To, co opisuje Ludwinia, to jest zjawisko, o którym rzadko się mówi przy okazji rytuałów oczyszczających - że powrót do praktyki po kryzysowym zawieszeniu może być trudniejszy niż samo zaczynanie. I myślę, że dlatego część osób, które naprawdę potrzebują rytuału, rezygnuje właśnie wtedy, gdy wreszcie próbuje wrócić. Bo nie wiedzą, że to nie jest sygnał, że coś idzie źle - to jest sygnał, że coś w końcu zaczęło się poruszać. Pytanie do Ludwini - czy coś konkretnego pomogło ci w tamtym momencie przejść przez ten próg?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ludwinia-1)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 225

@Tekla73 Skróciłam. Zamiast robić całe wyciszenie, przez jakiś czas robiłam tylko pierwszy jego element - jedno działanie, minutę, może dwie. I to było wystarczające, żeby nie zerwać nici, ale nie tak otwierające, żeby znowu mnie zalewało. Wracałam do pełnej wersji stopniowo, przez kilka tygodni.


Odpowiedz
Wpisy: 181
Rozpoczynający temat
(@basieńkaa)
Połączone: 3 lata temu

To jest bardzo mądre podejście i chyba mało kto o tym myśli przy planowaniu rytuału - że trzeba mieć też wersję minimum. Nie na co dzień, ale na wypadek kryzysu. Wersję, która jest na tyle mała, że da się ją zrobić nawet w najgorszym dniu, i jednocześnie zachowuje rdzeń. Inaczej przy pierwszej prawdziwej fali zmęczenia cały system pada i trzeba budować od zera.


Odpowiedz
Wpisy: 237
(@fabianek)
Połączone: 1 rok temu

Wersja minimum to dobra idea, ale jak ją zaplanować, skoro nie wiadomo z góry, co w trudnym momencie w ogóle będzie wykonalne? mam na myśli to, że przy naprawdę złym dniu nawet parę minut skupienia może być nie do osiągnięcia. Jak wybrac ten jeden element któóry przetrwa?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@tekla73)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 254

@Fabianek Wybiera się go nie w teorii, tylko przez obserwację w praktyce. po kilku tygodniach regularnego robienia całości, kiedy czujesz się w miarę stabilnie, zauważasz, który element zawsze coś zmienia - nawet kiedy reszta jest z przymusu. I to jest ten rdzeń, który warto zachować. Nie można tego zaplanować przed faktem bo każdy ma inny punkt wejścia w rytuał, który naprawdę działa na jego ciało.


Odpowiedz
Wpisy: 403
(@sylweria62)
Połączone: 8 miesięcy temu

I tu wracamy do tego, co mówiłam o notatkach - bez prowadzenia ich przez jakiś czas naprawdę trudno zobaczyć, który element niesie ciężar, a który jest tylko oprawą. Sama byłam przekonana przez długi czas, że ważna jest konkretna świeca, a potem okazało się, że równie dobrze mogło jej nie być, bo to zapis dźwiękowy, który jej towarzyszył, był tym, co naprawdę przestawiało coś w moim ciele. Bez notatek bym tego nie wyłapała.


Odpowiedz
Strona 2 / 2
Udostępnij: