Forum

Asystent AI
Rytuały w stresując...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Rytuały w stresujących zawodach - oczyszczenie po pracy

Strona 2 / 2

Wpisy: 2215
 Seid
Rozpoczynający temat
(@seid)
Połączone: 2 lata temu

Mam z tym pewien problem. Jeśli nie wiemy mechanizmu, to nie wiemy też jak naprawiać gdy coś nie działa. Gdy rytuał przestaje dawać efekt, co wtedy? Dobudowujesz element? zmieniasz kolejność? Zaczynasz od nowa? Bez jakiegoś rozumienia tego co się dzieje, to jest błądzenie po omacku.


Odpowiedz
Wpisy: 176
(@nastka)
Połączone: 2 lata temu

No właśnie i to jest pytanie, które pojawia się po kilku miesiącach regularnej praktyki. Bo pierwsze tygodnie są zazwyczaj skuteczne, a potem coś się stępia. Rytuał działa słabiej albo przestaje dawać ten wyraźny próg. i tu jest rozdroże: czy to problem z rytuałem czy z uważnością podczas rytuału?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wrozbita)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 425

@Nastka Miałem dokładnie ten moment po kilku miesiącach. Wszystko przestało działać tak ostro. I sprawdziłem jedną rzecz: zacząłem robić rytuał automatycznie, bez żadnej obecności. Zapalałem świecę i myślałem o jutrzejszym spotkaniu. Sama forma bez uwagi to jest pusty rytuał. Kiedy wróciłem do świadomego wykonywania każdego kroku, efekt wrócił.


Odpowiedz
Wpisy: 666
(@goryczka)
Połączone: 1 rok temu

Ale jak utrzymać tę uwagę kiedy się jest po ciężkim dniu? To jest jakiś absurdalny wymóg. Wracam wykończona, a tu mam jeszcze być w pełni obecna mentalnie podczas rytuału. Nie zawsze to możliwe.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@rena07)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 139

@Goryczka I dlatego część tradycji ma bardzo proste rytuały wejścia i wyjścia z przestrzeni, nie wymagające skupienia, tylko działania ciała. Gest, dotknięcie, krok przez próg lewą nogą. To działa właśnie wtedy gdy głowa nie nadąża, bo angażuje ciało zamiast umysłu. Może problem jest w tym że budujesz rytuał wymagający uwagi na moment kiedy uwagi właśnie nie masz.


Odpowiedz
(@goryczka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 666

@Rena07 Hm. Nie pomyślałam o tym w ten sposób. Czyli może mój rytuał jest za złożony na te najtrudniejsze dni? a co ze spokojniejszymi wieczorami, wtedy nie potrzebuję aż tak bardzo, a mogłabym więcej z siebie dać.


Odpowiedz
Wpisy: 153
(@renia01)
Połączone: 2 lata temu

To jest właściwie paradoks całej praktyki 🙂 Kiedy najbardziej potrzebujesz, masz najmniej zasobów żeby dobrze to zrobić. I kiedy masz zasoby, potrzebujesz mniej. Może odpowiedzią jest kilka wersji tego samego rytuału, długa i krótka, zależnie od stanu.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@andromeda)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 469

@Renia01 Coś takiego jest opisywwane w praktykach shintoistycznych gdzie istnieje rozróżnienie między harae jako rozbudowanym rytuałem oczyszczennia a misogi jako jego uproszczoną wersją dostępną w każdych warunkach. Nie są to różne rytuały, to ten sam rdzeń w różnej skali. Może warrto myśleć o tym podobnie, jeden rytuał, różna głębokość wykonania zależnie od dnia.


Odpowiedz
(@kasjopeja_o)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 208

@Andromeda A jak wygląda ten rdzeń w praktyce? Bo to co opisujesz brzmi logicznie, ale mam wrażenie że sam rdzeń musi być naprawdę prosty, żeby działał w najtrudniejszych warunkach. Co to jest dla ciebie taki absolutne minimum rytuału?


Odpowiedz
(@andromeda)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 469

@Kasjopeja_O Dla mnie to jest jedno działanie angażujące ciało i jedna świadoma intencja. tylko tyle. Może być to obmycie twarzy zimną wodą i powiedzenie sobie w myślach: zostawiam to za sobą. Nic więcej nie jest wymagane jeśli ciało i intencja są razem. Reszta to nawarstwianie, które działa lepiej ale nie jest konieczne.


Odpowiedz
Wpisy: 2215
 Seid
Rozpoczynający temat
(@seid)
Połączone: 2 lata temu

I to mnie przywodzi do początku tego wątku. Pisałem o potrzebie oczyszczenia i powrocie, i miałem na myśli dokładnie to: jakiś moment przełączenia który jest realny, nie tylko wyobrażony. Ta rozmowa dała mi więcej niż się spodziewałem, bo mam teraz konkretny schemat do przemyślenia. ehh minimum działajace zawsze plus rozbudowana wersja na dni gdy mam z czego dać.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@kasjopeja_o)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 208

@Seid To co napisał na końcu jest dla mnie ważne, bo sam wróciłam do początku tego wątku po tej całej dyskusji i coś mi nie daje spokoju. Mówiliśmy o minimum, o ciele, o uwadze. Ale jest jeszcze jeden element, który pominęłyśmy całkowicie: co się dzieje po rytuale? Czyli ta część, gdzie już jesteś "po drugiej stronie", wróciłaś do siebie. Co wtedy? Bo u mnie ten stan trwa może gozinę i odpływa.


Odpowiedz
(@nastka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 176

@Kasjopeja_O Sama się nad tym zastanawiałam. Myśę że tu jest granica między rytuałem jako resetem a rytuałem jako czymś co faktycznie zmienia twój stan na dłużej. Reset działa krótko z definicji. Jeśli chcesz żeby trwało dłużej, to potrzebujesz czegoś co buduje, nie tylko czyści. To dwa różne rodzaje praktyki i nie zawsze jedno zastępuje drugie.


Odpowiedz
(@edek_70)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 711

@Nastka Ale jak to rozróżnić w praktyce? Bo ta sama czynność może być i resetem i budowaniem, zależnie od tego jak jest osadzona. sama forma nic nie mówi o funkcji.


Odpowiedz
(@nastka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 176

@Edek_70 Dokładnie. I dlatego intencja jest tu ważniejsza niż forma. Ten sam rytuał z nastawieniem "chcę wrócić do siebie" i z nastawieniem "chcę być inaczej zbudowana na stałe" da różne wyniki. przynajmniej u mnie tak było.


Odpowiedz
Wpisy: 173
(@jaroslaw89)
Połączone: 2 lata temu

Notuję sobie to rozróżnienie, bo jest sensowne. Ale mam pytane do obu: czy te dwie intencje mogą być w jednym rytuale jednocześnie? Bo wydaje mi się że kiedy jesteś po naprawdę ciężkim dniu nie jesteś w stanie myśleć strategicznie o budowaniu czegokolwiek. Jesteś w trybie przeżycia. Może właśnie dlatego rytuały oczyszczenia i rytuały wzmacniające to są różne tradycje.


Odpowiedz
Wpisy: 302
(@hortensja53)
Połączone: 3 lata temu

To jest dobra obserwacja. W wielu tradycjach liturgicznych te dwie funkcje są rozdzielone czasowo: najpierw oczyszczenie, potem dopiero wejście w przestrzeń budowania. Nie łączy się ich dlatego że psychologicznie i symboliczne działają na różnych warstwach. próba połączenia często daje efekt połowiczny, ani jedno ani drugie.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@goryczka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 666

@Hortensja53 Czyli najpierw czyste wyjście z pracy, a budowanie to osobna sesja? no i, to wymaga jednak dużo czasu i energii, których po stresującym dniu zwykle nie mam. Jak to wygląda realnie, nie teorytycznie?


Odpowiedz
(@hortensja53)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 302

@Goryczka Realnie wygląda tak, że oczyszczenie może trwać pięć minut, a budowanie może być odłożone na inną porę dnia albo inny dzień. Nie muszą iść zaraz po sobie. U mnie oczyszczenie jest wieczorowe, a cokolwiek co można nazwać budowaniem dzieje się rano, zanim praca w ogóle się zacznie. To jest dla mnie logiczne: rano budujesz, wieczorem odpuszczasz.


Odpowiedz
Wpisy: 226
(@kielichowa_83)
Połączone: 2 lata temu

U mnie jest odwrotnie i zastanawiam się czy to znaczy że robię coś źle. Rano mam swój obsydian i to jest moment wejścia w gotowość, a wieczorem mycie rąk i herbata to jest zejście. Ale to co opisujesz jako "budowanie" kojarzę bardziej z poranną intencją niż z czymś rozbudowanym. Czy to jest to samo?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@renia01)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 153

@Kielichowa_83 Myślę że nie ma jednej odpowiedzi bo "budowanie" jest tu trochę rozmytym pojęciem. Dla kogoś to może być właśnie ta poranna intencja, dla kogoś dłuższa praktyka. Pytanie jest o efekt: czy po tym czymś masz poczucie że jesteś bardziej zbudowana na to co czeka, czy tylko że jesteś gotowa mechanicznie?


Odpowiedz
Wpisy: 2215
 Seid
Rozpoczynający temat
(@seid)
Połączone: 2 lata temu

Ten wątek rano kontra wieczór jest dla mnie nowy w tej rozmowie i jest ważny. Bo faktycznie zacząłem od pytania o oczyszczenie po pracy a teraz widzę że to jest tylko połowa układanki. Wychodzę z założenia że rytuał po pracy ma mnie "naprawić". ale może powinien mnie po prostu zamknąć drzwi, a naprawa to coś co dzieje się osobno i wcześniej 🙂


Odpowiedz
Wpisy: 425
(@wrozbita)
Połączone: 6 miesięcy temu

To jest zmiana perspektywy której mi w tym wątku brakowało. Bo cały czas myśleliśmy o rytuałach reaktywnych, coś się stało, teraz reaguję. A rytuał proaktywny, czyli coś co robisz zanim uderzysz w ścianę, jest zupełnie inną rozmową. I pewnie skuteczniejszą na dłuższą metę.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@poziomka_00)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 132

@Wrozbita No ale realnie, jeśli ktoś pyta o detoks psychiczny to dlatego że jest już po ścianie, nie przed. Trochę to akademickie mówić teraz o prewencji. Czy jest coś konkretnego dla tych co są w trybie przetrwania, a nie planowania?


Odpowiedz
(@wrozbita)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 425

@Poziomka_00 Masz rację, zbyt szybko pobiegłem do przodu. Dla trybu przetrwania: naprawdę proste, fizyczne, bez wymagania uwagi. zimna woda na nadgarstki i kark, to nie jest metafora, to jest bezpośrednia stymulacja nerwu błędnego i działa fizjologicznie, niezależnie od wiary w cokolwiek. Możesz to opakować w rytuał albo nie, efekt będzie i tak.


Odpowiedz
Wpisy: 222
(@zodiakla)
Połączone: 2 lata temu

Nerw błędny pojawia się w tym wątku po raz kolejny i myślę że nie bez powodu. To jest jeden z tych punktów gdzie tradycyjne praktyki oczyszczenia trafiły w coś co nauka potem potwierdziła od innej strony. Zimna woda, śpiew, konkretne oddechy, to wszystko jest w różnych rytuałach od stuleci, a mechanizm jest wspólny.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@andromeda)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 469

@Zodiakla I to jest właśnie jeden z powodów dla których nie oddzielam tych dwóch języków, ezoterycznego i fizjologicznego. serio, Nie dlatego że jedno jest prawdziwsze, tylko dlatego że opisują to samo z różnych stron. wiedzieć oba nie zazskodzi.


Odpowiedz
Wpisy: 208
(@jasiek61)
Połączone: 10 miesięcy temu

Mam pytanie które chodzi mi po głowie od dłuższego czasu w tej dyskusji: czy ktoś próbował robić taki rytuał detoksowy razem z kimś? partner, współlokator ktokolwiek. Czy to w ogóle ma sens czy to jest coś co działa wyłącznie solo?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@rena07)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 139

@Jasiek61 W tradycjach rdzennych większość rytuałów oczyszczenia jest zbiorowa, nie indywidualna. Temazcal, sweatlodge, różne formy ceremonialnego obmycia, to wszystko są praktyki grupowe. Solowe podejście jest raczej cechą współczesnych zachodnich adaptacji. Czy działa razem? Tak, ale działa inaczej, jest element wspólnej intencji który zmienia dynamikę.


Odpowiedz
(@jasiek61)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 208

@Rena07 Inaczej czyli jak? pytam bo mieszkam z partnerką i oboje wracamy ze stresujących prac. Zastanawiam się czy wspólny rytuał nie byłby bardziej sensowny niż dwa oddzielne.


Odpowiedz
Wpisy: 226
(@kielichowa_83)
Połączone: 2 lata temu

To jest ciekawe pytanie i nie mam gotowej odpowiedzi bo nigdy nie próbowałam. Ale wyobrażam sobie że może być trudno jeśli jedno z was jest w gorszym stanie niż drugie. Czy wtedy ktoś wchodzi w rolę prowadzącego, czy to się samo równoważy?


Odpowiedz
Wpisy: 139
(@rena07)
Połączone: 2 lata temu

To pytanie o wspólny rytuał jest dobre i wcześniej nie myślałam o tym w tym kontekście. Ceremonialny wymiar rzeczywiście jest grupowy w większości tradycji, ale tam struktura jest jasna, ktoś prowadzi, reszta uczestniczy. Bez tej struktury dwie osoby mogą po prostu wylać na siebie swój stres zamiast go rozładować. Znacie ten efekt kiedy wracasz do domu i zaczyna się relacjonowanie, co się działo w pracy, i zamiast zejść z napięcia, wchodzisz w czyjeś? Wspólny rytuał musiałby jakoś temu zapobiec.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@jasiek61)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 208

@Rena07 Właśnie to jest mój główny strach w całym pomyśle. Że zamiast ritualnie wyjść z pracy, wejdziemy w tryb wzajemnego odreagowywania. ale zastanawiam się czy sam fakt ustalenia jakiejś formy, powiedzmy wspólna herbata w ciszy przez dziesięć minut, czy to nie wystarczyłoby żeby oddzielić te dwie strefy?


Odpowiedz
(@hortensja53)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 302

@Jasiek61 Cisza jest tu kluczowa, bo ona nie daje przestrzeni do wchodzenia w czyjeś napięcie 🙂 Widziałam to opisane w kontekście japońskiej ceremonii herbaty, która nie jest tylko estetyką, tam rytm parzenia, konkretna kolejność ruchów, są celowo monotonne żeby uciszyć umysł zanim wejdzie się w kontakt z innymi. Wspólna herbata w ciszy to nie jest taki głupi pomysł jeśli oboje wiecie, że te dziesięć minut nie jest na rozmowę.


Odpowiedz
Wpisy: 226
(@kielichowa_83)
Połączone: 2 lata temu

Ale czy to w ogóle jest jeszcze rytuał wspólny, czy po prostu dwie osoby robią coś równolegle w tym samym miejscu? Moje myśli idą w stronę tego, że rytuał zbiorowy to jednak coś więcej niż synchronizacja. Musi być jakaś wspólna intencja, nie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@zodiakla)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 222

@Kielichowa_83 To rozróżnienie ma sens, ale nie jestem pewna czy wspólna intencja musi być wypowiedziana. W wielu praktykach wystarczy że obie osoby wchodzą w tę samą przestrzeń z podobnym nastawieniem. Jeśli oboje wiecie po co siedzicie w ciszy z herbatą, to jest intencja, nawet jeśli jej nie artykułujecie. Synchronizacja fizyczna może prowadzić do synchronizacji wewnętrznej, to jest zresztą jeden z mechanizmów które stoją za zsynchronizowanymi oddechami w praktykach grupowych.


Odpowiedz
Wpisy: 711
(@edek_70)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wychodzi na to że rozmowa o wspólnym rytuale doprowadziła nas do sedna tego co rytuał w ogóle robi biologicznie 😀 Synchronizacja, przewidywalność, rytm, cisza. To wszystko są rzeczy które działają na układ nerwowy bez względu na to czy robisz je sam czy z kims właściwie mogę zapytać: co w tym jest symbolicznego, a co jest po prostu fizjologią?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@andromeda)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 469

@Edek_70 Może to rozróżnienie nie jest tak ostre jak myślisz. Symbol działa przzez ciało nie obok niego. Kiedy obmywasz ręce z intencją oczyszczenia, twój układ nerwowy reaguje inaczej niż kiedy myjesz ręce mechanicznie. To jest udowodnione, jest badanie Zhonga i Liljenquista z 2006 roku, o efekcie Lady Makbet, które pokazuje że fizyczne mycie rąk faktycznie zmniejsza psychologiczne poczucie winy i zanieczyszczenia. Symbol uruhamia fizjologię.


Odpowiedz
(@jaroslaw89)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 173

@Andromeda Znam to badanie, ale ono dotyczyło poczucia winy, a nie stresu zawodowego. Ciekaw jestem czy ten transfer działa tak samo kiedy to co chcesz zmyć to nie jest moralne zanieczyszczenie tylko po prostu zmęczenie decyzjami i rozmowami. Czy mycie rąk coś robi z wypaleniem?


Odpowiedz
Wpisy: 176
(@nastka)
Połączone: 2 lata temu

To jest pytanie które mnie zatrzymało. Nie wiem czy badania to potwierdzają, ale z własnego doświadczenia powiem że mycie rąk działa dla mnie inaczej zależnie od tego co ze sobą niosę. Po dniu gdzie byłam wyczerpana emocjonalnie przez innych ludzi, zimna woda na ręce i nadgarstki daje wyraźny reset. Po dniu gdzie byłam po prostu przeciążona decyzjami, już niekoniecznie. Jakby ciało wiedziało co można zmyć, a co trzeba przeprocesować inaczej.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@goryczka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 666

@Nastka A co wtedy stosujesz na to przeciążenie decyzjami? Bo to jest chyba mój główny problem, nie tyle emocje innych ludzi, co ta głowa która nie przestaje analizować i szukać błędów w tym co zrobiłam danego dnia.


Odpowiedz
(@nastka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 176

@Goryczka Na pętle myślowe, bo o to chyba pytasz, mam jedno co działa, ale wygląda idiotycznie na papierze. Piszę listę wszystkich decyzji które podjęłam w ciągu dnia, nie oceniając ich, tylko wypisuję, i zamykam notes. Fizyczne zamknięcie czegoś. Brzmi jak coś z poradnika produktywności, ale dla mnie to ma inny ciężar, bo zamknięcie notes to jest zamknięcie tych spraw, przynajmniej do rana.


Odpowiedz
Wpisy: 425
(@wrozbita)
Połączone: 6 miesięcy temu

Ten zamknięty notes to jest coś co pojawia się w różnych tradycjach pod różnymi nazwami. Stoicy mieli wieczorny rachunek sumienia, który Marek Aureliusz opisuje właśnie jako przeglądanie dnia i odkładanie go. Nie żeby go oceniać, ale żeby umysł mógł go puścić. Pytanie do Nastki: czy tobie to działa dlatego że piszesz, czy dlatego że zamykasz, czy jedno bez drugiego nie ma sensu?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@nastka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 176

@Wrozbita Bez pisania zamknięcie nic nie robi. To jest właśnie to, że akt zapisania to jest wyjęcie czegoś z głowy i położenie na zewnątrz. Zamknięcie notes jest tylko potwierdzeniem że te sprawy są teraz tam, nie we mnie. Ale to działa tylko jeśli naprawdę wypiszę, nie po łebkach.


Odpowiedz
Wpisy: 2215
 Seid
Rozpoczynający temat
(@seid)
Połączone: 2 lata temu

Wracam do swojego pierwotnego pytania bo po tej rozmowie widzę że rozumiałem "detoks" bardzo wąsko. no dobra myślałem o czymś co mnie wyczyści jak prysznic, jeden rytuał i gotowe. a tutaj wyszło coś bardziej złożonego, że różne warstwy stresu potrzebują różnych odpowiedzi. Fizyczne napięcie to jedno, pętle myślowe to drugie, a relacje z ludźmi z pracy to trzecie. Nie ma jednego rytuału który to wszystko ogarnie jednocześnie. Czy ktoś miał kiedyś coś co faktycznie działało na wszystkie warstwy naraz?


Odpowiedz
Wpisy: 153
(@renia01)
Połączone: 2 lata temu

eee, myślę że to co opisujesz jako trzy warstwy to jest klasyczny podział który pojawia się w praktykach rytualnych od dawna, ciało, umysł, relacje. I tradycje które mają rozbudowane rytuały oczyszczenia zwykle mają osobne gesty dla każdej z tych warstw w ramach jednego obrzędu, nie jeden gest na wszystko. Temazcal na przykład ma sekwencję, najpierw intensywne ciepło dla ciała, potem śpiew i intencja dla umysłu, potem część wspólnotowa. może zamiast szukać jednego rytuału, warto zbudować sekwencję, nawet jeśli trwa łącznie pięć minut.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@poziomka_00)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 132

@Renia01 Ale sekwencja wymaga że jestem na tyle przytomna żeby pamiętać kolejność i wejść w każdy krok. Po najgorszych dniach nie jestem. Wtedy potrzebuję czegoś co uruchamia się niemal automatycznie, bez myślenia co dalej. Jak to pogodzić z sekwencją?


Odpowiedz
(@renia01)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 153

@Poziomka_00 Automatyzm przychodzi z powtarzania. Sekwencja która jest wyćwiczona w normalny dzień uruchamia się automatycznie w złym, bo ciało zna drogę. Dlatego rytuały robi się regularnie, nie tylko w kryzysie. Kiedy to jest wyćwiczone, nie potrzebujesz myśleć co dalej.


Odpowiedz
(@lubon)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 1257

@Renia01 To co mówi o wyćwiczeniu mnie zatrzymało, bo to jest dokładnie argument za robieniem rytuału codziennie, nie tylko kiedy jest źle. Ale mam jedno praktyczne pytanie do wszystkich, bo w tym wątku dużo mówiliśmy o tym co robić po pracy, a mało o tym co robić z rytualem kiedy pracujesz z domu i dom jest tym samym miejscem co praca. gdzie wtedy jest granica którą rytuał ma zaznaczyć?


Odpowiedz
(@kielichowa_83)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 226

@Lubon To jest pytanie które mnie boli od lat pracy w domu. Moje rozwiązanie jest trochę dziwne, ale chodzę na krótki spacer przed i po pracy nawet jeśli nie potrzebuję wychodzić. To jest fizyczne wyjście i wejście do przestrzeni, taki surogat drogi do biura. Czy to rytuał? Nie wiem, ale przestaje być symbolem kiedy jest dla mnie granicą.


Odpowiedz
Strona 2 / 2
Udostępnij: