Forum

Asystent AI
Rytuały w stresując...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Rytuały w stresujących zawodach - oczyszczenie po pracy

Strona 1 / 2

Wpisy: 2215
 Seid
Rozpoczynający temat
(@seid)
Połączone: 2 lata temu

oj Pracuję jako ratownik medyczny od ponad dziesięciu lat i przez długi czas myślałem, że wystarczy mi weekend w górach żeby się zresetować. Ale to nie działa tak, że wyjeżdżasz i wracasz czysty. Wracasz z tymi samymi obrazami, tymi samymi rozmowami w głowie. Zacząłem szukać czegoś, co działa na głębszym poziomie, niekoniecznie duchowym w klasycznym sensie, ale takiego, co zmienia stan. Rytuał jako forma demarkacji między pracą a życiem. Ostatecznie trafiłem na bardzo prosty schemat: zakończenie służby + fizyczne oczyszczenie + zamknięcie intencją. Brzmi banalnie, ale diabeł tkwi w szczegółach. Ktoś tu pracuje w podobnym zawodzie i ma swój sposób na to?


Odpowiedz
98 odpowiedzi
3 Odpowiedzi
(@edek_70)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 711

@Seid Ta sprawa demarkacji między przestrzenią zawodową a prywatną jest zresztą dobrze opisana w badaniach nad wypaleniem zawodowym, to nie jest wyłącznie ezoteryka. Seid Ale co mnie tu interesuje to ta intencja zamknięcia, którą wspomniał. Bo można to zrobić w różny sposób i każdy z nich ma inne działanie. Oddychanie przeponowe z wyobraźnią wydychania tego co zostaje z dnia robi co innego niż np. fizyczne obmycie wody. nie mówię, że jedno lepsze, ale zastanawiam się czy ktoś świadomie porównywał te efekty u siebie?


Odpowiedz
 Seid
(@seid)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2215

@Edek_70 Porównywałem, bo z natury prowadzę notatki. Woda robi więcej na poziomie ciała, oddech bardziej na poziomie myśli. Przynajmniej u mnie. Ale zauważyłem, że samo obmycie rąk bez intencji to nic, a sama intencja bez żadnego działania fizycznego to za mało. Muszą być razem. Nie wiem czy to klasyczny conditioning czy coś więcej, ale efekt jest powtarzalny.


Odpowiedz
(@wrozbita)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 425

@Seid Dobrze, że to powiedziałeś, bo to ważne rozróżnienie. Seid Stres kumulacyjny z papierkologii to co innego niż to co opisuje, czyli kontakt z cierpieniem, śmiercią, bólem innych. Tam nie wystarczy się "wyciszyć", bo to nie jest kwestia poziomu kortyzolu tylko czegoś, co w praktykach różnych tradycji nazywa się właśnie przejęciem. Empaci i osoby pracujące z ludźmi w kryzysie często opisują, że czują na sobie ciężar, który nie jest ich własny. I tu zaczyna się rozmowa o prawdziwym detoksie, nie tylko psychohigienie.


Odpowiedz
Wpisy: 176
(@nastka)
Połączone: 2 lata temu

Ten wątek to coś, na co czekałam od dawna. Sama pracuję w hospicjum i przez lata próbowałam różnych rzeczy. Co dla mnie w końcu zadziałało to rozdzielenie przestrzeni fizycznej od rytualnej. hmm, nie robię niczego "oczyszczającego" w domu, bo dom ma być miejscem, do którego wracam, nie miejscem, gdzie zostawiam resztki dnia. Mam jedno miejsce na zewnątrz, przy drzewie jeśli to brzmi dziwnie to trudno, gdzie dosłownie stoję przez kilka minut i pozwalam żeby coś się rozluźniło. Potem wchodzę do domu. Prosta sprawa, ale zmieniła mi dużo.


Odpowiedz
Wpisy: 302
(@hortensja53)
Połączone: 3 lata temu

Ciekawe co piszesz o tej demarkacji, bo ja długo szukałam na to słowa. To nie jest tak, że robisz rytuał i czujesz się lepiej, to bardziej chodzi o sygnał dla własnego układu nerwowego. Granica. Mój mąż jest chirurgiem i śmiał się z moich świec i kadzideł, ale teraz sam ma coś w rodzaju swojego rytuału po dyżrze, tylko nie chce tego tak nazywać. Nazywa to "schładzaniem". To samo zresztą.


Odpowiedz
Wpisy: 469
(@andromeda)
Połączone: 6 miesięcy temu

To co piszecie o połączeniu działania fizycznego z intencją to jest właśnie serce każdego skutecznego rytuału, niezależnie od tradycji. W nordyckiej praktyce jest coś, co można by przyrównać do "utiseta", czyli dosłownie "siedzenie na zewnątrz", ale w zupełnie innym kontekście. Chodzi o wyjście z codziennej przestrzeni i celowe czekanie. nie na nic konkretnego po prostu stworzenie przerwy. Dla kogoś pracującego w wysokim stresie to może być bardziej użyteczne niż cokolwiek innego, bo nie wymaga żadnego sprzętu ani skupienia.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@jaroslaw89)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 173

@Andromeda Czytałem o utiseta głównie jako o praktyce wróżebnej, gdzie ktoś siedział przy grobie lub w miejscu mocy. Ale masz rację, że rdzeń tej praaktyki to właśnie wyjście poza codzienność. Mam pytanie, bo sam szukam czegoś podobnego: jak długo powinna trwać taka przerwa żeby cokolwiek poczuć 🙂 Bo mam wrażenie, że jak stoję przy oknie dwie minuty to za mało a jak siedzę godzinę to zaczynam myśleć o pracy.


Odpowiedz
Wpisy: 222
(@zodiakla)
Połączone: 2 lata temu

To co Jarosław pisze to jest bardzo typowe, mózg w trybie wysokiego napięcia nie wyłącza się na żądanie. Dlatego moim zdaniem sam czas nie jest tym, co decyduje o efekcie. Decyduje przejście przez próg. Dosłowne, fizyczne. Wejście przez drzwi, przejście przez bramę, przekroczenie progu. Badania Richarda Wismana i kilku innych pokazały, że zmiana otoczenia fizycznego resetuje kontekst poznawczy, nie do zera, ale wyraźnie. Rytuał progowy jest jednym z najstarszych i nie bez powodu.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@nastka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 176

@Zodiakla To się zgadza z tym co opisałam wcześniej z tym drzewem. Ale mam pytanie, bo mnie to zastanawia od dawna: co zrobić jeśli się pracuje z domu i nie ma żadnego progu do przekroczenia? Znam kilka osób, psychologów, tłumaczy przysięgłych, które mają swoją pracę dosłownie w salonie. I one najbardziej się skarżą na tę niemożność wyłączenia.


Odpowiedz
Wpisy: 711
(@edek_70)
Połączone: 5 miesięcy temu

Przy pracy w domu próg trzeba stworzyć sztucznie. Wiem, że brzmi to jak podejście do siebie jak do laboratoryjnego szczura, ale działa. Niektórzy wychodzą z domu i wchodzą z powrotem tylko po to, żeby mieć ten moment przekroczenia. Inni zapalają świecę na początku pracy i gaszą ją na końcu. Fizyczny akt zamknięcia. ale wracając do sedna tematu, bo przy pracy w domu to jeszcze inna historia mnie bardziej interesuje ta "brudna energia" po pracy przy ludziach w trudnych stanach 😉 Ratownik, pielęgniarka, terapeuta. To jest coś innego niż stres z excela.


Odpowiedz
Wpisy: 153
(@renia01)
Połączone: 2 lata temu

Zgadzam się z rozróżnieniem, ale muszę zapytać: jak odróżniasz własne zmęczenie od tego "przejętego"? Bo to jest moje główne zastrzeżenie do tego pojęcia. Łatwo wszystko złe przypisać energii z zewnątrz i nie przyjrzeć się co jest własne.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wrozbita)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 425

@Renia01 To uczciwe pytanie. Nie ma tu jednej odpowiedzi, ale różnica którą ja rozpoznaję to charakter uczucia. Własne zmęczenie ma specyficzny kształt, wiem skąd pochodzi. To obce to takie jakbyś weszła w czyjś nastrój i zostawiła swój za drzwiami. Poczucie obcości przy własnym stanie. Ale przyznaję, że wymaga to dużej samoobserwacji i można się mylić.


Odpowiedz
Wpisy: 132
(@poziomka_00)
Połączone: 2 lata temu

Czytam tę rozmowę i mam pytanie techniczne, bo jestem wzrokowcem i lubię konkrety: czy ktoś ma jakiś przedmiot, który jest elementem tego rytuału zamknięcia? Nie pytam dla ozdoby, tylko o coś co faktycznie działa jako marker. Sama używam czarnego turmalinu kiey wychodzę z domu do pracy ale nie wiem czy dobrze go stosuję przy powrocie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kielichowa_83)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 226

@Poziomka_00 Ja mam mały kamień obsydian, który kładę przy wejściu. Dosłownie przy progu. kiedy wracam z pracy to go biorę do ręki i stoję chwilę. To jest mój marker, o którym mówiłaś. Nie wiem czy obsydian robi tu coś "magicznego" ale sam akt zatrzymania się i wzięcia go w rękę robi dla mnie tę robotę. Z turmalinem możesz zrobić podobnie, chodzi o ten gest, nie o skład mineralogiczny kamienia.


Odpowiedz
Wpisy: 1257
(@lubon)
Połączone: 3 miesiące temu

Patrzę na tę rozmowę i jestem ciekawy jednej rzeczy: czy ktoś próbował czegoś na bazie dźwięku? mam na myśli nie muzykę relaksacyjną w tle, ale celowe użycie dźwięku jako elementu rytuału. Dzwon, gong, cokolwiek. Słyszałem że w niektórych tradycjach buddyjskich dźwięk dzwonu oznacza koniec sesshin i jest traktowany właśnie jako cięcie między stanami.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
 Seid
(@seid)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2215

@Lubon Używałem misy tybetańskiej przez jakiś czas. Działa, ale tylko jeśli robisz to aktywnie, nie jako tło. Chodzi o to, żeby śledzić dźwięk od początku do końca zanikania. To ćwiczenie koncentracji bardziej niż oczyszczenia, ale przy okazji wyłącza myślenie. Problem był taki, że ta misa leżała u mnie w salonie i przestałem jej używać rytualnie, zaczęła być dekoracją. Rytuał potrzebuje wyznaczonego miejsca i czasu, inaczej się degraduje do nawyku bez znaczenia.


Odpowiedz
(@anastazjaa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 176

@Seid To co mówi o degradacji rytuału jest kluczowe i dotyczy wszystkich tradycji. Nawet w liturgii kościelnej, która jest rytuałem par excellence, jest ten problem: powtórzenie bez obecności staje się automatyzmem bez działania. Dlatego wiele tradycji celowo coś zmienia, sezon, kolor, słowa, właśnie po to żeby utrzymać uwagę. Może warto pomyśleć o tym że detoks psychiczny po pracy nie powinien być zawsze identyczny?


Odpowiedz
(@hortensja53)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 302

@Anastazjaa To ciekawe podejście, ale mam wątpliwość. Rytualność polega częściowo właśnie na powtarzalności, bo mózg potrzebuje rozpoznać sekwencję żeby wejść w stan. Jeśli za każdym razem to co innego to czy to jeszcze rytuał, czy improwizacja? Chyba że chodzi o zmianę jednego elementu przy zachowaniu reszty struktury?


Odpowiedz
(@renia01)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 153

@Seid Ale chwilę, bo coś mi tu nie gra. Mówicie o budowaniu odruchu warunkowego i to rozumiem. Ale ten wątek zaczął się od czegoś innego, od pytania o "oczyszczenie" i "powrót do siebie" po kontakcie z zawodowym obciążeniem. ojej, to nie jest tylko wyłączenie trybu pracy. To jest coś głębszego. Seid Czy te dwa procesy, ten neurologiczny i ten który opisywał, to rzeczywiście to samo?


Odpowiedz
Wpisy: 139
(@rena07)
Połączone: 2 lata temu

W runach mamy podobną zasadę. Ramy są stałe, ale intencja jest każdorazowo świeża. Może to jest właśnie ta odpowiedź na wątpliwość Hortensji. ojej no struktura daje bezpieczeństwo i wyzwalacz dla stanu, a to co się zmienia to co wnosi życie do tej struktury. Przy detoksie po pracy to mogłoby znaczyć tyle, że robisz zawsze te same kroki, ale każdorazowo z pełną obecnością co się w tobie dzieje, zamiast na autopilocie.


Odpowiedz
Wpisy: 173
(@jaroslaw89)
Połączone: 2 lata temu

To co Rena napisała o runach naprowadza mnie na coś, o czym chciałem zapytać od jakiegoś czasu. jeśli struktura ma być stała, to jak długo tę strukturę budujesz zanim ona zaczyna naprawde działać jako wyzwalacz? no i Bo rozumiem zasadę, ale zastanawiam się ile powtórzeń potrzeba żeby mózg zaczął to rozpoznawać automatycznie. Ktoś to obserwował u siebie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@nastka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 176

@Jaroslaw89 U mnie zajęło to około trzech tygodni regularnych powtórzeń. Ale tu jest haczyk, bo "regularnych" oznacza naprawdę każdego dnia, bez wyjątków. Jeden dzień przerwy we wczesnej fazei i trzeba prawie zaczynać od nowa budowanie tego skojarzenia. potem, jak już się utrwali, można sobie pozwolić na przerwę i wrócić.


Odpowiedz
Wpisy: 711
(@edek_70)
Połączone: 5 miesięcy temu

Trzy tygodnie to akurat zgadza się z tym, co jest opisywane w literaturze na temat warunkowania klasycznego. Pawłow nie pracował z ezoteryczną intencją, a mechanizm ten sam. Ale mam inne pytanie do Nastki: czy to trzy tygodnie codziennie niezależnie od tego, czy był stresujący dzień czy nie? Bo wyobraź sobie, że budujesz ten rytuał właśnie w spokojniejszym okresie, a potem przychodzi naprawdę ciężki tydzień. czy to nie psuje tej kalibracji 😉


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@nastka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 176

@Edek_70 Właśnie odwrotnie. Spokojniejszy okres jest kiepskim momentem na budowanie rytóału zamknięcia, bo ciało nie ma się czego "uczyć". Ten kontrast jest potrzebny. najlepiej jak rytuał buduje się w realnych warunkach, czyli kiedy faktycznie wracasz zmęczona i potrzebujesz tego przejścia.


Odpowiedz
Wpisy: 302
(@hortensja53)
Połączone: 3 lata temu

Czytam to i nagle rozumiem dlaczego mój rytuał zadziałał od razu, a przez długi czas myślałam że mam szczęście albo talent. Weszłam w to po wyjątkowo trudnym miesiącu, gdzie każdy wieczór był ciężki. o matko Mózg po prostu dostał dużo materiału do nauki. Nie wiedziałam, że to mogło mieć znaczenie.


Odpowiedz
Wpisy: 2215
 Seid
Rozpoczynający temat
(@seid)
Połączone: 2 lata temu

Nie sądzę, że to jest to samo. Odruch można zbudować do czegokolwiek, nawet do złego nawyku. Intencja rytuału decyduje o tym, co ten odruch "otwiera". Można mieć idealnie skondycjonowany mózg, który na widok świecy automatycznie przechodzi w stan gotowości do spania, i to jest inne niż to, co próbuję opisać. Ja mówię o czymś, co aktywnie przepracowuje to, co przyniosłem z pracy, a nie tylko wyłącza jeden tryb i włącza inny.


Odpowiedz
Wpisy: 222
(@zodiakla)
Połączone: 2 lata temu

To jest dokładnie to rozróżnienie, które mi brakowało w tej rozmowie. Są rytualy zamknięcia i są rytuały przepracowania. Pierwsze to próg, drugie to praca po przekroczeniu progu. Czy ktoś łączy oba w jedno czy robi je osobno?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wrozbita)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 425

@Zodiakla Rozdzielam je i uważam, że to ważne. Próg to krótka sprawa, kilka minut maksimum. Przepracowanie to osobna sesja i nie zawsze jest potrzebna. Są dni, gdy samo przekroczenie progu wystarczy. Są dni, gdy po przekroczeniu progu trzeba jeszcze usiąść i naprawdę się z tym zmierzyć. mylenie tych dwóch powoduje, że ludzie albo robią za dużo przy progu, albo za mało po nim.


Odpowiedz
Wpisy: 132
(@poziomka_00)
Połączone: 2 lata temu

A jak rozpoznajesz, który dzień jest który 🙂 Bo ja mam z tym problem. no i Często myślę, że "dam radę samym progiem", a potem o drugiej w nocy okazuje się, że jednak nie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wrozbita)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 425

@Poziomka_00 To jest pytanie, które dotyczy uważności, nie rytuału. Rytuał zamknięcia przy progu może być też punktem diagnostycznym. Robisz go i obserwujesz co się dzieje. Jeśli coś dalej zostaje, to masz sygnał 🙂 Nie jest tak, że musisz wiedzieć z góry.


Odpowiedz
Wpisy: 226
(@kielichowa_83)
Połączone: 2 lata temu

Właśnie tak to u mnie działa z tym obsydianem. Stoję przy progu, trzymam kamień, i po chwili wiem czy to koniec czy dopiero początek wieczoru. wiesz co, Niektórzy śmieją się z kamieni, ale ten moment stania i obserwowania tego co we mnie zostało to jest diagnoza, a nie dekoracja.


Odpowiedz
Wpisy: 469
(@andromeda)
Połączone: 6 miesięcy temu

To jest brdzo stara intuicja, żeby mieć przy progu coś, co absorbuje albo sygnalizuje. wiele kultur miało obiekty przy wejściu, które pełniły właśnie tę funkcję. Nie tylko odpędzały "złe energie" jak to się zwykle tłumaczy, ale też dawały moment zatrzymania. Kamień przy progu to prawie archetypowy obraz.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@jaroslaw89)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 173

@Andromeda Masz na mśli konkretne tradycje czy to bardziej obserwacja porównawcza? Bo to brzmi jak coś, o czym chciałbym poczytać. Skąd to wiesz?


Odpowiedz
(@andromeda)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 469

@Jaroslaw89 Studiowałam między innymi teksty skandynawskie i słowiańskie, ale podobne praktyki są opisywane w tradycji japońskiej przy puryfikacji przed wejściem do domu, w tradycjach mezopotamskich, przy wejściu do świątyni. Archetyp progu jako miejsca transformacji pojawia się niezależnie od szerokości geograficznej. Nie twierdzę, że to dowód na cokolwiek nadprzyrodzonego, ale mówi dużo o tym jak ludzie intuicyjnie rozwiązywali ten sam problem.


Odpowiedz
Wpisy: 139
(@rena07)
Połączone: 2 lata temu

W kontekście run Algiz jest często kojarzona właśnie z tą funkcją ochrony przy progu, ale ochrony rozumianej jako świadome ustawienie granicy między jednym stanem a drugim. Nie jako mur, tylko jako membrana. Myślę że to różnica ważna dla tego wątku, bo membrany przepuszczają to co potrzebne i zatrzymują to co nie.


Odpowiedz
Wpisy: 666
(@goryczka)
Połączone: 1 rok temu

Przepraszam że wchodzę, ale mam pytanie do Reny. Mówisz o Algiz jako membranie, ale jak to przełożyć na praktykę? Rysować runę? Wizualizować? Mam wrażenie, że to brzmi dobrze w teorii, ale nie wiem jak to zastosować przy wyjściu z biura 🙂


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@rena07)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 139

@Goryczka Najprościej: gest ręką odwzorowujący kształt runy przy wyjściu. Algiz to coś między Y a człowiekiem z uniesionymi rękami. Można też ją narysować na wewnętrznej stronie nadgarstka. Ale gest wystarczy, bo działa jako zakotwiczenie intencji w ciele. no ale, nie musisz wierzyć w runy żeby to działało jako marker fizyczny.


Odpowiedz
Wpisy: 2215
 Seid
Rozpoczynający temat
(@seid)
Połączone: 2 lata temu

Ta kwestia "nie musisz wierzyć żeby działało" jest czymś, o czym myślę przy każdym rytuałem. Znam kilka osób, które zaczęły czysto behawioralnie, bez żadnej warstwy symbolicznej, i to im działało. I kilka osób, które miały głębokie przekonanie a żaden rytuał nie chwytał. ehh Wiara pomaga ale nie jest warunkiem koniecznym. Konsekwencja jest.


Odpowiedz
Wpisy: 711
(@edek_70)
Połączone: 5 miesięcy temu

ojej no, to jest chyba najważniejsza rzecz powiedziana w tym wątku. I mam wrażenie że jest tak właśnie dlatego, że rytuał operuje na poziomie ciała i nawyku, a nie wyłącznie na poziomie przekonań intelektualnych. Mózg nie pyta czy wierzysz w świecę. On pyta czy zapalasz ją regularnie w tym samym kontekście.


Odpowiedz
Wpisy: 711
(@edek_70)
Połączone: 5 miesięcy temu

I tu właśnie jest clou całej tej rozmowy, moim zdaniem. Mózg nie operuje na wierze, operuje na powtarzalności i skojarzeniach sensorycznych. ale to nie znaczy, że warstwa symboliczna jest zbędna. Ona może pogłębiać ten odruch, nadawać mu kierunek. Pytanie jest inne: co robisz po tym, jak próg już przekroczony? Bo jeśli rytuał zamknięcia to tylko wyłącznik, to co jest tym, do czego wracasz?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@nastka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 176

@Edek_70 To jest pytanie które mnie zatrzymuje. Mówimy o detoksie psychicznym, ale rzadko ktoś precyzuje co jest po detoksie. Stan neutralny? Jakaś konkretna jakość obecności? Bo to zmienia całkowicie to, jak ten rytuał powinien wyglądać. Inaczej budujesz próg gdy wracasz do ciszy, inaczej gdy wracasz do rodziny, inaczej gdy wracasz do siebie samego.


Odpowiedz
Wpisy: 153
(@renia01)
Połączone: 2 lata temu

No właśnie, i tu jest coś, co mnie trochę irytuje w tej całej rozmowie. Skupiamy się na wyjściu z pracy, ale ta praca wchodzi też w nas inaczej niż przez próg. Zostaje w ciele. Napięcie w karku, szczękościsk, płytki oddech. Żaden gest przy drzwiach tego nie rozładuje. Rytuał musi mieć jakiś komponent somatyczny, inaczej to jest tylko teatr.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@zodiakla)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 222

@Renia01 Zgadzam się co do ciała, ale nie zgadzam się że to "tylko teatr" bez tego. bez przesady. Teatr też coś robi z układem nerwowym. Rytuał jako forma performatywna ma realny wpływ na stan fizjologiczny, to nie jest oderwane od ciała. Ale tak, masz rację że sam gest mentalny może być niewystarczający.


Odpowiedz
Wpisy: 132
(@poziomka_00)
Połączone: 2 lata temu

A co konkretnie rozumiecie przez komponent somatyczny? Bo to morze być dużo rzeczy. Zimna woda, oddech, ruch, konkretne ułożenie ciała. każde z tego działa inaczej. Czy chodzi o jakiś jeden element czy sekwencję?


Odpowiedz
Wpisy: 226
(@kielichowa_83)
Połączone: 2 lata temu

U mnie to jest sekwencja i nie mogę jej przerwać w środku, bo wtedy czuję że coś zostało otwarte i niezamknięte. Najpierw mycie rąk po łokcie, potem obsydian, potem herbata w konkretnej filiżance. Każdy element ma swoje miejsce. Jeśli ominę mycie rąk i zacznę od herbaty, to nie działa tak samo. Nie wiem czy to jest placebo czy struktura jest naprawdę ważna, ale jakoś nie chcę sprawdzać.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@hortensja53)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 302

@Kielichowa_83 To co opisujesz to jest coś, co w liturgii nazywa się ścisłym obrzędem. Kolejność ma znaczenie nie tylko symboliczne, ale też strukturyzuje czas i daje poczucie że "teraz jestem tu, a tamto jest za mną". Przerwanie w środku zostawia rodzaj zawieszenia. Myślę że to nie placebo tylko właśnie ta struktura.


Odpowiedz
Wpisy: 173
(@jaroslaw89)
Połączone: 2 lata temu

Ale jak to odróżnić? Serio pytam. jeśli jestem przekonany że kolejność ma znaczenie, to mózg może sam tworzyć poczucie zawieszenia przy przerwaniu, bo tego oczekuje. Skąd wiadomo że struktura działa sama z sieibe, a nie przez oczekiwanie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@edek_70)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 711

@Jaroslaw89 Szczerze? Nie wiadomo i ta odpowiedź jest uczciwa. Ale to nie zmienia faktu że efekt jest. Pytanie o mechanizm jest ważne akademicko, mniej ważne kiedy siedzisz po pracy i próbujesz odzyskać siebie. W tym miejscu wynik jest ważniejszy niż teoria.


Odpowiedz
Strona 1 / 2
Udostępnij: