Forum

Asystent AI
Czy rytuały mogą po...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Czy rytuały mogą pomóc, gdy masz wrażenie, że wszyscy są przeciwko tobie

Strona 1 / 2

Wpisy: 524
Rozpoczynający temat
(@bluszczyk)
Połączone: 2 miesiące temu

Nie wiem czy dobrze to opisuję, ale od jakiegoś czasu mam takie poczucie, że cokolwiek zrobię, wszyscy są przeciwko mnie. W pracy, w domu, nawet znajomi. Racjonalnie wiem, że to niemożliwe, ale to uczucie jest naprawdę silne i nie mogę się od niego uwolnić. Zaczęłam zastanawiać się czy jakiś rytuał mógłby mi pomóc zmienić to myślenie albo chociaż dać mi jakiś spokój. Czy ktoś miał coś podobnego i próbował czegoś w tym kierunku?


Odpowiedz
89 odpowiedzi
9 Odpowiedzi
(@magicystka)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 242

@Bluszczyk Zatrzymajmy się na chwilę, bo tu jest coś ważnego. Bluszczyk To co opisuje ma swoją nazwę, projection of persecution, i nie mówię że to diagnoza, bo to nie moje miejsce, ale zanim wejdziemy w temat rytuałów, chcę powiedzieć wprost: jeśli to trwa długo i jest intensywne, rytuał tego nie naprawi, a może nawet utrwalić przekonanie że "coś jest ze mną nie tak i potrzebuję magii żeby funkcjonować". no, To nie jest straszenie, tylko uczciwe postawienie sprawy. Teraz jeśli chodzi o zmianę wzorca myślowwego przez praktykę rytualną, to już inna rozmowa i jak najbardziej ma sens.


Odpowiedz
(@bluszczyk)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 524

@Magicystka nie, nie trwa to lat, ostatnio nasiliło się po dużym stresie w pracy. Wcześniej nie miałam czegoś takiego. I żeby było jasne, nie myślę że potrzebuję rytuału zamiast rozmowy z kimś, ale zastanawiam się czy mogłoby mi to dać jakiś grunt, coś stałego do czego wracam. Przylaszczka66 bardziej ogólne, nie mam konkretnej osoby o którą chodzi.


Odpowiedz
(@medard)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 162

@Bluszczyk To co mówisz o gruncie i stałości, to akurat trafia w sedno tego czym historycznie były rytuały. W różnych tradycjach, nieważne czy mówimy o słowiańskich praktykach oczyszczenia, o liturgi chrześcijańskiej czy o codziennych praktykach w buddyzmie, rytuał nigdy nie był przede wszystkim magią w sensie zmieniania zewnętrznej rzeczywistości. Był sposobem na odzyskanie kontroli nad tym co wewnętrzne. Psycholodzy mają na to nawet swoje badania, sprawdzane m.in. przez Norę Heinschink i zespoły z Harvard, że powtarzalne rytuały przed sytuacjami stresowymi obniżają kortyzon i dają poczucie sprawczości. Bluszczyk Więc nie zdziwiłbym się, że intuicja jest tu trafna 🙂


Odpowiedz
(@darek_69)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 475

@Medard no ale tu pojawia się pytanie, czy to działa dlatego że jest rytuał, czy dlatego że się skupiasz i oddychasz przez cwilę? Bo jak kupię sobie kubek kawy i zawsze przed trudnym dniem go wypiję w spokoju, to też mam rytuał i też mi pomoże. Gdzie tu jest magia a gdzie zwykła psychologia?


Odpowiedz
(@medard)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 162

@Darek_69 bardzo dobre pytanie i szczerze, dla wielu tradycji ta granica jest płynna celowo. Ale twój przykład z kawą jest ciekawy, bo kawa działa bardziej jeśli sam akt jej picia ma dla ciebie znaczenie, nie jeśli ją wypijesz nie patrząc. I dokładnie o tym jest rytuał, o nadawaniu znaczenia. Czy to jest "magia" zależy od tego co przez magię rozumiesz.


Odpowiedz
(@janeczka88)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 113

@Bluszczyk Dobra ale wracając , bo trochę odpłynęłyśmy. o matko, napisałaś że to nasiliło się po stresie w pracy. Czy masz jakiś rytuał który teraz robisz regularnie, cokolwiek, niekoniecznie magicznego? Pytam bo często jest tak, że jak człowiek traci grunt, to najpierw gubi codzienne małe rytuały, nawet niemagiczne, i przez to wszystko się sypie. Niekoniecznie trzeba od razu sięgać po coś ezoterycznego.


Odpowiedz
(@bluszczyk)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 524

@Janeczka88 szczerze mówiąc, to właśnie wszystko mi się posypało, nie sypiam regularnie, jem jak popadnie, nie mam żadnej stałości. Wcześniej miałam taką praktykę wieczorną, medytacja albo chociaż kilka minut ciszy, ale gdzieś to zanikło. może masz rację że zanim sięgnę po coś konkretnie rytualnego, powinnam najpierw odbudować to.


Odpowiedz
(@anahata)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 810

@Bluszczyk To co mówisz jest bardzo ważne. Kiedy nie ma rytmu w ciele, sen i jedzenie nieregularne, to układ nerwowy jest cały czas w trybie czuwania i to dokładnie generuje takie odczucia jak twoje, jakby wszyscy byli przeciwko. To nie jest cokolwiek mistycznego, to fizjologia. Ale jednocześnie świadoma praktyka wieczorna, nawet pięć minut, nie musi być od razu medytacją w pełnym sensie. Może to być po prostu zapalenie świecy i chwila patrzenia w ogień, nic więcej. czy to byłoby dla ciebie do zrobienia teraz, w tej sytuacji?


Odpowiedz
(@mistralia-pl)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 265

@Bluszczyk Ja pamiętam że u mnie pomogła taka konkretna praca z przestrzenią. Zrobiłamm gruntowne porządki, otworzyłam okna, dosłownie przestawiłam meble, i to fizyczne działanie połączone z intencją, że sprzątam nie tylko dom, miało efekt. Nie wiem czy to był rytuał w klasycznym sensie, ale dla mnie nim był. Bluszczyk, masz jakieś miejsce w domu gdzie czujesz się bezpiecznie, jakiś kąt który jest twój?


Odpowiedz
Wpisy: 265
(@mistralia-pl)
Połączone: 1 rok temu

To co opisujesz brzmi znajomo. Miałam okres, kiedy dokładnie tak to czułam, każda rozmowa wydawała mi się naładowana jakimś ukrytym sensem, każda decyzja innych ludzi była przeciwko mnie. Nie wiem czy to paranoja w klinicznym sensie, ale mechanizm jest podobny. Zaczęłam wtedy robić coś, co mi pomagało, takie codzienne drobne działania, nie jeden wielki rytuał, tylko regularność. Ale chciałabym najpierw dopytać, czy to uczucie jest nowe, czy masz wrażenie że coś je wywołało?


Odpowiedz
Wpisy: 113
(@janeczka88)
Połączone: 2 lata temu

Hej, ja myślę że tutaj jest kwestia nie tylko rytuału ale też energii jaką nosisz. Jak jesteś przekonana że wszyscy są przeciw, to ludzie to czują i faktycznie zaczynają się dziwnie zachowywać, bo ty też zaczynsz się inaczej zachowywać wobec nich. I to się napędza. Miałam znajomą w takiej pętli, nic jej nie pomagało dopuki nie przerwała tego w środku, nie z zewnątrz. Rytuał może być jak taki reset, ale pytanie co konkretnie chcesz zmienić, myślenie czy relacje z ludźmi?


Odpowiedz
Wpisy: 146
(@przylaszczka66)
Połączone: 2 lata temu

To ważne rozróżnienie które zrobiłaś Janeczka88, bo to są dwie różne sprawy. Zmiana myślenia to praca z własną głową, a relacje z ludźmi to już dynamika zewnętrzna. Rytuały mogą działać na jedno i drugie, ale nie w ten sam sposób i nie tymi samymi metodami. ehh, bluszczyk, czy to uczucie jest bardziej o tym, że się boisz zdradzenia ze strony konkretnych osób, czy raczej takie ogólne poczucie że świat jest przeciw?


Odpowiedz
Wpisy: 164
(@olimpia-1)
Połączone: 2 lata temu

Chcę dorzucić coś do tego co mówi Magicystka i Medard jednocześnie. W praktykach ceremonialnych, konkretnie w tradycji hermetycznej, istnieje rozróżnienie między rytuałem oczyszczającym a rytuałem wzmacniającym. To co Bluszczyk potrzebuje to prawdopodobnie pierwsze, nie drugie. Rytuały wzmacniające nakładają coś na już istniejącą energię, a oczyszczające mają za zadanie zdjąć to co ją zagłusza. To trochę jak różnica między dodaniem świeżego powietrza do zatęchłego pokoju a otworzeniem okna i wywietrzeniem go najpierw. Konkretnie, fumigacja, kąpiele rytualne z solą morską albo praca z dymem z białej szałwii albo piołunu są od wieków stosowane dokładnie w takich sytuacjach jak twoja.


Odpowiedz
Wpisy: 93
(@wiechlina_w)
Połączone: 2 lata temu

serio przepraszam że się wtrącam, ale czy to z tą szałwią to nie jest coś co przyszło do nas z Native American i czy to właściwe żeby używać czegoś z cudzej kultury? Pytam, bo ostatnio dużo się o tym mówi i nie wiem jak to ugryźć.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@olimpia-1)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 164

@Wiechlina_W to jest naprawdę uczciwe pytanie. Tak, smudging jako ceremonialny akt nalezy do konkretnych tradycji i tam ma inne znaczenie niż kupienie pęczka szałwii w sklepie ezoterycznym. Ale sama szałwia jako roślina oczyszczająca i jej właściwości antybakteryjne i aromatyczne były stosowane przez Greków, Arabów, w medycynie europejskiej. Więc można po prostu palić szałwię jako roślinę, bez ceremonii smudgingu, i to jest zupełnie inne działanie. eh, Piołun z kolei jest głęboko słowiański, więc dla kogoś z Polski to będzie zresztą bardziej naturalne sięgnięcie.


Odpowiedz
Wpisy: 179
(@sybilla)
Połączone: 2 miesiące temu

No ale ile to ma trwać zanim coś się zmieni? Bo jak mam robić to przez miesiące i nic nie czuć to po co. Pytam szczerze, bo sama miałam takie okresy i zawsze jak mi ktoś mówił "bądź cierpliwa" to mnie to dobijało. Kiedy można oczekiwać że coś drgnnie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@przylaszczka66)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 146

@Sybilla no właśnie to jest trudne do odpowiedzenia, bo to zależy od tego co jest źródłem. Jak to jest kwestia przepracowania i stresu, to ciało reaguje stosunkowo szybko na zmianę rutyny, naprawdę kilka tygodni potrafi zmienić jakość snu i przez to cały sposób patrzenia. Ale jak jest coś głębszego, wzorzec który ma lata, to nie. I myślę że uczciwa odpowiedź brzmi, że nie wiadomo z góry. Sybilla, a u ciebie co pomagało kiedy przez to przechodziłaś?


Odpowiedz
Wpisy: 1560
(@bryza)
Połączone: 2 lata temu

Czytam tę rozmowę i chcęę powiedzieć że jest tu kilka różnych podejść i wszystkie mają swój sens, ale może warto je posegregować. Bo jest kwestia psychofizyczna, reset rytmu dnia, sen, jedzenie, i tu nie potrzeba żadnej magii. jest kwestia pracy z przestrzenią, co Mistralia opisała i to też nie wymaga systemu. I jest kwestia konkretnej intencjonalnej pracy rytualnej. Te trzy rzeczy można łączyć, ale nie muszą iść razem. Bluszczyk, czy kiedy wyobrażasz sobie rytuał który by ci pomógł, to co widzisz? Co się w nim dzieje?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@bluszczyk)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 524

@Bryza ciekawe że pytasz, bo właściwie nie mam konkretnego obrazu. Chyba wyobrażam sobie coś spokojnego, jakieś światło, ciszę, może wodę. Coś co mnie jak gdyby wypłukuje z tego co nagromadzone. Nie wiem czy to ma sens.


Odpowiedz
(@darek_69)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 475

@Bluszczyk Okej, ale to jest już bardziej psychologia uważności niż rytuał w sensie ezoterycznym. nie mówię że to złe, pytam czy tu w ogóle potrzeba czegoś magicznego, czy wystarczy po prostu zatrzymać się i być świadomą tgo co się robi. Bluszczyk, jak słyszysz to słowo "rytuał", to co ci przychodzi do głowy? Coś z konkretną tradycją, czy raczej własny pomysł?


Odpowiedz
Wpisy: 810
(@anahata)
Połączone: 2 miesiące temu

To co opisujesz z tym obrazem, światło, cisza, wodda, to nie jest przypadkowe. Ciałoo często wie czego potrzebuje zanim głowa to nazwie. Woda szczególnie ma w wielu tradycjach funkcję wypłukującą, nie metaforycznie, ale dosłownie jako akt przejścia. Zastanawiam się, czy rytuał z wodą mógłby być dla ciebie czymś konkretnym, nie jako wielka ceremonia, ale coś prostego, codziennego. Czy miałaś kiedyś takie poczucie, że prysznic albo kąpiel zmienia twój nastrój zauważalnie, nie tylko fizycznie?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@sybilla)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 179

@Anahata no dobra, ale woda to woda, wszyscy biorą prysznic. Jak to ma być rytuał a nie po prostu mycie się? Bo jak każde normalne działanie możemy nazwać rytuałem, to co to w ogóle znaczy?


Odpowiedz
(@magicystka)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 242

@Sybilla to właściwie dobre pytanie, bo granica naprawdę jest cienka. Rytuał różni się od nawyku przede wszystkim intencją i uwagą. Ale masz rację, że samo przyklejenie słowa "rytuał" do prysznica nic nie zmienia 😉 Pytanie jest raczej takie: czy jesteś w tym akcie obecna, czy myślisz o mailu do szefa. I nie mówię że to ezoteryka, mówię że to ma fizjologiczne znaczenie. Układ nerwowy reaguje na sygnały granicy, wchodzę, wychodzę, coś się zmieniło.


Odpowiedz
Wpisy: 524
Rozpoczynający temat
(@bluszczyk)
Połączone: 2 miesiące temu

Szczerze? Trochę i jedno i drugie. Z jednej strony mam poczucie że chcę czegoś co ma jakiś ciężar, historię za sobą, nie coś co sama wymyślę od zera bo to będzie czuć jak zabawa. A z drugiej strony nie chcę wchodzić w coś co jest z obcej kultury i robić to byle jak. To jest trochę pat.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@mistralia-pl)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 265

@Bluszczyk Ja sobie tu pomyślałam że może zamiast zaczynać od pytania "czy to zadziała i kiedy", warto zacząć od pytania co ta osoba jest w stanie robić regularnie bez zmuszania się. Bo widziałam już naprawdę dużo sytuacji, w tym swoją własną, kiedy ktoś zaczyna jakąś praktykę bo inni powiedzieli że jest dobra, a potem rzuca po tygodniu bo nie czuje do niej nic. I nie o to chodzi. Bluszczyk, wspomniałaś wcześniej o medytacji wieczornej, którą robiłaś. Co sprawiło że przestałaś, bo może to jest punkt wyjścia żeby wrócić do czegoś co już kiedyś miało sens?


Odpowiedz
(@bluszczyk)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 524

@Mistralia.pl przestałam bo zaczął się ten trudny okres w pracy i wieczory wyglądały tak, że siedziałam z telefonem albo z głową pełną myśli i nie byłam w stanie wejść w żaden spokój. Za każdym razem jak siadałam to się kręcłio. Potem po prostu przestałam próbować.


Odpowiedz
(@julitka94)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 152

@Bluszczyk A ja chcę się cofnąć do tego obrazu który opisała, woda, cisza, wypłukanie. czy tarot mógłby tu pomóc jako punkt wejścia w rytuał? Nie mówię żeby przepowiadać, ale żeby dać tej intencji jakiś symbol, coś konkretnego co można trzymać w głowie. Karta jako skupienie, nie jako wyrocznia.


Odpowiedz
(@ludwinia)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 516

@Julitka94 to ciekawy pomysł, ale mam pytanie, czy Bluszczyk w ogóle ma jakiś kontakt z tarotem? Bo używanie kart jako elementu rytuału bez żadnego wcześniejszego kontaktu z nimi może być trochę jak wskoczenie od razu w głęboki koniec. Zresztą to o czym mówisz, karta jako symbol intencji, to już bardziej praca wizualizacyjna niż tarot jako taki. Niekoniecznie źle, ale warto to rozróżnić.


Odpowiedz
(@julitka94)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 152

@Ludwinia nie, właściwie to kartami się dopiero interesuję od niedawna, więc może masz rację że to byłoby za duuży skok. Ale chodzi mi o to że jak mam iść spać z jakąś intencją albo robić cokolwiek przy wodzie, to potrzebuję czegoś co mogę zobaczyć, dotknąć. Nie wiem czy to ma senss. Czy jest jakiś inny symbol poza kartą który można do tego użyć?


Odpowiedz
Wpisy: 146
(@przylaszczka66)
Połączone: 2 lata temu

Ten pat który opisujesz jest naprawdę częsty i rozumiem go. Ale jest coś pomiędzy, czyli praktyki, które mają długą historię w naszym kręgu kulturowym i nie wymagają przynależności do konkretnej tradycji religijnej. Chociażby praca z progiem, z ogniem, z korzeniami, ze ziołami. To jest coś co było obecne w Europie długo zanim w ogóle ktokolwiek zaczął to nazywać ezoteryką. Nie wiem co z ciebie mówi mocniej, element przejścia czy element oczyszczenia?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@janeczka88)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 113

@Przylaszczka66 masz na myli coś konkretnego z tym progiem? Pytam bo słyszałam różne rzeczy na ten temat i nie zawsze wiem co jest faktycznie starą praktyką a co ktoś ostatnio wymyślił i podaje jako dawne.


Odpowiedz
(@przylaszczka66)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 146

@Janeczka88 tak, próg jako granica sacrum i profanum to coś obecnego w wielu kulturach, ale jeśli chodzi o słowiańskim konkretnie chodzi o to że próg domu był miejscem szczególnej ochrony i przejścia. Były z tym związane dość konkretne zachowania, nie wchodzisz na próg, nie siedzisz na progu, bo to ani tu ani tam. Praca z progiem jako rytuał oczyszczenia polega na świadomym przekroczeniu z jedną intencją i wyjściu z inną. To brzmi prosto i jest proste, ale właśnie o to chodzi.


Odpowiedz
(@elzbietkaa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 164

@Przylaszczka66 Dodam do tego co mówi że w runach też jest ten motyw, Thurisaz jest często interpretowana jako brama, granica, coś co oddziela stary stan od nowego. Nie chodzi o to żeby "użyć" runy w jakiś magiczny sposób, ale żeby zrozumieć że pewne symbole opisują realne procesy psychiczne i możesz z tego skorzystać jako z języka, nie jako z zaklęcia.


Odpowiedz
Wpisy: 93
(@wiechlina_w)
Połączone: 2 lata temu

To z tym progiem to mnie trochę zaskoczyło, nie wiedziałam że to taka stara rzecz. Ale mam pytanie, czy trzeba wierzyć w to że to działa żeby to działało? Bo jak mi ktoś mówi żebym przekroczyła próg z intencją, a ja w głowie myślę "no dobra, przekraczam" to czy to w ogóle ma sens?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@medard)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 162

@Wiechlina_W to jest jedno z fundamentalnych pytań każdej tradycji rytualnej i odpowiedzi są różne w zależności od podejścia. w niektórych ujęciach, szczególnie w tradycjach bardziej ceremonialnych, wiara jest warunkiem koniecznym. Ale jest też nurt, i to nie tylko ezoteryczny, który mówi że samo powtarzalne działanie z uwagą zmienia strukturę myślenia zanim w ogóle "uwierzysz". William James pisał o tym jeszcze w dziewiętnastym wieku, że działanie poprzedza przekonanie, nie odwrotnie. Więc może pytanie nie brzmi "czy wierzę", ale "czy jestem gotowa to zrobić regularnie i zobaczyć co się stanie".


Odpowiedz
Wpisy: 179
(@sybilla)
Połączone: 2 miesiące temu

No to wróciłam do swojego pytania, bo to nie zostało naprawdę odpowiedziane. Ile czasu? Tygodnie, miesiące? Bo jak mam przekraczać próg codziennie przez pół roku i nic nie czuć, to przepraszam, ale to brzim jak zmuszanie się do czegoś bez efektu.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@olimpia-1)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 164

@Sybilla rozumiem tę niecierpliwość, naprawdę, ale to jest pytanie na które nikt ci uczciwie nie odpowie z konkretną datą. Mogę ci powiedzieć co obserwuję, i nie mówię tu o cudzych relacjach, ale o własnych. Pierwsze co zmienia się szybko, to jakość snu, w ciagu kilku do kilkunastu dni od wprowadzenia stałej, spokojnej praktyki wieczornej. Drugie, poczucie kontroli nad własnym dniem, też stosunkowo wcześnie. Natomiast zmiana w tym jak odbierasz relacje z ludźmi, to jest dłuższy proces, bo to wymaga też realnych interakcji w których możesz zobaczyć że coś jest inaczej.


Odpowiedz
Wpisy: 810
(@anahata)
Połączone: 2 miesiące temu

To co opisujesz, głowa pełna myśli i niemożność wejścia w spokój, to nie jest porażka praktyki, to jest sygnał że praktyka była za delikatna na tamten stan układu nerwowego. medytaca w ciszy wymaga pewnego poziomu regulacji, której wtedy nie miałaś. Dlatego mówię o tym że czasem ciało potrzebuje najpierw czegoś bardziej fizycznego, ruchu, zimnej wody, oddechu z oporem, zanim w ogóle będzie w stanie wejść w spokój. Pytanie czy próbowałaś kiedyś czegoś bardziej aktywnego wieczorem zanim poszłaś spać?


Odpowiedz
Wpisy: 260
(@zorza69)
Połączone: 1 rok temu

ehh, Przepraszam że wchodzę, ale właśnie wróciłam do tego wątku i chciałam zapytać o coś podstawowego. Mówicie o rytuale jako o czymś codziennym i prostym, ale czy nie ma jakiegoś ryzyka że jak się robi coś bez wiedzy to można sobie zaszkodzić? Pytam naprawdę bez ironii, bo słyszałam że praca z intencją bez dobrego gruntu może otwierać rzeczy których potem nie da się zamknąć.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@magicystka)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 242

@Zorza69 to jest mit który krąży i rozumiem skąd się bierze, ale trzeba go rozkręcić 😉 Proste praktyki codzienne, rytm, intencja, praca z przestrzenią, oddech z uwagą, nie są niebezpieczne dla osoby w stabilnym stanie. Ryzyko pojawia się kiedy ktoś robi głębszą pracę z nieprzetworzoną traumą bez żadnego wsparcia, albo kiedy angażuje się w grupowe praktyki bez zrozumienia ich kontekstu. Ale to co tu opisujemy? To jest praca z własną uwagą i rytmem. Nikt nie "otwiera" czegoś przez przekroczenie progu z intencją, chyba że robi z tego wielką ceremonię do której nie jest gotowy.


Odpowiedz
Wpisy: 516
(@ludwinia)
Połączone: 4 miesiące temu

Jeśli chodzi o coś konkretnego, fizycznego, to kamień może być prostszy na start niż karta. Nie dlatego że "ma moc" czy coś, ale dlatego że jest po prostu w dłoni, jest ciężki, realny. I nie wymaga żadnego systemu, który trzeba najpierw zrozumieć. Karta bez kontekstu to trochę przypadkowy obrazek.


Odpowiedz
Wpisy: 37
(@pola75)
Połączone: 2 lata temu

A czarny turmalin? Bo słyszałam że on konkretnie przy tej paranoi, przy poczuciu że świat jest wrogi, jakoś działa inaczej niż inne kamienie. Czy to prawda czy to jest jeden z tych mitów które się powtarzają?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@slawek83)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 448

@Pola75 z czarnym turmalinem jest tak że ma naprawdę długą historię jeśli chodzi o ochrony, ale pytanie co rozumiemy przez "działa". ojej no jeśli chodzi o efekt placebo i kotwicę sensoryczną to działa, bo trzymasz coś w dłoni i to zmienia stan ciała. Jeśli chodzi o dosłowne blokowanie energii, to już zależy od podejścia. Ja bym nie obiecywał że sam kamień cokolwiek naprawi.


Odpowiedz
(@pola75)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 37

@Slawek83 no to tyle samo co bez kamienia, nie? Skoro to tylko kotwica sensoryczna?


Odpowiedz
(@anahata)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 810

@Pola75 nie do końca. Kotwica sensoryczna to nie jest "tylko". układ nerwowy jest konkretny, potrzebuje bodźców fizycznych żeby się przestawiać. Dlatego właśnie techniki somatyczne w ogóle działają. Problem z paranoją i poczuciem zagrożenia jest taki że głowa jest oderwana od ciała, kręci się sama, i cokolwiek co ją ściąga z powrotem do fizyczności ma sens. Kamień w dłoi to nie jest magia dla dzieci.


Odpowiedz
Wpisy: 475
(@darek_69)
Połączone: 3 tygodnie temu

Dobra, tylko żeby być szczerym, czy to nie jest po prostu opis tego że człowiek się skupia na obiekcie zamiast na myślach? ojej, To samo można osiągnąć klikając długopis albo ściskając piłeczkę antystresową. Skąd wiemy że kamień robi coś ponad to?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@magicystka)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 242

@Darek_69 i tu jest właśnie sedno. Piłeczka antystresowa nie ma żadnego znaczenia symbolicznego, jest neutralna. Kamień który ktoś wybrał świadomie, który ma dla tej osoby jakąś historię albo znaczenie, działa jako symbol, a symbole mają realny wpływ na psychikę, to jest dobrze opisane w psychologii Jungowskiej. Pytanie nie jest "co jest lepsze", ale co dla konkretnej osoby niesie sens.


Odpowiedz
Wpisy: 524
Rozpoczynający temat
(@bluszczyk)
Połączone: 2 miesiące temu

Czytam to i myślę że dla mnie kamień mógłby mieć sens właśnie przez dotyk. jak mam atak tego myślenia, że wszyscy są przeciwko mnie, to naprawdę pierwsza rzecz co by mi pomogła to byłoby coś żeby nie odpłynąć dalej w te myśli. ale nie wiem czy dam radę jeszcze dokładać do tego jakiś rytuał, znaczy codzienny, regularny. Bo już raz próbowałam i odpuściłam.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@sybilla)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 179

@Bluszczyk Dobra, ale wróćmy na chwilę , bo ona mówiła o czymś konkretnym, o poczuciu że wszyscy są przeciwko niej i o paranoi. I my teraz rozmawiamy o herbacie, o kamieniach, o otwieraniu przestrzeni 🙁 Co z tych rzeczy realnie ma szansę jej pomóc przy czymś tak intensywnym?


Odpowiedz
Wpisy: 265
(@mistralia-pl)
Połączone: 1 rok temu

To co mówisz o odpuszczeniu, że próbowałaś i nie wyszło, to jest w ogóle temat sam w sobie. Często zakładamy że rytuał działa tylko jeśli jest regularny i ciągły, a ja mam inne doświadczenie. Czasem jeden rytuał zrobiony raz, ale naprawdę uważnie, zostawia więcej śladu niż trzydzieści dni z automatu. Nie mówię że regularność jest zła, ale może na teraz nie trzeba planować codziennie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@przylaszczka66)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 146

@Mistralia.pl zgadzam się z tym, ale jest jedno "ale". Jeśli ktoś walczy z paranoicznym myśleniem, to właśnie regularność daje sygnał układowi nerwowemu że coś jest przewidywalne i bezpieczne. Paradoksalnie brak struktury może podkręcać lęk. nie musi to być godzinny rytuał, ale jakiś punkt w ciągu dnia który jest stały może naprawdę dużo zmienić.


Odpowiedz
Wpisy: 93
(@wiechlina_w)
Połączone: 2 lata temu

A co jeśli ten punkt w dniu jest np herbata wieczorem? Chodzi mi o to że już i tak to robię, czy to się liczy czy trzeba coś wymyślić specjalnie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@medard)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 162

@Wiechlina_W to jest naprawdę dobre pytanie i odpowiedź zależy od tego co chcemy osiągnąć. ojej, Herbata wieczorem, jeśli jest robiona mechanicznie, to nawyk, nie rytuał. Ale jeśli ten moment zostanie obudowany intencją, choćby minimalną, nawet jednym zdaniem które się mówi do siebie zanim usiądzie, to zaczyna pełnić inną funkcję. Granica nie jest w samej czynności, tylko w tym czy umysł jest wtedy obecny czy nie.


Odpowiedz
Wpisy: 260
(@zorza69)
Połączone: 1 rok temu

Znaczy to trochę tak jak uważność przy piciu herbaty? Słyszałam o takich praktykach, że można wziąć zwykłą codzienną rzecz i zrobić z niej coś bardziej skupionego. Tylko nie wiedziałam że to można wrzucić do kategorii rytuałów.


Odpowiedz
Wpisy: 164
(@elzbietkaa)
Połączone: 2 lata temu

Można i nie można, zależy od kogo zapytasz. W tradycjach ceremonialnych rytuał to jest coś z konkretnym układem, z symbolami, z otwarciem i zamknięciem przestrzeni. Herbata z uważnością to raczej praktyka kontemplacyjna. Ale dla kogoś kto jest na początku drogi ta różnica ma mniejsze znaczenie niż sam efekt.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@janeczka88)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 113

@Elzbietkaa a skąd to otwarcie i zamknięcie przestrzeni się wzięło? bo słyszałam to pojęcie różnych razach ale nikt mi nie powiedział konkretnie o co chodzi, co to znaczy "otworzyć przestrzeń". Czy to jest coś co trzeba umieć czy wystarczy intencja?


Odpowiedz
(@olimpia-1)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 164

@Janeczka88 w praktyce wygląda to różnie w zależności od tradycji, ale generalnie chodzi o wyraźny sygnał dla umysłu że coś się zaczyna i coś się kończy. W tradycjach szamańskich to bywa bębnienie albo dym. W ceremoniach wiccańskich to rysowanie kręgu. Ale można to zrobić prościej, trzy głębokie oddechy i zdanie które się mówi na głos to wystarczy żeby mózg zarejestrował granicę między zwykłym czasem a czasem rytuału.


Odpowiedz
Wpisy: 147
(@hematytka70)
Połączone: 3 lata temu

To jest ważne pytanie i dobrze że ktoś to powiedział. Bo faktycznie kiedy ktoś jest w środku silnego lęku i nieufności wobec ludzi, to delikatne praktyki mogą nie mieć wystarczającej siły żeby przebić się przez ten szum. Znam praktykę, którą robiłam sama w podobnym momencie, to było codzienny krótki rytuał przy ogniu, dosłownie świeczka, ale z bardzo konkretnym zapisem tego co tego dnia czuję i co chcę wypuścić. Nie żeby to spełało życzenia ale żeby myśl nie kręciła się tylko w głowie.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@bluszczyk)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 524

@Hematytka70 zapis to ciekawe, bo pisanie mi się kojarzy z dziennikiem i nigdy mi to nie wychodziło, zawsze po kilku dniach rezygnowałam. Ale jak mówisz że to jest coś przy świecze, że to jest chwila, a nie siedzenie z notatnikiem, to może to jest inna forma. Co się z tym zapisem robiło potem?


Odpowiedz
(@hematytka70)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 147

@Bluszczyk, pisanie przy świeczce to jest coś zupełnie innego niż dziennik. Dziennik zakłada że będziesz to czytać, że to ma ciągłość, że coś z tym zrobisz. a to co mam na myśli to jednorazowe wyrzucenie. piszesz co czujesz, co myślisz o tych ludziach, o tej sytuacji, dosłownie wszystko, nawet jeśli to brzydko wygląda na papierze. I potem spalasz. Albo rozrywasz. Koniec. To nie jest dziennik, to jest odprowadzenie czegoś poza siebie.


Odpowiedz
Wpisy: 475
(@darek_69)
Połączone: 3 tygodnie temu

Tylko że to nadal brzmi jak technika psychologiczna, nie rytuał. Pisanie żeby się wyrzucić emocji to jest ekspresja emocjonalna, mają na to badania, Pennebaker to opisywał chyba od lat osiemdziesiątych. Co tu dodaje element spalania czy rozdarcia czego nie dałoby zwykłe napisanie i wyrzucenie do kosza?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@hematytka70)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 147

@Darek_69 a co dodaje pogrzeb zamiast wyrzucenia ciała do śmietnika? Formalnie efekt jest podobny, ale coś innego dzieje się w człowieku który przechodzi przez rytuał zakończenia. Spalenie to nie jest wyrzucenie do kosza, bo niesie ze sobą symboliczne domknięcie. Mózg reaguje na symbole, to nie jest ezoteryczny wymysł, to jest podstawa neuropsychologii.


Odpowiedz
Wpisy: 260
(@zorza69)
Połączone: 1 rok temu

A czy to nie jest tak że ta symbolika działa tylko jeśli się w nią wierzy? Bo jak ktoś robi to mechanicznie, bo mu powiedziano że "działa", to czy cokolwiek się zmienia? Pytam bo sama próbowałam kilka razy różnych rzeczy i miałam wrażenie że po prostu odgrywam spektakl przed sobą.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@magicystka)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 242

@Zorza69 to jest dobre pytanie i odpowiedź jest skomplikowana. Wiara pomaga, ale nie jest konieczna żeby coś zaszło na poziomie fizjologicznym. Sama czynność, powolna, skupiona, z wyraźnym początkiem i końcem, zmienia stan układu nerwowego niezależnie od przekonań. To trochę jak z oddychaniem przeponowym, działa nawet jeśli nie wierzysz że zadziała, bo ciało reaguje na bodziec a nie na przekonanie.


Odpowiedz
Wpisy: 146
(@przylaszczka66)
Połączone: 2 lata temu

Tylko że Zorza mówi o czymś ważnym, o wrażeniu odgrywania spektaklu. I to jest moment w którym rytuał przestaje działać nie dlatego że człowiek nie wierzy, ale dlatego że jest zdystansowany od tego co robi. Dysonans między działaniem a intencją. I tu jest różnica między rytuałem a rutyną.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@zorza69)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 260

@Przylaszczka66 ale jak to przełamać 😉 Bo nie mogę sobie nakazać żeby coś poczuć, to brzmi jak udawanie w drugą stronę.


Odpowiedz
(@przylaszczka66)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 146

@Zorza69 przez ciało, nie przez głowę. Nie próbuj czuć, zacznij od czegoś fizycznego, zapach, temperatura, dźwięk. Jak jesteś w zmysłach to jest trudniej być w obserwatorze.


Odpowiedz
Strona 1 / 2
Udostępnij: