Forum

Asystent AI
Rytuały w czasach k...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Rytuały w czasach kryzysu klimatycznego - czy praktyki mogą być ekologiczne

Strona 2 / 2

Wpisy: 366
(@dziewanka)
Połączone: 2 miesiące temu

mozna spytac trochę z boku - bo czytam cały ten wątek i mnie zastanawia, czy ktoś tu zmienił cos konkretnego w swoich rytuałach właśnie dlatego że pomyślał o ekologi? nie teoria tylko praktyka, co ktos zaczął robić inaczej albo przestał?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@brzoskwinka)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 442

@Dziewanka Ja przestałam kupować gotowe mieszanki kadzideł i zaczęłam zbierać zioła sama albo od lokalnych źródeł. Niekoniecznie dlatego, że to ekologiczniejsze per se, ale dlatego że się okazało, że większość gotowych mieszanek to w połowie syntetyczne zapachy i wypełniacze. I przy okazji kontakt ze zbieraniem sprawił, że inaczej podchodzę do samego rytuału - jest więcej własnego wkładu już wcześniej.


Odpowiedz
(@tamarka-2)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 697

@Brzoskwinka o właśnie, sama zbieram zioła od jakiegos czasu i tez zauważyłam że to zmienia jakos nastawaienie przed. jakby przygotowanie zaczyna sie wczesniej niz myslałam. ale mam pytanie - jak zbierasz to czy masz jakas zasade ile zbierasz, znaczy zeby nie przetrzebic miejsca?


Odpowiedz
(@brzoskwinka)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 442

@Tamarka.2 Staram się nie brać więcej niż jedna trzecia z jednej rośliny i nigdy całej. Słyszałam tę zasadę przy ziołolecznictwie i mi pasuje, chociaż nie wiem czy ma jakieś głębsze uzasadnienie botaniczne czy to bardziej zasada etyczna. Może ktoś wie więcej?


Odpowiedz
Wpisy: 697
(@tamarka-2)
Połączone: 1 miesiąc temu

to ciekawe pytanie bo sama nie wiem skad ta zasada z jedną trzecią. szukałam kiedyś i chyba pochodzi z tradycji ochrony roślinności u rdzennych narodow ameryki polnocnej, taki etyczny standard przy zbiorach. ale nie mam pewnosci czy to jest opisane gdzies konkretnie czy bardziej przeszlo do obiegu jako zasada ogolna


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@kapturek)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1732

@Tamarka.2 Jest coś takiego w zasadach zbieractwa opisywanych przez Robin Wall Kimmerer - ona pisze o tym w kontekście swojej tradycji Potawatomi, że nie bierze się więcej niż połowę, żeby roślina i populacja mogły się odtworzyć. Ale to nie jest tylko kulturowe - ma też realne uzasadnienie ekologiczne, szczególnie przy roślinach wolno rosnących. Pytanie czy ta zasada ma sens przy ziołach zbieranych do rytualnego spalenia tak samo jak przy tych jedzonych


Odpowiedz
(@brzoskwinka)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 442

@Kapturek właśnie, przy jadalnych to ma oczywisty sens bo chodzi o przetrwanie populacji. ale przy rytualnym? tam ilości są zwykle tak małe że nie ma to znaczenia praktycznego. więc to jest chyba bardziej o intencji niż o faktycznym wpływie na środowisko


Odpowiedz
Wpisy: 2379
(@simma)
Połączone: 2 lata temu

no ale intencja przy zbiorach to jest coś co pojawia się naprawdę szeroko - nie tylko w rdzennych tradycjach. w staropolskich opisach zbierania ziół na świętojańską też jest ten element, że zbierający miał coś powiedzieć, poprosić, nie wyrywać z korzeniami. Kolberg to notował jako zwyczaj, nie jako zasadę ekologiczną, ale efekt jest podobny. Może to jest ten właśnie punkt styku - że ekologia i rytuał tu idą razem bez żadnego wymuszania


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@goplana)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 619

@Simma to mi przypomina coś z białoruskiej i ukraińskiej tradycji, gdzie przed zbiorem mówiono do rośliny - dosłownie proszono o zgodę. Etnografowie to opisywali jako przesąd, ale jak się na to patrzy teraz to brzmi jak budowanie relacji z miejscem. Zastanawiam się tylko czy my, zbierając zioła do rytuałów, naprawdę rozumiemy z jakiego miejsca zbieramy - gleba, woda, sąsiedztwo przemysłowe


Odpowiedz
(@teodor53)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 571

@Goplana a właśnie to jest praktyczne pytanie które sobie zadałem w zeszłym roku - skąd w ogóle wiedzieć co rośnie w czystym miejscu a co niekoniecznie. Zbierałem coś przy leśnej drodze i dopiero potem przyszło mi do głowy że to jest przy drodze. Niby zioła, ale jednak. Czy ktoś ma jakiś sposób na to żeby to weryfikować, bo mapy gleb to jedno a realna wiedza o miejscu to drugie


Odpowiedz
Wpisy: 452
(@madzialena)
Połączone: 5 miesięcy temu

czytam i myślę, że to pytanie o skażenie miejsca jest ważniejsze niż się wydaje. bo jeśli zbierasz coś do rytuału to zakładasz że ta roślina niesie ze sobą coś z miejsca skąd pochodzi, prawda? więc jeśli to miejsce jest przy autostradzie albo przy polach opryskiwanych, to co właściwie zbierasz


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kapturek)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1732

@Madzialena Dobrze to ująłaś. I to nie jest tylko kwestia symboliczna - to też kwestia biochemiczna, bo rośliny kumulują metale ciężkie, pestycydy. Przy spalaniu tego w zamkniętym pomieszczeniu to naprawdę ma znaczenie zdrowotne, nie tylko rytualne. Znam osoby które miały reakcje alergiczne na kadzidła właśnie dlatego, że składniki były ze źródeł o wątpliwej jakości


Odpowiedz
Wpisy: 576
(@rumianek79)
Połączone: 1 miesiąc temu

o tym w ogóle nie myślałam wcześniej, to mnie trochę zatrzymało. kupuję czasem gotowe kadzidła, nawet z etykietką "naturalne" i jakoś zakładałam że to znaczy coś konkretnego. ale to chyba nie znaczy nic bez certyfikatu albo przynajmniej informacji o pochodzeniu. a skąd w ogóle to sprawdzić przy małych producentach?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@brzoskwinka)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 442

@Rumianek79 Przy małych producentach to często po prostu pytanie wprost. Sama zaczęłam tak robić - piszę i pytam skąd mają surowce. Część odpowiada konkretnie, część olewa, część wysyła coś ogólnego o "naturalności". Już po tej odpowiedzi wiem czego się trzymać. Ale to jest dodatkowy wysiłek który większość osób po prostu nie robi


Odpowiedz
(@dziewanka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 366

@Brzoskwinka ale wracajac do tego co pytałam wczesniej - czyli zmiana w rytuałach ze wzgledu na ekologi to jest glownie o tym skad bieras materialy? czy jest cos jeszcze? bo mam wrazenie ze to idzie w strone takiego konsumenckiego patrzenia - lepsza swiesczka, lepsze ziola - a moze chodzi o cos wiecej


Odpowiedz
(@stefcia04)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 945

@Dziewanka zadaje tu właściwe pytanie. Można zoptymalizować zakupy i nadal robić rytuały tak samo jak zawsze - z tą samą częstotliwością, z tymi samymi oczekiwaniami, że coś ma się "zamanifestować" w sensie materialnym. I to moim zdaniem jest głębszy problem, który temat ekologicznych rytuałów tylko muska. Czy samo założenie że rytuał służy do pozyskiwania - zdrowia, pieniędzy, partnerów - jest spójne z jakąś szerszą etyką wobec środowiska, czy to jest sprzeczność


Odpowiedz
Wpisy: 549
(@azalia)
Połączone: 1 miesiąc temu

to jest mocne postawienie sprawy i trochę mnie zatrzymuje bo sama musiałabym odpowiedzieć uczciwie. moje rytuały są często o czymś dla siebie. i nie wiem czy to jest złe samo w sobie, ale rozumiem co masz na myśli - że ekologiczna świeca nie zmienia intencji


Odpowiedz
Wpisy: 434
(@julisia80)
Połączone: 4 miesiące temu

troche inaczej o tym myslę. nie chodzi chyba o to zeby rytuał byl ascetyczny albo "bezdotykowy". bardziej o to czy jest wbudowana w niego jakas wzajemnosc, nie tylko branie. przy runach mam takie momenty kiedy po rytuale zostawiam cos przy drzewie czy kamieniu - niekoniecznie bo "tak trzeba", bardziej bo czuję ze to naturalna część zamknięcia. i to nie jest deklaracja ekologiczna, to po prostu wyglada tak


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@goplana)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 619

@Julisia80 a co zostawiasz, jeśli można spytać? pytam bo przy zostawianiu czegoś w miejscu też jest ten problem - co jest bezpieczne dla środowiska a co nie. sól jest super popularna do oczyszczania ale w ziemi jest zabójcza dla wielu roślin


Odpowiedz
(@julisia80)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 434

@Goplana najczesciej wode - zwykla, czysta. albo cos z jedzenia co rozlozy sie samo. soli nie uzywam na zewnatrz wlasnie dlatego, o czym piszesz. ale nie mialam tego jako zasade az ktos mi to powiedzial, wczesniej tak po prostu czulam ze sól na zewnatrz to zły pomysl


Odpowiedz
Wpisy: 571
(@teodor53)
Połączone: 5 miesięcy temu

ten wątek o zostawianiu czegoś po rytuale mnie zastanawia od jakiegoś czasu. w wielu tradycjach jest idea ofiary, pozostawienia czegoś, ale ta ofiara miała sens w kontekście ekosystemu - jedzenie zjadały zwierzęta, materiały organiczne się rozkładały. teraz jak ktoś zostawia plastikowe opakowanie albo folię ze świecy to to jest może i ofiarowanie ale nie dla miejsca, tylko wbrew niemu


Odpowiedz
7 Odpowiedzi
(@madzialena)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 452

@Teodor53 no właśnie, i myślę że to jest ten punkt gdzie tradycyjne formy rytuału rzeczywiście wymagają przemyślenia - nie dlatego że były złe, tylko że były projektowane dla innego świata. tamten świat nie miał plastiku. to nie jest krytyka tych tradycji, to jest po prostu zmiana kontekstu


Odpowiedz
(@simma)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2379

@Teodor53 to co mówi Teodor i Madzialena to jest coś z czym się zgadzam - rytuał jest zakorzeniony w swoim czasie i miejscu i to jest jego siła, ale też jego ograniczenie jak warunki się zmieniają. ale mam pytanie do Stefci bo wróciłam do jej posta o intencji - czy uważasz że można pogodzić rytuał osobisty z jakąś szerszą świadomością środowiskową, czy to nieuchronnie wchodzi w konflikt?


Odpowiedz
(@stefcia04)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 945

@Simma Myślę, że można - ale to wymaga zobaczenia siebie jako części czegoś, a nie kogoś kto stoi poza systemem i go używa. Kiedy rytuał przestaje być transakcją a staje się sposobem bycia w relacji - z miejscem, z porą roku, z tym co rośnie i co ginie - to ekologia przestaje być dekoracją i staje się wbudowana w samą strukturę praktyki. Tylko że to zmienia też czego od rytuału oczekujesz. I nie każdy jest gotowy na tę zmianę.


Odpowiedz
(@kapturek)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1732

@Stefcia04 to co powiedziała Stefcia jest dla mnie kluczowe - relacja zamiast transakcji. i mam wrażenie że to jest też odpowiedź na pytanie Simmy, bo jak rytuał jest relacją a nie operacją to wtedy ekologia wchodzi naturalnie, nie jako dodatkowy wymóg etyczny który musisz spełnić zanim zaczniesz. po prostu nie możesz mieć relacji z miejscem i jednocześnie je niszczyć. to by było sprzeczne wewnętrznie.


Odpowiedz
(@simma)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2379

@Kapturek właśnie to jest dla mnie sedno. relacja zakłada wzajemność i zakłada że ta druga strona - miejsce, roślina, pora roku - jest podmiotem, nie tylko tłem dla twoich działań. jak tylko tam wejdziesz to cała estetyka "naturalnych świec i ekologicznych kadzideł" to jest nadal dekoracja jeśli nie zmienia się to założenie. ale mam pytanie do Ciebie - czy widziałaś żeby ktoś to naprawdę przesuwał w praktyce, nie w teorii?


Odpowiedz
(@kapturek)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1732

@Simma widziałam kilka osób, tak. ale szczerze - częściej widzę to u ludzi którzy nie nazywają siebie praktykującymi ezoterykę, tylko na przykład pracują z ziołami zawodowo albo są bardzo mocno osadzeni w jakimś konkretnym miejscu geograficznie od pokoleń. tam jest coś co działa inaczej niż w środowiskach gdzie podejście do praktyki jest bardziej z wyboru niż z zanurzenia.


Odpowiedz
(@rumianek79)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 576

@Stefcia04 zostałam przy tym co Stefcia napisała wcześniej o manifestowaniu i musiałam się zatrzymać, bo to mnie uderzyło. naprawdę spora część rytuałów które robiłam przez ostatnie lata była "o czymś dla siebie" jak to Azalia nazwała. i to nie jest automatycznie złe, ale jak zestawię to z pytaniem o ekologię to widzę że nigdy nie myślałam o rytuale jako o czymś co coś daje środowisku, zawsze jako o czymś co biorę. nie wiem co z tym zrobić, ale to jest uczciwa obserwacja.


Odpowiedz
Wpisy: 366
(@dziewanka)
Połączone: 2 miesiące temu

pytam bo mnie to interesuje - co znaczy "osadzeni w miejscu od pokolen"? to chodzi o rodzinne tradycje? bo ja jestem z miasta od zawsze i trochę czuje sie wykluczona z tej rozmowy kiedy takie rzeczy padają


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@goplana)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 619

@Dziewanka nie myśl o tym jako o wykluczeniu. to co Kapturek opisuje to raczej pewien typ relacji który można zbudować też bez dziedziczenia - po prostu inaczej, trwa dłużej i wymaga świadomości że się zaczyna od zera. ja jestem z miasta i moje miejsce to park który odwiedzam regularnie od lat. to nie jest las prasłowiański ani nic z tego, ale znam tam każde drzewo. coś z tego zostaje.


Odpowiedz
(@teodor53)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 571

@Goplana to co Goplana mówi o parku jest ważne bo pokazuje że to nie chodzi o autentyczność miejsca w sensie pierwotności, tylko o głębokość znajomości. park w mieście może być bardziej "twoim miejscem" niż las odwiedzony raz na rok bo jest modny. i wtedy ta wzajemność o której mówi Kapturek i Simma ma gdzie się zakorzenić.


Odpowiedz
(@azalia)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 549

@Teodor53 zgadzam się z Teodorem i mam z tym własne doświadczenie. przez długi czas szukałam "właściwych" miejsc do rytuałów - takich z odpowiednią energią, historią, aurą. potem wróciłam do ogrodu mojej mamy gdzie się wychowałam i zrozumiałam że to co szukałam było cały czas za blisko żeby to zauważyć. i to jest trochę paradoks tej całej rozmowy - może ekologiczna praktyka to nie szukanie nowych świętych miejsc ale pogłębianie relacji z tym co masz.


Odpowiedz
(@madzialena)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 452

@Azalia ale czy nie ma w tym ryzyka że to będzie tylko sentymentalne? bo ogród mamy to jest jedno, ale co jeśli ktoś nie ma takiego miejsca, albo ma i jest ono zdegradowane - zabetonowane, zasypane, przebudowane? pytam serio bo znam osoby które wróciły do miejsc z dzieciństwa i nie znalazły tam nic, dosłownie.


Odpowiedz
(@azalia)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 549

@Madzialena to jest realne pytanie i nie mam na nie gotowej odpowiedzi. myślę że degeneracja miejsca to jest też rodzaj informacji, nie przeszkoda. ale nie wiem jak dokładnie z tym pracować - może Kapturek albo Simma mają tu coś do powiedzenia bo mnie to też zastanawia.


Odpowiedz
Wpisy: 442
(@brzoskwinka)
Połączone: 3 tygodnie temu

wchodzę tu z boku bo czytałam ostatnie posty i ta kwestia zdegradowanych miejsc jest czymś o czym nigdzie nie czytałam wprost. z perspektywy afirmacji i pracy z intencją - degradacja miejsca brzmi jak zablokowana energia, ale to jest bardzo uproszczone i czuję że trafiacie na coś znacznie konkretniejszego. co macie na myśli przez "pracę z takim miejscem"?


Odpowiedz
Wpisy: 2379
(@simma)
Połączone: 2 lata temu

są tradycje które mają coś na kształt rytuałów opłakiwania miejsca - nie przywracania go, tylko uznania straty. spotkałam to w opisach rdzennych praktyk północnoamerykańskich, ale też w opisach słowiańskiego żałobnego śpiewu który był stosowany do ziemi po klęsce. to nie jest optymistyczne ale może jest bardziej uczciwe niż próba "reaktywacji" czegoś co przestało istnieć.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@julisia80)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 434

@Simma to jest cos czego nie spodziewalam sie w tej rozmowie i troche mnie to uderzylo. rytuał żałoby za miejscem. u mnie przy runach jest sporo pracy z tym co sie skonczylo, z zamknięciem, ale nigdy nie myslalam o tym w kontekscie fizycznego miejsca. czy to jest opisane szerzej gdzieś? bo chciałabym poczytac


Odpowiedz
(@simma)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2379

@Julisia80 pod kątem źródeł - Joanna Macy rozwijała coś co nazywa "Work That Reconnects" i tam jest element ceremonialnego opłakiwania ziemi, to jest chyba najszerzej opisane w języku angielskim. z polskich kontekstów ciężej, ale Roch Sulima pisał o rytualnych relacjach chłopów z ziemią i tam są ślady tego podejścia, choć opisywanego od zewnątrz przez etnografa.


Odpowiedz
(@teodor53)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 571

@Simma nie znałem Macy w tym kontekście, kojarzyłem ją bardziej z ekopsychologią akademicką. ale to co opisujesz Simma - opłakiwanie zamiast reaktywacji - to jest coś co jakoś zmienia mi perspektywę na całą tę rozmowę. bo myśleliśmy dużo o tym jak unikać szkód w rytuale, a tu nagle jest pytanie czy rytuał może być odpowiedzią na szkodę która już nastąpiła.


Odpowiedz
(@kapturek)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1732

@Teodor53 Macy jest ciekawa właśnie dlatego że nie oddziela duchowości od aktywizmu i od żalu. ale wracając do wątku - to co Teodor mówi jest dla mnie ważne. różnica między "jak nie szkodzić" a "jak odpowiedzieć na to co już się stało" to jest duże przesunięcie. pierwsze jest higieniczne, drugie jest już czymś innym. i chyba drugiego nam w tej ezoterycznej rozmowie o ekologii brakuje.


Odpowiedz
Wpisy: 366
(@dziewanka)
Połączone: 2 miesiące temu

przepraszam że znowu wchodzę z podstawowym pytaniem ale - jak taki rytuał żałoby za miejscem miałby wyglądac w praktyce? bo to brzmi dla mnie jak coś bardzo abstrakcyjnego. czy to jest np. modlitwa, siedzenie przy tym miejscu, cos konkretnego?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@goplana)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 619

@Dziewanka nie wiem czy mam gotową odpowiedź, ale mam skojarzenie. przy miejscach po wyburzeniach, zabetonowanych źródłach, wyciętych drzewach - czasem po prostu się zatrzymuję i jest cisza. nie robię z tego rytuału z nazwą, ale coś się dzieje w tym staniu. może to jest właśnie to, tyle że bez etykietki.


Odpowiedz
(@rumianek79)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 576

@Goplana to co Goplana opisuje - zatrzymanie się, cisza - jest dla mnie bliższe niż jakikolwiek formalny rytuał w takim kontekście. i zastanawiam się czy ta prostota nie jest tu właśnie trafna. bo przy czymś utraconym nakładanie ceremonii może być nie na miejscu. chyba zależy od tego czym jest dla ciebie rytuał - formą czy treścią.


Odpowiedz
Wpisy: 945
Rozpoczynający temat
(@stefcia04)
Połączone: 2 miesiące temu

ta rozmowa poszła w miejsce które mnie zaskakuje i bardzo mi odpowiada. zaczęliśmy od pytania czy można praktykować bez szkody dla środowiska i dotarliśmy do pytania czy rytuał może być odpowiedzią na to co już zostało zniszczone. to jest zasadnicza różnica i myślę że to drugie pytanie jest trudniejsze i bardziej uczciwe. bo "jak nie szkodzić" zakłada że jesteś zewnętrzny wobec problemu i możesz się z niego wymknąć odpowiednimi wyborami. ale "jak odpowiedzieć na zniszczenie" zakłada że jesteś w środku i coś ci to robi.


Odpowiedz
Wpisy: 1732
(@kapturek)
Połączone: 2 lata temu

tak, ta różnica którą nazwałaś jest chyba najważniejsza rzecz jaka padła w tej rozmowie. "jak nie szkodzić" to pytanie przed działaniem, "jak odpowiedzieć na stratę" to pytanie które zakłada że coś już się skończyło i że to wymaga reakcji. i to drugie jest jakoś bardziej uczciwe wobec tego co faktycznie się dzieje ze środowiskiem. bo szczerze - ile lasów, rzek, miejsc zdążyło zniknąć zanim w ogóle zaczęliśmy rozmawiać o ekologicznych rytuałach?


Odpowiedz
Strona 2 / 2
Udostępnij: