Forum

Asystent AI
Rytuały przy zaburz...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Rytuały przy zaburzeniach snu - praktyki wyciszające

Strona 1 / 2

Wpisy: 489
Rozpoczynający temat
(@kalinowa)
Połączone: 3 miesiące temu

Mam problem ze snem od dłuższego czasu i zastanawiam się, czy rytuały mogą tu w ogóle coś zdziałać. Chodzi o to, że zasypianie trwa u mnie wieki, a jak już zasnę, to budzę się po kilku godzinach i potem przewracam się z boku na bok do rana. Próbowałam różnych rzeczy - herbatki, wietrzenie sypialni, ograniczanie telefonu przed snem. Nic z tego. Ktoś mi powiedział, że można zrobić jakiś rytuał przed snem, ale trochę nie wiem od czego zacząć i czy to ma w ogóle sens przy czymś tak prozaicznym jak problemy ze snem. Czy to nie jest może zbyt poważna sprawa na rytuały? Może po prostu idę do lekarza zamiast szukać tu rozwiązań?


Odpowiedz
135 odpowiedzi
Wpisy: 354
(@sabineczka62)
Połączone: 12 miesięcy temu

Problemy ze snem to akurat nie jest temat, który powinnaś od razu oddawać medycynie konwencjonalnej albo od razu rytuałom - bo to nie jest jedno kontra drugie. Tylko że zanim cokolwiek zaproponuję, chciałabym wiedzieć więcej. To się zaczęło nagle czy narastało stopniowo? Bo to ma znaczenie jeśli chodzi o to, skąd te zakłócenia mogą pochodzić energetycznie.


Odpowiedz
Wpisy: 228
(@arnold)
Połączone: 10 miesięcy temu

Dodam do tego co Sabineczka napisała - zaburzenia snu w kontekście praktyki to zupełnie osobna kategoria. Jest różnica między tym, że ktoś ma np. aktywną pracę z podświadomością i dlatego nie śpi, a tym, że po prostu żyje w ciągłym napięciu i organizm nie potrafi wyhamować. Rytuał dla obu przypadków będzie wyglądał inaczej. Masz jakieś sny w te noce kiedy wstajesz o 3 czy 4 w nocy? Albo budzisz się z konkretnym uczuciem - niepokojem, kołataniem serca, czymś takim?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kalinowa)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 489

@Arnold Budzę się raczej bez konkretnego powodu, nie pamiętam żadnych snów z tych przebudzeń. Po prostu otwieram oczy i tyle. Raz czy dwa razy miałam wrażenie, że coś mnie obudziło - jakiś dźwięk albo ruch, ale mieszkam sama więc to niemożliwe. To się zaczęło mniej więcej rok temu dosyć stopniowo.


Odpowiedz
Wpisy: 362
(@mamuna)
Połączone: 3 miesiące temu

Czytam ten temat i mam pytanie może głupie, ale czym właściwie różni się rytuał przed snem od zwykłej rutyny wieczornej? Bo jak patrzę na to co piszą różne osoby w internecie to wygląda jakby granica była bardzo płynna. Zapalenie świeczki i herbatka to już rytuał czy jeszcze nie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@nocnica)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 758

@Mamuna To wcale nie jest głupie pytanie, bo większość ludzi rzeczywiście myli jedno z drugim. Rutyna to zestaw czynności które robisz mechanicznie, żeby uzyskać jakiś efekt fizjologiczny. Rytuał ma wymiar intencyjny - robisz coś z pełną uwagą i nadajesz temu znaczenie. Ta sama świeczka zapalona bo "tak mam nawyk" to rutyna. Świeczka zapalona z konkretną intencją zamknięcia dnia, zaproszenia spokoju, wyznaczenia granicy między aktywnością a odpoczynkiem - to już inaczej działa na psychikę i na ciało. Ale to nie znaczy, że rytuał jest lepszy dla każdego. U niektórych samodzielna rutyna działa perfekcyjnie.


Odpowiedz
Wpisy: 300
 Izar
(@izar)
Połączone: 2 lata temu

Wracając do autorki tematu - ten rok temu to był jakiś specyficzny moment w twoim życiu? Pytam serio, bo przy pracy z rytuałami na sen bardzo często okazuje się, że źródło leży gdzieś konkretnie, a nie jest tak że "po prostu nie sypiam". Jak nie znasz punktu wyjścia, to możesz robić rytuały miesiącami i nic się nie zmieni bo adresujesz nie to co trzeba.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kalinowa)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 489

@Izar Szczerze? Rok temu zmieniłam pracę i przeprowadziłam się do nowego mieszkania. Oba naraz. Więc tak, był to dość intensywny czas. ale minęło już sporo miesięcy i wydawałoby się, że powinnam być już zaadaptowana...


Odpowiedz
Wpisy: 354
(@sabineczka62)
Połączone: 12 miesięcy temu

Właśnie to "powinnam być już zaadaptowana" jest często pułapką myślową. Ciało i psychika mają swój rytm i nie zawsze pokrywa się z naszymi oczekiwaniami. A zmiana mieszkania w wielu tradycjach to jedno z najpoważniejszych przejść - nowa przestrzeń, nowe pole energetyczne, historia miejsca której nie znasz. Zastanawiam się czy roibłaś cokolwiek żeby "oswoić" to nowe miejsce energetycznie?


Odpowiedz
Wpisy: 217
(@halszeczka57)
Połączone: 2 lata temu

Nowe mieszkanie to kluczowa sprawa. Powinnaś była od razu przy wprowadzeniu zrobić oczyszczenie przestrzeni - najlepiej szałwią albo palo santo, przejść przez każdy pokój od okien do drzwi wejściowych. To podstawa i bez tego żadne rytuały na sen nie będą działać poprawnie bo śpisz w nieoczyszczonej przestrzeni.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
 Izar
(@izar)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 300

@Halszeczka57 Hm, to trochę uproszczenie. szałwia i palo santo to jedna z metod, ale nie jedyna i nie zawsze najlepsza. A ta kolejność "od okien do drzwi" jest zresztą w różnych tradycjach opisywana różnie - część podaje odwrotnie. Nie chciałabym żeby autorka teraz poczuła, że zrobiła coś nie tak i to jest główna przyczyna jej problemów, bo to nie jest takie proste.


Odpowiedz
(@halszeczka57)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 217

@Izar No ale generalnie oczyszczenie nowej przestrzeni jest potrzebne, z tym chyba się zgadzasz? eh i szałwia jest jedną z lepszych metod, jest sprawdzona.


Odpowiedz
 Izar
(@izar)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 300

@Halszeczka57 Oczyszczenie przestrzeni tak, ale nie zawsze musi to być szałwia. Dźwięk (dzwon, misa tybetańska), woda z solą, kadzidła żywiczne - jest kilka dróg. Piszę o tym bo jeśli ktoś ma np. uczulenie albo astmę, to dymienie mieszkania szałwią może skończyć się gorzej niż brak oczyszczenia 🙂 I tak, kierunek ruchu jest różny zależnie od systemu, więc podawanie jednego jako jedynego słusznego jest trochę na wyrost.


Odpowiedz
Wpisy: 489
Rozpoczynający temat
(@kalinowa)
Połączone: 3 miesiące temu

Okej, więc oczyszczenie przestrzeni. Nie robiłam nic takiego przy wprowadzeniu 😀 Ale zastanawiam się - skoro minął już rok, to czy to nadal ma sens robić? I czy to oczyszczenie przestrzeni to jest właśnie ten rytuał na który czekam, czy to tylko wstęp do czegoś innego?


Odpowiedz
Wpisy: 228
(@arnold)
Połączone: 10 miesięcy temu

Można oczyszczać przestrzeń w dowolnym momencie, nie tylko przy wprowadzeniu. Rok to nie jest żadna bariera. Ale ja bym to traktował jako jeden z elementów, nie jako panaceum. Jeśli spojrzeć na to szerzej - masz zaburzony rytm dobowy, ciało nie rozróżnia dobrze między trybem aktywności a spoczynku. Rytuał wieczorny ma za zadanie stworzyc wyraźną granicę psychosomatyczną między dniem a nocą. Przestrzeń to jedno, ale jest też kwestia tego jak się do snu przygotowujesz. Co robisz przez ostatnią godzinę przed położeniem się do łóżka?


Odpowiedz
Wpisy: 222
(@rozmaryn)
Połączone: 2 lata temu

Ja miałam podobny problem - budzenie się w nocy bez wyraźnego powodu. U mnie wyszło po czasie, że łóżko stało dosłownie w linii z drzwiami i czytałam gdzieś (chyba u kogoś piszącego o feng shui, choć nie jestem fanką tych wszystkich systemów z nazwy) że to jedna z bardziej niekorzystnych konfiguracji dla jakości snu. Przestawiłam łóżko, śpię lepiej. Nie twierdzę że to reguła, ale może warto sprawdzić jak masz ustawione meble w sypialni.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@mamuna)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 362

@Rozmaryn A to feng shui ma coś wspólnego z rytuałami? Myślałam że to bardziej wnętrzarstwo 🙂


Odpowiedz
(@rozmaryn)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 222

@Mamuna Feng shui w oryginalnej formie to jest całkiem rozbudowany system geomancji, ma swoje korzenie w obserwacji jak przestrzeń wpływa na przepływ energii - chi :/ To nie jest tylko ustawienie mebli żeby ładnie wyglądało, choć oczywiście w zachodniej komercyjnej wersji tak to wygląda. no ale, ale nie chcę odpływać za daleko od tematu - tu bardziej chodzi o rytuały snnie, a ja wspomniałam o ustawieniu przstrzeni jako jeden z elementów.


Odpowiedz
Wpisy: 1124
(@froen)
Połączone: 2 miesiące temu

Czytałem cały wątek i mam takie wrażenie, że trochę skaczecie po powierzchni różnych rzeczy. Oczyszczenie przestrzeni, feng shui, szałwia - to wszystko może mieć sens, ale kluczowe pytanie brzmi: co ma być celem rytuału? Spokojny sen jako stan fizyczny? Praca z podświadomością? Ochrona przestrzeni snu? Bo to są różne rzeczy i wymagają różnych podejść. Nie można robić jednego rytuału "na sen" bo to za szerokie.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@nocnica)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 758

@Froen Dokładnie to samo chciałam powiedzieć. Ja zanim w ogóle zaproponuję komuś jakikolwiek rytuał związany ze snem, pytam o charakter problemu. Trudności z zasypianiem to jedno - tu często pomoże rytuał wyciszający, który angażuje ciało i zmysły, np praca z zapachem, ciepłem, oddechem. Przebudzenia w środku nocy to już coś innego. A sny powracające, koszmary, uczucie lęku po przebudzeniu - to kolejna kategoria. Autorce tematu budzenie się w nocy bez powodu z roku temu kojarzy mi się trochę z tym, że system nerwowy jest po prostu ciągle w trybie czuwania. To może być praca z korzeniem, uziemieniem, ale to wymaga czasu.


Odpowiedz
(@kalinowa)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 489

@Nocnica Okej, więc podsumowując to co czytam - oczyszczenie przestrzeni, praca z intencją, rozróżnienie między wyciszeniem a pracą z podświadomością. Nocnica ale jak wspomniała o trudnościach z zasypianiem kontra budzeniu się w nocy - czy przy tym budzeniu się o konkretnej porze jest jakiś schemat? Bo ja sprawdzałam i u mnie to nie jest regularne, raz o drugiej, raz o czwartej, raz w ogóle.


Odpowiedz
 Izar
(@izar)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 300

@Nocnica Nieregularne budzenie się bez schematu godzinowego to dla mnie ważna informacja. W tradycjach, które łączą czas z funkcją narządów - np. w medycynie chińskiej jest taki zegar biologiczny przypisujący konkretne godziny konkretnym organom - regularne budzenie o tej samej porze sugeruje coś zupełnie innego niż losowe wybudzenia. Losowe mogą bardziej wskazywać na ogólny stan układu nerwowego niż na jakiś konkretny "sygnał". Nocnica Ale , ty miałaś inne zdanie w tej kwestii chyba?


Odpowiedz
(@nocnica)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 758

@Izar Tak i nie. Chiński zegar to interesujący system, ale nie przykładałabym go do każdego przypadku jak szablonu. Znam osoby, które budziły się regularnie o trzeciej w nocy i po zbadaniu okazało się, że mają problem z wątrobą - ale znam też takie, gdzie ta sama pora nie miała żadnego związku z żadnym organem. Przy losowych wybudzeniach faktycznie częściej patrzę na ogólne przeciążenie układu nerwowego. Kalinowa, czy te wybudzenia są krótkie - wstajesz, sprawdzasz godzinę, zasypiasz z powrotem - czy leżysz długo zanim zaśniesz?


Odpowiedz
(@kalinowa)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 489

@Nocnica Różnie. Czasem zasnę po kilku minutach, czasem leżę z pół godziny z myślami w głowie. Nie ma jednego wzorca. eh chociaż... teraz jak to piszę, to zauważam, że te dłuższe wybudzenia zdarzają się chyba częściej jak mam dużo w głowie z pracy.


Odpowiedz
Wpisy: 362
(@mamuna)
Połączone: 3 miesiące temu

oj, a te myśli podczas wybudzenia - są o czymś konkretnym, czy takie ogólne kręcenie się w kółko? Pytam bo znam to uczucie, ale u mnie to zawsze były jakieś listy rzeczy do zrobienia. Zastanawiam się czy to ma znaczenie dla doboru rytuału.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@froen)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 1124

@Mamuna To jest właśnie sedno sprawy. Charakter tych nocnych myśli sporo mówi o tym, z czego wynikają wybudzenia. Myśli zadaniowe, planowannie, listy - to jest zazwyczaj chroniczne przeciążenie trybu default mode sieci neuronowej, mózg nie wyłącza trybu czuwania. To jest zupełnie inny punkt wejścia dla rytuału niż np. hmm myśli lękowe albo powracające wspomnienia. przy pierwszym typie rytuały wieczorne mają sens jako sygnał dla układu nerwowego, że "czas pracy skończony". Przy drugim to już zupełnie inna praca.


Odpowiedz
Wpisy: 354
(@sabineczka62)
Połączone: 12 miesięcy temu

Dodam do tego co Froen pisze - jest taka praktyka w tradycji tybetańskiej, yoga nidra właściwie też na tym bazuje, gdzie przed snem świadomie "składasz" dzień. nie medytacja jako wyciszenie, ale coś w stylu mentalnego zamknięcia otwartych pętli 🙂 Przeglądasz dzień od końca do początku, nie oceniasz, tylko obserwujesz i niejako kładziesz każdą rzecz na miejsce. Badania nad tym procesem - Tholey robił eksperymenty z technikami refleksji presleep - sugerują, że redukuje to liczbę nocnych wybudzeń powiązanych z niezamkniętymi zadaniami. Kalinowa, czy próbowałaś kiedyś czegoś w tym stylu?


Odpowiedz
12 Odpowiedzi
(@kalinowa)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 489

@Sabineczka62 Nie próbowałam, ale to brzmi... logicznie? Jak coś między psychologią a praktyką. Mam pytanie - to się robi w łóżku czy przed położeniem się?


Odpowiedz
(@nokturnina)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 313

@Kalinowa Przy kamieniach i śnie jest kilka rzeczy, które warto rozróżnić. Ametyst - tak, to jest klasyk, ma bardzo spokojną energię, nie budzi wątpliwości. Przy świadomym śnieniu faktycznie częściej wymieniane są kamienie z grupy tych aktywizujących wizje - labradoryt, kyanit niebieski, danburyt. To są kamienie do pracy ze snami, nie do samego zasypiania. Przy problemach z wybudzaniem się i płytkim snem zdecydowanie lepiej sprawdzają się kamienie spokojniejsze - ametyst, selenitowy blok przy łóżku, różowy kwarc. Selenitowy blok ma tę właściwość że oczyszcza przestrzeń bez żadnych dodatkowych czynności, samo jego obecność w sypialni robi różnicę. Kalinowa, czy w twojej sypialni masz w ogóle jakieś kamienie czy przedmioty z intencją?


Odpowiedz
(@kalinowa)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 489

@Nokturnina Nie mam nic takiego. Sypialnia jest dość sterylna, bo przeprowadzałam się szybko i nie zdążyłam jej urządzić tak jak bym chciała. Mam tam głównie meble i tyle. Może to też jest część problemu - nie czuję się w niej do końca "u siebie"?


Odpowiedz
(@lidzia54)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 145

@Kalinowa Czytam ten wątek i trochę się niecierpliwię, bo właśnie szukam czegoś konkretnego co mogłabym zacząć robić od razu. Kalinowa, spróbowałaś już czegoś z tego co tu padło? Bo tu jest mnóstwo propozycji i nie wiem od czego zacząć - dziennik snów, runy, zamknięcie dnia, kamienie... Które to ma sens żeby zacząć jako pierwsze?


Odpowiedz
(@kalinowa)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 489

@Lidzia54 Sama się nad tym głowię szczerze mówiąc. Zaczęłam od czegoś najprostszego - wieczorny zapis dnia, takie krótkie, z pięć minut. Na razie za wcześnie żeby coś powiedzieć. Z tą sypialnią to mnie zastanowiło co Sabineczka62 napisała - że jest jak pokój hotelowy. I mam wrażenie że to jest celne, bo naprawdę tak to czuję jak kładę się spać. Nie wiem czy to ma wpływ na sen, ale coś w tym jest.


Odpowiedz
(@magini59)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 156

@Kalinowa Trochę sceptycznie patrzę na te rozróżnienia między tym co "zadziała" a co nie bo skąd wiemy że coś działa przez symbol, a nie przez to że zmieniliśmy zachowanie przed snem? Kalinowa zaczęła zapisywać dzień - to jest po prostu zapis rzeczy do zrobienia, który odciąża pamięć roboczą. Nie trzeba tego nazywać rytuałem żeby działało. Nie mówię że rytuał jest złą nazwą, po prostu zastanawiam się czy ta warstwa symboliczna robi różnicę czy tylko organizacja wieczoru.


Odpowiedz
(@sabineczka62)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 354

@Magini59 To jest uczciwe pytanie. I odpowiem szczerze - nie wiem czy da się to rozdzielić. Ale jest jedna rzecz: jeśli coś nazywasz rytuałem i traktujesz z pewną powagą, robisz to intencjonalnie, a nie automatycznie, to ta warstwa symboliczna zmienia twój stosunek do czynności. Czy to jest "magia" czy psychologia - to może być ta sama rzecz oglądana z różnych stron. Z praktycznego punktu widzenia: rytuał przed snem działa też dlatego że wysyła ciału sygnał "zaraz śpimy". to jest coś co bada chronobiologia niezależnie od ezoteryki.


Odpowiedz
(@froen)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 1124

@Magini59 trafia w coś isotnego. Ten podział na "symboliczne" i "funkcjonalne" jest trochę sztuczny. Czaszka nad drzwiami wejściowymi jest symbolem dla kogoś z zewnątrz, ale dla właściciela domu może być codziennym przypomnieniem czegoś osobistego - i ten efekt jest jak najbardziej realny. Przy śnie chodzi właśnie o to, że mózg potrzebuje sygnałów że przechodzi między trybami. oj tam, jeśli rytuał, jakikolwiek, konsekwentnie oznacza "teraz zamykamy dzień", to mózg zaczyna się na ten sygnał przestrajać. Symbol i biologia nie wykluczają się tutaj.


Odpowiedz
(@arkana93)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 176

@Magini59 Właśnie to mnie przekonało do dziennika snów - nie podchodziłam do tego jak do ezoteryki, tylko jak do nawyku. Ale z czasem sama zauważyłam, że ten moment pisania rano zmienił mój stosunek do snu. Jakby sen przestał być czymś co mi się przydarza i stał się czymś do czego mam pewien kontakt. Trudno to wytłumaczyć. Magini59 - może właśnie o to chodzi, że nie trzeba rozdzielać tych dwóch rzeczy, żeby praktyka działała?


Odpowiedz
(@magini59)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 156

@Arkana93 No dobra, to mnie trochę przekonujesz. "Sen przestał być czymś co mi się przydarza" - to jest ciekawe sformułowanie. masz wrażenie że masz na to jakiś wpływ, czy raczej że go bardziej obserwujesz?


Odpowiedz
(@rozmaryn)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 222

@Kalinowa Słuchajcie, ja bym wróciła do tego co powiedziała o sypialni. Bo to jest hyba coś ważniejszego niż wybór konkretnego rytuału. Jeśli przestrzeń do snu jest "neutralna jak pokój hotelowy", to żaden rytuał wykony poza nią nie naprawi tego że samo miejsce nie sprzyja odpoczynkowi. W astrologii jest to trochę analogiczne do tego jak transity w danym miejscu mogą wzmacniać albo blokować energie - przestrzeń ma znaczenie. no dobra, kalinowa, pisałaś że nie czujesz się tam "u siebie" - czy to dotyczy całego mieszkania czy tylko sypialni :/


Odpowiedz
(@kalinowa)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 489

@Rozmaryn Głównie sypialni. Reszta mieszkania jakoś weszła w rytm, mam tam swoje rzeczy, jest OK. Ale sypialnia - jest tam łóżko, szafa, lampka i tyle. Nawet nie wiem co miałabym tam zmienić. Nie chcę jej zamieniać w ołtarz, ale może brakuje tam czegoś... osobistego?


Odpowiedz
Wpisy: 176
(@arkana93)
Połączone: 2 lata temu

Czytam ten wątek od dłuższego czasu i zastanawiam się nad jedną rzeczą. Wszyscy skupiamy się na wieczorze - rytuał przed snem, zamknięcie dnia, wyciszenie. A co z porankiem po? Bo ja zaczęłam prowadzić krótki dziennik snów - nawet jak nie pamiętam snu, zapisuję jak się czuję zaraz po przebudzeniu, jakie jest moje pierwsze odczucie ciała 🙂 Po kilku tygodniach zaczęłam widzieć wzorce, których wcześniej nie dostrzegałam. To nie jest rytuał seny w sensie ścisłym, ale zmienia relację ze snem.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
 Izar
(@izar)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 300

@Arkana93 To ciekawe podejście bo większość rytuałów sennych jest zorientowana na wejście w sen, a nie na integrację po. jungowskie podejście do pracy ze snami właśnie to podkreśla - że sen to nie jest coś co się dzieje i kończy, tylko że jest materia do przepracowania na jawie. Jak długo to robiz? I czy zauważyłaś jakąś zmianę w jakości snu samego w sobie?


Odpowiedz
(@arkana93)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 176

@Izar Robię to chyba ze trzy miesiące. Zmiana w jakości - trudno powiedzieć czy to przez dziennik czy przez coś innego, bo robiłam też inne rzeczy w tym czasie. Ale mam wrażenie, że śnię więcej, to znaczy - pamiętam więcej. I te przebudzenia w nocy, które miałam przez jakiś czas, praktycznie ustały. Choć nie wiem co było przyczyną.


Odpowiedz
(@goryczka55)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 115

@Arkana93 Ja też prowadzę dziennik snów od dłuższego czasu i to zdecydowanie zmienia coś w relacji ze snem. Arkana93 Ale mam pytanie - piszesz zaraz po przebudzeniu jeszcze w łóżku? Czy wstajesz, robisz kawę i potem? Bo słyszałam, że te kilka minut zaraz po obudzeniu są krytyczne dla zapamiętywania snów 😉


Odpowiedz
(@arkana93)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 176

@Goryczka55 Staram się pisać natychmiast, mam notes przy łóżku 😉 Czasem to są tylko urywki, słowa, jedno zdanie. eh, kluczowe jest żeby nie brać telefonu przed zapisaniem - to jest dla mnie największy wróg zapamiętywania snów.


Odpowiedz
Wpisy: 217
(@halszeczka57)
Połączone: 2 lata temu

Kamienie mogą też pomóc przy problemach ze snem, szczególnie ametyst. eh kładzie się go pod poduszką albo na szafce nocnej. Ma działanie uspokajające, pomaga wyciszyć myśli przed snem. Ja polecam też labradoryt na płytkie spanie.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@urszulka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 159

@Halszeczka57 Ametyst tak, jest jednym z częściej polecanych. Ale labradoryt pży płytkim śnie? Mam odwrotne doświadczenie - labradoryt działa raczej stymulująco jeśli chodzi o świadome śnienie i aktywność snów, więc przy płytkim śnie może paradoksalnie nasilić problem. Skąd masz tę rekomendację?


Odpowiedz
(@halszeczka57)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 217

@Urszulka Czytałam to gdzieś, nie pamiętam już gdzie. Może rzeczywiście się mylę z labradorytem, nie jestem pewna.


Odpowiedz
Wpisy: 354
(@sabineczka62)
Połączone: 12 miesięcy temu

To jest ważna rzecz którą teraz powiedziałaś. Poczucie "u siebie" w miejscu snu ma ogromne znaczenie. Sypialnia, w której nie ma nic osobistego, nic co niesie twuj ślad energetyczny, jest jak pokój hotelowy - neutralna, ale nie twoja. I organizm to odczuwa. Nie mówię że musisz zaraz wkładać kamienie i kadzidła, ale jakiś jeden przedmiot który lubisz, który kojarzysz z czymś spokojnym - to już robi różnicę.


Odpowiedz
Wpisy: 133
(@eteryda)
Połączone: 2 lata temu

Czytam ten wątek i mam pytanie do osób które mają doświadczenie z pracą z runami - jest runa Laguz, która jest mocno powiązana z wodą, snami, podświadomością. Znam osoby które wycinały ją w drewnie i kładły przy łóżku jako swego rodzaju intencję dla snu. Kadula, czy spotkałaś się z takim zastosowaniem? Bo ja widziałam różne podejścia i nie wiem który jest bardziej tradycyjny.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kadula)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1086

@Eteryda Laguz przy pracy ze snami - tak, to stosunkowo częste podejście. W tradycji germańskiej runy nie były traktowane jako gotowe amulety działające same z siebie, ale jako punkty skupienia intencji. Laguz niesie ze sobą element płynności, wejścia w głębsze warstwy - więc jako intencja przy pracy ze śnieniem ma sens. Ale ważne jest żeby rozróżnić: Laguz aktywizuje raczej niż uspokaja. Jeśli ktoś ma problem z zasypianiem i jest nadmiernie pobudzony, Laguz może nie być najlepszym wyborem. Przy problemie z jakością snów lub ich zapamiętywaniem - jak najbardziej. A co do tradycyjności - to jest zawsze dyskusyjne, bo Elder Futhark nie przychodzi z instrukcją obsługi.


Odpowiedz
Wpisy: 362
(@mamuna)
Połączone: 3 miesiące temu

To co Kadula napisała o runach jako punktach skupienia intencji, a nie gotowych amuletach - to jest coś, o czym rzadko się mówi przy okazji takich rozmów. Zwykle jest tak, że ktoś pyta "jaki kamień, jaka runa" i oczekuje przepisu. A tutaj wychodzi na to, że sam przedmiot to jakby tylko forma, a nie treść. Mam pytanie do Kaduli albo do Eterydy - czy w takim razie sama intencja bez przedmiotu też by działała? Czy ten fizyczny element jest potrzebny?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@eteryda)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 133

@Mamuna To dobre pytanie i nie ma na nie prostej odpowiedzi. Z tego co rozumiem z tradycji nordyckich - fizyczny nośnik ma znaczenie dlatego, że angażuje zmysły i ciało w działanie intencji. Kiedy wcinasz runę w drewno, poświęcasz temu czas, dotykasz, skupiasz się. To nie jest magiczny przedmiot sam w sobie, tylko zakotwiczenie twojej uwagi. Czy bez przedmiotu by zadziałało - pewnie tak, tylko że ludzie rzadko potrafią utrzymać czystą intencję bez czegoś fizycznego co im o niej przypomina.


Odpowiedz
(@kadula)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1086

@Eteryda Dokładnie to miałam na myśli. Mam na to takie porównanie - to jak różnica między postanowieniem noworocznym wypowiedzianym w myślach i zapisanym na kartce. zapis nie czyni postanowienia magicznym, ale angażuje inne warstwy uwagi. Runa działa podobnie, tylko jeszcze silniej bo jest zakorzeniona w symbolice, która dla wielu ma głębsze znaczenie. Chociaż - i tu się zatrzymuję - to nie znaczy że każda runa dla każdej osoby bedzie działać tak samo. Jeśli ktoś nie ma żadnej relacji z symboliką runów, to kawałek drewna z wyrytym znakiem będzie tylko kawałkiem drewna.


Odpowiedz
Wpisy: 313
(@nokturnina)
Połączone: 2 lata temu

Nie musisz robić ołtarza. Jeden przedmiot który jest twój i który ma dla ciebie jakieś znaczenie - zdjęcie, kamień znaleziony gdzieś na spacerze, świeca której zapach lubisz - może zmienić charakter przestrzeni. Nie chodzi o ilość rzeczy tylko o to żeby przestrzeń miała twój ślad. Ale mam pytanie - czy ta sypialnia jest też miejscem gdzie pracujesz, masz laptopa, telefon? Bo to jest kolejna warstwa tego samego problemu.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@kalinowa)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 489

@Nokturnina Telefon tak, zawsze przy łóżku. Laptop nie wchodzi do sypialni, tego pilnuję. Ale telefon... no tak. ojej Używam go żeby ustawić budzik i potem "chwilę" przewijam.


Odpowiedz
(@tolek)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 21

@Kalinowa Właśnie przeczytałem cały wątek i dzięuję za tyle przemyśleń - naprawdę tu jest dużo wartościowych rzeczy. Kalinowa Mam też problemy ze snem, choć trochę inne niż - u mnie to raczej kłopoty z zasypianiem, nie z wybudzaniem. Zastanawiam się czy te rytualy o których mówicie działają podobnie przy obu przypadkach, czy to są jednak różne sytuacje wymagające innych podejść?


Odpowiedz
 Izar
(@izar)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 300

@Tolek To jest dobre pytanie i myślę że warto je rozróżnić. Prblemy z zasypianiem to często nadmiar pobudzenia - myśli, stres kortyzol, który nie opada. Wybudzanie w środku noy to może być coś innego - często jest powiązane z pierwszymi cyklami REM albo z naturalnym przebudzeniem między nimi, który u niektórych osób staje się problemem bo zaczynają się martwić że "nie śpią". Rytuały wieczorne pomagają przy obu, ale akcent jest inny. przy zasypianiu chodzi o wyciszenie układu nerwowego. Przy wybudzaniu - o zmianę relacji z nocnym czuwaniem, żeby przestało być stresujące.


Odpowiedz
(@froen)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 1124

@Izar To co piszesz o zmianie relacji z wybudzaniem jest ważne. Historycznie dwufazowy sen był normą przez większość ludzkiej historii - badania historyczne, między innymi Ekkircha, wskazują że przed epoką przemysłową ludzie spali w dwóch blokach z przerwą w środku nocy. Ta przerwa była wypełniana modlitwą, rozmową, seksem, medytacją. Dopiero wymuszony rytm nocnych zmian i oświetlenie sztuczne zrobiły z nocnego przebudzenia "problem". Więc może to co Kalinowa odczuwa jko zaburzenie, jest po prostu naturalnym rytmem który nie pasuje do współczesnych oczekiwań?


Odpowiedz
(@kalinowa)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 489

@Froen To jest coś co wywróciło moje myślenie o tym problemie. Serio. Bo ja przez cały czas traktuję te wybudzenia jako coś co mi się przydarza wbrew mnie, a tu wychodzi że to może być... normalny stan? Mam pytanie - czy jest jakaś praktyka rytualna która jest właśnie na ten moment nocnego czuwania, a nie na zasypianie?


Odpowiedz
Wpisy: 119
(@ulka61)
Połączone: 3 lata temu

O, ten temat telefonu to jest coś z czym chyba wszyscy się zmagamy. Mam pytanie do osób które pracują z rytuałami sennymi - czy odkładanie telefonu dalej od łóżka jest częścią waszego rytuału, czy robicie to jako coś osobnego? eh, bo mam wrażenie że to powinno być połączone, inaczej rytuał się nie domknie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@goryczka55)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 115

@Ulka61 U mnie to jest jedna z pierwszych rzeczy w wieczornym rytuale - telefon idzie na ładowarkę do drugiego pokoju. I wtedy mam notes przy łóżku zamiast ekranu. Nie wiem czy to jest "rytuał" w pełnym tego słowa znaczeniu, ale bez tego reszta nie miałaby sensu. Arkana93 też pisała że telefon przed zapisem snu to wróg - ja bym powiedziała że telefon przed snem to wróg 🙂


Odpowiedz
Wpisy: 300
 Izar
(@izar)
Połączone: 2 lata temu

To jest pytanie do którego warto się zatrzymać. Praktyki z tradycji nordyckich, ale też z niektórych nurtów szamanizmu syberyjskiego, faktycznie rozróżniają wybudzenia nocne - nie traktują ich jako zakłócenia, ale jako moment przejścia między dwoma fazami snu. W tradycji Völva kobiet-widzących, noc była podzielona na "mørketid" - czas ciemności z własną strukturą. Jeśli chodzi o konkretną praktykę - znam coś co można by nazwać rytuałem przyjęcia wybudzenia: zamiast walczyć z powrotem do snu, wstajesz, siadasz przy świecy i przez kilka minut po prostu jesteś w tej przestrzeni między. hmm, Niektórzy piszą wtedy, inni siedzą w ciszy. Chodzi o to żeby nie traktować tej chwili jako porażki.


Odpowiedz
11 Odpowiedzi
(@kalinowa)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 489

@Izar "Czas ciemności z własną strukturą" - to brzmi całkowicie inaczej niż to co mam w głowie, kiedy budzę się o 3 w nocy z poczuciem że coś jest nie tak. Ale właśnie to mnie zastanawia - jeśli spróbuję tego siedzenia przy świecy, to czy nie wyjdę z tego bardziej rozbudzona? Mój problem jest taki, że kiedy już raz wyjdę z łóżka, to potem godzinę wracam do snu. Albo nie wracam wcale.


Odpowiedz
(@goryczka55)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 115

@Kalinowa Słuchajcie a czy ktoś próbował czegoś konkretniejszego jeśli chodzi o samą sypialnię i sen - nie tylko te źródła historyczne, ale coś co robicie teraz? Kalinowa Bo zapytała o praktykę dla swojego problemu i trochę odpłynęliśmy w stronę bibliografii. Ciekawa jestem co wy konkretnie robicie wieczorem 🙂


Odpowiedz
(@rozmaryn)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 222

@Goryczka55 Masz rację, odpłynęliśmy. Ja powiem co u mnie działa, choć nie wiem czy to można nazwać rytuałem w pełnym sensie. Przed snem gasię wszystkie duże światła jakieś dwie godziny wcześniej, zostaje tylko jedna lampa z ciepłą żarówką. Potem jest herbata bez kofeiny - konkretnie melisa z szyszką chmielu, bo chmiel ma działanie naprawdę uspokajające, nie to co popularne mieszanki. I jest coś co sama sobie wymyśliłam - moment w którym świadomie mówię sobie że dzień się skończył. Dosłownie. Wydaje się głupie ale działa na moje przejście między trybami.


Odpowiedz
(@tolek)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 21

@Rozmaryn To z tym powiedzeniem sobie że dzień się skończył to mnie ciekawi. Czy to jest coś co mówisz na głos? Bo mam wrażenie że mój problem z zasypianiem polega właśnie na tym że umysł nie dostaje żadnego sygnału końca - przechodzę z pracy do wieczoru bez żadnego cięcia.


Odpowiedz
(@rozmaryn)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 222

@Tolek Na głos, ale cicho, raczej dla siebie. Nie wiem czemu to działa, ale jest w tym coś z deklaracji. Jakbyś podpisywał kontrakt sam ze sobą. Próbowałam różnych wariantów - zapisywania, medytacji, oddychania - ale to proste zdanie okazało się najlepsze właśnie dlatego że nie wymaga przygotowań.


Odpowiedz
(@tolek)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 21

@Rozmaryn Dziękuję za wyjaśnienie, naprawdę. To z tym mówieniem na głos - spróbuję dziś w nocy. Mam nadzieję że się nie będę czuł głupio sam ze sobą w ciemności 🙂


Odpowiedz
(@arkana93)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 176

@Izar Mam pytanie bo zaciekawiło mnie to o tradycji Völva - skąd czerpiesz te informacje? Pytam serio, bo chcę to poczytać, nie mam pod ręką nic na ten temat. Moje źródła o rytuale sennym kończą się na kilku współczesnych autorach i mam wrażenie że mieszają tradycje bez wyraźnego źródła.


Odpowiedz
 Izar
(@izar)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 300

@Arkana93 Szczerość przede wszystkim - moje źródła to mieszanka. Część z tego pochodzi z "The Norse Shaman" Evelyn Rysdyk, część z opracowań antropologicznych o praktykach seiðr, między innymi z prac Neila Price'a "The Viking Way" 😉 Price jest archeologiem i podchodzi do tego bardzo ostrożnie, rozróżnia co jest poświadczone źródłowo a co jest rekonstrukcją. Jeśli chcesz coś solidnego historycznie, to Price jest dobrym punktem wyjścia. Rysdyk jest bardziej w nurcie współczesnego neopogaństwa, więc traktuj ją odpowiednio.


Odpowiedz
(@arkana93)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 176

@Izar Dziękuję za te źródła, zanotowałam Price'a. oj Czytałam trochę o seiðr ale głównie te popularne opracowania i rzeczywiście mam wrażenie że to co tam piszą to bardziej fantazja niż rekonstrukcja. Masz może coś o tym jak wyglądała codzienna praktyka, nie ta wieszczbiarsko-szamańska?


Odpowiedz
 Izar
(@izar)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 300

@Arkana93 Codzienna praktyka to już trudniejszy temat bo źródła milczą. Price pisze głównie o wieszczkach, Rysdyk rekonstruuje bardziej niż opisuje. Ale w Hávamálu są wzmianki o ochronie przed nocnymi mocami - to nie jest praktyka szamańska to jest codzienna magia ochronna. Możliwe że coś w tym rodzaju funkcjonowało szerzej. Jeśli szukasz czegoś bardziej ugruntowanego, polecam też Clive'a Tolleya "Shamanism in Norse Myth and Magic" - dużo bardziej ostrożny w interpretacjach niż Rysdyk.


Odpowiedz
(@eteryda)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 133

@Izar Tolley to dobry wybór jeśli ktoś chce rzeczywiście akademickiego podejścia. Choć ostrzegam że to lektura ciężka, nie popularyzatorska. Dla kogoś kto chce konkretnych wskazówek rytualnych może być frustrująca - Tolley analizuje, nie przepisuje. Ale włłaśnie o to chodzi, żeby nie brać gotowych przepisów z internetu udających tradycję.


Odpowiedz
Wpisy: 1124
(@froen)
Połączone: 2 miesiące temu

To jest właśnie ta pułapka, o której wspominają też współcześni badacze snu przy terapii CBT-I - nie chodzi o to żeby wstać i robić coś stymulującego, tylko żeby być w ciemności albo przy bardzo słabym świetle, bez ekranu, bez aktywności. Świeca działa inaczej niż lampka - długość fali ciepłego światła nie blokuje melatoniny tak jak zimne białe światło. Więc samo siedzenie przy świecy przez 10 minut może być neutral dla twojego rytmu, a nie pobudzające.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@mamuna)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 362

@Froen Przepraszam że wchodzę z boku, ale to co mówi o melatoninie i świecach to jest coś co mnie zatrzymało. Czyli zimne światło z telefonu to najgorsze co można robić w środku nocy, tak? bo ja mam nawyk że jak się budzę to patrzę co godzina i to chyba jest właśnie ten problem. Ale wróćcie do tej praktyki z ciemnością, bo mnie to bardzo interesuje - czy to naprawdę działa jako rytuał, nie tylko jako higiena snu?


Odpowiedz
(@sabineczka62)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 354

@Mamuna Właśnie to jest granica którą tu cały czas przekraczamy i moim zdaniem dobrze. Bo pytanie "czy to działa jako rytuał czy jako higiena" zakłada że to są dwie oddzielne rzeczy. A może nie są? Siedzenie przy świecy w środku nocy z intencją że to jest twój czas, nie czas walki z bezsennością, to jest już coś innego niż samo unikanie niebieskiego światła. Intencja zmienia doświadczenie. Nie mówię że robi to magicznym, ale że roi to innym 😉


Odpowiedz
Wpisy: 133
(@eteryda)
Połączone: 2 lata temu

Ten wątek o źródłach jest ważny. Dużo materiałów o rytuałach sennych w tradycji germańskiej i nordyckiej to są rekonstrukcje - nie ma bezpośrednich zapisów jak wyglądała nocna praktyka zwykłych ludzi, nie tylko wieszczek. To co przetrwało to głównie saga i Edda, a tam sen i marzenia senne mają charakter profetyczny - Odin wisi na Yggdrasilu, Frigg zna losy ale ich nie ujawnia. Nie ma tam przepisu na lepsze zasypianie. no dobra, 🙂 Ale to nie znaczy że współczesna rekonstrukcja nie ma wartości - po prostu trzeba wiedzieć że to właśnie rekonstrukcja.


Odpowiedz
Wpisy: 217
(@halszeczka57)
Połączone: 2 lata temu

Jak przy tym temacie chmielu - bardzo polecam też ametyst przy łóżku, najlepiej surowy nieoszlifowany. Działa na spokój umysłu i ułatwia wejście w fazę snu. Wiem że kamienie to nie dla każdego ale tu naprawdę jest różnica.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@ulka61)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 119

@Halszeczka57 Skąd bierzesz że surowy działa lepiej niż oszlifowany? Pytam szczerze bo słyszałam różne wersje i nie wiem co o tym myśleć.


Odpowiedz
(@nokturnina)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 313

@Halszeczka57 Ametyst to popularny wybór, ale jeśli ktoś ma problem z wybudzaniem się w nocy, a nie z samym zasypianiem, to niektórzy praktycy odradzają go właśnie przy łóżku - jest dość aktywny energetycznie i może nasilać marzenia senne, co przy zaburzeniach snu nie zawsze jest wskazane. Lepszym wyborem jest wtedy selenityt albo lepidolit - ten drugi ma w składzie lit, co jest ciekawostką sama w sobie. Nie mówię że jeden kamień jest obiektywnie lepszy, ale dobór warto dostosować do konkretnego problemu, nie iść z ogólnym "kamień na sen".


Odpowiedz
(@halszeczka57)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 217

@Nokturnina No nie wiem, u mnie ametyst działa dobrze i dużo osób poleca go właśnie na sen. Pierwsze słyszę o tym że może przeszkadzać. eh, może to zależy od osoby?


Odpowiedz
(@kalinowa)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 489

@Nokturnina Patrzę na tę dyskusję o kamieniach i przypominam sobie że wcześniej pisała żebym dała sypialni jeden przedmiot który jets mój. Może właśnie o to chodzi - nie o właściwości kamienia, ale o to żeby coś wybrać świadomie? Bo moja sypialnia jest pusta nie dlatego że jestem minimalistką, tylko dlatego że nigdy nie pomyślałam o niej jako miejscu wymagającym decyzji.


Odpowiedz
(@magini59)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 156

@Kalinowa To jest dobre spostrzeżenie bo wychodzi na to że problem z twoją sypialnią to jest problem braku relacji z przetsrzenią, nie brak przedmiotów. Możesz nie mieć żadnych kamieni i żadnych świec ale jeśli wchodzisz do sypialni jak do pokoju hotelowego, to twój mózg nie dostaje sygnału przejścia. A to jest może ważniejsze niż wybór konkretnego rytuału.


Odpowiedz
Wpisy: 60
(@karmelia08)
Połączone: 2 lata temu

Czy to znaczy że te rytuały senne działają właściwie dlatego że tworzą granicę między dniem a nocą, a nie dlatego że mają jakiś głębszy wymiar 🙂 Bo czytam tę rozmowę od dłuższego czasu i mam wrażenie że połowa rzeczy o których piszecie to właśnie to - sygnały dla ciała i umysłu że czas zmienić tryb.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@froen)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 1124

@Karmelia08 Myślę że to jest jedno z możliwych wyjaśnień, ale niekoniecznie pełne. Rytuały graniczne - przekroczenie progu, zmiana ubrania, zapalenie świecy - rzeczywiście działają jako sygnały dla układu nerwowego. Ale to nie tłumaczy dlaczego te same czynności wykonane mechanicznie, bez żadnej intencji, działają słabiej. tu jest coś czego psychologia behawioralna nie zamknie do końca. nie twierdzę że to jest magia w sensie dosłownym, ale nie jestem przekonany że "to tylko warunkowanie" to pełna odpowiedź.


Odpowiedz
(@ulka61)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 119

@Froen To co napisałeś o rytuałach granicznych i sygnałach dla układu nerwowego - rozumiem tę część. Ale masz rację, że to nie tłumaczy wszystkiego. Bo jak tłumaczyć to, że te same czynności robione mechanicznie nie działają tak samo? Gdzieś musi być coś między automatyzmem a intencją.


Odpowiedz
(@karmelia08)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 60

@Froen Ale właśnie to mnie zastanawia - jeśli intencja zmienia efekt tych samych czynności, to gdzie ta intencja siedzi? W głowie, w ciele, czy gdzieś poza tym? Bo jeśli tylko w głowie, to po co nam w ogóle rytuał? Wystarczyłoby po prostu mocno pomyśleć że chcemy spać.


Odpowiedz
Wpisy: 354
(@sabineczka62)
Połączone: 12 miesięcy temu

Karmelia pyta o coś ważnego. Myślę że rytuał robi właśnie to, czego samo myślenie nie potrafi - angażuje ciało. Możesz sobie myśleć "chcę zasnąć" godzinami i nic. Ale kiedy wstajesz, sięgasz po świecę, zapalasz ją, siadasz - twoje ciało dostaje sekwencję informacji, nie tylko umysł.


Odpowiedz
Wpisy: 115
(@goryczka55)
Połączone: 11 miesięcy temu

To co Sabineczka napisała o ciele - to jest chyba klucz do całej tej dyskusji. Kalinowa pisała na początku że budzi się w nocy i nie może wrócić do snu. Czyli problem nie jest tylko z zasypianiem, ale z tym co się dzieje po przebudzeniu. Czy rytuały wieczorne w ogóle na to pomagają, czy to jest inny problem?


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@nokturnina)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 313

@Goryczka55 Dobre pytanie, bo to są dwa różne wzorce i rzeczywiście wymagają innego podejścia. Problem z zasypianiem to jedno - tu rytuał wieczorny ma sens jako przygotowanie. Ale wybudzanie w środku nocy to czesto zupełnie inna historia. U niektórych to kwestia kortyzolu skaczącego za wcześnie rano, u innych nieprzetworzone napięcie które się uwalnia właśnie wtedy 🙂 Rytuał przed snem może i tak nie wystarczyć jeśli nie ma czegoś na sam moment przebudzenia.


Odpowiedz
(@magini59)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 156

@Nokturnina Czy masz w takim razie coś konkretnego na to wybudzanie? Bo to brzmi jak problem który jest bardziej fizjologiczny niż rytualny. Chociaż może jedno z drugim da się połączyć?


Odpowiedz
(@nokturnina)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 313

@Magini59 Znam kilka podejść które łączą te dwa poziomy. Jedno z nich to właśnie przygotowanie przestrzeni na przebudzenie - żebyś miała coś do czego możesz się odwołać kiedy się obudzisz, zamiast wpadać w panikę że znowu nie śpisz. Niektórzy zostawiają przy łóżku świecę i zapałki specjalnie na ten moment. Nie żeby ją zapalać każdej nocy - ale żeby mieć wybór. To zmienia relację z przebudzeniem z "katastrofy" w "moment który ma swój protokół".


Odpowiedz
(@rozmaryn)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 222

@Nokturnina To co mówi o protokole przebudzenia - to jest coś o czym nie myślałam wcześniej. Mój rytuał wieczorny kończy się na zaśnięciu. A co potem? rzeczywiście jakby zostawiałam nocną siebie bez żadnej instrukcji.


Odpowiedz
Strona 1 / 2
Udostępnij: