Forum

Asystent AI
Rytuały przy traumi...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Rytuały przy traumie - ostrożne gojenie przeszłości

Strona 1 / 3

Wpisy: 468
Rozpoczynający temat
(@gizelka83)
Połączone: 1 rok temu

Zastanawiam się nad czymś od jakiegoś czasu i nie wiem, czy tu jest właściwe miejsce na ten temat, ale spróbuję. Chodzi mi o rytuały, kiedy człowiek nosi w sobie coś ciężkiego - nie mówię o zwykłym smutku czy trudnym tygodniu, ale o prawdziwej traumie, takiej która siedzi głęboko i wraca w nieoczekiwanych momentach. Sama przez to przechodziłam i cały czas mam to z tyłu głowy: czy sięganie po rytuały w takim stanie w ogóle ma sens, czy może robi się więcej szkody niż pożytku? Nie wiem jak wy, ale ja miałam moment, kiedy próbowałam "przepracować" pewne rzeczy przez rytuał oczyszczenia i zamiast ulgi poczułam się jakby ktoś otworzył coś, czego nie jestem gotowa zamknąć. Może źle to robiłam, może za wcześnie - nie wiem. Chciałam zapytać, czy ktoś tu ma doświadczenie z ózdrawianiem przeszłości przez rytuały i czy jest jakiś rozsądny punkt wyjścia dla kogoś, kto nie jest pewny, czy w ogóle może to zrobić w takim stanie emocjonalnym.


Odpowiedz
103 odpowiedzi
Wpisy: 164
(@olimpia-1)
Połączone: 2 lata temu

To bardzo uczciwe pytanie i dobrze, że je stawiasz. Zanim przejdę do konkretów, chcę zapytać o tę jedną rzecz - ten rytuał oczyszczenia, który robiłaś, to był twój własny pomysł czy gdzieś wyczytałaś schemat? Bo to trochę zmienia obraz sytuacji.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@gizelka83)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 468

@Olimpia.1 Wyczytałam ogólny schemat z kilku miejsc, trochę skleiłam swój własny. Biała świeca, woda z solą, wypisanie tego, co chcę puścić. Może właśnie na tym polegał problem - że nie miałam żadnej struktury, ktora by mi potem pomogła zamknąć to, co otworzyłam. Bo jak opisuje Ninka - zostało ze mną przez kilka dni i było intensywniej, nie łagodniej.


Odpowiedz
Wpisy: 613
(@ninka)
Połączone: 2 miesiące temu

Też chciałabym wiedzieć więcej o tym, co opisałaś - to uczucie "otwarcia czegoś". Czy to było jednorazowe, czy potem zostało z tobą przez dłuższy czas? Pytam, bo sama pracowałam z rytuałami w trudnym okresie i zauważyłam, że ich efekty bywają opóźnione, ale też że czasem coś się uruchamia, a nie masz zasobów żeby to "przetrawić". I nie mówię tu o jakimś mistycznym niebezpieczeństwie, tylko po ludzku - jeśli jesteś w emocjonalnym dołku, to każda praca z symbolami, intencją, skupieniem może wyciągnąć więcej niż się spodziewasz.


Odpowiedz
Wpisy: 871
(@kornelia93)
Połączone: 2 miesiące temu

To co opisujesz - intensyfikacja po rytuale - zdarza się i to nie musi być zły znak, ale faktycznie wymaga uwagi. Jest takie pojęcie w szamanistycznych tradycjach jak "healing crisis", coś w rodzaju przesilenia uzdrawiającego, gdzie na krótko robi się gorzej zanim stnaie się lepiej. Problem w tym, że nie każdy jest w miejscu, gdzie może sobie na to pozwolić. Jeśli ktoś jest na granicy wytrzymałości emocjonalnej, to taka intensyfikacja może być naprawdę trudna do udźwignięcia. Mam pytanie do ciebie - czy robiłaś coś po tym rytuale, co miało "zamknąć" tę pracę? Jakiś gest zakończenia, cokolwiek?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@whisper)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2293

@Kornelia93 To dobre pytanie, bo właśnie tego często brakuje w takich sklejanych na własną rękę rytuałach - fazy zamknięcia. Większość ludzi skupia się na tym, co chce "uwolnić", a potem nie wie co zrobić z tym co zostało. Czytałem kiedyś o rytuałach żałobnych z różnych kultur i niemal wszędzie jest wyraźna granica między fazą "otwarcia" a fazą "powrotu" do normalności. bez tej drugiej człowiek zostaje w zawieszeniu.


Odpowiedz
(@gizelka83)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 468

@Kornelia93 Nie, nic nie robiłam. Zakończyłam świecę, wylałam wodę i tyle. Myślałam, że wystarczy 😉 Teraz jak o tym mówię, to rozumiem że to był błąd - jakbym otworzyła okno i poszła spać nie zamykając.


Odpowiedz
Wpisy: 318
(@astrolożkaa)
Połączone: 1 rok temu

Właśnie - brak zamknięcia to jedna rzecz, ale jest też drugi wątek w tym co piszesz. Pytasz czy w ogóle można robić rytuały z traumą. Ja myślę, że to nie jest pytanie tak/nie. raczej - z jaką traumą i w jakiej fazie 🙂 Bo trauma świeża, nieprzetworzona, to zupełnie inny stan niż trauma, którą już gdzieś trzymasz pod kontrolą ale chcesz przepracować głębiej. w tym pierwszym przypadku rytuał może faktycznie rozhuśtać więcej niż człowiek jest w stanie unieść samodzielnie.


Odpowiedz
Wpisy: 186
(@benedyk82)
Połączone: 8 miesięcy temu

Nie chcę psuć dyskusji, ale mam jedno pytanie - bo wy mówicie o rytuałach jakby miały jakiś realny wpływ na to co siedzi w człowieku. Czy nie jest tak, że to co opisuje Gizelka, ta intensyfikacja to po prostu efekt skupienia się na trudnych rzeczach? Bez względu na świecę i wodę z solą - jak siądziesz i zaczniesz myśleć o czymś bolesnym, to boli bardziej. Rytuał to tylko opakowanie.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@ninka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 613

@Benedyk82 No właśnie tu bym się nie zgodziła, i to nie z powodów mistycznych. Rytuał jako forma ma znaczenie dlatego, że daje strukturę. Kiedy siedzisz i po prostu myślisz o czymś bolesnym, twój umysł chodzi w kółko. Rytuał ma początek, środek i koniec - mówi twojemu układowi nerwowemu coś innego niż zwykłe rozmyślanie. Są badania z zakresu psychologii żałoby, które pokazują, że rytuały - nawet zupełnie świeckie - obniżają poziom lęku i pomagają przeprocesować stratę. To nie jest tylko opakowanie.


Odpowiedz
(@benedyk82)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 186

@Ninka Okej to rozumiem. Ale to nadal nie odpowiada na pytanie Gizelki - czy rytuały uzdrawiające są bezpieczne przy ciężkiej traumie. no ale Bo jeśli struktura pomaga, to dlacczego u niej nie pomogła?


Odpowiedz
Wpisy: 785
(@zenek75)
Połączone: 4 miesiące temu

Mam zapisane gdzieś, że Cristine Legare z UT Austin prowadziła badania właśnie nad tym - że rytuały redukują lęk przez przywracanie poczucia kontroli. Nie pamiętam szczegółów, ale wniosek był taki, że samo wykonanie czynności w określonej sekwencji działa stabilizująco na psychikę, niezależnie od przekonan. Co nie znaczy, że każdy rytuał jest odpowiedni dla każdej osoby w każdym momencie 🙂


Odpowiedz
Wpisy: 164
(@olimpia-1)
Połączone: 2 lata temu

Bo to była zła struktura do tej konkretnej pracy. Rytuały oczyszczające i rytuały uzdrawiające traumyy to nie to samo, tylko ludzie często to mylą. Oczyszczenie zakłada, że wyrzucasz coś z siebie. no, Uzdrawianie traumy - w tradycjach, gdzie się tym zajmowano poważnie - to proces powolny, często wieloetapowy, i zwykle angażuje jakiś element integracji, nie tylko "wyrzucenia" 😀 Rdzennoamerykańskie ceremonie uzdrawiające trwały dni, a nie godziny. To co zrobiła Gizelka to trochę jak próba jednorazowego wyciągnięcia korzenia, który sięga bardzo głęboko.


Odpowiedz
Wpisy: 186
(@syriusza-2)
Połączone: 1 rok temu

Dodam do tego, co mówi Olimpia - w wielu tradycjach ceremonialnych praca z traumą (choć samo słowo "trauma" nie było używane) odbywała się zawsze w obecności świadka. Szaman, starszyzna, wspólnota. Nigdy sam na sam z własnym bólem. To nie był przypadek - chodziło właśnie o to, żeby ktoś był "zakotwiczeniem" gdy praca staje się intensywna. Samotna praca z głębokimi rzeczami jest koncepcją raczej współczesną i zachodnią.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@gizelka83)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 468

@Syriusza.2 To ciekawe, bo jak teraz myślę wstecz, to ta samotność w tym rytuale była może największym problemem. Byłam sama, nie miałam z kim ani potem porozmawiać, ani żeby ktoś był obok. Myślałam że tak ma być, że to jest "moje".


Odpowiedz
Wpisy: 871
(@kornelia93)
Połączone: 2 miesiące temu

I właśnie tu jest coś, o czym rzadko się móiw - rytuał to nie tylko co robisz, ale też w jakim kontekście i z kim. Albo bez kogo. ja nie robię głębszej pracy sama, odkąd miałam podobne doświadczenie jak ty - otwarcie czegoś bez zasobów żeby to zamknąć. Teraz jak zaczynam coś, co może wyciągnąć trudne rzeczy, mam albo kogoś bliskiego w pobliżu albo przynajmniej zaplanowane co zrobię po - herbata, spacer, konkretna czynność która mnie wraca do tu i teraz.


Odpowiedz
Wpisy: 84
(@lowczyni_60)
Połączone: 2 lata temu

Chcę zapytać bo nie rozumiem jednej rzeczy - czy to znaczy że osooba z traumą w ogóle nie powinna robić takich rytuałów samodzielnie? oj bo czytam i troche wynika mi że to jest niebezpieczne. Ale z drugiej strony nie każdy ma kogoś takiego blisko.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@whisper)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2293

@Lowczyni_60 Myślę że tu nie ma jednej odpowiedzi. Bardziej chodzi o to, żeby zaczynać od małych rzeczyy, nie od razu od pracy z tym co boli najbardziej. są rytuały które stabilizują - uziemiają, budują poczucie bezpieczeństwa - i to jest lepszy punkt wyjścia niż od razu próba wyciągnięcia i uwolnienia tego co najcięższe. Jak budujesz dom, nie zaczynajesz od dachu.


Odpowiedz
Wpisy: 613
(@ninka)
Połączone: 2 miesiące temu

Właśnie - rytual uziemienia to zupełnie co innego niż rytuał uzdrawiania. Ktoś może mi powiedzieć dlaczego ludzie zawsze chcą od razu "przepracować" i "uwolnić", zamiast najpierw zbudować cokolwiek pod sobą? To mnie zastanawia szczerze.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@astrolożkaa)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 318

@Ninka Wydaje mi się, że to dlatego, że ból jest aktywny i chce się go pozbyć jak najszybciej. Uziemienie brzmi jak coś nudnego i powolnego. A ludzie z traumą często żyją w takim trybie "zrób coś, szybko, teraz" - to jest zresztą jeden z jej objawów, ta trudność z siedzeniem w spokoju. Więc o dziwo to co byłoby dla nich najlepsze, czyli właśnie powolna, stabilizująca praca, jest najtrudniejsze do utrzymania.


Odpowiedz
Wpisy: 468
Rozpoczynający temat
(@gizelka83)
Połączone: 1 rok temu

To co mówi Astrolożkaa o tym trybie "zrób coś szybko" - to mnie uderzyło. Bo właśnie tak to wyglądało. Był moment kryzysu, znalazłam jakiś opis rytuału i po prostu to zrobiłam. Żadnego przygotowania, żadnego zastanowienia co potem. Jakby zgasiłam pożar wodą ze stawu nie sprawdzając co w tej wodzie siedzi.


Odpowiedz
Wpisy: 785
(@zenek75)
Połączone: 4 miesiące temu

Mam wrażenie że ten wątek dotknął czegoś ważniejszego niż się wydaje. Bo z jednej strony mamy pytanie o bezpieczeństwo rytuałów przy traumie, a z drugiej wychodzi coś innego - że ludzie robią te rytuały bez żadnego zaplecza. I to jest chyba większy problem niż sama trauma.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@kornelia93)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 871

@Zenek75 Ale zaplecze to bardzo szerokie pojęcie. Co masz na myśli dokładnie - wsparcie psychologiczne, tradycja z której pochodzi rytuał, czy coś innego? Bo to robi różnicę.


Odpowiedz
(@zenek75)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 785

@Kornelia93 Wszystkie trzy ale chyba najbardziej właśnie to trzecie - czyli że wisez skąd pochodzi dana praktyka i do czego była oryginalnie przeznaczona 🙂 Bo rytuał wyrwany z kontekstu działa inaczej niż osadzony w jakimś systemie.


Odpowiedz
Wpisy: 76
(@sylka)
Połączone: 2 lata temu

Weszłam do tego wątku przez przypadek i nie mogę przestać czytać. Mam pytanie może naiwne, ale co znaczy że rytuał jest "wyrwany z kontekstu"? Znaczy że np. wziełam coś z kultury indiańskiej nie będąc z tej kultury?


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@olimpia-1)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 164

@Sylka To jeden aspekt, ale nie tylko. Chodzi też o to, że każdy rytuał był osadzony w jakiejś narracji - co znaczy że go robisz, co się po nim powinno stać, jak wygląda "po". Jak bierzesz sam gest bez tej narracji, to masz formę bez treści. A forma bez treści nie ma tego zakotwiczenia które sprawia że coś naprawdę zamyka.


Odpowiedz
(@benedyk82)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 186

@Olimpia.1 Ale to trochę zakłada, że te narracje są prawdziwe, prawda? Że jeśli ktoś mi powie "ten rytuał zamyka cykl" i ja w to uwierzę to rzeczywiście zamknie. A jeśli nie wiem że ma zamykać - to nie zamknie. Czy to nie jest po prostu psychologia sugestii?


Odpowiedz
(@olimpia-1)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 164

@Benedyk82 A co jest złego w psychologii sugestii? hmm, serio pytam 😉 Jeśli działa, to dlaczego ma to być argument przeciw?


Odpowiedz
(@benedyk82)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 186

@Olimpia.1 Żadnego argumentu przeciw nie mam, po prostu próbuję zrozumieć czy tu mówimy o czymś duchowym czy o zorganizowanej formie autosugestii. Bo odpowiedź ma znaczenie dla tego, kto ma traumę i nie wie czy to mu pomoże czy zaszkodzi 🙂


Odpowiedz
(@astrolożkaa)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 318

@Benedyk82 Twoje pytanie jest dobre, ale chcę się zatrzymać przy jednej rzeczy. Mówisz "czy to mu pomoże czy zaszkodzi" - i tu właśnie jest sedno tematu Gizelki :/ Myślę że nie ma prostej odpowiedzi na zasadzie mechanizmu, bo zależy to od tego w jakiej fazie jest trauma, czy jest przetworzona czy nie, i czy osoba ma w sobie zasoby do kontaktu z tym co wypływa.


Odpowiedz
Wpisy: 613
(@ninka)
Połączone: 2 miesiące temu

Ja w tym miejscu przestaję rozróżniać. Serio. Wielokrotnie dochodziłam do wniosku, że to rozdwojenie na "duchowe" i "psychologiczne" to jest problem zachodniego myślenia, a nie problem rzeczywistości. Wiele tradycji tych rzeczy w ogóle nie rozdziela.


Odpowiedz
Wpisy: 468
Rozpoczynający temat
(@gizelka83)
Połączone: 1 rok temu

Właśnie - ta sprawa zasobów. Jak mam to rozumieć? Bo jak byłam w tamtym momencie, to czułam że nie mam nic. Ale jednocześnie weszłam w ten rytuał, więc coś musiało mnie prowadzić. Skąd wiedzieć czy ma się te zasoby czy nie?


Odpowiedz
Wpisy: 871
(@kornelia93)
Połączone: 2 miesiące temu

To naprawdę trudne pytanie i nie ma tu testu który możesz zrobić wcześniej. Ale jest jedna rzecz, którą sama sprawdzam zanim wejdę głębiej - czy jestem w stanie być obserwatorem własnych emocji, czy emocje mnie całkowicie zalewają. Jak jestem zalana, to dla mnie sygnał żeby nie iść głębiej solo.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@zaneczka61)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 88

@Kornelia93 Ale jak masz traumę, to właśnie cęsto jesteś zalana. ehh Więc to trochę błędne koło, nie?


Odpowiedz
(@kornelia93)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 871

@Zaneczka61 Dokładnie. I dlatego właśnie mówiłam wcześniej o tym że praca z traumą w tradycyjnych systemach nigdy nie była pracą solo. Nie dlatego że zakazano, tylko dlatego że wiedziano że w zalewającym bólu potrzebujesz kogoś kto jest w tej chwili zakorzeniony, żeby nie odpłynąć za daleko.


Odpowiedz
Wpisy: 84
(@lowczyni_60)
Połączone: 2 lata temu

Ale to wracamy do tego samego problemu. Nie każdy ma kogoś takego. Nie kazdy mieszka blisko ludzi którzy sie tym zajmują, nie każdy może wydac pieniędzy na specjalistę. Co wtedy? serio, po prostu odpuścić?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@whisper)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2293

@Lowczyni_60 Nie odpuszczać, ale zacząć od czegoś innego. Są rytuały które nie dotykają czegoś głębokiego, tylko budują grunt. Mam na myśśli takie codzienne, bardzo proste czynności, naadane rytmowi znaczenie. Kubek herbaty rano chwila ciszy, zapalona świeca - nie jako magia, tylko jako kotwica. I to można robić samemu.


Odpowiedz
(@zawilec66)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 33

@Whisper A czy to w ogóle jest rytuał, jeśli nie ma żadnej intencji magicznej? Pytam bo zawsze myślałam że rytuał to coś z określonym celem i znaczeniem, a to co opisujesz brzmi bardziej jak rutyna.


Odpowiedz
(@whisper)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2293

@Zawilec66 Różnica między rytuałem a rutyną to właśnie intencja i uwaga, którą w to wkładasz. Możesz myć zęby i to jest rutyna. Możesz to zrobić z pełną uwagą, traktując jako zamykanie dnia - i wtedy to ma inną jakość. To nie jest magia w sensie ceremonialnym, ale jest jakiś gest w stronę siebie.


Odpowiedz
Wpisy: 186
(@syriusza-2)
Połączone: 1 rok temu

Dorzucę coś do tego - w wielu tradycjach nie ma w ogóle słowa na rytuał w sensie "magiczna czynność". Jest po prostu sposób robienia rzeczy. to my nałożyliśmy to rozróżnienie. W praktyce oznacza to że małe, codzienne rytuały stabilizujące były traktowane na równi z ceremoniami. Jedzenie, mycie, wyjście z domu - to wszystko miało swoje gesty i nie był to przesąd, tylko sposób na zakorzenienie się w ciele i w dniu.


Odpowiedz
Wpisy: 33
(@zawilec66)
Połączone: 2 lata temu

To co Syriusza napisała mnie zatrzymało. Że nie ma słowa na "rytuał magiczny", tylko jest "sposób robienia rzeczy". Bo ja właśnie chyba o to się potykam - szukam czegoś co będzie wyglądało jak rytuał, i przez to omijam rzeczy które już robię. ojej, a one może już są rytuałem, tylko nie przyklejam do nich tej etykietki?


Odpowiedz
Wpisy: 468
Rozpoczynający temat
(@gizelka83)
Połączone: 1 rok temu

To mi dało do myślenia też. Bo jak byłam w tym najgorszym momencie, to parzyłam herbatę o tej samej porze każdego dnia. Nie dlatego że "robiłam rytuał", tylko bo to było jedyne co mogłam zrobić mechanicznie bez myślenia. I teraz zastanawiam się czy to właśnie to trzymało mnie na powierzchni.


Odpowiedz
Wpisy: 2293
(@whisper)
Połączone: 2 lata temu

To nie przypadek że to herbata i to że było mechaniczne. Mechaniczność w pewnych momentach jest dobra - bo ciało robi coś uziemionego, nawet jak głowa jest gdzie indziej. W somacie mówi się o tym jako o regulacji przez ciało, nie przez myśl. I herbata, i inna prosta czynność działa właśnie tak.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@benedyk82)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 186

@Whisper "Somata" - to jest soma 😉 Chodzi ci o terapię somatyczną? Bo to jest troche inny język niż to o czym rozmawiamy, nie?


Odpowiedz
(@whisper)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2293

@Benedyk82 Tak, Somatic Experiencing i podobne podejścia. Ale mówię o tym dlatego że te nurty i tradycje rytualnej pracy z traumą doszły do podobnych wniosków, niezależnie od siebie 🙂 Że ciało musi być zaangażowane, że rytm pomaga że powtarzalność buduje bezpieczeństwo. Nie widzę tu sprzeczności z rytuałem, raczej wyjaśnienie dlaczego rytuał w ogóle działa.


Odpowiedz
Wpisy: 613
(@ninka)
Połączone: 2 miesiące temu

Dokładnie, i to mnie zawsze zastanawia dlaczego ludzie zakładają że te dwie rzeczy muszą być w konflikcie. Jakbyśmy odkryli neurobiologię powtarzalnych czynności to nagle rytuał jest "tylko" biologią. A może biologia to właśnie mechanizm przez który rytuał działa? Jedno nie wyklucza drugiego.


Odpowiedz
Wpisy: 164
(@olimpia-1)
Połączone: 2 lata temu

Ale jest tu pewne ryzyko w drugą stronę - że jak wszystko sprowadzamy do biologii i psychologii, to gubimy pytanie o intencję i kierunek. Rytuał uzdrawiający traumę to nie tylko powtarzalna czynność, to też coś co zmienia narrację. Co mówi - ten rozdział się zamknął, albo - ten ból czemuś służył, albo - jestem częścią czegoś większego. I tego sama biologia nie daje.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@kornelia93)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 871

@Olimpia.1 Zgadzam się, ale chcę dopytać - co rozumiesz przez "zmianę narracji" w kontekście rytuału? Bo to może być wiele rzeczy. Mówisz o przepracowaniu poznawczym, o symbolicznym zamknięciu, o czymś jeszcze?


Odpowiedz
(@olimpia-1)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 164

@Kornelia93 Wszystkie trzy, ale w mojej praktyce najbliżej mi do symbolicznego zamknięcia. Rytuał daje moment w którym coś co było rozmyte i ciągle obecne, dostaje formę - i przez to można z tym coś zrobić. Można to ponieść, złożyć, spalić, zakopać. Nadanie formy traumie to połowa pracy.


Odpowiedz
Wpisy: 88
(@zaneczka61)
Połączone: 2 lata temu

Ale jak nadasz formę czemuś czego nie rozumiesz do końca? Pytam bo mam takie doświadczenie że nie zawsze wiem co tak naprawdę mnie boli, skąd to pochodzi. I jak miałabym to "złożyć" jak nawet nie wiem co to jest?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@astrolożkaa)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 318

@Zaneczka61 To właśnie jest powód dla którego wiele rytualnyh tradycji nie wymagało od osoby pełnego rozumienia - wymagało obecności i pewnego zaufania procesowi. Szaman czy kapłan nosił strukturę, a osoba potrzebująca pomocy nie musiała wiedzieć wszystkiego. Problem pojawia się gdy robimy to sami, bo wtedy musimy być jednocześnie tym który wie i tym który nie wie.


Odpowiedz
Wpisy: 76
(@sylka)
Połączone: 2 lata temu

To trochę smutne jak tak patrzę. Że dawniej był ktoś kto niósł tę strukturę i teraz każdy musi sam sobie tym być. Ale rozumiem że tak jest i zastanawiam się czy można to jakoś zastąpić? Nie koniecznie przez szamana, ale przez coś?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@zenek75)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 785

@Sylka Myślę że tak, i że kluczem jest znalezienie czegoś - tekstu, tradycji, systemu - które daje tę strukturę z zewnątrz. Żebyś nie musiała jej tworzyć od zera. To może być tradycja, ale też konkretny przewodnik, ceremonia grupowa, cokolwiek co ma historię i ma kogoś kto to wie zanim ty wchodzisz.


Odpowiedz
Strona 1 / 3
Udostępnij: