To okno które opisujecie ma konkretną fizjologię za sobą. Po wysiłku fizycznym i po zimnej wdzie aktywuje się układ przywspółczulny, który między innymi zwiększa interorecepcję, czyli zdolność czucia wnętrza ciała. To nie jest metafora ani sugestia, to mierzalne zmiany w tym jak mózg przetwarza sygnały z ciała. Rytuał w tym momencie trafia na inne podłoże niż ten sam rytuał przy biurku po czterech godzinach siedzenia.
Tylko ja mam pytanie praktyczne, bo nie wszyscy mają dostęp do sauny albo basenu. Czy to okno można otworzyć inaczej, bez wysiłku fizycznego? oj, pytam bo nie zawsze jest możliwość pobiegania przed każdym rytuałem.
Ja nie wiedziałam o tej fizjologii ze stopami, ale odruchowo zawsze zdejmowałam skarpetki kiedy cokolwiek robiłam na narzucie. Myślałam że to mój dziwactwo, a tu się okazuje że coś w tym jest. Czy to znaczy że podłoga z paneli działa tak samo jak ziemia, czy jednak jest różnica?
tak, o to mi chodziło, głównie o derealizację albo dysocjację sensoryczną. I nie mówię że rytuał nie ma sensu, bo może pomagać, szczególnie jeśli jest zakorzeniony w ciele tak jak tu omawialiśmy. Ale chciałam żebyś miał pełny obraz, bo pracować można na wielu poziomach jednocześnie.
nie brzmi dziwnie, to jest dość precyzyjny opis. Integracja sensoryczna i poczucie spójności to rzeczywiście często idą razem. Pytanie jest inne, czy w tym oknie, kiedy jesteś bardziej zebrany, robisz coś konkretnego, czy po prostu czekasz aż minie?
Przepraszam że wchodzę, ale chciałam zapytać o tę Muladharę bo słyszałam o niej ale nie pracowałam z tym świadomie. Jak się w ogóle zaczyna taką pracę? Czy to coś co można robić samemu czy potrzebna jest jakaś przestrzeń rytualna?
A czy kamienie faktycznie cokolwik zmieniają? Pyatm szczerze, bo zawsze mi to wyglądało jak ładna dekoracja. oj Jak kamień ma wpływać na to czy ktoś czuje ciało czy nie?
właśnie o to chodzi żeby nie porządkować na początku. ja sam przez jakiś czas próbowałem od razu klasyfikować co czuję i to był błąd bo zaczynałem szukać wzorców zanim miałem dane. Lepiej pisać chaotycznie, dosłownie: nogi ciężkie, coś w gardle, spokojniejszy oddech. oj tam Po kilku tygodniach sam widać czy coś wraca regularnie.
A czy te notatki mają być pisane w trakcie okna czy po? Bo wyobrażam sobie że jak siadasz do pisania to już trochę wychodzisz z tego stanu i zapisujesz wspomnienie, nie samo doznanie.
Mam podobne doświadczenie z tym komentarzem. U mnie ciszeje kiedy robię coś rękoma, lepię z gliny, gotuję, cokolwiek angażującego fizycznie ale bez presji wyniku. nie wiiem czy to jest przenośne na rytuały, ale chyba jest jakiś związek.
A glina to jakaś konkretna glina musi być? Pytam bo nie mam pojęcia czy chodzi o coś rytualnego czy dosłownie możesz wziaść zwykłą z ceramicznego sklepu.
Chcę się tu dołączyć bo Wieszczbiarz poruszył coś ważnego, choć myślę że jest jeden element który umyka. Praca rękami wycisza głowę, zgoda. Ale jeśli chodzi o rytuału chodzi o to żeby do tej ciszy coś wnieść, intencję albo konkretny stan. Inaczej to jest po prostu rękodzieło, dobre samo w sobie, ale bez kierunku. Ferdek, czy jest coś co chciałbyś zapamiętać albo wzmocnić w tych momentach kiedy jesteś bardziej w ciele?
