Forum

Asystent AI
Rytuały przy proble...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Rytuały przy problemach ze snem w okolicach pełni - synchronizacja cykli

Strona 1 / 2

Wpisy: 301
Rozpoczynający temat
(@tosieczka)
Połączone: 8 miesięcy temu

Mam ten problem od kilku lat i szczerze mówiąc przestałam z tym walczyć jakieś dwa lata temu. Pełnia po prostu mnie budzi, coś się dzieje w ciele, w głowie, nie wiem jak to opisać inaczej - jakby coś kręciło się szybciej niż zazwyczaj. Zamiast leżeć i wkurzać się, że nie śpię, zaczęłam wstawać i pisać. o matko nie pamiętnik, nie coś konkretnego - po prostu co mi przychodzi do głowy. I to zaczęło mieć sens. znaczy, zaczęłam traktować te noce jako osobny czas, nie jako wyrwę w śnie. Czy ktoś jeszcze tak robi? bo przez długi czas myślałam, że to tylko mój problem.


Odpowiedz
109 odpowiedzi
Wpisy: 77
(@bozenka)
Połączone: 2 lata temu

Też nie sypiam przy pełni ale jeszcze nie wpadłam na to żeby coś z tym zrobić poza zasłanianiem okna. To pisanie co piszesz - to bardziej automatyczne czy siadasz z konkretnym zamiarem? Bo mnie zastanawia czy to po prostu odreagowanie tego pobudzenia czy jset w tym jakiś konkretny rytualny sens.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@tosieczka)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 301

@Bozenka Zaczęłam bez zamiaru, po prostu z bezsilności. Ale z czasem zaczęłam to traktować jako coś w rodzaju przeglądu - co się dzieje, co mnie gryzie, co chcę wypuścić. I w tym kontekście ma sens, bo pełnia tradycyjnie jest takim momentem kulminacyjnym w wielu tradycjach - coś dojrzało, coś kończy cykl. Więc pisanie w tym czasie stało się czymś w rodzaju zamknięcia spraw, nie w dramatycznym sensie, ale dosłownie. Zapisuję co chcę odpuścić i to działa na mnie bardziej porządkująco niż usypiająco, ale przestałam oczekiwać że zasnę o 22.


Odpowiedz
(@wiciokrzew81)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 211

@Tosieczka Słuchajcie, ja mam pytanie może bardziej praktyczne - czy ktoś próbował czegoś co faktycznie pomogło wejść w tę czuwającą fazę świadomie, a nie przypadkowo? Tosieczka Bo czytam co pisze i brzmi sensownie, ale jak zacząć coś takiego konstruować żeby to nie było po prostu siedzenie i patrzenie w sufit? Mam na myśli jakieś konkretne czynności, nie ogólniki.


Odpowiedz
Wpisy: 154
(@lila89)
Połączone: 2 lata temu

To co opisujesz ma pewne pokrycie w badaniach, chociaż środowisko naukowe kłóci się o to od lat. Były badania, w których obserwowano rytmy snu u różnych populacji, w tym u ludzi bez dostępu do sztucznego światła, i faktycznie wykryto synchronizację z cyklem księżycowym. Skrócony sen i późniejsze zasypianie w dniach przed pełnią. Ale mechanizm nie jest jasny. Jedni mówią o świetle księżyca, inni o polu grawitacyjnym, a część badaczy uważa że to po prostu relikt ewolucyjny. Więc jeśli nie śpisz przy pełni, jesteś w dobrym towarzystwie historycznie 😀


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@klimek84)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 174

@Lila89 A co z tym polem grawitacyjnym jako wyjaśnieniem? Księżyc oddziałuje na oceany, to rozumiem, ale czy na poziomie ludzkiego ciała ta różnica jest mierzalna? Szczerze nie wiem, pytam bo słyszałem różne wersje i nie chcę powtarzać czegoś czego nie znam.


Odpowiedz
(@lila89)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 154

@Klimek84 Uczciwa odpowiedź: nie ma jednoznacznych dowodów na to że oddziaływanie grawitacyjne księżyca jest wystarczaąjce żeby bezpośrednio wływać na ludzką fizjologię w sposób porównywalny do pływów. Oceany to ogromna masa, człowiek to nie. Ale jest inna hipoteza - że to nie grawitacja, tylko właśnie to evolutionarne zakotwiczenie w rytmie świetlnym. Przez tysiące lat pełnia oznaczała jaśniejszą noc, więc mózg mógł być zaprogramowany na czujność. To bardziej przekonujące dla mnie niż bezpośrednie oddziaływanie grawitacyjne.


Odpowiedz
Wpisy: 619
(@szeptucha)
Połączone: 2 miesiące temu

Zależy od tego po co wstajesz. To brzmi trywialnie, ale serio - jeśli wstajesz żeby medytować, to przygotuj przestrzeń do medytacji. Jeśli żeby pisać, to miej gotowy zeszyt. Pełnia to nie czas na improwizowanie od zera, bo i tak jesteś zmęczona i masz mgłę. Ja od lat mam coś w rodzaju zestawu: świeca (jedna, nie cała feeria), zeszyt i herbata która mi kojarzy się z nocą, czyli coś z kozłkiem albo chmelem. I to wystarczy żeby przestawić się w głowie z trybu "nie śpię, katastrofa" na "okej, to jest czas na coś innego". Ale zanim ktoś zapyta - nie, to nie musi być skomplikowane.


Odpowiedz
Wpisy: 70
(@marchewka63)
Połączone: 2 lata temu

A ile czasu to zajmuje zanim zacznie działać? Bo ja próbowałam raz z medytacją przy pełni i po piętnastu minutach mi się nudzyło i i tak skończyłam na telefonie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@szeptucha)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 619

@Marchewka63 Nie ma jednej odpowiedzi, bo to zależy od tego co rozumiesz przez "działanie". serio jeśli oczekujesz że w ciągu kilku razy poczujesz coś przełomowego, to możesz czekać długo. Ale jeśli chodzi o to czy po miesiącu będziesz się budzić przy pełni z mniejszym oporem - to tak, to przychodzi 😀 Przy czym kluczowe jest nie to żebyś medytowała, tylko żebyś robiła cokolwiek co jest spokojne i powtarzalne. Powtarzalność to jest serce rytuału, nie konkretne działanie samo w sobie.


Odpowiedz
Wpisy: 144
(@franuś93)
Połączone: 2 lata temu

Dodam coś bo ten wątek o powtarzalności mnie wciągnął. W tradycji runicznych - i nie tylko tam - rytm jest ważniejszy niż jednorazowe intensywne działanie 🙂 Hagalaz na przykład jestt runą która kojarzy się z przełomem, gwałtowną zmianą, ale poprzedza ją cykl, a nie jednorazowy zryw. W kontekście księżycowym to samo - starsze tradycje nordyckie nie wyróżniały pełni jako jedynego ważnego momentu, liczyły się wszystkie fazy jako continuum. Problem z tym jak teraz często mówi się o rytuale pełni to to, że wycina się go z kontekstu całego cyklu i traktuje jako imprezę co miesiąc zamiast jako jeden oddech w długim rytmie.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@czeslaw02)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 90

@Franus93 To ciekawe co mówisz o tym wycinaniu z kontekstu, bo ja się dopiero przyglądam astrologii i tam to samo - pełnia jest ważna, ale ma sens tylko jeśli wiesz co było na nowiu dwa tygodnie wcześniej. Czy podobnie jest w tradycji z runami, tzn. czy są jakieś konkretne praktyki które obejmują cały cykl a nie tylko szczytowy moment?


Odpowiedz
(@franuś93)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 144

@Czeslaw02 Tak, jest takie podejście, chociaż nie jest to bezpośrednio zapisane jako "rób to w nowiu, rób tamto w pełni" - to bardziej sprawa interpretacji. galdr, czyli praca z dźwiękiem run, w niektórych tradycjach skandynawskich był dostosowywany do pory roku i faz księżyca, ale to są fragmentaryczne źródła i sporo tu rekonstrukcji. Co jest pewniejsze to to, że cykl 29 i pół dnia jako jednostka czasu był znany i używany w praktyce. Ale żebym nie odchodził za daleko od tematu - pytanie tu jeest czy ktoś buduje świadomą praktykę przez cały cykl i jak pełnia do niej pasuje.


Odpowiedz
Wpisy: 301
Rozpoczynający temat
(@tosieczka)
Połączone: 8 miesięcy temu

Ja tak robię od jakiegoś czasu. no i, na nowiu zaczynam pewien zamiar - nie modlitwę, nie zaklinanie po prostu coś w rodzaju intencji na najblizszy miesiąc. I ta nocna czuwanka przy pełni jest momentem w którym patrzę co z tego zamiaru doszło, co utknęło. To bardzo przyziemne, nie ma tu nic spektakularnego. Ale przez tę ramę inaczej odczuwam tę bezsenne noc - ona ma miejsce w czymś większym, nie jest po prostu wyrwą.


Odpowiedz
Wpisy: 29
(@nadzia66)
Połączone: 2 lata temu

A jak długo zanim poczułaś że to ma sens a nie jest udawaniem? Bo mnie zawsze gryzie to że nie wiem czy coś robię dobrze czy tylko sobie wmawiam.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@tosieczka)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 301

@Nadzia66 Kilka miesięcy. I szczerze mówiąc nie wiem czy to kwestia "robienia dobrze" - to nie jest matematyka. Dla mnie przełomem było kiedy zorientowałam się że pamiętam co pisałam trzy pełnie temu i że to miało ciągłość. Że nie byłam każdego miesiąca od zera. jeśli widzisz jakiś ślad w czasie, to znaczy że coś działa.


Odpowiedz
Wpisy: 164
(@olimpia-1)
Połączone: 2 lata temu

Chcę dorzucić coś o samym aspekcie rytualnym, bo widzę że rozmowa idzie bardziej w stronę osobistego doświadczenia, co jest dobre, ale warto też powiedzieć jedno: rytuał synchronizacyjny z księżycem nie jest żadną konkretną tradycją w sensie historycznym - to jest współczesna eklektyczna praktyka, która czerpie z różnych źródeł. Nie ma jednej "prawdziwej" metody. To ważne szczególnie dla osób które szukają "oficjalnej" wersji, bo jej nie ma. Natomiast sam pomysł żeby nocne czuwanie przy pełni uczynić celowym zamiast przypadkowym - to ma sens w każdej tradycji która pracuje z rytmem.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@mistika)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 379

@Olimpia.1 Mam pytanie do tego co mówisz bo jestem dość sceptyczna z natury - czy jest jakaś różnica między "rytuałem synchronizacyjnym" a po prostu zwykłym wyrabianiem sobie nawyku na bezsenną noc? Pytam serio, bez złośliwości, bo mi czasem wydaje się że to jest to samo tylko inaczej nazwane.


Odpowiedz
(@olimpia-1)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 164

@Mistika Uczciwe pytanie. Moim zdaniem różnica leży w intencji i jeśli chodzi o symbolicznym, który te czynności otaczasz. Nawyk to "robię to żeby mi było lepiej". Rytuał to "robię to bo ta czynność niesie znaczenie wykraczające poza sam wynik". Czy to ważne rozróżnienie praktycznie? To zależy od osoby. Dla kogoś kto nie odczuwa potrzeby symbolicznego wymiaru - zwykły nawyk jest w porządku i będzie działał. Dla kogoś kto potrzebuje ramy - rytuał daje coś więcej. Ale nie powiem ci że jedno jest lepsze od drugiego, bo to nieprawda.


Odpowiedz
Wpisy: 189
(@lucjanek)
Połączone: 2 lata temu

Ja bym powiedział że kluczowe jest jeszcze coś czego nie padło - zamknięcie rytuału. Dużo ludzi zaczyna, robi coś przez chwile i kończy bez wyraźnego momentu zamknięcia. A to jest błąd. Bez zamknięcia energia zostaje otwarta i to może powodować właśnie że zamiast się uspokoić po tej czuwance człowiek jest jeszcze bardziej pobudzony. Wystarczy prosta forma - ugaszenie świecy, krótkie słowo, cokolwiek co mózg odczyta jako sygnał końca.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@szeptucha)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 619

@Lucjanek Z tym akurat się zgadzam, chociaż "energia zostaje otwarta" to dosyć wolne pojęcie. Konkretniej - zamknięcie jest ważne z bardzo przyziemnego powodu: mózg potrzebuje sygnału że przeszedł z jednego stanu do drugiego. Tak jak rytuał rozpoczęcia przestawia cię z "nie śpię, panika" na "okej, robimy to", tak zakończenie przestawia z powrotem na "mogę teraz odpocząć". To jest mechanizm psychologiczny a nie magiczny, ale działa. I tak, gaszenie świecy to klasyka bo jest prosta i konkretna.


Odpowiedz
(@lucjanek)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 189

@Szeptucha Wracając do tego co pisałaś o zamknięciu - mam pytanie bo mnie to ciekawi od strony praktycznej. Jak to zamknięcie wygląda u ciebie konkretnie? Bo widzę że różne osoby rozumieją to inaczej i chciałbym wiedzieć czy mówisz o czymś symbolicznym, fizycznym, czy o obu naraz.


Odpowiedz
(@szeptucha)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 619

@Lucjanek U mnie to jest zazwyczaj coś fizycznego i prostego. Zgaszenie świecy, jeśli była zapalona. wiesz co, zamknięcie zeszytu. Umycie rąk albo twarzy. Chodzi o to że ciało dostaje sygnał, nie tylko głowa. Możesz to robić bez żadnych słów i nadal działa, bo chodzi o gest a nie formułę.


Odpowiedz
(@klimek84)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 174

@Szeptucha To co pisze o ciele i sygnale ma sens z punktu widzenia tego jak działa układ nerwowy. Jest coś takiego jak rytuały przejścia w sensie behawioralnym - Adam i Galinsky badali wpływ rytuałów na redukcję lęku i koncentrację i wyniki były zaskakujące nawet dla nich samych no i, ale mam do was pytanie - czy to znaczy że rytuał przy pełni może po prostu być "trick" na układ nerwowy, bez żadnego wymiaru poza psychologicznym, i nadal mieć sens?


Odpowiedz
(@mistika)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 379

@Klimek84 Ja się zastanawiam czy to rozróżnienie w ogóle ma znaczenie w praktyce. Jeśli budzisz się przy pełni robisz coś świadomego zamiast leżeć i przeklinać bezsenność, i po miesiącach czujesz że to ma ciągłość - to czy naprawdę ważne jest dlaczego działa 😀 eee, pytam szczerze, bo sama nie wiem.


Odpowiedz
Wpisy: 77
(@bozenka)
Połączone: 2 lata temu

Czytam ten wątek od początku i mam pytanie do Tosieczki - czy ta intencja na nowiu to coś co zapisujesz, czy tylko mazs w głowie? Bo mi się wydaje że jak nie ma żadnego fizycznego śladu, to po trzech tygodniach nie pamiętam o co mi chodziło i wtedy pełnia jest bez sensu, bo nie mam się do czego odnieść.


Odpowiedz
Wpisy: 301
Rozpoczynający temat
(@tosieczka)
Połączone: 8 miesięcy temu

Zapisuję. I to ważne, bo masz rację - bez zapisu to znika w codzienności. Używam zwykłego zeszytu, nic ozdobnego. Notatka z nowiu leży otwarta przez cały miesiąc na biurku, żebym miała kontakt z tym co napisałam, a nie tylko wspomnienie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wiciokrzew81)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 211

@Tosieczka Słuchajcie żeby nie odpłynąć za daleko od tego co opisuje na początku - mam pytanie do osób które mają długą praktykę: czy zdarzało się że przez kilka pełni z rzędu po prostu nie chciało się wstawać i jak sobie z tym radziliście? Bo ja mam wrażenie że oczekuję od siebie zbyt wiele i po pierwszym "zawalonym" miesiącu rezygnuję.


Odpowiedz
Wpisy: 144
(@franuś93)
Połączone: 2 lata temu

Pytanie Klimka o "trick na układ nerwowy" przypomniało mi coś co jest w tradycjach szamańskich dość wyraźne - rozróżnienie między tym co realne a tym co skuteczne. W wielu ujęciach animistycznych te dwie rzeczy nie są tożsame i nikt specjalnie nie traci snu nad tym czy duch jest "prawdziwy" czy nie. Skuteczność i dosłowna prawdziwość to dwa różne kryteria. Nie mówię że to rozwiązuje pytanie Klimka, tylko że ono ma długą historię i rozmaite odpowiedzi zależnie od tradycji.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@czeslaw02)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 90

@Franus93 To ciekawe rozróżnienie, ale mam pytanie - czy w tradycji nordyckiej albo runicznej też było takie podejście pragmatyczne, że skuteczność jest ważniejsza niż ontologia :/ Bo z tego co czytałem to jednak w Eddach jest traktowane poważnie dosłownie, nie jak metafora.


Odpowiedz
(@franuś93)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 144

@Czeslaw02 Eddy są późne i przeszły przez ręce ludzi piszących po chrześcijańskim przełomie, więc to skomplikowane. Snorri Sturluson, który zapisał Prozaiczną Eddę, sam był chrześcijaninem. Nie oznacza to że sfałszował, ale że jego interpretacja mogła być już selektywna. Co do pragmatyzmu - seiderzy i volvy byli traktowani jako ludzie którzy potrafią osiągnąć efekt, a nie jako teolodzy. skuteczność była głównym kryterium.


Odpowiedz
Wpisy: 301
Rozpoczynający temat
(@tosieczka)
Połączone: 8 miesięcy temu

Tak, zdarzało się. I mam na to konkretną odpowiedź - zanotowałam to też. Napisałam że tej nocy nie wstałam i dlaczego. Raz byłam chora, raz po prostu nie miałam siły, raz byłam w rozjazdach 🙂 Zapis tego że coś pominęłam jest równie ważny jak zapis tego co zrobiłam. Bez przerwy nie ma rytmu, a rytm to właśnie to o co tu chodzi.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@wiciokrzew81)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 211

@Tosieczka ehh słuchajcie, trochę się tu zagłębiliśmy w historię i antropologię, co jest super, ale chcę wrócić do czegoś bardziej praktycznego bo na początku pytała o to jak to zagospodarować. Jak ktoś ma tę przerwę nocną i chce ją wykorzystać rytualnie - to co z samym księżycem? znaczy czy wychodzicie na zewnątrz, patrzycie przez okno, czy to zupełnie nie ma znaczenia gdzie jesteście fizycznie?


Odpowiedz
(@szeptucha)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 619

@Wiciokrzew81 U mnie zależy od pory roku. Latem wychodzę, jeśli jest ciepło i pogoda pozwala. Zimą zostaję przy oknie albo w ogóle go nie otwieram, bo marznę i to rozbija całość. Nie uważam żeby fizyczna ekspozycja na światło księżyca była konieczna - to jest jeden z tych mitów które gdzieś urosły. Intencja i świadomość chwili działają tak samo w środku pokoju.


Odpowiedz
Wpisy: 29
(@nadzia66)
Połączone: 2 lata temu

Ale czy to nie jest trochę zbyt racjonalne? mam na myśli - zapis że "nie wstałam bo byłam zmęczona". To brzmi jak dziennik, nie jak praktyka. ehh nie krytykuję, po prostu zastanawiam się gdzie tu jest element który wychodzi poza zwykłe notowanie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@olimpia-1)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 164

@Nadzia66 A skąd założenie że praktyka musi wyglądać inaczej niż notowanie? Część tradycji magicznych, szczególnie hermetycznych, opiera się na skrupulatnym zapisie - magiczne dzienniki, Liber Null Carrolla, metody IOT. Zapis jest tam integralną częścią pracy, nie jej opisem.


Odpowiedz
Wpisy: 127
(@tanzanit07)
Połączone: 2 lata temu

Przeczytałam cały ten wątek i mam pytanie może bardzo podstawowe - czy ktoś próbował po prostu nie robić nic rytuałowego, tylko zmienić podejście do tej bezsenności przy pełni bez żadnej symboliki? Pytam bo sama nie sypiam przy pełni od lat i zawsze próbuję zasnąć na siłę, a może wystarczyłoby wstać i poczytać książkę.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@szeptucha)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 619

@Tanzanit07 Wstawanie i czytanie to też jest wybór i też możesz zrobić z tego nawyk. Tylko pytanie czy szukasz tu czegoś poza wygodą fizyczną. Bo jeśli nie - to tak, wystarczy wstać i poczytać. To forum jest raczej dla osób które chcą w tej bezsenności zobaczyć coś więcej. I nie mówię że to lepszy wybór, po prostu inny.


Odpowiedz
(@tanzanit07)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 127

@Szeptucha Tak, to uczciwa odpowiedź, dziękuję. Chyba muszę zdecydować co właściwie szukam, bo dopiero zaczynam o tym myśleć. Nie mam jeszcze odpowiedzi.


Odpowiedz
Wpisy: 154
(@lila89)
Połączone: 2 lata temu

Przy okazji pytania Tanzanit - jest ciekawy aspekt który gdzieś tutaj umknął. Przed uprzemysłowieniem nocny sen miał strukturę dwufazową. Historyk Roger Ekirch zebrał sporo materiału źródłowego z Europy i dokumentował że ludzie budzili się między pierwszym a drugim snem i ta przerwa była traktowana jako naturalna, spędzana na rozmowie, modlitwie, miłości albo właśnie kontemplacji. bezsenność przy pełni może po prostu aktywować coś co nasze ciała pamiętają jako normę.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@klimek84)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 174

@Lila89 To z Ekirchem znałem ale nie myślałem o tym w kontekście księżycowym. czy jest jakieś źródło które łączy tę dwufazowość ze specyficznymi porami cyklu księżycowego, czy to nasze własne zestawienie dwóch osobnych rzeczy?


Odpowiedz
(@lila89)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 154

@Klimek84 Uczciwie - nie znam badania które by to bezpośrednio łączyło. ekirch pisze o dwufazowości ogólnie, bez odniesienia do pełni. Zestawienie jest moje i może być spekulatywne. Choć jest sens w tym że pełnia oznaczała naturalnie więcej światła w nocy, co mogło zaburzać drugi sen i wydłużać przerwę. Ale to hipoteza, nie udokumentowany wniosek.


Odpowiedz
(@bozenka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 77

@Lila89 Ta dwufazowość snu o której pisze to coś co mnie naprawdę uderzyło, bo ja sama budzę się przy pełni dokładnie między pierwszą a trzecią w nocy zawsze w tym samym oknie 😉 Nigdy nie myślałam żeby to jakoś powiązać z czymś historycznym, po prostu przeklinałam że znowu nie śpię. Czy ktoś wie jak to wyglądało w praktyce - to znaczy co ludzie w tamtych wiekach faktycznie robili w tej przerwie między pierwszym a drugim snem?


Odpowiedz
(@lila89)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 154

@Bozenka Ekirch pisze o tym dość szczegółowo - modlitwa, rozmowy z partnerem, odwiedziny u sąsiadów jeśli byli blisko, czasem seks, czasem po prostu leżenie i myślenie. To była uznana przestrzeń na refleksję i nie uważano jej za coś patologicznego. Termin który on wyciąga ze źrudeł to "watch" albo "watching" - czuwanie, ale nie w sensie religijnego czuwania koniecznie, tylko po prostu bycia przytomnym w tej ciemnej przestrzeni. Co ciekawe w wielu świadectwach pojawia się że marzenia senne z pierwszego snu były wtedy analizowane, to była naturalna pora na to.


Odpowiedz
(@karol95)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 257

@Lila89 To "watching" jako termin mnie interesuje, bo jeśli chodzi o tradycji magicznych czuwanie ma bardzo specyficzne znaczenie 😀 W niektórych źródłach szkockich masz "waulking" ale to co innego, natomiast samo czuwanie nocne pojawia się w kontekście wrżbiarskim regularnie. Zastanawiam się czy ta biologiczna przerwa była w jakimś momencie celowo zagospodarowana rytualnie właśnie dlatego że ludzie i tak byli przytomni.


Odpowiedz
Wpisy: 257
(@karol95)
Połączone: 1 rok temu

Właśnie ta dwufazowość snu mnie uderza, bo w wielu tradycjach magicznych praca nocna jest zlokalizowana właśnie między północą a świtem. W Grimorium Verum czy starszych tekstach ceremonialnych ta pora pojawia się wielokrotnie 🙂 ojej, nie wiem czy to echo tej biologicznej przerwy czy zbieżność, ale ciekawe że niezależnie od kultury jest ta sama dziura w środku nocy.


Odpowiedz
Wpisy: 352
(@hyzop)
Połączone: 1 rok temu

Karol ma rację z tą porą - ja to samo widzę w tekstach związanych z tartem i wróżbiarstwem, gdzie nie chodzi o godzinę zegarową ale o to miejsce między nocą a przedświtem kiedy granica jest jakoś cieńsza. Nie żebym widziała to dosłownie ale ta metafora pojawia się niezależnie u różnych ludzi i w różnych tradycjach. tosieczka, czy twoje budzenia są o podobnej porze za każdym razem?


Odpowiedz
Wpisy: 352
(@hyzop)
Połączone: 1 rok temu

Karol piszesz o tym jakby to było oczywiste połączenie, ale czy masz jakiś konkretny przykład z tekstu gdzie ta pora jest wprost powiązana z praktyką? Bo ja też to intuicyjnie czuję, ale brakuje mi czegoś żeby to solidnie uzasadnić komuś sceptycznemu. sam fakt że ludzie nie spali nie znaczy automatycznie że to czas magiczny, mogło być po prostu... nie spanie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@franuś93)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 144

@Hyzop Masz rację że samo skorelowanie dwóch rzeczy niczego nie dowodzi. ale jest jeden argument który uważam za warty rozważenia - w kulturach gdzie nie ma sztucznego oświetlenia granica między sacrum a profanum jest często wyznaczana przez czynniki naturalne. Ciemność, cisza, pora roku, faza księżyca. Przerwa między snami w środku nocy spełnia kilka takich kryteriów jednocześnie. Nie mówię że to dowód, ale kontekst ma znaczenie.


Odpowiedz
Wpisy: 126
(@dominik92)
Połączone: 12 miesięcy temu

Bardzo dziękuję za ten wątek wszystkim - naprawdę dużo tu się dziee. Mam pytanie może trochę z boku: czy ktoś łączy tę nocną praktykę przy pełni z jakimś kamieniem albo przedmiotem? Czytałem gdzieś o labradoryte jako kamieniu wspierającym pracę nocną, ale nie wiem czy to ma jakieś głębsze uzasadnienie czy to tylko marketingowe.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@olimpia-1)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 164

@Dominik92 Labradoryt i księżyc to jest dość nowa para, szczerze mówiąc. W tradycyjnej litoterapii kamień powiązany z księżycem to przede wszystkim kamień księżycowy, czyli adularia albo labradoryt odmiany białej. Ten niebieskoszary labradoryt z efektem labradorescencji wszedł do obiegu jako "kamień magiczny" głównie przez New Age lat 80-90. To nie znaczy że nie działa jeśli czujesz do niego coś, ale historycznie to jest stosunkowo świeże skojarzenie.


Odpowiedz
(@dominik92)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 126

@Olimpia.1 Wow, dziękuję za to wyjaśnienie, nie spodziewałem się że to tak młoda tradycja. A kamień księżycowy jako taki - czy jest jakaś strasza dokumentacja jego użycia przy praktykach nocnych?


Odpowiedz
(@lila89)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 154

@Dominik92 Pliniusz Starszy w Historii Naturalnej opisuje lapis selenites, czyli kamień zmieniający wygląd wraz z fazami księżyca. Przypisywał mu właściwości związane z wilgocią i pływami 😉 To jest bardzo daleko od współczesnego rozumienia, ale pokazuje że samo skojarzenie kamień-księżyc ma antyczne korzenie. Czy to przekłada się na praktykę nocną - tego u Pliniusza nie ma wprost.


Odpowiedz
Wpisy: 127
(@tanzanit07)
Połączone: 2 lata temu

Wracam tu po kilku dniach i widzę że rozmowa poszła w ciekawe miejsce chciałam powiedzieć że spróbowałam jednej rzeczy - zamiast walczyć z budzeniem się przy pełni po prostu wstałam i usiadłam przy oknie z herbatą i niczym więcej. Żadnego rytuału, żadnej symboliki. i coś się zmieniło w tym jak na to patrzę choć nie wiem jeszcze co. Może to głupie żeby o tym tu pisać.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@caroletta)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 1160

@Tanzanit07 A masz wrażenie że cokolwiek się powtórzy następna pełnia czy to było jednorazowe? Pytam bo u mnie ta grania między "po prostu siedzę" a "coś się dzieje" zaczęła się po kilku takich nocach z rzędu, nie od razu.


Odpowiedz
(@tanzanit07)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 127

@Caroletta Nie wiem jeszcze, następna pełnia za jakieś dwa tygodnie. Ale już samo to pytanie sprawia że inaczej do niej podchodzę - nie jako do czegoś co mi zaburza sen, tylko jako do czegoś na co można poczekać i zobaczyć co będzie. To jest dla mnie zmiana.


Odpowiedz
Wpisy: 301
Rozpoczynający temat
(@tosieczka)
Połączone: 8 miesięcy temu

To wcale nie jest głupie. Właśnie o to mi chodziło gdy zaczęłam ten temat - że samo przestawienie się z walki na akceptację robi różnicę zanim w ogóle cokolwiek do tego dorobimy. Herbata przy oknie to pełnoprawny punkt wyjścia. Naprawdę.


Odpowiedz
Wpisy: 174
(@klimek84)
Połączone: 3 lata temu

oj, to co Tanzanit opisuje to jest de facto zmiana ramy interpretacyjnej i z czysto psychologicznego punktu widzenia to ma wpływ na to jak ciało i głowa reagują na bodziec. bezsenność jest stresor kiedy ją tak nazywasz. Kiedy to jest "pora czuwania" to aktywuje inne układy. to nie jest mistyczne, to jest prosta neurolingwistyka, ale efekt może być realny bez względu na to jak to nazwiemy.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@mistika)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 379

@Klimek84 Znowu wracamy do tego podziału na "to działa bo psychologia" i "to działa bo coś innego", i znowu pytam - po co? Tanzanit ma doświadczenie zmiany. Czy naprawdę potrzebuje mechanizmu żeby to doświadczenie było prawdziwe?


Odpowiedz
(@klimek84)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 174

@Mistika Nie twierdzę że potrzebuje. Mówię że mechanizm istnieje niezależnie od tego czy go nazwiemy. I że to nie umniejsza doświadczenia, wręcz przeciwnie - potwierdza że zmiana ramy działa, bo ma realne podłoże. To nie jest konkurencyjna interpretacja, to jest dodatkowa.


Odpowiedz
Wpisy: 29
(@nadzia66)
Połączone: 2 lata temu

Ale skoro to jest "tylko" zmiana ramy to po co wchodzić w całą tę symbolikę, rytuały, księżyc, kamienie? Można po prostu powiedzieć sobie że budzenie się w nocy jest okej i koniec. Nie widzę po co dokładać do tego całą resztę.


Odpowiedz
7 Odpowiedzi
(@szeptucha)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 619

@Nadzia66 Bo symbolika robi coś co sama deklaracja nie robi 🙂 Możesz powiedzieć sobie tysiąc razy że jesteś spokojna przed trudną rozmową - i nadal będziesz drżeć. Rytuał angażuje ciało, czas, zmysły i powtarzalność. To nie jest tylko słowo do siebie. Rozumiem sceptycyzm, ale to jest różnica jakościowa, nie tylko stylistyczna.


Odpowiedz
(@nadzia66)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 29

@Szeptucha Okej, to rozumiem różnicę między powiedzeniem sobie czegoś a robieniem czegoś z ciałem. Ale dalej nie wiem co konkretnie robić z tą przerwą nocną. Jak wstaję przy pełni, to jestem po prostu zmęczona i zirytowana. Jak niby mam wejść w jakiś tryb rytualny kiedy ledwo funkcjonuję?


Odpowiedz
(@szeptucha)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 619

@Nadzia66 Nikkt nie mówi że masz wchodzić w pełen rytuał kiedy oczy ci się kleją. Ja pierwszą godzinę często spędzam na totalnym bezruchu, bez intencji, bez niczego. to też jest część tej praktyki, przynajmniej u mnie. Gotowość do praktyki nie zawsze przychodzi od razu.


Odpowiedz
(@caroletta)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 1160

@Szeptucha serio, to co opisuje trochę przypomina strukturę pewnych praktyk kontemplacyjnych, gdzie najpierw jest czas oswajania się z czuwaniem, a dopiero potem cokolwiek robisz. Nie wiem czy to ktoś tu wcześniej nazwał, ale jest taka zasada że rytuał nie zaczyna się od pierwszej czynności, tylko od momentu w którym przestajesz być gddzie indziej myślami.


Odpowiedz
(@klimek84)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 174

@Caroletta Ciekawe sformułowanie. Ale czy to nie jest tak że to "bycie tu" to warunek każdej skutecznej praktyki niekoniecznie specyficzny dla nocnego czuwania? Dlaczego akurat ta pora miałaby to ułatwiać?


Odpowiedz
(@franuś93)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 144

@Klimek84 Myślę że chodzi o to że w środku nocy przy pełni masz znacznie mniej bodźców konkurencyjnych. Cisza, ciemność poza poświatą, brak powiadomień, nikt nie dzwoni. Mózg w stanie czuwania nocnego ma inną charakterystykę fal niż w ciągu dnia, część badań wskazuje na więcej aktywności theta przy naturalnym przebudzeniu między cyklami snu. Nie twierdzę że to dowód na cokolwiek mistycznego, ale warunki zewnętrzne i wewnętrzne są po prostu inne.


Odpowiedz
(@klimek84)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 174

@Franus93 To jest argument który rozumiem. fle theta to stan między jawą a snem, kojarzony między innymi z hipnagogią, zwiększoną podatnością na sugestię, intensywniejszymi skojarzeniami. wiesz co, jeśli ktoś chce pracować z wyobraźnią albo intencją, to te kilkanaście minut po naturalnym przebudzeniu może być po prostu oknem gdzie to jest łatwiejsze. Bez odwoływania się do księżyca jako takiego.


Odpowiedz
Wpisy: 127
(@tanzanit07)
Połączone: 2 lata temu

U mnie to zirytowanie trochę samo odpuściło kiedy przestałam sprawdzać gozdinę. To brzmi głupio, ale sprawdzanie ile mam do rana naprawdę nakręcało mnie bardziej niż samo budzenie się.


Odpowiedz
Wpisy: 379
(@mistika)
Połączone: 6 miesięcy temu

No i znowu. Zaczynamy redukcjonować wszystko do fal mózgowych. Klimek, naprawdę nie masz nic przeciwko temu że inni ludzie widzą tu coś więcej?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@klimek84)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 174

@Mistika Absolutnie nic. mówie co widęz ze swojej strony, nie że twoja perspektywa jest błędna. Możemy mieć obie na raz.


Odpowiedz
Strona 1 / 2
Udostępnij: