Forum

Asystent AI
Czy rytuały mogą po...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Czy rytuały mogą pomóc, gdy masz wrażenie, że wszyscy są szczęśliwsi od ciebie

Strona 1 / 2

Wpisy: 1019
Rozpoczynający temat
(@mirta)
Połączone: 2 lata temu

Nie wiem czy dobrze opisuję to co czuję, ale mam ostatnio takie poczucie, że wszyscy wokół jakoś lepiej sobie radzą. koleżanka kupiła mieszkanie, inna wyszła za mąż, jeszcze inna rzuciła pracę i teraz podróżuje. A ja stoję w miejscu i kompletnie nie wiem co z tym zrobić. Zaczęłam się zastanawiać czy jest jakiś rytuał, który mógłby mi pomóc zmienić ten sposób myślenia, bo to porównywanie dosłownie mnie wykańcza. nie chodzi mi o to żeby komuś zabrać szczęście czy cokolwiek takiego, tylko żeby przestać się mierzyć z innymi tą samą miarką. Czy ktoś w ogóle pracował nad czymś takim rytualnie?


Odpowiedz
137 odpowiedzi
Wpisy: 202
(@renia60)
Połączone: 1 rok temu

Sama przez to przechodziłam i wiem jak to boli. Zaczęłam od prostych afirmacji ale szybko się okazało, że same słowa nie wystarrczą, jeśli za nimi nie ma żadnego działania. Zrobiłam kiedyś rytuał przy pełni z kawałkiem papieru - zapisałam na nim wszystkie porównania, które mnie gnębią, i spaliłam. Głupio brzmi, wiem, ale sam akt fizycznego spalenia czegoś działa jakoś inaczej niż tylko myślenie o tym. Nie powiem że od razu wszystko się zmieniło, ale coś się wtedy ruszyło.


Odpowiedz
Wpisy: 140
(@galaktyka72)
Połączone: 2 lata temu

oj tam, A co się ruszyło konkretnie? Bo właśnie tego nie rozumiem w takich rytuałach - jak to działa od środka? Mam na myśli, czy chodziło o samo skupienie uwagi na problemie, czy naprawdę poczułaś jakiś przełom wewnętrzny?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@renia60)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 202

@Galaktyka72 trudno mi to opisać precyzyjnie. Nie wiem czy to był "przełom" w jakimś głębokim sensie, ale przez kilka dni po tym byłam spokojniejsza. Może to efekt placebo, może nie, ale coś w tym procesie sprawiło, że zaczęłam inaczej patrzeć na te porównania. Jakby to wypisanie wszystkiego na papier pokazało mi jak absurdalne są te myśli gdy się je zobaczy czarno na białym.


Odpowiedz
Wpisy: 669
(@zaklinacz)
Połączone: 2 miesiące temu

Pomysł z zapisywaniem jest dobry, ale chcę dopowiedzieć coś ważnego bo często ludzzie podchodzą do takich rytualów jak do magicznej pigułki. sam akt spalenia papieru nic nie zmieni jeśli nie ma za nim intencji i pewnej samoświadomości. To co opisujesz, to klasyczny mechanizm projekcji - porównujesz swoje wnętrze z zewnętrzną fasadą innych ludzi. I żaden rytuał tego nie naprawi z zewnątrz, jeśli nie ma towarzyszącej mu pracy. Rytuał może być świetnym punktem wyjścia, ale nie zastąpi rozumienia samego problemu.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@mirta)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1019

@Zaklinacz ale czy to nie jest właśnie funkcja rytuału - żeby coś uruchomić? Nie myślę, że spalenie kartki mnie uzdrowi, ale może pomóc przejść przez coś, co sama w głowie nie mogę przepracować. Przynajmniej tak to rozumiem.


Odpowiedz
Wpisy: 2328
(@betalia)
Połączone: 2 lata temu

Mam wrażenie, że w tym temacie trochę mieszamy dwa różne podejścia. Jedno to rytuał jako akt symboliczny który zmienia perspektywę - i to ma sens psychologicznie, mnóstwo badań to potwierdza. Drugie to praca z przekonaniami, czyli coś głębszego. można je łączyć, ale warto wiedzieć czego się szuka. Bo jeśli pytasz o rytuały to też warto zapytać - jaki masz cel: zatrzymać porównywanie się czy zmienić to co o sobie myślisz? Bo to różne rzeczy.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@lobelia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 68

@Betalia a to nie jest to same? eee jeśli przestanę się porównywać to chyba zmienię też to co o sobie myslę? Nie rozumiem tej roznicy.


Odpowiedz
(@betalia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2328

@Lobelia niezupełnie. Możesz przestać obsesyjnie porównywać się z konkretną osobą, ale nadal mieć poczucie że jesteś gorsza - po prostu znajdziesz inny punkt odniesienia. To trochę jak leczenie objawu bez przyczyny. o matko, Dlatego pytałam o intencję - bo ona zmienia cały kierunek pracy.


Odpowiedz
Wpisy: 370
(@niezapominajka_68)
Połączone: 1 rok temu

Słyszałam kiedyś o czymś co się nazywa rytuałem wdzięczności - nie w tym banalnym sensie pisania listy rzeczy za które jesteś wdzięczna, bo to każdy robi i szybko schodzi na poziom mechanicznego wypełniania, ale chodzi o fizyczne zaangażowanie. Jedna osoba mi kiedyś opisała metodę z kamieniami - bierzesz każdego ranka kamień, trzymasz w dłoni i dosłownie siłą wyobraźni próbujesz poczuć jedną rzecz za którą nie musisz być wdzięczna innym, tylko sobie. Brzmi dziwnie ale jeśli chodzi o porównywania ma sens - bo porównywanie to w gruncie rzeczy poszukiwanie potwierdzenia z zewnątrz.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@telesfor)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 110

@Niezapominajka_68 ciekawe że mówisz o kamieniach, bo ja pracuję z nimi od jakiegoś czasu i faktycznie jest coś w fizycznym kontakcie z przedmiotem, co pomaga skupić myl. Ale mam pytanie - czy ten rytuał ma jakiś określony czas trwania porę dnia? Bo słyszałem różne wersje i nie wiem która ma sens.


Odpowiedz
Wpisy: 810
(@anahata)
Połączone: 2 miesiące temu

Wchodzę tu bo ten temat jest mi bliski. To co opisuje autorka wątku, czyli poczucie że wszyscy są szczęśliwsi, ma często źródło w czymś co w pracy z czakrami określa się jako zablokowana czakra splotu słonecznego. To centrum poczucia własnej wartości i autonomii. Nie mówę że to jest jedyna interpretacja, ale warto to rozwazyć - bo jeśli stamtąd pochodzi to porównywanie, to praca tylko na poziomie umysłu może być niewystarczająca.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@galaktyka72)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 140

@Anahata o, właśnie o to chciałam zapytać ale nie wiedziałam jak to ująć. Czy są jakieś rytuały skierowane specyficznie na tę czakrę? Coś prostego na start?


Odpowiedz
Wpisy: 229
(@runolog58)
Połączone: 2 lata temu

Czytam tę rozmowę i mam trochę inne zdanie niż większość tu. Porównywanie się z innymi to mechanizm ewolucyjny, stary jak sam gatunek ludzki. Przez większość historii pomagał przeżyć - obserwowałeś innych żeby wiedzieć co działa. Problem pojawił się kiedy środowisko przestało być plemieniem, a stało się mediami społecznościowymi, gdzie widzisz wyłącznie sukcesy. Rytuał może pomóc ale moim zdaniem bardziej przez to że przerywa automatyczny ciąg myśli, niż przez jakiś mistyczny mechanizm. Nadaje chwili inną jakość.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@mirta)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1019

@Runolog58 ale czy to nie jest właśnie to co potrzebne? Przerwanie tego automatycznego ciągu? Nie szukam czegoś co zmieni mnie raz na zawsze, tylko czegoś co mogłabym robić regularnie żeby wyhamować te myśli.


Odpowiedz
Wpisy: 669
(@zaklinacz)
Połączone: 2 miesiące temu

Dodam do tego co powiedział Runolog, bo to ważne. W tradycji rytualnej, niezależnie od systemu, powtarzalność jest kluczem. Nie chodzi o jednorazowy spektakularny gest tylko o regularną praktykę, która trwa tygodniami albo miesiącami. dlatego często mówi się o cyklach księżycowych - nie dlatego że księżyc "robi" coś za ciebie, ale dlatego że comiesięczny rytm zmusza do regularności i refleksji co przez ten czas się zmieniło.


Odpowiedz
Wpisy: 190
(@grazynka58)
Połączone: 6 miesięcy temu

A ja mam może głupie pytanie ale - czy takie rytuały trzeba robić samemu, czy można z kimś? Bo mi zawsze łatwiej cokolwiek robić jak ktoś jest obok. Sama odpuszczam po tygodniu.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@ametystka-2)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 232

@Grazynka58 to nie jest głupie pytanie, wręcz przeciwnie. Sama przez długi czas myślałam że rytuały to coś bardzo prywatnego i można je robić tylko solo. Ale potem zaczęłam robić pewne rzeczy z koleżanką - nie razem dokładnie, tylko z wiedzą że ona też to robi, każda u siebie, i to wystarczyło żeby nie odpuścić. Taka forma nieoficjalnej wspólnoty.


Odpowiedz
(@mirta)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1019

@Ametystka.2 o tym nie myślałam. Że można mieć kogoś kto robi to samo ale niekoniecznie obok. ciekawe rozwiązanie.


Odpowiedz
Wpisy: 281
(@wizjoner79)
Połączone: 2 lata temu

Chcę się tu wtrącić bo widzę że rozmowa trochę skręca w kierunku "każdy rytuał jest dobry" a to nie jest takie proste. Jeśli ktoś jest w bardzo złym miejscu psychicznie, skupianie się na własnym bólu podczas rytuału może ten ból wzmocnić zamiast go rozładować. Widziałem ludzi którzy po takich praktykach czuli się gorzej, bo zamiast przetworzyć emocje, tylko je rozgrzebali. Nie mówię że nie warto próbować, ale warto być świadomym tego ryzyka.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@grazynka58)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 190

@Wizjoner79 ale jak to "skupianie się na bólu może go wzmocnić"? no dobra bo trochę mnie to zmroziło. Czyli jeśli robię rytuał i myślę o tym że się porównuję, to mogę sobie zrobić gorzej? Czy dobrze rozumiem?


Odpowiedz
(@wizjoner79)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 281

@Grazynka58 nie chcę straszyć, ale tak, to jest realna możliwość. Jeśli wchodzisz w rytuał w stanie silnego pobudzenia emocjonalnego, bez żadnego zakorzenienia, to możesz tę emocję po prostu nakręcić zamiast ją rozładować. ojej no, Dlatego zawsze mówię że przed jakimkolwiek rytuałem skupionym na problemie warto najpierw się ustabilizować. kilka minut oddechu, uziemienie, cokolwiek co sprowadza cię tu i teraz 😉 Dopiero potem praca z samym tematem.


Odpowiedz
Wpisy: 507
(@eteria)
Połączone: 3 miesiące temu

To co mówi Wizjoner ma sens i dodam coś od siebie. W numerologii często patrzy się na to, w jakiej osobistej wibracji liczbowej ktoś jest w danym roku, bo to wpływa na to czy praca wewnętrzna ma szansę się przebić czy raczej natrafia na opór. Rok 7 na przykład to czas naturalnej introspekcji, więc rytuały związane z samopoznaniem mogą wtedy działać inaczej niż w roku 1, który bardziej sprzyja zewnętrznym zmianom. Nie mówię że to warunkuje wszystko, ale mam wrażenie że ludzie często ignorują ten kontekst.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@galaktyka72)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 140

@Eteria chwila, nie bardzo rozumiem. Chodzi o rok urodzenia czy o aktualny rok kalendarza? Bo słyszałam o numerologii życiowej ale nie wiedziałam że to może wpływać na skuteczność rytuałów.


Odpowiedz
(@eteria)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 507

@Galaktyka72 chodzi o tzw. rok osobisty, czyli liczbę obliczoną z daty urodzenia i aktualnego roku kalendarzowego. Każdy jest w innym cyklu. To nie jest tak że rytuał "nie zadziała" w złym roku, ale opór może być większy i efekty mniej widoczne. Wiele osób się zniechęca właśnie dlatego, że zaczyna praktykę w roku który z natury jest bardziej zamknięty.


Odpowiedz
Wpisy: 1019
Rozpoczynający temat
(@mirta)
Połączone: 2 lata temu

To bardzo interesujące, ale trochę czuję że się gubimy. Wróćmy do początku bo sama tu zapytałam i nie chcę żeby temat uciekł. Moje pytanie było konkretne - czy rytuał może pomóc kiedy ciągle porównujesz się z innymi? I coraz bardziej widzę, że nie ma jednej odpowiedzi, prawda?


Odpowiedz
Wpisy: 669
(@zaklinacz)
Połączone: 2 miesiące temu

Msaz rację Mirto, ale ta "brak jednej odpowiedzi" to nie jest wymijanie pytania. to jest uczciwa odpowiedź. Rytuał może pomóc - ale tylko wtedy gdy jest dopasowany do tego co konkretnie cię blookuje. Samo porównywanie się ma różne korzenie u różnych osób 🙁 Jedna ma zakorzenione poczucie braku wartości, inna działa z lęku przed odrzuceniem, jeszcze inna reaguje na realny brak w życiu. Rytuał dla każdej z nich powinien wyglądać inaczej.


Odpowiedz
Wpisy: 108
(@baltazar90)
Połączone: 3 lata temu

Czytam tę rozmowę i mam takie pytanie, może naiwne - ale czy jest jakaś tradycja albo system, który ma coś konkretnego właśnie na to porównywanie się? Bo słyszałem że szamanizm latynoamerykański ma praktyki związane z "odciążaniem ego", nie wiem czy coś w tym jest.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@runolog58)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 229

@Baltazar90 jest kilka tropów. W tradycji huicholskiej, czyli Wixaritari z Meksyku, jest coś takiego jak praca z "niewidomym zwierciadłem" - chodzi o rytualne ćwiczenia w których celowo patrzysz na siebie bez punktu odniesienia w innych. Ale to nie jest coś co możesz po prostu przeczytać i zastosować, bo te praktyki są osadzone w konkretnym kontekście inicjacyjnym. Natomiast sam koncept jest ciekawy i ma odpowiedniki w różnych tradycjach.


Odpowiedz
Wpisy: 810
(@anahata)
Połączone: 2 miesiące temu

Dodam do tego co powiedział Runolog. W tradycji wedyjskiej jest pojęcie "maya" rozumiane jako złudzenie, które sprawia że ciągle odnosimy siebie do zewnętrznych form. Praca z tym złudzeniem to nie jest jednorazowy rytuał, to raczej systematyczna praktyka uważności połączona z mantrami i pranajamą. Mantra "So Hum" na przykład - dosłownie oznacza "ja jestem tym" - jest używana właśnie do zakorzenienia się we własnej tożsamości, nie w porównaniu z innymi. Nie jako coś magicznego, ale jako regularne przypomnienie.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@niezapominajka_68)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 370

@Anahata a jak się tego używa w praktyce? Bo słyszałam o mantrach ale zawsze wydawało mi się że to bardziej medytacja niż rytuał. Gdzie jest granica między jednym a drugim?


Odpowiedz
(@anahata)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 810

@Niezapominajka_68 to częste pytanie i szczerze mówiąc nie ma ostrej granicy. Mantra staje się rytuałem gdy jest otoczona intencją, powtarzana w określonych warunkach i traktowana jako akt a nie tylko ćwiczenie. Możesz medytować z mantrą i to pozostanie medytacją. Możesz też siadać każdego ranka przy świecy, z konkretnym zamiarem, powtarzać ją określoną liczbę razy i zakończyć konkretnym gestem - i wtedy to staje się rytuałem. Kontekst i intencja robią różnicę.


Odpowiedz
Wpisy: 68
(@lobelia)
Połączone: 2 lata temu

Okej ale jesli mam byc szczera to chyba wlasnie brakuje mi tej intencji. Nie wiem co chce osiagnac. Chce sie porownywac mniej, tak, ale jak to przelozyc na intencje rytualu? To brzmi jak chce byc szczesliwsza co jest oczywiste i bezuzyteczne.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@betalia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2328

@Lobelia a to jest bardzo dobre spostrzeżenie i nie banalizuj tego. Intencja "chcę być szczęśliwsza" jest za szeroka żeby cokolwiek ruszyć. Ale już "chcę przestać mierzyć swoją wartość tym co widzę u innych" to jest konkretna intencja. Albo jeszcze lepiej: "chcę zauważać własne życie bez natychmiastowego odnoszenia go do cudzego". Im bardziej precyzyjnie to sformułujesz, tym łatwiej zbudować wokół tego rytuał.


Odpowiedz
(@mirta)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1019

@Betalia i tu mam pytanie praktyczne - czy tę intencję formułuje się przed rytuałem, w trakcie, czy to jest coś co dojrzewa w głowie zanim w ogóle zaczniemy cokolwiek robić?


Odpowiedz
Wpisy: 2328
(@betalia)
Połączone: 2 lata temu

różnie to bywa. Niektórzy potrzebują najpierw usiąść i przez kilka dni pisać, zanim intencja wyjdzie na wierzch. Inni wiedzą od razu. Ale w praktyce - intencja powinna być gotowa zanim zaczniesz rytuał, bo inaczej robisz coś bez kierunku. Nie musi być idealna, nie musi być poetycka, ale musi być twoja i szczera.


Odpowiedz
Wpisy: 639
(@heliotrop)
Połączone: 1 miesiąc temu

Chcę tu coś dodać bo widzę że rozmowa krąży wokół intencji, ale nikt nie powiedział nic o przedmiotach i ich roli. Przy pracy z porównywaniem się z innymi, są tradycje w których używa się lustra - ale nie po to żeby na siebie patrzeć, tylko żeby fizycznie "odesłać" energię porównania. Techniki pracy z lustrem mają długą historię choćby w folklorze słowiańskim i w praktykach hoodoo. wiesz co lustro zasłonięte lub odwrócone symbolizuje zamknięcie zewnętrznego spojrzenia. to nie jest jakiś wymyślony trik, to jest bardzo stara symbolika.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@telesfor)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 110

@Heliotrop to ciekawe, bo ja pracuję raczej z kamieniami niż z lustrami, ale to co opisujesz ma podobny mechanizm - fizyczny przedmiot jako punkt skupienia dla intencji. oj tam, mam pytanie - czy jest jakiś konkretny moment np. nów czy pełnia, który tradycyjnie wiązał się z taką pracą z lustrem?


Odpowiedz
(@heliotrop)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 639

@Telesfor w folklorze słowiańskim i szerzej w tradycjach europejskich lustro i praca z nim często wiązała się z nowiem, bo nów to czas zamykania, cofania, kończenia cykli. Pełnia jest bardziej do wzmacniania i kulminacji. Jeśli ktoś chce pracować z tematem porównywania - czyli de facto odpuszczać pewien nawyk myślowy - to nów jest logicznym wyborem. Ale nie traktowałbym tego jako żelazną regułę, bo kontekst osobisty też ma znaczenie.


Odpowiedz
Wpisy: 53
(@zanetta76)
Połączone: 2 lata temu

o matko czytam tę rozmowę od dłuższego czasu i mam takie zwykłe pytanie - czy ktoś z piszących tu faktycznie zrobił jakiś rytuał związany z tym tematem, czyli tym porównywaniem się? Nie teoretycznie, ale naprawdę? Bo czuję że rozmowa jest bardzo mądra ale chciałabym usłyszeć coś z życia.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ametystka-2)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 232

@Zanetta76 ja robiłam. Pisałam o tym wyżej przy koleżance. Konkretnie robiłam rytuał przy nowie, który polegał na wypisaniu na małych kartkach sytuacji, w których się porównywałam i tego co wtedy czułam. Potem każdą kartkę złożyłam i zakopałam w ziemi w doniczce z rośliną. Nie spaliłam bo ogień mi się nie podoba do tej pracy, wiem że to niestandardowe. I wiem co powiecie - to mogło być placebo. Ale przez jakiś czas po tym naprawdę rzadziej wpadałam w ten tryb. Może dlatego że sam akt pisania zmusił mnie do nazwania konkretnych sytuacji, nie ogólnego "ja się porównuję".


Odpowiedz
Wpisy: 232
(@ametystka-2)
Połączone: 9 miesięcy temu

Właśnie, bo mnie też pytano wcześniej jak to wyglądało. Zakopałam te kartki przy nowie i szczerze - przez pierwsze dni nic się nie działo. Ale po jakimś tygodniu zauważyłam, że przestałam odruchowo zaglądać na Instagram żeby sprawdzić co u koleżanek. Nie wiem czy to rytuał, czy samo pisanie tych kartek coś uruchomiło. Bo to pisanie było naprawdę nieprzyjemne - musiałam być konkretna, czyli zamiast "porównuję się" pisałam "widziałam zdjęcie Kasi z wakacji i poczułam że moje życie jest nic niewarte". I to boli bardziej niż ogólne "mam problem z porównywaniem".


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@zanetta76)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 53

@Ametystka.2 czyli to pisanie właściwie zadziałało jak coś w rodzaju przyznania się? Bo to co opisujesz - że musiałaś być konkretna - to brzmi jak coś co samo w sobie mogło zmienić perspektywę, jeszcze przed zakopaniem. Zastanawiam się czy rytuał tutaj był potrzebny czy wystarczyłoby samo ćwiczenie z pisaniem.


Odpowiedz
(@ametystka-2)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 232

@Zanetta76 i tu jest dobre pytanie, bo sama się nad tym zastanawiałam. hmm, myślę że zakopanie dodało coś, co samo pisanie by nie dało - zamknięcie. To nie brzmi może poważnie, ale kiedy zakopałam te kartki, naprawdę poczułam że coś zostawiłam 🙂 Jak wyrzuciłabyś je do śmietnika, to nie to samo. Może to autosugestia, ale ta fizyczna czynność coś zmieniła.


Odpowiedz
Wpisy: 68
(@lobelia)
Połączone: 2 lata temu

Słucham i mysle ze chodzi o ten element symbolicznego "pozbycia sie". Psycholodzy zreszta mowia ze gesty fizyczne pomagaja w zamknieciu emocjonalnym - jest nawet badanie z Yale chyba, ze ludzie ktorzy fizycznie "wyrzucali" swoje mysli na papierze i potem wyrzucali kartke, latwiej puszczali negatywne mysli. Wiec moze rytuał tutaj po prostu robi to samo, ale w sposob ktory jest bardziej osobisty i zamierzony.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@zaklinacz)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 669

@Lobelia to co przywołujesz jest istotne, ale uważam że sprowadzanie rytuału do mechanizmu psychologicznego to skrót, który coś gubi. bo jeśli to tylko psychologia, to po co w ogóle mówić o rytuałach - wystarczyłaby terapia poznawcza 😀 Rytuał działa też na innych poziomach, niekoniecznie mierzalnych badaniami. Nie mówię że te badania są złe, mówię że to nie jest pelna odpowiedź.


Odpowiedz
(@baltazar90)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 108

@Zaklinacz ale co konkretnie tracisz jeśli to wyjaśnisz psychologicznie? Szczerze pytam, bo nie rozumiem tego argumentu. Czy rytuał przestaje działać jeśli wiemy dlaczego działa?


Odpowiedz
(@zaklinacz)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 669

@Baltazar90 nie przestaje działać, ale pytanie o to "dlaczego" jest inne w zależności od tego skąd patrzysz. Psychologia powie: bo zmieniasz wzorzec myślenia przez działanie symboliczne. Tradycja magiczna powie: bo kierujesz intencję w określony sposób i angażujesz poziomy inne niż umysł racjonalny. Obie odpowiedzi mogą być prawdziwe jednocześnie. Problem jest wtedy gdy ktoś mówi, że jedna odpowiedź wyklucza drugą.


Odpowiedz
Wpisy: 229
(@runolog58)
Połączone: 2 lata temu

oj, dorzucę tu coś z trochę innej strony. W tradycji nordyckiej jest pojęcie "utiseta", czyli dosłownie "siedzenie na zewnątrz" - praktyka polegająca na spędzaniu nocy w odosobnieniu, często na grobie przodka albo w miejscu uważanym za przejście między światami. Celem było uzyskanie wglądu, nie w sensie mistycznym koniecznie ale w sensie zobaczenia siebie bez codziennego hałasu. I to co opisuje Ametystka z tym pisaniem ma podobny rdzeń - zmuszasz się do konfrontacji bez uciekania.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@mirta)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1019

@Runolog58 ale ta nordycka praktyka brzmi dosyć ekstremalne jak na kogoś kto dopiero zaczyna z tym tematem. wiesz co czy jest coś bardziej dostępnego, co ma podobny efekt? bo ja nie jestem gotowa siedzieć nocą na cmentarzu, żeby przestać porównywać się z innymi.


Odpowiedz
Wpisy: 229
(@runolog58)
Połączone: 2 lata temu

nie musiałabyś. Wspomniałem to żeby pokazać że ten mechanizm - celowe odosobnienie i konfrontacja z sobą - pojawia się w bardzo różnych tradycjach. W praktyce możesz to zrobić dużo prościej. Wyłącz telefon, zostań sama w jednym pomieszczeniu przez godzinę, bez muzyki, bez czegokolwiek. To już jest forma tej samej zasady. Rytuał nie musi być teatralny żeby działał.


Odpowiedz
Wpisy: 140
(@galaktyka72)
Połączone: 2 lata temu

Właśnie to mnie zastanawia. Bo słyszę dwie rzeczy naraz - z jednej strony że rytuał to coś więcej niż psychologia, z drugiej że wystarczy godzina w ciszy. To gdzie jest ta granica między zwykłą refleksją a rytuałem? Czy to jest sprawa intencji, czy musi być jeszcze coś innego?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@betalia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2328

@Galaktyka72 intencja jest kluczowa, ale to nie wszystko. Rytuał to intencja plus forma, czyli ta konkretna sekwencja czynności, którą wykonujesz świadomie. Kiedy siedzisz w ciszy i myślisz sobie "fajnie byłoby mniej się porównywać", to jest refleksja. Kiedy gaszoną świecę traktujesz jako zamknięcie czegoś, piszesz konkretne zdania i zakopujesz je - to jest rytuał. Ta forma robi różnicę bo angażuje ciało i zmysły, nie tylko myślenie.


Odpowiedz
Wpisy: 255
(@helenka51)
Połączone: 3 miesiące temu

Przepraszam ze sie wtrącam ale mi chodzi po głowie - co jeśli ktos nie wie co zakopac albo spalic? Bo ta Ametystka wiedziałą ze to bedie kartki, ale skąd sie wie ze to dobry wybor a nie inny przedmiot? Czy mozna popełnic bład w tym co sie wybierze?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@heliotrop)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 639

@Helenka51 nie ma tu jednej zasady, ale jest pewna logika. Wybierasz formę, która ma dla ciebie sens. Kartki mają sens bo piszesz słowami, które są nośnikiem treści. Gdyby ktoś bardziej pracował z obrazami, mógłby narysowac. Gdyby bardziej ze smakiem czy zapachem, użyłby czegoś innego. Błąd byłby gdybyś wybrała coś całkowicie obojętnego, bez żadnego połączenia z tematem. Forma musi tworzyć pomost między tym co chcesz zmienić a czynnością którą wykonujesz.


Odpowiedz
(@anahata)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 810

@Heliotrop Nawiążę do tego co powiedział , bo myślę że jest jeszcze jeden element który tu ginie. przy porównywaniu się z innymi, praca z korzeniem jest ważniejsza niż praca z objawem. czwarta czakra, czyli Anahata właśnie, to centrum miłości i akceptacji - ale też miejsce gdzie przechowujemy rany z relacji. Jeśli porównywanie wynika z przekonania że jesteś mniej warta niż inni, to rytuał skierowany tylko na "przestać się porównywać" jest jak leczenie kaszlu nie zapalenia płuc.


Odpowiedz
(@mirta)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1019

@Anahata i jak praktycznie pracować z tą czwartą czakrą? serio, Bo rozumiem logikę, ale nie wiem co konkretnie zrobić.


Odpowiedz
Wpisy: 810
(@anahata)
Połączone: 2 miesiące temu

jest kilka ścieżek. Jedna to praca z kolorem zielonym i różowym - to nie jest dekoracja, kolory mają znaczenie energetyczne w systemie wedyjskim. Możesz nosić je przy sobie, otaczać się nimi podczas praktyki druga to praca z oddechem - konkretnie pranayama zwana anulom vilom, czyli naprzemienny oddech przez nozdrza, który balansuje kanały energetyczne po obu stronach ciała. trzecia to mantra "Yam", która tradycyjnie wiązana jest z tą czakrą. Ale najważniejsze - żadna z tych rzeczy nie zastąpi pytania: skąd w ogóle wzięło się to przekonanie że jestem mniej warta?


Odpowiedz
12 Odpowiedzi
(@zanetta76)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 53

@Anahata To co mówi o korzeniu bardzo do mnie trafia, ale jednocześnie zastanawiam się czy to nie jest wchodzenie na terytorium, gdzie potrzebna jest już pomoc kogoś z zewnątrz, a nie rytuał samodzielny. o matko, nie mówię że rytuały nie działają, ale jeśli korzeń jest głęboko, to czy sama praca rytualna wystarczy?


Odpowiedz
(@znachorka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 805

@Zanetta76 to jest bardzo dobre pytanie i cieszę się że je zadałaś, bo tu często robi się błąd w obie strony. Jedni uważają że rytuał zastąpi terapię, drudzy że terapia zastąpi rytuał. Moje zdanie jest takie, że one mogą działać razem i nie konkurują. Rytuał może otworzyć coś co potem warto przepracować inaczej. Ale bywa też tak, że ktoś przez długie lata pracuje terapeutycznie i nadal nosi w sobie coś, z czym praca symboliczna dociera tam, gdzie analiza nie sięga. Nie mówię że rytuał jest lepszy, mówię że to inne wejście.


Odpowiedz
(@lobelia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 68

@Znachorka no i to jest odpowiedz ktorej szukalam od poczatku tej rozmowy. Ze to nie jest albo-albo. Bo jak pisalam wyzej, sama nie wiem nawet dobrze co mnie blokuje, skad to sie bierze. I chyba przez to trudno mi sformuowac intencje rytualu. Moze najpierw trzeba sie dowiedziec co sie niesie, zanim sie to zakopie?


Odpowiedz
(@galaktyka72)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 140

@Lobelia a ja mam podobnie, że nie wiem skąd to się we mnie bierze i przez to nie wiem co właściwie miałabym puścić w tym rytuale. Jakby problem był mglisty. porównuję się z innymi, wiem że to robię, ale nie potrafię powiedzieć czy to lęk, zazdrość, poczucie że jestem gorsza, czy może coś zupełnie innego. Jak można sformułować intencję rytuału jeśli się nie wie co dokładnie się chce zmienić?


Odpowiedz
(@anahata)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 810

@Galaktyka72 i to jest właśnie ta trudność, która srawia że wiele osób utyka zanim zacznie. Ale powiem ci tak - nie musisz wiedzieć wszystkiego zanim zaczniesz. intencja nie mui być diagnostyczna. no ale nie musisz powiedzieć "chcę przepracować lęk z dzieciństwa wynikający z rywalizacji z rodzeństwem". Wystarczy że wiesz co chcesz czuć. Spokój? Poczucie że wystarczasz? zacznij od tego i zobaczysz co wychodzi w trakcie.


Odpowiedz
(@lobelia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 68

@Anahata Mam pytanie bo chodzi mi po głowie odkąd wspomniana o czwartej czakrze. Czy da sie pracowac z czakrami jesli sie kompletnie nie czuje zadnych energii? Bo ja szczerze mowiac nic nie czuje, zadnych przepływow, żadnych tętnień, nic. Nie wiem czy to dlatego ze jestem zablokowana czy po prostu nie mam do tego predyspozycji.


Odpowiedz
(@anahata)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 810

@Lobelia większość ludzi na początku nic nie czuje i to jest normalne, nie brak predyspozycji. Czucie energii to umiejętność, która się rozwija jak każda inna. Poza tym jest spora różnica między "czuję przepływ energii" a "widzę efekty pracy z czakrą w swoim życiu" - to drugie jest dużo bardziej mierzalne i nie wymaga żadnej specjalnej wrażliwości. Możesz pracować z Anahatą przez afirmacje, przez kolor, przez oddech, przez kontakt z naturą - i obserwować co się zmienia w relacjach, w tym jak traktujesz siebie. energia jest środkiem, nie celem.


Odpowiedz
(@ametystka-2)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 232

@Anahata ja miałam coś podobnego i dlatego to co mówiła o korzeniu naprawdę do mnie trafia. Jak znasz ten moment, ten punkt wyjścia, to masz już coś konkretnego do przepracowania. Ja w swoim rytuale z kartkami napisałam dokładnie o tamtej sytuacji kiedy poczułam się "za mało" po raz pierwszy. Nie ogólnie "chcę przestać się porównywać", tylko bardzo konkretnie o tamtym czasie. I myślę że to właśnie zrobiło różnicę.


Odpowiedz
(@zanetta76)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 53

@Ametystka.2 ale jak to się robi żeby napisać o czymś z przeszłości i żeby to był rytuał a nie po prostu pisanie pamiętnika? To pewnie głupie pytanie ale naprawdę nie wiem czym to się różni.


Odpowiedz
(@betalia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2328

@Zanetta76 to wcale nie jest głupie pytanie. Różnica jest w tym co dzieje się przed, w trakcie i po pisaniu. Pisanie w pamiętniku jest procesem otwartym - piszesz i odkładasz, może wróci jutro, może nie. Pisanie jako część rytuału ma wyraźny początek, środek i koniec. Zapalasz świecę albo robisz cokolwiek co sygnalizuje że wchodzisz w inny tryb. Piszesz z intencją - nie żeby się wyżalić, ale żeby coś puścić lub coś nazwać. A potem zamykasz to fizycznie - zakopujesz, palisz, gdzieś chowasz. Ten akt zamknięcia jest tym co odróżnia rytuał od dziennika.


Odpowiedz
(@niezapominajka_68)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 370

@Betalia ehh Dodałabym do tego co pisze, że intencja wypowiedziana na głos też robi dużą różnicę. Nie wiem skąd to się bierze ale coś w tym jest że powiedzenie tego głośno, nawet tylko do siebie w pustym pokoju, sprawia że to staje się bardziej rzeczywiste. Jakby ciało inaczej to przyjmuje niż gdy tylko myślisz.


Odpowiedz
(@runolog58)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 229

@Niezapominajka_68 to jest bardzo stara zasada. W tradycjach oralnych, zanim istniało pismo słowo wypowiedziane było działaniem, nie tylko komunikatem. Galdr w tradycji nordyckiej to dosłownie śpiewana magia, gdzie sam dźwięk miał być nośnikiem intencji w językach semickich rdzeń słowa "słowo" i "rzecz" jest często ten sam. Nie piszę tego żeby komplikować, tylko żeby pokazać że intuicja Niezapominajki ma głębsze korzenie niż się może wydawać.


Odpowiedz
Strona 1 / 2
Udostępnij: