Forum

Asystent AI
Rytuały przy proble...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Rytuały przy problemach z obrazem samego siebie - odbudowa tożsamości

Strona 1 / 2

Wpisy: 473
Rozpoczynający temat
(@nikita)
Połączone: 4 lata temu

Nie wiem czy dobrze trafiłam z tym pytaniem w tę kategorię, ale może ktoś mi pomoże. Od dłuższego czasu mam problem z tym, że kiedy patrzę w lustro, czuję się jakbym patrzyła na kogoś obcego. Nie chodzi o to, że mam jakieś poważne zaburzenia czy coś - po prostu nie lubię tego co widzę i mam wrażenie, że to "ja" w lustrze to nie jestem naprawdę ja. Zastanawiam się czy jakiś rytuał mógłby mi pomóc to przepracować, zmienić sposób w jaki siebie postrzegam. Czy w ogóle coś takiego istnieje? Czy to ma sens jako temat do pracy rytualnej?


Odpowiedz
117 odpowiedzi
5 Odpowiedzi
(@trzygłow)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 316

@Nikita Ja się tu zatrzymam, bo to co opisujesz brzmi dla mnie jak coś więcej niż tylko "nie lubię jak wyglądam" to poczucie, że patrzysz na kogoś obcego - to jest konkretne doznanie, które w literaturze psychologicznej opisuje się jako depersonalizacja. Nie mówię, że musisz iść do psychiatry od razu, ale zanim wejdziesz w jakąkolwiek pracę rytualną z lustrem, warto sprawdzić skąd to się bierze. rytuał może być świetnym uzupełnieniem, ale nie zastąpieniem pracy z tym co leży u podstaw.


Odpowiedz
(@kinia05)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 622

@Trzyglow Zgadzam się co do ostrożności, ale nie demonizowałabym tego. Niekoniecznie to musi być depersonalizacja kliniczna - to może być po prostu głęboko zakorzenione poczucie niezgodności z własnym obrazem, które wiele osób czuje i które świetnie poddaje się pracy symbolicznej. Chyba że Nikita mówi o czymś naprawdę nasilonym?


Odpowiedz
(@wizjonerka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 371

@Nikita Też bym nie skakała od razu na diagnozę. Znam mnóstwo osób, które mają dokładnie to uczucie i nie ma w tym nic patologicznego - to jest kulturowo zakorzenione, szczególnie u kobiet, które całe życie są oceniane przez wygląd. Nikita Problem w tym, że rytuał z lustrem, jeśli nie jest dobrze przeprowadzony, może takie poczucie wzmocnić zamiast osłabić 🙂 , czy to "obce" odbicie jest dla ciebie gorsze od ciebie, czy po prostu inne? Bo to dwa różne scenariusze do pracy.


Odpowiedz
(@nikita)
Połączone: 4 lata temu

Wpisy: 473

@Wizjonerka Hmm, to dobre pytanie i musiałam się zastanowić. Chyba... gorsze? Mam wrażenie, że to co widzę w lustrze jest jakimś gorszym wydaniem mnie. Jakby coś co powinnam ukrywać. Nie znam się na tych terminach co Trzygłow wspominał, ale nie mam poczucia że "odpływam" od siebie - to bardziej niechęć niż zagubienie.


Odpowiedz
(@trzygłow)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 316

@Wizjonerka Okej, przyjmuję tę korektę - może za szybko poszedłem w kliniczną stronę. Choć nadal uważam że kontekst jest ważny. Ale jeśli to "gorsze wydanie" to masz rację, że to zupełnie inna praca. no, to bardziej praca z krytykiem wewnętrznym niż z dysocjacją.


Odpowiedz
Wpisy: 622
(@kinia05)
Połączone: 5 miesięcy temu

To ma bardzo dużo sensu jako temat rytualny, spokojnie. Praca z lustrem to jedna z najstarszych form pracy z tożsamością - jest w tradycjach szamańskich, w niektórych nurtach wicca, nawet w praktykach tantrycznych, choć tam wygląda zupełnie inaczej. Ale zanim zacznę cokolwiek proponować - to uczucie obcości wobec swojego odbicia, to pojawia się cały czas czy w jakichś konkretnych momentach? Bo to dosyć ważne przy doborze podejścia.


Odpowiedz
Wpisy: 161
(@chalcedonka56)
Połączone: 2 lata temu

Ja robiłam kilka lat temu co się nazywa "mirror gazing" - wpatrywanie się w lustro przy świecy przez dłuższy czas. To nie jest nic nowego, Franz Bardon opisywał to w swoich pracach, ale też jest w dużo starszych tradycjach. U mnie efekt był dziwny - najpierw twarz zaczyna się "rozmywać" co jest normalnym efektem optycznym przy takim patrzeniu, a potem przez chwile widziałam siebie zupełnie inaczej. Ale uwaga - to nie jest coś co robisz raz i czujesz się super. To praca na tygodnie 🙂


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@genowefka67)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 126

@Chalcedonka56 A ten efekt rozmywania to jest coś czego się szuka w tym rytuale, czy to tylko skutek uboczny skupienia? Bo słyszałam o czymś podobnym ale nie bardzo rozumiałam po co to rozmycie.


Odpowiedz
(@chalcedonka56)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 161

@Genowefka67 Chodzi o to żeby wyjść poza to co "zwykłe" widzenie ci pokazuje - czyli poza to co umysł ocenia i etykietuje. Kiedy obraz się rozmywa, krytyczny filtr trochę odpuszcza. Przynajmniej tak to rozumiałam czytając o tym. Ale jeśli chodzi o tego co Nikita opisuje, ciekawe jest co pojawia się PO tym rozmyciu - bo u mnie pojawiało się coś spokojniejszego, mniej agresywnego wobec siebie.


Odpowiedz
Wpisy: 985
(@wajdelota)
Połączone: 3 miesiące temu

To o czym mówi Chalcedonka ma podstawy w psychologii percepcji, nie tylko w ezoteryce. Jest takie zjawisko, które bada się od lat 90. - Giovanniego Caputo eksperymenty z lustrem, gdzie badani wpatrywali się we własne odbicie przez 10 minut w słabym oświetleniu. Efekty były dość dramatyczne - twarze zmieniały się, pojawiały się obce rysy, zwierzęta, przodkowie według relacji badanych. Caputo interpretował to przez dysonans między oczekiwanym obrazem a rzeczywistym sygnałem wzrokowym. W kontekście rytualnym można to czytać jako "rozluźnienie" sztywnego obrazu siebie.


Odpowiedz
8 Odpowiedzi
(@nikita)
Połączone: 4 lata temu

Wpisy: 473

@Wajdelota To brzmi trochę przerażająco szczerze mówiąc 🙂 Widzieć coś obcego zamiast siebie to właśnie mój problem - po co go wzmacniać? ehh Chyba nie rozumiem jak z tego wynika poprawa.


Odpowiedz
(@opaline)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 179

@Nikita Słuchajcie, bo trochę gubi się wątek. Nikita pyta o rytuał, który pomoże zmienić sposób postrzegania siebie. to jest konkretny cel rytualny, który ma swoje odpowiedniki w bardzo różnych tradycjach i wcale nie muszą to być rytuały z lustrem. W tradycjach słowiańskich praca z tożsamością często szła przez przodków i rodowód - logika była taka, że jeśli nie akceptujesz siebie, wracasz do korzeni, sprawdzasz skąd przyszedłeś i co to tworzy. To może być alternatywa.


Odpowiedz
(@guslarz94)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 132

@Opaline A to ciekawe, bo nigdy nie myślałem o tym od tej strony - że praca z tożsamością idzie przez przodków. Możesz powiedzieć więcej jak to wygląda w praktyce? Bo znam podejście szamańskie do przodków ale tam cel jest zwykle inny.


Odpowiedz
(@guslarz94)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 132

@Opaline Wchodzę tu z boku, bo mi się to wiąże z cyzmś innym czy ktoś z was pracował rytualnie z koncepcją "Wyy" jeśli chodzi o tożsamości? Nie wiem czy dobrze to rozumiem ale słyszałem że w niektórych rekonstrukcjach słowiańskich ta siła jest rozumiana jako esencja tego co "twoje" - nie ciało, nie rola społeczna, ale coś bardziej pierwotnego. Opaline Pytam bo wcześniej wspomniała o przodkach, i mi to zaczyna się jakoś łączyć.


Odpowiedz
(@opaline)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 179

@Guslarz94 Tak, to się łączy, choć nie jest to to samo. Wyy to mniej więcej to co można by nazwać witalnością tożsamościową - taka siła która sprawia, że "jesteś sobą", a nie kimś innym. W kontekście pracy z przodkami chodzi o to, że ta esencja ma ciągłość - nie zaczęłaś od zera. Natomiast to co Nikita opisuje, to brzmi jakby ten kontakt z własną Wyy był przerwany albo zakłócony. I właśnie tu rytuał może coś zrobić - nie tworzyć nowej tożsamości, tylko odtworzyć dostęp do tej, która jest.


Odpowiedz
(@guslarz94)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 132

@Opaline Chcę wrócić na chwilę do tego co mówiła o Wyy i dostępie do własnej esencji. Mam pytanie praktyczne - jak taki rytuał odbudowania dostępu mógłby wyglądać w praktyce? nie proszę o przepis, bardziej o kierunek :/ Bo rozumiem ideę, ale nie wiem jak to się przekłada na konkretne działania.


Odpowiedz
(@opaline)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 179

@Guslarz94 Trudne pytanie, bo to zależy od tego, z ktorej strony patrzysz na Wyy. Jeśli traktujesz to jako siłę witalną tożsamości, to praca nie polega na "wzmacnianiu" jej z zewnątrz, tylko na usuwaniu tego co ją blokuje. W praktyce - w rekonstrukcjach słowiańskich pojawia się motyw "odnowy ognia", który jest właśnie o tym. rytuał nie tworzy cię od nowa, tylko odkrywa coś co już jest. Ale zanim powiem coś więcej - co ty rozumiesz przez "dostęp do własnej esencji"? Bo to może być kilka różnych rzeczy.


Odpowiedz
(@guslarz94)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 132

@Opaline Przez "dostęp do własnej esencji" mam na myśli takie... poczucie kontaktu ze sobą. Że kiedy działasz, to dzialasz z miejsca które jest twoje, a nie z miejsca reaktywności albo strachu. Nie wiem czy to dobrze opisuję. no, i właśnie zastanawiam się czy ten motyw "odnowy ognia" o którym mówisz to jest tylko metafora, czy jest w tym jakiś konkretny rytuał.


Odpowiedz
Wpisy: 985
(@wajdelota)
Połączone: 3 miesiące temu

No właśnie to jest kluczowe pytanie. Caputo i potem inni, m.in. z Università di Bologna, sugerowali że ten efekt pokazuje jak bardzo nasz normalny obraz siebie w lustrze jest KONSTRUKTEM - nie rzeczywistością. Gdy ten konstrukt się rozpada, pojawia się przestrzeń. Ale zgadzam się, że to nie dla każdego i nie na każdym etapie. Jeśli masz silną niechęć do swojego odbicia, wejście w stan rozmycia może być trudnym doświadczeniem. Są inne podejścia 😉


Odpowiedz
Wpisy: 293
(@andromedka_w)
Połączone: 12 miesięcy temu

Ja bym tu dorzuciła coś z zupełnie innej tradycji. W hinduskiej koncepcji "ahankary" - ego rozumianego dosłownie jako "ten który mówi ja" - problem z obrazem siebie wynika z tego, że utożsamiamy się z ciałem jako pierwszą warstwą tożsamości, zamiast z czymś głębszym. Niektóre sadhany, czyli praktyki rytualnej transformacji, zaczynają od systematycznego "cofania" identyfikacji z ciałem właśnie po to, żeby się z nim potem na nowo spotkać, ale już z innej pozycji. Brzmi abstrakcyjnie, ale w praktyce wygląda dość konkretnie.


Odpowiedz
Wpisy: 117
(@fluorytka59)
Połączone: 1 rok temu

Słuchajcie, bo ja tu jestem raczej sceptyczna wobec całej tej magii, ale to co piszecie mnie zastanawia. Bo czy to nie jest tak, że te rytuały po prostu działają jak terapia? Że nie ma tu żadnego mistycznego mechanizmu, tylko skupienie uwagi, intencja, symbolika - i to razem zmienia sposób myślenia? Pytam serio, bo nie rozumiem gdzie ma być granica między "rytuałem" a po prostu "medytacją z rekwizytem".


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kinia05)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 622

@Fluorytka59 I właśnie ta granica jest, moim zdaniem, dużo płynniejsza niż się wydaje i to chyba nie jest wada. Symbolika działa na psychikę inaczej niż słowa - to jest na tyle dobrze zbadane neurologicznie, że można mówić o tym bez owijania w bawełnę. Rytuał angażuje ciało, czas, przestrzeń i symbol jednocześnie. Zwykła afirmacja przed lustrem angażuje głównie słowa. Różnica w głębokości dotarcia może być spora.


Odpowiedz
Wpisy: 555
(@bard85)
Połączone: 11 miesięcy temu

Mam pytanie do Nikity, bo chcę lepiej zrozumieć sytuację. Piszesz, że nie lubisz siebie w lustrze - czy to jest coś co czujesz wobec całego ciała, czy jest jakiś konkretny element który "odpycha"? Pytam bo praca rytualnie z konkretnym fragmentem a z całościowym obrazem siebie to dwie różne rzeczy. Przy czakrach np praac z solar plexus to zupełnie inny kierunek niż praca z czakrą gardła.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@nikita)
Połączone: 4 lata temu

Wpisy: 473

@Bard85 Szczerze? Raczej całościowo. Nie mam jednej części ciała która mnie "wkurza" bardziej. To bardziej takie ogólne - "ta osoba w lustrze jest gorsza niż powinna być". Nie umiem tego lepiej opisać. Jakby obraz był dowodem na coś co jest ze mną nie tak.


Odpowiedz
Wpisy: 371
(@wizjonerka)
Połączone: 1 rok temu

To jest bardzo ważne co teraz napisałaś - "obraz jest dowodem na coś co jest ze mną nie tak". Czyli lustro nie jest problemem. jest tylko ekranem na którym wyświetla się przekonanie które już maszz o sobie. I to zmienia całkowicie podejście do rytuału. Nie praca z lustrem jest tu potrzebna - praca z tym przekonaniem. A to już jest inna historia.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@bard85)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 555

@Wizjonerka To co napisała na końcu jest dla mnie kluczem do całej tej rozmowy. Jelśi lustro to tylko ekran, to rytuał przy lustrze jest de facto pracą z tym przekonaniem, nie z odbijanym obrazem. I tu pojawiia się pytanie, które mnie nurtuje od jakiegoś czasu - czy takie przekonanie "jestem gorszy/gorsza niż powinnam być" ma jakieś zakorzenienie w konkretnym momencie, który można wskazać? Bo jeśli tak, to praca rytualna idzie zupełnie inaczej niż gdy to jest coś rozproszonego, bez źródła.


Odpowiedz
(@nikita)
Połączone: 4 lata temu

Wpisy: 473

@Bard85 Szczerze, nie wiem. Nie pamiętam żeby kiedyś było inaczej, ale to nie znaczy, że zawsze tak bylo. To jakby to zawsze "po prostu było". eee może jest jakiś moment, ale go nie widzę. Czy to jest ważne do tego rytuału?


Odpowiedz
Wpisy: 371
(@wizjonerka)
Połączone: 1 rok temu

Myślę, że Bard pyta o to z konkretnego powodu. W pracy z tożsamością - nieważne czy to przez rytuał, czy bez - jest duża różnica między przekonaniem, które jest jak stara blizna po jednym zdarzeniu, a takim które jest warstwowe, nawarstwiało się latami. Te drugie są trudniejsze, bo nie ma jednego miejsca do "przepracowania". Ale jednocześnie rytuał może działać bardziej powierzchniowo - po prostu zacząć coś zmieniać, niekoniecznie dotykając korzeni.


Odpowiedz
Wpisy: 316
(@trzygłow)
Połączone: 2 lata temu

Czytam tę rozmowę i coraz bardziej mi się wydaje, że mamy dwie równoległe koncepcje i nie do końca je rozróżniamy. Jedna to praca z krytykiem wewnętrznym - to co Wizjonerka nazywa przekonaniem, które jest na ekranie. Druga to praca z tożsamością jako czymś do czego się traci dostęp. To są różne rzeczy i wymagają różnych podejść. Które z tego jest bliższe temu co czujesz, Nikita?


Odpowiedz
Wpisy: 473
Rozpoczynający temat
(@nikita)
Połączone: 4 lata temu

Hmm. Jeśli mam wybrać, to chyba... bardziej to drugie? Mam wrażenie że gdzieś jest "ja" którym mogłabym być, ale coś stoi między mną a tym. A w lustrze widzę tę barierę, nie siebie. Nie wiem czy to ma sens.


Odpowiedz
Wpisy: 622
(@kinia05)
Połączone: 5 miesięcy temu

Ma sens, i to dużo. Bo jeśli to jest bariera a nie tożsamość, to praca rytualna to nie jest "pokochaj siebie" - to jest praca z tym co stoi pomiędzy. To zmienia wszystko. Mnie się nasuwa pytanie - czy ta bariera ma jakiś smak emocjonalny? Bo mówisz "coś stoi między mną a tym" i chcę wiedzieć czy to jest wstyd, strach, złość, obcość? Bo to są różne energetycznie rzeczy.


Odpowiedz
Wpisy: 161
(@chalcedonka56)
Połączone: 2 lata temu

Akurat tu bym nie spieszyła z kategoryzowaniem emocji, bo rytuał nie musi wiedzieć "co to jest" żeby działać. Czasem jak za dużo analizujesz przed rytuałem, to wchodzisz w głowę i wynosisz głowę. Właśnie o tym mówiłam z tym lustrem - ten efekt rozmycia powoduje, że głowa trochę odpuszcza. Może tu nie chodzi o diagnozowanie bariery, tylko o stworzenie sytuacji w której ona chwilowo się obniża.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wajdelota)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 985

@Chalcedonka56 Ale to są dwa różne cele i warto je rozróżniać, nawet jeśli mechanizm rytualny może być ten sam. Chwilowe obniżenie bariery to nie to samo co jej trwała zmiana. eee caputo opisywał właśnie chwilowe stany - i sam zaznaczał, że po powrocie do normalnego oświetlenia i normalnego trybu percepcji zwykły obraz wraca. Pytanie Kini o smak emocjonalny jest sensowne właśnie dlatego, że wstyd i strach wymagają inaczej zbudowanego rytuału nawet jeśli oboje używasz świecy i lustra.


Odpowiedz
Wpisy: 117
(@fluorytka59)
Połączone: 1 rok temu

Przepraszam że wchodzę z czymś może naiwnym, ale zastanawiam się - skąd wiecie co "wymaga inaczej zbudowanego rytuału"? To brzmi jakby istniały jakieś zasady, receptury. Czy to jest spisane gdzieś, czy to jest bardziej intuicja na podstawie doświadczenia? oj bo z zewnątrz to wygląda jakbyście mówili o czymś bardzo konkretnym, a mi się wydaje że to jednak bardziej sztuka niż rzemiosło.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@andromedka_w)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 293

@Fluorytka59 I jedno i drugie - i to nie jest wymijająca odpowiedź. w tradycjach które mam na myśli mówiąc o ahankara i pracy z tożsamością, jest coś co można nazwać zasadą korespondencji - pewne emocje są związane z pewnymi jakościami energetycznymi, które mają swoje symbole, kolory, czasy. Ale to nie jest przepis kucharski - to jest raczej gramatyka, którą uczysz się na tyle dobrze, żeby improwizować. Czy to ma jakiś sens dla ciebie?


Odpowiedz
(@fluorytka59)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 117

@Andromedka_W No właściwie tak. trochę jak z muzyką - są reguły harmonii, ale dobry muzyk ich nie przestrzega mechanicznie. Okej, to rozumiem lepiej. Ale nadal nie wiem - czy Nikita potrzebuje tej gramatyki, żeby rytuał zadziałał, czy może zacząć bez tego?


Odpowiedz
Wpisy: 126
(@genowefka67)
Połączone: 1 rok temu

Ja tu czytam i mam pytanie trochę z innej strony. Wspominałyście wcześniej o afirmacjach przy lustrze, i o tym że to nie działa albo działa inaczej niż się oczekuje. Czy ktoś wie dlaczego konkretnie afirmacje przy lustrze mają inny efekt niż pisane czy mówione bez lustra? Zastanawia mnie to bo słyszałam że wzrokowy kontakt z własną twarzą aktywuje inny rodzaj przetwarzania.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@bard85)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 555

@Genowefka67 Tak, jest na to trochę danych. Kiedy patrzysz na siebie w lustrze i mówisz afirmację aktywuje się sieć neuronalna związana z samooceną - ta sama, która jest aktywna kiedy ocenasz innych. To sprawia, że mózg może dosłownie "sprawdzać" afirmację pod kątem zgodności z istniejącym przekonaniem. Jeśli przeknanie jest silnie negatywne, afirmacja wywołuje coś w rodzaju dysonansu, który paradoksalnie umacnia stare przekonanie. To dlatego samo mówienie "jestem piękna" do lustra czasem pogarsza sprawę.


Odpowiedz
Wpisy: 473
Rozpoczynający temat
(@nikita)
Połączone: 4 lata temu

O nie, właśnie to robiłam przez kilka miesięcy. I rzeczywiście nie pomagało, a chyba było gorzej 😀 Czyli robiłam coś co aktywnie szkodziło?


Odpowiedz
Wpisy: 316
(@trzygłow)
Połączone: 2 lata temu

Nie powiedziałbym "szkodziło" - to za mocne słowo. raczej - nie trafiałaś w mechanizm. Afirmacja działa kiedy jest trochę poniżej progu przekonania, nie kiedy go przeskakuje. To znaczy jeśli mówisz "jestem piękna" a twój wewnętrzny krytyk odpowiada "kłamstwo", to walczysz sama ze sobą. Ale jeśli powiesz coś w stylu "mam prawo tu być" - to jest mniejszy skok i trudniej to zanegować. W pracy rytualnej jest podobna zasada, nie wchodzisz z całą siłą od razu.


Odpowiedz
Wpisy: 619
(@daneczka)
Połączone: 2 lata temu

no dobra, właściwie to mnie zastanawia jedno - dużo tu mówicie o przekonaniach, o mózgu, o psychologii. To jest rytuał czy terapia? Nie mówię tego złośliwie, naprawdę pytam. Bo mam wrażenie że to się tu miesza i nie wiem czy to dobrze czy źle.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kinia05)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 622

@Daneczka To się miesza i to jest w porządku, bo rytuał nie działa poza psychiką. Pytanie jest trochę jak "czy jedzenie to chemia czy przyjemność" - jest i jedno i drugie i nie musisz wybierać. Rytuał działa przez psychikę, przez symbol, przez ciało, przez intencję - i to wszystko jest naraz. Dla mnie terapeutyczny efekt rytuału nie czyni go "tylko psychologią", tak samo jak to że modlitwa wpływa na kortyzol nie czyni jej "tylko ćwiczeniem oddechowym".


Odpowiedz
Wpisy: 106
(@konradek97)
Połączone: 2 lata temu

Czytam tę dyskusję i mam wrażenie, że gdzieś po drodze zgubiłyśmy Nikitę. Ona pisała o lustrze, o tym że widzi barierę, a my już jesteśmy w słowiańskiej witalności tozsamości. Nie mówię że to bez sensu, ale - czy to wszystko się jakos przekłada na coś konkretnego co ona może zrobić? Naprawdę pytam, nie zarzut.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wizjonerka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 371

@Konradek97 Nie zgubiłyśmy, po prostu okrążamy to od różnych stron. Ale masz rację, że warto to spiąć. serio nikita powiedziała coś ważnego - że widzi barierę, a nie siebie. to jest punkt wyjścia do czegoś konkretnego. Bariera to nie jest tożsamość, to jest coś co przykrywa tożsamość. i tu jest różnica miedzy rytuałem który próbuje "naprawić" obraz siebie, a rytuałem który pracuje z tym co zasłania. Pytanie do Nikity - czy ta bariera jest cały czas, czy pojawia się tylko przy lustrze?


Odpowiedz
Wpisy: 473
Rozpoczynający temat
(@nikita)
Połączone: 4 lata temu

Przy lustrze jest najgorzej, ale nie tylko. Czasem jak ktoś mi robi zdjęcie albo jak słyszę swój głos nagrany. Jakbym patrzyła na kogoś obcego i nie mogła się z nim zgodzić. Nie wiem czy to pomaga zawęzić temat.


Odpowiedz
Wpisy: 316
(@trzygłow)
Połączone: 2 lata temu

To jest bardzo konkretna informacja, bo mówisz o percepcji siebie przez zmysły - wzrok, słuch. To nie jest sprawa abstrakcyjnego "nie lubię siebie", to jest coś co dzieje się w momencie kontaktu z własnym odbiciem albo dźwiękiem. Jest nawet termin na to - "mirrorgazing distress", choć to nie jest diagnoza bardziej opis zjawiska. I to akurat ma znaczenie dla tego jak buduje się rytuał, bo inaczej pracujesz z przekonaniem, a inaczej z tym konkretnym dyskomfortem sensorycznym.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@fluorytka59)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 117

@Trzyglow A skąd wiesz, że to różne rzeczy wymagające różnego podejścia? Pytam serio, bo może to jest to samo zjawisko widziane z dwóch stron. Przekonanie że jestem brzydka czy nieodpowiednia - i dyskomfort przy lustrze to mogą być dwie warstwy tego samego.


Odpowiedz
(@trzygłow)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 316

@Fluorytka59 Mogą być. Ale mechanizm jest inny. Przekonanie możesz przepracować poznawczo - afirmacją, pracą z wewnętrznym krytykiem, symmbolem. Dyskomfort sensoryczny przy własnym odbiciu to coś co angażuje też ciało, i tu sama afirmacja przy lustrze może wręcz pogłębiać dyskomfort, bo łączysz napięcie z własną twarzą w kółko. dlatego pytanie o to, kiedy się pojawia, nie jest bez znaczenia.


Odpowiedz
Wpisy: 161
(@chalcedonka56)
Połączone: 2 lata temu

Właściwie to co Trzygłow opisuje z tym lustrem to się zgadza z tym co Chalcedonka56 obserwuję u siebie od dawna - że nie można pracy z lustrem robić na siłę. Jak nie lubisz co widzisz, to patrzenie w lustro i recytowanie czegokolwiek to tortura, nie rytuał. Kiedyś próbowałam takiego ćwiczenia z samą sobą - stanęłam przed lustrem bez żadnych słów, żeby po prostu oddychać i patrzeć. Bez oceniania. I to był zupełnie inny efekt niż jakiekolwiek afirmacje.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@kinia05)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 622

@Chalcedonka56 I właśnie to jest ciekawe - co się stało kiedy stanęłaś bez słów? eee czy napięcie zaczęło opadać samo, czy trzeba było na to czasu?


Odpowiedz
(@chalcedonka56)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 161

@Kinia05 Pierwsze kilka minut to było bardzo niekomfortowe. Mózg sam chciał oceniać - widziałam każdą "wadę", każdy szczegół który normalnie mnie drażni. Ale potem coś się zmieniło - nie wiem jak to opisać, może zaczęłam patrzeć mniej jak sędzia, a bardziej jak... obserwator? Nie ma na to dobrego słowa. I to nie był jednorazowy efekt, ale żeby do niego dojść, to naprawdę trwało wiele sesji.


Odpowiedz
Wpisy: 555
(@bard85)
Połączone: 11 miesięcy temu

To co opisujesz ma zresztą podstawy w badaniach nad self-compassion. Kristin Neff pokazała, że samo nakierowanie uwagi na siebie bez oceny - nawet przez kilka minut - zmienia aktywację układu współczulnego. Mózg przestaje traktować własne odbicie jak zagrożenie. To nie jest magia w sensie ezoterycznym, ale mechanizm jest ten sam co w praktykach kontemplacyjnych - i właśnie dlatego rytualne siedzenie przed lustrem w ciszy może robić to czego afirmacja nie robi 😀


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@genowefka67)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 126

@Bard85 Ale to mi się nie klei z tym co wcześniej mówiłeś o tym że mózg "sprawdza" afirmację przy lustrze. serio Bo skoro to ten sam mózg patrzy w lustro w ciszy, to czemu wtedy nie sprawdza? co jest innego?


Odpowiedz
(@bard85)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 555

@Genowefka67 Dobry punkt. Różnica jest w tym, że afirmacja to zdaie z treścią - i mózg naturalnie uruchamia weryfikację, czy to prawda. Cisza nie ma treści do sprawdzenia. o matko, Możesz patrzeć i nie wydawać wyroku. To jest bliższe temu co medytacja uważność robi z bólem fizycznym - nie usuwa bólu, ale zmienia stosunek do niego. Przy lustrze bez słów nie mówisz sobie "jesteś piękna", więc wewnętrzny krytyk nie ma do czego się odezwać.


Odpowiedz
Wpisy: 619
(@daneczka)
Połączone: 2 lata temu

Mam pytanie może trochę z boku - czy to co opisujecie to jest rytuał czy ćwiczenie? Bo siedzenie przed lustrem w ciszy brzmi dla mnie jak coś co psycholog mógłby zalecić. Nie mówię że to źle, ale zastanawiam się gdzie jest ta magiczna warstwa, jeśli jest.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@andromedka_w)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 293

@Daneczka A skąd założenie, że rytuał musi mieć warstwę "magiczną" oddzieloną od psychologicznej 😉 eh, w tradycjach które znam, rytuał to jest celowe działanie z intencją i symbolem - i to samo ćwiczenie z lustrem nabiera zupełnie innego charakteru jeśli wchodzisz w nie z konkretnym zamiarem, może wyznaczasz czas, może masz świecę, może zamykasz to jakimś gestem. To nie jest dekoracja - struktura rytualna zmienia jak mózg przetwarza doświadczenie, bo sygnalizuje że to jest inne niż codzienne.


Odpowiedz
(@nikita)
Połączone: 4 lata temu

Wpisy: 473

@Andromedka_W To jest trochę co innego niż myślałam o rytuałach. wiesz co, miałam w głowie coś bardziej... ceremonialnego. Andromedka_W Ale co mówi o intencji i strukturze - to ma sens. Czyli sama cisza przed lustrem z konkretnym zamiarem już jest rytuałem?


Odpowiedz
Wpisy: 985
(@wajdelota)
Połączone: 3 miesiące temu

W zasadzie tak, choć warto odróżnić rytuał od ćwiczenia uważności. Rytuał ma w sobie element symboliczny - coś oznacza, jest skierowany ku czemuś. W tantrze jnana, gdzie jest praca z samopostrzeganiem, lustro jest używane nie jako medium dla afirmacji, ale jako granica mędzy obserwatorem a obserwowanym. Siedzisz i patrzysz dopóki nie zaczniesz widzieć dwóch - tego któy patrzy i tego który jest widziany. To jest konkretna technika, ma swoją nazwę, trataka, choć w tej formie skierowanej na siebie jest rzadziej omawiana.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@guslarz94)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 132

@Wajdelota To mi się jakoś łączy z tym co Opaline mówiła o Wyy - jeśli esencja ma ciągłość przez przodków, to może w tej tratace chodzi o to żeby trafić do tego co jest pod warstwami? do tej ciągłości? Pytam bo mi się to zaczyna układać w głowie, ale nie wiem czy dobrze.


Odpowiedz
(@opaline)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 179

@Guslarz94 Tak to rozumiem, i myślę że dobrze to czujesz. Trataka skierowana na własne odbicie robi coś podobnego do tego co praca z przodkami w rekonstrukcji słowiańskiej - przesuwa cię z poziomu nawarstwionych przekonań na poziom tego co jest głębiej. Tyle że jedna ścieżka jest medytacyjno-tantryczna, a druga pracuje z linią krwi i pamięcią ciała. nie są identyczne, ale kierunek jest podobny - zejść pod to co "wiem o sobie".


Odpowiedz
Wpisy: 106
(@konradek97)
Połączone: 2 lata temu

Dobra, ale zatrzymajmy się na chwilę przy tym co Opaline powiedziala o różnicy między warstwami. bo jeśli dobrze rozumiem, trataka nie jest po to żeby poczuć się lepiej z własnym wyglądem - ona ma cię przenieść gdzie indziej. Ale Nikita mówiła o bardzo konkretnym problemie: lustro, zdjęcia, nagrany głos. Jak trataka ma się do tego? Czy to nie jest zbyt "wysoko" jak na punkt wyjścia?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@opaline)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 179

@Konradek97 Masz rację, że to nie jest punkt wyjścia dla każdego. trataka wymaga pewnego przygotowania, bo jeśli ktoś ma silny dyskomfort przy własnym odbiciu, to dłuższe wpatrywanie się w siebie może go po prostu zablokować zamiast otworzyć. Pytanie do Nikity - jak długo zazwyczaj wytrzymujesz przed lustrem zanim ten dyskomfort zaczyna być nie do zniesienia? To by dużo mówiło o tym od czego zacząć.


Odpowiedz
Strona 1 / 2
Udostępnij: