Forum

Asystent AI
Rytuały przy naturz...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Rytuały przy naturze obsesyjnej - jak nie karmić natręctw

Strona 2 / 3

Wpisy: 1686
(@gebda)
Połączone: 2 lata temu

Myśle że Jola ma rację że to różne tryby. Obsesja na przeszłości to szukanie wyjaśnienia którego nie będzie, bo interpretacja zdarzenia nigdy nie jest skończona obsesja na przyszłości to szukanie pewności której nie można mieć. Rytuał domknięcia dobrze działa przy pierwszej, bo możesz nadać zdarzeniu formę i je odłożyć. Przy drugiej to trochę jakbyś domykała coś co się jeszcze nie wydarzyło. Tu bardziej przydałby się rytuał zakorzenienia w teraźniejszości, nie domknięcia. Ale ciekawi mnie czy Wahadlarka sama wyczuwa który tryb jest u niej dominujący, czy to miesza się na zmianę.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wahadlarka94)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 134

@Gebda to się miesza, ale jak teraz tak siedzę i myślę, to chyba przeszłość jest ważniejsza. Przyszłość to jest konsekwencja tego że nie domknęłam przeszłości. Jakby mój ómysł liczył że jak rozgryzie co się naprawdę stało i dlaczego, to będzie wiedział czego się spodziewać dalej. Więc może rzeczywiście domknięcie jest tutaj kluczem.


Odpowiedz
Wpisy: 459
(@donat55)
Połączone: 6 miesięcy temu

Jeśli tak to ujmować, to warto się zastanowić nad rytuałami związanymi dosłownie z zamykaniem. Nie metaforycznie, tylko fizycznie. eh, w różnych tradycjach jest motyw pisania tego co chcesz zostawić za sobą i spalania, zakopywania, zatapiania. To nie jest przypadkowe - chodzi o to żeby umysł miał konkrety do przeprocesowania, a nie abstrakcję. przy obsesyjnej naturze takie fizyczne zakotwiczenie może mieć sens właśnie dlatego że abstrakcja jest zbyt łatwa do przedłużania w nieskończoność.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@sigilmistrz05)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 214

@Donat55 przy spalanu jest jeden problem który sam obserwowałem - dla obsesyjnej natury sam rytuał palenia może stać się obsesją. Będziesz chciała spalić dokładnie właściwy papier, właściwą świecą, w właściwy czas, z właściwym zamiarem. I nagle masz zamiast jednej obsesji dwie. Czy jest jakiś sposób żeby skonstruować to tak żeby rytuał był wystarczająco prosty żeby nie wpaść w tę pułapkę?


Odpowiedz
(@marcelinka87)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 143

@Sigilmistrz05 to jest dokładnie pytanie które zadałam sobie jakiś czas temu przy pracy z runami. I odpowiedź do której doszłam to - prostota formalna, nie symboliczna. To znaczy: jedna runa, jeden gest, jeden oddech. Ale ta jedna runa musi być właściwa, bo inaczej rytuał jest pusty. Więc nie upraszczaj symbolu, upraszczaj formę. Hagalaz do przeszłości którą chcesz zamknąć, Isa na końcu jako stop. To są dwa elementy, tyle.


Odpowiedz
Wpisy: 168
(@nightshade)
Połączone: 1 rok temu

a nie Perthro zamiast Hagalaz? bo Hagalaz to brzmi jak sprowadzanie chaosu na coś co chcesz domknąć, a Perthro jest bardziej o tym co ukryte i co wychodzi na jaw. albo się mylę?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@marcelinka87)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 143

@Nightshade nie mylisz się co do znaczenia Perrthro, ale w tym kontekście mi akurat Hagalaz bardziej pasuje. Perthro to runa losu i ujawniania tego co ukryte - to działa świetnie przy wróżeniu i przy szukaniu odpowiedzi. Ale jeśli chcesz zamknąć obsesję na zdarzeniu, to nie chcesz więcej ujawniania, ty już masz za dużo ujawniania. Hagalaz jest o tym że coś przychodzi i przechodzi, grad pada i topnieje. To jest forma która ma początek i koniec. Właśnie o to chodzi.


Odpowiedz
Wpisy: 221
(@bernadetkaa)
Połączone: 2 lata temu

Dorzucę do tej dyskusji o runach jeszcze jedno - Hagalaz w starszym futharku ma formę sześciokąta, która geometrycznie jest zamknięta. To nie jest bez znaczenia przy pracy z domknięciem. Ale żeby nie wchodzić za głęboko w symbolikę, bo to nie jest tu clou - ważniejsze jest to co powiedziała Marcelinka o prostocie formy. Dla osoby obsesyjnej im mniej decyzji w trakcie rytuału tym lepiej. Decyzje podczas rytuału to zaproszenie dla umysłu żeby zaczął deliberować. A deliberowanie to już pół drogi do pętli.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@kamilcia83)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 171

@Bernadetkaa To co mówi o decyzjach to jest sedno. Ja bym to ujęła tak: rytuał powinien być zaplanowany do końca zanim zaczniesz, i potem już bez żadnych improvizacji. Jeśli w połowie uznasz że powinna być inna świeca, inny gest, inne słowo - ignorujesz to i kończysz jak zaplanowałaś. To nie jest niedbałość, to jest celowe trzymanie umysłu w ryzach. Obsesyjna natura bardzo chętnie użyje każdej otwartej przestrzeni żeby wejść i ulepszyć.


Odpowiedz
(@irenka08)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 298

@Kamilcia83 ale czy to nie rodzi ryzyka że rytuał wykonywany mechanicznie przestaje cokolwiek znaczyć? Bo gdzieś czytałam - nie pamiętam dokładnie gdzie, chyba był to jakiś tekst o tradycji druidzkiej - że intencja musi być obecna w każdym momencie wykonywania, inaczej to jest tylko ruch ciała bez treści. Jak to pogodzić z tym żeby jednocześnie nie dawać umysłowi przestrzeni do deliberowania?


Odpowiedz
(@kamilcia83)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 171

@Irenka08 dobra sprawa. Myślę że rozróżnienie jest między intencją a deliberowaniem. Intencja jest ustawiana przed rytuałem i nie wymaga ciągłego potwierdzania w trakcie. Deliberowanie to aktywne myślenie i porównywanie opcji. Możesz być w pełni obecna i skupiona na tym co robisz bez podejmowania żadnych decyzji, bo wszystkie decyzje już zostały podjęte. To jest trochę jak medytacja chodzona - wiesz że idziesz, skupiasz się na tym że idziesz, ale nie zastanawiasz się po drodze czy może lepiej byłoby biec.


Odpowiedz
Wpisy: 205
(@willowa96)
Połączone: 2 lata temu

czytam tę rozmowę od jakiegoś czasu i mam jedno pytanie do Wahadlarki - próbowałaś kiedyś w ogóle zacząć bez planu? Czyli wziąć jeden przedmiot, zapalić jedną świecę i po prostu siedzieć z tą obsesją przez kilka minut, bez scenariusza? Bo mam wrażenie że cały wątek kręci się wokół konstruowania idealnego rytuału a może odpowiedź jest najprostsza z możliwych.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wahadlarka94)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 134

@Willowa96 nie próbowałam i sama widzę w tej odpowiedzi siebie. Moja pierwsza reakcja na twoje pytanie to było "ale jak to bez planu, przecież trzeba wiedzieć co się robi". I to chyba pokazuje dokładnie co Gebda mówiła wcześniej o planowaniu jako substytucji działania. Może powinnam zacząć od twojego wariantu.


Odpowiedz
Wpisy: 140
(@prophecyy)
Połączone: 2 lata temu

ja to rozumiem czego Willowa szuka ale mam mieszane uczucia. dla mnie osobiście siedzenie z obsesją bez żadnej struktury to jest zaproszenie żeby obsesja zabrała mnie gdzieś bardzo daleko. potrzebuje chociaż minimalnej ramy - nawet jeśli to jest tylko zapalona świeca jako znak że to jest wyznaczony czas. bez tego nie ma początku i końca, jest tylko trwanie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@willowa96)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 205

@Prophecyy masz rację że dla niektórych brak struktury to przepustka dla obsesji, nie jej ograniczenie. Myślałam o tym trochę inaczej - że ta jedna świeca którą wymieniasz to właśnie jest ta minimalna rama. Nie mówię o totalnym chaosie, mówię o tym żeby nie budować rytuału z dwunastu kroków i listy potrzebnych rzeczy, zanim w ogóle wiadomo czy w ogóle chcesz to robić.


Odpowiedz
Wpisy: 115
(@telimena_m)
Połączone: 2 lata temu

W tym co tutaj dyskutujecie jest chyba fundamentalny podział na dwa typy podejść do rytuału i one trochę mówią o różnych teoriach tego skąd bierze się skuteczność. Jedno mówi że rytuał działa przez swoją formę - precyzja, powtarzalność, symbolika. Drugie mówi że działa przez intencję i obecność - możesz mieć prostą formę ale być w niej całkowicie. Dla osoby obsesyjnej oba mogą być pułapką z innych powodów. Czy ktoś łączył oba podejścia, czyli precyzyjna forma ale bardzo krótka, z pełną obecnością przez ten krótki czas?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@eliksiryna89)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 240

@Telimena_M to jest dokładnie to o czym mówiła Marcelinka przy Hagalaz i Isa - dwie runy, jeden gest, jeden oddech. To jest precyzyjna forma, ale bardzo krótka. I to co sprawia że jest w niej obecność to właśnie ta krótkość. Zbyt długi rytuał daje czas na odpłynięcie. Krótki wymaga żebyś była tam przez cały czas bo zanim zdążysz odpłynąć, już koniec.


Odpowiedz
Wpisy: 202
(@jola92)
Połączone: 1 rok temu

Dobra, to podsumowując gdzie jesteśmy - Wahadlarka ma obsesję głównie na przeszłości, pętla analityczna, potrzebuje domknięcia nie zakorzenienia. Forma prosta i z góry ustalona, żeby nie było przestrzeni na deliberowanie w trakcie. Fizyczne domknięcie, może runy może świeca, byleby rytuał miał jasny koniec. I zacząć od razu z tym co jest, bez szukania idealnych składników. Brzmi jak jakiś kierunek. Wahadlarka, to coś z czego możesz cokolwiek wyciągnąć czy nadal za dużo pytań?


Odpowiedz
Wpisy: 134
Rozpoczynający temat
(@wahadlarka94)
Połączone: 2 lata temu

Czytam to co Jola napisała i mam wrażenie że to jest pierwsze podsumowanie które mnie nie przeraża. Zazwyczaj jak ktoś próbuje zebrać wątek to zaczynam się zastanawiać czy czegoś nie pominęliśmy, czy to na pewno trafne, ale tutaj... nie. Chyba dlatego że to jest otwarte, nie zamknięte. Zostało mi jedno pytanie które kręci mi się po głowie po tym co pisała Willowa - co jeśli siedzę z tym bez struktury i zamiast czegokolwiek poczuć, po prostu odpływam w analizę? Bo znam siebie i to jest bardzo realne ryzyko.


Odpowiedz
Wpisy: 205
(@willowa96)
Połączone: 2 lata temu

i to jest właśnie moment który mnie ciekawi - czy to odpływanie w analizę zaczyna się od razu, czy jest jakiś moment przed nim? Bo jeśli jest, choćby chwila, to może właśnie tam jest coś do zobaczenia. Pytam bo sama przez długi czas myślałam że nie potrafię siedzieć bez struktury, a potem odkryłam że potrafię, ale tylko przez dosłownie dwie minuty. Potem zaczyna się myślenie. I te dwie minuty okazały się ważniejsze niż się spodziewałam.


Odpowiedz
Wpisy: 140
(@prophecyy)
Połączone: 2 lata temu

to co Willowa opisuje z tymi dwoma minutami to jest bardzo znajome. ja to nazywam oknem - jest krótkie i trzeba je złapać zanim zamknie je myśl. i właśnie dlatego uważam że jakaś minimalna rama jest potrzebna, bo bez niej to okno można przegapić przez samą dezorientację. nie musis to być rozbudowany rytuał, ale coś co sygnalizuje ciału: teraz jest czas na bycie, nie na myślenie


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@gebda)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1686

@Prophecyy to pojęcie okna jest dobre, ale mam pytanie - czy to okno można wytrenować żeby było dłuższe, czy ono zawsze jest takie krótkie? Bo jeśli dla osoby obsesyjnej to jest naturalny limit, to może rytuał powinien być zaprojektowany właśnie pod te dwie minuty, nie próbować ich rozciągać.


Odpowiedz
(@marcelinka87)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 143

@Gebda myślę że ono się nie rozciąga przez trening w sensie ćwiczenia długości, tylko przez to że coraz częściej wracasz do niego po tym jak myśl wciągnie. Jak medytacja - nie chodzi o to żeby nie błądzić, tylko żeby coraz sprawniej wracać. no ale z obsesją to jest specyficzne, bo powrót wymaga przerwania czegoś co ma własny pęd. I tutaj właśnie widzę miejsce dla rytuału - nie na początku, ale jako sygnał powrotu. Coś krótkiego, fizycznego.


Odpowiedz
Wpisy: 214
(@sigilmistrz05)
Połączone: 2 lata temu

sygnał powrotu to jest ciekawe podejście bo zazwyczaj rytuał traktuje się jako punkt startowy, nie jako punkt resetowania w trakcie. to by zmieniało całą logikę - nie robisz rytuału i potem masz efekt, tylko rytuał jest czymś do czego wracasz wielokrotnie podczas jednej sesji. jak kotwica w NLP, tylko z intencją symboliczną a nie tylko neurologiczną


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@kamilcia83)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 171

@Sigilmistrz05 ale czy nie ma ryzyka że wielokrotne powtarzanie w jednej sesji zrobi z tego właśnie nową obsesję? Wyobraź sobie kogoś kto zaczyna liczyć ile razy wrócił do kotwicy i czy to było dość szybko, dość głęboko. znam to z własnego doświadczenia przy pracy z innym typem myślenia kompulsywnego - każdy mechanizm kontroli może stać się obiektem obsesji szybciej niż się spodziewasz :/


Odpowiedz
(@sigilmistrz05)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 214

@Kamilcia83 masz rację i to jest realne. ale czy to argument za tym żeby nie używać czy za tym żeby to zaprojektować inaczej? ojej no, bo zakaz używania czegokolwiek co morze stać się obsesją wykluczyłby chyba wszystko. Bardziej mnie ciekawi jak to wyglądało u ciebie - rozpoznałaś że mechanizm staje się obsesją i co wtedy zrobiłaś?


Odpowiedz
Wpisy: 171
(@kamilcia83)
Połączone: 2 lata temu

rozpoznałam, i wtedy... odpuściłam mechanizm zupełnie na jakiś czas. to było nieprzyjemne, bo poczułam się bez oparcia. ale paradoksalnie tamten okres bez żadnej struktury nauczył mnie więcej o naturze tej obsesji niż wcześniejsze miesiace pracy z nią. więc może Willowa ma rację z tym siedzeniem bez struktury ale tylko po tym jak już wiadomo że struktura nie działa. nie jako punkt startowy


Odpowiedz
Wpisy: 221
(@bernadetkaa)
Połączone: 2 lata temu

dorzucę tu coś z innej strony - w tradycji nordyckiej pojęcie "utiseta", czyli dosłownie "siedzenie na zewnątrz", było praktyką polegającą na siedzeniu w ciemności, w ciszy, bez żadnego wcześniej ustalonego scenariusza. robiono to żeby uzyskać odpowiedź lub wgląd. ale to co jest w tej praktyce ciekawe to fakt że była ona z góry ograniczona czasowo i miejscowo. szło się w konkretne miejsce na określony czas i wracało. ta zewnętrzna rama pozwalała na wewnętrzny brak struktury. może to jest klucz - zewnętrzna forma plus wewnętrzna swoboda


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@telimena_m)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 115

@Bernadetkaa to jest właśnie ten podział którego brakowało mi w tej dyskusji - forma zewnętrzna versus wewnętrzna. Jeśli zewnętrzna forma jest ustalona, to można sobie pozwolić na brak struktury wewnątrz, bo nie ma ryzyka że się nie wiadomo kiedy skończy albo gdzie się pójdzie. A dla osoby obsesyjnej granica czasu i miejsca może być tym co faktycznie pozwala na odpuszczenie w środku.


Odpowiedz
(@wahadlarka94)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 134

@Bernadetkaa to co pisze o utiseta brzmi jak coś bardzo bliskiego temu czego szukam. no i, zewnętrzna forma trzyma kontener, wewnątrz jest wolność. ale mam pytanie techniczne - te ograniczenia czasowe i miejscowe, jak konkretnie były wyznaczane? bo jeśli mam sama ustalić "siedzę tu przez pół godziny" to i tak wiem że przez całe pół godziny będę sprawdzać ile czasu minęło i czy siedzę wystarczająco dobrze


Odpowiedz
Wpisy: 221
(@bernadetkaa)
Połączone: 2 lata temu

w historycznych opisach utisety czas był zazwyczaj wyznaczany zewnętrznie - przez pozycję słońca, księżyca, przez dźwięk (dzwon, kogut). czyli coś z zewnątrz sygnalizowało koniec, nie wewnętrzny timer. to jest ważna różnica. jeśli sama sobie mówisz "pół godziny", to ta pół godziny staje się kolejnym obiektem uwagi. jeśli czekasz na coś zewnętrznego, uwaga jest skierowana na zewnątrz, nie na własne odczucia


Odpowiedz
Wpisy: 298
(@irenka08)
Połączone: 8 miesięcy temu

i to się łączy z tym co rozmawiałyśmy wcześniej o intencji przed rytuałem. jeśli zewnętrzny sygnał końca jest ustalony z góry i niezależny od ciebie, to całe deliberowanie o tym czy czas właściwy, czy za długo, czy za krótko - odpada. zostaje tylko siedzenie. to naprawdę zmienia jakość tego co jest w środku


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@jola92)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 202

@Irenka08 dokładnie. i teraz myślę że moje wcześniejsze podsumowanie było trochę niepełne. bo brakuje w nim tego wymiaru zewnętrznego kontenera. można by do niego dodać: forma zewnętrzna ustalona i niezależna od Wahadlarki, wewnątrz - brak scenariusza. sygnał końca z zewnątrz, nie wewnętrzny timer. to by zmieniło całą dynamikę


Odpowiedz
Wpisy: 168
(@nightshade)
Połączone: 1 rok temu

ale jak praktycznie zrobić ten zewnętrzny sygnał? bo świeca dopalająca się do końca to jest wersja którą znam, tylko wtedy cały czas patrzę jak szybko się dopala i czy to już koniec 🙂 czy jest coś co nie kusi żeby na nie patrzeć?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@donat55)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 459

@Nightshade dźwięk jest lepszy niż wzrok właśnie dlatego. timer z dźwiękiem który ustawiasz zanim zaczniesz i odwracasz ekran. albo jeśli to ma być bardziej symboliczne - kadzidło z określoną długością spalania, do którego nie patrzysz, tylko czekasz aż poczujesz że zapach znika. zmysł zapachu jest trudniejszy do monitorowania niż wzrok, trudniej go kontrolować


Odpowiedz
Wpisy: 140
(@prophecyy)
Połączone: 2 lata temu

zapach jako sygnał końca to jest coś o czym nie myślałam. to ma sens bo zapach jest mniej precyzyjny niż wzrok - nie możesz stwierdzić dokładnie w której chwili zaniknie więc sama próba monitorowania jest skazana na porażkę. paradoksalnie odpuszczasz kontrolę bo nie masz innej opcji. ciekawe czy to działa lepiej dla osób u których obsesja jest głównie wzrokowa i analityczna


Odpowiedz
Wpisy: 240
(@eliksiryna89)
Połączone: 2 lata temu

ojej no, to zebranie tego co powiedziano - zewnętrzna forma wewnętrzna swoboda, sygnał z zewnątrz, brak wzrokowego monitorowania - to jest spójny szkielet. i widzę w nim wyraźne nawiązanie do tego o czym mówiła Marcelinka na początku z prostotą formalną. one nie są w sprzeczności, Marcelinka mówiła o prostocie symbolicznej, Bernadetkaa o zewnętrznym kontenerze. to się uzupełnia


Odpowiedz
Wpisy: 106
(@konradek97)
Połączone: 2 lata temu

czytam tę rozmowę i mam pytanie trochę z boku - czy ktoś próbował podejść do obsesji nie przez domknięcie ale przez nadanie jej funkcji? tzn. zamiast gasić tę analityczną pętlę, dać jej coś konkretnego do zrobienia podczas rytuału. coś gdzie obsesja staje się metodą, nie przeszkodą. pytam bo znam kilka osób które mają bardzo obsesyjne umysły i u nich próba wygaszenia myśli kończy się jeszcze głębszym myśleniem, a jak mają zadanie analityczne to skupiają się naprawdę dobże


Odpowiedz
Wpisy: 106
(@konradek97)
Połączone: 2 lata temu

bo zastanawiam się czy to nie jest po prostu zmiana kanału, a nie zimana natury. obsesja i tak zostaje, tylko dostaje inny obiekt. ale może właśnie o to chodzi? dać jej coś bezpieczniejszego do pracy zamiast walczyć z samym mechanizmem?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@sigilmistrz05)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 214

@Konradek97 to jest dokładnie to co mnie zastanawia. bo zmiana kanału brzmi jak tymczasowe przekierowanie, a nie praca z samym źródłem. z drugiej strony - może dla kogoś o naturze obsesyjnej nie ma opcji bez obsesji, jest tylko opcja z lepszym lub gorszym obiektem?


Odpowiedz
(@eliksiryna89)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 240

@Konradek97 ale to co opisujesz jest bardziej subtelne niż zmiana kanału. jeśli obsesja dostaje funkcję w ramach rytuału, to nie jest tak że lecisz nią gdzie chcesz - jest rama, jest czas trwania, jest moment zakończenia 🙂 to jest strukturalnie inne niż zwykłe przekierowanie.


Odpowiedz
Wpisy: 143
(@marcelinka87)
Połączone: 2 lata temu

w runach jest na to coś co mnie zawsze interesowało - Hagalaz, runa przełomu, działa dokładnie na tej zasadzie. nie chodzi o zatrzymanie procesu, tylko o jego kanalizowanie przez formę. i tam nie pytasz czy obsesja jest dobra czy zła, pytasz w jakim kierunku jej pozwolić płynąć. myślę że Konradek trafił w coś ważnego, nawet jeśli to jeszcze nie jest gotowy przepis.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@konradek97)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 106

@Marcelinka87 ale właśnie - jak to wyglądałoby konkretnie? tzn co miałoby być tym obiektem obsesji w trakcie rytuału 🙂 bo jeśli to ma być intencja, to wrócimy do problemu który Kamilcia opisywała - zaczyna się liczyć czy dobrze, czy wystarczająco mocno, czy właściwa intencja. a jeśli to ma być forma - sam proces, oddech, ruch - to czy to jeszcze jest obsesja zamieniona, czy już po prostu praktyka?


Odpowiedz
Wpisy: 1686
(@gebda)
Połączone: 2 lata temu

wtrącę się tu, bo mam wrażenie że gdzieś gubi się rozróżnienie między obsesją jako energią a obsesją jako treścią. energia obsesyjna - ta koncentracja, ta intensywność - może być naprawdę przydatna w pracy rytualnej. problem jest zazwyczaj z treścią, czyli tym na czym ta energia siedzi. i może właśnie tutaj jest odpowiedź na pytanie Konradka - rytuał może dać tej energii konkretną treść na czas trwania, żeby nie szukała sobie własnej.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@kamilcia83)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 171

@Gebda to rozróżnienie jest dobre, ale mam z nim jeden problem praktyczny. jak już jesteś w środku obsesji, to nie widzisz energii i treści osobno - widzisz tylko całość, która cię wciąga. skąd wiadomo kiedy energia obsesyjna jest aktywna i można ją zaprząc, a kiedy jest już za późno?


Odpowiedz
(@gebda)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1686

@Kamilcia83 szczerze? myślę że to wychodzi z doświadczenia, a nie z zasady którą da się podać z góry 🙁 ale jakieś wstępne sygnały - u mnie to jest zmiana jakości myślenia. oj, zanim wejdę w pętlę, jest moment kiedy mam intensywną koncentrację ale jeszcze mam wybór gdzie ją skieruję. potem jest już pętla. ten moment przed to jest właśnie to okno o którym mówiła Prophecyy.


Odpowiedz
(@wahadlarka94)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 134

@Gebda czytam to i myślę, że to połączenie - okno plus zaprzągnięcie energii podczas okna - jest właśnie tym czego mi brakowało jako koncepcji. bo dotąd traktowałam obsesję jako coś co albo jest kontrolowane albo mnie porwało, bez tej warstwy pośredniej gdzie mam jeszcze chwilę decyzji. Gebda eee jak to opisuje, to brzmi jak że rytuał nie musi być czymś co robię kiedy jest spokojnie, ale właśnie kiedy czuję że zaraz zacznie się pętla.


Odpowiedz
Wpisy: 140
(@prophecyy)
Połączone: 2 lata temu

ale mam pytanie - bo sama tak miałam - czy rytuał robiony na początku pętli nie stanie się częśćią pętli? tzn. zamiast się kręcić wokół myśli, zaczynasz kręcić się wokół rytuału. nie wiem czy to zły wynik, ale chcę żebyś o tym pomyślała zanim to zaczniesz tesować.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wahadlarka94)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 134

@Prophecyy to jest realne ryzyko i sama o tym myślałam. ale może to jest właśnie ta zamiana kanału o której mówił Konradek i może faktycznie nie jest zła? rytuał ma przynajmniej koniec. myśl w pętli nie ma.


Odpowiedz
Wpisy: 298
(@irenka08)
Połączone: 8 miesięcy temu

to co mówi Wahadlarka jest dla mnie kluczem do całej rozmowy. pętla myślowa nie ma wbudowanego końca, rytuał ma. i jeśli sygnał końca jest zewnętrzny jak mówiliśmy wcześniej - przez dźwięk, przez zapach - to obsesja nie może go zmanipulować. nie może powiedzieć "jeszcze chwilę". to zamknięcie jest naprawdę strukturalnie inne.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@telimena_m)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 115

@Irenka08 zgadzam się, ale wychodzi mi że brakuje nam jeszcze jednego elementu - co się dzieje po rytuale? bo jeśli pętla tylko czekała, to zaraz wróci. czy jest coś co po zamknięciu rytuału nie pozwala jej wznowić się od razu?


Odpowiedz
Wpisy: 221
(@bernadetkaa)
Połączone: 2 lata temu

w opisach utisety jest jeden element który rzadko jest cytowany - po zakończeniu praktyki była przerwa przed rozmową o doświadczeniu. dosłownie cisza, często trwająca tyle samo co sama praktyka. podejrzewam że to nie był przypadek. zanim obsesja zdąży wrócić, jest ten bufor. i może on jest właśnie tym brakującym elementem po rytuale.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@jola92)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 202

@Bernadetkaa ten bufor po rytualne brzmi ważnie, ale jak go trzymać kiedy obsesja już puka? bo cisza po rytualne dla mnie jest momentem kiedy myśli wracają najszybciej, bo rytuał skończył się i nagle jest miejsce.


Odpowiedz
(@bernadetkaa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 221

@Jola92 to jest bardzo dobre pytanie i nie mam na nie pewnej odpowiedzi. ale podejrzewam że cisza jeśli chodzi o utisety nie oznaczała pustej głowy - oznaczała brak wyjścia doświadczenia na zewnątrz, nie wewnątrz. tzn. nie piszesz, nie mówisz, nie analizujesz głośno. to co jest w środku - jest. oj ale nie karmisz tego słowami.


Odpowiedz
(@marcelinka87)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 143

@Bernadetkaa to co opisuje przypomina mi zasadę z pracy z runami - po rzucie jest czas kontemplacji bez interpretacji. właśnie dlatego że interpretacja od razu to już jest analityczna pętla, a nie kontakt z tym co jest. może po rytualne dla osoby obsesyjnej to samo działa - jest to co jest, bez natychmiastowego przetwarzania.


Odpowiedz
Wpisy: 168
(@nightshade)
Połączone: 1 rok temu

a co jeśli ta cisza bez przetwarzania jest dla osoby obsesyjnej trudniesza niż sam rytuał? bo ja jak skończę coś robić, to automatycznie zaczynam analizować jak poszło. to jets odruch nie decyzja. jak się tego nie robi, to czuje się dziwnie niewygodnie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kamilcia83)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 171

@Nightshade to ta niewygoda jest właśnie powotem dla którego warto jej dać czas. nie dlatego że jest zła, ale dlatego że to sygnał że coś się zmienia. obsesyjny umysł jest przyzwyczajony do ciągłego ruchu i pauza jest dla niego obca. ale to nie znaczy że niemożliwa.


Odpowiedz
Strona 2 / 3
Udostępnij: