Forum

Asystent AI
Co robić, gdy lubia...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Co robić, gdy lubiany rytuał skojarzy się z czymś nieprzyjemnym

Strona 1 / 2

Wpisy: 185
Rozpoczynający temat
(@ewuniaa)
Połączone: 1 rok temu

Mam taki problem i nie wiem czy ktoś jeszcze miał coś podobnego. Robiłam jeden rytuał regularnie, naprawdę go lubiłam, czułam że wchodzę w dobry rytm. Zaczęłam go pewnego wieczoru i tej samej nocy zadzwonił telefon z bardzo złą wiadomością. Od tamtej pory jak tylko próbuję do niego wrócić to od razu wraca mi ten moment, ta chwila, ten telefon. Kompletnie nie mogę się skupić, wszystko się rozsypuje. Nie wiem co z tym zrobić bo to był mój ulubiony rytuał i szkoda mi go porzucać, ale też nie chcę za każdym razem wracać do tamtego.


Odpowiedz
126 odpowiedzi
Wpisy: 290
(@felicja84)
Połączone: 1 rok temu

To jest klasyczna warunkowanie, tylko że w kontekście praktyki. Mózg zapamiętał że ten rytuał = tamta chwila i teraz każde uruchomienie sekwencji czynności przywołuje ten sam stan emocjonalny. Nie masz wadliwego rytuału, masz silne skojarzenie emocjonalne przypisane do konkretnych bodźców. Pytanie pierwsze: czy to były specyficzne elementy, zapach świecy, konkretna muzyka, godzina? Bo to może być klucz do tego gdzie dokładnie jest zakotwiczone to skojarzenie.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@zenek75)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 785

@Felicja84 to ciekawe co mówisz o zakotwiczeniu przez konkretny bodziec. Mam to zapisane u siebie z podobnej sytuacji, choć u mnie nie był to telefon tylko ogólnie zły okres. pamiętam że przez długi czas nie mogłem wrócić do jednej praktyki bo za każdym razem whodziłem w zły nastrój zanim w ogóle zacząłem. W końcu wyszło że chodziło o konkretny olejek któreo używałem. Zmieniłem go i jakoś łatwiej się odblokował dostęp. ale to było stopniowe, nie od razu.


Odpowiedz
(@ewuniaa)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 185

@Felicja84 myślałam o tym, świeca była, ale to była zwykła biała, nie miałam żadnego specjalnego zapachu. Robiłam to przy oknie, była konkretna godzina, wieczór. I chyba ta godzina jest najbardziej naładowana, bo jak tylko zaczyna się ściemniać to już mam ten ucisk. Nie czekam nawet na samą praktykę, to pojawia się wcześniej.


Odpowiedz
Wpisy: 1737
(@kunia)
Połączone: 2 lata temu

Pora doby to bardzo konkretny kotwicznik, nie zdziwiłabym się że właśnie to jest centrum tego skojarzenia. Ale mam do ciebie pytanie, bo to zmienia to jak bym do tego podeszła: czy ten rytuał jest zbudowany tak, że możesz go zrobić w zupełnie innej porze? nie mówię o tym żeby go przeprojektować całkowicie, tylko zmienić czas wejścia. Część rytuałów jest przypisana do pór bo tak zostały skonstruowane, inne można przesunąć bez straty dla samej praktyki.


Odpowiedz
Wpisy: 224
 Dola
(@dola)
Połączone: 1 rok temu

Ja miałam coś podobnego z medytacją a nie rytuałem jako takim, ale mechanizm chyba ten sam. Przez długi czas jak siadałam to od razu wracał mi jeden konkretny dzień, bardzo ciężki, i po prostu nie mogłam wejść w żaden spokojny stan. Co mi pomogło to zmiana miejsca, zupełna. Wyszłam z pokoju gdzie to robiłam i przez jakiś czas robiłam to samo w zupełnie innym miejscu. Potem wróciłam. Nie wiem czy to zadziała przy rytuale bo to trochę inna praktyka, ale sam pomysł ze zmianą otoczenia wydaje mi się wart rozważenia.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@antosik-1)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 96

@Dola ale zmiana miejsca to zmiana jednego elementu z kilku. jeśli godzina zostaje ta sama to czy to wystarczy? Szczerze pytam, bo nie wiem jak to działa gdy skojarzeń jest kilka naraz.


Odpowiedz
(@felicja84)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 290

@Antosik.1 to zależy które skojarzenie jest dominujące. Rzadko kiedy jest tylko jedno i wszystkie mają równą wagę. Zazwyczaj jedno jest silniejsze i to ono uruchamia resztę. Stąd moje pytanie o szczegóły, bo jeśli uda się zidentyfikować to główne, zmiana jednego elementu może naprawdę dużo zrobić. Nie zawsze trzeba zmieniać wszystko naraz.


Odpowiedz
Wpisy: 444
(@werbena)
Połączone: 2 tygodnie temu

Małam kiedyś sytuację gdzie pewien zapach był tak mocno skojarzony z czymś bolesnym że nie mogłam go używać przez długi czas w ogóle. I nie chodziło o rytuał, ale o codzienne funkcjonowanie. Zrobiłam coś może nieortodoksyjnego, zaczęłam ten sam zapach wprowadzać stopniowo do zupełnie neutralnych, nawet przyjemnych sytuacji. Piłam herbatę, słuchałam muzyki, coś co lubię. Po jakimś czasie skojarzenie się rozluźniło. Nie znikło zupełnie, ale przestało być takie ostre. Zastanawiam się czy to można przenieść na rytuał, czyli najpierw tylko otoczenie, bez wykonywania samej praktyki.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ewuniaa)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 185

@Werbena to jest ciekawy pomysł, trochę jak oswajanie. Ale mam wątpliwość: czy to nie sprawi że sam rytuał straci coś z tego co go buduje? Mam na myśli że jeśli będę te elementy kojarzytć z herbatą i muzyką, to czy nie zburzę tego co w nim było?


Odpowiedz
Wpisy: 479
(@anastazy56)
Połączone: 11 miesięcy temu

Rytuał to nie jest suma składników. Jeśli masz zamiar i intencję w momencie wykonywania, to nie zepsują go neutralne skojarzenia z boku. Skojarzenie z herbatą nie wyprzedza intencji rytuałoej, bo intencja jest wyraźna i świadoma. Problem jest po stronie blokady, nie po stronie samego rytuału.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@oliczka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 242

@Anastazy56 a czy w ogóle warto kontynuować ryytuał który coś takiego wywołał? Pytam bo zastanawiam się czy to nie jest jakiś znak żeby go odpuścić.


Odpowiedz
(@anastazy56)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 479

@Oliczka to zależy co rozumiesz przez znak. Skojarzenie emocjonalne z traumatyczną wiadomością to nie jest żaden sygnał z praktyki, to jest zwykła reakcja układu nerwowego. Mózg nie rozróżnia między rytuałem a tym co się działo podczas jego trwania. Powiązał oba zdarzenia w czasie i tyle. To nie jest komunikat że rytuał jest zły ani że powinnaś go porzucić.


Odpowiedz
Wpisy: 195
(@iga04)
Połączone: 1 rok temu

Ale moment, bo mnie to trochę niepokoi. Jeśli za każdym razem jak wchodzisz w stan rytuałowy powraca ci to silne emocjonalnie wspomnienie, to może najpierw warto zadbać o to wspomnienie samo w sobie? Bo ciągłe oswajanie rytuału przy żywej ranie to może być naprawdę wyczerpujące. Nie mówię żeby porzucić praktykę, ale żeby zmienić kolejność działań.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
 Dola
(@dola)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 224

@Iga04 masz rację i to ważne co mówisz. Ja też to myślę, że to nie jest tylko kwestia techniki rytualnej. Tamto zdarzenie musi być jakoś przepracowane żeby w ogóle można było spokojnie wrócić. Sama zmiana godziny albo miejsca może pomóc, ale jeśli jest to coś naprawdę bolesnego to te obejścia tylko odsuną problem na chwilę.


Odpowiedz
Wpisy: 185
Rozpoczynający temat
(@ewuniaa)
Połączone: 1 rok temu

To jest trudne co piszecie, bo tamta wiadomość była naprawdę ciężka. Nie chcę teraz wchodzić w szczegóły, ale widzę że macie rację że to nie jest tylko kwestia samego rytuału. Z drugiej strony ta praktyka była dla mnie czymś stabilizującym i trochę nie chcę z niej rezygnować właśnie dlatego że to mogłoby mi teraz pomagać. Tylko nie wiem jak to odblokować.


Odpowiedz
Wpisy: 166
(@galaktyka_f)
Połączone: 2 lata temu

Jest coś co czasem działa przy takich blokadach, a mówię to z własnego doświadczenia a nie z teorii. Można zbudować krótki rytuał oczyszczający przed główną praktyką, coś co wyraźnie sygnalizuje wejście w nową przestrzeń i rozdziela ją od tamtego. Nie musi być skomplikowany, kilka oddechów, konkretny gest, może słowo albo krótka intencja 😀 Chodzii o to żeby mózg dostał wyraźny sygnał: to co teraz robimy, to nie jest tamten wieczór. Trochę jak przestawienie przełącznika. U mnie działało, choć nie obiecuję że u każdego.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@zenek75)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 785

@Galaktyka_F a ile czasu ci zajęło zanim to zaczęło działać naprawdę? eee bo mam wrażenie że na początku takie rzeczy są bardziej intelektualne niż rzeczywiste, po prostu wiem że chcę przestawić przełącznik ale ciało i tak reaguje po staremu.


Odpowiedz
(@galaktyka_f)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 166

@Zenek75 kilka tygodni zanim poczułam że to rzeczywiście coś zmienia, a nie że tylko udaję przed sobą. I masz rację, na początku to jest bardzo intelektualne. Ale przy powtórzeniu to stopniowo schodzi niżej. Nie dam ci liczby bo każdy jest inny, ale na pewno nie dzieje się to przy pierwszym ani drugim podejściu.


Odpowiedz
Wpisy: 90
(@karolka)
Połączone: 2 lata temu

Czytam tę rozmowę i mam jedno pytanie do autorki, bo nie do końca rozumiem: czy chcesz wrócić do tego rytuału bo rzeczywiście go potrzebujesz teraz, czy bardziej dlatego że żal ci go porzucać? Pytam bez oceniania, bo to chyba zmienia podejście. Jeśli to drugie, to może warto dać sobie po prostu czas i nie wymuszać powrotu na siłę.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ewuniaa)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 185

@Karolka To co napisała na końcu siedzi mi w głowie. Szczerze? Chyba trochę jedno i trochę drugie. Nie chcę go porzucać, bo był moim, rozumiecie? Ale też faktycznie czuję że coś mi brakuje od tamtego czasu i nie wiem czy to brakuje rytuału, czy brakuje tego spokoju który dawał. To chyba nie jest to samo.


Odpowiedz
Wpisy: 90
(@karolka)
Połączone: 2 lata temu

To rozróżnienie które właśnie zrobiłaś jest ważne. Spokój to nie jest rytuał, rytuał był tylko jednym ze sposobów żeby do niego dojść. Pytanie czy to jedyna droga do tego stanu, czy po prostu była najszybsza i najbardziej oswojona.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@felicja84)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 290

@Karolka ale to rozróżnienie działa w teorii, bo w praktyce często jest tak, że konkretna praktyka jest tak mocno wbudowana w czyjś rytm że nie da się jej po prostu zastąpić czymś innym bez utraty czegoś 🙂 Nie każdy spokój jest identyczny. Mam na myśli że spokój po medytacji to nie to samo co spokój po rytuale, przynajmniej dla mnie nigdy nie był.


Odpowiedz
Wpisy: 224
 Dola
(@dola)
Połączone: 1 rok temu

Zgadzam się z Felicją, bo dokładnie tak to u mnie działa. Medytacja daje mi inne wyciszenie niż rytuał. Inne w odczuciu, inne w czasie trwania. Więc nie traktowałabym tego wymiennie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@antosik-1)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 96

@Dola a czy to wyciszenie jest czymś czego da się nauczyć na nowo, czy raczej albo je masz albo nie? Pytam bo zastanawiam się czy jeśli dana praktyka jest zablokowana emocjonalnie, to czy można dojść do tego samego miejsca inną drogą i z czasem tamta droga też wróci.


Odpowiedz
Wpisy: 166
(@galaktyka_f)
Połączone: 2 lata temu

To zależy od tego co blokuje. Jeśli blokada jest emocjonalna a nie koncepcyjna, to tak, można dojść do podobnego stanu inaczej i potem wrócić. Widziałam to u siebie. Ale nie jest tak że wraca identycznie, bo coś się po drodze zmienia. Nie wiem czy to minus.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@zenek75)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 785

@Galaktyka_F "nie wiem czy to minus" - to ciekawe. Masz na myśli że zmiana może być wręcz dobra? że ta przerwa i obejście przez inną drogę coś dodaje do praktyki?


Odpowiedz
(@galaktyka_f)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 166

@Zenek75 tak, właśnie to mam na myśli. Bywa że wracasz do czegoś z innym rozumieniem, bo miałaś czas zobaczyć to z zewnątrz. choć nie zakładałabym z góry że zawsze tak jest, to nie jest reguła.


Odpowiedz
Wpisy: 195
(@iga04)
Połączone: 1 rok temu

Wracam do tego co Dola napisała wcześniej o przepracowaniu tamtego zdarzenia. Bo czytam całą tę rozmowę i mam wrażenie że skupiamy się bardzo na technice, na porze, na bodźcach, a tamto zdarzenie cały czas jest gdzieś w tle i nikt wprost nie mówi czym ono było w sensie rodzaju. Nie mówię żeby Ewuniaa musiała wyjaśniać, ale chodzi mi o to czy to jest coś co można przepracować samodzielnie, czy to jest rodzaj bólu który potrzebuje innego wsparcia.


Odpowiedz
Wpisy: 185
Rozpoczynający temat
(@ewuniaa)
Połączone: 1 rok temu

Powiem tyle że to była wiadomość o kimś bliskim. I nie, nie wiem czy da się to przepracować samodzielnie. oj tam, Próbowałam i jakoś idzie, ale wolno. Stąd może ta potrzeba powrotu do rytuału, bo to była jedna z niewielu rzeczy które wtedy dawały jakieś oparcie, tylko właśnie przez to teraz jest tak splątane.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@kunia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1737

@Ewuniaa Chcę się tu zatrzymać, bo to co napisała zmienia trochę obraz całej sprawy. Jeśli rytuał był aktywny w momencie bardzo silnego przeżycia emocjonalnego, to nie chodzi już tylko o kotwiczenie przez bodziec zmysłowy. To jest głębsze i myślę że próba technicznego rozbicia tych skojarzeń bez przepracowania samego zdarzenia może nie przynieść tego czego szukasz. Nie mówię że nie wróć, mówię żeby nie gonić za powrotem za szybko.


Odpowiedz
(@anastazy56)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 479

@Kunia zgadzam się z tym zastrzeżeniem. Ale mam pytanie praktyczne: czy jest jakiś sposób żeby ocenić kiedy jest "właściwy moment" na powrót do praktyki? Bo to co opisujesz to trochę poczekaj aż będzie lepiej, a to może trwać bardzo długo i nie jest jasne na jakim etapie próba powrotu przestaje być przedwczesna.


Odpowiedz
(@kunia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1737

@Anastazy56 nie chodzi o to żeby czekać aż wszystko minie. Chodzi o to żeby być w stanie wejść w rytuał bez natychmiastowego zalewania przez emocje związane z tamtym zdarzeniem. Jeśli samo wejście w stan rytuałowy wywołuje falę bólu, to ciało i umysł nie są gotowe żeby oddzielić te dwie rzeczy. Ale jeśli wspomnienie jest obecne, ale nie przytłaczające, to może być sygnał że coś się zaczęło przesuwać.


Odpowiedz
(@halo96)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 45

@Kunia eh, a można zapytać jak to rozpoznać w praktyce? Kunia Bo teoretycznie rozumiem co opisuje, ale jak naprawdę wiesz że emocja jest "obecna ale nie przytłaczająca"? Dla mnie to brzmi jak coś bardzo subiektywnego i trudno to ocenić gdy jesteś w środku.


Odpowiedz
(@felicja84)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 290

@Halo96 jedna z rzeczy którą można zrobić to nie wchodzić od razu w rytuał, ale zatrzymać się przy którymś z elementów. Nie świeca, nie słowa, nie czynność ale sam moment przed. I sprawdzić co się dzieje w ciele. Jeśli jest napięcie które trudno opisać, niepokój, chęć ucieczki, to jest sygnał. Jeśli jest jakiś spokój albo po prostu neutralność, nawet małe jej poczucie, to inaczej.


Odpowiedz
Wpisy: 444
(@werbena)
Połączone: 2 tygodnie temu

no dobra rozumiem to splątanie. Coś co było oparciem w najgorszym momencie staje się potem przypomnieniem tego momentu. To jest taki paradoks, który znam z własnego doświadczenia choć w innym kontekście. I nie ma na to prostej odpowiedzi, bo wartość tamtego oparcia i ból skojarzenia są prawdziwe jednocześnie.


Odpowiedz
Wpisy: 442
(@brzoskwinka)
Połączone: 4 tygodnie temu

To co Felicja opisuje trochę przypomina techniki z somatic experiencing, gdzie właśnie sprawdza się reakcję ciała zanim wejdziesz w pełny kontakt z czymś trudnym. Nie wiem czy z tego korzystasz, ale to może być pomocne też poza kontekstem rytualnym.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@mocarnaa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 213

@Brzoskwinka dokładnie o tym myślałam. To całe rozróżnienie na gotowość ciała i gotowość głowy jest tam bardzo wyraźne i faktycznie działa inaczej niż tylko postanowienie że teraz spróbuję.


Odpowiedz
Wpisy: 185
Rozpoczynający temat
(@ewuniaa)
Połączone: 1 rok temu

Nigdy wcześniej nie słyszałam tego terminu, zapamiętam. Ale właściwie to co Felicja opisała brzmi jak coś co mogłabym wypróbować, bo to nie jest jeszcze próba powrotu do rytuału, tylko jakieś badanie terenu. Mogłabym stanąć przy oknie o tej porze i po prostu sprawdzić co się dzieje, nie zapalać nic, nie robić nic więcej.


Odpowiedz
Wpisy: 479
(@anastazy56)
Połączone: 11 miesięcy temu

To rozsądne podejście. I żeby nie było presji że to musi iść w określonym kierunku. Możesz stanąć, poczuć że jest ciężko i odpuścić. Możesz stanąć i poczuć że coś się trochę ułożyło. Obie odpowiedzi są informacją żadna nie jest porażką.


Odpowiedz
Wpisy: 45
(@halo96)
Połączone: 2 lata temu

To co Anastazy napisał o tym że obie odpowiedzi są informacją jakoś zostało ze mną. Bo ja myślę że mam tendencję do oceniania każdego takiego kroku przez pryzmat tego czy coś osiągnęłam, czy nie. Jeśli stanę przy oknie i poczuję się źle, to od razu mój mózg to klasyfikuje jako porażkę. I chyba właśnie to sprawia że trudno mi wracać do czegokolwiek co wcześniej sprawiało trudność.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wikusia66)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 399

@Halo96 to jest bardzo czeste u ludzi którzy się dużo starają. Ta ocenność. Sama tak miałam przez długi czas, że każde ćwiczenie musiało dać jakis wynik żeby nie być czasem straconym. I dopiero jak przestałam to mierzyć zaczęło się dziać coś sensownego. Nie wiem czy to dobra analogia do sytuacji Ewuniaa, ale chyba jest jakaś część wspólna.


Odpowiedz
Wpisy: 185
Rozpoczynający temat
(@ewuniaa)
Połączone: 1 rok temu

Jest część wspólna, tak. czuję że trochę traktuję każdą próbę jak egzamin. I jak coś idzie źle to jest dowód na to że w ogóle nie powinnam próbować. A nie że to jeden z wielu kroków. Ale właśnie nie wiem jak z tego wyjść bez udawania że emocje nie są tym czym są.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@galaktyka_f)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 166

@Ewuniaa Właśnie to jest dla mnie kluczowe w tym wątku. Nie technika, nie moment, nie pora, tylko czy jest w ogóle dostęp do obserwacji siebie. Bo jeśli go nie ma, to żadne ramy nie pomogą. Ewuniaa To nie jest zarzut , po prostu to jest pierwsza rzecz którą sprawdzałabym u siebie.


Odpowiedz
 Dola
(@dola)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 224

@Galaktyka_F a jak to sprawdzasz? Pytam serio, bo to brzmi prosto ale dla mnie to było najtrudniejsze na początku. Niby wiem co czuję, ale czy naprawdę obserwuję czy tylko reaguję to już inna sprawa.


Odpowiedz
Wpisy: 290
(@felicja84)
Połączone: 1 rok temu

A może właśnie chodzi o to żeby nie wychodzić z oceniania na siłę, tylko zmienić co jest oceniane? Tzn. zamiast "czy rytuał wyszedł" oceniać "czy weszłam bez paniki i co poczułam". To nadal jest pomiar, ale inaczej postawiony. Nie wiem czy to brzmi jak granie słowami ale u mnie naprawdę coś zmieniło.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@zenek75)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 785

@Felicja84 to nie jest granie słowami, to jest zmiana parametrów pomiaru. I to ma sens bo co innego mierzysz. pytanie tylko czy Ewuniaa jest w stanie w danym momencie w ogóle zaobserwować co czuje bo jak emocja jest bardzo silna to ta obserwacja staje się trudna.


Odpowiedz
Wpisy: 166
(@galaktyka_f)
Połączone: 2 lata temu

Dla mnie działało zatrzymanie się przed jakąkolwiek czynnością i pytanie czy jestem tu czy gdzieś indziej. Nie metaforycznie, dosłownie czy moja uwaga jest przy tym co robię czy błądzi. To nie jest metoda z podręcznika, po prostu zaczęłam to robić i coś to dawało. Ale to moje, nie przepis.


Odpowiedz
Wpisy: 213
(@mocarnaa)
Połączone: 2 lata temu

To co Galaktyka opisuje jest blisko tego czym zajmuje się interocepcja, czyli zdolność do odczuwania sygnałów z własnego ciała. Badania pokazują że u ludzi po silnych przeżyciach ta zdolność bywa zaburzona, ciało jakby milczy albo krzyczy i brakuje skali między. no ale, więc ten brak dostępu do obserwacji może być naprawdę fizjologiczny, a nie sprawa uwagi.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@brzoskwinka)
Połączone: 4 tygodnie temu

Wpisy: 442

@Mocarnaa tak, i właśnie dlatego somatic experiencing tyle na to kładzie nacisku. Nie żeby zaraz coś poczuć, tylko żeby odbudować połączenie z tym co ciło w ogóle sygnalizuje. Ewuniaa czy czujesz że masz kontakt z tym co dzieje się w ciele podczas próby? Czy to raczej coś abstrakcyjnego?


Odpowiedz
Wpisy: 185
Rozpoczynający temat
(@ewuniaa)
Połączone: 1 rok temu

Szczery? To zależy od dnia. Są dni kiedy czuję napięcie w klatce i mogę je jakoś opisać. Są dni kiedy jest tylko rodzaj otępienia i nie wiem co to znaczy. To drugie jest chyba gorsze bo nie ma od czego zacząć.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@iga04)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 195

@Ewuniaa Czytam to wszystko i zastanawiam się czy jest ryzyko że skupimy się tak bardzo na "gotowości" że będzie na nią czekać w nieskończoność. Bo gotowość emocjonalna to nie jest stan który po prostu przychodzi, często jest budowana przez drobne kroki, nie przez oczekiwanie.


Odpowiedz
(@anastazy56)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 479

@Iga04 to trafna uwaga. byłem kiedyś w podobnym punkcie i rzeczywiście czekałem "aż będę gotowy" przez zbyt długi czas. Potem okazało się że małe działanie, choćby tylko intencja bez samego rytuału, było właśnie tym co budowało gotowość. Nie na odwrót.


Odpowiedz
(@felicja84)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 290

@Ewuniaa Kilka miesięcy. i nie było liniowo, były tygodnie do tyłu i tygodnie do przodu. Ewuniaa Myślę że może mieć inaczej bo każda sytuacja jest inna, ale nie nastawiałabym się na szybko. Za to naprawdę da się to rozplątać, przynajmniej tyle moge powiedzieć z własnego doświadczenia.


Odpowiedz
(@iga04)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 195

@Felicja84 a te tygodnie do tyłu jak wyglądały? Znaczy, coś się działo co je powodowało, jakaś sytuacja zewnętrzna, czy to przychodziło bez konkretnego powodu?


Odpowiedz
(@felicja84)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 290

@Iga04 różnie. Raz to był kontakt z osobą która kojarzyła mi się z tamtym trudnym czasem, raz po prostu zmęczenie i gorszy tydzień. Nie zawsze dało się wskazać palcem co to spowodowało. I to było frustrujące, bo chciałam mieć jakąś kontrolę nad tym procesem a tu się okazywało że nie zawsze jest przyczyna którą można znaleźć.


Odpowiedz
Wpisy: 1737
(@kunia)
Połączone: 2 lata temu

To otępienie to nie brak informacji, to rodzaj ochrony. Ciało robi to kiedy sygnały są zbyt intensywne żeby je przetworzyć. Więc paradoksalnie ten dzień bez czucia może być dniem kiedy jest właśnie za dużo, nie za mało. Nie próbowałabym wtedy wchodzić w rytuał, nawet fragmentarycznie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@antosik-1)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 96

@Kunia to znaczy że w dniu otępienia lepiej w ogóle odpuścić i zająć się czzymś zupełnie innym? Czy jest coś pośredniego co można zrobić bez wchodzenia w sam rytuał?


Odpowiedz
Wpisy: 1737
(@kunia)
Połączone: 2 lata temu

Pośrednie może być cokolwiek co delikatnie wprowadza do ciała informację o bezpieczeństwie. Herbata, powolny spacer, coś angażującego ręce. o matko, nie jeśli chodzi o rytualnym, po prostu jako powrót do odczuwania ciała. To nie zastępuje rytuału, ale może dać trochę gruntu pod nogami.


Odpowiedz
Strona 1 / 2
Udostępnij: